Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Informatyka żaden kryzys nie tyka

    07.02.07, 09:09
    Informatyk informatykowi nierówny.
    Kim innym są fachowcy od sprzętu i sieci (plus administracja) - tych może
    potrzebuje i każda większa firma (ale ilu? 1, góra 2 osoby).
    Kim innym ci, co programy projektują, programują, testują i wdrażają - tych
    zatrudniają tylko firmy ściśle programistyczne. A płace zależą od tego, ile i
    komu uda się dany program sprzedać.
    Graficy komputerowi i web-developerzy to jeszcze inna bajka. Przecież by mieć
    stronę www, nie zatrudnia się informatyka, tylko znajduje oferenta i wystawia
    zlecenie!
    Oprogramowanie do telefonów? Gry? SAP? ERP? W przytłaczającej większości to
    wszystko przychodzi do kraju z zewnątrz, gotowe.
    I jeszcze jedno: to, że w portalach takich jak jobpilot pojawia się coraz
    więcej informatyków szukających pracy, raczej nie świadczy o rosnącym
    zapotrzebowaniu, lecz o czymś wręcz przeciwnym.
    Obserwuj wątek
      • ylemai Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 07.02.07, 10:48
        GazetyWyborczej propaganda sukcesu.

        A ja żałuję, że nie zostałem budowlańcem. To jest zawód z przyszłością. A
        "informatyków" jak psów, i prace dla nich zwykle nędzne. Mało rozwojowe. W
        Polsce praktycznie nie pisze się oprogramowania, większość ludzi z branży robi
        jako właśnie "fachowcy od sprzętu i sieci". Szanse awansu żadne, jedyne czego
        dorabiasz się to krzywego kręgosłupa.

        Od paru lat pracuję jako freelancer w branży, mam wielu znajomych pracujących na
        etacie. Gdyby komuś dziś radzić studia pod karierę zawodową, powiedziałbym, od
        IT trzymaj się z daleka. Idź studiować geologię.

        Geolodzy to mają życie... i prawdziwe podróże. i prawdziwe kobiety :D.
        • Gość: Architekt Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: *.de 07.02.07, 11:09
          w budownictwie po studiach zarabia sie srednio okolo 1000 - 1500 zl jak dostaniesz 1500 zl mozesz byc happy, w wielu przypadkach pensje sa nizsze nie z1000 zl. Do tego musisz robic uprawnienia, ktorych zrobienie nie jest proste - a bez nich zawodu samodzielnie nie mozesz wykonywac.
          Informatyka to mimo wszystko wciaz najlepszy wybor.
          • pebesiak Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor 07.02.07, 14:38
            A co powiecie na farmację? Warto iść na ten kierunek? Aptek coraz więcej, a
            płace w nich marne, z tego co słyszałem. Podobnie w przemyśle. Tak się
            zastanawiam...
            • Gość: jan Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: 195.116.110.* 12.02.07, 09:12
              Moze placa marnie ale mozna duzo wyciagnac z nadgodzin. Mozna brac dyzury nocne
              a te sa dobrze platne, jak sie uda to mozna caly czas przespac.
              A co do informatykow to zgroza ilu ich jest i ilu jeszcze przybedzie. Nie ma
              sily rynek juz sie przesyca.
              • Gość: ja Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:35
                Specjaliści zarabiali przeciętnie 3600 zł brutto.
                Dżizes, to przeca grosze, czym tu sie podniecać???
                Metr mieszkania 7200, zarbki specjalisty ok 2k na łapę.
                Zgroza, po prostu zgroza...
                • Gość: Cachotterie Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 11:45
                  Taki urok średniej. W tym jest cała masa studentów informatyki dorabiających na kawałki etatu, zleceniach etc. Ludzie po studiach, którzy w trakcie studiów coś robili a nie wiecznie balangowali, mają pensje *znacznie* powyżej tego 3,6 brutto.
                  • mageillusionist Informatyka to najlepszy wybor 12.02.07, 12:10
                    Ja tam jestem studentem i nie narzekam z 100-200zl/h programowania które mi
                    płacą teraz.
                    Wkrótce jak skończę studia mam nadzieje sytuacja mi się poprawi.
                    • Gość: Lukasz Informatyka to najlepszy wybor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.07, 12:17
                      Wystarczy troche checi, byc uczciwym, mowic prawde, znac jezyki obce i
                      oczywiscie umiec programowac i mozna dostac kontrakt pol roku przed zakonczeniem
                      studiow na 6000 brutto

                      Ale rownie dobrze jak bym nie zlozyl cv w odpowiednie miejsce to mogl bym teraz
                      zarabiac 1100 netto w computerlandzie:/ Wszystko zalezy od determinacji w
                      szukaniu pracy.

                      A tak na marginesie u mnie na roku bylo okolo 200 osob Sporo osob konczy jej
                      mimo to ze pogodzila sie z faktem ze nie nadaja sie na programistow czy
                      administratorow. Za pare miesiecy dostana dyplom mgr izn informatyki Doskonale
                      znaja sie na klikaniu w Windowsach wordach itp, potrafia wymienic ram ,dysk,
                      potrafia zrobic strone, ale mimo to wstydza sie nazywac informatykami Twierdza
                      ze 5 lat studiow pozwolilo im zrozumiec czym sie zajmuje informatyk, dlatego
                      wstydza sie nazywac informatykami bo nie maja wystarczajacych predyspozycji

                      Dlatego niektore posty sa smieszne jak ktos z pretensjami pisze ze on jest
                      informatykiem bo skonczyl liceusm profilowane i nie moze znalezc pracy;)

                      Pozdrawiam
                      • kszynka Re: Informatyka to najlepszy wybor 22.02.07, 15:37
                        kto to jest informatyk?
                        ten co skończył szkołę?
                        ten kto pracuje na etacie informatyka a szkoły takiej nie skończył?
                        • mageillusionist Re: Informatyka to najlepszy wybor 22.02.07, 20:06
                          kszynka napisał:

                          > kto to jest informatyk?
                          > ten co skończył szkołę?
                          > ten kto pracuje na etacie informatyka a szkoły takiej nie skończył?

                          Ten kto jest specjalistą w jakiejś dziedzinie informatyki. Może być dobrym
                          programistą, może być specjalistą od optymalizacji baz danych. Nie jest
                          powiedziane konkretnie.
              • Gość: Cachotterie Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 11:44
                Chyba żartujesz z tym przesyceniem rynku, albo mówisz o pożal-się-boże pseudo-informatykach. W mojej firmie od ręki jest miejsce dla nastu osób, od programistów po projektantów, i jakoś ciężko jest znaleźć naprawdę dobrych ludzi. I nie jest to absolutnie kwestia wynagrodzenia, bo płacą bardzo dobrze (firma z angielskim kapitałem).
                Zgroza ilu jest ludzi UWAŻAJĄCYCH się za informatyków. Bo od dzieciaka siedzi przy kompie (głównie przy gierkach), coś tam "pohakuje" na gotowych programikach z sieci, podłubie w PHPie - i już masta-hacka-informatyk. Owszem, takich jest multum. Takich którzy rzeczywiście coś potrafią - znacznie mniej. Możesz wierzyć, że takim pracy nie brakuje.
                • Gość: kashiash Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: 62.233.164.* 12.02.07, 12:11
                  prosze odezwij się do mnie na email: kashiash@aip.pl
                • Gość: Dziewczyna Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: *.obr.pl 22.02.07, 12:04
                  Odezwij się również do mnie: ludzik18@wp.pl
                  • Gość: Hubertus nawet nie próbuja sie bronic IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 22.02.07, 23:02
                    przed spamem - przeciez otwartym kodem podajecie robotom wasze e-maile
                • Gość: skrzat Praca jest ale dla odpowiednio wykwalifikowanych IP: 69.32.167.* 22.02.07, 17:53
                  Zgadzam sie, ale tak jest chyba w kazdej branzy! Rynek ceni ludzi wysoko
                  wykwalikowanych z doswiadczeniem. Ekspert psycholog, chemik, spawacz, inzynier,
                  stolarz zawsze prace znajdzie za dobre wynagrodzenie. U mnie w firmie jest
                  OGROMNE zapotrzebowanie na specjalistow SAP i firma ma duze problemy ze
                  znalezieniem wykwalifikowanych ludzi ktorzy sie na tym znaja. Na rynku jest
                  duzo absolwentow, ale malo specjalistow informatykow z doswiadczeniem zawodowym.
                  • Gość: Pilot Pirx A zgadnij dlaczego brakuje tych z doświadczeniem? IP: *.icm.edu.pl 22.02.07, 18:44
                    A zgadnij dlaczego brakuje tych z doświadczeniem?
                    Podpowiem: Bo nikt nie chce przyjąć tych absolwentów! Każdy czeka na gotowe! I tak się koło zamyka.
                  • Gość: Typewriter Re: Praca jest ale dla odpowiednio wykwalifikowan IP: *.bb.sky.com 22.02.07, 20:19
                    No to niech firmy przyjmą absolwenta i go sobie wyszkolą na fachowca. Tak robią
                    firmy w Anglii - inwestuja w zdolnych absolwentów i nieźle im do tego płacą. U
                    nas potrafią tylko narzekać że nie ma fachowców - jak się samemu nie stworzy
                    fachowca, to nikt inny tego nie zrobi.
                  • Gość: mr_avg Re: Praca jest ale dla odpowiednio wykwalifikowan IP: 193.108.42.* 23.02.07, 11:50
                    no tos Skrzat pojechal
                    owszem ale studia ucza ciebie myslenia masz tam wiele przedmiotow ktore musisz
                    zaliczyc ale mozesz wybrac te w ktorych kierunku chcesz isc. pokaz mi uczelnie w
                    kraju ktora mowi cos o SAPie??
                    powiedz mi prosze jak zdobyc doswiadcznie np z Symbianem? aby pozniej dogodzic
                    pracodawcy?
                    podaj jakis fajny przepis na to czekam
                    • Gość: Cachotterie Re: Praca jest ale dla odpowiednio wykwalifikowan IP: *.icpnet.pl 19.03.07, 12:11
                      > pokaz mi uczelnie w kraju ktora mowi cos o SAPie??
                      Politechnika Poznańska. I założę się że nie tylko ona.
                • Gość: herm Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: *.217.181.62.in-addr.dgcsystems.net 22.02.07, 21:27
                  Moja firma z kolei szuka w zasadzie dowolna ilość ludzi, nawet absolwentów -
                  wymaganie koniecznie biegły (konwersacyjnie) angielski i jakaś umiejętność IT -
                  w zasadzie obojętnie jaka (java, c#, as/400, sap, testowanie, administracja) ..
                  i nie ma ludzi .. to co się zgłasza to szkoda gadać - po studiach a NIC nie
                  umieją .. można śmiało powiedzieć ze połowa studentów to na studiach marnuje
                  czas .. chociaż by się języka nauczyli.
                  • Gość: Typewriter Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: *.bb.sky.com 22.02.07, 22:23
                    Skoro tak pilnie poszukują fachowców, to mam pytanie: za ile?
                    Ile dostałby programista z 5-letnim doświadczeniem w Borland C++ Builder i potem
                    2-letnim w C# (WinForms)? Angielski bardzo dobry.
                    Pytam poważnie, bo zastanawiam się nad powrotem do kraju, bo wszędzie trąbią o
                    podwyżkach, ale na żadnej ofercie pracy nie ma choćby przybliżonych zarobków,
                    chyba tak mało płacą, że się wstydzą podać.
                    Nie ma czegoś takiego jak brak sensownych kandydatów, może być tylko za niska płaca.
              • Gość: mr_avg Re: ze co sie dzieje?? IP: 193.108.42.* 23.02.07, 11:37
                drogi janie
                co tez pan opowiada? prosze o pana zdrodla informacji?
                z wiadomosci w roznych poratalach o tym kto i co studiuje wynika cos zupelnie
                przeciwnego.
                otoz w zaleznosci od danych od 6 do 15% wszyskich studentow wybiera kierunki
                techniczne (budownictwo, mechanike, informatyke, telekomunikajcje)
                no to co sie ma przesycic jak? co wiecej w tym roku konczy sie pokolenie wyzu
                demograficznego.
                co wiecej wraz z malejacym zainteresowanym kierunkami technicznymi przywywa nam:
                politologow, historykow, historykow sztuki, biologow, prawnikow

                tak wiec nie sadze zeby w branzy mialo sie pogorszyc trzeba tylko w siebie
                zainwestowac a nie spoczac na laurach
                pozdro
          • Gość: Zwykły_człowiek Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor IP: 62.29.133.* 07.02.07, 22:49
            W budownictwie 1000zł? Jakie miasto bo ja mieszkam w najbiedniejszym regionie
            Polski i tu pomocnik na budowie ma 1500-1700zł a architekt??? nie wymieniam
            kwot żeby nikogo nie wkurzać.Informatycy hmm znam 4
            (koledzy,znajomi)"najgorzej" zarabiajacy ma obecnie 2400 na ręke ale generalnie
            poniżej 3-4tys to ofert pracy nie przyjmują i ciągle są poszukiwani.Obecnie np.
            bardzo duży portal inf. programistów.Niezła kasa i zdecydowanie możliwości
            rozwoju (bogata firma)Może taka Wa-wka czy inne duże miasto są przesycone ale u
            mnie roboty na pęczki i nie za 1000zł bo tyle to już hipermarkety na kasie
            zaczęły płacić bo chetnych nie ma do pracy.Pzdr.

            P/S nie mogę zrozumieć jak to się dzieje że jako kierowca w budżetówce
            (zawiesiłem działalność po 8 latach miałem dosć) nie mam mniej jak 1300 a z
            premiami i nagrodami czasami mam ok 2tys na ręke:-/
          • kszynka Re: Branaz budowlana to najgorszy wybor 12.02.07, 08:41
            co do budownictwa to nie mogę się zgodzić
            z tego co wiem na rynku inżynierów budowlanych jest takie ssanie, że ludzi już
            na studiach zatrudniają
          • Gość: bobrek tylko budownictwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 12:06
            Znam goscia po zawodowce, ktory zarabia 200-300 tys. netto rocznie. Jak? Proste:
            kupuje dzialke budowlana i projekt, z kumplami stawia dom, zezwolenia, odbiory,
            nadzor budowlany - za lapowki. Podatkow zadnych nie placi, bo budowa niby
            "systemem gospodarczym" dla siebie. Taki dom sprzedaje za 700 tys., a wszyskie
            jego koszty to jakies 400 tys. Nie mowie, ze praca lekka, bo zapie... fizycznie
            od rana do wieczora, ale zarobek taki, ze kazdy inzynierek sie chowa. Rada dla
            wszystkich, ktorzy chca zarabiac pieniadze, a nauka ich srednio pasjonuje: po
            maturze od razu wlasny biznes! Studia to STRATA CZASU, no chyba, ze lubi sie nauke.
            • Gość: inz. Re: tylko budownictwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.07, 20:16
              nie boj nic... urzad skarbowy wczesniej czy pozniej nim sie zajmie.
        • Gość: 77 Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.foke.pl 07.02.07, 20:44
          To tacy "kolejni od marketingu i zarządzania", najlepsze narazie kierunki to
          Automatyka, elektrotechnika, budownictwo, mechanika, biotechnologia.. Narazie
          jeszcze na nich jest boom jak na "speca od zarządzania" na początku lat 90-
          tych.. Ale nieliczni najlepsi będą zawsze na topie..
        • Gość: post Informatyka kryzys nie tyka BZDURA!!! IP: *.catv.net.pl 12.02.07, 10:55
          Dobrze wiem, bo jestem w branzy od dawna. Lepiej być geologiem(?), dentystą,
          adwokatem, architektem, budowlańcem, finansistą, maklerem i hgw jeszcze kim.
          Twierdzę tak bo: w Polsce jak za komuny nie docenia się pracy umysłowej
          wykonywanej na wysokim poziomie. Pracowałem kilka lat na zachodzie, kilka lat w
          Polsce w zachodniej firmie.
          Płace w firmach PL to żenada. Inna sprawa, że "informatycy" nie cenią się.
          Przychodzi taki i mówi, że wystarczy mu tyle. W tym momencie często pozbywają
          się niewygodnego speca. Żenadą jest organizacja informatyki w największych
          bankach i poważnych wydawałoby się firmach. Często zatrudnia się znajomków...
          Daleko nie trzeba szukać. Wystarczy korzystać z poczty gazeta.pl Przecież to
          śmiech na sali.
        • Gość: domkin Co wy wogole gadacie??? hahah IP: *.uz.zgora.pl 22.02.07, 20:07
        • Gość: donkin Co wy wogole gadacie??? hahaha IP: *.uz.zgora.pl 22.02.07, 20:18
          Nie mogę uwierzyć w to co tu widze. Pracy dla informatyków jest full, wrocek,
          wawa, ue! Jestem informatykiem, mgr inż., po studiach 3 lata. Półtora roku temu
          z kumplem założyliśmy firmę, od zera. Unia kupiła nam sprzęt za niecałe 50k
          (mamy super warunki), robimy systemy internetowe. Działamy 1,5 roku i zlecenia
          sypią się same i są to zlecenia z coraz wyższej półki za coraz lepsze siano.
          Idziemy do przodu i z każdym tygodniem jesteśmy krok dalej. Ci, którzy narzekają
          po prostu nie potrafią zadbać sami o siebie - są nieudolni, albo nie leży im ta
          dziedzina. Innego wytłumaczenia nie widzę. Pozdro dla wszystkich optymistów!!!
          • Gość: Typewriter Re: Co wy wogole gadacie??? hahaha IP: *.bb.sky.com 22.02.07, 20:22
            Na to wygląda że nie tylko jesteś informatykiem, ale jeszcze dobry biznesmenem.
            Niestety te umiejętności zazwyczaj nie chodzą w parze. Ktoś może być genialnym
            programistą, ale jak albo nie potrafi się sprzedać, albo nie potrafi wstrzelić
            się w lukę z własną firmą, to nic z tego nie wyjdzie.
            • Gość: koder otoz to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 12:41
              Smiem twierdzic, ze jestem nie najgorszym programista, ale marketingowcem
              kompletnie do d... Nigdy nie mialem zdolnosci handlowych, nie potrafie
              "bajerowac", slodzic, "czule" rozmawiac z klientami, upiekszac zalet, umniejszac
              wad itp. Nie mowiac juz o umiejetnosciach bardziej brutalnych, czyli
              dyskredytowac konkurencje, oszukiwac na podatkach i dawac w lape urzedasom. Bez
              tego w biznesie nic nie ugram. Upierdliwy, niekumaty klient zostalby przeze mnie
              zbluzgany i wyrzucony za drzwi, potem drugi, trzeci... Bo mam tak, ze staje sie
              nerwowy, kiedy ktos nie rozumie tego, co dla mnie jest oczywiste.
      • Gość: Pilot Pirx Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.icm.edu.pl 07.02.07, 14:49
        No śmiało, też jestem informatykiem, bierzcie mnie, gdzie te tłumy pracodawców?!
        Szczerze odradzam IT, od tego co najwyżej można oślepnąć.
        • poszukiwacz_pracy Re: Pieprzona propaganda sukcesu... 07.02.07, 22:34
          Dokładnie to propaganda. Każda uczelnia wyższa kształci informatyków, do tego
          dochodzą informatycy po szkołach policealnych, ten kierunek studiuje najwięcej
          ludzi, jak to możliwe że brakuje informatyków. W urzędzie pracy pytałem niedawno
          i mi powiedzieli że mają pełno bezrobotnych informatyków. Na jedną firmę w końcu
          przypada średnio jeden informatyk i jakoś nie zauważyłem żeby im brakowało
          pracowników o tych kwalifikacjach. Nawet pojawiają się ogłoszenia z pracą dla
          informatyka za najniższą krajową. Informatyka to to samo co kiedyś marketing
          zawód po którym nie znajdzie się pracy w swoim fachu.
          • Gość: ehh :( Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.cps.pl 12.02.07, 10:04
            masz zupelna racje... tez przez jakis czas jezdzilam do urzedu pracy, ale te
            oferty co tam mieli, to nie dosc, ze w stylu 4w1 (programista, administrator,
            sprzetowiec, grafik), to jeszcze za minimum krajowe... odpuscilam sobie te
            wycieczki do PUP, bo wiecej mnie to kosztowalo, niz bylo warte...

            Zawsze marzylam o zawodzie programisty, ale w ciagu ostatnich 2 lat
            nieznalazlam pracy, gdzie po odliczeniu dojazdu do niej zarabialabym powyzej
            800zl!! Teraz mam ponad 4 lata doswiadczenia, a nadal nikt mi niezaoferuje
            lepiej platnej pracy. A tak dobrze sie zapowiadalo, gdy konczylam szkoly.
            Lepiej pracowac gdzies na produkcji i brac nadgodziny - przynajmniej nietrzeba
            oszczedzac kazdego grosza. Zawsze mnie dobijalo to, ze tam gdzie pracowalam,
            pracownik fizyczny zarabial wiecej ode mnie, a bez mojej pracy taki pracownik
            niemoglby tak szybko wykonywac swojej, bo ugrzazl by w papierkach...
            • nkab Re: Pieprzona propaganda sukcesu... 12.02.07, 11:27
              Niestety.
              Szeregowy informatyk to robol XXI wieku.
              Jak nie wymyslisz czegoś własnego to raczej
              nie licz na dobry zarobek u pracodawcy.

              Największym polskim problemem jest jednak dostęp
              młodego informatyka do naprawdę fachowej
              porfesjonalnej informacji.

              No i ten psujący się z roku na rok wzrok.

              Andrzej.
            • and_nowak Re: Pieprzona propaganda sukcesu... 12.02.07, 11:41
              Gość portalu: ehh :( napisał(a):

              > masz zupelna racje... tez przez jakis czas jezdzilam do urzedu pracy, ale te
              > oferty co tam mieli, to nie dosc, ze w stylu 4w1 (programista, administrator,
              > sprzetowiec, grafik), to jeszcze za minimum krajowe... odpuscilam sobie te
              > wycieczki do PUP, bo wiecej mnie to kosztowalo, niz bylo warte...

              Przepraszam, ale do PUP nie chodzi się po pracę, tylko po zasiłek!
              Znakomita większość ogłoszeń o pracę nie ma swojego "odpowiednika" w PUPie. Tam
              nikt pracy nie szuka i nie szuka pracowników. PUP jest dla zasiłków, a przede
              wszystkim sam dla siebie.

              Reasumując - po co szłaś do PUPu - naiwna jesteś ?

              Co do ofert, wystarczy otworzyć Wyborczą. Dalsze ględzenie że nie ma pracy, to
              juz czysta abstrakcja. No, chyba że ktoś ma podejście post-PGRowskie...
              • Gość: ja Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.acn.waw.pl 23.02.07, 03:18
                > Przepraszam, ale do PUP nie chodzi się po pracę, tylko po zasiłek!

                Absolwentom bez stazu (a jesli dorabiali na studiach to zapewne na umowe o
                dzielo) zasilek nie przysluguje, a do UP sie chodzi po ubezpieczenie i
                ewentualnie oferty stazu ktore sa do d...
            • Gość: stoper Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.07, 21:45
              spoko kumplowi z licencjatem i uprawnieniami SEP w PUP zaproponowali pracę jako
              magazynier i kierowca wózka widłowego
          • Gość: ironlord Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.toya.net.pl 12.02.07, 11:25
            Prawda jest ze mnostwo uczelni ksztalci informatykow, ale pytanie jakiej klasy
            sa Ci informatycy ? Prowadzilem ostatnio rekrutacje na stanowisko helpdeskowe i
            musze przyznac ze poziom kandydatow czesto po studiach informatycznych byl
            zenujaco niski. Wg mojej oceny 90% informatykow po studiach, to ludzie ktorzy
            ida na informatyke bo to niby super kierunek, ale nie maja pasji i zapalu do
            pracy jako informatycy. Juz nie mowiac o tym, ze nie znaja podstawowych pojec .
            Nie dziwie sie wiec sie ze firmy maja klopot ze znalezieniem odpowiednich ludzi
            na odpowiednim poziomie wiedzy.
            • Gość: Typewriter Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: 87.84.84.* 12.02.07, 11:33
              Bo źle szukasz - na helpdeska nie potrzeba absolwentów, tylko praktyków.
              Absolwenci niech się zajmą programowaniem i tworzeniem czegoś nowego, a
              helpdeskiem powinni zostawać technicy i dobrzy hobbyści-praktycy.
              • Gość: ironlord Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.toya.net.pl 12.02.07, 11:41
                Tacy ludzie zglaszaja sie w odpowiedzi na zgloszenie rekrutacyjne> Ci z wieksza
                wiedza z pewnoscia maja wieksze oczekiwania i nie aplikuja na takie stanowiska.
                Tym bardziej ze helpdeskowiec ma najgorsza robote i najmniej platna.Poza tym w
                helpdesku jest ciagly kontakt z klientem i umiejetnosci miekkie tez sa wazne,
                nie tylko sama wiedza.
                • Gość: Obi Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: 82.139.156.* 12.02.07, 12:08
                  > Tacy ludzie zglaszaja sie w odpowiedzi na zgloszenie rekrutacyjne> Ci z wie
                  > ksza
                  > wiedza z pewnoscia maja wieksze oczekiwania i nie aplikuja na takie stanowiska.
                  > Tym bardziej ze helpdeskowiec ma najgor

                  Bo on nie wie kogo chce zatrudnić ,jedynie ma jakieś wyobrażenia
              • Gość: mzb Informatyczny helpdesk i podejście do klienta IP: *.crowley.pl 12.02.07, 13:11
                A ja uderzę jeszcze z innej beczki. Z własnego doświadczenia wiem, że w
                przypadku - nazwijmy to - mało i średnio zaawansowanej informatyki
                najważniejsze jest odpowiednie podejście do klienta, nawet ważniejsze niż
                wiedza. Nie mam wykształcenia informatycznego, a pracuję w tej branzy i
                wyciągam średnio 7000 netto. Grzeczność, elokwencja, schludny wygląd, swobodne
                porozumiwanie się po angielsku i ogólna wiedza w wielu dziedzinach rekompensują
                często brak wiedzy specjalistycznej. Zawsze można przecież powiedzieć,
                że "zabierzemy komputer i zajmą się nim specjaliści" :) Poza etetową pracą w
                heldesku mam też firmę, która zajmuje się tym samym, a dodatkowo robimy strony
                www i dłubiemy w grafice. I tu też jest ciekawie. Jak ktoś już tu pisał na
                forum, są na rynku 'dzieciaki' którzy za kieszonkowe zrobią stronę. I racja,
                tak jest w rzeczywistości. Ale nader często spotykam się z sytuacją, że klient
                który powiedział wcześniej 'Paaaaaanie, ja mam osobę która mi to za 500 zł
                zrobi' wraca za 2 miesiące i przystaje bez słowa na naszą propozycję cenową...
                • Gość: Marek Re: Informatyczny helpdesk i podejście do klienta IP: 83.238.11.* 12.02.07, 13:18
                  Czyli 7tys ale na 2 etaty, srednio 3.5 na 1 etat :) Co by sie zgadzało. No i
                  mowa tu o działalności gospodarczej ze stawką 19%, na etacie zostałoby z tego
                  2tys na ręke
                  • and_nowak Re: Informatyczny helpdesk i podejście do klienta 12.02.07, 14:11
                    Gość portalu: Marek napisał(a):
                    > Czyli 7tys ale na 2 etaty, srednio 3.5 na 1 etat :) Co by sie zgadzało. No i
                    > mowa tu o działalności gospodarczej ze stawką 19%, na etacie zostałoby z tego
                    > 2tys na ręke

                    Zapomnij o dwóch etatach - to jest fizycznie NIEMOŻLIWE, jeżeli uwzględnimy
                    przejazdy itd. Nie zostało by nawet na sen. To są dwa zajęcia.

                    Zwrócę uwagę, że (z całym szacunkiem dla autora wątku) HelpDesk to praca dla
                    studentów - wiedzy merytorycznej niewiele, a uczy się człowiek postępowania z
                    użytkownikiem końcowym. Moim zdaniem warto przejść takie praktyki. Natomiast
                    jako zawód - no cóż, profesorów się tam raczej nie zatrudnia... ;-)

                    Mimo to kolega autor potrafi z tego wyciągnąć niezłą kasę i jeszcze MA CZAS,
                    żeby sobie dorobić. Gratulacje! Tak trzymać!

                    Informatycy w naszym kraju mają lepiej, niż inne zawody.
                    Jednakże przy dowolnym zapotrzebowaniu na pracownika znajdą się tacy, co pracy
                    nie znaleźli (czytaj: praca ich nie znalazła) i marudzą.

                    • allerune Re: Informatyczny helpdesk i podejście do klienta 12.02.07, 23:11
                      z helpdeskiem się zgodzę, ale porządny support to praca dla bardzo zdolnych
                      ludzi. Czasem muszą oni przegrzebać się przez czyjś kod, aby znaleźć błąd. Jest
                      do dużo trudniejsze niż wklepywanie czegoś wg dokumentacji.
                      • Gość: herm Re: Informatyczny helpdesk i podejście do klienta IP: *.217.181.62.in-addr.dgcsystems.net 22.02.07, 21:42
                        Problemem w IT jest żenująco niski poziom rekrutacji - wystarczy porównać
                        jak ogłaszają się za granicą a jak w Polsce

                        - najważniejsza różnica to nie podawanie widełek .. jest po prostu żałosne
                        to krycie się aby zapłacić 200 mniej tym kandydatom którzy nie wiedzą ile
                        powiedzeć .. nawet jeśli takich złapiesz to kończy się to tym, że po pół
                        roku wiedzą ile się im należy i Ty wtedy szukasz kolejnego bo po tym to
                        nawet śladu nie ma

                        Szukasz pracowników helpdesku - a skąd na boga ci specjaliści mają wiedzieć
                        że to poważne stanowisko a nie praca pseudo-sekretarek - 70% odbieranie
                        telefonów i rejestrowanie casów ...


            • Gość: ehh :( Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.cps.pl 12.02.07, 11:34
              pasja pasja, wiedza wiedza... ale coz z tego, skoro niewyzyjesz z tego, bo
              pracodawca stwierdzi: "kobieta w wieku 24-26 lat = dziecko"
              wiec niezaoferuje jej wiecej kasy, niedam pelnego etatu, bo ZARAZ zajdzie w
              ciaze i strace na tym... dam jej mniej niz pozostalym i niech sie cieszy, ze w
              ogole pracuje w wyuczonym zawodzie...
              a z uznania wspolpracownikow tez niewyzyjesz...
              • Gość: ironlord Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.toya.net.pl 12.02.07, 11:48
                To fakt ze kobiety sa czesto dyskryminowane. Szkoda, bo czesto sprawdzaja sie
                lepiej niz mezczyzni. Polska to niestety obecnie chory kraj jesli chodzi o rynek
                pracy, a nasze rzady zamiast zajac sie normalizacja rynku pracy wola wydawac
                pieniadze na swiatynie opacznosci bozej i klocic sie o zupelnie bezsensowne
                rzeczy. Cierpimy za to ze Polska konkurowala z zachodem tania sila robocza. Tak
                naprawde nasze pensje powinny byc co najmniej o 100%. Nie mozna być wydajnym i
                zadowolonym z zycia, nie majac czasu dla rodziny , czasu na czytanie,
                doksztalcanie sie i rozrywke. To jest przyczyna dla ktorej ludzie emigruja,
                kazdy chce miec normalne zycie, a nie urabiac sie po pachy zeby ledwo co
                starczylo na zycie na srednim poziomie.
              • Gość: Cachotterie Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 11:55
                Poszukaj zagranicznego pracodawcy. Tacy już się nauczyli, że kobiety w miejscu pracy bardzo dobrze wpływają na pracę zespołową, potrafią niekonwencjonalnie myśleć i generalnie warto co najmniej kilka kobiet mieć żeby utrzymać zdrowszą atmosferę. Nie bez powodu Motorola organizowała w Krakowie akcje promujące IT wśród dziewczyn.
              • Gość: pracujaca w IT Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.ericsson.net 22.02.07, 15:57
                Ja jestem kobieta pracujaca w branzy IT i nie narzekam na brak pracy. Moze
                mieszkasz w malym miescie... W Krakowie bardzo chetnie zatrudniaja rowniez
                kobiety. I nie czuje sie wcale dyskryminowana. Z obserwacji w mojej firmie
                wnioskuje, ze ciaza lub male dziecko to nie problem. Ale wszystko zalezy od
                poziomu pracodawcy...
            • Gość: Cachotterie Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 11:53
              100% racji, niestety. I potem tacy miauczą, że pracy nie ma. Jak się nic nie umie, to się nie ma, proste.
          • Gość: Cachotterie Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 11:51
            Wiesz, znam takich bezrobotnych informatyków. Studiują ze mną na roku. Od 5 lat nie tknęli niczego, czego absolutnie nie musieli żeby się prześlizgać na następny rok. Wszystkie programy na zaliczenie ściągali od kumpli z innych grup albo od rocznika wyżej. Wniosek jest prosty: nie mają do zaoferowania pracodawcy kompletnie nic poza umiejętnością klikania w windowsie i office, a to już nawet średnio rozgarnięty uczeń LO potrafi. Tacy są bezrobotni. Ale chyba mi nie powiesz że istnieje jakakolwiek branża (poza polityką) gdzie nic nie potrafiąc możesz dobrze zarabiać?
            Ludzie którzy coś na tych studiach robią już od 3 roku pracują na kawałki etatu i ich pensje spokojnie dochodzą obecnie do kilkukrotności średnich krajowych. A po dyplomie jest jeszcze lepiej.
          • Gość: Barbara Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 08:06
            Mogłabym zostać pracodawcą dla informatyka-programisty ze znajomością
            Delphi,xml, html, baz SQL (FireBird). Doświadczenie w projektowaniu stron
            internetowych mile widziane. Takiego, który lubi się uczyć, jest cierpliwy,
            kiedy coś tłumaczy, bo ja nie jestem informatykiem. Chciałabym, by mieszkał w
            okolicy Wrocławia. Mógłby nawet pracować w domu i spotykać się co jakiś czas ze
            mną dla uzgodnień dotyczących realizacji projektu. Nie boję się kontaktów przez
            Skypa i pocztę elektroniczną. Kontakt delfin@delfin.info.pl
        • and_nowak Re: Pieprzona propaganda sukcesu... 12.02.07, 11:37
          Gość portalu: Pilot Pirx napisał(a):
          > No śmiało, też jestem informatykiem, bierzcie mnie, gdzie te tłumy pracodawców?
          > Szczerze odradzam IT, od tego co najwyżej można oślepnąć.

          W ten sposób pracy nie znajdziesz, a dokładniej praca ciebie nie znajdzie. Bo to
          ty masz szukać.
          Piszesz "jestem informatykiem" - a co konkretnie umiesz ? Jaką uczelnię
          skończyłeś, na ile biegle znasz angielski ?
          Bo ja zatrudniając informatyka wybieram te lepsze oferty, po dobrej szkole, z
          angielskim, doświadczonego...
          • Gość: Obi Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: 82.139.156.* 12.02.07, 12:10
            Piszesz "jestem informatykiem" - a co konkretnie umiesz ? Jaką uczelnię
            > skończyłeś, na ile biegle znasz angielski ?
            > Bo ja zatrudniając informatyka wybieram te lepsze oferty, po dobrej szkole, z
            > angielskim, doświadczonego...

            Stać ciebie byłoby ;) na takiego ?

          • Gość: Pilot Pirx Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.icm.edu.pl 12.02.07, 12:58
            Studiujac zajmowalem sie m.in. projektowaniem ukladow FPGA, ale ze w kraju popyt na to wynosi 0x00 (dla normalnych ludzi: zero) wiec dalem sobie spokoj - a teraz nieuzywana wiedza zanika. Obecnie wrocilem na stare smieci, czyli C/C++ ale niestety, te jezyki sa juz w odwrocie, trzymaja sie dzielnie w takich dziedzinach jak gry komputerowe oraz mikroprocesory (wlasnie tu chcialbym zdobyc jakies sensowne doswiadczenie).
            • Gość: Cachotterie Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 13:04
              Może Ci być ciężko z tymi mikroprocesorami i okolicami, w każdym razie w Polsce... Ew. może jakiś Siemens albo Motorola, ale to chyba tyle...

              Próbowałeś .NET i C# czy całkiem odrzuca Cię od takich wysokopoziomowych, biznesowych rzeczy? Bo jeśli znasz w miarę dobrze C++ (szczególnie jego obiektowe aspekty), to przejście na C# nie powinno być dla Ciebie jakoś dramatycznie trudne - a pracy dla .NETowców, nawet początkujących, już trochę jest. Nawet chyba więcej niż dla początkujących Javowców (w każdym razie w moich okolicach), bo zdecydowanie mniej ludzi bawi się w .NET niż w Javę. U mnie na studiach na przykład praktycznie wszystko się pisało w Javie, .NETu praktycznie w ogóle.
              • Gość: Pilot Pirx Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.icm.edu.pl 13.02.07, 13:24
                > Może Ci być ciężko z tymi mikroprocesorami
                Oj rzebys wiedzial, niewesolo jest...
                > może jakiś Siemens albo Motorola
                Alez ja juz tam bylem :) W Siemensie pani nie potrafila sobie poradzic z moim CV w PDFie, a nastepnie rekrutujacy chyba sami nie wiedzieli, na jakie stanowisko ja aplikuje. Dupa zbita. Natomiast w Motoroli pani od haeru stwiedzila, ze nie pasuje do ich boskiego drimtimu :) (testy kompetencyjne przeszedlem) Tu tez dupa zbita.
                • Gość: herm Re: Pieprzona propaganda sukcesu... IP: *.217.181.62.in-addr.dgcsystems.net 22.02.07, 21:51
                  A patrzyłeś S3 we Wrocławiu?
      • Gość: Kris Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.quest.gorzow.org 08.02.07, 10:03
        jest taki dowcip: Przychodzi Matka "Jaśka" do Biura Pracy i prosi "panią Kasię":
        - kochnieńka znajdz dla mojego "Jaśka" jakąś robote, bo chłopak się marnuje,
        pije całymi dniami.
        - mamy pracę dla Murarza - 4000 PLN miesięcznie - odpowiada "pani Kasia"
        - kochanieńka jak mój "Jaśko" taką kase dostanie to on na amien mi się
        rozpije !
        - ok, jest jeszcze pomoc murarza za 3000 PLN miesięcznie
        - kochanieńka a nie masz czegoś za 700-800 miesięcznie ?
        - oj aby zarabiać 700-800 miesięcznie to trzeba studia skończyć.

        Taka się zrobiła smutna nasza rzeczywistość. Potrzebują IT ? Tak, potrzebują
        ale najlepiej za darmo. Dla sprej części pracodawców Informatyk niewiele się
        rózni od operatora koparki. Pozatym jak już sobie napiszą anons w portalu to
        czasami można sobie od razu w łeb strzelić. Na studiach są okazje, można zrobić
        taki czy śmaki certyfikat i tak naprawde będzie to tylko papierek, bo
        opuszczając mury uczelni, nie praktykując wszystko idzie w las. A którego z
        Informatyków stać na dokształcanie ?? Idiotyzm ! Kurs z Worda oscyluje koło
        1000 PLN ! Polecam każdy z pracodawców na pewno będzie zadowolony wiedząc, że
        taki certyfikat mamy w papierach, sic! Bo przecież Informatyk zarazbia tyle,
        aby mógł sobie pozwolić na kursy z bardzie zaawansowanych tematów te drobne
        3000 - 6000 czy więcej PLN. Jak często zdarza się Wam rozmawiać z pracodawcą,
        który mówi wyślę Panią/Pana na szkolenie w temacie, który jest dla naszej firmy
        bardzo ważny.
        Pracodawco - Informatyk, który ma pełny segregator certyfikatów, prawdopodomnie
        ma też wiedzę i praktykę - MA PRACE !
        Każda firma, sieć komputerowa działa troszeczkę inaczej, wg własnych rozwiązań
        czasami, nie ma stereotypów. Spora część Informatyków w kraju da rade,
        wystarczy usiąść przy temacie i się zabrać do roboty.

        Kiedyś, mój "magic" powiedział mi:
        "Są trzy półki w IT:
        1 Ci co maja wiedzę i papiery - zarabiają najwięcej i nie mają problemów
        2 Ci co mają papiery i nie mają wiedzy - zarabiają dużo, lecz krótko
        3 Ci co mają wiedzę i nie mają papierów - zarabiają mało, ale zawsze mogą
        zrobić papiery a wiedzy się w szkole nie nauczysz..."
        • Gość: taki tam Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.brutele.be 12.02.07, 10:04
          Ej! Co z ciebie za programista, ze kurs worda musisz robic?

          Chyba ze masz na mysli ten rodzaj informatyka co to windowsa umie zainstalowac
          i sie cieszy.
          • Gość: ehh... :( Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.cps.pl 12.02.07, 10:09
            ty sie lepiej nie smiej... kiedys bylam na rozmowie kwalifikacyjnej po
            ukonczeniu z wyroznieniem policealnej szkoly komputerowej. ubiegalam sie o
            stanowisko pracownika biurowego... mialam nawet ze soba indeks i swiadectwo.
            Wiesz co powiedzial mi facet, ktory prowadzil te rozmowe: "Niestety niemoge
            Pani zatrudnic, bo nie ma pani ukonczonego KURSU KOMPUTEROWEGO!!!"

            niewiedzialam czy sie smiac, czy plakac...
            • Gość: taki tam Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.brutele.be 12.02.07, 10:18
              bo on juz mial chetna na to miejsce. a ty sie wepchalas ze swoja aplikacja.

              Naiwna bylas i tyle.
        • Gość: AA Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 09:47
          > Dla sprej części pracodawców Informatyk niewiele się
          > rózni od operatora koparki
          Do tego "spora" część pracodawców ma rację. Jest taki etat w wielu
          firmach konserwator: żarówkę wkręci, szafę przestawi, posprząta.
          Per analogia wielu tzw. informatyków to się powinno nazywać
          np. "konserwator IT" albo coś w tym stylu...

        • Gość: bobrek Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 12:46
          > Informatyków stać na dokształcanie ?? Idiotyzm ! Kurs z Worda oscyluje koło
          > 1000 PLN ! Polecam każdy z pracodawców na pewno będzie zadowolony wiedząc, że
          > taki certyfikat mamy w papierach, sic! Bo przecież Informatyk zarazbia tyle,

          Buehehehe!!! Kurs Worda? Ku.wa, gdyby ktos mnie zapytal, czy mam ukonczony kurs
          Worda, to bym odpowiedzial: ja pisze w LaTEXu - i bym wyszedl.
      • Gość: zhul do kompjeli kretynskie naganianie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 08:22
        Kto glupi, ten da sie nabrac. Najnowsza historia niczego was nie nauczyla? Nie
        dalej jak 10 lat temu gazety pialy, ze najbardziej przyszlosciowy zawod to
        marketing i zarzadzanie, bankowosc i finanse itp. Jak jest - to widac. Teraz w
        identycznym tonie pisza, ze tylko zawod inzynierski, a juz najlepiej informatyk.
        Tylko ze na Zachodzie sa cale tlumy bezrobotnych informatykow, w Polsce za 5 lat
        informatyk bedzie rownie nadmiarowy, co teraz marketingowiec. Recepta na sukces
        zawodowy nie jest pojscie na modny kierunek za wszelka cene. Trzeba sie dobrze
        zastanowic, co tak naprawde lubi sie robic i po prostu to robic (to chyba z
        jakiegos filmu). Studia, dyplomy powinny byc tylko ozdobnikiem do zainteresowan.
        Jesli ktos jest pasjonatem w jakiejs dziedzinie, czuje ja, ma bogata i zdobyta z
        przyjemnoscia wiedze (a nie wykuta z krzywa mina przed egzaminem), to nie bedzie
        mial problemow w pracy, chocby skonczyl najmniej nawet popularny kierunek.
        • Gość: Obi Re: kretynskie naganianie IP: 82.139.156.* 12.02.07, 08:29
          Kto glupi, ten da sie nabrac. Najnowsza historia niczego was nie nauczyla? Nie
          > dalej jak 10 lat temu gazety pialy, ze najbardziej przyszlosciowy zawod to
          > marketing i zarzadzanie, bankowosc i finanse itp. Jak jest - to widac.

          Dziennikarze z Wyborczej występują w odmiennym stanie świadomości
        • jas_wedrowniczek2 Re: kretynskie naganianie 12.02.07, 09:17
          Trudno porównywac to co było 10 lat temu oraz obecnie.
          - Kiedyś informatykiem był każdy kto znał Worda lepiej od swojego szefa albo
          potrafił w DOS/Windows napisać krótki programik w Pascalu.
          Zakres wiedzy informatycznej był dużo mniejszy niż obecnie. Mając chęci i
          troche zdolności po 1-2 tygodniach można było się wdrożyć do rutynowych
          problemów typu zdiagnozowania awarii drukarki lub zainstalowania Windows.

          - Obecnie informatycy dzielą się na wiele specjalności ( np.
          sprzętowiec/wdrożeniowiec/analityk/programista/sieciowiec/administrator ) a
          spotykane w firmach konfiguracje to zlepek różnych technologii. Aby to ruszyć i
          sprawnie zarządzać / naprawiać trzeba mieć dużo głębszą wiedzę oraz
          doświadczenie integracyjne i sprzętowe.

          Zgadzam się iż absolwenci / osoby bez praktyki pracy łatwo nie znajdą. Za to
          oferty będą zawsze dla osób z wiedzą, doświadczeniem i papierami. Młodym
          ludziom doradzałbym albo determinację w szukaniu pracy i np: freelancing jeśli
          naprawdę czują że to ich powołanie albo dac sobie spokój jesli o Windows czy
          Linux mają mają wiedzę wyłącznie na poziomie jak podkręcić procesor by chodziły
          szybciej.

          W tej branży (jak i w wielu innych) trzeba mieć zoś w rodzaju powołania czyli
          pewne okreslone cechy charakteru. Jak ktoś tego nie ma to będzie dupa nie
          informatyk.
          PS. Ja pracuję w IT od 15 lat i biorę się za działki administracyjne +
          analityczne + programowanie + wdrażanie. Mam więc spore doświadczenie ale i tak
          ciągle muszę się rozwijac aby nadążać za rozwojem branży.
          Błędne koło.
          Pozdrowienia / Jaś.
        • Gość: MK Re: kretynskie naganianie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:51
          > Kto glupi, ten da sie nabrac. Najnowsza historia niczego was nie nauczyla? Nie
          > dalej jak 10 lat temu gazety pialy, ze najbardziej przyszlosciowy zawod to
          > marketing i zarzadzanie, bankowosc i finanse itp.

          Bynajmniej. W 1997 już zaczęły się pojawiać stada bezrobotnych absolwentów MiZ z
          kiepskich szkół i prasa tego nie ukrywała.

          > Tylko ze na Zachodzie sa cale tlumy bezrobotnych informatykow

          Bynajmniej. DOBRY specjalista IT znajdzie bez problemu pracę na zachodzie. Przy
          czym należy rozróżnić specjalistę IT od polskiego "informatyka" czyli pana od
          serwisowania drukarek i instalowania windowsów.
          • Gość: Cachotterie Re: kretynskie naganianie IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 11:59
            > Bynajmniej. DOBRY specjalista IT znajdzie bez problemu pracę na zachodzie. Przy
            > czym należy rozróżnić specjalistę IT od polskiego "informatyka" czyli pana od
            > serwisowania drukarek i instalowania windowsów.

            No wreszcie ktoś to napisał. U nas niestety wciąż w świadomości społecznej informatyk to ten, kogo się woła niezależnie co się w windowsie popsuje. A potem mówią "mój sąsiad to jest informatykiem, ale nędznie zarabia...". A z niego taki informatyk jak z koziej d... puzon. Żenada.
            • serendepity Re: kretynskie naganianie 12.02.07, 15:14
              Ja bym powiedziala, ze jest gorzej. "Sasiad jest informatykiem, a nie potrafi mi
              naprawic komputera", albo "Ona skonczyla szkole informatyczna i nie potrafila mi
              pomoc".

              To tak z wypowiedzi mojej chrzestnej, podczas ostatniej wizyty w PL. Dobrze, ze
              poza swoja dzialka zawodowa, potrafie tez "naprawic windowsa", bo tez bylby
              pewnie kiepski informatyk w jej oczach ;)
      • marcink_23 Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 12.02.07, 08:40
        Gazeta z uporem maniaka serwuje nam co chwile stare, odgrzewane artykuly zeby
        promowac swoj dzial Gazeta.Praca. Ten i wiele innych artykulow pojawia sie
        wielokrotnie tylko pod innymi tytulami.
        Dziekujemy, wystarczy.
      • Gość: jon Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: 83.238.212.* 12.02.07, 09:20
        Zgadzam się, informatyk informatykowi nie równy. "fachowcy" po szkołach
        policealnych czy szkół świeżego powietrza dobrej pracy nigdy nie znajdą, tym
        bardziej jeśli nie robią nic we własnym zakresie. Tak na prawdę liczą się tylko
        umiejętności. Studenci dobrych uczelni, szczególnie politechnik, mają właściwie
        zagwarantowaną pracę tuż po odbyciu praktyk, nie trzeba nawet szukać -
        pracodawcy sami się dobijają. Mogę sam potwierdzić - po 3 roku studiów pracując
        na pół etatu zarabiam powyżej średniej krajowej. Doświadczenie zawodowe? 3
        miesiące praktyk (płatnych) w firmie reklamującej się na uczelni. Ale co do
        dziewczyn na studiach, no... z tym to już gorzej... :/
        • serendepity Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 12.02.07, 15:33
          Jestem "fachowcem" po szkole policealnej. Nie mialam problemu ze znalezieniem
          pracy w duzej korporacji, a potem moja wiedza i doswiadczenie plus zrobione
          certyfikaty wystarczyly mi w zupelnosci, zeby konkurowac ze "specjalistami" po
          studiach.

          W Wielkiej Brytani w ogole nikogo nie obchodzilo jaka szkole skonczylam, tylko
          moje doswiadczenie i wiedza.

          Papierek zawsze mozna sobie dorobic, nie stoi nic na przeszkodzie.
      • Gość: lukaszjarus39 dokladnie!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:31
        Teraz byle chlopaczyna co posiedzial nad flashem i photoshopem
        jest 'informatykiem'.
        Szczerze mowiac jak daje ogloszenie na zrobienie wwww i widze jak ceny sie
        obnizaja (bo podaz olbrzymia i nie trzeba do tego byc prawdziwym informatykiem?)
        juz moge prognozowac spadek cen uslug IT niesko-srednio kwalifikowanych
        • Gość: zhul do kompjeli Re: dokladnie!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:50
          > juz moge prognozowac spadek cen uslug IT niesko-srednio kwalifikowanych

          A potrzebuje ktos w Polsce uslug wysokozaawansowanych? Np.: programowania
          procesorow sygnałowych, projektowania układów FPGA, projektowania zaawansowanych
          algorytmów przetwarzania sygnałów, zaawansowanej analizy statystycznej itp.
          Sklepy typu PHP+mySQL robią co zdolniejsze dziaciaki w gimnazjach, wiec cena
          tych uslug bedzie na poziomie kieszonkowego. Studia wyzsze konczy sie po to, by
          robic cos powazniejszego. Problem jest taki, ze poki co w Polsce pracy przy
          powaznych projektach jest bardzo malo.
          • Gość: kasia Re: dokladnie!! IP: *.sds.uw.edu.pl 22.02.07, 22:53
            > zaawansowanej analizy statystycznej

            Gemius. Właśnie szukają ludzi. Szukają też programisty C/C++ bo jak im jeden
            uciekł rok temu, to nowego chyba jeszcze nie znaleźli ;)
      • Gość: rberto Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.zetobi.com.pl 12.02.07, 09:53
        Witam
        Osobiście zgazam sie z autorem. Niestety pracuje w dużej firmie n wschodzie i
        zarabiam 1200- 1300 na rekę i to jest żenujace. Szukam innej roboty bo niestety
        za tyke nie da się żyć.
      • Gość: Marek BZDURY, wybiorcza zawsze cos zmysli IP: 83.238.11.* 12.02.07, 10:04
        Dzisiaj informatycy, wczoraj pielegniarki, jutro tokarze. Kazdy znajdzie cos dla
        siebie:) Ja prace mam ale musialem wyslac z 10 CV (nie losowych), nawet w
        Warszawie jest wiele firm, które płaca 2tys zł i oczekują nie wiadomo czego, nie
        mowiąc o tym że cześć chce aby odbyć rozmowe kwalifikacyjną prowadzić po
        angielsku a z mówionym angielskim u informatykow cienko (lepiej z czytanym).
        Najgorsze sa takie mendy jak rinf, czy powermedia, zawracaja Ci głowe po 3 razy
        zeby tylko zgarnac prowizje za wypelnienie ankiety a potem nie maja zadnej pracy
        nawet za te 2 - 2,5tys. I tak, prawda ze od tego zawodu mozna oslepnac i
        stracic kondycje, popasc w dilbertyzm, po co? Czasami marze zeby cos porobic na
        swiezym powietrzu jak taki murarz w anglii i lepiej płatny:)
        • and_nowak Re: BZDURY, wybiorcza zawsze cos zmysli 12.02.07, 11:14
          Gość portalu: Marek napisał(a):
          [...]
          > Ja prace mam ale musialem wyslac z 10 CV (nie losowych)
          To i tak nieźle.
          Słyszałem, że średnio co czterdzieste CV skutkuje zatrudnieniem. U mnie np.
          prawdopodobieństwo jest mniejsze, bo na jedno ogłoszenie przychodzi ok. 50
          ofert. Połowa z tych ofert jest do odrzucenia bez rozmowy kwalifikacyjnej.

          [...]
          > nie
          > mowiąc o tym że cześć chce aby odbyć rozmowe kwalifikacyjną prowadzić po
          > angielsku a z mówionym angielskim u informatykow cienko
          Kolego, angielski TRZEBA ZNAĆ i już. Takie podejście cię dyskwalifikuje i już.

          [...]
          > Najgorsze sa takie mendy jak rinf, czy powermedia, zawracaja
          > Ci głowe po 3 razy
          > zeby tylko zgarnac prowizje za wypelnienie ankiety a
          > potem nie maja zadnej pracy
          Czyżby frustracja ;-)
          A może to nie "mendy", tylko kandydat gó*no wart ?
          Z tego co wiem, to firmy headhunterskie biorą kasę od ZATRUDNIONEGO pacjenta, a
          nie od o przesłuchania. Innymi słowy, to że byłeś u nich 3 razy przysporzyło im
          kosztów, a nie zysku. Uwaga: Nie oceniam tutaj jakości tych firm, to już inna
          sprawa.

          [...]
          I tak, prawda ze od tego zawodu mozna oslepnac i
          > stracic kondycje, popasc w dilbertyzm, po co? Czasami
          > marze zeby cos porobic na
          > swiezym powietrzu jak taki murarz w anglii i lepiej płatny:)
          Faktycznie. JEDŹ DO ANGLII NA BUDOWĘ! Po pierwsze - zarobisz więcej, bo tam
          robotnik niewykwalifikowany dostaje niezłą kasę, po drugie - podszkolisz swój
          angielski ;-)))
          Po trzecie - nie będziesz przelewał swoich frustracji na Wyborczą. To nie
          Wyborcza sprawiła, że masz kłopoty z pracą. Moi znajomi - informatycy w Wawie
          zarabiają powyżej 5000 brutto, począwszy od młodziaków po studiach. Ci z
          doświadczeniem powyżej 10000.
          • Gość: Marek Re: BZDURY, wybiorcza zawsze cos zmysli IP: 83.238.11.* 12.02.07, 12:50
            > U mnie np.
            > prawdopodobieństwo jest mniejsze, bo na jedno ogłoszenie przychodzi ok. 50
            > ofert. Połowa z tych ofert jest do odrzucenia bez rozmowy kwalifikacyjnej.

            Aha, 50 osób na jedno stanowisko, i to się nazywa przewaga popytu nad podażą ?
            Bo tak napisali w artykule hehe.

            > Kolego, angielski TRZEBA ZNAĆ i już. Takie podejście cię dyskwalifikuje i już.

            Wg mnie to jakieś chore przekonanie "specjalistów" z firm headhunterskich.
            Pracując w Polsce, w praktyce nie jest potrzebne nic ponad czytanie dokumentacji
            po ang a czasem nawet nie.

            > Wyborcza sprawiła, że masz kłopoty z pracą. Moi znajomi - informatycy w Wawie
            > zarabiają powyżej 5000 brutto, począwszy od młodziaków po studiach. Ci z
            > doświadczeniem powyżej 10000.

            Jak mówiłem, mam prace, tylko nie zgadzam się z tymi bajkami z art że jest
            przewaga popytu nad podażą miejsc pracy, i że są tu jakieś kokosy.
            5brutto = 3na ręke i owszem ale powyżej 10tys to można miedzy bajki włożyć. A do
            tego informatyk programista nie może liczyć na żadne dodatki pozapłacowe co mają
            np pracownicy tesco (oficjalnie 1tys a do tego 2tys na "promocjach" z magazynu,
            wiem bo widziałem). Na bieżąco pytam znajomych (naprawdę dobrych programistów
            javy w stolicy) ile zarabiają i powyżej 10 brutto nikt sie nawet nie zbliża,
            chyba ze nie mówimy o Polsce... no ale w angli to i murarz tyle ma więc po co te
            bajki?



            • and_nowak Re: BZDURY, wybiorcza zawsze cos zmysli 12.02.07, 13:58
              > Aha, 50 osób na jedno stanowisko, i to się nazywa przewaga popytu nad podażą ?
              > Bo tak napisali w artykule hehe.

              I mieli rację, jedno z drugim niespecjalnie sie kłóci. Jak napisałem, otrzymuję
              50 zgłoszeń, ale tylko kilku kandydatów spełnia niezbyt wygórowane moim zdaniem
              wymagania. Reszta, to m.in. ci którzy chodzą do PUPu, nie znają angielskiego,
              lub *chwaląc się doświadczeniem z unixa* nie potrafią opisać znaczenia literek rwx.
              Wracając do tych ofert: poszukiwania nowych ludzi wynikały z faktu, że część
              kolegów znalazła sobie lepiej płatne zajęcie. Dużo lepiej płatne. W informatyce.


              > > Kolego, angielski TRZEBA ZNAĆ i już. Takie podejście cię dyskwalifikuje i
              > już.
              > Wg mnie to jakieś chore przekonanie "specjalistów" z firm headhunterskich.
              > Pracując w Polsce, w praktyce nie jest potrzebne nic ponad czytanie
              > dokumentacji po ang a czasem nawet nie.

              To jest twoje przekonanie, może i słuszne, ale to bez znaczenia, bo KLIENT chce
              znajomości angielskiego. Podobnie jak chce formalnego wykształcenia. Jeżeli ktoś
              jest geniuszem, a nie ma matury, to będzie miał kłopot. Może za wyjątkiem
              sytuacji, kiedy pracodawca będzie go znał i wiedział co jest wart. Tylko że w
              takim wypadku nie pisze się CV, bo to jest ten szczęśliwy przypadek, kiedy to
              praca szuka człowieka.
              • Gość: Cachotterie Re: BZDURY, wybiorcza zawsze cos zmysli IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 14:26
                Dużo, bardzo dużo racji, szczególnie z proporcjonalnością zgłoszeń kandydatów ze znajomością unixa i braku umiejętności powiedzenia co to jest rwx ;)

                Natomiast nie zgodzę się że formalne wykształcenie jest takie ważne. Ja akurat kończę informatykę, ale mój chłopak skończył germanistykę, a informatyką po prostu interesował się "od zawsze" i też znalazł bez większych problemów pracę w tej branży, całkiem przyzwoicie płatną. Fakt, zdarzyła się firma która kręciła nosem "a bo to pan bez wykształcenia kierunkowego", ale w większości jednak większą wagę przykłada się do tego, co się umie, a nie czy ma się papier.
                Natomiast bez angielskiego to sobie informatyka nie wyobrażam, przecież tu wszystko tak gna do przodu, że bez pełnej swobody w tym języku ani rusz - począwszy od czytania aktualnej literatury (ograniczając się do polskiego jest się dobry rok do tyłu z technologiami), na pytaniach na różnych forach jeśli potrzebne wsparcie kończąc...
              • Gość: magellan Re: BZDURY, wybiorcza zawsze cos zmysli IP: 65.211.87.* 22.02.07, 18:33
                ja mysle ze mocno sie mylisz co do kwalifikacji ludzi. ludzi w IT oceniam po
                podejcsciu i komunikatywnosci, znam do niczego nie przydatnych geeks i znam
                czlowieka co przyszedl do firmy bedac wczesniej managerem w chinskiej
                restauracji, dzisiaj po 3 latach uwazam go za jednego z lepszych specow od
                exchange, ot uczyl sie, pytal innych, sam go sporo uczylem odpowiadajac na
                pytanie a nie dajac wyklad. praktyka, dobre podejscie ale i szansa dana
                czlowiekowi. w bulandzie ciagle mnie przeraza ta bezinteresowna chec
                udowodnienia drugiemu ze jest gorszy, nawet jesli dyskutujemy o kolorze g****.
                Druga sprawa to brak w bulandzie infrastruktury, nawet duze banki staja na
                zlomie sznurkiem powiazanym, niespojnych rozwiazaniach i braku vendor best
                practice. ja pracuje w hedge funds i na 120 uzytkownikow mam infrastruktury za
                ponad 1.5 miliona $ ale to jest czyste Cisco/MS/Dell i SAN netapp i na tym sie
                mozna nauczyc sporo a miec zal ze sie ktos nie nauczyl nic napelniajac kartridze
                strzykawka z tuszem to wiesz. zycze przejrzenia na oczy kolego twardoglowy. juz
                nie wspomne ze duzo sie mozna nauczyc zdajac certy, ale to kosztuje i mnie firma
                zaplacila a w bulandzie od ludzi po studiach sie wymaga pieron wie co, moj
                zestaw MCSE 2k3 CCNP i avaya ACE to $2k za same egazminy, a jakies pomoce a lab
                do cwiczen.
      • and_nowak Te bonusy to trochę śmieszne 12.02.07, 11:05
        Byc może komuś jeszcze imponuje laptop, czy komórka, ale chyba nie informatykom.
        To są naprawdę ich narzędzia pracy, a nie gadżety. Owszem kiedyś to były drogie
        rzeczy, ale obecnie na komórkę stać każdego (a prywatna nie dzwoni po
        godzinach), zaś laptop pozwala informatykowi być bardziej mobilnym, tzn. np.
        zabrać pracę do domu.
        • Gość: Necman Re: Te bonusy to trochę śmieszne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 11:21
          To powiem ze swojego doświadczenia. Skończyłem inżynierską informatykę w WSTE
          (teraz Futurus), robię mgr na polibudzie. Szukałem pracy i znalazłem szybko, na
          początku za niewielką kasę, ale teraz jestem w innej firmie i zarabiam już nie
          źle. Dla pracodawców liczy się właśnie to, o czym mówicie - umiejętność obsługi
          narzędzi informatycznych, spora wszechstronność (przynajmniej na moim
          stanowisku), praktyczne umiejętności działania na prgramach, językach
          programowania itd. Jeśli zdobywa się wcześniej doświadczenie i kontakty, to nikt
          do indeksu nie patrzy.
        • Gość: mr_avg Re: Te bonusy to trochę śmieszne IP: 193.108.42.* 23.02.07, 14:32
          no to sie mylisz w jednej z duzych firm na rynku polskim w grupie kapitalowej
          wielkiej polskiej 3ki sytuacja byla taka ze zwierzchnik na pytanie pracownika
          czy moglby otrzymac telefon sluzbowy dla lepszego kontaktu z klientem uslyszal
          ze to nagroda. niezla paranoja ze juz o lapciaku nie wspomne :-) przy tak
          niskich zarobkach i dostepach do duzych baz danych nie dziwie sie ze istnieje
          pokusa handlu danymi osobowymi ;-)

          pozdro
      • Gość: qq Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.it-net.pl 12.02.07, 11:40
        "Czy wysyłasz mailem ważne dla firmy dane, czy po prostu grasz w "Broken
        Sword" - potrzebujesz ich jak powietrza. Rozmawiasz przez telefon z
        kontrahentem lub wysyłasz SMS-a o spóźnieniu do żony, a może kręcisz komórką
        film z wakacji - bez nich jesteś jak kaleka."
        zapewne kierowca ciezarowki, pracownik elektrownii, pani sklepowa bez nich
        zclowieku ani rusz-bez pradu i ropy to moze jeszcze, ale bez jedzenia:>
      • rtd5rtd Czy jako informatyk powinienem znac: 12.02.07, 12:00
        - numeryczne obliczanie Partial Diferential Equations
        - metody montecarlo.
        - Dijkstre w grafach skierowanych i grafach prostych
        - Indexowanie geogrf. danych za pomoca R-drzew.
        - rozwiazywanie ukld. rownan z wieloma niewiadomymi medota strassena
        - itp...?

        Czy wystarczy znajomosc C++ lub/i Javy + jakies API do jakies technologii ?

        pozdrawiam,

        • Gość: Cachotterie Re: Czy jako informatyk powinienem znac: IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 12:09
          Popatrz na ogłoszenia o pracę. Odpuść sobie C++. Jak chcesz w tą stronę iść, to bierz .NET i C#. Java też jest niezłym wyborem. A tak naprawdę rób to, do czego masz pasję. Programista bez pasji to d... nie programista.
          A umiejętności z gatunku tych co wymieniłeś na początku jeszcze mi się nigdzie nie przydały, ale... kto wie. Warto na pewno mieć ogólne pojęcie że coś takiego istnieje i gdzie tego szukać - ale to tyle.
          • Gość: Petro Re: Czy jako informatyk powinienem znac: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 12:29
            Dla mnie argumentem za informatyką jako kierunkiem studiów było to, że nie
            trzeba być geniuszem, żeby mieć dobrą, zarobkowo satysfakcjonującą pracę. Po
            inżynierce (robiłem niepaństwowo) i dobrywczej pracy w zawodzie podczas nauki
            (na zlecenia) dostałem pracę na stanowisku, na jakim chciałem być. Nie było
            łapania byle czego. Wystarczy być dobrym rzemieślnikiem i faktycznie lubić to,
            co się robi.
          • olpc Re: Czy jako informatyk powinienem znac: 12.02.07, 12:43
            Jeśli programowanie, to nie idź w kierunku .NET i C#. To technologie, które
            uzależniają, w dodatku niebezpiecznie opatentowane. Jeśli je wybierzesz,
            utrudnisz sobie szybkie reagowanie na zmiany zachodzące na rynku informatycznym.
            Potem będziesz żyć w informatycznym średniowieczu wskutek braku przenośności,
            albo, gdy spróbujesz przenieść się na Mono, to Microsoft powie, że to mono
            musisz mieć z Novella, bo inne mono jest nielegalne. Rynek informatyczny zbyt
            szybko się rozwija, żeby ograniczać się na własne życzenie wchodząc w takie
            technologie.
            • Gość: Cachotterie Re: Czy jako informatyk powinienem znac: IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 12:54
              To biznes decyduje w co warto iść, a w co nie. Moim zdaniem sam sobie przeczysz. Skoro całkiem sporo firm w nie zainwestowało (a do tego wystarczy przejrzeć portale z pracą), a niełatwo będzie im się z tego wyplątać (to sugerujesz pisząc o uzależnianiu), to będą potrzebować do nich fachowców, więc tym bardziej warto mieć przynajmniej ogólne pojęcie o .NET.

              Nie jestem fanką M$, właściwie to dokładnie odwrotnie, ale "religijne" odrzucanie czegoś tylko dlatego, że to M$ za tym stoi i jeszcze dokładanie do tego jakiejś pokrętnej ideologii jest dla mnie dziwne. O ile nie traktuje się swojego zawodu jako misji, tylko środek do zarabiania chleba (na dodatek sprawiający przyjemność, ale to inna bajka) to warto iść w tym kierunku, gdzie można (teraz i w przyszłości) dobrze zarobić. .NET jak najbardziej spełnia to założenie (niestety, bo zdecydowanie bardziej pasuje mi java, ale business is business...).
              • rtd5rtd Czyli stochastyke i metody ilosciowe moge olac? 12.02.07, 13:04
                c++ i unix to przezytek, pewnie.
                Czyli lepiej sie skupic na .NET i nauce kozystania z bilbiotek controlek i struktur danych i alg na nich operujacych i styka zeby sie zatrudnic w Comarch lub Prokom.
                A dobrze tam placa , chociaz?
                • Gość: Cachotterie Re: Czyli stochastyke i metody ilosciowe moge ola IP: *.icpnet.pl 12.02.07, 13:08
                  O Prokomie nic nie wiem, ale spodziewam się że podobnie. Comarch można sobie odpuścić. Wyznają tam zasadę "każdego specjalistę można zastąpić skończoną liczbą studentów" - a tym nie płacą za dużo...

                  Generalnie z tego co się ostatnio orientowałam, poza naprawdę megakorporacjami typu Procter&Gamble albo Accenture, większość sporych firm (typu właśnie Comarch, Computerland etc.) generalnie płaci bez rewelacji, szczególnie na początku. Lepiej poszukać niezbyt wielkiej firmy, najlepiej z zachodnim kapitałem, w której i atmosfera jest zdrowsza, i mniejsza część przychodów pochłaniana jest przez jakieś biurokratyczne szczebelki firmy.
                  • Gość: ms Re: Czyli stochastyke i metody ilosciowe moge ola IP: *.mimuw.edu.pl 12.02.07, 15:48
                    nie no Accenture to też nie za wiele płacą takim "na początek"
                  • mcgoo Re: Czyli stochastyke i metody ilosciowe moge ola 22.02.07, 17:18
                    Prawie sie zgadza, ale nie do konca :)
                    zarowno Accenture jaki CompLand potrafi zaplacic dobrze - ale uwaga nie za
                    wiedze informatyczna stricte. Przyczyna jest prosta - ludzi ktorzy posiadaja
                    taka wiedze jest "na peczki". Zeby dobrze zarabiac trzeba miec cos jeszcze na
                    dokladke - a wtedy moze sie okazac ze wiedza informatyczna to tylko mlotek do
                    przybijania gwozdzi.

                    Ten kto wie w co je wbija i w jakim celu je wbija zarabia najwiecej.
                    Ten kto potrafi wbijac bedzie zarabial malo.
                • Gość: ms Re: Czyli stochastyke i metody ilosciowe moge ola IP: *.mimuw.edu.pl 12.02.07, 15:51
                  nie, tak, ciężko powiedzieć
                  • rtd5rtd A co myslicie o AJAX'sie? 12.02.07, 17:15
                    czysci dobrze kazda powiezchnie:).
                    Ale powaznie to jaki wsrost zapotrzeboanania na programistow AJAX przewidujecie w Polsce. Myslicie ze to ma przyszlosc ?
                    • Gość: perl Re: A co myslicie o AJAX'sie? IP: 81.210.32.* 13.02.07, 12:33
                      obecnie i w ciagu kilku lat jest i bedzie na to zapotrzebowanie, jednak techniki
                      webowe bardzo dynamicznie sie rozwijaja i tutaj ciezko cokolwiek przewidywac,

                      jednak jezeli oprocz bezmyslnego klepania kodu, znajdziesz w tym pasje i sie
                      rozwiniesz (dotyczy to kazdej poddziedziny IT) wtedy praca bedzie Ciebie szukala
                      nawet jak gazeta.pl bedzie pisala ze juz na to nie ma zapotrzebowania ;)
                    • pawel1940 Re: A co myslicie o AJAX'sie? 23.02.07, 00:09
                      > programistow AJAX

                      No ja Was bardzo prosze...
                • Gość: mr_avg Re: Czyli stochastyke i metody ilosciowe moge ola IP: 193.108.42.* 23.02.07, 15:16
                  > alg na nich operujacych i styka zeby sie zatrudnic w Comarch lub
                  > Prokom.
                  > A dobrze tam placa , chociaz?

                  no to ja powiem tak w samym prokomie ale w jednej ze spolek bedacych w grupie
                  kapitalowej pracowalem odradzam... fakt ze bylo to po fuzji i wiekszy chcial
                  rzadzic ale problem polegal na tym ze nie dbajac o ludzi... firma doprowadzila
                  do takiej paranoji ze dyskusja o zarobkach odbywa sie na zasadzie to jest moje
                  wypowiedzenie... i potem jak pytanie dlaczego to wiadomo kasa... potem pytanie
                  ile no mozna dostac wiecej i jeszcze posiedziec a jak cos smuca to ludzie
                  odchodza problem kolejny nie ma dokumentacji a czesc produktow ma ludzi
                  niezastapionych (tak wiem ze nie ma takich ale chodzi o to ze jakby posadzili 2
                  zielonych przed kodem a glowny programista by sobie poszedl to zanim taki by sie
                  wdrozyl to duzo by czasu minelo a jak cos nie dziala to kary umowne sa koszmarne)

                  pozdro
        • bellicose Re: Czy jako informatyk powinienem znac: 12.02.07, 12:30
          > - numeryczne obliczanie Partial Diferential Equations
          > - metody montecarlo.
          > - Dijkstre w grafach skierowanych i grafach prostych
          > - Indexowanie geogrf. danych za pomoca R-drzew.
          > - rozwiazywanie ukld. rownan z wieloma niewiadomymi medota strassena
          > - itp...?
          >
          > Czy wystarczy znajomosc C++ lub/i Javy + jakies API do jakies technologii ?

          Jako "informatyk" wystarczy Ci znajomość windołsa - jeżeli mowimy o
          "informatyku" w biurze, który naprawia drukarki. Java/C++/C# + jakas platforma
          (j2ee,.net) wystarczy dla informatyka-programisty (tudziez klepacza formatek).
          Jezeli masz zamiar sie zatrzymac na tym poziomie to ok. Mozna potem isc wyzej, w
          projektowanie systemow(doswiadczenie) i zarzadzanie proejktami
          informatycznymi(zdolnosci interpersonalne i menadżerskie). To co wymieniłaś to
          bardzo fajne rzeczy i przydadzą Ci sie gdy trafisz na jakiś ciekawy projekt, ale
          to mało prawdopodobne. Raczje bedzie to kolejny CRM, CMS, EDMS ...

        • Gość: Pilot Pirx Re: Czy jako informatyk powinienem znac: IP: *.icm.edu.pl 12.02.07, 12:49
          Otóż to. Program nauczania uczelni (zaprezentowany wyrywkowo przez kolegę wyżej)zupełnie nie przystaje do wymagań rynku!
          Pracodawcy chcą czegoś innego.
          • Gość: perl Re: Czy jako informatyk powinienem znac: IP: 81.210.32.* 13.02.07, 12:47
            owszem, programy nauczania kierunkow informatycznych na uczelniach nie nadazaja
            za technologiami i mysle ze nie beda nadazaly nigdy,

            jednak to co piszecie wczesnie, czyli cala rodzina problemow "algorytmow i
            struktur danych" uwazam ze jest konieczna zeby nie "odwalac" blednego kodu

            takiego na przyklad beznadziejnego kodu jaki mam w mojej komorce Benq-Siemens
            S68 - widac ze programisci piszacy firmware dla tej komorki nie dosc ze
            wagarowali na algorytmach to jeszcze opuscili duzo zajec z projektowania
            systemów i aplikacji (w powyzszym firmware'ku znalazlem 16 bledow)

            niestey popdobnych przypadkow w aplikacjach powszechnie dostepnych jest bardzo
            wiele, a wystarczyloby skorzystac ze "sprytnego" rozwiazania ktore bylo na
            wykladzie ;>
            • mcgoo Re: Czy jako informatyk powinienem znac: 22.02.07, 17:11
              tanie komorki = tani software = tania sila robocza
              moze opusciles kilka zajec biznesowych ?:)
              • kuballa o co my sie bijemy 23.02.07, 13:11
                Panowie co za roznica ze informatyk drugiemu nie rowny przeciez to oczywiste, to
                przeciez chyba najbardziej rozlegla dziedzina jaka powstala, IT jest juz w
                kazdej dziedzinie zycia. Jednoczesnie jest to najbardziej niewdzieczny zawod,
                Przeciez nad nami sa panowie marketingowcy, sales itd ktorzy zauwazaja nas
                dopiero jak cos sie zepsuje, jesli dziala to przeciez tego facet nie widzi wiec
                zadaje sobie pytanie -po co nam ten facet z IT i dlaczego tak duzo mu placimy?
                Oczywiscie jest to specyficzna sytuacja jakiegos administratora w urzedzie,
                Gdzie pan burmistrz zmienil informatyka bo nie pomagal paniom sekretarkom
                edytowac dokumentow w wordzie, ale baza oracla chodzila, nastepny koles
                przyszedl a poniewaz byl nowy zaczal robic helpdesk dla pani joli i kazi no i
                nieprawidlowo utrzymywana baza padla. Jaki z tego wniosek? a wyciagnijcie go
                sobie sami....
                Dziwie sie firmom ze olewaja studentow bez doswiadczenia ktorzy chca sie
                przyjac jako mlodszy admin, czy to tak wiele dac chlopakowi szanse mniejsze
                pieniadze na start? przeciez wiadomo ze wiekszosc ludzi IT jest praktykami czyli
                -nie widze nie dotykam to nie znam ale mam podstawy. Jakos nie mialem
                przyjemnosci (watpliwej) pracowac w naszym kaczym kraju, za granica znaazlem
                prace w dwa dni(po prostu znalem jezyk) w swoim zawodzie. Mowicie ze sredni
                informatyk zarabia 3000zl??? to ja zostaje tutaj
                pozdro
                Pozdrawiam
              • Gość: mr_avg Re: Czy jako informatyk powinienem znac: IP: 193.108.42.* 23.02.07, 15:43
                no ale chyba nie s68?? to nie jest jakas taniocha jak A65.
                fakt ze sa projekty gdzie puszcza sie tanie komorki sila robocza glownie w
                chinach kodu nawet nie ma czasu zweryfikowac w europie nie jest do robione na
                platformie komorkowej danego producenta tylko przez firme trzecia producent
                dostarcza tylko nazwe (na czym czesto traci marka moim zdaniem - nie mozna
                powiedziec taniocha to tandeta czego sie spodziewales bo place rowniez za marke
                ktora powinna byc wyznacznikiem jakosci)
                i tak wlasnie powstaja telefony po 20$ na wyjsciu z fabryki ktore u nas w
                ofercie na karte chodza po 300pln

                pozdro
            • Gość: mr_avg Re: Czy jako informatyk powinienem znac: IP: 193.108.42.* 23.02.07, 15:39
              no tu akurat musze powiedziec ze jesli chodzi o komorki to soft jak kazdy inny
              bledy bedzie mial. nie ma softu bezblednego jest zle przetestowany. zapewne benq
              siemens zaoszczedzil na testowaniu. bo sa testy zeby bugi wylapac i je
              wyeliminowac jesli bledy pojawiaja sie z duza powtarzalnoscia w czynnosciach
              ktore przecietny uzytkownik wykonuje czesto to po prostu skandal.
              ale testowanie to tez czesc brozki z zakresu IT :D
          • i_am_a_bird Mała Uwaga 22.02.07, 21:59
            Gość portalu: Pilot Pirx napisał(a):

            > Otóż to. Program nauczania uczelni (zaprezentowany wyrywkowo przez kolegę wyżej
            > )zupełnie nie przystaje do wymagań rynku!
            > Pracodawcy chcą czegoś innego.

            Uczelnie wyższe nie są po to, żeby przystawać do wymagań rynku! Mają produkować
            naukowców. Nie róbcie z uczelni wyższyszch zawodówek. Mieliśmy dobre uczelnie,
            teraz stały się one słabe, a wszystko przez dostosowywanie programu do wymagań
            rynku. To zła polityka!
            • Gość: mr_avg Re: Mała Uwaga IP: 193.108.42.* 23.02.07, 15:53
              nie no nie rozumiem... jak to naukowcow?? przy tak marnych nakladach na nauke?
              przy przestarzalych labolatoriach?? o czym ty mowisz?? pokaz mi w polsce
              uczelnie wyzsza na ktorej jest sprzet do signaligu (CRTC)?? na czym ma sie
              naukowiec uczyc telekomunikacji?? na miernikach z lat 70??

              Caly zachod prze w to aby nie produkowac nie naukowcow oderwanych od
              rzeczywistosci tylko kogos kto cos potrafi zrobic praktycznie. dlatego w europie
              populerniejsze jest wyksztalcenie wyzsze zawodowe przypomne tytul inzyniera
              bowiem mgr to tytul juz naukowy. kolega w szwecji co prawda robil mgr zeby w
              polsce dali mu rowniez dyplom i wygladalo to tak ze firma miala ciekawy projekt
              rozwojowy zglosil sie firma dawala mu wszystkie potrzebne materialy badawcze
              urzadzenia itp ok robil swoje a przy okazji zrobil cos praktycznego potem
              okazalo sie ze moze kontynuowac ta prace jednoczesnie poiszac prace naukowa
              (doktorska) na i przedstawiajac nowoczesne podejscie w temacie ktory bada.

              wiec uczelnie powinny ksztalcic osoby dopasowane do rynku pracy to wlasnie
              uczelnie jako zalazki ksztalczenie powinny pokazywac najnowsze technologie

              to chyba ma sens a nie slustrowane panie mgr co zostaly na uczelni bo nie
              wiedzialy co ze swoim zyciem zrobic a potem sie stare panny majace tytul dr
              wyzywaja. to jest chore!!

              pozdro
              • Gość: borsuk nie, nie, nie! kupa bzdur!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.07, 22:49
                Autor watku napisal post z ukryta ironia, a wiekszosc nawet nie zrozumiala, o co
                chodzi. A chodzi o to, ze naprawde DOBRA, rozwijajaca prace dostaja ludzie,
                ktorzy maja solidne podstawy teoretyczne. Ludzie, ktorzy projektuja algorytmy
                czy systemy stoja o klase wyzej niz "klepacze". Znajomosc metod numerycznych i
                kombinatoryki to postawa, jesli chce sie byc projektantem, a nie zwyklym
                klepaczem. Projektanta nikt nie pyta, czy zna C# i Jave. Nie musi znac. Moze
                pisac algorytmy w pseudokodzie. Potem bierze sie klepacza i on to implementuje.
                Klepacz to rzemieslnik, projektant to naukowiec, czasem wrecz artysta w swym
                fachu. Ponadto: matematyka jest wieczna, a popularne platformy zmieniaja sie co
                jakies 5 lat. Dobra znajomosc metod numerycznych i algorytmiki jest ceniona 5
                razy wiecej niz umiejetnosc klepania w Javie, C# czy jakims zenadnym PHP razem
                wzietymi. Ale... mowimy o kraju, gdzie tworzy sie technologie. W Polsce
                wynajmuje sie tylko klepaczy do najpodlejszej (obok administracji) z prac
                informatycznych. To, ze w Polsce programista-projektant nie moze znalezc pracy w
                zawodzie to tylko znak, ze mamy prymitywna gospodarke.

                > Caly zachod prze w to aby nie produkowac nie naukowcow oderwanych od
                > rzeczywistosci tylko kogos kto cos potrafi zrobic praktycznie. dlatego w e

                Buhaha! Pier..lisz kolego jak potluczony. Wszystkie nowoczesne technologie, z
                ktorych korzystasz, sa tworzone przez tych "niepozytecznych" i "oderwanych od
                rzeczywistosci" naukowcow. Tylko nie w Polsce. Co ty mozesz wiedziec o pracach
                badawczo-rozwojowych, skoro w Polsce sie ich nie prowadzi. Tutaj zatrudnia sie
                tylko tanich wyrobnikow do klepania kodu.

                > okazalo sie ze moze kontynuowac ta prace jednoczesnie poiszac prace naukowa
                > (doktorska) na i przedstawiajac nowoczesne podejscie w temacie ktory bada.

                No a jednak robil cos naukowego - no popatrz! Pragne cie uswiadomic, ze w
                pracach doktorskich z dziedzin technicznych kladzie sie duzy nacisk na aspekt
                PRAKTYCZNY zaproponowanego rozwiazania. Poruszane zagadnienia sa jak najbardziej
                praktyczne. To, ze polskiego pracodawcy nie interesuja badania naukowe to juz
                tylko jego problem i problem pszenno-buraczanej gospodarki.

                > wiec uczelnie powinny ksztalcic osoby dopasowane do rynku pracy to wlasnie
                > uczelnie jako zalazki ksztalczenie powinny pokazywac najnowsze technologie

                Co to znaczy "dopasowac do rynku"? Nauczyc studentow paru technologii firm X, Y
                i Z? To NIE JEST ZADANIE dla uczelni. Uczelnia ma nauczyc PODSTAW TEORETYCZNYCH,
                umiejetnosci rozwiazywania problemow, szukania wiedzy. Przeszkolenie w zakresie
                technologii firmy X nalezy do pracodawcy. Zreszta, jak pisalem, modne platformy
                zmieniaja sie co 5 lat, a PODSTAWY sa wieczne.
      • mcgoo Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 12.02.07, 13:15
        voqo - funkcjonuje na rynku od 9 lat - pracuje w ERPach - wszystko co napisali
        potwierdza mi sie w praktyce, wynagrodzenia gratisy itp.

        brak fachowcow rowniez daje sie odczuc ...
      • Gość: z$ w tym kraju zawód z przyszłością to IP: *.crowley.pl 12.02.07, 13:21
        ...pracownik magazynu lub na taśmie produkcyjnej. A nie wiedza i umiejętności.
      • allerune Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 12.02.07, 23:25
        Informatyk to niewątpliwie zawód z "teraźniejszością", co do przyszłości, nigdy
        nie można być pewnym, ale zawsze można sobie pomóc.
        Piszę o teraźniejszości, bo teraz to złoty czas. Faktycznie ofert dużo, nie
        trzeba się męczyć żeby jako student zacząć zarabiać 2000 netto.
        "Przyszłość" czeka na pewno wszystkich tych, którzy w branży już są i postawią
        sobie za cel rozwój. Nowe technologie, rozwój umiejętności managerskich itd. To
        sprawi, że nie będzie trzeba się martwić o przyszłość, ja się o nią nie martwię.
        Wiem, że czeka mnie ciężka praca, ale jestem na nią gotowy.

        Gorzej będzie z tymi ludźmi, którzy teraz decydują się podjąć naukę w kierunku
        informatyki. Coraz więcej ludzi, kierunków i szkół oznacza "rozrzedzenie" i
        spadek ogólnej jakości. Wzrost płac w sektorze, paradoksalnie spowoduje
        zmniejszenie ilości ofert dla początkujących, którzy w tym momencie sprzedawani
        są jako tanie "resources" dla zagranicznych koncernów. Staniemy się zbyt drodzy
        (mimo wciąż lepszej jakości) w porównaniu do Hindusów i coraz lepiej znających
        angielski Chińczyków.

        Podejrzewam że za 3-5 lat na rynku IT będzie podobna konkurencja jak w przypadku
        dzisiejszych absolwentów różnych kierunków ekonomicznych, gdzie zwykle na
        przyzwoite posady mamy 3-5 etapów rekrutacji. Praca będzie, ale tylko dla
        najlepszych, reszta będzie narzekać...
        • Gość: znajomy ze studiów Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 23:35
          Ale Ty akurat jestes z pwr i o prace nie ma sie co bac :)

          Mnie zawsze zastanawia jedna rzecz. Duze korporacje maja centa po kilkuset programistow (nie liczac projektantow , testerow itp) a i tak ciagle jest za mali. Wiec z informatyka nie bedzie tak zle. W gruncie rzeczy informatyka to wsparcie uslug - a na to zapotrzebwoanie bedzie zawsze.

          IT to super wybor - ale studia i profesja bardzo czasochlonne(ale po jakims czasie wciaga i jest przyjemnie).
          • allerune Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 12.02.07, 23:50
            faktycznie, można sobie ułożyć spokojne życie na ciepłej informatycznej posadce

            ale kurcze, ja mam tak że zawsze chcę czegoś więcej :) tutaj już też mnie to
            dopada... zwykle wychodziłem na tym dobrze, zobaczymy czy też się uda
            • Gość: dilbert Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.chello.pl 13.02.07, 00:48
              Jestem "fachowcem" po szkole policealnej.,.....

              ALE MASZ TUPET ;_)))

              A o "zasadniczej szkole gitarowej" słyszaleś . ???

              • serendepity Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 23.02.07, 11:31
                Widzisz, to czego mnie uczyli w szkole, to juz dawno stracilo znacznie, ale
                dalo mi pewne podstawy, ktore umialam wykorzystac i zdobywac nowa wiedze.
                Niektorzy koncza swoj rozwoj intelektualny po ukonczeniu edukacji, niektorzy
                ucza sie cale zycie.

                Ocene czy jestem fachowcem czy nie pozostawiam pracodawcy. To ile mi placi za
                moja prace jest wystarczajacym wyznacznikiem.

                Mozesz sobie dalej szufladkowac ludzi po ukonczonych szkolach. Mi to nie
                przeszkadza, ja znam swoja wartosc.
      • Gość: m²riusz Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.07, 19:51
        Ludzie gdzie sa te firmy szukajace informatykow?
        od pol roku szukam pracy w zawodzie, by internet, osobiscie. Nie wiem co jeszce
        moglbym zrobic, wychodzi na to ze trzeba pojechac za granice i pakowac paczki, i
        modlic sie o lut szczescia. Aha, praca za granica jest przereklamowana, wiem
        pracowalem rok w hiszpanii. Reasumujac mgr inz. informatyki, ze specjalizacja
        inzynieria oprogramowania, praca dyplomowa na temat sztucznej inteligencjii, i
        jedyne co moge dostac to sprzedawca w sklepie z zestwami satelitarnymi.
        • Gość: amn Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.tvk.torun.pl 22.02.07, 20:28
          U mnie w firmie szukali ostatnio 3 osob, zglosily sie 2 i to po kierunku
          "stosunki miedzynarodowe"
        • serendepity Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 23.02.07, 11:33
          Jak "informatyk" szuka pracy zagranica przy paczkach, to tylko pogratulowac
          wyksztalcenia i ambicji. Moze trzeba bylo szukac pracy w zawodzie. Wtedy praca
          zagranica nie bedzie przereklamowana.
        • Gość: mr_avg Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: 193.108.42.* 23.02.07, 16:08
          no nie wierze poprostu nie wierze
          napisz mi cos o kwalifikacjach po podrzuce nazwy firm ktore aktualnie szukaja
          ludzi :-) z tego co mowisz to wyksztalcenie solidne skoro inzynieria
          oprogramowania ro przynajmniej jeden jezyk znasz no chlopie do pracy dla takich
          "wykształciuchow" to lezy na ulicy.
          miasto w ktorym szukasz jeszcze podaj
          pozdro i powodzenia
      • Gość: infomaniaczka Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: 213.134.181.* 22.02.07, 16:30
        ale piep*zycie jak potłuczeni...:/

        trzeba umieć szukać żeby znaleźć

        jak ktoś jest beztalenciem do kwadratu jeśli chodzi o zaradność i tylko myśli że kariera przed nim sie sama otworzy jak tylko skończy studiowanie wielkiej informatyki to sie grubo może pomylić - zresztą tak jest ze wszystkim; nie wystarczy siedziec z założonymi rękami aż praca sama przyjdzie, no bo przecież ja wielkim informatykiem jestem:)

        pzdr
        • Gość: IT - dość Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.07, 20:02
          A ja chcę zostać młotkowym, w fabryce z młotkiem szaleć. Aby dalej od rodzimych
          pracodawców IT (wielkie dzięki) :-)
          • Gość: Typewriter Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.bb.sky.com 22.02.07, 20:31
            Polecam brytyjskich pracodawców ;-)
        • Gość: robo Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.adsl.alicedsl.de 23.02.07, 01:23
          Odpowiadasz na :

          Gość portalu: infomaniaczka napisał(a):

          > ale piep*zycie jak potłuczeni...:/
          >
          > trzeba umieć szukać żeby znaleźć
          >
          > jak ktoś jest beztalenciem do kwadratu jeśli chodzi o zaradność i tylko myśli ż
          > e kariera przed nim sie sama otworzy jak tylko skończy studiowanie wielkiej inf
          > ormatyki to sie grubo może pomylić - zresztą tak jest ze wszystkim; nie wystarc
          > zy siedziec z założonymi rękami aż praca sama przyjdzie, no bo przecież ja wie
          > lkim informatykiem jestem:)
          >
          > pzdr


          dokladnie,

          nie skonczylem informatyki bo mi bylo
          szkoda czasu,
          papiery mi nie sa potrzebne
          nie mam zadnych referencji z firm bo pracowalem krotko w jednej
          raczej tylko z ciekawosci (interesowal mnie pewnien temat ich dzialalnosci) i
          pozniej koniec.

          pracuje na swoj rachunek ,
          od 5-6 lat mam pracy tyle ze sie nie wyrabiam
          i po co mi studia?

          zatrudnialem pare razy PO STUDIACH i to nie byle jakich , "fachowcy" tacy ze
          wyrzucilem na zbity pysk
          wole freelancerow, bez szkoly z zapalem i checiami do pracy

          po studiach informatycznych jest sie najczesciej ZEREM
          trzeba sie samemu uczyc i byc non stop up to date

          moi koledzy co byli dumni ze sie dostali na informatyke teraz klepia bide (nie
          wszyscy ale wiekszosc) bo mysleli ze jak po informatyce to beda do nich walic
          dzwilami i oknami
          teraz oni pisza do mnie czy nie mam zadnego zlecenia.

          powodzenia zycze wszystkim
      • Gość: kriss Sprzedawca komputerów w sklepie to informatyk? IP: 62.233.164.* 22.02.07, 21:12
        On tez łapie się do tej grupy?

        www.foto-tel.pl/
        • i_am_a_bird Przyszłość to matematyka 22.02.07, 22:13
          Uważam, że warto studiować matematykę. To jest przyszłość. Czeka nas niedługo
          rewolucja podobna do tej IT.
      • Gość: tajemnica... Jako wieloletni pracownik branzy IT... IP: *.eranet.pl 23.02.07, 03:31
        ktory jakby to powiedziec odniosl sukces (25k PLN brutto miesiecznie - bez
        premii - w Wawie na etacie) chcialbym zauwazyc iz IT to nie branza
        informatyczno-telekomunikacyjna jak to zostalo opisane w artykule tylko
        'information technology' czyli w spolszczeniu cos mniej wiecej jak technologia
        przetwarzania informacji.

        A stanowisko informatyka (nawet developera) to w branzy IT najbardziej
        uposledzone miejsce - cos mniej wiecej tak jak mlotkowego w fabryce - ktoremu
        daje sie detal do wymlotkowania a on to mlotkuje.

        Sukces branzy IT bierze sie stad ze kilka lat temu wkroczylismy w ere informacji
        - tzn. ze najistotniejszym elementem dzialania przedsiebiorstw stalo sie nie
        produkowanie samochodow, gum do zucia czy kodu komputerowego lecz przetwarzanie
        informacji na temat dzialalnosci firmy, jej finansow, zapotrzebowania rynku itp.
        itd, a nastepnie wykorzystanie wiedzy wynikajacej z tej informacji do
        dostosowania swoich dzialan do potrzeb rynku w taki sposob by zaspokajac te
        potrzeby lepiej i taniej od konkurencji.

        Najlepiej w branzy IT zarabiaja ludzie ktorzy potrafia zrozumiec co potencjalny
        nabywca systemu informatycznego robi, w jaki sposob funkcjonuje, co stanowi dla
        niego problem a nastepnie przekonac potencjalnego klienta iz go rozumie, zna
        specyfike jego funkcjonowania i jest w stanie (razem ze swoja firma) pomoc
        klientowi w lepszym zarzadzaniu przetwarzaniem tej informacji. Oczywiscie ten
        opis to bardzo duze uproszczenie. Dodam ze potem potrzeba jeszcze dobrych ludzi
        ktorzy przetlumacza wymagania klienta ludziom ze skrzywionym interfejsem (czyli
        informatykom).

        Ale skad w Polsce masy pracujace mialyby to wiedziec? Przeciez na uniwersytetach
        czy politechnikach uczy sie raczej innych rzeczy prawda? To trzeba miec duzo
        sprytu, cierpliwosci i szczescia by trafic do odpowiedniej firmy w ktorej samemu
        lub z pomoca kolegow uda sie to zaobserwowac i zrozumiec. I wiekszosci
        informatykow nigdy nie udaja sie przeskoczyc do tego etapu.

        PS. Jestem pracownikiem branzy IT a nie znam zadnego jezyka programowania i nie
        bylbym w stanie napisac zadnego interfejsu (przynajmniej przez najblizsze 3
        tygodnie)...

        A dobrzy informatycy (ze znajomoscia telco) ktorzy mowia plynnie po angielsku,
        potrafia pracowac z API, integrowac systemy, chcieliby sie uczyc w
        miedzynarodowej firmie, podrozowac na projekty w calej Europie i dobrze zarabiac
        moga do mnie pisac - co jakis czas rusza rekrutacja i moze podsune czyjes CV.
        kris316pl na yahoo

        I tak wszyscy wisicie mi po stowie za ten mentoring.
        • Gość: wredny kurdupel miały być biura bez papieru i co? IP: *.4web.pl 23.02.07, 07:30
          coś słabo się starasz za te 25 tys.
          • Gość: gosc USA Re: miały być biura bez papieru i co? IP: *.socal.res.rr.com 23.02.07, 07:44
            moje doswiadczenie z ludzmi IT nie jest najlepsze , uzywam w pracy budzetowanie
            projektow, dosyc rozbudowancyh programow , PC Pricing i Check Pricer,sa one
            stwwrzone przez ludzi z Raytheon i uzywane przez te firme poza tym przez Boeing
            Nordham Grunmann, Lockheed etc w USA, glownyck kontraktorow rzadu USA,
            ilekrotnie mialem problem z tymi aplikacjami , wsumie zrobiome na bazie Access
            i Excel np, zle formatowanie drukowania raportow, brak logo firmy na
            sprawozdaniach, znikanie plikow przy migracji dokumentow z programu do Excel,
            to nie moglem liczyc na IT , musialem sam dochodzic jak rozwiazac , gdzie byl
            proble, i wlasciwie ludzie z IT nie mieli pojecia o tych programach jak o
            tysiacu innych ktore sa tworzone na zamowienie,np mamy system ksiegowo fiansowy
            CostPoint( , zrobil to Deltek- i tylko ich ludzie moga nam pomoc a nie IT
            ktorych mamy na miejscu, pozdrawiam Marek
            • Gość: wredny kurdupel to nie infromatycy winni tylko IP: *.4web.pl 23.02.07, 07:54
              cwane menedżerki z tamtych firm - przecież biorą pieniądze za "obsługę", jak
              wasi podpisali takie umowy to mają, informatyk zaprogramuje wszystko - tylko
              trzeba mu powiedzieć co
              • Gość: Lilak Re: to nie infromatycy winni tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 10:57
                Poszedłem na informatykę nie dlatego, że akurat jest na nią passa, ale po
                przeanalizoawaniu rozwoju rynków zachodnich i prognozowanej przyszłości tej
                branży. I to nie jest zarządzanie i marketing, który dzisiaj jest modny, a jutro
                będzie taki przesyt, że absolweńci skończą na podrzednych stanowiskach
                gdziekolwiek. Branża IT i cała informatyka to teraz szkielet cywilizacji i nie
                widzę szans, żeby ta sytuacja się zmieniła poprzez parę najbliższysz stuleci :D
              • Gość: tajemnica... Re: to nie infromatycy winni tylko IP: *.eranet.pl 23.02.07, 11:28
                Dokladnie tak - ale tak to jest jak sie nie kupuje produktu informatycznego (z
                rozlegla, dobrze napisana dokumentacja, ktory jest uzytkowany przez wielu
                klientow) tylko usluge 'wdrozenia systemu'. Radze wam wszystkim ktorzy nie za
                bardzo wiecie o co chodzi w tym calym informatycznym bajzlu sprawdzac
                sprawozdania firm IT ktore wam probuja cos wciskac. Jesli firma ma produkt to
                zdecydowana wiekszosc przychodow takiej firmy pochodzi z licencji (70 % w gore)
                jesli tak nie jest to musisz zrozumiec ze ta firma nie zyje ze sprzedazy
                produktu (ktory twoj dzial IT bedzie w stanie obslugiwac sam) tylko z tego ze
                przez nastepne 5 lat po sprzedazy bedzie u ciebie pracowalo 30 konsultantow tej
                firemki ktorej za ta ich prace bedziesz musial slono placic.

                Co do papieru w biurze - w kazdej firmie w ktorej pracowalem na papierze mialem
                tylko umowe, paski z pensja i compensation plan do podpisu. Do wszystkiego
                innego (urlopy, timesheety, expensy, zapisy na szkolenia, rowniez niektore
                szkolenia, procurement, korespondencja oczywiscie i wszystko o czym moge tylko
                pomyslec zalatwiane jest przez odpowiednie systemy (lepsze lub gorsze).
                Wiekszosc dokumentow sam obrabiam bez ich drukowania - wiec u mnie w biurze
                papier jest tylko wtedy gdy mam taki kaprys. No a tak juz zupelnie na marginesie
                - to nie do mnie ta pretensja - ja akurat nie zajmuje sie 'depapieryzacja'. ;-)


                Pzdr
      • Gość: mr_avg Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: 193.108.42.* 23.02.07, 11:31
        no dobrze wiec teraz moja opinia oraz ustosunkowanie sie do tego co juz zostalo
        powiedziane
        tak fakt branza IT jest tak szeroka ze okresjenie informatyk jest tu bardzo
        szerokim pojeciem nalezalo by raczej mowic o grupach zawodowych w branzy IT.

        sprzet, administracja
        no tutaj juz nie moge sie zgodzic w firmie w ktorej pracowalem na 150
        pracownikow ludzi administrujacych oraz sprzetowcow bylo 4. wiec nie az tak malo

        programisci, architekci oprogramowania,
        no tutaj to juz karygodne uproszczenie zostalo prze ciebie zastosowane. jest
        wiele rodzimych programow na rynku (szczegolnie specjalistycznym radze doczytac:
        energetyka, sluzba zdrowia, rynek wojskowy) ktore w kraju sa rozwijane i przez
        naszych pisane zarobki sa rozne zaleznie od firmy oraz od tego ile dany osobnik
        moze sobie wywalczyc

        Grafik
        no to wlasnie pokazuje jak szeroka jest brazna to ze ktos ma uzdolnienia
        plastyczne i obsluguje biegle programy w ktorych potrafi zrobic cos z niczego
        nie znaczy ze to informatyk

        web-master, web-developer
        owszem najczesciej wystawia sie zlecenie niemniej sa firmy ktore skupiaja takich
        ludzi posiadaja wlasne servery i oprocz tworzenia stron zajmuja sie jeszcze
        hostingiem

        ERP - doczytaj o programach do ksiegowosci do zarzadzania przedsiebiorstwami
        jest tego troche naszej produkcji niemniej czesto gesto bazuje to na
        przestarzalych technologiach

        SAP - sam jako narzedzie do rozwijania i tworzenia czegos owszem przychodzi
        niemniej (spojrz na rynek energetyczny) to nasi programisci po kursach beda w
        SAPie wlasnie siedziec

        oprogramowanie do telefonow
        nie masz pojecia ilu polakow przy tym pracuje. a to dlatego ze nie w twojej
        wypowiedzi nie sa uwzglednione fitmy konsultingowe wysylajace ludzi po swiecie.
        w ten wlasnie sposob choc garstka zyskuje nowa wiedze

        pozdro
        • serendepity Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka 23.02.07, 11:56
          > Grafik
          > no to wlasnie pokazuje jak szeroka jest brazna to ze ktos ma uzdolnienia
          > plastyczne i obsluguje biegle programy w ktorych potrafi zrobic cos z niczego
          > nie znaczy ze to informatyk

          Dokladnie tak. Moja kolezanka cala kariere zawodowa czula sie grafikiem i
          dopiero w ostatniej pracy jej stanowisko znalazlo sie w dziale IT. Nigdy nie
          powie o sobie, ze jest informatykiem, bo pracuje w takim dziale, zawsze bedzie
          czula sie grafikiem, bo to jest jej glowne zajecie.
          • Gość: vertigo Re: Informatyka żaden kryzys nie tyka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 02:41
            Ja jestem , no byłem studentem 1 roku infy i jak zobaczyłem poziom wykładowcó to zwatpiłem , ze takie bezmózgi moga pracowac na politechnice i miec tytól dr
            albo wyzej zostawiłem informatyke i kumpel co nie skończył zawodówki(matury niema magisterki) wciagnoł mnie w biznes imprtujemy z chin odzież i sprzedajemy
            hurtownika kasa jest ogromna , a towar sprzedajemy hurtownika w polsce.
            Wiekszosc z nich ma po 2 bryki i super chaty i chyba nikt z nich niema studiów:)
            Aha jak piszecie o zarobkach 3 tys netto to jest śmiech jak mzoan za tyle na miesiac wyzyc , jak niemacie drygu do biznesu i nie potraficie znalesc lepszej pracy to lepiej wypie..c za granice i skrobać marchewke za 3 razy tyle , na
            cholere być pracownikiem umysłowym w polsce i wozić sie 10 letnim oplem .
            I moja złota rada :
            "lepsze deko handlu jak kilo roboty"
            • Gość: bobrek 100% racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.07, 10:23
              Nie wazne, czy napisales prawde, czy to prowokacja. Faktem jest, ze w warunkach
              polskiej gospodarki, jesli brac pod uwage kryterium zarobkow, to oplaca sie
              najwyzej skonczyc szkole srednia i od razu brac sie za wlasny biznes. Jeszcze
              dlugo na prostej dzialalnosci gospodarczej (handel, mala gastronomia,
              chalupnicza produkcja ozdob itp.) zarabiac sie bedzie kwoty rzedu 10-30 tys.
              netto miesiecznie, podczas gdy specjalista po bardzo dobrych studiach srednio
              wyciaga 3000 netto, pracujac w zawodzie. To jest po prostu specyfika polskiej
              gospodarki.
              • Gość: kris Re: 100% racji IP: *.trzebinia.msk.pl 25.02.07, 12:21
                Informatyk może zarabiać dobrze (czy bardzo dobrze), ale tylko wtedy gdy jest wysoko wyspecjalizowany w jednej konkretnej dziedzinie.
                Ja niestety, ze względu na specyfikę pracy, musiałem zajmować się wszystkim po trochu (sprzęt, administracja, programowanie itp), a takich na naszym rynku nie lubią i pozostaje mi pracować za te 1400 netto lub wyjechać za granicę:)
                • Gość: vertigo Re: 100% racji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 14:20
                  to nie jest prowokacja :) a ty koles lepiej jedz skrobac marchewke do angli niz
                  tu masz za 1400 robic bo obudzisz sie w wieku 40 lat z zerem kasy 10 letnim autem i załamaniem ze zmarnowałeś zycie , albo robisz kase albo kariere
                  • Gość: "informatyk" Re: 100% racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.07, 13:15
                    pracowałem za 1000zł jako "informatyk".Aż żenada mnie skręca. Poszedłem się
                    zwolnić i chcieli mi dać 1500zł na łape. Jade skrobać marchewke:)
      • Gość: Piotrek Dla chcacego..... cos sie zawsze znajdzie IP: *.merinet.pl 14.03.07, 20:26
        Wlasnie jestem na 4 roku studiow.
        Informatyka w Warszawie na Wacie :) jako uzupelniajace zaoczne, wczesniej
        dziennie informatyke w Warszawie ale w szkole prywatnej. Tu i tu zdobylem fajna
        wiedze.

        Jak narazie, mialem praktyki w firmie logistycznej jako helpdesk, warto od
        czegos takiego zaczac zeby zobaczyc jak dziala IT w wiekszej firmie.

        Pozniej pracowalem przez przypadek w firmie teleinformatycznej jako informatyk
        instalator central telefonicznych. Za marne pieniadze ale zawsze jakies
        doswiadczenie jest.

        Dodatkowe odkad zaczalem studia, caly czas skladalem kompy, sprzedawalem nawet
        systemy ratalne jednego z Banków jako podwykonawca.

        Teraz mam praktyki jako Analityk systemow komputerowych w duuuuzej firmie.
        Jak sie ma troche zapalu i checi to sie zawsze znajdzie prace, nie wolno sie
        poddawac i przejmowac tym ze inni maja lzej dzieki znajomosciom.

        A jezeli chodzi o wiedze w szkole, to akurat wszystko to co teraz jest mi
        potrzebne na praktykach nauczylem sie w szkole, zwlaszcza tej prywatnej.

        Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka