Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Na obronę Mensy

    IP: *.pedhemat.am.wroc.pl 24.02.06, 00:09
    Mam 30 lat, jestem w Mensie koło 8 lat. Na początek wyjaśnienie- być w Mensie
    oznacza należeć do organizacji i płacić składki (mało romantyczne), czyli
    można
    mieć wysokie IQ i nie być w Mensie. Testy do Mensy w Polsce nie badają
    wszystkich składowych inteligencji, a tylko jedną z nich - przykładem są
    zadania 9-14 ze strony www.mensa.ch/index.cgi?main:do=pretest
    Taki test jest kulturowo neutralny, nie wymaga inteligencji skrystalizowanej,
    wyniesionej ze szkoły ("Kto był najwybitniejszym poetą romantycznym w Polsce
    w
    XIX w?"), nie sprawdza czy masz dyplom i doktorat, nie premiuje myślenia
    przestrzennego - podobno słabszego u kobiet :) , ani nie bada zdolności
    językowych (co jest dla mnie osobiście krzywdzące, ale nie narzekam).

    Zaprawdę w Mensie są frustraci, nie rozumiejący dlaczego świat nie pada do
    stóp
    przed IQ, ale są też normalni ludzie, tylko ... no ... sprawniej myślący i o
    różnorodnych zainteresowaniach, co generalnie wpływa stymulująco na własny
    rozwój (a może w imię egalitaryzmu wolelibyście grać w Scrabble z Lepperem?).
    Elitarność Mensy jest względna - w Polsce około 800 tys ludzi spełnia
    kryterium
    IQ, jak ktoś już zauważył, ale mało kto wie, że granica została ustawiona
    NISKO
    tak, aby ZGROMADZIĆ ludzi inteligentnych, a nie w celu bicia rekordów.
    Chcecie
    rekordów - zapraszam na members.shaw.ca/delajara/criteria.html

    Do sprawnego myślenia pozwalającego na odniesienie społecznego
    sukcesu "wystarczy" osiągnięcie IQ około 120-130. Wyższe wyniki mogą wynikać
    z
    wysokiej sprawności matematycznej i przynoszą niewątpliwie korzyść, która
    zaczyna być widoczna raczej na polu zastosowań matematycznych (inżynier,
    informatyk, matematyk, fizyk etc). Tu każdy się żachnie "a EQ, empatia i
    zdolności społeczne to co? Nie po to zeszliśmy z drzew, żeby rozwiązywać
    łamigłowki!". Oczywiście, ale EQ można się nauczyć, może nie do mistrzostwa,
    ale na pewno do stanu sprawności. IQ ocenia potencjał - hardware, a nie
    naleciałości cywilizacyjne.

    Artykuł o prześladowaniach mensan uważam za głupi i nieprawdziwy. Życie
    układa
    mi się dobrze, chociaż jestem z biednej rodziny, uczyłem się w kiepskiej
    podstawówce i liceum przyzwoitym, acz nie żadnej kuźni geniuszy. Dużo
    zawdzięczam własnej pracy no i właśnie temu co między uszami. W Mensie nie
    działam aktywnie, bo mam coraz liczniejsze obowiązki, wynikające właśnie z
    przebiegu kariery. Niektórzy moi znajomi wiedzą, ze jestem w Mensie, nie
    zauważyłem, żeby mnie bardziej podziwiali albo nienawidzili. Wszystko zależy,
    od sposobu przedstawienia, bo jak się jest bufonem biegającym z wrzaskiem "Na
    kolana, jestem w Mensie", to niekorzystna reakcja wynika z wielu cech
    osobowości, a nie z punktów IQ.
    Znam Mensan, wielu z nas to mili ludzie, nawet nie zgadlibyście jak wielu.
    Problem leży w wizerunku kształtowanym właśnie przez gardłujących frustratów.
    Pozdrowienia dla Przemysława, za powiedzonko "mensan cechuje wysoki
    współczynnik kijomrowiskowatości".

    Mensa jest klubem towarzyskim, miejscem łączącym ludzi zdolnych, którzy nie
    spotkaliby się tak łatwo w innych warunkach. Mensa nie jest całym światem i
    nie
    ma monopolu na ludzi bystrych i inteligentnych, ale nie da się ukryć -
    ułatwia
    kontakt. Dzięki temu, ci ludzie inteligentni mogą pójść na ryby lub piwo,
    albo
    łupić w warcrafta dostając straszne cięgi, ale świadomi, że w miłym
    towarzystwie.

    Roli inteligencji nie można pomniejszać. Wiele innych (dawnych) znaków
    wyróżniających kiedyś ludzi wybitnych całkowicie się zdewaluowało. W roku
    1950
    przeciętny DOKTOR miał IQ 140, obecnie średnia przesunęła się do 120 punktów,
    czyli 15 razy łatwiej zrobić doktorat niż 50 lat temu, co tłumaczy poziom
    wielu
    współczesnych doktoratów. Efekt inteligencji jest ukryty, czasem ujawnia się
    po
    30 latach, bywa widoczny w wyjątkowych okolicznościach (vide- nabór do
    rocznika
    1933 akademii policyjnej w USA - ciekawe kto znajdzie o co chodziło :)).
    Obserwuj wątek
      • Gość: Martynka Re: Na obronę Mensy IP: *.lama.pl 24.02.06, 00:22
        > W roku 1950 przeciętny DOKTOR miał IQ 140, obecnie średnia przesunęła się do
        120 punktów,czyli 15 razy łatwiej zrobić doktorat niż 50 lat temu, co tłumaczy
        poziom wielu współczesnych doktoratów

        to ciekawe, odnosi sie do Stanow czy swiata w ogole?

        a tak poza tym, to czemu twoja historia ma sluzyc na tym forum? :) tak pytam,
        bo ciekawe, tylko nie wiem po co. a tak w ogole, to Mensanie o ktorych piszesz,
        z Marsjanami mi sie skojarzyli :) ale ja sie do Mensy pewnie nie kwalifikuję,
        wiec pewnie dlatego
        ;)
        • wulfila Re: Na obronę Mensy 24.02.06, 01:26
          moze chodzilo o art. opisujący jak to wysoki współczynnik IQ "przeszkadza" w
          znalezieniu (na dlużej) pracy ? ;)

          • Gość: s Re: Na obronę Mensy IP: *.chello.pl 24.02.06, 07:40
            Biorąć pod uwagę gramatykę i seamantykę pierwszej wypowiedzi myślę że masz
            IQ = 70 a nie 120.
            • ardzuna Re: Na obronę Mensy 25.02.06, 19:33
              A co ci się w niej nie podoba?
      • Gość: kasik Re: Na obronę Mensy IP: *.sobieski.com.pl 13.04.06, 15:29
        A dla czego na rozmowie o pracę (stanowisko dla "księgowej") są dawane do
        rozwiązania takie testy? Przecież dla ksiegowej naważniejsze są dokumenty,
        dekretacja, sprawozdania.
        Dla mnie osobiście te testy są trudne i wiem że nie rozwiązałam na takim
        spotkaniu tego, a jednak uwazam sie za dobrą księgową i przyszły pracodawca
        byłby ze mnie zadowolony. i co nie przyjmie mnie bo nie rozwiązałam testów ?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka