Gość: Zibi
IP: 83.238.173.*
05.07.06, 18:44
Czy jesli pracujecie w Sadzie, zdarza Wam się wątpić w sens tej pracy widząc
jak intrepersonalne stosunki między kierownictwem a pracownikami, czy tez
między pracownikami a pracownikami tkwią na zasadach mających swoje korzenie w
czasach głębokiego PRLu? Wytlumacze: właściwie nie liczy się co skończyłes.
Ważne jest żebyś widział swoje miejsce w szeregu. Kierownictwo nagradza nie
według zasług, ale wg. klucza koleżeńskiego. Kierownicze towarzystwo wzajemnej
adoracji (do którego dostęp mają nieliczni "zaufani" pracownicy) decyduje o
wszystkim i o wszystkich w tajemnicy. Smolisz wódę, wchodzisz do grona, ale
trzeba uważać co komu mówisz, żeby nie obróciło się to przeciwko tobie.
Uśmiechy, lizusostwo do sędziów, a do zwykłego pracownika ze stosunkowo
niedużym stażem inni odnoszą się z pogardą. Starasz sieę pokazać od najlepszej
strony zawodowej, nikt tego nie docenia. Zauważa sie tylko błędy.
Jest tego wiele, wiele więcej... A jak jest jest u Was?