Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Informatycy w Irlandii

    IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.03, 14:17
    Ineteresują mnie relacje osób, które wyjechały do legalnej pracy w branży IT
    do Irlandii. Opłaca się? Łatwo jest tam znaleźć pracę w tej właśnie branży?
    Z góry dziekuje za informacje i pozdrawiam,
    Tomek
    Obserwuj wątek
      • Gość: owen_33 Re: Informatycy w Irlandii IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 05.01.03, 14:31
        Byłem tam w pracy, w zeszłym roku. Mieszkałem z pewnym Włochem przez kilka dni
        w hostelu. Nie mógł znaleźć pracy, a za nic innego poza IT - nie chciał się
        zabrać. Nie wiem, jak to się skończyło, ale już, już kończyły mu się pieniądze.
        Ale to był okres wakacyjny i on tam też chciał pracować w okresie wakacji tylko.
        Nie wiem, jak to jest teraz, kiedy nie ma studentów. Ważne kryterium.
        Polecam szperanie - wyszukiwarka: Irlandia i takie agencje pośrednictwa pracy -
        wysłać Cv i czekać,ale...
        Na razie jeszcze nie jesteśmy członkami Unii, więc jeśli jakiś pracodawca ma
        się zabrać za wyrabianie dla Ciebie Work Permitu... ;-) to woli wziąć sobie
        kogokolwiek z Unii i już na drugi dzień ten ktoś pracuje.
        Z tego co słyszałem - popsuł się ten rynek pracy (IT) po 9/11.
        Natomiast - jeśli już znajdziesz gotowego do przyjęcia Cię do pracy -
        pracodawcę, to on jutro chce z Tobą przeprowadzieć interview, i co wtedy?
        Lepiej jechać na miejsce, z odpowiednim zapasem "jurasków" i szukać na miejscu.

        Legal? - nie zdawaj się na moje słowa, bo nie mam doświadczenia z IT, ale jak
        to wynika z wczorajszego programu o Irlandii (TVP 2) Irlandczycy rzeczywiście
        są zadowoleni z naszej, Polaków, pracy (ja to potwierdzam) i warto spróbować.
        Ja wróciłem z tarczą...

        Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • Gość: Jan Re: Informatycy w Irlandii IP: *.hispeed.ch 05.01.03, 17:04
        O Irlandii nie wiem. Mieszkam w Szwajcarii. Tutaj informatyka jest jedną z
        najbardziej dotkniętych kryzysem i bezrobociem branż. Po części dlateko, że
        była nadmiernie rozdmuchana i zaczynano projekty - zwłaszcza internetowe - nie
        patrząc na koszty. Wśrśd bezrobotnych na pewno jest wielu szybko douczonych
        webmasterów bez głębszych podstaw - 2 lata temu myślano, że to łatwy chleb.

        Pozwolenie
        Żeby mieć przywoitą pracę, trzeba mieć pozwolenie - co innego sprzątanie, do
        dziecka i winobranie. A o to musi wystąpić pracodawca (pewnie w Unii jest
        podobnie) uzasadniając, że musi mieć Ciebie, bo nie może nikogo znaleźć.
        Dzisiaj to jest niestety nieprawda. Ja tak przyjechałem (znalazłem pracę przez
        kolegę), ale w 1981. Nawet 2 lata temu mówiło się o specjalnych programach
        kształcenia, sprowadzaniu Hindusów - i obawach (Kinder statt Inder - dzieci
        zamiast Hindusów). Ale bańka pękła i może kiedyś się koniunktura poprawi, ale
        nie do takiego histerycznego poziomu.

        Na jak długo
        "chciał pracować w okresie wakacji tylko"
        W informatyce w poważny projekt dość długo się wprowadzasz, więc tylko na
        wakacje, to ciężko. Poza tym to nie tylko kodowanie, ale i dokumentacja -
        pracodawca chce po wyjeździe programisty móc robotę podać dalej.

        Co może działać, to praca na odległość. Przed laty mój kolega wrócił do Polski
        i tak pracował, ale ciągle były obawy, że telefony słabe i faks nie zawsze
        działa. Dzisiaj to minęło - jest internet. Wiele firm ma biura na wschodzie -
        od Słowacji przez Indie po Wietnam. Tak oczywiście można robić tylko rzeczy,
        które się łatwo definiuje, a potem jest dużo roboty i które chodzą na
        standardowym sprzęcie (PC).
        Z tym że koniunktura w tej chwili w Szwajcarii jest fatalna. Tzn. nie
        tragiczna, ale już cały rok była stagnacja, czekali, że coś drgnie na wiosnę,
        na jesień, nadchodzi kolejna wiosna i znów dyskutują, czy przyjdzie wzrost.

        Może w Irlandii jest lepiej, tam chyba się pisze software Microsofta, który w
        Szwajcarii się tylko kupuje. To jest urok wysokich zarobków i globalizacji -
        jeżeli coś można zrobić taniej gdzie indziej, to nie masz szans.
        Powodzenia anyway ;-)
        • usenetgazeta Re: Informatycy w Irlandii 07.01.03, 15:21
          Gość portalu: Jan napisał(a):

          > O Irlandii nie wiem. Mieszkam w Szwajcarii. Tutaj informatyka jest jedną z
          > najbardziej dotkniętych kryzysem i bezrobociem branż. Po części dlateko, że
          > była nadmiernie rozdmuchana i zaczynano projekty - zwłaszcza internetowe -
          nie
          > patrząc na koszty. Wśrśd bezrobotnych na pewno jest wielu szybko douczonych
          > webmasterów bez głębszych podstaw - 2 lata temu myślano, że to łatwy chleb.
          >
          dokladnie to samo jest w Irlandii. Praktycznie nie ma nowych duzych projektow,
          duzo firm IT ledwie sie trzyma na utrzymywaniu starych wdrozen. Firmy
          internetowe padly juz w poprzednich dwoch latach.
          Jest tu mnostwo Irlandczykow z wyksztalceniem informatycznym (studia,
          uzupelniajace, kursy), ktorzy teraz gdy nie moga znalesc pracy to wyjezdzaja za
          granice, robia roznego rodzaju studia, pracuja w innych zawodach itd. Takiej
          mobilnosci mozna im tylko pozazdroscic - no ale jezyk tez robi swoje.


          > Pozwolenie

          z tym akurat nie ma zadnego problemu dla IT i paru innych zawodow, wystarczy
          miec oferte pracy, reszte zalatwia sie w ambasadzie irlandzkiej (wymagaja
          dyplomow szkol potwierdzajacych wyksztalcenie w dziedzinie)


          > Może w Irlandii jest lepiej, tam chyba się pisze software Microsofta, który w
          > Szwajcarii się tylko kupuje.
          nie do konca... w Irlandii duze firmy technologiczne robia tlumaczenia, do
          ktorych nie trzeba duzo inzynierow + helpdesk i sprzedaz. Microsoft
          prawdopodobnie mial niewielka dzialke rozwojowa ale juz slyszalam ze to
          zamykaja.

          Wg mnie nie ma sensu przyjezdzanie tutaj i szukanie pracy (wszystko 2-4 razy
          drosze), rozmowa telefoniczna jest tania i jak firma bedzie zainteresowana
          zadzwoni i dowie sie co ja interesuje. Szukac z domu, wysylac CV, moze
          porozmawiac z jakas firma rekrytacyjna o szansach itp.
          Taka mala podpowiedz: firmy rekrutacyjne wymyslaja mnostwo pozycji. Takze do
          tego co pisza nalezy podchodzic z dystansem (w wielu wyszukiwarkach mozna
          wyswietlac tylko oferty firm poszukujacych). Przydatne linki to monster.ie,
          irishjobs.ie, www.irishtimesjobs.com itd.

          czy sie oplaca? to zalezy czego oczekujesz.

          • Gość: Tomek Re: Informatycy w Irlandii IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.03, 19:47
            Czego oczekuje pytasz. Niczego wielkiego, chociaz jak na Polskie warunki nie
            udaje mi sie tego spelnic. Oczekuje mozliwosci utrzymania sie z jednej pensji
            (oplacenie mieszkania i inne "zyciowe" wydatki), zainwestowania co miesiac paru
            groszy (powiedzmy 500 EUR) w jakis fundusz, spedzania corocznie wakacji tak jak
            sie je powinno spedzac np. 2 tyg. w Hiszpani, Grecji, na Ibizie (a nie na
            truskawkach w Niemczech), kupna uzywanego samochodu po kilku miesiacach pracy,
            mozliwosci regularnego zapraszania jej do restauracji na kolacje, czasami
            wypadku na kilkudniowa wycieczke po Europie. Czy to duzo? Zdaje sie, ze nie, w
            Polsce jednak dalej niewielu moze sobie na to pozwolic :-(
            • usenetgazeta Re: Informatycy w Irlandii 08.01.03, 12:08
              > Czego oczekuje pytasz. Niczego wielkiego, chociaz jak na Polskie warunki nie
              > udaje mi sie tego spelnic. Oczekuje mozliwosci utrzymania sie z jednej pensji
              > (oplacenie mieszkania i inne "zyciowe" wydatki), zainwestowania co miesiac
              paru
              >
              > groszy (powiedzmy 500 EUR) w jakis fundusz, spedzania corocznie wakacji tak
              jak
              >
              > sie je powinno spedzac np. 2 tyg. w Hiszpani, Grecji, na Ibizie (a nie na
              > truskawkach w Niemczech), kupna uzywanego samochodu po kilku miesiacach
              pracy,
              > mozliwosci regularnego zapraszania jej do restauracji na kolacje, czasami
              > wypadku na kilkudniowa wycieczke po Europie. Czy to duzo? Zdaje sie, ze nie,

              jezeli jestes dobrym specjalista z wieloletnim doswiadczeniam w trudnej
              dziedzinie: bez problemu (50-60 tys euro brutto na etacie rocznie)
              jezeli jestes przecietnym informatykiem z dluzszym doswiadczeniem z rodzina i
              niepracujaca zona: malo realne (35-45 tys euro brutto na etacie rocznie).
              Absolwenci sa praktycznie bez szans na prace. Realnia sie drastycznie zmienimy
              w ostatnich dwoch latach.
              Dublin wynajecie jednosypialniowego mieszkania - 1000 euro miesiecznie. Ok 50%
              ludzi mieszka w dzielonych domach.
              Jedzenie wszedzie takie same, srednio 3 razy drozsze niz w pl.
              Samochod uzywany tanszy, ale ubezpieczenie kosmiczne (OC dla mezczyzny ᡑ lat
              jakies 3 - 4 tys rocznie dla mniejszego samochodu (z polskim prawkiem nikt
              nawet nie bedzie chcial ubezpieczyc), po latach dochodza znizki (po 3
              bezwypadkowej ok 1000 euro), ok 300 - 400 euro drogowka itd)
              Podatki zaleza od posiadania niepracujacej zony (wykorzystujesz jej limity
              wolne od opodatkowania), sa bardzo progresywne, w sumie jakies 30-40% dla
              kawalerow.
              Sam sobie policz...
            • usenetgazeta Re: Informatycy w Irlandii 08.01.03, 12:36
              ...> Czy to duzo? Zdaje sie, ze nie, w

              widze, ze interesuja Ciebie tylko walory zarobkowe... nie chce nic zlego mowic,
              ale Ci co nie maja w Polsce zadnych perspektyw beda zadowoleni z emigracji
              zarobkowej, 'dobrzy' ludzie moga rownie dobrze ustawic sie w kraju (jedynie
              podrozowanie jest dla nich zdecydowanie drozsze). Mowie to patrzac na moich
              znajomych ze studiow.
              Warto sie zastanowic czy pogoda i mentalnosc Irlandczykow Ci sie podoba, czy
              mozesz wyciagnac cos wiecej poza pieniedzmi (nowe umiejetnosci, super ciekawa
              praca itp)
              • Gość: Tomek Re: Informatycy w Irlandii IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.03, 23:34
                usenetgazeta napisała:

                > widze, ze interesuja Ciebie tylko walory zarobkowe... nie chce nic zlego
                mowic, ale Ci co nie maja w Polsce zadnych perspektyw beda zadowoleni z
                emigracji

                Czy w tym kraju ktos jeszcze ma jakies perspektywy? :-(

                > Warto sie zastanowic czy pogoda i mentalnosc Irlandczykow Ci sie podoba, czy
                > mozesz wyciagnac cos wiecej poza pieniedzmi (nowe umiejetnosci, super ciekawa
                > praca itp)

                A pewnie, pewnie, jesli poza kwestiami czysto materialnymi dalo by sie jeszcze
                na czyms zyskac to jak najbardziej, nie jest to jednak dla mnie warunek
                konieczny, zeby wyjechac.

                Dzieki za odzew.
          • Gość: Jan Pozwolenie IP: *.hispeed.ch 09.01.03, 00:08
            usenetgazeta napisała:

            > > Pozwolenie
            >
            > z tym akurat nie ma zadnego problemu dla IT i paru innych zawodow, wystarczy
            > miec oferte pracy, reszte zalatwia sie w ambasadzie irlandzkiej (wymagaja
            > dyplomow szkol potwierdzajacych wyksztalcenie w dziedzinie)

            A nie potrzebują uzasadnić, dlaczego biorą goście z zewnątrz? W Szwajcarii
            muszą przynajmniej dać ogłoszenie du urzędu zatrudnienia i coś wymyśleć, by
            wszystkich odrzucić.
            To w obecnej sytuacji nie jest taki łatwe, bo się zgłosi kilkudziesięciu, z
            tego połowa słaba, ale z dziesięciu dobrych.
            A nawet - to dlaczego mają wziąć kogoś z Polski i sobie głowę zawracać?
            Uczciwie mówiąc - bo mniej weźmie. Ja wyjechałem w '81 i na początku to miałem
            może 2/3 normalnej pensji, ale w Polsce waluty zachodnie miałe gigantyczne
            przebicie, więc wszyscy byli zadowoleni. Zaraz przyszedł stan wojenny, więc i
            tak było to lepsze. Ile zarabiali inni, nie wiem, bo tu się o tym nie mówi -
            mogę tylko ocenić. A po paru latach zarobki znormalniały.

            W tej chwili byś przyjechał do Szwajcarii, musi Cię pracodawca kochać miłością
            szczerą i dobrze pochodzić za sprawą.

            Na forum niektórzy w to nie wierzą, mogę zrobię kolekcję artykułów na ten temat.
            Można poczytać
            www.infoweek.ch
            (w tej chwili wylatuje błąd - coś spieprzyli na stonie)

            albo dział gospodarczy (Wirtschaft) w Neue Zuercher Zeitung:
            www.nzz.ch/
            Dzisiaj: "Deutlich mehr Arbeitslose in der Schweiz"
            www.nzz.ch/2003/01/08/wi/page-newzzDAOX3GG9-12.html
            www.computerworld.ch

            • usenetgazeta Re: Pozwolenie 09.01.03, 11:17
              > A nie potrzebują uzasadnić, dlaczego biorą goście z zewnątrz?

              normalnie musza 3 miesiace oglaszac pozycje i jak nikt sie nie zglosi to moga
              zatrudnic osobe z poza UE. Sa jednak wyjatki dla kilku zawodow, w tym IT (nie
              wiem czemu jeszcze tego nie zmienili, moze po prostu rynek sam to reguluje),
              dla ktorych pozwolenie po otrzymaniu kontraktu dostaje sie od reki .


              > Uczciwie mówiąc - bo mniej weźmie.
              tu jest wolny rynek i kazdy jest warty tyle, ile umie wytargowac (z ta sama
              robote ludzie maja przerozne stawki). Obcokrajowcy maja mniejszy rynek (np male
              szanse na panstwowa robote) - raczej cenia sie mniej (do czasu). Nie wiem,
              wszystko zalezy na jakich ludzi trafisz. Zdecydowanie wazne sa umiejetnosci i
              mozliwosc ich udowodnienia. Znam Polakow zarabiajacych zdecydowanie wiecej niz
              lokalni - firmie bardzo zalezy na nich i tyle.


              > W tej chwili byś przyjechał do Szwajcarii, musi Cię pracodawca kochać
              miłością
              > szczerą i dobrze pochodzić za sprawą.
              znajomy prawie rok temu wyjechal... uwaza ze niesamowicie na tym zyskal
              (szczegolnie finansowo). Nie da sie porowywac kraju od wiekow bogatego, z
              kultura pieniadza i pracy, z dorobkiewiczem ostatanich lat, gdzie dominuje
              pelna konsumpcja. Nie szukal duzo - po prostu cos wyslal CV do firmy, dla
              ktorej juz cos robil w poprzedniej robocie. Byli zadowoleni z tego co zrobil -
              chetnie zatrudnili go u siebie. To sie naprawde sprawdza, szczegolnie w waskich
              i trudnych specjalizacjach.
              No i on zna plynnie niemiecki, co zapewne pomaga.

              • Gość: Jan Re: Pozwolenie IP: *.hispeed.ch 09.01.03, 13:31
                usenetgazeta napisała:

                > > W tej chwili byś przyjechał do Szwajcarii, musi Cię pracodawca kochać
                > miłością
                > > szczerą i dobrze pochodzić za sprawą.
                > znajomy prawie rok temu wyjechal...
                Załapał się na końcówkę koniunktury. Tu w ciągu roku (nie mówiąc o dwóch)
                bardzo się pogorszyło. Byłem jesienią na targach Orbit/Comdex - deprymująca
                pustka.

                > uwaza ze niesamowicie na tym zyskal
                > (szczegolnie finansowo). Nie da sie porowywac kraju od wiekow bogatego, z
                > kultura pieniadza i pracy, z dorobkiewiczem ostatanich lat, gdzie dominuje
                > pelna konsumpcja. Nie szukal duzo - po prostu cos wyslal CV do firmy, dla
                > ktorej juz cos robil w poprzedniej robocie. Byli zadowoleni z tego co zrobil -
                > chetnie zatrudnili go u siebie.

                Ważne, że go znali. Ryzyko pracodawcy jest takie, że jak ma faceta lokalnego,
                może z nim parę razy porozmawiać, a obcego trochę bierze na pniu. Poza tym
                lokalny zna lokalne zwyczaje w pracy i nie tylko.
                2 lata temu chcieliśmy sprowadzać Hidusów przez indyjską firmę, ale to było 2
                lata temu.

                > To sie naprawde sprawdza, szczegolnie w waskich
                > i trudnych specjalizacjach.
                To też jest faktor. Jeżeli jesteś dobry z przetwarzania obrazów za pomocą
                Digital Signal Processors, to albo nie masz nic, albo Cię ozłocą, zależnie od
                wachnięć rynku.
                Teraz np. idzie z torbami firma Gretag, mają na pewno dużo dobrych, wąskich
                specjalistów, ciekawe co zrobią na otwartym rynku.

                > No i on zna plynnie niemiecki, co zapewne pomaga.
                W niektórych firmach wystarczy angielski, zależnie od szefa i współpracowników.
                W ABB dokumenty się pisze po angielsku, bo firma szwajcarsko-niemiecko-
                szwedzka. Ale na codzień dobrze jest niemiecki znać.
                • usenetgazeta Re: Pozwolenie 09.01.03, 15:42
                  Gość portalu: Jan napisał(a):

                  > znajomy prawie rok temu wyjechal...
                  > Załapał się na końcówkę koniunktury. Tu w ciągu roku (nie mówiąc o dwóch)
                  > bardzo się pogorszyło. Byłem jesienią na targach Orbit/Comdex - deprymująca
                  > pustka.
                  tu rok temu juz bylo pelne dno... jego zwolnili, wlasciwie sam odszedl w
                  pierwszej turze zwolnien... wczesniej mu radzilam ze im wczesniej odejdzie tym
                  wiecej dostanie odprawy (u niego byla naprawde szczodra), ostatnim przed
                  bankructwem nawet nie placa ostatniej pensji (znane z autopsji). Do tego mial
                  raczej dosc tego miejsca..

                  > Ważne, że go znali. Ryzyko pracodawcy jest takie, że jak ma faceta lokalnego,
                  > może z nim parę razy porozmawiać, a obcego trochę bierze na pniu. Poza tym
                  > lokalny zna lokalne zwyczaje w pracy i nie tylko.
                  > 2 lata temu chcieliśmy sprowadzać Hidusów przez indyjską firmę, ale to było 2
                  > lata temu.
                  to akurat normalne.

                  Taka ciekawostka: duza firma miedzynarodowa pare lat temu zostala zachecona do
                  budowy oddzialu w Indiach bo tam mozna miec dobrego inzyniera za ok 5 tys
                  szterlingow rocznie... jak juz iles zainwestowali okazalo ze dobrego inzyniera
                  to mozna miec za 15 tys szterlingow rocznie... zrezygnowali z pomyslu mimo juz
                  poniesionych nakladow i ze to ciagle kilkakrotnie mniej niz w UK. Widac ryzyko
                  wspolpracy z ludzmi innymi kulturowo jest olbrzymie.

                  > To też jest faktor. Jeżeli jesteś dobry z przetwarzania obrazów za pomocą
                  > Digital Signal Processors, to albo nie masz nic, albo Cię ozłocą, zależnie od
                  > wachnięć rynku.

                  DSP ma zastosowanie nie tylko w przetwarzaniu obrazow...

                  > Teraz np. idzie z torbami firma Gretag, mają na pewno dużo dobrych, wąskich
                  > specjalistów, ciekawe co zrobią na otwartym rynku.

                  jezeli sa mobilni - kraj, Europa, swiat czeka. Jezeli nie - ryzyko jest zawsze
                  niezaleznie od wykonywanego zawodu.

                  > W niektórych firmach wystarczy angielski, zależnie od szefa i
                  współpracowników.
                  >
                  > W ABB dokumenty się pisze po angielsku, bo firma szwajcarsko-niemiecko-
                  > szwedzka.
                  ale to znowu zaweza ilosc potencjalnych pracodawcow. No i praca to tylko czesc
                  zycia.
      • Gość: owen_33 Re: Informatycy w Irlandii IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 06.01.03, 07:56
        Zajrzyj
        www.cpl.ie/
        Pozdrawiam
      • Gość: Wit Re: Informatycy w Irlandii - wprost z Microsoftu IP: EOCITGPRXYC* / 213.199.128.* 09.01.03, 19:02
        W Irlandii obecnie trudno jest znalezc prace w IT. Tak jak wszedzie w Europie
        obecnie. Dochodzi do tego jeszcze bardzo wysoki kosztu utrzymania (rodziny).

        Kazda praca ma swoje minusy i plusy. Niezaleznie gdzie sie pracuje i dla kogo.
        Ocena jest wzgledna i zalezy od tego co jest dla Ciebie wazne. Oto pare moich
        plusow i minusow z pracy w Microsofcie w Irlandii:

        +pewna praca (nie zwalniaja ludzi a zatrudniaja tylko gdy ktos odchodzi)
        +praca w miedzynarodowym gronie (ludzie z calej Europy i nie tylko)
        +mozliwosci szkolenia (ale tylko w dziedzinie MS)
        +benefity (emerytura doplacana, przelot do kraju raz w roku, ubezp. zdrowotne)
        +szlifowanie jezyka (angielski)
        +zwiedzanie (tylko pierwsze 2 lata - potem nuda)
        +zakup akcji MS ze znizka

        -nudne zajecie
        -brak mozliwosci awansu (niemal calkowicie zblokowane dla native English
        speakers)
        -izolacja kulturowa (Irlandczycy sa mili w obejsciu ale zaprosza cie tylko do
        pubu - nigdy do domu)
        -brak rodziny i znajomych
        -okropna pogoda (pada albo wieje codziennie)
        -drogo (za 60m2 mieszkanie place 1300EUR/mies.)
        -kiepskie perspektywy na przyszlosc (przy jednej pensji nawet bardzo dobrej
        zaden bank Ci nie da kredytu na dom!)
        -olbrzymia odleglosc od Polski (min. 2 doby jazdy samochodem non stop i dwa
        morza po drodze) i brak bezposredniego polaczenia lotniczego.

        Powiem krotko: Osobie samotnej oplaca sie przyjechac i pracowac. Jesli
        natomiast masz rodzine i chcesz ja zabrac do Irlandii to bedzie to porownywalne
        z praca w Warszawie (albo gorzej).

        A jesli chodzi o prace w EU - czy wiecie, ze kazdy Polak moze samozatrudnic sie
        w Unii (tzn. otworzyc firme i byc jedynym jej pracownikiem). Jest sporo
        formalnosci ale jest to jak najbardziej mozliwe.
        • paw_dady Re: Informatycy w Irlandii - wprost z Microsoftu 09.01.03, 22:01
          1300€ w IRL? chlopie landowner cie rznie w bialy dzien!!!

          o ile nie masz apartment hotelu w dobrym miejscu.

          jesli sie zajmujesz navision daj mi znac na privva
          szukam ludzi ze znajomoscia.




          • usenetgazeta Re: Informatycy w Irlandii - wprost z Microsoftu 10.01.03, 11:21
            paw_dady napisała:

            > 1300€ w IRL? chlopie landowner cie rznie w bialy dzien!!!
            >
            > o ile nie masz apartment hotelu w dobrym miejscu.

            hmm, widze ze jestes w Dublinie i szukales tam mieszkania w ostatnim czasie (bo
            oczywiscie wiesz lepiej niz Ci, co to robili)
            Zapraszam na strone www.daft.ie (niestety czesto ma klopoty z dzialaniem) lub
            www.unison.ie/loadza/ (przepisane ogloszenia z gazet, niestety nie
            zawsze sa ceny)
            nastepnie zapraszam na obejrzenie mieszkan w cenie  euro.

            pamietaj zeby patrzec na Dublin, male miejscowosci sa zdecydowanie tansze
            • paw_dady Re: Informatycy w Irlandii - wprost z Microsoftu 11.01.03, 11:53
              usenetgazeta napisała:


              > hmm, widze ze jestes w Dublinie i szukales tam
              mieszkania w ostatnim czasie (bo
              > oczywiscie wiesz lepiej niz Ci, co to robili)

              mam kolegow, ktorzy wynajmowali domki pod Dublinem
              ~800€/mies + charges. ale ciesze sie ze prawdziwa pomoc
              nadeszla jak zwykle z usa. tam sami swietni fachowcy. od
              wszystkiego. np. od site'ow ktore 'maja klopoty z
              dzialaniem'.
              • Gość: Mossad Attack etam IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 16:57
                Mam paru znajomych informatykow w Anglii, mniej wiecej takiej klasy jak ja i
                zarabiaja teraz okolo 2000 euro. Natomiast w Polsce z takimi umiejetnosciami
                oferuja prace w granicach 1000 zl. Teraz mozecie sobie podystkutowac czy oplaca
                sie wyjezdzac czy mieszkac w duzym miescie w Polsce i zarabiac 1000zl. W koncu
                i tak ilosc dobrze platnych miejsc jest ograniczona, a w tym zawodzie sredenia
                wieku jest niestety bardzo niska wiec nie mozna sie spodziewac, ze szybko beda
                sie zwalaniac nowe miejsca pracy. Tak poza tym, ostatnio kolega z Anglii pisal
                mi, ze w jego firmie pracuja ponad 50letni programisci, a na przyklad w Polsce
                firmy chca programistow gora do 30 lat :-))).
                • paw_dady co sie lamiesz 11.01.03, 18:25
                  Gość portalu: Mossad Attack napisał(a):

                  > mi, ze w jego firmie pracuja ponad 50letni
                  programisci, a na przyklad w Polsce
                  > firmy chca programistow gora do 30 lat :-))).

                  bo u nas tak jak we Francji czy Belgii jak do 30 nie
                  jestes menazerem to ci sie nie udalo (ja tam nie
                  specjalnie widzialem starszych w IT ;o). Mozesz byc
                  zajebistym fachowcem ale i tak kiepsko bedziesz
                  piszczec. W RFN czy UK lepiej traktuja technicznych,
                  ktorzy cos wiedza. ale to temat na inna rozmowe.

                  pozdrowka + duuuuuuuuuzej podwyzki kolego

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka