Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godzin...

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 08:58
    To ja już wolę swoją(nie w biurze) pracę.
    Idiotą nie jestem.
    Czasem to tylko 6 godzin, czasem 10, ale ogólnie życie na luzie.
    Choć finansowo - średnio :))
    Ale czy mieć to znaczy być(żyć?.

    Wolę jednak być Polakiem niż USA-ńcem :)
    Obserwuj wątek
      • Gość: Js Yep. IP: *.caltech.edu 20.06.07, 09:01
        Wlasnie tak jest. Tez czesto siedze po 100 godzin na tydzien w laboratorium.
        • Gość: il Re: Yep. IP: *.wsb-nlu.edu.pl 20.06.07, 12:19
          Można pracować ciężko a można pracować mądrze. Można sprzedawać czas za
          pieniądze, a można sprzedawać czas za ŹRÓDŁA pieniędzy. Jest na ten temat fajna
          książka:
          "Bogaty ojciec, Biedny ojciec"

          Czego bogaci uczą swoje dzieci na temat pieniędzy i o czym nie wiedzą biedni i
          średnia klasa?

          www.osiagacz.info/ksiazki/motywacja/bogaty-ojciec-biedny-ojciec.html
          • tetlian Czas poświęcony sobie 20.06.07, 19:34
            Dla siebie też trzeba mieć trochę czasu. Dlatego lepsza praca mniej płatna, ale
            dająca możliwość spędzenia czasu na rozrywkach.
        • Gość: et Re: Yep. IP: *.icpnet.pl 20.06.07, 14:03
          Jako badacz czy jako obiekt badany?
          • Gość: pether_23 Dobre to było :D IP: *.ghnet.pl 20.06.07, 20:43
            • Gość: netcraft ta... jedwabiste po prostu :( IP: *.skomur.pl 20.06.07, 22:56
              Rzeczywiście super gryps... mam nadzieje ze sprawdziliście chociaż co to jest caltech.edu? Pewnie wam sie nie chcialo?
        • Gość: hmm Re: Yep. IP: *.unizh.ch 20.06.07, 15:29
          Oj, chyba nie Ty jeden... :)

          Gość portalu: Js napisał(a):

          > Wlasnie tak jest. Tez czesto siedze po 100 godzin na tydzien w laboratorium.
          • Gość: whois Diaspora polska? IP: *.skomur.pl 20.06.07, 19:35
            Ale was kurde wyniosło, Kalifornia, Zürich, tylko patrzeć jak ktoś z MITu tu wejdzie ;)
            Ale dlaczego tu wchodzicie, nie słyszeliście że GW to gazeta dla wykształciuchów a wy tylko potwierdzacie ten stereotyp... Nie wiecie że teraz w Polsce nazwanie kogoś wykształciuchem to obelga? ;) Jak w Chinach za czasach MAO.
            Mam tylko nadzieje że w kolejnych wyborach [oby jak najszybszych], wy i ludzie wam podobni wrócą do kraju i zagłosują, bo tu już coraz ciężej żyć. Nie może być tak że PiS zdobywa 10% głosów Polaków i to mu daję szansę na rządzenie :(
            Bo jak nie to kończe studia i jade w świat jak Wy...
      • augustus_germanicus_caligula 60 h tygodniowo razy 55 funtow po podatku. Easy... 20.06.07, 09:11
        Wiecej bym chyba nie dal rady zrobic ale nagroda finansowa jest sliczna.
      • Gość: zaba 90 - 100 godz /tydz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 09:17
        Tez tak mam. Caly ubiegly rok 90 - 100 godz/tydz.
        Teraz zbastowalam - 'tylko' 85 godz.
        Zeby choc z tego jakies sensowne pieniadze byly .....
        Orze sie, bo nie ma ludzi. Powyjezdzali.
        Jestem anestezjologiem.
        • Gość: DW Re: 90 - 100 godz /tydz IP: 195.187.251.* 20.06.07, 14:52
          i czas na forum zawsze sie znajdzie! :PPPP bez bajek prosze
          • Gość: zaba Re: 90 - 100 godz /tydz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 16:38
            Moja praca to nie jest kopanie wegla na przodku, tylko m.inn. przebywanuie w
            gabinecie lekarskim. Gdzie mam rozniez internet, czyli moge wejsc na forum.A
            zeby Cie pognebic, moj rekord to 440godz w miesiacu.
            Nie z mojej woli.
            Zostalam sama z kolezanka, ktora miala male dziecko, coz bylo robic.
            Tez wolalabym pojechac do lasu na spacer.
            Jestem anestezjologiem.
      • Gość: Doktorant Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godzin.. IP: *.bzh.uni-heidelberg.de 20.06.07, 09:52
        A ja pracuje zwykle 60 godzin w tygodniu, w warunkach mocno nieprzyjaznych,
        mianowicie w laboratorium biochemicznym, nie zarabiam tyle zeby byc w gornych 6%
        (raczej jestem w dolnych 10%) ale i tak 4 razy lepiej niz w Polsce. Warunkiem
        zadowolenia jest pasja i radosc z tego co sie robi. Dodam jeszcze ze mam czas na
        rozrywki i asceta bynajmniej nie jestem.

        • Gość: psychiatra Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: *.e-wro.net.pl 20.06.07, 10:06
          przecież tym osobom trzeba pomóc. Tak jak alkoholik tonie w alkoholu , tak
          pracoholik poświęca pracy wszystko. Trzeba leczyć ich kompleksy, ogromne,
          często podświadome niedowartościowanie itp. Większość tych ludzi ma poważne
          problemy z psychiką, żal mi ich.
          • Gość: Bez Kompleksów Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 20.06.07, 11:56
            Kłopoty to ty masz - ze zrozumieniem że praca może i powinna dawać satysfakcję.
            Czym jest PRACA? Niczym innym jak funkcjonowaniem człowieka w społeczeństwie.
            Jeżeli anestezjolog woli uratować życie kolejnego pacjenta zamiast np. iść do
            kina - to szacuneczek - wielkim człowiekiem jest. I zarabiać powinien też
            odpowiednio dużo - bo zrobił więcej. Jeżeli strażak gasząc pożar lasu pracuje
            24 godziny na dobę, jeżeli żołnierz przez tydzień nawet nie mógł się porządnie
            wyspać... to jest to bohaterstwo godne naśladowania - a nie choroba psychiczna,
            zaburzenia w czymśtam i te bzdety które tak łatwo przychodzą do głowy pismakom
            i psychologom-nierobom.

            To co obserwuje ostatnio coraz cześciej - to olbrzymia rzesza głupowatych ludzi
            nie potrafiących i nie mogących zrobić niczego sensownego. Gotowa jednak zawsze
            wytykać "pracoalkoholizm" tym, którzy swoją ciężką pracą nie tylko sami sobie -
            ale i tym tłumańskim masom - zapewniają spokojny byt. Nic piękniejszego niż
            obsmarować pracoalkoholików w gazecie... która aby była wydrukowana ktośtam
            musiał bardzo wcześnie rano dopilnować prasy drukarskiej, dystrybucji czy
            choćby stronę WWW stworzyć do wydania I-netowego.
            • anika305 Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz 20.06.07, 13:02
              skąd ta agresja- z przepracowania???
              satysfakcja z pracy-tak;zaniedbywanie rodziny-nie. 2 rzeczy w tym smym czasie
              nie da sie zrobić;
              80 h/tydzień z własnego wyboru to sprawa pracownika, narzucany przez pracodawce
              bez stosownego wynagrodzenia-przestępstwo.
              to,że ktoś nie pracuje po 100 godzin tygodniowo nie znaczy,że jest głupowaty i
              tłumańskim masom.

              • Gość: N/A Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 20.06.07, 14:14
                Sorry Winetou, ale miałaś chyba trudne dzieciństwo - bo gdy tylko ktoś wyraża
                inne poglądy niż twoje własne - zaraz nazywasz to agresją. No a że ogólnie w
                środowisku czytelniczek pism kobiecych agresja jest be, więc więcej już nie
                trzeba - nie musisz ani logicznie przedstawiać własnych argumentów, nie musisz
                obalać moich, nie musisz nawet rozumieć tematu na który jest dyskusja. Motłoch
                pewnie poprze ciebie - wszak motłoch zarabia tyle co 95% społeczeństwa i
                zwyczajnie pracuje bo musi...

                Ja po prostu nie uwierzę, że przeciętna pracownica fizyczna w sieci marketów np.
                "Zajączek" pracuje 12 godzin na dobę ze szczęścia że może zrobić coś dla
                Ludzkości. Ale potrafię zrozumieć, że 5% kadry najbardziej produktywnej
                bardziej niż pieniądze ceni możliwość identyfikowania się z firmą i pracą nad
                tym co ich naprawdę pasjonuje.

                Weźmy np. takich idiotów jak programiści... siedzi to to przy komputerach, łby
                niemal wewnątrz ekranu, nie dość że przez ileśtam lat życia musieli studiować
                nudne (według ciebie i 7/8 gospodyń domowych używający proszku "Małgosia")
                przedmioty, to teraz zamiast zajmować się rodzeniem dzieci (lub w inny sposób
                przyczyniać się do prorodzinności), woli to to jakąś nudną robotę.

                Albo jeszcze większe kretyństwo - przy którym ekstremalni pracownicy to pikuś!
                Księża. Tak. Nie dość że taki ksiądz pracuje 24 godziny/dobę, to jeszcze roi
                sobie cośtam że jakiś Bóg istnieje, że powinno się to i tamto - no cóż, pewnie
                należałoby go z nałogu modlitwy i czynienia dobra wyleczyć. Bo podobnie jak
                alkoholik (ba! oni tam wino piją! i to w obecności nieletnich! publicznie!)
                pewnie nie zdaje sobie sprawy jak bardzo błądzą. No bo taki nie ma rodziny! Nie
                ma seksu! A jak jeszcze pomyślimy o zakonnicach - toż to straszne marnowanie
                życia jest (według ciebie i tobie podobnych).

                A bardziej serio - jeżeli ktoś nie ma propozycji pracy ani nie zakłada własnej
                firmy - to raczej jest głupowaty i mało atrakcyjny jako pracownik. Ot taka
                mierzwa ludzka, która do czegoś komuś może i się przyda - ale nic ekstra.

                Jeżeli ktoś robi coś dobrego zawodowo przez 1 dzień na rok - to trochę mało.

                Jeżeli ktoś pracuje według ciebie aż za wiele - lecz sprawia mu to radość,
                realizuje się w tym, zarabia dość by zaspokoić potrzeby których zapokojenie
                nigdy nie będzie dostępne dla ciebie - to wszelkie twoje argumenty
                przeciw "pracoholozmowi" wynikają z zawiści i pozwalają przylepić ci etykietkę
                osoby podłej i nieciekawej.

                To co naprawdę budzi twoje obrzydzenie to nie urojony "pracoholizm", ale fakt
                iż są ludzie bardziej pracowici, lepiej wykształceni, na lepszych posadach i...
                lepiej zarabiający od ciebie. Że ktoś może być i szczęśliwy i bogaty i jeszcze
                mieć dobrą pracę. Na tyle dobrą, że woli przez następne 4 godziny robić coś -
                za co dostaje pieniądze czyli wymierny szacunek ze strony społeczeństwa - niż
                pić piwko, bić dzieci, urządzić awanturę żonie. Woli przez 12 godzin doglądać
                własnej firmy - bo tylko w ten sposób może uczciwie zarobić na wycieczkę w
                Himalaje, na leczenie ciężko chorego dziecka, na to aby żona mogła poświęcić
                cały swój czas dzieciom lub po prostu po to aby coś było na czas - aby ci mali
                głupi ludzie mieli rano prasę, pieczywo, buty na zimę, opony na lato, gaz do
                gotowania obiadu i prąd do telewizora. Bo tym się różni człowiek odpowiedzialny
                od dziecka że wie iż jego praca jest potrzebna innym ludziom - i tak np. żona i
                dzieci są ważne - ale pacjenci też. I że gdy np. w wypadku zostaje rannych 20
                osób, to nie ma że już jest po godzinach, że zmęczenie. Albo zostanie i uratuje
                się kogoś - albo ktoś umrze. Albo dopilnuje się banku - albo twoje (tak!
                twoje!) pieniądze znikną w jakimś hackerskim przekręcie.

                Pomyśl o tym, jak ci jeszcze przyjdzie kiedyś szydzić z ludzi, którzy lepiej
                pracują niż ty.
                • Gość: quarek Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 16:42
                  to chyba art o tobie, ludzie napisali tu co o takich jak ty myślą to się
                  podłamałeś i wypisujesz brednie

                  > Jeżeli ktoś pracuje według ciebie aż za wiele - lecz sprawia mu to radość,
                  tak samo alkoholik, pije bo sprawia mu to radość i nigdy nie przyzna się że jest
                  alkoholikiem

                  a pracoholik jak alkoholik jest nikim, ludzkie zero, żona przyprawia mu rogi
                  większe niż to ustawa przewiduje (gdy on siedzi w pracy), dzieci traktują jak
                  bankomat, zero znajomych i przyjaciół, taki ludziki śmieć z którym nikt nie chce
                  mieć nic do czynienia (no poza braniem od niego pieniędzy). Takie nic wmawia
                  sobie, że jest najlepszy bo ma kasę bo nic poza tym nie ma.

                  Pracuje takie coś do czterdziestki nie ma czasu nawet wydać tej kasy a po
                  czterdziestce wydaje ją w całości na lekarzy :))) LOL

                  na ale cóż, jak ktoś chce robić sobie z życie obóz koncentracyjny to niech sobie
                  robi, przynajmniej szybciej zejdzie czym zrobi przysługę sobie i wszystkim dookoła.
                • anika305 Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz 20.06.07, 17:52
                  i znowu obrażasz
                  skoro nie potrafisz dykutować nie obrażając to znaczy nie masz argumentów
                  nie jestem winetu i miałam wspaniałe dzieciństo
                  a po takim wstępie jak Twój reszty nie chce sie poprostu czytać
                • anika305 Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz 20.06.07, 18:49
                  a jednak przeczytałam.......
                  i moge jeszcze dodac ze nie masz pojecia jakie mam wykształcenie,gdzie pracuje i
                  jak widze,że wogóle pracuje i ile zarabiam i czym sie brzydzę.Jedyne co moge
                  odpowiedzieć na tą tyrrade to to, że moim kosztem wyładowałeś/łaś swoją
                  flustrację bo czujesz sie nierozumiany/na. a wystarczyło ominąć kilka epitetów.
                  Najtrudniej było znaleźć właściwy sens Twojej wypowiedzi ukryte między: ty i
                  tobie podobni,Sorry Winetou,trudne dzieciństwo,Motłoch, według ciebie i 7/8
                  gospodyń domowych używający proszku "Małgosia",eżeli ktoś pracuje według ciebie
                  aż za wiele ......
                  Reasumując spartaczyłeś/łaś ocene moich poglądów na całej linii. Zamiast wciskać
                  ludziom zwroty i poglądych, które nie są ich, posłuchaj co mają do powiedzenia
                  jeśli chcesz dyskutować.Ale skoro chciałeś/łaś sie tylko wykrzyczeć,ok.
                  Maże zaskoczy Cie to, ale w wielu sprawach sie z Tobą zgadzam niemniej uważam,
                  że każdemu należy sie szacunek a Ty szacunku dla ludzi nie masz.Twoje wypowiedzi
                  są agresywne, napastliwe.A wiec nie chodziło mi o sens Twojej poprzedniej
                  wypowiedzi a sposób w jaki traktujesz ludzi, którzy nie chcą lub nie mogą
                  pracować 24h/dobe (to znów ironia- nie obrażaj sie).
                  A co do moich poglądów na temat wielogodzinnej pracy- jeśli należysz do
                  szczęściarzy, dla których praca jest pasją i do tego jesteś singlem to
                  wspaniale, że dane Ci jest realizować sie w życiu. Jesli masz rodzinę to
                  poprostu uważam,że dodatkowo trzeba się liczyć z jej potrzebami emocjonalnymi
                  -nie tylko finansowymi.
                  Programistów znam kilku-świetni fachowcy- niedoceniani na naszym rynku pracy.
                  co do lekarzy-uważam,że powinni zarabiać więcej i mniej pracować bo są
                  odpowiedzialni za ludzkie życie a człowiek po kilkunastu godzinach pracy jest po
                  prostu zmęczony. to jest moje zdanie,ale nie jestem lekarzem.
                  A co do kleru to juz naprawde nie wiem o co Ci chodziło.....
                  z nikogo nie szydzę jesteś przewrażliwiony/na. no i ostatnie - nie Tobie oceniać
                  kto pracuje lepiej odemnie....

              • Gość: e Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: 195.136.143.* 20.06.07, 23:17
                > skąd ta agresja- z przepracowania???
                > satysfakcja z pracy-tak;zaniedbywanie rodziny-nie.
                Praca - tak. Rodzina - nie!

                > 2 rzeczy w tym smym czasie nie da sie zrobić;
                > 80 h/tydzień z własnego wyboru to sprawa pracownika, narzucany przez
                pracodawce
                > bez stosownego wynagrodzenia-przestępstwo.
                > to,że ktoś nie pracuje po 100 godzin tygodniowo nie znaczy,że jest głupowaty i
                > tłumańskim masom.
                Jesli poswieca czas czemus takiemu jak rodzina to jest. Przeciez caly ten
                reklamowany przez konserwatystow i innych ludzi, ktorzy boja sie zmian,
                standardowy i oklepany plan zycia (szkola, studia, praca, malzenstwo, dzieciak,
                emerytura, smierc) jest absolutnie DO BANI! Tylu ludzi zamiast probowac samemu
                wymyslec jakis orginalny i wlasny pomysl na zycie kopiuje dokladnie to samo co
                wszyscy: cos gdzies po srodku miedzy praca i rodzina. Jak w reklamie. Po prostu
                propaganda reklamowa wytresowala wiekszosc spoleczenstwa i nawet im do glowy
                nie przychodzi, ze mozna zyc inaczej. Z sensem wiekszym niz tylko ten
                zdeterminowany przez prokreacje i PKB.
          • Gość: quark Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 13:24
            dokładnie, tak jak alkoholik nigdy nie przyzna, że ma problem z alkoholem
            podobnie pracoholik nie przyzna, że ma problem z pracą, jeden i drugi (pije,
            pracuje) bo to lubi.
            Jeden i drugi nie widzi problemu bo nie pamięta już że można inaczej.
      • gelimer Jaka ekstremalna!? Lekarze pracują po 200 godzin 20.06.07, 10:09
        tygodniowo. Tak, wiem że to więcej niż ma tydzień. To był sarkazm.
        • domektomek Re: Jaka ekstremalna!? Lekarze pracują po 200 god 20.06.07, 13:07
          W żartach bądż ostrożniejsza.Przy 8 dyżurach całodobowych miesięcznie wychodzi
          192 godz.Praca etatowa / zgodnioe z prawem ze szpitala po dyżurze wyjść nie
          wolno / to 112 godz .Dotego jeszcze 4 godziny tygodniowo pracy prywatnie w
          przychodni / 1x w tygodniu /.Łącznie wyjdzie 320 godz.miesięcznie a 80
          godz.tygodniowo. Praca ekstremalna do końca życia.A o satyswakcji wynagrodzenia
          to chyba lepiej nie pisać.
      • Gość: luki Re: Niewolnicy XXI wieku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 10:24
        8h dziennie/ 5 dni w tygodniu i ani minuty więcej. Co z tego że zarabiasz
        3000zł, jak w przeliczeniu na godzinę wyjdzie ci marne 8zł. Myszki pod miotłą
        pracujące za kawałek chleba po 12 h dziennie. Karierowicze jeżdżący lanosami.
        Ogarnijcie się, szanujcie się, nie nadstawiajcie tyłka za każdym razem.
        • Gość: compusa Re: Niewolnicy XXI wieku IP: *.nyc.res.rr.com 20.06.07, 10:53
          Coz, duzo bym dal zeby pracowac 8 godzin 5 dni w tygodniu i byc finansowo
          usatysfakcjonowanym... Niestety podpadam pod kategorie 90 h/tydz. i choc wiem,
          ze to nienormalne i "zjada" mi cale zycie ale dopoki czlowiek daje rade i widzi
          choc jakies pozytywy tej sytuacji to "napedza" sie dalej. Co ciekawe, czy
          zauwazyliscie w momencie gdy macie slowdown czujecie sie nieswojo z nadmiaru
          wolnego czasu... (brak adrenaliny)i kolko sie zamyka. U mnie ten stan trwa juz
          3 lata... moze czas na zmiany lub psychoterapeute... ???
          • parazyd Re: Niewolnicy XXI wieku 20.06.07, 13:43
            Są b. różne przypadki których nie można wrzucać do jednego worka. Są i byli
            niewolnicy pracujący ponad siły za miskę ryżu. Ale tak jak wszystko inne, tak
            też ewoluuje niewolnictwo i w zamożnych krajach w XXw. pojawiła się wyższa
            forma niewolnictwa - etos pracoholizmu (gł. w Stanach). Polska służba zdrowia
            to też rodzaj zakamuflowanego niewolnictwa, choć zupełnie innego typu. Oprócz
            tego wszystkiego są inne przypadki, np. ludzie którzy świadomie pracują b.
            ciężko przez określony czas, żeby w wieku 40 lat udać się na zasłużoną i b.
            dostatnią emeryturę. To nie jest niewolnictwo ani pracoholizm - to po prostu
            wybór pewnej strategii życiowej.
            • Gość: tryper Re: Niewolnicy XXI wieku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 15:39
              niewolnictwem prędzej można nazwać podatkowy wyzysk uprawiany przez socjaldemokratyczne ("kapitalistyczne") państwa, a nie DOBROWOLNĄ pracę ponad (?) siły
      • anika305 Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz 20.06.07, 10:55
        a ja bym nie chciała być znieczulana przez anestezjologa co robi 100 h/tydzień,
        ani leczona przez lekarza co robi 200h/tydzień. Ktoś kiedyś po coś kodeks pracy
        stworzył. Ale cóż ludzi nie ma,kasy nie ma, wyboru nie ma-realia naszego kraju.
        Ciekawe kto sie "ekstremalnymi" zajmie jak dostaną udaru, wypalą sie zawodowo?
        Pracodawca?-nie!, państwo?-nie!Rodziny???-cóż ich dobra wola, no chyba ze
        pracoholicy zapomnieli rodzin pozakładac:-p
        • Gość: zaba Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 11:03
          Anika, dyzury lekarskie nie podpadaja - poki co - pod kodeks pracy. DYZUR NIE
          JEST LICZONY DO CZASU PRACY amen. Niby sa ograniczenia - 8 dyz w miesiacu, maks
          2 tygodniowo - ale jesli nie ma ludzi do pracy, to co zrobic? Z proznego i
          Salomon nie naleje. Sa pacjenci, dyrekcja placze, przeciez nie odejde od lozka
          (to cholerne poczucie odpowiedzialnosci!!!). Mam nadzieje, ze wejdzie w zycie
          dyrektywa unijna o maksymalnym czasie pracy 48 godz tygodniowo dla personelu w
          szpitalach, bedzie wtedy inna rozmowa z dyrekcja - zadna prosba ani grozba nie
          zmusza mnie do pracy ponad limity !!! Tyle ze wtedy trzeba bedzie zamknac czesc
          szpitali z powodu braku personelu ...
          • anika305 Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz 20.06.07, 12:47
            jak najbardziej doceniam to co robią lekarze-"to cholerne poczucie
            odpowiedzialności":-)gdyby nie ono to ja nie wiem co by sie dzialo.w sierpniu
            bede rodzila i potrzebne mi zzo ale nie ma szans w moim miescie. Wszyscy
            wyjechali a ci co zostali nie daja juz rady. Przecież lekarze to też ludzie (bez
            urazy:-))Wiec muszą odpoczywać fizycznie i psychicznie.Jak dla mnie grupy
            zawodowe pracujace, że tak to ujme na ludziach, powinny mieć ograniczenia
            czasowe pracy dla własnego i pacjenta szeroko rozumianego bezpieczeństwa. i
            rzecz jasna godziwe wynagrodzenie. Salomon co prawda nie naleje, ale ktoś
            powinien zacząć polewać-mówie to jako 100%przyszly pacjent.
      • Gość: gosc z texasu IP: 209.183.32.* 20.06.07, 11:13
        W marcu mialem rekord 316godz w miesiacu za ktore dostalem zaplacone. No ale
        kto by na moim miejscu tyle nie pracowal gdyby zarabial nagle zamiast 30zl jak w
        Polsce tutaj nagle 48$ za godz. popracuje tak 2 mies i jade do polski wydawac.
        • Gość: compusa Re: Gosciu z texasu... IP: *.nyc.res.rr.com 20.06.07, 11:27
          Bardzo sie ciesze, ze masz 48$/h ale to oznacza, ze masz dobra "robote" a nie
          ze jestes unikalnym fachowcem a pisze do Ciebie z NYC. Nie licytujmy sie, moja
          kolezanka jest onkologiem i ma ponad 150$/h a za chwile pojawi sie nastepny
          gosciu, ktory powie, ze jest prawnikiem korporacyjnym i bierze za "case" 7 mln
          USD. Mozna tak dalej i dalej, proponuje bez stawek. Mowimy tu o problemie
          nadmiaru pracy a nie wyscigu szczurow i pokrzykiwaniu ile kto ma...
          Pozdro
      • Gość: Joanna mój "rekord" IP: *.adsl.inetia.pl 20.06.07, 11:15
        mój "rekord" to 82 lub 92 godziny w tygdoniu (już nie pamiętam). musiałabym to
        na payslipie sprawdzić. zdarzyło się chyba 2 lub 3 razy (z różnicą dosłownie
        godziny czy 2).

        oczywiście też to był okres kiedy byłam w Stanach. gdybym w Polsce miała takie
        możliwości tez bym tak pracowała, ale system zatrudniania u nas jest kompletnie
        do d...

        tam - jak chcesz pracujesz więcej. korzyść dla firmy i korzyść dla ciebie. tu -
        nie ma szans.
        • rysio.ochucki Re: mój "rekord" 20.06.07, 11:30
          A co na to twój lekarz?

          PS. Pracoholizm to podobna choroba jak Alkoholizm
        • Gość: dona Re: mój "rekord" IP: 193.151.50.* 20.06.07, 11:49
          Nie, w Polsce nawet jak nie chcesz to i tak musisz pracować dłużej bo za
          drzwiami stoi 6 na twoje miejsce (asystentka ze znajomością j.francuskiego).
          Jak masz dziecko (chore czy zdrowe) to wynajmij sobie opiekunkę bo wychodząc z
          domu o 7 i wracając o 19 nie jesteś chyba w stanie dobrze się nim zająć. A
          potem się wszyscy dziwią jak kiepski kontakt mają rodzice z własnymi dziećmi.
          Najlepiej ustalmy 150 godzinny tydzień pracy i 300% normy. I propagujmy
          politykę prorodzinną rzecz jasna!
          • Gość: exG Re: mój "rekord" IP: *.adsl.inetia.pl 20.06.07, 12:39
            a mój rekord to 263,5 h w kawiarni na wielkomiejskim Starym Rynku, ale tylko w miesiącu, takie np. 3 dni sobota, niedziela, poniedziałek odpowiednio po 16, 16.5 i 13 godzin. Wynikało to z braku ludzi do pracy, bo stawka wynosiła 4,o7 zł na godzinę, a ja byłem lojalnym pracownikiem;) Nie chciałbym drugi raz tego przeżyć, a przynajmniej za takie pieniądze
            • Gość: fizol heheh lojalny pracownik... IP: *.skomur.pl 20.06.07, 19:41
              To ma być lojalność?? Nie wiem jaki tam miałaś okres wypowiedzenia, ale skoro miałaś tam doświadczenie to z miejsca na Twoim miejscu chciałbym podwyżki [i tak nie mogą znaleźć nikogo na Twoje miejsce za taką kasę, a Ty masz doświadczenie i kwalifikacje do tej pracy].
              Ja jako pracownik pół-fizyczny [geodezja] dostaję od 2 lat 15pln/h za to że chodzę sobie z tyczką pomiarową po łąkach i lasach przez 2 dni wolne od zajęć. I szefowi mojemu i tak się to opłaca bo on zarabia po 100-150 pln od mapy a ja góra 30.
              Trzeba się trochę cenić, wiesz?
              • Gość: exG Re: heheh lojalny pracownik... IP: *.adsl.inetia.pl 20.06.07, 21:05
                OK gościu, ale to była praca sezonowa, jak się jest wolnym przez 3 miechy w roku, a przez resztę się studiuje, to nie każdy ma ochotę jechać na te 3 miechy to London.
                • Gość: exG Re: heheh lojalny pracownik... IP: *.adsl.inetia.pl 20.06.07, 21:06
                  a inna sprawa, że to było na umowę zlecenie
        • Gość: dobry pracownik 38 godzin bez przerwy IP: *.chello.pl 20.06.07, 22:47
          Miałem taką robotę, że musiałem być na każdy gwizdek.
          Raz zeszło mi się 38 godzin - 1800 km samochodem po Polsce ( Warszawa -
          Wrocław, Wrocław - Białystok, Białystok - Gdynia, Gdynia - Warszawa ) i 16
          godzin pracy u klientów.
          Co prawda po 20 godzinach miałem już przewidzenia i padałem na ryj, ale
          wytrzymałem.
          Za zrobienie swojej roboty, o której wykonanie błagał mnie prezes dostałem 4500
          zł nagrody.
          Oczywiście raz można spróbować, ale na dłuzszą metę nie polecam.
          Zresztą ponieważ takie sytuacje zaczęły się powtarzać częściej ( choć nie tak
          ekstremalne ), a pieniądze były bardzo dobre to... poszukałem sobie
          spokojniejszej pracy, czego nie żałuję.
          pozdr.
      • Gość: Gość Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godzin.. IP: *.aster.pl 20.06.07, 11:40
        to jakiś absurd - nikt nie jest w stanie pracować efektywnie i kreatywnie tyle
        godzin non stop. To prawdopodobnie model jak w koreańskich korporacjach -
        nazywa się, że pracują a oni poprostu siedzą w biurze i robią wrażenie, bo nie
        wypada wyjść. Tak można pracować przez miesiąc a nie latami, zwłaszcza jeśli
        praca wymaga wysiłku umysłowego i inwencji. W Japonii też długo siedzą i
        powszechnym zjawiskiem jest że śpią np. na spotkaniach.
      • Gość: A. Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 12:20
        Co to za życie...pracuje się po to, aby żyć, a nie żyje sie po to, aby
        pracować. Rozumiem, że ci ludzie zaczną odpoczywać, realizować swoje marzenia i
        pasje na emeryturze. Życie ucieka, nie trwa wiecznie, wiele aktywności jest
        zarezerwowanych jedynie dla młodych. Co do ich "poczucia szczęścia", czy
        spełnienia, to działa tu chyba najbardziej powszechny mechanizm psychologiczny
        (z tego co pamiętam nazywa się dysonansem poznawczym) - muszą sobie
        wytłumaczyć, dlaczego tak ciężko pracują, twierdzą więc, że uwielbiają swoją
        pracę (Tak samo osoby, które musiały wiele poświęcić, aby dostać się na pewne
        szkolenie (które ostatecznie okazało się nudne i mało wartościowe), oceniały je
        o wiele lepiej, niż ci, którzy nie musieli nic robić, aby w nim uczestniczyć.
        Ci pierwsi musieli jakoś wytłumaczyć włożony wysiłek)).
      • Gość: Ktosia 14-16 godzin na dobę 6-7 dni w tygodniu... IP: *.p.lodz.pl 20.06.07, 12:49
        Tyle średnio pracuje mój mąż jako lakiernik samochodowy. Płacę ma uzależnioną
        od "urobku". Średnio udaje mu się wyciągnąć ok. 2500 na rękę. Pewnie odezwą się
        głosy typu "mógł się uczyć!", ale jego satysfakcjonuje utrzymywanie rodziny z
        pracy fizycznej. Zresztą lakiernicy na świecie też są potrzebni, nie tylko
        informatycy i spece od reklamy. Tylko czy w tym kraju trzeba tyle orać, żeby
        osiągnąć pułap finansowy, który powinien się należeć każdemu uczciwie
        pracującemu jak psu zupa...?
      • Gość: Zorro Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godzin.. IP: *.acn.waw.pl 20.06.07, 12:57
        Dżizus!Przeciez Ci ekstremiści, to jakies cyborgi. Ja jestem normalny człowiek -
        ekstremalne wynagrodzenie, to rozumiem ale zadna tam ekstremalna praca!
      • Gość: mustang66 Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godzin.. IP: *.lodz.dialog.net.pl 20.06.07, 13:02
        Zawsze mówiąc o pracoholiźmie, myśli się i podaje przykłady pracy biurowej czy
        intelektualnej, gdzie więcej czasu się siedzi niż robi. Jakoś trudno mi sobie
        wyobrazić pracocholika w osobie wykonującej pracę fizyczną np. kogoś
        pracującego na taśmie produkcyjnej, na stojąco z 15 min przerwą na jedzenie i
        tak np. do emeryturki.
      • Gość: willy efektywnie nie mozna pracowac wiecej niz 30h/tydz. IP: *.pools.arcor-ip.net 20.06.07, 13:15
        mowie tu o pracy tworczej. 8 godz. dziennie to z przerwami, pogaduchami, malym
        surfowankiem daje 6 godz. efektywnej pracy.
        jesli ktorys z moich pracownikow nie wyrabia sie z zadaniami tzn. ze ma zla
        organizacje. po 8 godz. w biurze wysylam wszystkich do domu. nie ma nadgodzin.
        koles, ktory jednego dnia programuje 10 godz. wieczorem wali juz takie bledy ze
        nastepny dzien straci na ich poprawianie. to samo z niewyspaniem albo
        pracujacym weekendem. czlowiek wypoczety rozwiazuje zadanie w godzine,
        przemeczony straci 5 godz. i rozwiazanie bedzie slabsze.
        • anika305 Re: efektywnie nie mozna pracowac wiecej niz 30h/ 20.06.07, 13:31
          otóż to.
          • 1europejczyk Sa tacy co nie moga ale sa rowniez tacy co moga 20.06.07, 17:27
            Slowianie a wsrod nich Polacy nalezac raczej do tej pierwszej grupy nie potrafia
            zrozumiec sensem zycia innych moze nie byc hipotetyczne zbawienie ale realna i
            dajaca nieraz duzo satysfakcji praca.
            Proby dyskredytowania tych co pracuja wiecej faktem, ze powyzej 30 godzin
            tygodniowo nie mozna pracowac efektywnie sa niczym innym jak nieudolnym
            tlumaczeniem wlasnego lenistwa.
            Stad zreszta tak niewiele naszych polskich sukcesow wsrod tych co po to by je
            osiagnac pracuja niejednokrotnie cale zycie po 60 70 godzin tygodniowo.
            Re: efektywnie nie mozna pracowac wiecej niz 30h/
            • anika305 Re: Sa tacy co nie moga ale sa rowniez tacy co mo 20.06.07, 19:00
              mi raczej chodzi o wydajność niż satysfakcję.Uważasz, że praca przy komputerze
              przez 12 h dziennie bez przerw jest tak samo wydajna w całym ciągu jej
              wykonywania? Ja uważam,że po góra 10 godzinach zaczynają się pomyłki i
              faktycznie następnego dnia lub w momencie ujawnienia błędu trzeba to
              poprawiac.Nie jest to kwestia lenistwa tylko zmeczenia.
              Satysfakcja to inna sprawa...
        • romulus_remulus Re: efektywnie nie mozna pracowac wiecej niz 30h/ 20.06.07, 13:46
          jest dokładnie tak jak piszesz. Sam osobiście na szczęście nie pracuję w
          korporacji ale mam wielu znajomych którzy tak pracują, opowiadają ciągle o pracy
          po 10, 12 h dziennie ale z drugiej strony opowiadają też jak ta praca wygląda.
          otóż, przychodzą ok. 9 później 2 - 3 godzin siedzenie w internecie (portale,
          gazety, fora, blogi niezwiązane z pracą) następnie idą przejść się po firmie,
          pogadać ze znajomymi i ... znaleźć towarzystwo na lunch na który się razem
          wybierają. Wracają to jeszcze kawka, gadu-gadu i robi się godzina 13 - 14 kiedy
          nareszcie zabierają się do pracy, no i ja sie nie dziwię, że pracują 10 -12 godzin.
          Pytam się kiedyś dlaczego tak robią, czy nie lepiej przyjść, zająć się pracą i
          normalnie z niej wyjść ???? okazało się, że to by "źle wyglądało" :)))))))
      • Gość: corgan Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: *.chello.pl 20.06.07, 13:19
        > Więcej pracują, biorą na siebie większą odpowiedzialność,
        Odpowiedzialność za co? Może za kogoś? Moze za nas biednych szarych ludzi?
        hehehe

        > zarabiają o wiele więcej niż kiedykolwiek wcześniej - i są coraz liczniejszą
        > grupą pracowników.

        Są liczni bo ich przybywa dobrowolnie czy przymusowo? Bo chyba nie da się z
        takim londkowym "city" pracować na pół gwizdka albo hehehe pół etatu, prawda?
        Więc albo pracujesz 70godz w tyg. a jak zechcesz pracować "tylko" 50godz to
        papa, znajdzie się inny jeleń na Twoje biurko.

        > Prawie dwie trzecie ekstremalnych pracowników (64%) przyznaje, że sami sobie
        > narzucili tę presję i tempo pracy. Ogólnie rzecz biorąc, ekstremalni
        > profesjonaliści nie czują się eksploatowani, są raczej podekscytowani.

        Super! Sęk w tym, ze to stado czuje się w obowiązku obdzielić
        swoim "szczęściem" i "ekscytacją" innych ludzi czy tego chcą czy nie. Zwłaszcza
        tych którzy tego nie chcą. Ale muszą wziąć, bo nie mają innego wyjścia. Powody?
        Ot np. "jak nie będziemy więcej pracować to wyprzedzą nas Chińczycy"
        albo "jesteśmy za biedni aby sobie pozwolić na to, aby pracować mniej" i inne
        tego typu pierdy które głosi neoliberalny motłoch hehehe

        > Wielu ludzi uwielbia wyzwania intelektualne

        To nie prościej poczytać jakieś knigi?

        > Innych pociąga [...] towarzystwo błyskotliwych kolegów

        hahahahahahahahaha! Kto po 80godz pracy jest błyskotliwy? Chyba że na redbullu
        w kroplówce hehe

        > Być może najgłębszą z opisywanych przez nas zmian kulturowych jest fakt, że
        > miejsce pracy jest obecnie ośrodkiem i źródłem życia społecznego. Gdy w
        > biurze spotykasz najlepszych przyjaciół

        hahaha Ci "przyjaciele" są tak długo przyjaciółmi jak długo pracuje się w
        takiej firmie i odnosi sukcesy. Po odejściu z niej albo w wypadku klęski w
        pracy (choroba, pogrzeb kogoś z bliskich) "przyjaciele" znikają. A delikwent
        z "tygrysa" i "lwa" biznesu zmienia się w potulnego kotka i zamiast j...bać
        swoich podwładnych i współpracowników jedzie do biendego Tybetu (nie wiadomo po
        co) albo do Afryki (nie wiadomo po co) albo jedzie na koniec świata hodować
        owce (bedne owce) hehe

        > i masz okazję do stymulujących kontaktów,

        chodzi o typowe biurowe pitolenie o niczym, 3-godz. oglądanie prezentacji z
        Power-Pointa połaczone z chrupaniem paluszków, ew. oglądanie na ekranie
        programów symulacyjnych do zarządzania portfelem inwestycyjnym, co sprawia że
        80-90% decyzji inwestycyjnych jest sterowana przez program komputerowy hehehe

        > perspektywa pracy do późna staje się mniej bolesna

        Chyba trudno mieć kontakty z kimś innym niż w pracy jeśli w pracy, biurze
        spędza się kilkadziesiąt godz. w tyg.

        > praca stała się "przystanią w bezdusznym świecie" - miejscem, w którym
        > zyskują pochwały, podziw i szacunek.

        tak, tak, ulotne jak ulotka do pierwszej fuzji, redukcji albo optymalizacji
        struktury zarządzania hehehe

        > Koszty społeczne kominów płacowych i ekonomii opartej na zasadzie "zwycięzca
        > bierze wszystko" są ogromne, co przed nami stwierdziło już wielu ludzi.

        Ale neoliberalny motłoch i tak wie swoje hehehe

        • pan_opticum Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz 20.06.07, 13:46
          "To nie prościej poczytać jakieś knigi?"

          A po co? W pracy to przecież nie pomaga.

          Gdyby wszyscy pracowali ekstremalnie, nie byłoby problemów ze służbą zdrowia.
          Wszyscy padaliby koło 50-tki na zawał albo inny wylew i zwalniali miejsca pracy
          dla młodych. Normalnie liberalny raj. A gdzieś nad nimi posiadacze, napuchnięci
          od ludzkiej krwi.
          • Gość: corgan tak tak... i te zerowe wydatki na emerytury, renty IP: *.chello.pl 20.06.07, 14:59
            i chorobowe. Urlop tylko 7 dni w ciągu roku, okazyjnie 4 godz pracy w czasie
            takich uroczystości jak pogrzeb, wesele, chrzciny, komunia. PKB wytrzeliłby do
            20% rocznie, cud miód.

            btw - zaraz zaraz... chrzciny i komunia to nie, to przecież religia jak religia
            to prywatna sprawa i pachnie moherowymi. Może lepiej niech nie będzie wolnych w
            chrzciny i komunie.
            • Gość: orient Re: tak tak... i te zerowe wydatki na emerytury, IP: *.ichf.edu.pl 20.06.07, 17:10
              Chwila moment. Jakie chrzciny i komunia? Dzieci nie są przewidziane w tym
              modelu. Wykończą się miejscowi to sprowadzą następnych. Tak działał XIX wieczny
              kapitalizm. Londyńczyków w trzecim pokoleniu z klasy robotniczej po prostu nie było.
      • Gość: Lena Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz IP: 80.48.96.* 20.06.07, 13:37
        Niewielu osobom to grozi :) Nie tym siedzącym tu wiecznie na forum:) Ale oni
        mają dobre wytłumaczenie,że wolą "na luzie" niż w "takim kiercie".
        Oj, ludzie, pracuję nieraz 12-14 godzin na dobę, nieraz mam ze dwa dni wole pod
        rząd, z rzadka 3 i nawet by mi do głowy nie przyszło narzekać. Po prostu lubię
        to co robię. Nie ma znaczenia gdzie mieszkamy.
        Taie "artukuły" mają nam nby obrazować jak to można zarobić się na śmierć ??? :(
        • pan_opticum Re: Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godz 20.06.07, 13:49
          > Niewielu osobom to grozi :) Nie tym siedzącym tu wiecznie na forum:) Ale oni
          > mają dobre wytłumaczenie,że wolą "na luzie" niż w "takim kiercie".

          Lepsze to niż być osłem w kieracie. Co ci ludzie mają z tego że pracują tyle i
          rujnują zdrowie? Nie mają nawet czasu by skorzystać z tego co zarobili. Na nic
          nie mają czasu poza pracą. To dobre dla robotów, ale nie dla ludzi.
      • Gość: SeV Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godzin.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.06.07, 14:16
        O ile to możliwe to praca ekstremalna powinna być zakazana. Tworzy się precedensy i jakiś idiota wpadnie na pomysł, że najlepiej jakby każdy tak pracował.
      • Gość: Men from Kraków Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godzin.. IP: 213.134.133.* 20.06.07, 14:21
        Ciekawy artykuł. Moje refleksja jest taka. Zdarza się to nawet w Polsce.
        Zdarzyło się i mi osobiście. W tygodniu pracuje 75 godzin, od poniedziałku do
        piątku na dwa etaty, od 9tej rano do 24. Wracam po pólnocy, śpię do 7mej,
        wstaję, biorę prysznic, jem śniadanie i do roboty. Sobota i niedziela na
        odpoczynek.
      • wenussa Żadne pieniądze nie zwrócą nam tych straconych dni 20.06.07, 14:46
      • boleclaw to tacy wspułcześni przodownicy pracy 20.06.07, 14:48
        wyrabiają 200% normy hehe (Chwała im za to)
      • Gość: ib W poniedzialek zaczynam praktyke w banku IP: *.chello.pl 20.06.07, 15:11
        inwestycyjnym w Londku. Ciekawe ile bede wyrabial tygodniowo
        • Gość: J2EE Re: W poniedzialek zaczynam praktyke w banku IP: *.skomur.pl 20.06.07, 19:42
          myślę że uda Cię złapać jakieś 20-30h snu w tygodniu :(
      • Gość: Bi_sqp Wychodzi na to, że w Polsce mamy to samo..ale... IP: *.pl 20.06.07, 15:14
        Śmiesza mnie trochę te badania HBR. Co one mają nam Polakom powiedzieć? Że w
        Stanach, będących centrum korporacyjnym świata, pracuje się na niektórych
        stanowiskach cieżej i dostaje się za to orgomną kasę? Tyle to ja wiedziałem
        zanim chłopaki się postarli o ten raport. Dużo ciekawsza jest sytuacja na
        rynkach rozwijających się, takich jak m.in. Polska. Myślę, że u nas można
        znaleźć stosunkwowo równie wielu (procentowo) specjalistów pracujących równie
        ciężko albo i lepiej, a dostających psie pieniądze za to. Ja sam siedzię 5 dni w
        tygodniu w pracy średnio po 10 godzin a dopiero niedawno dostałem taką pierwszą
        poważną posadę (branża reklamowa). Z tym, że u nas ludzie wypalają się
        koszmarnie szybko, bo nikt im za te nadgodziny nie płaci (bo po co? grzywnę z
        urzędu pracy kierownik zespołu może zapłacić z drobnych w portfelu). W ten
        sposób mamy armię pracoholików, z których żaden się nie wychyli bo nie chce
        stracić posady. Natomiast w takiej sytuacji jak USA, to wcale nie jest
        zakakujące, że jeśli masz szansę dostać grubą kasę, ze ciężką pracę, która
        dodatkowo jest dla Ciebie wyzwaniem, to zawsze znajdą się osoby, którym to
        odpowiada. W Polsce taki tryb pracy i poświęcenia jest raczej narzucany (z tego
        co wiem w Stanach korporacje bardzo się obawiają kontroli urzędów pracy i
        przestrzegania przepisów, bo groża im bardzo poważne konsekwencje)

        Pozdrawiam
      • Gość: l. Praca ekstremalna. Niebezpieczny urok 70-godzin.. IP: *.hsd1.tn.comcast.net 20.06.07, 15:20
        Nie widze w tym nic dziwnego, ja tez jak zaczbe prace pewnie bede pracowac po 70
        g. tygodniowo, zreszta nawet mi to bedzie odpowiadac.k.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka