kartoffeln_salat
17.05.06, 18:03
Sytacja:
1. Koleżanka pracuje na umowę o dzieło.
2. W praktyce codziennie przychodzi do biura i jest tam 8h, + nadgodziny,
wykonuje polecenia szefowej, a szefowa traktuje ją jak swojego pracownika
(wydaje polecenia, mówi co trzeba robić dalej itp).
Ta sytuacja powtarza się już 4-ty miesiąc. Ponadto właścicieleka płaci jej za
godziny pracy, niezależnie od tego co jest napisane na umowie.
3. Po rozmowie, szefowa jasno dała do zrozumienia ze umowa o pracę nie
wchodzi w grę, i że jak jej sie nie podoba to wyp.....
Efekt jest taki, że osoba w ten sposób zatrudniona nie ma żadnych korzyści:
ani wolnej ręki, ani pracowniczych gwarancji chorobowego, urlopu itp.
Ta szefowa twierdzi, że tam można pracować i to jest zgodne z prawem i takie
tam.
Mnie się jednak wydaje, że umowa o dzielo to umowa o dzieło, człowiek
dostarcza dzieło i nie musi przychodzić na 8h do pracy jak pracownik etatowy.
Proszę o pomoc, kto ma słuszność?