Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 14:13
    Otóż po bezefektywnym szukaniu pracy przez długi już okres czasu, obniżeniem
    ambicji do minimum oraz motywacją by nie zabić rodziny a się od niej
    wyprowadzić..;) postanowiłem poszukać pracy na kasie w hipermarkecie...

    i zastanawiam się w zwiazku z tym jak będzie taka rozmowa
    wyglądać...zakładając że osobą która decyduje jest kierownik sklepu będę
    musiał odpowiedzieć na szereg pytań, ale najtrudniejszym zdaje się być
    to 'dlaczego chce pracować jako kasjer i jakie są moje predyspozycje do tej
    pracy'...mój dylemat sprowadzą się do sposobu udzielenia odpowiedzi na to
    pytanie...

    tak widzę otóż ten monolog:
    "Jeśli mnie Pan zatrudni, będzie to najlepsza decyzja kadrowa jaką podjął pan
    od dawien dawna...Niech pan nie zwraca uwagi na moje wyższe wykształcenie,
    one nie stanowi problemu, gdyż dwa lata bezrobociu jasno pokazują że na
    studiach zdobywałem wiedzę teoretyczną której nie potrafiłem przekuć na
    praktyke...stąd mimo ukończenia dobrej uczelni nikt nie chciał mnie zatrudnić
    na stanowisku , na którym moje umiejętności byłyby bardzo przydatne i byłyby
    właściwie wykorzystane...i tu właśnie pojawia się główny motyw aplikowania na
    stanowisko w waszej sieci...moje nieprzeciętne zdolności analityczne, które
    pozwalają mi na działanie w kilku płaszczyznach i zorientowanie w statystyce
    i rachunku prawdopodobieństwa zapewne doskonale sprawdzą się przy podliczaniu
    cen towarów....a wysokie zdolności interpersonalne sprawią że cenę będę mógł
    przekazywać klientowi z uśmiechem na ustach i śpiewnie niczym średniowieczny
    minstrel...wszechstroność i szeroki zakres wiedzy ogólnej pozwoli mi
    przeobrażać się w kameleona i w razie potrzeb zajmować się innymi
    czynnościami - rozkładaniem towarów na półkach czy uzupełnianie towarów
    prosto z wózka sklepowego...zdolnośc do szybkiego uczenia się będzie pasować
    w sam raz do problemu nauki cen towarów i podawania jej innym
    współpracownikom...I niech się pan nie obawia, nie mam ambicji więc nie będę
    aspirował do zajęcia pana stanowiska czy co gorsza do starania się o awans
    też pieniężny...i niech się Pan zastanowi, czy chce być pan gorszy od
    angielskiej cieci Tesco w której na kasach pracują polacy z tytułem magistra?
    Wierzę że nie, więc tym samym wierzę że rozpatrzy pan moją kandydaturę
    pozytywnie...."
    Obserwuj wątek
      • Gość: też mam dylemat Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 14:19
        jaki to sklep?
        może ten na który ja też jestem skazana
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 14:34
          jeden z hipermarketów wielobranżowych, gdyż obawiam się ż na branżowy nie
          miałbym szans z tak niskimi kwalifikacjami..;/
          • losiu4 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 29.06.07, 15:05
            Gość portalu: rebel napisał(a):

            > jeden z hipermarketów wielobranżowych, gdyż obawiam się ż na branżowy nie
            > miałbym szans z tak niskimi kwalifikacjami..;/

            faktycznie, mógłbyś mieć kłopoty, gdyby branża była naprawdę specjalistyczna i
            wymagająca konkretnej wiedzy. Ale może kierownik dałby sie skusić na - jak to
            opisałeś - nieprzeciętne zdolności analityczne, które pozwalają mi na działanie
            w kilku płaszczyznach. Miałbyś zapewniony swietny start, gdyż mógłbyś się
            wykazać swoimi umiejętnościami i przewagą nad innymi kandydatami od razu . Na
            jednej płaszczyźnie. Poziomej.

            Pozdrawiam

            Losiu
        • Gość: kala Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 00:06
          Witam:) Nie wiem jakie masz wykształcenie, może mogłabym coś podpowiedzieć,
          proponuje na początek założyć na portalu www.ngo.pl, w dziale szukam pracy
          swoje ogłosznie, ja tak zrobiłam i po długim szukaniu otrzymałam ciekawe oferty
          pracy. Pozdrawiam:)
      • Gość: Cynamon Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.mmj.pl 26.06.07, 17:56
        Ja w akcie rozpaczy raz ubiegałam sie o taka prace - w Kauflandzie (w końcu sie
        rozmyśliłam) i nikt mnie praktycznie o nic nie pytał, poza tym czy miałam
        doczynienia z kasą, pieniędzmi?, czy radzę sobie w pracy ze stresem? i takie
        tam, dzis kasjer po studiach to nic szczególnie dziwnego. NIESTETY.
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 20:46
          no idealnie by było mieć obok jakiegoś doktora filozofii by po pracy móc sobie
          podyskutować o ścieraniu się woluntaryzmu z determinizmem w wyborach
          współczesnych ludzi....ehh ale czuje że to marzenie ściętej głowy...

          cóż...

          jedno się zgadza, jestem zdesperowany, więc chyba ujmą to nie będzie....mam do
          stracenia najwyżej godność, o ile już jej nie straciłem, w ciągu tych dwóch
          lat..;/
          • intervention Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 26.06.07, 20:57
            Kiedyś w akcie desperacji złożyłem papiery do Auchana. Przydzielono mnie do
            działu "infofoto". Pytania na rozmowie były w stylu: dlaczego praca w sklepie?
            dlaczego akurat auchan? nosz...:/ Cos im tam naściemniałem ogólnie wypadłem
            fatalnie, a jakie było moje zdziwienie gdy na drugi dzien zadzwonili by
            powiedzieć, że dostłaem tę pracę. Mimo wszystko odmówiłem :)
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 21:19
              z powyższych wypowiedzi wynika jasno, że rozmowa na to stanowisko to dobra
              sprawa....ale by się podbudować psychicznie przed innymi rozmowami...ehh nie ma
              to jak zainteresowanie kogokolwiek naszą osobą i chęc zaoferowania pracy...to
              chyba dodaje jakiejś wiary w siebie..:)
              • Gość: bankier Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 21:37
                swietnie powiedziane.
                na koniec dodaj" i to wszystko oferuję za 600:( zł miesiecznie"
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 21:54
                  no zawsze to wyższe niż zasiłek...i na suchy chleb wystarczy..;/
                  • Gość: bankier Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 22:05
                    bez jaj. Chyba lepiej poszukaj roboty w budownictwie- tam lepiej płacą.
                    ostatnio jak wykonawca mi wyliczyl kosztorys równania terenu to wyszło cos koło
                    20zł/h za machanie lopatą
                    • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 22:07
                      słyszałem że jednak, akurat w tym sektorze unikają zatrudniania magistrów..;)
                      • Gość: Cynamon Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.mmj.pl 26.06.07, 22:14
                        W tym Kauflandzie proponowali mi pół etatu za 500 zł, przy czym te pół etatu
                        rozkładało się od poniedziałku do niedzieli, głównie w godzinach
                        popołudniowych, wolny dzień gdzieś w środku tygodnia, czyli praktycznie na
                        każde zawołanie, fajnie nie? powrót niewolnictwa.
                        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 22:51
                          no to już sam nie wiem co robić,

                          może jednak kradzież i działalnośc przestępcza? ;/
                          • Gość: powodzenia Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 21:16
                            Zostań taksówkarzem i stań na słupie koło jakiegoś uniwersytetu to i o filozofii
                            sobie może pogadasz :P
                            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 21:26
                              no cóż....w odróżnieniu od poprzedniej złośliwej propozycji innego
                              usera, ta przynajmniej została jako tako uargumentowana....:]
              • ollaboga77 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 07.09.07, 16:49
                możesz mi powiedzieć rebel jakie studia skonczyłeś ?

                ja politechnike w wawie inz. srodowiska i nie były to banalne studia
                a też ide od poniedziałku do sklepu pracowac "warus". ale dobrze
                płacą bo ok. brutto 2tys.

                ale to wszytsko kosztem dużym .... nie mam rodziny, dzieci ani już
                fcaeta bo nie mam na to siły. wypompowałam się

                ps. ja też od kilku lat czuję że straciłam godnosc ale do siebe i do
                innych ludzi. z extrawertyczki stałam się samotnikiem.
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.07, 23:47
                  gdzieś tu już na temacie napisałem jakie studia....

                  i powiem Ci, że w sumie to przypadkowe studia..;> a poza faktem, że
                  to studia na państwowej renomowanej uczelni <też w Wawie> oraz
                  startowało na nie sporo osób na jedno miejsce....to już kierunek nie
                  cieszy się tak dużą renomą wśród pracodawców niestety...:)

                  praca w sklepie nie przynosi moim zdaniem żadnej ujmy...zapewne
                  tylko dla niektórych niedogodnością w tym może być konieczność
                  kontaktu z klientem....
                  2 tys brutto? fakt o nie tak mało...ale jeśli to sklep to zapewne
                  jest też premia od wykonania planu sprzedaży..:)

                  a można popaść w taką skrajność,żeby z jednego bieguna wpaść na
                  drugi? hmm.... nie wiem...

                  powiem inaczej...gdy samemu <choć sporadycznie> udaje mi się
                  przebywać w towarzystwie ludzkim, to zauważam jedną rzecz....otóż
                  ludzie czują się się w moim towarzystwie lepiej niż ja w ich..
          • Gość: kajka Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.171.87.200.crowley.pl 23.10.07, 15:05
            > jedno się zgadza, jestem zdesperowany, więc chyba ujmą to nie będzie....mam do
            > stracenia najwyżej godność, o ile już jej nie straciłem, w ciągu tych dwóch
            > lat..;/

            No, bez przesady.
            Godność to byś stracił jakbyś poszedł kraść czy oszukiwać innych. Jak próbujesz
            uczciwie zarabiać to nie ma znaczenia o jaką pracę chodzi. Żadna, uczciwa praca
            nie hańbi!

            Głowa do góry i powodzenia!
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.07, 16:17
              "No, bez przesady.
              > Godność to byś stracił jakbyś poszedł kraść czy oszukiwać innych.
              Jak próbujesz
              > uczciwie zarabiać to nie ma znaczenia o jaką pracę chodzi. Żadna,
              uczciwa praca
              > nie hańbi!"

              oczywiście...

              zgadzam się...

              problem w tym, że czasem odzywają się w człoeiku ambicje, które że
              tak ujmę domagają się realizacji bez oglądania się na koszty a także
              dobro innych...uczciwą pracą też można je oczywiście
              realizować...jednakże wiadome jest to, iż jest większe
              prawdopodobieństwo że chleb ukradnie człowiek głodny, a nie syty...

              a ja obecnie jestem cholernie głodny..;/

              i sam zaczynam się bać o to by nie stracić czegoś więcej niż życia...

              pzdr.
      • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 14:33
        "Obawiam się, że nie potrzebujemy jednak kogoś z wyższym wykształceniem" ;/
        • Gość: Cynamon Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.mmj.pl 29.06.07, 14:46
          Przykre :/ skoro jedak jestes gotów podjąć taką prace to poskładaj w innych
          marketach, naprawde pracuje za kasa masa podobnych ludzi do ciebie, nie zrażaj
          się. I szukaj dalej gdzie indziej, ja szukam tak jak ty od dawna i po długiej
          ciszy teraz pojawiły mi się aż 3 szanse na prace, zobaczymy co z tego wyjdzie.
          Tak wiec ważne żeby nie dać się złamać :(.
          • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:13
            cóż albo to, albo pozbyć się resztek godności i zacząć kraść..;/

            generalnie troszke dziwi mnie jeden fakt, że ludzie niektórzy lubia
            generalizować i mówić, że praca jest ale nie ma ludzi do pracy...a nie pracują
            tylko bezdomni i ci którzy pracować nie chcą...;/ chyba tylko sooba długotrwale
            bezrobotna zna specyfike rynku pracy i wie, że jesli praca jest to tylko w
            akwizycji i sprzedaży...pozostałe branże uzupełniają swój potencjał ludzki w
            oparciu o awanse wewnętrzne oraz rozsyłając informacje o stanowiskach pocztą
            pantoflową...w ten sposób ledwie starcza stanowisk dla nowych absolwentów a co
            mozna powiedzieć o starszych? ;/

            szkoda mi tylko faktu, że naprawdę się uczyłem, a studiowałem w trybie
            codziennym a nie sesyjnym <dwa tygodnie przed sesją> ;)....gdybym tego nie
            robił, chyba łatwiej by mi było pogodzić się z tm co mam teraz...czyli
            niczym...;/

            powodzenia...wykorzystaj wszystkie trzy szanse i mam nadzieje że będziesz miała
            sytuacje iż stanie przed tobą wybór, którą z nich wybrac..:)
        • Gość: margi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 05:32
          Teraz gros ludzi ma wyższe, problem jednak w tym, że większość kończy nieżyciowe
          kierunki typu zarządzanie i marketing (efekt: bezrobocie lub PH), psychologię
          (efekt: bezrobocie lub sprzedawca), politologię (efekt: bezrobocie lub market),
          socjologia (efekt: bezrobocie lub bezrobocie) itp. (że o filozofii i historii
          nie wspomnę - ale tutaj mozna przynajmniej zostać na uczelni). LUDZIE!
          Poczytajcie trochę gazet, zobaczcie na kogo jest popyt na rynku pracy i
          wybierajcie jakies praktyczne kierunki! Najgorsze jest to , że ta tendencja
          nadal się utrzymuje i pogubione dzieciaki (jakies 85% ogółu) po ogólniakach
          nadal wybierają psychologię (30 osób na miejsce) i inne duperele. Prawdą jest ,
          ze w wielu sektorach brakuje pracowników (jak ktoś jest po polibudzie, czy
          indormatyce, a dodatkowo podczas studiów dokształcał się lub pracował dorywczo
          to może teraz przebierać w ofertach.), Ja jestem humanistą i rozumiem ten ból
          "rebela", ale wszystko kwestia zmiany podejścia i odwagi do pracy w,
          niekoniecznie wymarzonym, zawodzie. "Rebel" zejdź na ziemię i przestań się
          użalać nad sobą a spróbuj rozkminić jakiś nieciekawy fach. Dostaniesz kilka razy
          po du.pie to się sporo nauczysz. Jak to się mówi "co cię nie zabije to cię
          wzmocni". A na rozmowach przestań się wykazywać erudycją, bo to raczej HRowców
          drażni (wielu z nich to buraki z przerostem ego), a skup się na praktycznych
          umiejętnościach i , do cholery, zacznij podchodzić z dystansem do świata -
          będzie ci o niebo łatwiej.
          • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 13:46
            co do pierwszej częsci twej wypowiedzi generalnie się zgadzam...obecnie można
            sobie zaplanować karierę, jeśli własnie skończyło się szkołę średnią i wybiera
            się studia...ale zobacz...6 lat temu nikt w tym kraju, żaden ośrodek rządowy
            nie zajmował się sporządzaniem prognoz odnośnie sytuacji na rynku pracy za
            5,10,15 lat....władze zrobiły błąd nie ingerując w działania szkół państwowych
            <które dla maksymalizacji dochodów zaczęły obniżać jakość kształcenia i
            zwiększać limit studentów na wszystkich kierunkach we wszystkich trybach
            studiowania> oraz pozwalając mnożyć się jak grzybom po deszczu, uczelniom
            prywatnym, które nie zawsze zapewniają odpowiedni poziom kształcenia...w
            połączeniu z faktem że mamy dużo wspólnego z Irlandią <lubimy obsadzać
            stanowiska znajomymi i członkami rodziny> ranga dyplomu dobrej uczelni zmalała
            niemal do zera...swój kierunek wybrałem 7 lat temu...w tamtych czasach nie było
            prognoz co do przydatności tego kierunku, ale na samym początku dowiedziałem
            się że akurat po tej uczleni bezrobocie jest znikome i wynosi ok 1%...powiem
            szcerze iż wątpie by ktokolwiek z mojego roku nie miał pracy tak długo jak
            ja...więc to raczej nie problem kierunku, a razej mojej osoby...widać posiadam
            w sobie coś co odstrasza potencjalnego pracodawcę <nieważne czy jest to coś
            dobrego czy złego gdyż akurat to pozostaje kwestią stricte relatywną>

            inna sprawa że w polsce w zawodzie pracują może tylko inżynierowie, architekci
            i lekarze....pozostała grupa pracowników reprezentuje często całkowicie
            przypadkowe kierunki wykształcenia dla stanowiska pracy zajmowanego w danej
            chwili...tak więc niejako prawie każdy zaczyna od zera w swojej branży...ma
            wprawdzie jakieś ogólne wyobrażenie o danej pracy, ale praktycznych
            umiejętności nabywa dopiero w starciu z życiową empirią...mimo iż znam swoją
            wartośc, wiem że potrafię się dostosować do zmieniajacych się warunków i
            potrafię się szybko uczyć...to nie zastąpi mi doświadczenia, którego nie
            posiadam...a które dyskwalifikuje, mnie na wstępie....gdzie je mogę zdobyć?
            wyjazd do Anglii ma być panaceum na te bolączki?...jedyne co mogę zyskać to
            pieniądze, a stracić - kolejne lata wycięte z życiorysu i definitywnie szanse
            na znalezienie jakiejkolwiek pracy niefizycznej....ehh

            co do trzeciej częsci wypowiedzi...chętnie podejmę prace, tyle że problem jest
            taki, jak już gdzieś wcześniej wspomniałem iż nie zapraszają mnie w zasadzie na
            rozmowy...a jeśli już, to często uzupełniam po prostu stan liczbowy
            zaproszonych na daną rozmowę... nie wspomnę już o fakcie że z 15 rozmów w
            których uczestniczyłem w ciagu tych 2 lat, tylko na dwóch nie czułem się jak
            smieć i zapchajdziura...:)
            pzdr.
      • losiu4 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 29.06.07, 14:55
        jeśli tak wyglądałby ów monolog i mówiłbyś przy tym prawdę, to na miejscu tego
        kierownika przyyjąłbym Cię. Solidny i inteligentny pracownik zawsze się przyda,
        czy to przy kasie, przy wykładniu towarów, czy nawet jezdzac na mopie. Mógłbyś
        wtedy wykorzystywać swoje kompetencje :)

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:14
          niestety,

          jak widać człowiek po studiach nadal jest upatrywany jako zagrożenie...

          a jak mu powiedziałem co skończyłem, gdzie i w jakim trybie, to już czułem że
          było po sprawie..;)
          • losiu4 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 29.06.07, 20:22
            Gość portalu: rebel napisał(a):

            > niestety jak widać człowiek po studiach nadal jest upatrywany jako
            > zagrożenie...

            niekoniecznie. Nadal mówię, iż jeśli Twój monolog byłby prawdziwy (w sensie
            Twoich słów i przekonań) to na miejscu owego kierownika brałbym Cie na
            stanowisko przy kasie jak w dym :)

            > a jak mu powiedziałem co skończyłem, gdzie i w jakim trybie, to już czułem że
            > było po sprawie..;)

            niekoniecznie, zależy gdzie szukałeś. W moich stronach (prowincja) znane były
            przypadki, że tylko takich ludzi (znaczy po renomowanych uczelniach i kilku
            płaszczyznach analitycznego myślenia) na pompowych na stacji benzynowych brano.
            Nie wnikam na razie w to, co kto tak naprawdę sobą prezentował.

            Pozdrawiam

            Losiu
          • ollaboga77 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 07.09.07, 16:55
            rebel po 1. powinieneś być pewny siebie ! i swojej wartości. To TY
            tworzysz siebie i swoje życie i TY wybierasz... bo jesli nie to inni
            zrobią to za Ciebie ! wtedy współczuje...


            Polska to ku..ki kraj, gdzie mami się ludzi sondażam itd... ale
            jesli postawi się na siebie by BYC a nie tylko mieć czy wykuwać
            kolejne słowka z języka kolejnego to wtedy wygrasz!
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.07, 23:53
              w zasadzie to całe swoje życie stawiam na Być...tyle tylko, że w
              połączeniu z dominującym u mnie typem osobowościu i niewyrugowanym
              całkowicie <niestety> idealizmem balansuje zapewne gdzieś na granicy
              rzeczywistości i ułudy...

              ale zapewniam, że jeśli zacznę dostrzegać elfy gnieżdżące się w
              mojej szafie....skontaktuję się ze specjalistą...;D

              P.S. pewność siebie od czasu do czasu mi się przytrafia..:)
              a o polsce się nie wypowiem, wystarczy że piszę jej nazwę z małej
              litery..;)
      • Gość: dumka Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.bremultibank.com.pl 29.06.07, 15:15
        rebel,a może lepszy od kasy w hipermarkecie,byłby wyjazd do UK ?
        Skoro i tak nie masz nic do stracenia...Tam chociasz dobrze zarobisz
        Weź jeszcze pod uwagę fakt,że wcale nie muszą przyjąć Cię na kasę...bo będziesz
        dla nich za dobrze wykształcony i za inteligentny...
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:30
          problemem jest zarówno brak pieniędzy jak i brak znajomych tam na miejscu...a
          słyszałem że często było tak iż ludzie którzy korzystali z ofert agencji
          pośrednictwa byli nabijai w butelke....niestety taki jest urok polskości..;/
          • Gość: dumka Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.bremultibank.com.pl 29.06.07, 15:36
            A może Tesco UK ?
            Cały czas jest nabór.
            Z jakiego jesteś miasta ?
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:46
              okolice Warszawy...

              tylko chyba ciągle się łudzę że przyjdzie jakaś ciekawa oferta która pozwoli mi
              tu robić jakąś karierę i zarobić na podyplomowe..;/
      • Gość: dumka Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.bremultibank.com.pl 29.06.07, 15:55
        Gdybyś był z Łodzi,to znam firmę gdzie przyjmują ludzi i gdzie jest duże
        zapotrzebowanie na różnych pracowników,mniej lub bardziej wykształconych:)
        W tej sytuacji radziłabym Ci jednak na jakiś czas ( pół roku-rok )wyjechać za
        granicę.Zarobisz dużo kasy,wrócisz,a potem spokojnie poszukasz pracy w
        Polsce,bez stresu że nie masz pieniędzy i że natychmiast musisz podjąć
        jakąkolwiek pracę.
        I na podyplomowe będziesz miał :)
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 19:39
          myślę nad tym

          i wiem że to może być jedyna szansa na to by jakoś samodzielnie żyć...

          muszę popytać i zrobić jakiś rekonesans, cv w języku angielskim już
          napisałem...;)

          P.S. miejscowość na trasie Warszawa - Łódź ...;)
          • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 30.06.07, 12:32
            a naprawde musiales tym dyplomem machac w markecie do goscia ktory moze w ogole zadnych studiow nie skoczyl? to jest najlepszy przyklad dzialania na wlasna szkode.
            • yvona73pol Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 30.06.07, 17:25
              to co mial powiedziec? ze czas studiow to jego staz bezrobotnego? jeszcze
              wieksze pograzenie....
              trzebaby te "luke wyksztalceniowa" umiejetnie zaszpachlowac ;)))
              • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 30.06.07, 17:28
                no trzebaby:(
                moze faktycznie czas na wyjazd.
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 18:05
                  ehh może czas...

                  tyle że nie ma obecnie i tak funduszy na tę operacje i translokacje na
                  Wyspy...poza tym w lipcu liczba polaków zwiększy się tam o kolejne 500 tyś,
                  czyli polskich studentów którzy zrobią wszstko by zdobyć pracę na kilka
                  miesięcy i nie będą się cofać rzed podstawieniem nogi rodakowi...i tak chyba
                  będzie do końca września...

                  poza tym chyba już wiem gdzie popełniłem błąd...
                  wszystkie wyniki badań pokazują że ludzie znajdują głównie pracę dzięki
                  znajomościom i protekcji...tak więc chyba studia były tym okresem gdy
                  pogrzebałem swoje szanse...zamiast nauki, zdobywania wiedzy i zakuwania liczy
                  się coś innego - imprezowanie połączone ze zdobywaniem znajomych którzy potem
                  zawsze pomogą gdy samemu nie będzie się udawało znaleźć odpowiedniej pracy...z
                  takim założeniem na studia idą dzisiejsi licealiści...trochę się boję czym to
                  zaskutkuje za powiedzmy 10 lat...choć wtedy już mnie to nie będzie w zaadzie
                  obchodziło, gdyż pewnie nie dożyję tych czasów...
                  ale gdyby mnie ktoś jednak dziś spytał co jest ważniejsze na studiach...nauka
                  czy zabawa...to bym powiedział że zabawa...wiedza nigdy się potem nie przyda, a
                  znajomości jednak mogą <niemuszą> zrobić swoje...;/
                  • carmen_80 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 11.07.07, 22:50
                    Że tak się wtrące...cała zabawa polega na tym, żeby te dwie rzeczy ze sobą
                    połączyć...teraz taka rada dla Ciebie zbyt późna, bo studia skończyleś, ale to
                    nie jest wcale takie trudne...:)
                  • Gość: hilly_billy Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.dyn.optonline.net 11.07.07, 23:26
                    > poza tym chyba już wiem gdzie popełniłem błąd...

                    ty stary, jak normalnie nie mam litosci dla slabeuszy, to naprawde szkoda mi
                    ciebie;) nie podoba mi sie tylko to, ze marudzisz o ukladach i znajomosciach.

                    z tego co piszesz wyglada, ze jestes niezla ofiara losu. ja bym na twoim
                    miejscy poszukal przedsiebiorczej laski, ktora cie utrzyma. choc pewnie jestes
                    niezle zakompleksiony wiec z tym moze byc niezly klopot... hmm, o uk zapomnij.
                    bez przebojowosci, z za granicy wrocisz z podwinietym ogonem i dlugami u
                    rodziny.

                    moze sprobuj jakiegos dopalacza somooceny i wiary w siebie. co prawda
                    przegapiles niezla okazje na litwie, ale niedlugo startuje liga. wkrec sie do
                    grupy mocnych wrazen i spusc komus porzadny wpier%dol. wlasciwie nie musisz sie
                    umiec bic. poplyniesz z tlumem, a moze sam dostaniesz jakiegos babola na
                    otrzezwienie? na pewno skorzystasz.

                    przestan pierniczyc o ukladach i wez sie za robote. nie chodz po supermarketach
                    bo jestes facet, a nie baba, tylko pochodz po budowach (jak ktos ci juz
                    podpowiedzial). nie ma nic lepszego na depresje od ciezkiej, solidnie platnej
                    pracy. ambicji ponoc sie juz wyzbyles. poszukaj najciezszej roboty jaka mozna
                    sobie wyobrazic (np pomocnik murarza - latasz z ceglami caly dzien, albo na
                    mlotku pneumatycznym - najlepiej w rozbiorce domow tak, zebys go z poziomie
                    trzymal). co zlego jest w pracy w sprzedazy (oprocz prestizu akwizytora)?
                    pobiegasz troche po miescie, nic zlego ci sie nie stanie...

                    zbyt lotny chyba tez nie jestes bo w przeciwnym razie zalapalbys sie na jakas
                    posade doktorancka na uczelni... mimo wszystko glowa do gory i daj znac jaka
                    robote znalazles.
                    • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 23:56
                      Ad.1 fakt, budowa może stanowić odskocznię dla moich rozterek egzystencjalnych
                      i lekiem na niską samoocenę...

                      Ad.2 wysoka średnia i jedna z pięciu najlepszych prac magisterskich na
                      wydziale, propozycja rozpoczęcia przewodu doktorskiego i wystawienia refrencji
                      przez kilku wysokich stopniem pracowników naukowych uniwersytetu...odrzuciłem,
                      gdyż ta forma doktoryzowania wiązałaby się także z prowadzeniem zajęć
                      dydaktycznych dla studentów mego byłego wydziału...nie muszę mówić jaki to
                      wydział, wystarczy że powiem iż tak ambitnych i przewrotnie 'mądrych' studentów
                      nie ma na żadnym innym wydziale...;> zaś ja nie posiadam talentów
                      pedagogicznych, a mój perfekcjonizm mógłby mnie szybko uczynić naczelnym
                      sadystą wśród braci profesorskiej...

                      pzdr.
                      • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 12.07.07, 00:54
                        no wlasnie tutaj to najlepiej widac - odrzuciles potencjalna oferte na wstepie, nawet nie odwazyles sie sprobowac, wyobrazajac sobie bog wie jakie kleski.
                        I ty uwazasz ze potencjalnie wszystko jest ok?
      • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 20:45
        chyba nadszedł ten czas by się modlić o powrót komuny..;/
        • Gość: Cynamon Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.mmj.pl 09.07.07, 20:52
          Nadal nic? :(
          ja jestem bliska pracy jako fakturzystka-kasjerka w duzej firmie ale obok mojej
          wymarzonej pracy to nawet nie stało, daleko i na zmiany i troche mnie to
          przeraża ale i tak wezmę jeśli mnie ostatecznie zechcą :(
          • Gość: LLC Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.hstl6.put.poznan.pl 09.07.07, 21:18
            Rebel!! Naprawdę rozumiem Cię, może nie szukałam pracy tyle czasu, ale też
            długo. Słuchaj z tym wyjazdem do Uk to nie jest głupi pomysł. Masa agencji
            poszukuje pracowników. Możesz znaleźć prace w Polsce i dopiero wyjechać, a na
            bilet i pierwszy tydzień pracy na pewno zdobędziesz kase. Zawsze można
            pożyczyć, choćby od paru osób. Podaje agencje przez która wyjechała moja
            koleżanka. Pracowała jako kelnerka. Nie oszukali jej i była zadowolona.
            Powodzenia!! www.empchoice.com/onas.html Poza tym wysyłaj dużo aplikacji
            dziennie, naprawdę trzeba wysłać kilkaset żeby coś znaleźć. A na początek można
            być przedstawicielem handlowym, lub iść do banku. Cały czas poszukują.
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 19:35
              no cóż...wątek z UK przewija się w mojej głowie od kilku miesięcy...ale
              jednocześnie wiem że jeśli się na to zdecyduje to po sezonie letnim, gdy polscy
              studenci wrócą do kraju....bo skoro tu miałem takiego pecha to wątpie bym w
              tamtym środowisku napotkał na swej drodze Panią Fortune..:(

              swoje cv rozesłałem po bankach....bodajże do piętnastu udało mi się
              wysłać...dostałem nawet odpowiedź z Eurobanku...doradca klienta...jakież było
              moje zdziwienie że na assessment center na stanowisko za 1000 zł na rękę
              przyszło 30 osób...a przyjmowali tylko dwójke...;/

              przedstawiciel handlowy....nie mam prawa jazdy...inaczej...jestem
              psychastenikiem, za kierownicą myśle więc byłbym za dużym zagrożeniem zarówno
              dla pieszych jak i innych pojazdów...;)

              ehh dzięki za stronę...poszukam..:)
            • Gość: TheOne1406 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.07, 19:15
              Siedzialem na kasie w biedronce, fajne uczucie gdy 22 letnia kierowniczka po zawodówce gania cie jak szmat@, że o kasie nie wspomne(pip to sie w nocy śni:)
              • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 23:37
                <odkreśla Biedronke z listy potencjalnych pracodawców>

                :)
          • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 19:26
            ano nadal...a wysyłam już chyba wszędzie...;|

            mówisz że to duża firma? to się nie zastanawiaj, mimo że stanowisko Ci do końca
            nie odpowiada...duże firmy stwarzaja jasne reguły i możliwości awansu...co
            ważniejsze jest możliwosć przesunięc i w pionie i w poziomie...a rekrutacje
            zwykle na początku prowadzą o charakterze wewnętrznym...więc już po pół roku
            możesz trafić na lepsze stanowisko...powodzenia..:)
        • Gość: kama Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.ztpnet.pl 01.08.07, 13:42
          Witaj rebel! Mam dla Ciebie bardzo dobre rozwiązanie: praca w firmie
          produkcyjnej. Wiem, co mówię, poniewaz wiem z doswiadczenia ze w zakładach
          produkcyjnych zawsze poszukują rąk do pracy, bo jest tam naprawdę duza rotacja
          pracowników, niech to Cię nie przeraża, zwykle odchodzą sami głownie z chęci
          wyjazdu za granicę lub znalezienia lepiej płatnej pracy. Bo płaca nie jest
          nadzwyczajna ale dobrzy pracownicy mogą liczyc na podwyżki i co jest dla Ciebie
          bardzo dobre, w firmach produkcyjnych jest szeroko rozbudowany system awansów,
          dobrzy, sumienni pracownicy mają b. duże szanse na awans, co oczywiscie wiąze
          sie równiez z większymi pieniędzmi a najwieksze szanse na awans mają pracownicy
          dobrzy + wykształceni, bo wykształcenie (w ogole, niekoniecznie kierunkowe) jest
          czesto wręcz warunkiem awansu. W zakładach tego typu bardzo często pracownik
          wyzszego szczebla (włącznie z szefami produkcji) wywodzą sie "od maszyny" czyli
          zatrudnili sie w danej firmie przed laty jako zwykły pracownik szeregowy a w
          miare upływu lat, awansów, krok po koczku wspinali sie po szczeblach tzw.
          kariery. Na początku taka praca nie bedzie dla Ciebie atrakcyjna, bo jest to
          najczęściej praca na zmiany ale jezeli bedziesz dobry i cierpliwy to na pewno za
          jakis czas odejdziesz od maszyny i bedziesz tym który wydaje polecenia. Mówię Ci
          warto tak zacząc, tym bardziej ze zalezy Ci na pracy. W niektórych zakładach
          produkcyjnych jest to nawet praca pół fizyczna, pół umysłowa. Jezeli nawet w
          danym momencie nie bedą potrzebowali pracownika to zadzwonisz np. za miesiąc i
          juz bedzie kilka miejsc wolnych. Spróbuj, życze powodzenia!
      • Gość: starycynik Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.dhcp.uno.edu 09.07.07, 23:34
        Fajne, zastrzez copyrights i wtedy moze zaczniesz zarabiac prawdziwe pieniadze.
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 19:36
          ehh nie od dziś przebywam w internecie by na jego przykładzie widzieć jak mało
          znaczy instytucja praw autorskich w świecie wirtualnym..;)
          • Gość: anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.fdk.airbites.pl 10.07.07, 22:31
            mam wrazenie ze po proastu panicznie boisz sie pracy i wynajdujesz wszelkie przeszkody zeby jej nie podjac swiadomie i nieswiadomie sabotujac wszelkie swoje starania.
            • nabogato Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 10.07.07, 22:49
              Niestety - jak komuś nie chce się robić, to nic z tego nie będzie.

              nabogato.blox.pl - styl życia lepszych
              • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 17:45
                za to Ciebie nie warto już nawet komentować czy też nawiązywać z Tobą
                jakąkolwiek polemikę...
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.07, 17:42
              z całą pewnością mogę Cię zapewnić iż masz tym razem mylne wrażenie..;/
              • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 11.07.07, 20:12
                wiec byc moze masz depresje.Albo utrzymywanie przez rodzine wywoluje demotywujacy wplyw.
                czy jest w ogole jakas praca do ktorej nie mialbys "ale"?
                • Gość: Cynamon Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.mmj.pl 11.07.07, 21:03
                  to w cale nie demotywuje, przyprawia o rozpacz, dół i uczucie, że jest się
                  pasozytem :(
                  • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 11.07.07, 21:33
                    ale ta rozpacz dzga cie w tylek,zeby cos z tym zrobic, a nie wciaz marudzic i wybrzydzac.
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 00:11
                  co do depresji tu się zgodzę, co do bycia wybrednym już raczej nie...

                  ale zacznijmy od początku...na studiach byłem zawsze bardzo aktywny, nie
                  schodziłem poniżej pewnego przyzwoitego poziomu wysiłku umysłowego, zaś stany
                  przestoju wywoływały we mnie poczucie strachu...co ciekawe w tym czasie nie
                  miałem problemów ze swoją samooceną, byłem pewny siebie...nie przekonany o
                  swojej wyjątkowości, jak to się niektórym zdarzało, ale obyciu solidnym
                  klockiem LEGO, który jest w stanie dopasować się do każdej konwencji i stylu
                  budowanego modelu...nie miałem kompleksów z powodu swej urody, inteligencji,
                  poziomu wiedzy...nie czułem się gorszy....jednak te dwa lata, przewróciły
                  wszytko do góry nogami...zapewne od wielu osób tu na forum różnię się tym, że
                  szukam winy przede wszystkim w sobie...i to się zgadza, czuje że nie zrobiłem
                  wszystkiego co mogłem, tyle że to już minęło, nie mogę wrócić tego czasu...i
                  dostać drugiej szansy...z drugiej strony zauważam jakieś fatum nade mną
                  ciążące...i trudno w to uwierzyć ale tylko na dwóch rozmowach o prace w których
                  uczesticzyłem potraktowano mnie jak człowieka i nie dano mi odczuć że jestem
                  kimś gorszym...co więcej na większosci rozmów czuje się jako osoba która ma
                  dopełnić stanu osobowego osób zaproszonych na rekrutacje lub też jako
                  ciekawostka socjologiczna czy też potocznie okreslany nieudacznik, który
                  zmarnował swój potencjał albo sa się nie ceni....;/
                  w ciągu tych dwóch lat byłem na wielu rozmowach na różne stanowiska...od branż
                  gdzie wymagana jest tylko siła mięsni, po te gdzie wymagają jedynie <albo aż>
                  wykorzystywania potencjału umysłowego...każda porażka nie rodzi
                  depresji...depresje byłoby mi łatwiej znieść..każda porażka wzmacnia
                  dysonans...między Ja, którym się sam widzę, a Ja którym widzą mnie chyba
                  inni...i tak sam nigdy nie uważając się za osobę głupią, brzydką czy też
                  lekkomyślną<przyswajającą na studiach mniej stron podręczników akademickich niż
                  litrów wypitego piwa> sam zaczynam coraz bardziej widzieć w sobie mentalnego i
                  fizycznego Quasimodo..;/ i nie ma chyba nic gorszego niż właśnie ciągłe
                  zadawanie sobie tego pytania : dlaczego? ... skoro niby wszystko jest ok, a
                  jednak coś powoduje ten stan....wprawdzie w układzie w którym lampki podłączone
                  są w sposób szeregowy awaria jednej powoduje wyłączenie całego układu...ale ja
                  nie potrafię w takim razie znaleźc tej jednej lampki w sobie...i chyba dlatego
                  nie posiadam tej pracy i brnę coraz bardziej w pytanie czemu jest tak a nie
                  inaczej..;/
                  • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 12.07.07, 00:57
                    nie mam juz sily i checi polemizowac, bo i ta zawsze bedzie jakies "ale".
                    Trzymam kciuki i daj znac jesli fortuna wreszcie cie znajdzie i sie do ciebie usmiechnie.
                    • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 01:08
                      obawiam się że obecnie nie mam środków finansowych nawet na Ale...;)
                      • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 12.07.07, 10:58
                        to teraz poczulam sie jak nabogato:P:P:P
                        wreszcie odkrylam czemu sie tu kreci:)
                        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 15:42
                          tak już bywa że niektórzy mogą sobie poprawić humor tylko w zestawieniu z
                          ludźmi, którzy nie mają tyle co oni sami..:>
                          • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 12.07.07, 17:11
                            na szczescie nie mam takich sklonnosci.
                            Musze jednak przyznac ze dawno juz nie zastanawialam tak intensywnie nad czyjas historia i tym gdzie tkwi blad. Sama zajmuje sie poradnictwem i tak sobie mysle co bym zrobila i madrego powiedziala gdymi mi sie taki klient trafil w realu.
                            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 19:04
                              bezzwrotnie pożyczyłabyś mu zapewne pasek od spodni i skierowłabyś do jakiegoś
                              zacisznego zalesionego parku....ehh...

                              to by chyba było jedyne wyjście z tej sytuacji....;/
                              • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 12.07.07, 19:10
                                nie zgadles. wierze ze jedyna rzecza nie do odkrecenia w zyciu jest tylko smierc i bardzo powazna choroba. Cala reszte jeszcze mozna wyprowadzic na prosta, predzej czy pozniej.
                                Sama mialam rozne okresy w zyciu - lepsze i gorsze, roznica tylko taka ze nie balam sie nigdy nawet ciezkiej i niewdziecznej pracy fizycznej, w momencie kiedy wiedzialam ze nie jest to cel sam w sobie tylko droga do jakiegos celu.
                                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 19:26
                                  pierwsza rzecz nie do odkręcenia mnie nie dotyczy, ale co do rugiej to naprawde
                                  nie wiem....przez te dwa lata nerwy stres, to wszystko nałożyło się na
                                  spiętrzenie się problemów zdrowotnych...miejscowe bóle głowy, spuchnięte węzły,
                                  krwotoki...oczywiście jakby tego pecha było mało, nie jestem w stanie trafić na
                                  kompetentnego lekarza, który by potraktował mnie jak człowieka a nie jako karte
                                  z numerkiem...mam tylko nadzieje że sprawdzi się to co wszyscy bliscy mi o tym
                                  mówią...że to tylko efekt braku pracy i hipochondrii...;/

                                  składałem też oferty w miejsca gdzie musiałbym pracować fizycznie...gdybym był
                                  zdrowy, zapewne mógłbym nosić cegieł za kilku chłopa...;/...problem w tym że ja
                                  już chyba nie istnieje dla pracodawcy a moje oferty trafiają prosto do
                                  kosza...ale po 2 latach to normalne że tak mnie traktują....chyba...
                                  • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 12.07.07, 19:30
                                    tez mysle ze to objawy psychosomatyczne.
                                    • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 21:04
                                      gdyby tak było sytuacja się komplikuje jeszcze bardziej - brak pracy rodzi
                                      problemy chorobowe, problemy chorobowe utrudniają znalezienie pracy <to
                                      śmiesznie może wygląda na zdjęciach...ale nie muszę np. zniekształcać sobie
                                      twarzy w photoshopie by uzyskiwać komiczny efekt....bo ona już tak wygląda w
                                      rzeczywistości...:( >
                  • Gość: zmorka Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.cec.eu.int 10.08.07, 10:30
                    a mi się wydaje, że za bardzo jesteś skoncentrowany na sobie, Twoje
                    wywody przemyślenia, to wszystko każe Cię postrzegać jako osobę z
                    problemami, a w dzisiejszych czasach takich osób nikt nie chce. Zbyt
                    dużo myslenia z braku czasu, nudy to najgorsze, bo wtedy właśnie
                    dochodzi sie do różnych dziwnych wniosków. Sama wiem to po sobie.
                    I nieprawdą jest, że tylko znajomości pomagaja, jasne na późniejszym
                    etapie życia zawodowego, kiedy już gdzieś pracowałeś i kogoś znasz,
                    to jest naturalne, ale pierwszą pracę można dostać bez znajomości.
                    Jestem tego przykładem a zaczynałam wtedy co Ty i też jestem po
                    studiach-co prawda musiałam wyprowadzić się do innego miasta, ale za
                    to dzisiaj mam juz 6 lat doświadczenia w jednej firmie i mnóstwo
                    znajomych, którzy w międzyczasie poodchodzili do innych firm.
                    pomysł z praca w przemyśle jest dobry, tylko trzeba chcieć, praca
                    jest ciężka, ale tak jak ktoś pisał, można piąć się w górę. Na Twoim
                    miejscu brałabym zresztą cokolwiek, bo jak jeszcze dłużej posiedzisz
                    w domu to będzie tylko gorzej. Praca w Polsce jest, trzeba może
                    czasem schować dumę do kieszeni i..pracować. Spróbuj odnależć w
                    każdej pracy jaką wykonujesz jakąś radość wtedy będzie łatwiej. Ja
                    np bardzo lubę sprzątać.Gdybym była w Twojej sytuacji, zatrudniłabym
                    sie np w Impelu jako sprzątaczka.
                    Przestać rozmyślać nad sobą i analizować sytuację pięćset razy w
                    każdą stronę. Porzuć ten ironiczno hgisteryczny ton i po prostu
                    wyjdź z domu w końcu coś robuć.
                    Aż strach myśleć że całe dwa lata spędziłeś na takim życiu.
                    Nie jest jeszcze za późno.
                    Powodzenia
      • ojra Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 12.07.07, 11:33
        rebel,na pierwszy rzut oka i ucha,jak dla mnie,jesteś osobą bardzo
        inteligentną,elokwentną i wyraźnie wyróżniająca się umysłowością na plus :)
        Nie mam więc pojęcia skąd Twoje problemy...może powinieneś pójść do
        psychologa/psychiatry :)?
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 15:45
          po dwóch latach, mentalna wojna tocząca się w mym umyśle kompletnie wyjałowiła
          poczucie zalet umysłu...

          a co do psychologa...byłem,,dokładnie u pani psycholog...zaczęło się
          obiecująco, pytania o potrzeby duchowe, rodzinę...potem przeszliśmy do
          problemów gruntu materialnego, a skończyło się tak, że to ja jej starałem się
          pomagać i analizowałem jej relacje rodzinne z synami..;|
          • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 18:23
            dostales @ ode mnie? :)
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 19:19
              tak, odpiszę...:)
      • Gość: A Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: 78.32.65.* 18.07.07, 00:03
        Tez mam wrazenie, ze TY nie chcesz znalezc pracy. Szukasz dziury w calym, w
        kazdej mozliwej opcji.
        Nie mow, ze ciazy nad Toba fatum, kto wierzy w takie rzeczy? Wez sie za siebie i
        przestan tlumaczyc swoja sytuacje pechem, fatum i jakimis innymi
        niewyjasniownymi rzeczami.

        Skoro jestes taki inteligentny i masz taki analityczny umysl, to na pewno
        potrafilbys znalezc agencje, ktora zalatwia prace w UK i nie jest zadnym
        oszustem. Do tego masa firm przeprowadza w Polsce rekrutacje, dostajesz dokladne
        warunki pracy i jak i umowe na miejscu i mozesz wszystko przemyslec i sprawdzic
        przed jej podpisaniem i wyjazdem. Nie mow, ze boisz sie oszustow. Ludzie mniej
        rozgarnieci poradzili sobie. Dlaczego uwazasz, ze pracownicy sezonowi sa dla
        Ciebie konkurencja? Chcialbys jechac do UK i byc fizycznym? A co ze studiami i
        wiedza, ktora zdobyles? Dlaczego tego nie wykorzystac?

        Zreszta, dostales cala mase dobrych porad w tym i poprzednich watkach, a Ty
        ciagle masz jakies "ale".
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 01:15
          zdaje mi się jednak że mamy tutaj do czynienia z efektem
          domina...strategia 'ale' zaczyna się w tym wypadku powtarzać nagminnie, nie
          podparta żadnym faktem, który potwierdzał jej prawdziwość...

          nie tłumaczę swoich niepowodzeń pechem, fatum, nieszczęściem czy też
          złośliwoscią Losu czy też kaprysami Pani Fortuny...:)...jak widać przychodzi
          taki okres, która zaczyna wyznaczać kres ludzkiej pewnosci w siebie i wiary we
          własne możliwości...nie wiem jednak czy dotyczy on mnie samego...z pewnoscią
          jednak mógłbym tu posłużyć się jednym argumentem, którzy niepracujący uważają
          za Pismo Św. a pracujący za Biblie Szatana...czyli prosty brak znajomości...cóż
          jeśli wierzyć statystykom to w znalezieniu pierwszej pracy największe znaczenie
          mają właśnie one <oczywiscie wiele osób zaprzecza, bo czymże się wtedy
          chwalić? ;)>...tak więc, wcześniej poruszyłem kwestię iż niepotrzebnie
          inwestowałem w wiedzę miast skupić się na życiu towarzyskim i zawodowym
          wchodzeniu w dupe..:)

          co do wysokości zarobków które by mnie satysfakcjonowały...chyba jestem ideałem
          dla pracodawcy...dobrze wykształcony, ze znajomoscią języków i licznych
          programów komputerowych...potrzebujący pieniędzy nie na rozpoczęcie
          nsamodzielnego życia, a dalszą edukację...i pomyśleć że za 1200 zł netto można
          sobie kupić newolnika w surducie, rozwiązujacego dla Pana krzyżówki..:)
          <choć muszę powiedzieć że raz spotkałem się z sytuacją że a kwotę 1200 zł netto
          pan prowadzący rozmowę kwalifikacyjną powiedział....'ojej tak dużo?'>

          P.S. nie mam pieniędzy na wyjazd do Anglii...

          P.S.2 fakt zapewne pobyt w Anglii byłby zbieżny z tematem mojej pracy
          magisterskiej, ale wątpie by mieszkańcy Albionu dopuścili mnie do wykonywania
          obowiazków zgodnych z moim wykształceniem...

          pzdr.
          • Gość: olga Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 12:49

            nie masz co odpowiadać rebel - syty nigdy nie zrozumie głodnego...
            Ty swoje - a prostacka masa swoje...a do tego dochodzi nieutrudzanie móżdżku
            przez mase...zycie jest troche bardziej skomplikowane niż prostej masie się
            wydaje - odsyłaj ich do czasopisma dla prostych kobiet pt "dobre rady"...

            pozdrawiam,olga
            • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 18.07.07, 13:52
              syty tez czasem bywal glodny, ale wie ze zyje sie tylko raz i drugiej szansy
              nie bedzie, mozna zawalczyc o siebie tu i teraz albo wcale.
              • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 16:26
                cóż, gorzej jeśli czujesz się zamknięty w małym pudle, którym nie widać żadnej
                klamki...starasz się jej szukać mimo to....przez rok, dwa.......kiedyś w końcu
                musi się coś złamać...

                ponoć każdy kto szuka pracy dłużej niż rok musi skorzystać z pomocy
                psychologa...ponoć...

                myślałem ostatnio nad kosztami zwiazanymi z konkretnymi
                działaniami...abstrahując od ekonomii kosztów pracy, transportu nie da się w
                ząb porównać z kosztami bezrobocia..;|
                • Gość: olga Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 18:53
                  aha :DDD to jednak lubisz se pogadać i poszukać usprawidliwienia dla siebie...
                  ja mu jedno a chłopocątko dalej swoje..
                  • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 19:12
                    jestem psychastenikiem, myślę i analizuje, ale nie szukam usprawiedliwień dla
                    własnego nieudacznictwa..:)
          • Gość: Cynamon Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.mmj.pl 18.07.07, 19:02
            Zabawne sa te rady "wyjedź', czy ludziom naprawde sie wydaje, że wyjazd za
            granice do pracy to spakowanie walizki i 'wio' z kraju? kiedy ja czesto stoje
            przed dylematem: wykosztowac się na bilet za 2'4 czy iść 45 minut piechotą i
            przeznaczy je na cos innego?? troche wyobraźni.
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 19:16
              dokładnie,

              wyjazd z kraju to nic innego jak operacja logistyczna, którą nalezy zaplanować
              starannie i zapewne przeznaczyć na to około 3 tyś zł...;/
              • Gość: anetek Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.adsl.inetia.pl 21.07.07, 16:45
                a ja myśle, że zamiast tak złożeczyć na ten los, fatum i całą reszte powinieneś wreszcie coś zrobić. Przecież nawet praca na kasie może być dobrym początkiem. Najważniejsze jest to żebyś zyskał jakąś motywacje do działania. Jeżeli zaczniesz pracować cały czas możesz wysyłać swoje CV. Więc droga do zmiany jest cały czas otwarta. Najważniejsze to zrobić odważnie pierwszy zdecydowany krok :) powodzenia życze :)
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 13:52
                  tak...ale ponoć nie można za bardzo przesadzać...praca poniżej kwalifikacji
                  <nierekompensowana do tego wyższymi zarobkami> może przyczynić się zarówno do
                  wzrostu pewności siebie ale też do jej obniżenia....stres i poczucie
                  przegranego życia mogą się się odbić na zdrowiu oraz relacjach rodzinnych...a
                  doświadczenia zdobytego w takiej pracy raczej i tak w cv nie można wpisać...

                  zresztą co ja piszę...przecież i tak nie zapraszają mnie prawie w ogóle nawet
                  na rozmowy o pracę w hipermarkecie...ehh....

                  pzdr.
                • Gość: Rafał Kasa nie IP: *.ilabs.pl 22.07.07, 13:52
                  Czy już nie ma innych prac tylko kasa albo budowa?
                  • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 14:39
                    akwizycja i sprzedaż...

                    ale do tego trzeba mieć predyspozycje, by nie nabawić się równolegle z
                    wykonywaniem tej posługi - nerwicy..:(
                    • lemonna Re: Kasa nie 22.07.07, 16:44
                      prace o któych piszesz są najczęściej ogłaszane w lokalnych gazetach, ale może
                      sam wysyłaj cv do firm któe wydają ci się interesujące, proponuj, że będziesz
                      pracował na stażu na poczatku itd.
                      • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 17:53
                        próbuję wszystkiego...aczkolwiek nie zawsze potrafię wysyłać oferty do firm
                        które nie rekrutują...zwyke w takiej chwili czuję się jak namolny akwizytor,
                        który stara się wcisnąć coś na siłę, coś z czego osoba zadowolona nie
                        będzie...;/

                        złożyłem kilkanaście ofert stażu, ale akurat na nie żadna z firm się nie
                        odezwała..w tym wypadku chyba preferowani są studenci....no ale z drugiej
                        strony przecież każda praca na początku przypomina staż ---> trzymiesięczny
                        okres próbny też tak w zasadzie można zinterpretować...

                        ehh nie wiem....jestem załamany...
                        • anula36 Re: Kasa nie 22.07.07, 21:27
                          z calego tego watku pozytek taki ze dorobiles sie jednej wiernej fanki, ktora go sledzi w dzien,w nocy, z pracy,z domu, w dzien powszedni i niedziele, a nawet na urlopie;)
                          • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 23:18
                            wniosek z tego taki, że powinienem wzmóc swoją działalność twórczą w tym wątku,
                            tak by skaptować kolejne dziewięć fanek i potem stworzyć jakiś system
                            argentyński, który nareszie przyniósłby mi konkretne dochody...;)
                            • Gość: olga o nie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 15:40

                              rebel jest mój a jeszcze wcześniej niejaka bibi się do niego przyssała - anulla
                              dawaj ewentualnie spółke zawiązujemy :DD
                              • anula36 Re: o nie !!! 23.07.07, 21:06
                                ale co ja zrobie ze uwielbiam ten watek - poza tym czerpie z niego inspiracje jak spuszczac wlasnych klientow po brzytwie tzn kulturalnie ich zagadywac ze sie nie da:P
                                Spolka gdzie duzo kobiet i jeden facet od razu skojarzyla mi sie z takim filmem "Swith":)
                                • Gość: rebel Re: o nie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:19
                                  1) czyli działam na Ciebie tak bojowo jak na mnie działa ścieżka dźwiękowa z
                                  filmu Gladiator..;)
                                  2)czasem się zastanawiam czy życie nie wygląda dokładnie tak jak w skeczach
                                  Monty Pythona...człowiek wysyła ofertę...odpowiadają mu już dnia nastepnego, co
                                  powoduje że jest wniebowzięty...jedzie na rozmwę przygotowany...zna szczegóły
                                  odnośnie pola działań firmy i jej historię, wie jak się zaprezentować oraz ma
                                  przygotowaną rozmowę pod dane stanowisko na które składał...przychodzi do
                                  firmy..na recepcji nakazują mu czekać, czekać i czekać gdy w tym samym czasie
                                  sami intensywnie toczą dysputy na gg..;>...po 30 minutach człowieka prowadzą na
                                  drugie skrzydło zajmowane przez firmę...i staje przez...........dwiema
                                  konsultntkami HR - młodszymi od siebie..;)...zaczyna się quiz...po 3 pytaniach
                                  człowiek zaczyna się zastanawiać czy aby na pewno uczestniczy w rozmowie na
                                  stanowisko na które aplikował?;D...miast pytań ze znajomosci obsługi koputera
                                  czy jęz. angielskiego dostaje pytania odnośnie orientacji topograficznej oraz
                                  szczegółow odnośnie zasad przeładunku towaru z plandeki...mimo że coś jest nie
                                  tak, kultura nakazuje jednak zostać do końca, a desperacja starać się i o to
                                  stanowisko...ehh...
                                  3)"Switch"?...o ile dobrze pamiętam, główny bohater nie skończył dobrze....tzn.
                                  wrócił na ziemie w ciele kobiety...;)
                              • Gość: rebel Re: o nie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:10
                                jawną, komandytową, akcyjną czy z ograniczoną odpowiedzialnością?

                                oraz...

                                czy dostanę pakiet kontrolny? ;)
                            • Gość: qwer Re: Kasa nie IP: *.centertel.pl 24.07.07, 00:54
                              Wiesz rebel, trochę rzeczywiście żle zrobiłeś z tym doktoratem, pisze o tym
                              abyś wyciągnął wnioski. Ja też zrobiłem błąd, że odszedłem z roboty( pierwszej)
                              bo myślałem że mam doświadczenie i będzie mi łatwiej znaleść lepszą robotę w
                              większym mieście a pracowałem w małym. Poza tym pewne kompleksy nie pozwalały
                              mi się tam całkowicie rozwijać. W tamtej posadzie wyrabiałem sobie naprawdę
                              duże znajomości (samorząd, firmy itd)i pewnie jakoś bym tam poszedł do przodu.

                              Na mojej uczelni to mówiło się że aby doktoryzować się to oprócz dobrych ocen
                              trzba znajomości. I raczej wszyscy by się do tego pchali. Praca dobrze płatna
                              jest prestiż społeczny, stabilność itd. Teraz na edukacji to się robi duży
                              biznes. Pisałeś kiedyś, na jakim wydziale studiowałeś. Ja również na nim
                              studiowałęm przez rok a póżniej zmieniłem na inny( ale nie w wawie). Pewnie byś
                              zarabiał dużo kasę snując jakieś niestworzone historię których i tak nie można
                              zweryfikować. Wykładał byś jakieś dyrdymały, które by studenci uważali za
                              mądrości i myśleli jeszcze, że przydadzą im się w dorosłym życiu. Dorabiał byś
                              sobie pewnie w wyższej szkole czegoś tam. Taki doktor to może zostać również
                              komentatorem do którego wszystkie media się pchają jak Migulski którego teorie
                              nie znajdują prawie nigdy oparcia w rzeczywistości ( wydaje mi się, że
                              samorządowiec z długim stażem wie więcej niż taki doktor). Jednym słowem nie
                              było by żle.

                              Ale nie ma nic głupszego niż zajmowanie się przeszością. Trzeba iść do przodu
                              itd. Ale lekcja którą ja też teraz odrabiam, że nie trzeba wszędzie szukać
                              dziury w całym. Choć wiem, że nie tak łatwo doradzać jak się nie zna sytuacji.
                              Czuje jakoś sympati do Ciebie bo zdaję się nie jesteś głupim gościem, poza tym
                              sam szukam roboty od 7 mies. Kiedyś o tym oisałem na forum.

                              I zgodzę się, że znajomości to poważny i ogromny atut. Ja teraz kombinuje
                              wyjazd do UK.
                              • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:09
                                a wiesz, zapewne gdyby udało się we mnie w toku procesu socjalizacji wyrugować
                                cały ten idealizm <co jest moim zdaniem oczywistym następstwem przystosowania
                                do życia...;)> zapewne nie odmówiłbym sugestii rozpoczynania przewodu
                                doktorskiego...Ale akurat w tym wypadku nie chodziło o pieniądze, one zawsze
                                stały na dalszym planie...istotne były dwie sprawy - co mogę zrobić, dać tym
                                młodym ludziom z siebie by nie budzić w nich olbrzymich ambicji życiowych i nie
                                być dla nich katalizatorem rozczarowań....oraz jak mógłbym się znaleźć w
                                środowisku, w którym gros profesorów tworzy zręby polityki poszczególnych
                                partii oraz ich podbudowę ideologiczną...a ja niestety popełniłem grzech
                                niewybaczalny w tej branży...pozostałem apolityczny..;)

                                zgadzam się...trzeba iść do przodu...nawet wymyśliłem sobie by postawić w tej
                                chwili na nauki ścisłe i odciąc się od humanistycznych...no ale cóż
                                wykształcenie jest do pewnego stopnia tym czym zaszufladkowanie dla
                                aktora...trzeba bardzo się starać by wykazać że można być kompetentnym w innym
                                fachu...tak by nie wyglądało to na desperacje i wysyłanie ofert gdzie popadnie
                                oraz pokładanie nadziei w maksymie "a może gdzieś się uda"....

                                w Anglii będziesz mógł zacząć wszystko od początku...ale często wydaje mi się,
                                że rynek pracy jest tam na tyle elastyczne iż zwiększa szanse na szybsze
                                wspinanie się po szczeblach kariery <o pieniądzach nie mówię>...w tym świetle
                                wyjazd do Anglii to dobry pomysł...jeśli są pieniadze na tę operację i pewnosc
                                siebie przynajmniej powyżej poziomu średniej to próbuj...powodzenia..:)
                                • Gość: qwer Re: Kasa nie IP: *.centertel.pl 24.07.07, 16:09
                                  Bez przesady. Co ma idealizm do bycia doktorem. To może być praca dla
                                  idealisty. A o młodych ludzi nie potrzebnie tak się przejmowałeś. To kto ma
                                  jakie ambicje to sam ustala. Jak ktoś jest nie ambitny to go nie zmienisz
                                  poprzez wykłady. I na odwrót. Wiadomo że na studiach raczej są ambitni. poza
                                  tym to ich ryzyko, jak małżeństwo, wyjazd itd. To według tego toku myślenia
                                  nikt nie powinnien uczyć i powinni zlikwidować uniwerki bo ludzię ambicje
                                  zdobędą i część z nich będzie rozczarowana. Ten argument to w ogóle bez sensu i
                                  nie wiadomo jak z nim polenizować.

                                  A co do politycznego zaangażowania kadry naukowej to też przesada. Ja tylko na
                                  natrafiłem na 2 ludzi z ambicjami politycznymi na uczelni. Nie każdy jest w
                                  partii. To ze często te tematy są na wykładach to już inna bajka. Skoro Ci
                                  proponowali doktorat to twoja apolityczność nie była przeszkodą.

                                  Moim zdaniem uczelnia to dobre miejsce dla idealisty bo moża kłaść studentom w
                                  głowy swoje ideały. I ktoś może tym się zarazi a to już sukces.

                                  Generalnie jest tręd pchania sie do robieinia doktoratów. Praca stabilna z
                                  prestiżem, niezłymi zarobkami. Na mojej uczelni na podjeżdzie dla kadry to
                                  polonezy caro, fiaty punto czy tipo raczej nie stały:)
                                  • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 16:27
                                    u mnie trzech profesorów dojeżdżało do pracy rowerami - damkami..;>
                                  • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 16:34
                                    a co do kadry naukowej,

                                    połowa kadry profesorskiej uczestniczyła w obradach okrągłego stołu jako
                                    eksperci strony rządowej...

                                    szach-mat...;)
                                    • Gość: qwer Re: Kasa nie IP: *.centertel.pl 24.07.07, 17:09
                                      Rzeczywiście ja mam w to uwierzyć, że profesora z warszawy nie stać na samochód
                                      tylko na rower- damkę. Aż tak głupi nie jestem.

                                      Co do połowy kadry to pewnie przesadziłeś. Ale jeśli nawet. To co z tego. To
                                      młodzi ludzie nie mają robić już doktoratów na tej uczelni bo jakiś czas temu
                                      ktoś tam był PZPR-owski? a młodych doktorów to tam nie było? tylko starzy
                                      eksperci partyjni???

                                      Sorry ale z twoim rozumieniem idealizmu ( a Ty go strasznie radykalnie
                                      pojmujesz) to tylko praca w Akcji Humanitarnej albo ONZ-cie.
                                      • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 17:25
                                        inaczej....

                                        od dwóch lat życie kopało mnie tak intensywnie po twarzy, że idealizm przeszedł
                                        w karykaturę samego siebie i nużanie się w skrajnym materializmie..;>
                                        zresztą gdybym pozostawał skrajnnym idealistą, składałbym oferty na stanowiska
                                        kierownicze, a nie podstawowe, łącznie z kasjerem prawda?;>
                                        Teraz myślę tylko o tym by zarobić na studia podyplomowe....kobiety?życie
                                        osobiste?towarzyskie? trudno....przyzwyczaiłem się już do faktu że rodzina
                                        pozostanie dla mnie jedynie słodkim mitem, a znajomi dawną fatamorganą....

                                        Co do tych doktorów...oczywiście, są też młodzi i bezpartyjni..problem jednak w
                                        tym, że uczelnia jest jak wojsko, obowiazuje ścisła hierarchia...więc młody
                                        doktorant musi się przygotować na to, że przez kolejne 15 lat do zdobycia
                                        profesury będzie traktowany jako murzyn, a nieraz i szkalowany przez
                                        przełożonych...
                                        • Gość: Rafał Piotr Panie rebel IP: *.ilabs.pl 24.07.07, 17:27
                                          Nie łam się, ja jestem na bezrobociu z przerwami prawie osiem lat, a mam
                                          wykształcenie wyższe humanistyczne (UJ). Dzisiaj byłem w lesie i od 1.5
                                          miesiąca zbieram lesne jagody - jest co jeść.
                                          • Gość: rebel Re: Panie rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 17:33
                                            jako zapalony grzybiarz jestem twym towarzyszem broni..;>
                                        • Gość: qwer Re: Kasa nie IP: *.centertel.pl 24.07.07, 17:34
                                          Hierarchia jest wszędzie. Tego raczej nie unikniesz, chyba że wybierzesz sobie
                                          wolny zawód. Poza tym przyznaj że lepiej być murzynem na uczelni niż w
                                          markecie. Wątpie aby tak było jak mówisz że dopiero po 15 latach odsapniesz i
                                          wyrwiesz się z "niwoli". Uczelnia to więziennictwo aby tak żle było. Raczej
                                          tortur tam nie ma. To bardzo dobra posada. Drugi raz 10 razy przemyśl nim tego
                                          typu ofertę odrzucisz.

                                          Rozumiem że jest Ci ciężko. Pewnie przez to niektóre sprawy do bandy posuwasz.

                                          • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 17:43
                                            tyle że droga do doktoratu nie jest zamknięta,

                                            myślałem nawet by zrobić po 30tce...

                                            tyle że do tego potrzebna mi również stała praca, jako alternatywne źródło
                                            utrzymania...wyjazdu zagranicznego w celu prowadzenia badań do pracy, uczelnia
                                            nie zrefunduje..;)

                                            jeśli chodzi o hierarchie, to dobrze bym się czuł nawet jako najniższy jej
                                            element...ale nie w środowisku które żyje polityką, ideologizowaniem....to wolę
                                            robić w samotności, wieczorem w ramach hobby...

                                            a co do popadania w skrajności...owszem, po 2 latach bezrobocia, nie dośc że
                                            nikt nie chce mnie zatrudnić, mimo że posiadam te umiejętności, które w cv
                                            podkreslam, to jeszcze energia kinetyczna która kieruje mymi myślami nie może
                                            spaść do zera...i zatrzymać mnie między jedną ścianą a drugą....tylko ciagłe
                                            odbijanie się..;/
                                            • Gość: qwer Re: Kasa nie IP: *.centertel.pl 24.07.07, 18:46
                                              Też nieraz łapie doła. MOże nie przeginam aż tak jak Ty ale jednak. Jestem
                                              gorzej od Ciebie wykształcony, mam tylko licencjat na uniwerku, ale porobiłem
                                              sobie certyfikaty językowe, umiem obsługiwać specjalistyczne programy (nie
                                              office::):)) mam doświadczenie w kreatywnej pracy i wreszcie 23 lata a więc i
                                              zapał do roboty. A tu nic. Teraz kiedy planuje wyjazd to w ciagu 3 dni miałem 5
                                              telefonów o rozmowę kwalifikacyjną a przedtem w ciągu 6 mies tylko 4
                                              zaproszenia. :):):)

                                              Wkurzają mnie te rady idż na budowę , czy na kasę do supermarketu. Bo tam to
                                              faktycznie teraz biorą już ludzi z ulicy. I pod tym względem praca jest. Nawet
                                              w moim mieście kampanię zrobili aby zachędzić ludzi do tej pracy. Spoko mogę
                                              iść na kasę czy budowę ale za granicą . Gdzie będe miał rekompensatę finansową.
                                              I w tą stronę zmierzam. Ja strasznie inteligentny nie jestem ale mam większe
                                              kwalifikacje niż przeciętny podawacz cegieł w Polsce.

                                              Ciekawe co wyjdzie z tych rozmów kwalif. Będę na nie chodził wyluzowany jak
                                              nigdy.
                                              • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 14:08
                                                1)jedną prawdę poznałem przez te dwa lata - im niższe wykształcenie tym większe
                                                jest pole manewru i szansa znalezienia pracy...
                                                2)żeby dostać się na budowe czy do kasy trzeba mieć też spory fart <mając przy
                                                tym wyższe wykształcenie>...na budowie przyczepią się do twoich inteligenckich
                                                dłoni, na kasie człowiek z wyższym stanowi zagrożenie dla niekompetentnych
                                                kierowników
                                                3)dziś przekonałem się o kolejnej ciekawostce którą stosuje pracodawca by
                                                złapać jelenia na ph...;>...mianowicie w wpisują te ogłodzenia w
                                                rubryce 'obsługa klienta' ...cóż jak widać lepszy niewolnik na stanowisku niż
                                                dobrze opłacony entuzjasta tego fachu....a nawiasem mówiąc sam się
                                                zdziwiłem...wchodzę do biura....za fotelem oblesny kierownik, po odrapanych
                                                ścianach widać że w firmie się nie przelewa <po tel. komórkowym szefa tysz..;)>
                                                a jednak przed kierownikiem w wachlarzyku leży 40 aplikacji na handlowca...;/

                                                nie wiem kto wymyślił tę głupotę z niskim bezrobociem i brakiem rąk do pracy..;/
                                                • 0tdr0 Re: Kasa nie 25.07.07, 14:45
                                                  > 1)jedną prawdę poznałem przez te dwa lata - im niższe wykształcenie tym większe
                                                  > jest pole manewru i szansa znalezienia pracy...

                                                  Nie wpadles na pomysl pominiecia studiow w CV?
                                                  • anula36 Re: Kasa nie 25.07.07, 16:24
                                                    ten problem juz walkowalismy - brak studiow musialby oznaczac 5 lat bezroocia wiecej.
                                                    • Gość: olga a poza tym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 16:31
                                                      ktoś w miare rozgarnięty i tak by się skapnął że rebel jest wykształcony -
                                                      choćby ze sposobu formułowania myśli - to się w mig czuje czy ma się do
                                                      czynienia z tłumokiem czy nie...
                                                    • Gość: rebel Re: a poza tym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 17:08
                                                      dwa lata bezrobocia zrobiły jednak swoje,

                                                      unkanie ludzi w wyniku depresji obniżyło skutecznie moje zdolności z zakresu
                                                      komunikacji interpersonalnej...tak, że raczej sam podczas rozmowy przypominam
                                                      bardziej świeżego maturzyste a nie magistra....;|
                                                  • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 17:05
                                                    ano wpadłem...tylko czym wtedy wytłumaczę 8 lat pustki oraz co w ogóle w tym CV
                                                    mi pozostanie?;|
                                                • Gość: qwer Re: Kasa nie IP: *.centertel.pl 25.07.07, 16:10
                                                  oj rebel znowu przeginasz
                                                  1) do pracy na budowie to twoje wykształcenie ma się nijak, tam i tak nie
                                                  pracuje się na stałe tylko sezon albo 2 tyg czy mies. Im to obojętne kto podaje
                                                  cegły tak więc problemu by nie było
                                                  2) na kasie też nie, mają niedobór i liczą się z tym że częsc ludzi odejdzie,
                                                  ale jak popracują trochę to już sukces. Przy awansach tam twoje wykształcenie
                                                  nie będzie nic znaczyło i żadnym zagrożeniem nie będziesz. Kolega co tam
                                                  pracował mówił, że oni specjalnie nie wybierają na kierowników tych lotnych ale
                                                  tylko nadgorliwych. I to słyszałem już z paru ust. Po co tam komu
                                                  wykształcenie, jakiś problemów wymagających dużej wiedzy tam nie ma.
                                                  Przeceniaż swoje wykształcenie nawiasem mówiąc. Nie wszędzie sie awansuje za
                                                  same wykształcenie.

                                                  Ale zdziwiony jestem też twoją postawą. Co Ty myślałeś na studiach? że otwiera
                                                  się przed tobą ścieżka kariery, a drogą do niej są dobre stopnie? Przecież
                                                  byłeś chyba świadomy, że twój kierunek to nie informatyka czy ekonomia, że
                                                  pracodawcy chodzą i szukają asów z latarkami. Pisałeś że przykładałeś sie do
                                                  nauki a nie szukałeś kontaktów i wtyk. Przecież na twoim kierunku (domyślam się
                                                  że na litere P albo Dz) to średnia ocen nie ma znaczenia a liczy się ogólnie
                                                  zaliczenie. Trochę do sprawy podszedłęś zbyt romantycznie. Jak studiowałeś to
                                                  na P to nie rozumiem twego żachnięcia się przed wstąpieniem do parti. Dla mnie
                                                  ktoś co to studiował a ma odraze do bycia jak to określiłeś politycznym jest
                                                  dziwny.

                                                  Ja rozumiem niechęć do kas i budownictwa. Praca żadna nie chańbi ale jeśli jest
                                                  poniżej kwalifikacji to frustruje. Ale jeśli ktoś tam się chce zaczepić to nie
                                                  ma problemu. Stąd ta propaganda o pracy. Że niby podawanie cegieł i kasa w
                                                  supermarkecie są rozwiązaniem na bezrobocie i wszyscy
                                                  • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 17:18
                                                    studia magisterskie potraktowałem stricte jako studia pierwszego
                                                    stopnia...miały mi samemu zapewnić dyplom i wyższe wykształcenie <na zewnątrz>
                                                    wiedzę <do wewnątrz>...od początku założyłem sobie że podejmę prace nie
                                                    zwiazaną z kierunkiem studiów, tak by mieć fundusze na studia podyplomowe z
                                                    innej dziedziny...takiej która da mi konkretny zawód, który będę chciał
                                                    wykonywać w przyszłości...stąd ostatecznie zrezygnowałem z
                                                    doktoratu...przeliczyłem się jednak w swoich planach...liczyłem że ze
                                                    znajomoscią języków i sporej liczby programów komputerowych spokojnie znajdę
                                                    sobie pracę na jakimś podstawowym stanowisku, obsłudze klienta dajy na
                                                    to...zarobki 1400 netto wystarczyłyby w zupełności na pokrycie kosztów studiów
                                                    podyplomowych...dopiero po nich planowałem rozpocząc starania o wyższe pensje
                                                    oscylujące wokół średniej krajowej...

                                                    te studia to P. uwierz, nie trzeba być członkiem partii by nabywać tam
                                                    interesujacą wiedzę, która podnosi znajomość świata zdecydowanie wyższy
                                                    poziom...nie pomylę się o wiele jesli stwierdzę, że to studia
                                                    interdyscyplinarne, społeczne z duża liczbą zróżnicowanych przedmiotów...

                                                    na 4 i 5 roku nastawiłem się na konkretne przedmioty i starania co do swej
                                                    przyszłości...ale niestety miejsca o których myślałem, że pochodzą z naboru
                                                    otwartego, takimi się nie okazały...;>
                                                    • Gość: qwer Re: Kasa nie IP: *.ztpnet.pl 25.07.07, 17:51
                                                      widać, że romantyk z Ciebie. A skąd masz pewność że te studia podyplomowe to
                                                      żyła złota. To P to pewnie fajne studia ale raczej we wszelkich rankingach
                                                      nisko notowane. Zawodu konkretnego po tym nie ma. Wstąpienie do parti było by
                                                      rozsądnym krokiem na takich studiach. Interdyscyplinarność to teraz nic
                                                      cennego. NIestety. Fakt, że miałeś np. 5 z doktryn politycznych to żaden atut.
                                                      Bo to nie jest na rynku potrzebne. W parti by się mogło przydać.

                                                      Ja wiem, że łatwo radzić albo mówić z perspektywy czasu. Trzeba walczyć, i nie
                                                      oglądać się za siebie.
                                                    • Gość: rebel Re: Kasa nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 18:21
                                                      doktryny polityczne to akurat na tych sudiach przymusowe zło...ale uwierz od 3
                                                      roku każdy studiuje takie przedmioty jakie chce i żeby być szczerym, w
                                                      odróżnieniu od szkół prywatnych <gdzie faktycznie w programie zajęć P. są tylko
                                                      zajęcia z obrębu tej dziedziny wiedzy>, na tych studiach 70% przedmiotów nie
                                                      dotyczny P. a np. matematyki, prawa, psychologii, socjologii, zarządzania...co
                                                      więcej słyszałem że obecnie to nawet 90% i dodali do tego statystyke..;)
                                                      <którą de facto zaliczyłem na innych studiach z wysoką notą...gdy dodamy do
                                                      tego fakt, iż mianowicie nie kończyłem profilu humanistcznego w liceum a profil
                                                      matematyczny, zdajac na maturze właśnie matematykę...to wychodzi że jestem w
                                                      zasadzie takim udawanym humanistą>

                                                      a podyplomowe mają nawiązywać właśnie do matematyki i nauk ścisłych, i z tego
                                                      się zorientowałem, dają perspektywy sporych dochodów...nie mam aspiracji
                                                      rozbijania się po mieście Hummerem i wyrywania księzniczek ze szponów
                                                      solarium..;)..najważniejsza jest satysfakcja z tego co się robi...gdybym
                                                      zapisał się do partii miałbym w tej chwili pieniądze, ale żadnej
                                                      satysfakcji...a patrząc na scenę polityczną...raczej poczucie winy wobec
                                                      wyborców...;/
                                                    • Gość: qwer Re: Kasa nie IP: *.centertel.pl 25.07.07, 20:05
                                                      Wiesz lepiej. Ale mój kuzyn obecnie wziął podyplomówkę i mówi, że niczego się
                                                      nie uczy i że nawet nie wie do końca o czym to jest, ale szef płaci itd. Może
                                                      tam gdzie chcesz jest inaczej.

                                                      P to pod względem rynku pracy słabe studia. Zgodni są co do tego eksperci i w
                                                      ogłoszeniach też nie widziałem aby był poszukiwany ktoś po takim kierunku. Ale
                                                      wyższe jest.

                                                      Już czasmi lepsze jest brak satysfakcji a pieniądze niż brak tego i tego :):)

                                                      Rzeczywistość jest brutalna i bezlitosna. Ja się jeszcze na studiach wyleczyłem
                                                      z tego, że zdanie "po studiach to łatwiej o prace" to fikcja. Po za tym układy,
                                                      rodzice mają większe znaczenie. Znam kolesia co skończył prawo na jednej
                                                      prywatnej warszawskiej uczelni, bo na państwową był za głupi. Teraz robi
                                                      aplikację sędziowską, bo jego stary jest prezesem sądu. I to fakt. Albo kariera
                                                      ten pani Małgorzaty- tajnej broni Łyżwińskiego. Gazety pisały, że ma jakieś
                                                      stanowisko w resorcie za 4tys z czymś. Na pytanie co robi- odpowiedż: jest
                                                      merytoryczna politycznie. Wykształcenie średnie, zdaje sie ze ogrodnicze albo
                                                      coś koło tego. Jej fart, że poznała tego Męża Stanu w klubie disco i wpadła mu
                                                      w oko. Chyba warto zacytować Philipa Marlow z książki Playback który na pytanie
                                                      jak może być tak bezwzględny i delikatny zarazem odpowiada "gdybym nie był
                                                      bezwzględny to bym nie żył, gdybym nie był delikatny nie warty bym był tego aby
                                                      żyć"




      • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 14:27
        39 wysłanych ofert pracy w tym tygodniu...

        rekord...;/

        zaczynam obawiać się o swoje zdrowie psychiczne..;/
        • Gość: SCANIA Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.171.49.149.crowley.pl 28.07.07, 15:05
          taaaa najgorsze jet ta swiadomośc ze czlowiek sie uczył na studiach zna język,
          i dupa wysyla CV i cisza! A inni patrza na ciebie jak na jakies
          zjawisko...przecież tyle jest teraz pracy! no przeciez brak rąk itd...
          Boże!!!!!!!!!proszę oszczędźcie mi tych tekstów, jesli komus pasuje praca na
          kasie bo widzi ze to jest dla niego sczyt mozliwosci...
          Też mam studia języki jakies tam doswiadczenie...osttnia wizyta w PUP ..cala
          sciana płaczu: oferty typu : zatrudnie sprzątaczkę , saprzedawcę,sortownika
          smieci..aaaaaaaaaaaaaa! ratunku wpadam w rozpacz.........
          • Gość: aneczka Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: 213.76.140.* 28.07.07, 15:25
            W polsce nie ma bezrobocia,
            DO roboty młotki , anie stękać , masturbować się i narzekać całymi dniami !
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 18:44
              Córko, może litościwy Bóg wybaczy Ci te słowa...;>


              <prowokacja?>
            • Gość: qwer Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.ztpnet.pl 28.07.07, 21:09
              Widze aneczka ze jesteś osobą ograniczoną. Weż nie obrażaj ludzi i ich nie
              wyzywaj, Widać ze masz jakieś problemy z samą sobą bo normalnie pracujący
              człowiek to nie wchodzi na takie forum i nie zieję agresją tylko zajmuje sie
              własnym życiem: pracą , rodziną, przyjaciółmi, hobby itd. taka wypowiedz to
              oznaka twojej nedzy duchowej

              Ale z takimi osobami jak ty to się nawet nie dyskutuje, zrobiłem wyjątek tym
              razem.

              Zwarzywszy na czas wypowiedzi: piątek popołudniu kiedy normalni ludzie jeszcze
              z pracy nie wrócili a jak wrócili to odpoczywają albo jedzą obiad albo szykują
              sie do weekendu oznacza że również że zaliczasz się do młotków.
              • Gość: aneczka Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.ztpnet.pl 28.07.07, 22:01
                przepraszam wszystkich poniosło mnie. Jestem głupia i sfrustrowana. Sama jestem
                do kitu i chyba chciałam sie pocieszyć w ten sposób. Sama narzekam , masturbuje
                się itd. Przepraszam za młotków
                • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 22:14
                  Gość portalu: olga napisał(a):

                  >
                  > rebel jest mój a jeszcze wcześniej niejaka bibi się do niego przyssała

                  Tak i masturbuje sie (jak na wyksztalconego nieudacznika przystalo) myslac o
                  nim :)
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 23:22
                  cóż, każdy orze jak może..;>
                  • Gość: wiertek Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.chello.pl 29.07.07, 08:19
                    W 3miescie trudno o KOGOKOLWIEK do roboty - w sklepie z RTV, płaca koło 1400-
                    1600 netto, zaleznie od utargu, rotacja ogromna.....

                    Gdzie wy szukacie ????
                    • Gość: Rafał Piotr Praca a seks IP: *.ilabs.pl 29.07.07, 10:35
                      Problem z pracą dla mężczyzn wynika z tego iż kobiety mają tak wielkie potrzeby
                      seksualne, że domagają się wielkiej kasy. A ja to pier.., nie będę z kobietą
                      spółkował, żeby zaspokoić ich pragnienie. Członek jest do oddawania moczu a nie
                      do wdiskania do d... panienki.
                      • Gość: rebel Re: Praca a seks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 11:39
                        mimo całej sympatii, nie widzę związku z tematem..;>

                        ale gdzieś wyczytałem że Polski pod względem zadowolenia z życia intymnego są
                        na szarym końcu mieszkanek Europy...być może odzwierciedla to trudną sytuację
                        na rynku pracy w Polsce?:)
                    • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 11:37
                      mogę odpowiedzieć jedynie za siebie - w najbardziej kowbojskim mieście, jeśli
                      chodzi o sytuacje na rynku pracy i labilnośc warunków płacowych...czyli w
                      Warszawie..:)

                      wątpię jednak by było dokładnie tak jak mówisz...przynajmniej w tym regionie
                      <mazowieckie>nawet na stanowisko sprzedawcy aplikuje po kilkanaście osób na
                      etat..;|
                      • Gość: qwer Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.centertel.pl 29.07.07, 15:16
                        rebel. A propo gadki o studiach weż to przeczytaj:


                        praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74786,3970312.html

                        To chyba akurat jeden z nielicznych artykułów w wyborczej oddający prawdę o
                        rynku pracy. Pod końtem kierunków studiów. W pełni zgodzę się z tezami autora
                        artykułu.

                        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 18:03
                          tak, zgadzam się...

                          nie dość że niepopularny kierunek, to jeszcze grzech dodatkowy -
                          apolityczność...;)

                          dla swojego usprawiedliwienia, solidną wiedzę ze swojej tematyki
                          zdobyłem...problemem jest jednak łatka, którą przyczepiają mi pracodawcy
                          zapewne...;/ Poza tym akurat w przypadku tego kierunku duże szkody wywołują
                          kierunki na prywatnych uczelniach szkolące osoby dla papierka...;/

                          zresztą traktowałem te studia jak studia I-stopniowe....II stopniem miałybyć
                          studia które zapewniłyby okreslony zawód...

                          warunek - praca, który miałby to umożliwić nie został jednak spełniony..;/
                      • Gość: aaaa.... Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 16:05
                        a myślałes o stażu z UP? wiem, że bez pomocy kogoś "z zewnątrz" :) nie da się
                        za to żyć, ale po skończeniu owego stażu, zawsze jest jakaś szansa na
                        pozostanie w tej firmie, a nawet jeśli nie, to będziesz miał kilka miesięcy
                        doświadczenia...i może potem będzie łatwiej?
                        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 17:57
                          obecnie już nie mam szans na podjęcie tego stażu <2 lata od czasu ukończenia
                          studiów już minęły>...

                          bez bicia się przyznam gdy za pierwszym razem, gdy udałem się do UP dostałem
                          propozycję stażu....gdyby to był Urząd Miasta lub nawet Skarbowy to nawet
                          chętnie bym te 6 miesięcy przepracował...ale zaproponowali ZUS, skansen
                          nepotyzmu i bezsensu w moim mieście...znajac swój charakter, nie wiem czy bym
                          zdołał dotrwać do końca stażu bez rozwiazania umowy poprzez zabójstwo
                          przełożonego..;>

                          ehh..
                          • Gość: antyjełoppy Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.chello.pl 29.07.07, 21:36
                            nepotyzmu i bezsensu w moim mieście...znajac swój charakter, nie wiem czy bym
                            zdołał dotrwać do końca stażu bez rozwiazania umowy poprzez zabójstwo
                            przełożonego..;>

                            TO WEŻ SIE W KOŃCU ZA SIEBIE !!!
                            jak takiś twardy .
                            Ale lepiej pierdzieć w kanapę i stękać na forach ...

                            No co za leniuchy!
                            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.07, 22:36
                              zapewne ten tekst wyszedł spod ręki osoby, która pracę posiada, nie była
                              bezrobotna dłużej niż miesiąc, mogła przebierać w ofertach pracy...a pierwszą
                              pracę uzyskała już po pierwszej rozmowie...

                              pytanie tylko czy po znajomości, szczęsliwie czy dzięki swej wiedzy i
                              umiejętnościom <o charyzmie już nie wspominając>...

                              a co mają powiedziec ci którym brakuje naraz wszystkich trzech elementów?

                              i jeszcze jedno - słowo leń zarezerwowane jest jak mniemam do ludzi, którym na
                              bezrobociu jest wygodnie, a którzy śmieją się z osób które muszą pracować ...

                              w takim razie za lenia siebie uznać nie mogę, gdyż w moim przypadku koszty 2-
                              letniego bezrobocia co najmniej dwukrotnie przewyższyły koszty takiego samego
                              czasu który bym spędził w pracy dojeżdżając w tę i z powrotem...

                              Jedno mnie tylko zastanawia, czy są na tym forum jeszcze ludzie pracę
                              posiadajacy a nie myśląc tylko w jednym wymiarze - materialistycznym?

                              ;/
      • Gość: rebel to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 17:26
        czasem tak chyba już jest...

        telefon mlczy, załamanie dochodzi do punktu kulminacyjnego, człowiek rwie włosy
        z głowy i się zastanawia gdzie robi błąd...

        a jest i tak że telefon dzwoni stale, zapraszają w tygodniu na kilka rozmów
        i ...no właśnie...odzywają się też stamtąd skad człowiek mysli że już nigdy się
        nie odezwą...

        pojawia się więc wróbel którego możemy schwycić, ale gdzieś na widnokręgu jest
        też gołąb, który co wielce prawdopodobne może się wkrótce zbliżyć na
        wyciągnięcie ręki...

        opłaca się czekać na tego gołębia?

        czy też iść już teraz do pracy na call center za nieco ponad 1200 zł
        miesięcznie?

        sam już nie wiem..;/
        • Gość: bibi Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 17:30
          idz za te 1200 i szukaj innej pracy.
          • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 18:13
            tylko jest jeden problem, nie dają umowy na okres próbny <jak jest zwykle na
            okres trzech miesięcy> a od razu umowe na czas okreslony, 2 lata....niby dobrze
            bo praca jest stała...ale wiążą tym samym pracowników by nie uciekali im po
            krótkim czasie...

            no nic...pogram z nimi trochę na zwłokę, gdyż mam kilka rozmów do końca
            tygodnia...w tym trzeci etap w instytucji gdzie od zawsze o ile pamiętam
            chciałem pracować..;|

            najwyżej wykorzystam ten etat za 1200 zł jako formę nacisku na tych rozmowach
            <"Chciałem się tylko dowiedzieć kiedy zostałbym poinformowany o ewentualnej
            decyzji w sprawie rekrutacji na to stanowisko, gdyż mam już nagraną pracę o
            podobnym charakterze w inne firmie...podpisanie umowy to już tylko formalność,
            ale wolałbym pracować jednak w państwa Firmie>

            ;D
            • Gość: bibi Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 18:16
              A co to zmienia, ze umowa na 2 lata a nie 3 miesiace? Okres wypowiedzenia masz,
              2 lata nie musisz tam siedziec w razie czego.
              • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 19:55
                no też racja,

                hmm...

                jak że to call center mogę się co najwyżej nabawić nienawiści do ludzi i
                obrzydzenia do rozmów telefonicznych...niska to cena za zerwanie z
                bezczynnością...;>
                • Gość: bibi Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 20:01
                  Skoro od razu tak sie nastawiasz-na pewno tak bedzie.
                  Lubisz rozmawiac przez telefon-bierz te prace, nie lubisz-nie bierz jej bo z
                  gory wiadomo, ze nie dasz sobie rady.

                  I koniecznie zmien podejscie. Bo idac Twoim tokiem myslenia mozna posunac sie
                  dalej i pisac, ze jako to...:
                  - praca w biurze, moge sie nabawic nienawisci do ludzi i obrzydzenia do krzesła
                  - ph, moge nabawic sie nienawisci do ludzi i obrzydzenia do prowadzenia auta
                  - sprzedawca, moge nabawic sie nienawisci do ludzi i wstretu do kasy fiskalnej
                  - ksiegowy, moge nabawic sie nienawisci do ludzi i wstretu do liczenia
                  - bibliotekarz, moge nabawic sie nienawisci do ludzi i wstretu do książek
                  - itd.

                  Zacznij wyszukiwac pozytywne strony i tego, czego mozesz sie nauczyc :)
                  • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 22:53
                    tu nie chodzi o kwestię nastawienia nawet...potrafiłbym schować dumę do
                    kieszeni i pracować nawet na polu ryżowym, gdyby zaistniała tka konieczność....

                    ale czasem te ambicje w człowieku pozostają...zapewne wiesz o czym mówię, gdyż
                    też zapewne masz takie miejsca gdzie oferty wysyłasz z uśmiechem na twarzy i
                    większymi nadziejamina odzew..:)

                    sytuacja wygląda tak, że dostałem na obiad korę z drzewa, gdy tymczasem ktoś mi
                    znowu pokazał marchewkę..;|
                    • Gość: bibi Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 11:09
                      Pewnie ze wiem o czym mowisz :)
                      Ale dlatego wlasnie postanowilam nastawiac sie pozytywnie nawet do sprzatania.
                      Caly czas wierze, ze w koncu mi sie uda.
                  • Gość: qwer Re: to już chyba koniec IP: *.centertel.pl 31.07.07, 22:54
                    bibi, moja mała :) święta racja. Argumenty rebela są czasami bez sensu. Co z
                    tego że umowa na 2 lata??????? Przecież okres wypowiedzenia to przeważnie 2
                    tygodnie. Rebel myśli zapewne że to niewolnictwo i jak zechce odejść to go
                    batem będą po grzbiecie tłuc. Przecież to umowa o pracę a nie kontrakt
                    piłkarski czy trenerski. To dwie różne kwestie.


                    Ja rozumiem, że nie można brać dosłownie wszystkiego. Ja odmówiłem np. oferty
                    pracy za 750 zł na pół etatu. Czemu? bo musiał bym przejść wcześniej szkolenie
                    1 mies. w Poznaniu i Warszawie. Na którym co prawda by mnie utrzymywali (spanie
                    i wikt) ale nikt by mi nie płacił. Krótko mówiąc bym był uziemiony za 1 mies. z
                    perspektywą pracy za głodową stawkę. Po prostu się nie opłacało. O pracy jako
                    przedstawiciel w firmie zajmującej sie maszynami do napojów już pisałem na
                    forum ( pół roczny staż za 4oozł, póżniej dopiero pieniądze 2200, min 10 dni w
                    trasie po Polsce).

                    Dzisiaj dzwonił do mnie gość z angli rozmawialiśmy wstępnie. Jest szansa na
                    wyjazd. Zabezpieczyłem sie jakby coś wypadło i zapisałem się na kurs w UP.

                    ja trochę rebela rozumiem bo po takim okreśie bezrobocia i marazmu po prostu
                    nie patrzy na rzeczy realnie ale pod kątem własnych urazów psychicznych. Musi
                    chyba jednak to pokonać chociaż wiem że lekko nie jest zmienić siebie.

                    Już wkurzają mnie ludzie co lubią sobie "pojeżdzić" po bezrobotnych. Jeśli ktoś
                    naprawdę żyje z zasiłku i ma w nosie pracę i jest mu dobrze, to jeszcze to ma
                    jakies tam uzasadnienie. Ale jeśli ktoś cierpi przez to, to jest to tak
                    naprawdę naigrywanie się z człowieka który w danej chwili jest słaby. Ja jak
                    pracowałem ( a pierwszą robotę chwyciłem po 2 mies) to też miałem taki
                    lekceważący stosunek do niepracujących. A teraz wiem, że to nie jest takie
                    proste jak się wydaje. A rada typu idż na kase dziewczyną albo na budowę
                    chłopie nie jest najlepsza ( nie ujmując nic tym zawodom) bo komuś np. dobrze
                    wykształconemu trudno się pogodzić, że jego zdobyta wiedza czy umiejętności są
                    nic nie warte w prawdziwym życiu.

                    P.S Na koniec dla rozweselenia anegdota z mojej rozmowy kwalifikacyjnej. Rzecz
                    działa się 2 tyg temu w szkole języków obcych. Aplikowałem na pracownika biura.
                    Wchodziliśmy parami na rozmowę w języku angielskim. W komisji był angol i
                    polak. Ja byłem z gościem który się na tą robotę bardzo napalił i był
                    zestresowany bardzo. Język znał raczej średio-słabo. Coś go tam pytają, on
                    prubuje znaleść słowo po angielsku i mówi: fuck jak to było. Angol zrobił duże
                    oczy ale nic nie powiedział. A najlepsze że klient był tak zestresowany że nie
                    załąpał co mówi. Te FUCK to jeszcze z 3 razy włożył w zdanie. Wychodzimy a on
                    się mnie pyta jak mu poszło. Co mu miałem odpowiedzieć aby chłopaka nie
                    dołować? Nieżle- odpowiedziałem :):)
                    • racz31 Re: to już chyba koniec 31.07.07, 23:12
                      Chłopie nad czym ty się jeszcze zastanawiasz?! Bierz tę robotę w call center
                      skoro Ci ją proponują i popracuj na razie nawet za te marne 1200 zł ale
                      przynajmniej nie będziesz się frustrował w domu, a pracy przecież możesz nadal
                      szukać i wysyłać oferty, do tego będziesz miał już jakieś doświadczenie, które
                      będziesz mógł wpisać do cv. Na twoim miejscu nie zastanawialbym się ani sekundy
                      i ambicje na razie schował do kieszeni. I nie szukaj wymówek typu że to nie
                      okres próbny a umowa na 2 lata bo przecież zawsze można ją rozwiązać nawet ze
                      skutkiem natychmiastowym za porozumieniem stron jeśli nie będzie Ci to
                      odpowiadać lub też jeśli znajdziesz bardziej ambitną i lepiej płatną pracę
                      czego ci życze z całego serca i pozdrawiam.
                      • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 09:59
                        i prawdopodobnie tak zrobię...

                        jedyny problem będzie z tym, iż pracując od poniedziałku do piątku nie będę
                        miał czasu na to by na rozmowy chodzić....hmmm...

                        zresztą przed podpisaniem umowy konieczne jest wykonanie badań
                        specjalistycznych w przychodni...tak więc jeszcze zapewne potrwa to jakiś
                        tydzień, do samego podpisania umowy...może więc wpadnie coś ciekawszego..;)

                        pzdr.
                        • Gość: zmorka Re: to już chyba koniec IP: *.cec.eu.int 10.08.07, 16:26
                          czyli będziesz miał taki sam problem jak wielu innych pracujących a
                          szukających pracy.. a w call cenyter z tego co kojarzę pracuje sie
                          na zmainy, więc raz będziesz miał popołudniówki raz nocki np a
                          reszta dnia do zagospodarowania np na poszukiwanie innej pracy.

                          A tak czytając cały wątek, to naprawdę sprawiasz wrażenie osoby
                          która nie chce podjąć jakiejkolwiek pracy. Chyba nie masz noża na
                          gardle, ktoś cię utrzymuje i tak naprawdę nie musisz brać
                          odpowiedzialnośći za swoje życie.
                          Dla mnie twoja postawa jest całkowicie nie dozaakceptowania. I widać
                          że dłuższe siedzenie w domu tylko wpędza w wiekszą schizę.
                    • Gość: bibi Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 11:21
                      Tez mam wieksze ambicje niz kasa w supermarkecie, a jednak sprzatam u ludzi
                      majac 2 fakultety. A pracy nie mam od stycznia 2006 roku, czyli juz niedlugo 2
                      lata miną w tym roku jak tak dalej pojdzie.
                      Nawet nie przyszlo mi do glowy, zeby komukolwiek dawac rady typu: idz na kase
                      dziewczyno albo na budowe chlopaku ;))

                      Sama mam takich "dobrych rad" dosc.
                      Kiedys uslyszalam od obcej mi osoby zlosliwy komentarz: "prosze, nie ma pracy a
                      ile ogloszen wisi". Stalismy w Makro, a obok wisiala kartka z napisem:
                      ekspedientkę zatrudnimy. Uwaga byla skierowana do mnie, ze niby mowie ze pracy
                      nie mam, a tu prosze, kartka wisi jak byk.

                      Najbardziej mnie wkurza jak ludzie mierza swoja miarka i probuja mi ukladac
                      zycie zawodowe pod ich marzenia i predyspozycje. Np ostatnio moj kolega w
                      dobrej wierze zaproponowal mi prace w ochronie i robienie licencji
                      ochroniarskiej (bo on w tej branzy pracuje i jest nią zachwycony). Nastepnie
                      zaproponowal mi prace ph w tejze agencji. Kiedy grzecznie podziekowalam (juz
                      przerabialam tego typu akwizycje a bankach i roznego rodzaju agencjach) to
                      wyczulam jego irytacje i z tonu wywnioskowalam, ze sama jestem sobie winna, bo
                      odrzucam wszystko co tylko on mi zaproponuje. A tak, sama jestem sobie winna bo
                      przeciez "czego ty chcesz, od czegos trzeba zaczac".
                      Problem polega tylko na tym, ze ja nie jestem siksa bez doswiadczenia
                      i "poczatek" mam juz dawno za soba.

                      Trzeba jednak wybrac najmniejsze zlo i nastawic sie do niego pozytywnie.
                      Inaczej-czekajac na ta jedyna i wymarzona prace-mozemy uschnac w poczekalni. I
                      nigdy tej pracy nie dostac, a ominie nas cos co moglo byc do tej pracy furtka.
                      Tak mysle :)
                      • Gość: SCANIA Re: to już chyba koniec IP: *.171.49.149.crowley.pl 01.08.07, 14:46
                        tak..skonczyłam studia a ostatnio mój ojciec mówi: jak to nie ma pracy? no
                        przecież chociazby rozdawanie ulotek....bez komentarza.
                        • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 15:12
                          jeden jedyny raz wybrałem się do psychologa...

                          najpierw przez godzinę rozwodził się nad moimi zdolnościami, umiejętnościami i
                          innymi -ściami, usłyszałem nawet że mądrośc mi bije z oczu...by po tej godzinie
                          usłyszeć bym zaczął od roznoszenia ulotek..;>

                          zadzwoniłem, powiedziałem że chcę tę pracę za 1200 i umówiłem się na spotkanie
                          by pobrać skierowanie do lekarza na badania...hmmm zobaczymy...

                          jutro bardzo ważna rozmowa...w zasadzie od niej zależy czy wykorzystam do
                          czegoś wiedzę zdobytą na studiach czy nie, więc proszę uprzejie o msze w mojej
                          intencji..;>
                          • Gość: aaaaaaa..... Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 15:21
                            czy możesz napisac czy jest to wkota netto czy brutto i jaka to firma? bo od
                            jakiegoś czasu też chodzi mi po głowie myśl, że może jednak call center...heh
                            • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 15:54
                              1800 brutto czyli pewnie jakieś 1240 zł netto... praca w jednym z banków, więc
                              bez telemarketingu i sprzedawania...obsługiwanie połączeń przychodzących...
                              • Gość: bibi Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 20:23
                                1278,67 netto.
                                Bierz te prace, wkrecisz sie, poznasz ludzi i moze skoczysz gdzies wyzej.
                                • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 21:05
                                  jeśli tak się stanie, to dam Ci potem namiary i Cię zarekomenduję..;D
                                  • Gość: bibi Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 21:25
                                    Dziekuje, ale nie nadaje sie do call center :)
                                    • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 01:05
                                      witaj w klubie....;|

                                      ;)
                                      • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 23:59
                                        masa niepochlebnych opinii o tym banku...

                                        muszę się więc porządnie zastanowić czy wejść w coś co przysporzy mi więcej
                                        nerwów...zwłaszcza że z ekonomią jestem na bakier...;/

                                        ehhh...gdzieś tam pisali że w trójmieście szukają zdrowych fizycznie mężczyzn
                                        do pracy w stoczni...może tam się postaram zaczepić...
                                        • anula36 Re: to już chyba koniec 03.08.07, 00:29
                                          stocznia? zniszczysz sobie paznokcie;)
                                          • Gość: rebel Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 14:23
                                            już i tak są zniszczone od ciągłego szarpania włosów i skóry na głowie w wyniku
                                            frustracji...:]

                                            oraz

                                            zaczynam się czuć jakby moja żałosna sytuacja pełniła na tym forum funkcje
                                            dydaktyczne dla ludzi którzy jednak pracują a zawsze narzekali bądź to na
                                            niskie zarobki bądź to na stres z nią związany...i patrząc na to co piszę w
                                            duchu pojawia się u nich westchnienie ..."ufff"...;|
                              • Gość: qwer Re: to już chyba koniec IP: *.centertel.pl 01.08.07, 22:47
                                No rebel bierz to robote. To rzadne halo. Ale na początek dobre. Żadna kasa czy
                                akwizycja czy coś takiego. A z pustym cv to srtasznie wysoko mierzyć nie
                                możesz. To ci pozwoli zacząć

                                Ja też przerabiałem te złote rady. Mi tylko ktoś proponował kase w biedrnce.
                                Oczywiście jako "wesoły bezrobotny" nie wziąłem.

                                Dzisiaj dzwoniłem do firmy która sie ogłąszała w UP i klientka mnie wypytywała
                                o różne umiejętności i doświadczenie. Na koniec powiedzaiłą że dla mnie
                                powinnos się znaleść miejsce w firmie. To było miłe. Zaraz tam maila wyśle.
                                Ciekawe co z tego wyniknie. Mam nadzije że to jakaś dobra firma. Stanowisko
                                brzmi nieżle.

                                P.S a Ty bibi z jakiego województwa jesteś. Podoba mi się twoje podejście i
                                zachowanie.
                                • Gość: bibi Re: to już chyba koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.07, 23:07
                                  z trojmiasta [a tu podobno tyyyyyyyleeeee praaaaaacyyyyyy...;))]
                                  Normalnie nie wiem, gdzie najpierw cv wysylac :P
      • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 11:29
        czas chyba wprowadzić plan B w życie...

        i postawić na pracę, w której górna granica zarobków jest nieograniczona a
        dolna wykracza poza średnią krajową...

        pracę która da jednocześnie satysfakcję i zaspokoi chęć rewanżyzmu wobec
        społeczeństwa skazującego od dwóch lat na cierpienia natury psychicznej...

        kradzież....

        zawsze ewentualnie może zakończyć się dobrze - wakacjami w więzieniu na koszt
        podatnika, który musi płacić za wykluczanie ludzi z otoczenia <w życiu nie ma
        nic za darmo>

        a pierwsze pieniądze ukradzione należy zainwestować w siłownię...

        dziękuje za wszystkie rozmowy i posty oraz rady...

        pzdr.:)
        • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 04.08.07, 11:39
          a co z tym call center i miejscem gdzie moglbys wprowadzic w zycie zdobyta wiedze?
          • racz31 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 04.08.07, 13:16
            Napisał już wcześniej że to praca nie dla niego i nie nadaje się do niej hmmm:(
            • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 04.08.07, 13:18
              ale mial tez momenty pozytywne co do tej propozycji.
              Teraz pozostanie mi intensywnie pilnowac portfela na warszawskich delegacjach:)
        • Gość: qwer Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.centertel.pl 04.08.07, 20:24
          Co ty rebel tak nagle zmieniłeś optykę? ni stąd ni zowąd coć piszesz o
          kradzieży? Z call center coś nie wyszło czy co? Przecież już zaprawiony w
          bojach jesteś. Nie poddawaj się.

          Bibi ci napiszę to samo. No nie bibi????:)

          • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.07, 11:10
            No pewnie, wiec juz nie napisze nic, zeby sie nie powtarzac ;)))
            • anula36 rebel - nie rob mi tego!!!! 06.08.07, 13:17
              odchoruje twoje znikniecie co odbije sie ujemnie na moich wynikach w pracy:(
              • Gość: olga otóż to!!! otóż to! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 13:21

                • Gość: Nika rób swoje:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 14:33
                  Pewnego dnia trzeba coś zakończyć... zniknąć. Śledze Twój wątek i życze Ci
                  wszytkiego naj...:)
                  • Gość: ałłła jeszcze wróci :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 11:02
                    a mi się coś wydaje, że rebel jeszcze tu wróci :) w razie czego
                    szukajcie go na innych wątkach, ja go tam widuję :)
      • Gość: rebel ano wrócił, gdyż.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 16:28
        decyzja o przebywaniu przez kilka ostatnich dni sam na sam ze swymi
        chorymi od dwóch lat myślami nie była jednak zbyt dobrym
        rozwiązaniem problemu...baa nie pryczyniła się nawet do jego
        zaleczenia...zresztą gdyby się to nawet udało, każdy nawet
        najmniejszy wstrząs wywołałby ponowne krwawienie i otwarcie się
        blizn...i coraz bardziej dochodze do wniosku że myślenie ma jednak
        sens, gdy masz pracę, rodzinę która Cię kocha, znajomych którzy nie
        pozwolą Ci siedzieć samemu całymi dniami w domu...ale powinno być
        surowo zabronione by nie rzec zakazane w sytuacji długotrwałego
        osamotnienia i alienacji funkcjonalnej...braku punktu zaczepienia...

        z jednego jestem dumny <choć trudno to dumą nazwać> ....tonę i nie
        mam się czego uchwycić...ale wiem że nawet dybym mógł wykorzystać
        jako bojkę innego człowieka, podtopić go kosztem swojego ratunku,
        tego bym nie zrobił....jeden jedyny powód dla którego nie rozbiłem
        jeszcze lustra w przedpokoju...zachowuje rezon i twarz, mimo że jej
        zaczynam już porządnie nienawidzieć..;)

        kradzież to zdecydowanie niezbyt fortuny pomysł,

        ale chyba powinienem był o tym wiedzieć, skoro od najmłodszych lat
        wpajano mi postawę etyczną...czym wyeliminowano szereg możliwosci na
        przyszłość....ehh...;)

        jeszcze taka dygresja - jako że zmienili wygląd forum oraz na forum
        pojawiają się jak grzyby po desczu tematy w rodzaju "szukałem pracy
        tydzień i znalazłem"...więc chyba czas wyznaczyć sobie limit czasowy
        przebywania na tym forum...tak by nie znienawidzić siebie jeszcze
        bardziej <o ile to jeszcze możliwe> i nie znienawidzieć ludzi też
        jeszcze bardziej...

        choć nie powiem....tematy takie smucą mnie, ale też wiem, że mówia
        prawdę...pracę w polsce można znaleźć w kilka dni...w miesiac
        najdłużej...tak więc to coś nie tak, nie tkwi w polskim rynku pracy,
        ale we mnie....urok Tyfona, inteligencja bohatera amerykańskich
        fikmów akcji, mądrośc uczestników wiejskich dyskotek....że o
        szczęsciu już nie wspomnę....;/

        chyba za długo czekam z ostateczną decyzją...jesli do tej pory się
        nie udało, nie mam żadnej gwarancji że uda się za rok...nie mówiąc o
        fakcie że będąc samemu człowiek nie potrafi wiele, nie jest w stanie
        przeskoczyć ogrodzenia jeśli nikt go nie podniesie....ehh...;/

        pzdr.
        • anula36 Re: ano wrócił, gdyż.... 07.08.07, 17:31
          a co sie stalo z tymi propozycjami pracy ktore rozwazales? Zadna nie wypalila?
          • Gość: rebel Re: ano wrócił, gdyż.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 17:55
            im bardziej jedna z nich rozważam tym bardziej zaczynam dochodzić do
            wniosku, że gdybym zaczął w tym miejscu pracę, po kilku dniach
            doszłoby do masakry w jednym z warszawskich biurowców, porównywalnej
            z tą z Columbine..;/

            jednym słowem, mniej stresu nerwów miałbym na łopacie niż w tym
            miejscu gdzie miałbym stawiać czoła rozsierdzonym klientom,
            okradanym z zarabianych w uczciwy sposób pieniędzy...;/

            czasem zaczyna mi się wydawać, że tylko śmierć byłaby w tym miejscu
            jedynym honorowym rozwiązaniem...
            • anula36 Re: ano wrócił, gdyż.... 07.08.07, 18:07
              a juz liczylam na happy end,tzn. ze zalapiesz sie w tej pracy o ktorej pisales ze moglbys w niej realizowac umiejetnosci i wiedze ze studiow.
              • rurafabryczna Re: ano wrócił, gdyż.... 07.08.07, 18:15
                rebel,a może umówisz się ze mną :) ?
                Ja Cię pocieszę,odkryję przed Tobą nieznany dotąd świat !
                • Gość: rebel Re: ano wrócił, gdyż.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:18
                  mam to uznać za propozycję rozmowy kwalifikacyjnej? ;D
              • Gość: rebel Re: ano wrócił, gdyż.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:17
                niestety, wszędzie brak doświadczenia przekreśla mnie już na
                starcie...potencjał jestm, problem w tym, że tylko ja o nim wiem...i
                ewentualnie najbliżsi...znajomi już nie bo ich nie posiadam...więc
                ta droga szukania pracy też odpada...

                chyba nadszedł czas napisać jakiś łzawy list do kancelarii
                Prezydenta RP..;/
                • Gość: kama Re: ano wrócił, gdyż.... IP: *.ztpnet.pl 07.08.07, 18:53
                  Hej rebel, przeczytaj to co napisałam 1.08 na poprzedniej stronie, nick kama
                  • rurafabryczna Re: ano wrócił, gdyż.... 07.08.07, 18:59
                    Nie rebel,to jest propozycja towarzyska.
                    • Gość: rebel Re: ano wrócił, gdyż.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 10:56
                      w takim razie czuję się zakasowany,

                      po raz pierwszy na tym topiku nie wiem co odpowiedzieć...:|

                      ;>
                  • Gość: rebel Re: ano wrócił, gdyż.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 11:05
                    ano właśnie, za pierwszym razem przegapiłem ten post <intuicyjnie
                    wchodziłem już na stronę drugą...;)>

                    firmy produkcyjne to jest myśl....nawet chyba do kilku z nich
                    starałem się aplikować...jest tylko jeden problem...jesli już to
                    zdecydowanie wolałbym znaleźć taką pracę ale w Warszawie , a nie w
                    swoim mieście...z prostego powodu...mamy dwa duże zakłady
                    produkcyjne...składanie podzespołów RTV...jedna firma francuska a
                    jedna chińska...w firmie francuskiej obowiązuje praca zmianowa na
                    produkcji <łącznie z pracą w nocy>...stawiają jednak nieosiągalne
                    targety produkcyjne a płacą 936 brutto..;/...dodam tylko fakt iż
                    rotacja jest ogromna, co trzy miesiące wywalają ponad połowę ekipy
                    by zaoszczędzić na ZUS...więc akurat wątpie że w tej firmie moje
                    wykształcenie zrobiłoby na nich jakieś pozytywne wrażenie...

                    druga firma to chiński holding....pensja wyższa o 300 zł, ale wyższe
                    są też targety do wyrobienia...

                    w takich firmach na godziwą pensję na produkcji mogą liczyć chyba
                    tylko osoby z tytułem inżyniera...wątpie że humaniści..;/

                    nie miałbym jednak oporów co do pracy na produkcji...zawsze to
                    lepsze nie użeranie się 10 godzin dziennie z klientem który nie
                    zawsze wie czego sam chce ehh....

                    zapewne jednak problemem jest moje wykształcenie....i jego
                    kierunek....rekrutujący gdy spojrzy w tę rubrykę zacznie się
                    zastanawiać "My go przyjmiemy, przeszkolimy, a on wykorzystując swój
                    spryt i rozum zacznie nam tu organizować związki zawodowe"...a ukryć
                    wykształcenie chyba nie mogę...to by oznaczało nie 2 a 7letnią białą
                    plamę w życiorysie...

                    ale teraz wysyłam już dosłownie wszędzie oferty...więc do tychże
                    firma także....

                    pzdr.
      • naprawdetrzezwy Niestety nie nadajesz się na kasjera. 07.08.07, 20:06
        Potrafisz używać mózgu - dobry kierownik od razu odrzuci twoją ofertę.

        (piszę o procesie selekcji, a nie o kasjerach)
        • Gość: rebel Re: Niestety nie nadajesz się na kasjera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 11:09
          dokładnie....

          w tej chwili czuję się jak mieszaniec, nierasowy pies...

          nie należę do watahy dzikich psów wiejskich, gdyż na oko pewne cechy
          rasowe są widoczne...

          ale dla psów rasowych, doskonale odżywionych jestem jednym z tych
          bezpańskich od których trzeba się izolować...;/
          • rurafabryczna Re: Niestety nie nadajesz się na kasjera. 08.08.07, 11:22
            No to jak rebel,co z moją propozycją?
            Podobno jesteś samotny ;)?
            • Gość: olga ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 12:41
              wszystkie tu uwielbiamy rebela - ale bez przegięć - chłopak jest
              zdołowany brakiem sensownej pracy - a tobie po głowie jakieś figo
              fago chodzi ;)
              protestuję!!
              • rurafabryczna Re: ej ty rura.. 08.08.07, 13:04
                olga,spokojnie,nie bądź zazdrosna ;))
                Skoro chłopak jest zdołowany,to trzeba go pocieszyć,a może własnie
                najlepszym na to sposobem jest jakieś figo fago ;D
                • Gość: ałłła Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:29
                  widzę, że tu się powoli jakaś randka w ciemno robi :) chociaż może
                  nie tak zupełnie w ciemno :P apel do kolegi r: nie umawiaj się z
                  nieznajomymi :P
                  • Gość: rebel Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:35
                    hmmm...ale to pobudza ciekawość...;)
                • anula36 Re: ej ty rura.. 08.08.07, 14:31
                  to dobra mysl figo fago podnosi wybitnie poziom hormonow szczescia w organizmie, moze wtedy praca w call center nie wydaje sie taka straszna:)
                  • Gość: rebel Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:35
                    jako że w tym call center pracują prawie same niewiasty, obawiam się
                    że z 1200 netto nie dałbym rady płacić tylu alimentów...;/

                    ;)
                • Gość: rebel Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:37
                  hmmm...zbiorowe figo fago? ;)
                  • Gość: ałłła Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:43
                    widzę rebel, że się rozkręciłeś :) niby nie polecam spotkań "w
                    ciemno", ale skoro to może Ci pomóc, to może warto skorzystać z
                    propozycji jaką Ci złożono?:) daj znać co postanowiłeś :)
                    • anula36 Re: ej ty rura.. 08.08.07, 14:45
                      poza tym zalogowany nie jest juz obcy:P
                      • Gość: rebel Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:47
                        sukcesywnie pchasz mnie w szpony kobiece....;>
                        • anula36 Re: ej ty rura.. 08.08.07, 15:32
                          wiem ze nie wepchne,wiec moge to robic bezkarnie;)
                          • Gość: rebel Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:46
                            ale czasem trzeba nagradzać same chęci...;)
                    • Gość: rebel Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 14:47
                      z pełnym opisem zdarzeń? ;>
                      • rurafabryczna Re: ej ty rura.. 08.08.07, 15:00
                        No to rebel zapodaj jakiś adres mailowy,na pewno wiele dziewcząt
                        napisze,ze mną na czele :D i zapomnisz o bólach związanych z pracą :)
                        Szukajac zatrudnienia,znajdziesz może miłość życia,taki przewrotny
                        jest los :D
                        Bo wszystko na tym świecie dzieje się po coś.
                        • anula36 Re: ej ty rura.. 08.08.07, 15:33
                          oczywiscie, a fotki na fotoforum:P
                        • Gość: rebel Re: ej ty rura.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:45
                          no od podania maila nie umrę, tak jak od tego długotrwałego
                          bezrobocia...;D

                          fenian@gazeta.pl
      • al.krakowska Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 08.08.07, 15:04
        Moim zdaniem Ty boisz się pracy =>ludzi i mimo >26 lat
        jesteś "wiecznym chłopcem". Mój syn gdy był mały, podobnie jak
        wszystkie dzieci, dzielił ludzi na "kochanych" i "paskudnych". U
        Ciebie tylko Ty jesteś "kochany" a pozostali "paskudni": miałeś
        propozycje pracy na uczelni (ale ci studenci), w ZUS-e (urzędnicy -
        skostniałe struktury PRL-u), itd.
        Czarno to widzę, bo już masz pełne objawy psychosomatyczne.
        Od dwóch tygodni skarżysz się na swój los mając naprawdę niezły
        potencjał - jak sam piszesz: nieprzeciętne zdolnosci analityczne,
        znajomość statystyki, rachunku prawdopodobieństwa i obcych języków,
        wszechstronność, zdolność do szybkiego uczenia się, wysokie
        zdolności interpersonalne (?).
        Jesteś dorosłym człowiekiem i, zamiast tkwić na garnuszku u rodziny,
        podejmij dorosłą decyzję. Przez te 2 tygodnie zarobiłbyś na wyjazd
        np. do Szkocji (wizy nie trzeba, bilet ok. 350 zł w jedną stronę,
        nie musisz mieć 3 tysięcy), gdzie mógłbyś (pracując) zrobić np. kurs
        tłumacza DPSI diploma in public service interpreting. Możliwości
        jest wiele.
        Sam widzisz, że tytuł mgr nie wystarczy, aby ustawiła się przed
        Tobą kolejka z oferentami pracy i z pomysłami na życie, których
        zresztą również nie masz. Tak nie ma nigdzie na świecie. Bezrobotni
        aktorzy pracują w knajpach, w Polsce znam jednego, który pracował w
        pizerii, potem sprzedawał aktykuły piśmienne.
        Nie wiem, jaki kierunek skończyłeś, nie wiem, dlaczego nie podjąłeś
        żadnej praktyki/wolontariatu na studiach. Może zawiniła trochę Twoja
        rodzina, która powinna doświadczeniem skierować Cię na właściwe tory
        (mam na myśli to, że jeżeli ktoś kocha morze nie musi koniecznie
        zostać mgr oceanografii, pasje można rozwijać po pracy)?
        Rusz się znad komputera, wymarzonej pracy nie znajdziesz od razu,
        ale poznasz ludzi, zaczniesz mieć kontakty, które prędzej czy
        później zaowocują.
        A na początek zacznij od wizyty u fachowca (naprawdę), bo według
        mnie wpadłeś w ciężką depresję, w której się pogrążasz. Powodzenia.
        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 15:43
          niestety....80% tego co napisałaś to szczera prawda...może poza tym
          faktem, że boję się pracy...jestem gotowy i przygotowany na ciężką
          pracę, ale fakt zapewne nie na każdą....;/

          objawy psychosomatyczne?
          fakt jest blokada psychiczna przed podjęciem pracy wymagającej
          kontaktu z ludźmi...wykonanie telefony wywołuje u mnie dreszcze i
          stres...z drugiej strony potrafię normalnie rozmawiać twarzą w twarz
          a ta sytuacja nie powoduje u mnie chęci ucieczki...

          errata....nie dzielę ludzi na kochanych i paskudnych...co więcej sam
          siebie uważam za paskudnego..;)

          oraz wiem że tytuł magistra nie wystarcza...w planach są studia
          podyplomowe...idealna sytuacja to taka bym już teraz znalazł pracę
          własnie z nimi związaną...nawet jeśli to niskie stanowisko...ale
          jednak....

          a w obecnej sytuacji wyjazd lub call center, które wymagałoby
          ciagłych rozmów z drugim człowiekiem, mogłyby się okazać rzuceniem
          na zbyt głęboką wodę...

          ehh sam już nie wiem....o depresji wiem...psycholog nie pomógł...a
          ścieżek wyjście z tej trudnej sytuacji widzę coraz mniej...a jeśli
          już na jakąś wstępuje to okazuje się ona ślepą uliczką... nie wiem,
          może to jakieś fatum..;/

          pzdr.

          P.S. staram się nie narzekać, ale jak widać niezbyt dobrze mi
          idzie..:)
          • al.krakowska Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 08.08.07, 16:05
            Call centre nie jest dla Ciebie, tam się załatwia głównie reklamacje
            i trzeba mieć bardzo mocne nerwy (to praca w b. dużym stresie).
            Jesteś pewien, czy studia podyplomowe otworzą jakieś nowe drzwi?
            Będziesz jeszcze o rok/dwa starszy i w dalszym ciągu bez
            doświadczenia/praktyki. Optowałabym jednak za "głęboką wodą".
            Tylko najpierw idź do lekarza! Jedna wizyta u psychologa nie mogła
            Cię wyleczyć, musisz zostać ustawiony na lekach przez psychiatrę.

            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:13
              ehh ...zawsze mogę podebrać psychotropy matce..;>

              głęboka woda....ok...nawet myślałem o wyjeździe zagranicznym...ale
              jeśli już to nie Anglia...tylko jakiś bardzo odległy zakątek
              świata...z prostego powodu...chciałbym wtedy wymazać obraz tego
              kraju ze swego serca...ale to chyba normalne że człowiek stara się
              wyrzucić z głowy to wspomnienie które wiaże się jednoznacznie z
              bólem....

              myślę że z angielskim nie byłoby problemu, więc to tylko kwestia
              pieniędzy...ale też uprzednio choćby minimalnego usamodzielnienia
              się tu w Polsce...minimum pół roku... nabrać pewnosci siebie...bo
              coś czuje że wyjazd w stanie obecnym skończyłby się spaniem na
              parkingu przed Tesco...:(

              dla bliskich jestem nadal idealny, więc wątpię bym mógł tak
              spokojnie iśc do specjalisty..:(
              • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 08.08.07, 16:17
                dla bliskich jestem nadal idealny, więc wątpię bym mógł tak
                spokojnie iśc do specjalisty..:(

                A zeby wyjsc z domu musisz brac przepustke od rodziny????
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:20
                  dopóki nie mam pracy, nie jestem dorosły....niestety...

                  i takim traktowany raczej nie będę..;/
                  • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 08.08.07, 16:24
                    to znaczy nie mozesz sam wyjsc z domu?
                    • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:35
                      znaczy tak źle aż nie jest....nie wychodzę bo nie widzę w tym sensu,
                      nie mam po co..;|
                      • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 08.08.07, 16:39
                        widziales taki film "Elling"? pasujesz mi jak nic do glownego bohatera.
                        btw jesli twoja matka ma depresje, ty tez mozesz miec,wersje endogenna - bez lekow jej nie ruszysz.
                        Mysle ze problem braku pracy jest wtorny do problemow w rodzinie i wyjazd za granice dobrze by ci zrobil,pozwolil wreszcie odciac pepowine.
                        • al.krakowska Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 08.08.07, 17:13
                          >....nie wychodzę bo nie widzę w tym sensu,
                          >nie mam po co..;

                          >dopóki nie mam pracy, nie jestem dorosły....niestety...
                          >i takim traktowany raczej nie będę..;/

                          >dla bliskich jestem nadal idealny, więc wątpię bym mógł tak
                          >spokojnie iśc do specjalisty..:(

                          Bez komentarza.
                          • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 18:14
                            wiem..jestem beznadziejny...
                        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 18:17
                          niestety nie widziałem...:)

                          nasiąkam emocjami z otoczenia, więc zapewne masz racje...

                          chciałbym wyjechać lub wyprowadzić się...warunek praca...zarabiajac
                          1200 trudno mi będzie ten zamiar zrealizować...na zachodzie byłoby
                          chyba łatwiej, ale nie wiem czy dla kogoś kto nie potrafi się
                          obracać nawet w polskich realiach...;>
                  • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:31
                    Rebel, ja mysle, ze Ty za duzo kombinujesz i za duzo myslisz. To
                    czesto komplikuje zycie.
                    • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 16:36
                      tak, już wspominałem, że reprezentuję niestety typ
                      psychasteniczny..;>
                      • Gość: jestem czesio Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 03:33
                        skoro za dużo myślisz to zrób pożytek ze swoich myśli.
                        twoje wynurzenia czyta się z wielką przyjemnośćią.
                        jesteś takim polskim odpowiednikiem Adriana Mola.
                        czy nie mógłbyś spisać swoich doświadczeń w przeuroczym wordzie i nadać im tytuł np. "Rebel... jak dochodziłem.... do stanowiska"?
                        murowany sukces. i to z taką ilością fanek...
                        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 10:01
                          dobra sugestia...zdecydowanie do zrealizowania, ale w sytuacji gdy
                          nieco opanuję swoje życie, zaopatrzę w odpowiednie kształty, nadam
                          mu właściwy tor biegu...obawiam się, że gdybym zaczął pisać już
                          teraz ...obyczaj przeszdłby w dramat...a dramat w horror...drugim
                          Stephenem Kingiem raczej nie zostanę a że zależy mi na zdrowej
                          kondycji moralnej polskiego społeczeństwa więc raczej nie posiadam
                          mandatu do tego by w niej grzebać, w mej obecnej sytuacji...;>

                          pzdr.
                          • Gość: ałłła Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 10:45
                            a ja myślę, że nie byłoby żadnego horroru,
                            gdybyś zaczął pisać teraz, to własnie miałoby większy sens, niż jak
                            już to sobie wszystko poukładasz,
                            później pisałbyś z zupełnie innej perspektywy i nie byłoby to już to
                            samo...
                            i jeszcze jedno: popieram bibi - za dużo myślisz! czasem warto być
                            spontanicznym! czy wszystko musi być takie przemyślane? ułożone?
                            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 11:16
                              1. jestem chyba zbyt krytyczny wobec siebie, zwłaszcza obecnie..więc
                              to by napewno nie wypaliło...ale w przyszłości, kto wie <zakładając
                              że jakaś przyszłość będzie>

                              2.myślę, bo nie mam nic innego do roboty....i to jest własnie zaleta
                              pracy, człowiek jest skoncentrowany na wszystkim innym tylko nie na
                              sobie..nie myśli czy coś mu dolega, nie myśli że jest sam, nie myśli
                              o tym że weekendy spędza zawsze w domu..po pracy jest zbyt zmęczony
                              by o tym myśleć..:)

                              poza tym...2 lata temu byłem zdolny do działań
                              spontanicznych...obecnie o dziwo to się zmieniło...w ciągu tych
                              dwóch lata zaobserwowałem taki oto fakt, iż muszę
                              planować...wszystko...a brak planu budzi niepokój i powoduje
                              usztywnienie <psychiczne!> :)
                              i chyba już lepiej nie będzie............
                              • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 09.08.07, 12:13
                                nie pociesze cie;) praca nie zabija zdolnosci myslenia, nawet ta
                                meczaca.
                                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 12:30
                                  chodzi mi jedynie o myślenie o sobie i swoim życiu <w tym porażkach>

                                  myślenie w pracy - zadaniowe nie dołuje a pobudza jedynie szare
                                  komórki do działania i po części potrafi uspokoić potwora ambicji,
                                  którego każdy trzyma na łańcuchu...

                                  a przede wszystkim myślenie w pracy wiąże się ściśle z wykonywaniem
                                  zadań...a po wykonaniu każdego zadania pojawia się odrobina
                                  satysfakcji z dokonania czegoś z pozoru prostego ale zarazem
                                  potwierdzającego naszą przydatność w grupie społecznej oraz szerzej
                                  w samym życiu...

                                  przynajmniej tak to widzę, teoretycznie...bo w praktyce nie miałem
                                  okazji skonfrontować tych swoich wyobrażeń z rzeczywistością..:)
          • Gość: kama Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.ztpnet.pl 10.08.07, 18:49
            Ale Ty rebel już gdziekolwiek pracowałeś czy jeszcze nigdy nigdzie?
      • Gość: rebel chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 15:18
        ale by nie zapeszać i ewentualnie nie skazywać się na dalsze
        ziemskie wegetowanie nie powiem...;)
        • Gość: olga Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:10

          weź se od mamci kase na psychiatre i niech Ci przepisze fevarin albo
          doxepin !!! dopiero poczujesz, jak to jest czuć się beznadziejnie a
          normalnie! sam sobie nie poradzisz - a do psychologa nie chodź - za
          cienki kaliber!
          • Gość: rebel Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:14
            tak tak, psychiatra mi załatwi pracę, której tak bardzo potrzebuję w
            tej chwili...;D

            depresję mam pod kontrolą....zresztą nic nie da zwalczanie skutków,
            należy wyeliminować przyczynę!

            czyli brak pracy albo mnie samego...;)
            • Gość: ałłła Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:25
              ja myślę, że nie jest z Toba tak źle, żebyś musiał odwiedzać
              psychiatrę :) tzn. póki co jeszcze da się coś z Ciebie wycisnąć :P
              a jesli chodzi o likwidację, to tylko i wyłącznie w grę wchodzi
              likwidacja braku pracy!!!! nie ma innej opcji i nawet tak nie
              żartuj...
              bo i ja zacznę popadać w takie czarne myśli i będziesz miał pewną
              nieznajomą na sumieniu :P a póki co...jeszcze ciągle mam nadzieję,
              że mi się uda...
              • Gość: rebel Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:58
                jedną próbę mam już za sobą.....

                ale to już było dawno dosyć...hmm...

                mam depresję pod kontrolą, to raczej rózne lęki mnie zżerają...ale
                pobieranie antydepresantów które zakłócają proces myślowy jeszcze
                bardziej by mi utrudniły znalezienie jakiejś sensownej
                pracy...gdybym to brał, musiałbym do końca życia pracować na
                taśmie....mimo swego wykształcenia...;/

                zresztą już teraz jest niezbyt miło...jadę na rozmowe na
                magazyniera..a pan czytajacy moje cv mówi mi że nie rekrutują
                obecnie na stanowiska kierownicze....;/

                nic mi się nie chce...
            • Gość: olga Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 16:26
              nie, psychiatra pracy ci nie da - ale jak se łykniesz troche
              antydepresantów to to przytępi twoje troche nadwrażliwe zmysły - i
              wtedy mając robote nawet w call center bedziesz zasuwał a nie myślał
              ze się do tego nie nadajesz - wiem, co mówię - a posteriori..
              • Gość: rebel Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 17:00
                chemiczna lobotomia?

                a może jednak znajdzie się człowiek z dobrym sercem który zapropnuje
                mi jakąś pracę biorąc pod uwagę moje predyspozycje i umiejętności?

                :(
                • Gość: olga Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 17:21
                  najpierw sam określ swoje umiejętności młody człowieku bo poza tym,
                  że potrafisz cudownie odsadzić adwersarza - o tym co umiesz nie
                  wiemy nadal nic.
                  • Gość: rebel Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 17:39
                    czy jeśli w tym miejscu zacznę je okreslać i punktowo wymieniać,
                    zwiększy to moje szanse na zatrudnienie....?

                    nie....

                    choć może i masz rację...skoro gdy jewymieniałem potencjalnym
                    pracodawcom a oni wszyscy stwierdzali że są niewystarczające...może
                    to jednak znak że faktycznie jestem miernotą i nadaje się tylko do
                    prac porządkowych na które kieruje PUP...
                    • Gość: qwer Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.centertel.pl 09.08.07, 21:09
                      rebel, bezrobocie generalnie niszczy człowieka. Sam to teraz
                      przerabiam: brak pewności siebie, czasami jakieś lęki, niechęć do
                      wdawania sie w kontakty z otoczeniem itd.

                      Ale prawda jest taka że trzeba siebie przełamywać. Ty za bardzo
                      chyba wybredzasz. Np. wykładowca na uczelni- nie, bo będziesz
                      katalizatorem ich frustracji. Przecież to bezsensu. Taki argument
                      istnieje tylko w twojej głowie. Bo normalnie jest bez sensu.

                      A propo pracy np. w telemarketingu. To piszesz że byłeś słąby z
                      ekonomi. Przecież tam żadne asy polskich szkół ekonomicznych nie
                      pracują. Tylko normalni studenci, absolwenci ittd. Dają ci materiały
                      uczysz się ich i to wszystko. Nikt nie będzie od ciebie Bóg wie
                      jakiej wiedzy wymagał. Ale ty znowu sobie stworzyłeś argument w
                      głowie. Prawda jest taka, że nie znasz realiów rynku pracy. Piszesz,
                      że w supermarkecie by na ciebie patrzyli jako zagrożenie dla
                      kierowników bo masz wyższe. To też argument tylko w twojej głowie bo
                      tam się wykształcenie przy awansach nie liczy. Bo co komu po twojej
                      P. w supermarkecie. Nie wykorzystasz tego tam.

                      Poprostu musisz się przełamać. Ja też dostaje kopy. Odrzucili mnie w
                      tej kontroli skarbowej. Próbuje gdzie indziej ale też mam już dosyć
                      tego walenia głową w mur.

                      Wiesz rebel poprostu nie znasz dobrze realiów (choć fakt te są
                      smutne). Ja też sie wściekam kiedy pomyślę, że jakbym rzucił liceum
                      np. w drugiej klasie, nie poszedł na studia a np. na praktykę do
                      majstra budownictwa czy nauczył się kafelki wykładać to byłbym
                      dzisiaj spokojny o pracę i bym godnie zarabiał.

                      Nie można brać wszystkiego ale też nie można wszystkiego odrzucać!!!!

                      Pomyśl może o jakimś szkoleniu np. na asystenta bankowego albo coś w
                      tym stylu. Wiem, żę łatwo doradzać ale trzba to jakoś przetrwać.

                      O pracy telemarkera pisałeś, że nie wytrzymasz tego że będziesz się
                      musiał tłumaczyć przed okradanymi klijentami banków ( mówiąc krótko
                      nie chcesz być łachudrą). Ale kto tam kogo okrada????!!! a jak już
                      to od spraw kradzieży- to nie jest telemarketer tylko to już grubsza
                      afera i nikt by Ciebie w to nie włączał. Najwyżej musiał byś
                      odpowiadać na jakieś nie zadowolenia. Normalne. Poza tym to kontakt
                      telefoniczny a więc co innego niż np. osobisty gdzie jest o wiele
                      trudniej. Mi się praca telemarketera kojarzy raczej z rzetelnym
                      informowaniem klijenta a nie ze zbieraniem razów.

                      We wszystkim widzisz jakoś nie moralność, zmowę coś nieczystego.
                      Chore. Sam nigdy bym się nie zatrudnił jako pracownik firm
                      lichwiarskich, pomocnik komornika, akwizytor, windykator czy jakiś
                      oszust. Ale Ty widzisz niemoralność nawet w takich zawodach jak
                      wykładowca czy telemarketer które nie sa postrzegane jako
                      niemoralne. To jest niestety chyba dowód pewnych problemów
                      psychicznych u Ciebie i ja to pisze bez złośliwości. Dla Ciebie nie
                      ma moralnej pracy czy zawodu.

                      Poza tym jesteś pełen sprzeczności piszesz, że możesz pracować na
                      polu ryżowym ale nie pójdziesz na wykładowce. Do supermarketu też
                      nie (mimo iż na pole tak) (sam bym też nie poszedł do supermarketu).

                      Ale głowa do góry spójrz ile masz fanek:):):):) Przełam się. To
                      najważniejsze. Głowa do góry. Też mam doła nie jesteś sam jest wiele
                      ludzi w podobnej sytuacji. Ja wiem że trudno radzić i pocieszać.
                      Sytuacja każdego jest inna. nie ma uniwersalnych rad.
                      • anula36 Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... 10.08.07, 00:17
                        latwo byc fanka wirtualna;) A neipracujacy narzeczony w realu to koszmarna zmora.
                        • Gość: bibi Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:05
                          anula36 napisała:

                          > latwo byc fanka wirtualna;) A neipracujacy narzeczony w realu to
                          koszmarna zmor
                          > a.

                          Oj tak, na pewno, ja bym nie chciala :)

                        • blackisblack Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... 11.08.07, 22:22
                          anula36 napisała:

                          > latwo byc fanka wirtualna;) A neipracujacy narzeczony w realu to koszmarna zmor
                          > a.


                          koszmarny zmor neipracuje drugi rok
                          co ty pijesz przy kompie że tak bełkoczesz?
                      • Gość: bibi Re: chyba już wiem jak się to wszystko skończy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:04
                        Np. wykładowca na uczelni- nie, bo będziesz
                        katalizatorem ich frustracji.

                        hahaha sorry, ale to jest swietne :)))
                        • Gość: bibi Rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:14
                          Ty wez sie chlopie zastanow, czy w ogole chcesz pracowac.
                          Bo czytajac Twoje posty mam wrazenie, ze wcale nie. I Ciebie
                          wlasciwie tak naprawde to frustruje nie to, ze nie masz pracy, ale
                          ze musisz ja znalezc.

                          Ja np powiem Ci szczerze, ze mnie sie juz pracowac nie chce. Drugi
                          rok bez pracy, wypadlam z tego rytmu, jak mam wyjsc z domu to
                          wybieram sie jak sojka za morze. Nie chce mi sie, w domu mi dobrze,
                          nikt mi nie sapie nad głową, nie uczestnicze w wyscigu szczurow, nie
                          musze wczesnie wstawac (choc od wrzesnia zacznie sie zerowka
                          bleeeeh), nie jestem ofiara mobbingu itd. Wlasciwie to jestem
                          szczesliwa. Mąż zarabia (niewiele ale starcza), mam czas dla siebie,
                          moge patrzec jak moje dziecko dorasta, rozmawiac z nim, kiedy zle
                          sie czuje-klade sie do lozka i leze....

                          Na sama mysl, ze mialabym isc do pracy i szarpac w kieracie za 1200
                          (netto czy brutto-jden pies) robi mi sie niedobrze.
                          Bo doskonale pamietam jeszcze jak pracowalam. Ten stres, frustracje,
                          marna kasa i uczucie, ze cos waznego mnie w zyciu omija, ze trace
                          czas na pierdoly za marne papierki.
                          Zauwazylam, ze bardziej chyba frustruje mnie fakt, ze trzeba isc do
                          pracy, niz to, ze trudno ja znalezc. Jednak szukam jej ciagle,
                          czytam, wertuje, wysylam, analizuje. Przynajmniej mam ten komfort
                          (jak na razie) ze nie musze brac byle czego.
                          Coraz bardziej jednak dochodze do wniosku, ze wlasciwie to jestem
                          szczesliwa nie pracujac zawodowo.

                          Znajdz sobie moze bogata narzeczona i narzekaj na jej koszt ;)
                          • Gość: bibi Re: Rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 07:26
                            Uhm, zapomnialam napisac, dlaczego tak twierdze (ze nie chcesz
                            pracowac)
                            Bo odpierasz każdy, doslownie kazdy pomysl. I to w tak absurdalny
                            czesto sposob, ze ewidentnie z tego wynika, ze pracowac nie chcesz.
                            Za kazdym razem szukasz pretekstu, zeby pomysl ( i byc moze oferte
                            tez) odrzucuc.
                            Doslowanie "bo zupa byla za słona" :)

                            Ale.... pracowac musisz [chyba ze wiesz, ta bogata narzeczona ;)] to
                            moze rzeczywiscie napisz tu (jak ktos wyzej zasugerowal), wymien
                            swoje predyspozycje, umiejetnosci, rodzaj wyksztalcenia,
                            zainteresowania-a my postaramy sie nakierowac Cie na prace ktorej
                            powinienes szukac. Co kilka makówek to nie jedna :))
                            • Gość: rebel Re: Rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 12:50
                              zapewne jedyną moją umiejętnością, jak ktoś wcześniej zauważył jest
                              zdolność do polemiki, zbijania argumentów interlokutora za wszelką
                              cenę nie biorąc pod uwagę prawdy w nich zawartej...

                              więc chyba Wy jak i pracodawcy macie rację...że nie nadaję się do
                              pracy lepszej niż przy obsłudze klienta za pensję 1000 zł..:)
                          • Gość: ałłła to mi się podoba :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:30
                            bibi jesteś świetna, hehe
                            ten pomysł z bogatą narzeczoną bardzo mi się spodobał
                            przewijała się tu ostatnio jakaś "panna", która bardzo chciała sie
                            umówić z naszym smutasem rebelem...może warto skorzystac z tej
                            propozycji? :P może to będzie właśnie ta jedna jedyna i do tego
                            jeszcze z wypchaną sakiewką?:)
                            • racz31 Re: to mi się podoba :) 10.08.07, 15:19
                              No właśnie:), Panna składała rebelkowi propozycję nie do odrzucenia
                              a on nic:(,kto wie może akurat to ta jedna jedyna, tylko rebelek
                              musi w końcu ruszyć d.....z domu a nie cały czas się użalać nad sobą
                              przed monitorem.
        • Gość: stinG do Rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 14:50
          Przyznaje nie sledze watku od początku. Ale wydajesz się być
          inteligentnym człowiekiem. napisz skad jestes, jakie masz
          wyksztalcenie (studia,certyfikaty, kursy itp), jak to juz ktos
          napisal, moze bedziemy w stanie pomoc.
          • Gość: rebel Re: do Rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 22:03
            wszystko jest zawarte w którymś z postów na ostatniej stronie
            topiku..:)
      • Gość: rebel ehh wszyscy macie rację...więc nie pozostaje.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 10:54
        ...mi nic innego jak się ładnie pożegnać i coś zrobić z tym życiem...
        • Gość: bibi Re: ehh wszyscy macie rację...więc nie pozostaje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:26
          Swietny pomysl, tylko co masz na mysli piszac "coś"?
        • Gość: ałłła Re: ehh wszyscy macie rację...więc nie pozostaje. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:33
          heeejjj...nie łam się smutasie! ja wiem, że to dla Ciebie i tak nie
          ma znaczenia, ale jest naprawdę wiele osób znajdujących się w takiej
          sytuacji jak TY! jakbyśmy wszyscy postępowali w taki sposób jak Ty,
          to najlepiej zarabiającą grupą społeczną zostaliby psychologowie lub
          jeśli chodzi o niektóre przypadki - psychiatrzy, heh
          nie daj się kolego, nie daj się!
          wszyscy jedziemy na tym samym wózku!
          ja ciąglę wierzę...w siebie, w Ciebie...i innych :P
      • Gość: misia Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.tkdami.net 10.08.07, 12:07
        ja pracowałam na kasie w markecie i powiem tylko ze kto nie pracował
        w ten sposób ten nie wie, ze to najgorsza praca jaka moze być,

        przede wszystkim chamstwo niektórych klientów powala
        jeżeli masz mocne nerwy i lubisz wysłuchiwać pretensji skierowanych
        do ciebie od sfustrowanych klientów (bo kolejka za długa, bo nie ta
        cena, bo za drogo, a dlaczego itp.) to mozesz śmiało pracować

        oczywiście nie wszyscy klienci są burakami i chamami, są jeszcze
        małe wyjątki, wszystko zależy od szczęscia w danym dniu

        pozdrawiam
        • Gość: Piotr Ja nie pracuję już 4 rok IP: *.ilabs.pl 10.08.07, 15:38
          Nie łam się Panie rebel, ja nie pracuję już czwarty rok i jestem na
          psychotopach, które nic mi nie dają. Ciągle jestem załamany.
          • Gość: kama Re: Ja nie pracuję już 4 rok IP: *.ztpnet.pl 10.08.07, 18:52
            Ale Ty rebel już gdziekolwiek pracowałeś czy jeszcze nigdy nigdzie?
            • Gość: rebel Re: Ja nie pracuję już 4 rok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 12:32
              wydaje mi się, że gdybym już kiedyś pracował to nie szukałbym pracy
              od przeszła dwóch lat...;/
              • Gość: bibi Re: Ja nie pracuję już 4 rok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 14:21
                To Ty zyjesz?? Ufff.... :))
                Zle Ci sie wydaje, mam kilkuletnie doswiadczenie zawodowe i tez nie
                mam pracy. Nie oddzwaniaja do mnie.
                • Gość: rebel Re: Ja nie pracuję już 4 rok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 14:23
                  więc może w tej dziedzinie życia to Fortuna karty rozkłada...;/

                  jeszcze jakiś czas pożyję..:)
                • anula36 Re: Ja nie pracuję już 4 rok 14.08.07, 16:55
                  ale masz tez dziewczyno zasadniczy pracowniczy feler- niezbyt duze dziecko:)
                  • Gość: bibi Re: Ja nie pracuję już 4 rok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 21:13
                    anula36 napisała:

                    > ale masz tez dziewczyno zasadniczy pracowniczy feler- niezbyt duze
                    dziecko:)

                    ale ja o tym nie pisze w cv ani lm. Dlaczego wiec nie oddzwaniaja?
                    Jakies inne sugestie? :)
                    • blackisblack Re: Ja nie pracuję już 4 rok 15.08.07, 17:40
                      Gość portalu: bibi napisał(a):

                      > anula36 napisała:
                      >
                      > > ale masz tez dziewczyno zasadniczy pracowniczy feler- niezbyt duze
                      > dziecko:)
                      >

                      ty za to cała jesteś jak duży tłusty feler
                      ile ci płacą od postu stary durny babsztylu?
                • Gość: rebel swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 18:15
                  ...sobie wymyślę jakieś doświadczenie, bo to chyba głupio mieć tyle
                  lat i nie posiadać żadnego..;|

                  chyba jednak z tym fantazjowaniu ominę stanowiska kierownicze, co
                  zdecydowanie groziłoby sprawdzeniem tegoż doświadczenia..;)
                  • Gość: kama Re: swoją drogą to chyba... IP: *.ztpnet.pl 14.08.07, 19:33
                    A wykorzystałeś jakoś te dwa lata bezczynności, zrobiłes prawo jazdy (mozna na
                    raty), uczyłes sie jakiegos języka?
                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 20:56
                      języka angielskiego uczyłem się od 8 roku życia...po ukończeniu
                      studiów samodzielnie starałem sobie go doszlifować...w tym celu
                      czytałem ksiązki tylko pisane w języku angielskim i w zaadzie
                      zrezygnowałem z audycji w polskojęzycznej telewizji...myślę więc że
                      ten język mam opanowany całkiem nieźle...na studiach dodatkowo
                      lektoraty miały charakter profilowany business-politics...

                      próbowałem powtarzać sobie również niemiecki...zdawałem go nawet na
                      maturze...ale potem w zasadzie w ogóle go nie używałem, więc przede
                      wszystkim słownictwo pozostawia wiele do życzenia...

                      poza tym przez ten czas nadrobiłem swoje zaległości w obsłudze
                      programów komputerowych...MS Office <bez Accessa>, Lotus Notes, dwa
                      najpopularniejsze programy graficzne...

                      z racji rozmów o pracę na których bywałem, uczyłem się zazwyczaj
                      jednorazowo innych tematów....a to konkretnych ustaw a to tematyki
                      funduszy unijnych..;>

                      a co do prawa jazdy...tu akurat dumny z siebie nie
                      jestem...próbowałem rok temu, zapisałem się na kurs...teoria
                      wchodził mi łatwo, byłem nawet najlepszy na kursie...ale gdy oszło
                      do praktyki....;/...mam wszystko to czego nie powinien mieć dobry
                      kierowca...a przede wszystkim, myślę za kółkiem..;> zbyt intensywnie
                      co powoduje że nie potrafię się skoncentrować na jeździe...jeszcze
                      jedno mi przeszkadzało w pozytywnym ukończeniu tego kursu...jesli
                      biorę się za coś, to muszę wierzyć że będę w tym najlepszy, inaczej
                      nie widzę w tym sensu...w połączeniu z tym, że bałbym się o każdego
                      przechodnia którgo miałbym na widoku powoduje to że marny byłby ze
                      mnie kierowca....;)
                      ehh jeśli akurat własny pojzd jest taki ważny, to można zawsze
                      skuter kupić...pali mniej, a i łatwiej nim jeździć po dużym
                      mieście..:)
                  • Gość: qwer Re: swoją drogą to chyba... IP: *.centertel.pl 14.08.07, 20:22
                    O rebel dobrze że dałeś znak życia. Słuchaj możesz coś tam
                    podklororyzować, obyś tylko ni eprzeginał. Żadne wielka zbrodnia.
                    Też musisz nad sobą trochę popracować chyba. Nie nad umiejętnościami
                    ale nad sobą. Może jakiś kontakt z psychologiem (jak uważasz) po
                    prostu nie umiesz albo trudno Ci wychodzi spojrzenie na sprawę
                    obiektywnie. Chyba masz symptom który występuje w depresjach i
                    nerwicach- obwinianie sie za wszystko. Nawet praca w call center
                    kojarzy Ci się z jakimś złem, niemoralnością. A to normalna robota.
                    Sam dzwoniłem na call center bo chciałem się spytać o coś w banku
                    (kiedy jeszcze zarabiałem i myślałem o pieniądzach bo je miałem:):):)
                    I nie miałem wrażenia , że tam jacyś "sku..ele" pracują.

                    Pisałeś też , że robią chamsko bo biorą pracownika na umowę na czas
                    określony a nie na czas próbny. Z punktu widzenia prawa to co
                    napisałeś to czysty absurd. W umowie na czas określony masz też
                    okres wypowiedzenia (zazwyczaj 2 tyg). Gdyby Ciebie wzieli na okres
                    próbny na 3 mies okres wypowiedzenia byłby też 2 tyg. Poza tym umowa
                    na czas określony jest korzystniejsza niż na czas próbny. I to każdy
                    powie.

                    A próbowałeś szukać pracy po gazetach? Twoje wykształcenie by sie
                    nadawało

                    Może prawo jazdy by ci się przydało? ( to rozumiem aż już coś
                    chwycisz i uzbierasz na kurs).

                    Wiesz mi łatwo radzić a sam nie mogę sobie doradzić i jestem bez
                    pracy. Aplikuje teraz po urzędach bo do firm prywatnych już się
                    zniechęciłem. Ciągle z tym stażęm wyjeżdżają (już drugi raz
                    usłyszałem). I to gość chce staż na coś właśnie w rodzaju call
                    center!!!!!! za 450 zł!!!!. Te staże to powinny być bardziej
                    restrykcyjnie zapisane w prawie. Ja rozumiem staż jako okres w
                    którym się uczysz do pracy a jednocześnie coś tam robisz. A przecież
                    tam bym normalnie pracował np. pół roku ( bo jakie tam umiejętności
                    zdobędę - rozmowy przez telefon??)za pół roku gość weżmie kolejnego
                    jelenia i tak w kółko. Chore. Czy 1200 zł. to aż tyle pieniędzy.
                    Uważam że te staże to w większości szukanie taniej siły roboczej.
                    Jak można dorosłemu człowiekowi płacić za normalny czas pracy 450
                    zł. Sam bym nigdy komuś czegoś takiego nie zaoferował.
                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 21:05
                      mam własnie odwrotnie...tzn. zawiodłem się do państwowych więc teraz
                      szukam tylko po firmach prywatnych..;>

                      co do przepisów regulujących zawieranie umów...nie znam się...i z
                      tego powodu jest mi wstyd ogromny...więc jak tylko dorwę kodeks
                      pracy, przeczytam go i staram się skoncentrować na tym by to jeszcze
                      zrozumieć..:)

                      psycholog to jednak określone koszty...50 zł za wizytę....to by mi
                      wystarczyło na trzy bilety by dojechać do Warszawy na rozmowy w
                      sprawie pracy..;/

                      z tym stażem...pewnie próbują wykorzystać własnie fakt że nie masz
                      jeszcze pełnego wyższego...myślą więc że będziesz wdzięczny i
                      wniebowzięty pracujac za 450 zł...zważywszy jednak na to że dziś
                      ludzie ze średnim potrafią wyciągnąć 2 tyś i na rozmowie nie schodzą
                      poniżej 1500 zł, to wątpię by udało się takim firmom znaleźć
                      kogokolwiek ...może student pierwszego roku by się na coś takiego
                      zgodził...
                      Tobie życzę jednak powodzenia przy szukaniu w urzędach...myślę że
                      tak jak i dla Ciebie tak i dla mnie byłaby to idealna praca, po tym
                      okresie bezrobocia...praca odpowiedzialna ale nie taka znowu ciężka,
                      więc można by bez przeszkód gładko wejść w ten pracowniczy rytm...;/

                      pzdr.
                      • Gość: bibi Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 21:16
                        Psycholog jest darmowy, w osrodku zdrowia psychicznego.
                        • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 21:29
                          ale czy skłonność do popadania w melancholię niezmiennie musi się
                          wiązać z depresją?

                          byłem raz u psychologa, najlepszego w mieście....nie określił mojego
                          stanu jako depresji...w zasadzie odniosłem wrażenie jakby uznał mnie
                          za życiowego pechowca, któremu nic nigdy nie może się udać....a gdy
                          sobie coś zaplanuje to obróci się zawsze o 180 stopni..;|

                          a co do tego, że potrzebna mi pomoc....to się zgodzę...sam sobie nie
                          poradzę, tylko naprawdę nie wiem czy tej pomocy potrzebuje od
                          psychologa, czy też od drugiego człowieka, który wyciągnie pomocną
                          dłoń...

                          szczerze mówiac to czuję się teraz troche jak osoba niepełnosprawna,
                          dla której jedyną szansą na zdobycie pracy jest łaska drugiego
                          człowieka lub też korzyści ekonomiczne dla firmy wynikające z jego
                          zatrudnienia...;/
                          • Gość: kama Re: swoją drogą to chyba... IP: *.ztpnet.pl 14.08.07, 21:42
                            Trochę dziwne to, co napisales o prawie jazdy... Nie bardzo rozumiem w sumie,
                            nie mozesz zrobic prawka bo tak strasznie wszystko analizujesz i tak się
                            wszystkim przejmujesz, faktycznie masz jakąś dziwną psychikę... ale jak mówi
                            Kabaret Moralnego Niepokoju: z każdego szamba da się wyjść ;). Ja tu jednak
                            widzę że problem nie leży w twoim braku doświadczenia czy braku umiejętności
                            (człowieku znasz prawie biegle angielski!!!) tylko w twojej psychice. Musisz
                            ostro i solidnie nad nią popracować!!
                            • anula36 Re: swoją drogą to chyba... 14.08.07, 21:58
                              w dodatku to jest dzialanie w ktorym mozesz byc najlepszy:)
                              • Gość: bibi Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 22:23
                                Rebel, Ty mi sie kojarzysz z Monkiem :)
                                On jest zdrowo walniety, ale genialny :)))
                                Mysle, ze Ty tez masz swoj ukryty talent jak on. Musisz tylko dojsc
                                do tego, co nim (tym talentem) jest.

                                Mam nadzieje, ze sie o tego "zdrowo walnietego" nie obrazisz.
                                • anula36 Re: swoją drogą to chyba... 14.08.07, 22:26
                                  gdzies kolo 150 postu mialam dokladnie te same skojarzenia:)
                                  tez lubie Monka.
                                  • Gość: bibi Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 22:43
                                    :)))))
                                    Ale dzisiejszy odcinek byl kiepski IMO
                                    • anula36 Re: swoją drogą to chyba... 14.08.07, 22:52
                                      nie ogladalam.
                                      Moim ulubionym jest ten kiedy Monk z jeszcze bardziej Monkowatym braciszkiem czekaja na swojego zaginionego tatusia;)
                                      • Gość: qwer Re: swoją drogą to chyba... IP: *.centertel.pl 15.08.07, 01:51
                                        no rebel. warto przeczytać prawo pracy. Ja kupiłem aktualny kodeks
                                        za 3,5 zł. . Unikniesz nieporozumień w podejmowaniu deecyzji . Co do
                                        psychologa, wiesz ja też jak mam doły i załmania myślę, że przydałby
                                        mi się jakiś życzliwy człowiek, który po prostu by mnie wysłuchał, ,
                                        postarał zrozumieć. W rodzinie trudno mi o kogoś takiego znaleść.
                                        Też nie wydaje mi się aby mi psycholog był potrzebny, właśnie
                                        bardziej ktoś życzliwy. Zazdroszcze ludziom mającym silne oparcie w
                                        rodzinach.

                                        Ten staż to pewnie proponują wszystkim którym się da zaproponować,
                                        bez względu czy wyższe czy średnie, tryb, uczelnie, kierunek itd. Do
                                        dzwonienia i odbierania telefonów wielkiej wiedzy nie trzeba. Ja
                                        nawet starałem się z 3 mies. temu o staż w branży która mnie
                                        interesuje ale nic z tego nie wyszło. Tam był nie miał takiego
                                        przekonania żę mnie ktoś robi w konia bo bym się musiał tam paru
                                        rzeczy nauczyć nim bym dobry w tym był. A tu gość chce mieć
                                        pracownika od telefonów, który by normalnie pracował a nie się
                                        czegoś uczył. To po prostu jakiś mały kanciarz. Za pół roku weżmie
                                        kolejnego jelenia i będzie myślał jaki to on sprytny jest. A co ze
                                        mną??? wpisze sobie w cv staż jako telemarker???!! nie dość żę nic
                                        nie zarobie to jeszcze się niczego nie nauczę. gdyby mi zaoferował
                                        te 1200zł to bym poszedł. Ale nikomu nie dam satysfakcji z robienia
                                        ludzi w konia.

                                        Też nie wiem co robić. Łapałem się dosłownie wszystkiego. Nawet
                                        jakiś wyjazd do uk zaczałem organizować. Dwa razy dzwonili z anglii
                                        mieli zadzwonić trzeci już ze szczegółąmi i konkretami i nic, nie
                                        dzwonią. W Polsce już przerobiłem zdaje mi się wszystko. Brak mi
                                        pomysłów już. Dzwoniłem, skłądałem cv, chodziłem, ogłaszałem się,
                                        wysyłałem po firamch itd. Nic. Jakby jakaś zmowa była.:):) Sam się
                                        łąpię,że trudno mi już cv wysyłać bo po prostu tracę wiarę że to ma
                                        sens. W urzędach jest ten plus że jak spełniasz wymagania formalne
                                        to muszą ci na rozmowę zaprosić. Nie ma innej możliwośći. A tak w
                                        firmach prywatnych to u mnie na 30 wysłąnych cv 1 zaproszenie.

                                        Ale w urzędach nepotyzm i kumoterstwo niestety.

                                        Co do prawo jazdy. To bez przesady. Rzadne wielkie halo. Nie
                                        tacy "analizatorzy" jak ty robią. Po za tym nikt nie oczekuje aby
                                        był kierowcą rajdowym tylko dął sobie radę podjechać gdzieś. Rzadna
                                        wielka filozofia. Kwestia wprawy i obycia. raz, drugi, trzeci byś
                                        załapał dryg. Dopisujesz do tego za dużo filozofię.

                                        • Gość: bibi Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 10:37
                                          Do mnie sie odezwali, wow!
                                          Ide w piatek na rozmowe (na fakturzystke)
                                          Mam nadzieje, ze chociaz to złapie, bo inaczej kiepsko sie widze...
                                          • Gość: bibi rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 10:44
                                            Ty sie czlowieku nie zalamuj, wiesz w jakiej ja jestem sytuacji? Nie
                                            lubie sie uzewnetrznac az tak, ale napisze.
                                            W domu mam umierajacego na raka ojca, wychudzony wrak czlowieka, do
                                            konca miesiaca musze wypieprzyc z domu meza alkoholika i skladam
                                            pozew o rozwod. Zostane sama z 6 letnia corka i 300 (?) zl alimentow.
                                            Musze dostac prace, bo inaczej bede skazana na zerowanie na matce
                                            albo bede musiala sprzedac dzialke budowlana ktora kiedys kupilam z
                                            mysla o inwestycji na starosc/dla corki.
                                            Placze kiedy to pisze, ale wiem, ze musze sie trzymac. I pomimo, ze
                                            mam 2 fakultety i setki wyslanych cv bez odpowiedzi-ide w piatek na
                                            rozmowe na fakturzystke (wiesz tez ze dorabiam sprzataniem), pisze
                                            reportaz na konkurs i mam nadzieje, ze go wygram i ze w koncu do
                                            cholery zaczne zyc jak dorosly, normalny czlowiek, nie jak ofiara
                                            losu.
                                            • Gość: qwer Re: rebel IP: *.centertel.pl 15.08.07, 11:11
                                              no to bibi rzeczywiście nie do pozazroszczenia sytuacja. Szczerze
                                              mówiąc z tego co pisałaś wynikał inny obraz. Pisałaś, że mąż
                                              utrzymuje Cię i że masz czas na dziecko i że tak mocno Ci na pracy
                                              nie zależy.

                                              Trzymaj się. Z tego co piszesz to rzeczywiście lekko nie masz.

                                              A wolno spytać Ciebie o wiek?? (to tylko internet, więc chyba
                                              jeszcze wypada)

                                              Wiesz mnie trochę rozczarowała twoja deklaracja, że starasz się o
                                              pracę w jakimś urzędzie i że masz plecy ale nie wiesz czy "prezesik"
                                              wystarczy. Mnie nepotyzm irytuje i to bardzo. Bo co mam zrobić ja
                                              skoro nie mam pleców, jestem gorszy od tych którzy mają?? Uważam i
                                              pisałem to już wcześniej na forum, że w każdym normalnym kraju
                                              nepotyzm i korupcja stoją na jednej płaszczyżnie. Bo tworzą chorą
                                              niesprawiedliwość, tam gdzie powinna być i może być. Obsadzanie
                                              nawet najniższych urzędów rodziną to zwyczaj wzięty z III świata i
                                              praktykowany na Białorusi. W takich krajach jak Anglia, Niemcy,
                                              Francja podobno nie istniejący. A jak coś takiego się wyda to z tego
                                              afera jest robiona. W Polsce to folklor który zabija kreatywność i
                                              uczy że cwaniactwo popłaca. Co czuje młody człowiek który widzi że
                                              się nie dostał do pracy na państwową posadę bo nie ma ustawionego
                                              ojca albo wuja itp. Podobnie było na wydziale prawa uniwersytetu
                                              gdańskiego. Pisały o tym gazety i mówiła telewizja. Z odwołania nie
                                              dostały sie osoby z PGR-ów, którym zabrakło 1 punkt a podostawały
                                              się dzieci VIP-ów którym brakowało kilkadziesiąt punktów (niektórym
                                              nawer powyżej 10). Niewiem jak ta sprawa została w końcu rozwiązana

                                              Ale jeśli jesteś w takiej sytuacji to nie oceniam. W ogóle nie
                                              oceniam innych ludzi a tego tym bardziej. Życzę Ci powodzenia. Mam
                                              nadzieję że sie Ci ułoży.
                                              Trzymam kciuki
                                              • Gość: bibi Re: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:05
                                                Bo utrzymuje. Do konca sierpnia. Pozniej bede sobie radzic sama.
                                                mam tez kase zainwestowana w ziemie i cos jeszcze. Ale nie chce tego
                                                ruszac.
                                                Co do plecow w pracy w urzedzie. Nic nie pisalam o prezesiku. To
                                                rebel (chyba?) cos pisal o sytuacji, jak na korytarzu czekal na
                                                rozmowe, a obok przechodzi jakis prezes, uscisnal reke innego
                                                czekajacego na rozmowe i powiedzial: zalatwione!
                                                Ja tylko napisalam, ze nie mam takich znajomosci, u prezesa. Ze
                                                moje "plecy" sa za male.
                                                I wiesz co Ci powiem? Nie mam zamiaru nie wykorzystac tych plecow,
                                                jesli bede miala taka mozliwosc. Mam juz w dupie zasady, srady i
                                                inne gowna. Jak ja jedna bede taka z zasadami, to reszta mnie
                                                wyroluje.
                                                Nie mam juz czasu ani mozliwosci na zycie w zgodzie z pieknymi
                                                zasadami. Zasady dziecka ani mnie nie utrzymaja. Jak trzeba bedzie,
                                                bede walczyc pazurami o stanowisko pracy, wykorzystam mozliwosci
                                                ktore mam. Dwa lata kopów po probie szukania praca wlasnie z
                                                zasadami juz mnie nauczylo. Trzeba sie dostosowac do zasad
                                                panujacych w tym kraju, inaczej bedziesz w nieskonczonosc
                                                bezrobotnym. I to powinno Cie rozczarowac i irytowac, brak
                                                perspektyw.

                                                ps. mam 33 lata
                                                • Gość: rebel Re: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:51
                                                  tak więc masz już połowę drogi ku odnalezieniu satysfakcjonującej
                                                  pracy pokonaną ...bo odpowiednia i silna motywacja to właśnie...tak
                                                  mi się przynajmniej zdaje 50% sukcesu przy poszukiwaniach...

                                                  co do sytuacji w domu, nie zazdroszczę...ale jakby nie patrzeć
                                                  dzięki temu nikt nie kopie Cię z góry <tak byś nie mogła się
                                                  podnieśc> ale kopią z boku, tak by wprawić w ruch:)

                                                  a co do wieku i dziecka...wiesz to nie jest tak dokońca
                                                  jednoznaczne...obecie duże firmy boja się zatrudniać młodych
                                                  pracowników, którzy nie mają tu zobowiązań...sam chyba kilka razy
                                                  poległem przez to że powiedziałem iż nie mam żadnych zobowiązań,
                                                  dzieci, nikogo na utrzymaniu..;)...Pracodawcy boją się że pracownik
                                                  przyjdzie do nich popracować dosłownie na bilet do Anglii...nawet
                                                  się im nie dziwię..25latek to osoba jeszcze w miarę mobilna i chcąca
                                                  podejmować nowe wyzwanie...i mająca jeszcze duże ambicje zazwyczaj -
                                                  których nie przytępił rynek pracy..;)

                                                  Są więc firmy które właśnie przyjmują ludzi w okreslonym przedziale
                                                  wiekowym, posiadającym tu rodzinę...i nie jest to praca ciecia, czy
                                                  też doradcy finansowego...są to zwykłe biurowe posady...Z tego co
                                                  pamiętam taka politykę stosuje np. GM Records...choć akurat ta
                                                  wiadomośc Ci się pewnie na dużo nie zda, bo oni działaja w
                                                  Warszawie..;/
                                                  no ale jesli są oni, tzn. że są inne firmy które prowadzą podobną
                                                  politykę kadrową....

                                                  a co do Monka...mam jednego znajomego i właśnie przy nim to ja
                                                  wydaję się normalny...tak więc decydujący jest tu chyba odpowiedni
                                                  punkt odniesienia...;)
                                                  a czy mam jakiś talent, to nie wiem...raczej wątpię...jestem chyba
                                                  kwintesencją przeciętności...:)

                                                  powodzenia w walce o pracę związanej z fakturowaniem...zawsze to nie
                                                  obsługa klienta!;D
                                                  • Gość: bibi Re: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:55
                                                    Uhm, tja...
                                                    Ty i przecietnosc....
                                                    hahahahaha :)
                                                  • Gość: bibi Re: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:57
                                                    Twoj problem Rebel wlasnie polega na tym, ze nie jestes
                                                    przecietniakiem.
                                                    Masa przecietniakow ma prace i duzo jej do szczescia nie trzeba.
                                                    • Gość: rebel Re: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 13:03
                                                      no dobrze...to robię wszystko by przeciętnym być...również na
                                                      rozmowach o pracę ostatnio robię z siebie grzecznego zagubionego
                                                      chłopca..;>

                                                      a tak na serio....może jest w tym trochę racji....przeciętni nie
                                                      przejmują się zarówno tak bardzo sukcesami jak i
                                                      porażkami...przyjmują je bez dogłębnej analizy faktów które mogły
                                                      doprowadzić do jednego lub drugiego...nie patrząc do przody nie
                                                      patrzą też za siebie......

                                                      może za bardzo żyję przeszłością...;|
                                              • Gość: bibi Re: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 12:24
                                                qwer czy Ty czasem nie pisales, ze jestes z trojmiasta? :>
                                        • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 13:00
                                          co do urzędów, to nie wiem czy jest tak dokładnie jak mówisz...że
                                          muszą zaprosić na rozmowę...w zasadzie złożyłem ok 40 aplikacji do
                                          różnych urzędów...zaprosili mnie tylko na jedna rozmowę...do Urzędu
                                          Miasta....;>...zapewne wrażenie zrobiło na nich jednak moje cv,
                                          uczelnia państwowa, wyniki na studiach....choć potem okazało się że
                                          wszystko było już ustalone od początku, jak w przetargu..;/

                                          najzabawniejsze jest to, że teraz szukają ok 6 osób na różne
                                          stanowiska...między inymi sekretarza...czyli niejako stanowisko
                                          stworzone pode mnie...problem jest taki że po tamtym upkorzeniu nie
                                          mam ochoty pracować z tymi ludźmi...poza tym taka ilośc wakatów
                                          świadczy także jaka atmosfera tam musi panować...
                                          i tu dochodzimy do meritum sprawy...nie wszyskie urzędy obsadzane są
                                          z klucza i po znajomości...i jeśli będziesz aplikował do wieli naraz
                                          trafisz na stanowisko które będą chcieli obsadzić według
                                          procedur...po prostu zwłaszcza w samorządach do władzy dochodzą
                                          ludzie nie znajacy się na polityce...przez jeden rok potrafia zrazić
                                          do siebie kadrę urzędniczą w podległej jednostce...ci urzędnicy
                                          odchodzą...jednocześnie ławka rezerwowych w poszczególnych polskich
                                          partiach nie jest zbyt długa, więc w końcu będą musieli otworzyć
                                          rekrutacje na osoby spoza kręgu najbliższych wtajemniczonych...i tu
                                          jest Twoja szansa..:)

                                          co do prawa jazdy...chciłbym spróbować jeszcze raz, ale dopiero gdy
                                          ustabilizuje swoje życie...gdy znajdę pracę...nie ukrywam że
                                          przydałaby się również kobieta..;D...Tu chyba akurat mężczyźni nie
                                          doceniają wpływu niewiast na ich życie...bliższe prawdy są chyba
                                          jednak relacje panujace między kobietami a mężczyznami u
                                          Indian...kobieta jest tam nie dość że wsparciem, to ona kierunkuje
                                          mężczyznę i daje przysłowiowego kopa w d... :)
                                          • Gość: bibi Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 13:07
                                            Ty sie lepiej streszczaj z tym prawem jazdy, bo dokumenty sa wazne
                                            chyba tylko 5 lat od zlozenia w osrodku. Po co ma Ci kasa przepasc?
                                            • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 13:31
                                              czyli zostały mi jeszcze 44 miesiące...;D
                                            • Gość: qwer Re: swoją drogą to chyba... IP: *.centertel.pl 15.08.07, 13:57
                                              Nie nie jestem z trójmiasta.

                                              Co do urzędów rebel to się mylisz. Jeśli spełniasz wymagania
                                              formalne musisz być zaproszony. Jeśli choć jednego nie spełniasz
                                              (np. nie wyślesz ksera dowodu albo nie podpiszesz oświadczenia to
                                              cię nie zaproszą). Takie jest prawo. Ja aplikowałem 3 razy do
                                              urzędów i zawsze dostawałem zaproszenia. Nie mogą na wymaganiach
                                              formalnych oszukiwać. Bo to proste do udownodnienia i każdy Sąd
                                              pracy przyzna racje. Pisałeś rebel kiedyś , że wykształcenie się nie
                                              liczy przy aplikowaniu. O tyle się liczy, że jeżeli w wymaganiach
                                              formalnych jest wyższe to musisz mieć wyższe.Jeśli chcą wyższe
                                              ekonomiczne musisz mieć wyższe ekonomiczne itd Jeżeli jest średnie
                                              to musisz mieć średnie. I tu każdy by się bał oszukiwać na tym bo to
                                              proste do udowodnienia i są kontrole. Poza tym można prywatnie
                                              przekazać sprawę do sądu o odszkodowanie (jest taka możliwość)

                                              Jeśli chodzi o rekrutacje do Służby Cywilnej to są to procedury
                                              opisane ustawą. I nikt na beszczela tego nie złamię. Lepiej kogoś
                                              uwalić na rozmowie gdzie weryfikacja tego jest bardzo trudna niż w
                                              wymaganiach formalnych gdzie jest oczywistość. Może przy aplikowaniu
                                              zbyt lużno podszedłeś do sprawy. Czegoś nie skserowałeś albo nie
                                              napisałeś jakiegoś oświadczenia, albo jakiegoś zaświadczenia nie
                                              zdobyłeś itd. Z tego co pisałeś choćby o umowach o pracę wynika że
                                              nie jesteś dobrze zorientowany w temacie przepisów i chyba warto
                                              abyś to nadrobił.

                                              Prawo jazdy się chyba przydaje. I raczej ludzie wolą je mieć.
                                              Pracodawcy też na to milej patrzą i jeżeli ci nie pomoże to napewno
                                              nie przeszkodzi.

                                              A co do tego, że nie masz zobowiązań to wątpię aby to jakoś wpływało
                                              na proces rekrutacyjny. Przesada. Szukasz tam gdzie nie trzeba.
                                              Przecież w wymaganiach jest prawie zawsze- dyspozycyjny. A kto jest
                                              bardziej dyspozycyjny kawaler bez zobowiązań czy taki z czwórką
                                              dzieci!!! Weż pomyśl!! Nawet w urzedzie ostatnio spotkałem się w
                                              wymaganiach dodatkowych- dyspozycyjność. Ja mam kuzyna w moim wieku
                                              co ma żonę i dziecko i on bynajmniej dyspozycyjny nie jest. Narzeka
                                              na brak czasu ciągle.

                                              W urzędach to jest najgorszy nepotyzm i kumoterstwo. I to jest
                                              oznaka zacofania tak naprawdę. W Angli to mają służbę cywilną z
                                              prawdziwego zdarzenia. Aż pozazdrościć.

                                              Ja Cię bibi rozumiem, że sytuacja skłania Cię abyś walczyła jak lew.
                                              Ja teraz rozważam taką myśl, że jak będę dobrze wiedział, że na
                                              rozmowie w urzędzie wypadłem dobrze i odpowiedziałem na wszystkie
                                              merytoryczne pytania to czy w razie odrzucenia nie skierować sprawy
                                              do Sadu Pracy. Ale to też jest ryzyko i trudna kwestia.

                                              A propo tego sekretarza rebel to lepiej się zorientuj jakie mają
                                              wymagania nim napiszesz, że stanowisko pod Ciebie jest. Po to może
                                              być złudzenie. Sekretarz to już chyba troszeczkę wyżej i mogą kogoś
                                              np. z 2letnim wykształceniem szukać.

                                              Poza tym po czym wnioskujesz że to pod Ciebie jest???
                                              • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 22:02
                                                wyższe wykształcenie, niekaralność, praktyka pracy w instytucjach
                                                państwowych, komunikatywnośc, znajomość zagadnień z dziedziny PR,
                                                wykształcenie najlepiej humanistyczne..;)
                                                • Gość: qwer Re: swoją drogą to chyba... IP: *.centertel.pl 15.08.07, 23:52
                                                  I co to niby ma być????!!!!! i ten :) ???!!!

                                                  Pewnie wymagania formalne. Ale jeszcze muszą być wymagane dokumenty
                                                  które trzeba przysłać do nich. Kopie wyższego, dowodu, oświdczenia,
                                                  zaświadczenia, dokumenty potwierdzające język.

                                                  Sorry ale z tego co mi wiadomo praktyki to żadnej w instytucjach
                                                  państwowych nie masz (jak masz to zwraca honor) i tu może nie
                                                  chodzić bynajmniej o 2 tyg praktyki na studiach.

                                                  Z PR to też chyba nie wiele miałeś wspólnego bo nie pisałeś nigdy
                                                  abyś w agencji reklamowej pracował albo czymś takim. To że miałeś
                                                  jakiś przedmiot na studiach???. PR a wiem co pisze bo w poprzedniej
                                                  pracy pracowałem ze specjalistą od PR to nie jest takie proste jak
                                                  ci się wydaje. Wiesz czym jest BTL, marketing szeptany, BIGL ?? i
                                                  jak to się organizuje????? Jakiś przedmiot to za mało aby mieć
                                                  wiedzę o PR. Ale próbuj. A może akurat się trafi. To jest to z czego
                                                  będziesz tam pytany albo z czego będziesz miał test. I radzę się
                                                  merytorycznie przygotować w UKS to mnie maglowano z podatków aż
                                                  miło. Sprawdż czy nie ma w ogłoszeniu wymagań dodatkowych za nie
                                                  teoretycznie powineś mieć punkty.

                                                  Jeśli prześlesz im wszystkie wymagane przez nich dokumenty i zrobisz
                                                  to w dobry sposób to znaczy, żę według ustawy przeszedłeś pierwszy
                                                  etap. MUSZĄ cie zaprosić na drugi( czy pisemny czy usty, albo ten i
                                                  ten- ustawa dopuszcza wszystkie możliwości) Jeśli będzie jakiś błąd
                                                  (np. brak osobistego podpisu) to cię odrzucą i nawet nie poinformują.

                                                  Jak piszesz że aplikowałeś i nie odzywali się to znaczy że
                                                  przysłałeś dokumenty z błędem, albo miałeś nie te wykształcenie,
                                                  albo zły termin itd. Wy ludzie czytajcie przepisy!!!!!

                                                  Mam nadzieje, ze sprubujesz tam przynajmniej a nie powiesz że to
                                                  niemoralna robota albo , że honor osobisty ci nie pozwala :):):)
                                                  • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 00:16
                                                    właśnie mi wytłumaczyłeś w kilku zdaniach że i tak nie miałbym po co
                                                    tam aplikować....więc szukam dalej...;)
                                                  • anula36 Re: swoją drogą to chyba... 16.08.07, 00:23
                                                    spoko:) Rebel nas nie zawiedzie i wymysli 3 inne powody czemu nie tam:)
                                                    To jest po prostu czlowiek z pewnych wzgledow niezdolny do podjecia zadnej pracy,ani dzis,ani jutro,ani za naszego zycia. Tyle ze w przeciwienstwie do wielu takich osob potrafi to z wdziekiem umotywowac, dlatego tak dobrze sie czyta ten watek.
                                                    • Gość: Piotr Jesteś Pan wielki IP: *.ilabs.pl 16.08.07, 10:42
                                                      Pan rebel to człowiek znakomity, intelektualista, zazdroszczę mu
                                                      tego i tego, że jest tylko 2 lata bezrobotnym, bo ja po studiach nim
                                                      jestem dużo więcej.
                                                    • Gość: rebel Re: Jesteś Pan wielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 15:02
                                                      jeśli to ironia, to skierowana w niewłaściwym kierunku, gdyż niejako
                                                      od ponad roku tkwie w stanie abnegacji i anomii..;>

                                                      jeśli to z kolei szczere, to nie wiem co o tym myśleć...

                                                      napewno wiem tylko jedno nie jestem ani inteligentny anie
                                                      wielki..jestem po prsotu żałosny i potrafię się do tego przyznać..:)

                                                      pzdr.
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 12:00
                                                      wiedziałem, że mogę liczyć na twoją zgrabną psychoanalizę w kilku
                                                      zdaniach zawartą...
                                                    • Gość: ałłła Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 15:13
                                                      musze przyznać, że jesteś...nie wiem...hmmm...dziwny? :/
                                                      ale masz coś takiego w sobie, co mnie do Ciebie ciągnie :)
                                                      tzn. niemal nie ma dnia, bym tu nie zajrzała i nie poczytała sobie
                                                      nowych postów...
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 16:00
                                                      ależ tak, sam czuję się jak żywy eksponat w Gabinecie Osobliwości w
                                                      XIX wiecznym cyrku...;>

                                                      do pewnego czasu to było nawet fajne....

                                                      teraz już nie wystarcza...

                                                      potrzebuję zmian, niestety coraz mnie wierzę w to że ktoś mi da
                                                      szanse na zmianę...

                                                      a ktoś musi...nie mozna ruszyć z miejsca nie dysponując odpowiednim
                                                      napędem, czy też siłą zewnętrzną która wprawi w ruch...

                                                      gdyby było inaczej i potrafiłbym się z tego podnieść sam, mógłbym
                                                      aspirować do panteonu półboskich herosów...a niestety za takiego się
                                                      nie uważam..;>

                                                      może po prostu inaczej odczuwam ten świat, stąd takie wrażenie
                                                      sprawiam iż jestem dziwny?

                                                      ;)

                                                      idealnie byłoby gdyby czytanie moich postów wyzwalało w Tobie
                                                      agresję i chęć większej walki o siebie i o znalezienie pracy...wtedy
                                                      byłbym naprawdę wniebowzięty..:)

                                                      pzdr.
                                                    • Gość: kama Re: swoją drogą to chyba... IP: *.ztpnet.pl 16.08.07, 17:36
                                                      Rebel, może uznasz to za głupią radę ale musisz UWIERZYC ze cos się w koncu
                                                      zmieni na lepsze, ze to zebys się wydzwignął z tego dna jest MOZLIWE. Musisz
                                                      przestać uważać się za wiecznego pechowca i wyzbyć się przekonania że wszelkie
                                                      twoje działania nieuchronnie prowadzą do katastrofy! Rebel ty jestes sam
                                                      przeszkodą dla siebie, daj sobie szansę ! Nie możesz mieć nawet cienia
                                                      wątpliwości że ci się w koncu uda. Takie myślenie nie jest łatwe ale wysil się i
                                                      spróbuj, zaagangażuj swoją bogatą energię intelektualną i duchowa w WIARĘ W
                                                      SIEBIE i świadomość nieuchronnego SUKCESU!!!
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 18:00
                                                      i taki byłem ....2 lata temu

                                                      napewno też sam zawiniłem że nie znalazłem pracy już wtedy...

                                                      chyba była wtedy większa szansa niż teraz...

                                                      w ogóle to dziwne...2 lata temu wierzyłem w siebie...to chyba było
                                                      widać w relacjach z ludźmi...wtedy mnie jeszcze nawet nie
                                                      unikali...ale z drugiej strony czuję że wtedy byłem mniej dojrzały,
                                                      mniej wiedziałem o świecie o ludziach...

                                                      teraz jest zupełnie na odwrót...brak jest wiary, ale za to jest
                                                      świadomość że zyskałem coś przez te dwa lata, coś na poziomie wiedzy
                                                      i inteligencji...

                                                      zresztą ta wiara się uaktywnia u mnie, gdy dostaję zaproszenie na
                                                      rozmowe w sprawie pracy...ale tam jest już tragicznie...albo
                                                      proponują inne stanowisko niż aplikowałem albo wypominają mi braki w
                                                      doświadczeniu i twierdzą że jestem leniem skoro nie pracuje od dwóch
                                                      lat...;/

                                                      Trudno by w takiej sytuacji wiara, która właśnie się podniosła z
                                                      klęczek, nie powróciła na nie w ekspresowym tempie..;/

                                                      chyba pomóc mogą tylko osoby które Ciebie znają, więc tu chyba mam
                                                      największy problem...bo w zasadzie nie ma osób które by mnie znały,
                                                      dobrze....;|w zasadzie już z nikim nie utrzymuje kontaktów...cóż z
                                                      drugiej strony to chyba dobrze nawet...nikomu nie psuj na żywo
                                                      humoru swoim narzekaniem...
                                                    • Gość: qwer Re: swoją drogą to chyba... IP: *.centertel.pl 16.08.07, 17:55
                                                      oj rebel, rebel. Sądząc po tym jak dokładasz tzw. uśmieszki- :)
                                                      po tym jak piszesz że jesteś żałosny to też zaczynam myśleć, że
                                                      jakoś pogodziłeś się z bezrobociem. Chyba lubisz być "gwiazdą forum
                                                      dla bezrobotnych" i filozofować na różne tematy. Ale ktow wie może
                                                      to jakiś efekt niespodzieawny przyniesie np.... w formie romansu z
                                                      piękną forumkowiczką.

                                                      Niektóre twoje dywagacje, kiedy dajesz tzw. konkretne rady są ,
                                                      sorrki ale bezsensu (np. coś tam pisałeś o urzędach samorządowych i
                                                      krótkiej ławce politycznej w nich, choć coś takiego jako takie nie
                                                      istnieje). Ale miło to się czyta :):)

                                                      Proponowałem ci kiedyś pomysł żołnierza zawodowego- oficera. Wiadomo
                                                      praca nie dla każdego. Napisałeś jednak, że honor osobisty by ci nie
                                                      pozwolił.:):):) call center- nie moralna robota, staż- nie bo
                                                      nepotyzm w ZUS-ie. OK. taką masz melodię, masz prawo:):)

                                                      Z tym sekretarzem to bym na twoim miejscu spróbował. Wiele do
                                                      stracenia nie masz oprócz czasu. A propo daj mi linka do tych
                                                      ogłoszeń, chętnie przejrze co tam wymagają bo takimi rzeczami się
                                                      interesuje. Jakpiszesz że na 40 aplikacji raz cię zaprosili do
                                                      urzędu to możesz mieć pretensje do siebie, że aplikowałeś niezgodnie
                                                      ze sztuką. Sam nie wiem jak rozumieć twoje zachowanie czy to wynika
                                                      z urazów psychicznych czy całkowitego nieprzystosowania się i
                                                      przesadnej dumy?? nie wiem. To sam musisz rebelu drogi roztrzygnąć

                                                      Ale rebelu głowa do góry, ja nie oceniam czy robisz dobrze czy żle.
                                                      Twoja bajka. Wzajemnie wszyscy forumowicze powinni sobie radzić,
                                                      wymieniać doświadczenia a czasami napisać coś mocniejszego ale
                                                      zawsze z życzliwością. Sam jestem zdziwiony, że z niektórymi
                                                      forumowiczami, jakaś dziwna, niewidzialna więż mnie łączy. Mam
                                                      nadzieję, że nawet jak znajdziecie pracę ( nawet ty rebel :):)) to
                                                      od czasu do czasu wskoczycie na forum.
                                                    • anula36 Re: swoją drogą to chyba... 16.08.07, 18:22
                                                      a myslsiz ze ludzie pracujacy nei zagladja na forum? Poza tym nie ma takiej pracy,zeby nie mogla byc lepiej w nastepnej:)
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 18:30
                                                      nie musisz się zgadzać z tym co piszę...krótka ławka kadrowa w
                                                      partiach? naprawdę myślisz że w polsce mamy do czynienia z partiami
                                                      masowymi? nic bardziej mylnego...20-30 tyś członków...tyloma
                                                      aktywistami dyspojuą zwykle partie polityczne..to powoduje że w
                                                      danym mieście dajmy na to 50 tyś. taka partia liczy 30-40 osób...z
                                                      czego połowa chce wykorzystać sukces partii i objąc stanowisko w
                                                      urzędach, w których rozdziela ona stanowiska...jasne jest więc że
                                                      szybko wyczerpią się zapasy partyjne, więc trzeba będzie sięgać do
                                                      rodzin członków partii...ale czy oni spełniają formalne warunki
                                                      zawarte w ogłoszeniach? jesli nie, to cóż innego pozostaje jak to by
                                                      otworzyć się na osoby spoza...i faktycznie pilnować jedynie by nie
                                                      należały one do przeciwnego obozu politycznego...

                                                      nie jestem żadną gwiazdą...nie zastanawiam się nad swoimi postami,
                                                      nie rozpisuję ich sobie w myślach dzień przed publikacją
                                                      tutaj...przelewam je jedynie pod wpływem impulsu...stąd mam
                                                      nadzieję, że są one odbierane jako szczere...mimo że dokładam do
                                                      nich uśmieszki <zły nawyk>... nie moja wina, że piszę określonym
                                                      stylem i rzadko popełniam błędy rzeczowe i ortograficzne..;>

                                                      nie pogodziłem się z bezrobociem...gdyby tak było nie wysyłałbym
                                                      nadal aplikacji, nie uczył się nowych programów i nie jeździłbym na
                                                      rozmowy...

                                                      co do oficera...wspominałem przecież że na studiach miałem praktyki
                                                      w instytucjach wojskowych...i niestety obraz polskiego żołnierza, a
                                                      zwłaszcza oficera przez to bardzo się zepsuł w mych oczach..;) w
                                                      12osobowej grupie gdzie było 8 wysokich rangą oficerów pracowałem
                                                      tylko merytorycznie ja, jeden major i starsza specjalistka..;/
                                                      pozostali panowie, pobierajacy żołd w wysokości 3,5 netto jojczyli
                                                      tylko że muszą siedzieć 8 godzin w instytucji a w chwili gdy nie
                                                      było szefa siadali wokół i rozmawiali o tym, jakby tu sobie dorobić
                                                      na nowego Opla..;/ sorry...polskie wojsko jest chore, a pobieranie
                                                      2,5 tyś zł za nic jest niczym innym jak zwielokrotnionym zasiłkiem
                                                      dla bezrobotnych..które tutaj na forum wielu ludzi tępi jak tylko
                                                      może...

                                                      call center? mimo tego że nie nadaję się do rozmowy z klientem, że
                                                      tego stresu po dwóch latach stresowania się na bezrobociu mógłbym
                                                      nie wytrzymać, to miałem podjąc tę pracę...pewnie by tak było gdybym
                                                      nie zauważył że żaden klient nie ma pozytywnej opinii o tym banku, a
                                                      w rankingu figuruj jako zwykli naciągacze...
                                                      tu nie chodzi nawet moralność, ale o fakt że nadstawiałbym głowy za
                                                      oszustwa ludzi którzy czując się bezkarnie zarabiają przy tym
                                                      dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie...

                                                      staż w ZUS...jeśliś taki twardy to idź tam...po tygodniu gdy twoja
                                                      zwierzchniczka z wykształceniem podstawowym będzie cię szykanowac i
                                                      za wszelką siłę udowadniać Ci że wykszałcenie jest niepotrzebne do
                                                      tego by robić pieniadze i rządzić...uciekniesz stamtąd w
                                                      popłochu...jesli nie, to będę cię przez pół roku nosił na barana za
                                                      friko..;)

                                                      z tymi 40 aplikacjami widać że nie zrozumiałeś...spełniałem kryteria
                                                      formalne i wysyłałem wszystkie dokumenty wymagane...świadczyć może o
                                                      tym fakt iż znalazłem się na 30 drabinkach rankingowych <osób
                                                      spełniajacych wymagania i teoretycznie zakwalifikowanych do
                                                      nastepnego etapu>...do myślenia daje mi jednak fakt, że mimo tego
                                                      zostałem zaproszony tylko na jedna rozmowę...czyżby zaproszenia dla
                                                      mnie zapodziały się na poczcie? ;)

                                                      "( nawet ty rebel :):)) " za łaskę podziękuję...

                                                      co do zjawiska oceniania... nie ferujesz wyroków jak niektórzy na
                                                      forum i na tym topiku- z tym się zgadzam...ale oceny potrafisz
                                                      jednak przedstawiać w sposób ukryty...jesteś inteligentny to widać
                                                      po styl wypowiedzi i posiadasz określoną wiedzę, ale przecież każdy
                                                      powinien wiedzieć, iż nie jest w stanie wypowiedzieć się na temat
                                                      osoby <a zwłaszcza jej emocji> nie znając jej osobiście...

                                                      bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie..;>
                                                    • Gość: bella Re: swoją drogą to chyba... IP: *.ztpnet.pl 16.08.07, 18:59
                                                      Przepraszam rebel ze spytam ale jak ci sie układa na innych polach, np. miłosnym :)?
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 19:05
                                                      the same shit as in the field of working..;>

                                                      w wolnym tłumaczeniu - tak samo źle ;/
                                                    • Gość: bella Re: swoją drogą to chyba... IP: *.ztpnet.pl 16.08.07, 19:16
                                                      A moze cos z twoim wyglądem jest nie tak, moze jestes czlowiekiem z blizną ;D?
                                                    • Gość: bibi Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 19:17
                                                      Ja tam lubie mezczyzn z blizna, to takie seksowne :>
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 19:20
                                                      nie chce wyjść na nieskromnego, ale gdyby tak było, gdyby z moim
                                                      wyglądem było coś nie tak to chyba słabiej bym wtedy przeżywał to
                                                      wszystko co obecnie przeżywam tak intensywnie i nie zadawał sobie
                                                      pytań w rodzaju "Jestem przystojny, ale czemu jestem sam?>

                                                      prawda? ;>
                                                    • Gość: bella Re: swoją drogą to chyba... IP: *.ztpnet.pl 16.08.07, 19:31
                                                      Jesteś sam z tego samego powodu, z którego nie masz pracy: boisz się własnego cienia
                                                    • Gość: bibi Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 19:33
                                                      Eeeee no Monk tez sie bal wlasnego cienia, a zone mial i to jaka
                                                      fajna :>
                                                    • Gość: bella Re: swoją drogą to chyba... IP: *.ztpnet.pl 16.08.07, 19:41
                                                      Ale Monk to postac fikcyjna...
                                                    • Gość: bibi Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 19:47
                                                      Gość portalu: bella napisał(a):

                                                      > Ale Monk to postac fikcyjna...


                                                      Zaręczam Ci, że Monki istnieją :))))
                                                    • anula36 Re: swoją drogą to chyba... 16.08.07, 19:41
                                                      ale kiedy to bylo:) Ta zona Monka;)
                                                      a serio - jesli ktos siedzi cale dnie w domu to jak ma kogos poznac? Panna musialaby wlamac sie do chaty i sterroryzowac rodzsine, a nastepnie wyznac glebokie uczucie. A gdzie takiej panny szukac?
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 19:44
                                                      w Mosadzie? ;|
                                                    • anula36 Re: swoją drogą to chyba... 16.08.07, 19:47
                                                      Zydowka z Mossadu raczej nie poleci na goja;) Nawet najprzystojniejszego:)
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 23:47
                                                      mucha idzie nadal, mimo że z taką satysfakcją pozbawiasz ją
                                                      kolejnych odnóży...;>
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 19:43
                                                      jestem sam, bo nie mam pracy a co za tym idzie pewności siebie...nie
                                                      boję się być z kimś a jestem po prostu.....odpowiedzialny..:)
                                                    • Gość: bella Re: swoją drogą to chyba... IP: *.ztpnet.pl 16.08.07, 19:59
                                                      Rebel skoro od posiadania pracy tyle zależy w (twoim) życiu czemu nie zrobisz
                                                      wszystkiego by ja miec, czemu nie złapiesz sie chocby czegokolwiek, chocby tylko
                                                      po to by się pozniej od tego odbic??
                                                    • Gość: ałła Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 20:10
                                                      nie wydaje mi się, byś jakoś specjalnie inaczej postrzegał świat,
                                                      niż chociażby większość ludzi na tym forum <w tym ja :P>...
                                                      po prostu wielu (z nas) nie wiem...boi się? wstydzi? o tym pisać?
                                                      zgadzam się z wieloma Twoimi wypowiedziami...
                                                      ALE...
                                                      jest też wiele spraw, które trzeba byłoby w Tobie zmienić, hehe
                                                      (za dużo by mówić, a to chyba nie jest odpowiednie miejsce)
                                                      jeśli chodzi o moją agresję lub jej brak
                                                      TO
                                                      uwierz mi, że są momenty, że mogłabym przestawiać ściany :) ale są
                                                      też takie...jak np. dziś, że nie mam już siły na nic,
                                                      ale chyba każdy z nas tak ma...
                                                      nie wiem czy Ty jeszcze wierzysz w to, że Ci się uda, chociaż myślę,
                                                      że tak, przecież inaczej nie wysyłałbyś cv itd. prawda?
                                                      ja, mimo momentów słabości, wierzę, że mi się uda! :)
                                                      idealnie byłoby gdyby czytanie moich postów wyzwalało w Tobie
                                                      agresję i chęć większej walki o siebie i o znalezienie pracy...wtedy
                                                      byłbym naprawdę wniebowzięty..:)
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 23:45
                                                      w chwilach gdy nic nie idzie, nie ma się siły na nic, chyba wtedy
                                                      powinien być ktoś w pobliżu jakiś przyjaciel, który pozwoliłby
                                                      zapomnieć...nie myśleć....odprężyć się..:)
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 23:46
                                                      staram się...ale zapewne ktoś może powiedzieć że jestem wybredny,
                                                      gdyż nie jestem w stanie przyjąć czegoś w czym wiem, że narobiłbym
                                                      firmie danej tylko strat...;/

                                                      więc tu istotnie jest jakaś blokada....
                                                    • Gość: qwer Re: swoją drogą to chyba... IP: *.centertel.pl 16.08.07, 20:07
                                                      Rebel jeśli odebrałeś mój post jako- szpilkę to nie miałem takiego
                                                      zamiaru. Raczej czuje, że w jakimś tam stpniu pomimo różńic jedziemy
                                                      na tym samym wóżku. Ale wiesz ja bym naprzykład był wdzięczny gdyby
                                                      mnie ktoś jakoś konstruktywnie i życzliwie skrytykował bo to czasami
                                                      więcej warte jest. Naprawdę nie oceniam bo wiem że sytuację mogą być
                                                      złożonę.

                                                      Wiesz, że Nie jestem jakimś idiotą co ma frajdę, że po kimś w necie
                                                      sobie pojechał. Ja w realnym życiu miałem takie sytuacje i wiem, że
                                                      tonie miłe uczucie
                                                      Z tym "nawet ty rebel" to nie była kpina, a tak to chyba odebrałeś.
                                                      Raczej chodziło mi o "wytłuszczenie" Ciebie

                                                      Wiesz bez fałszywej skromności ale z tym, że jestem inteligentny to
                                                      nie prawda. I ja to uczciwie przyznaje. Po prostu pewne rzeczy życie
                                                      weryfikuje i roztrzyga a u mnie pokazało, że jakoś
                                                      strasznie "obrotny", przewidujący czy wizjonerski nie jestem.
                                                      Przewidywanie pewnych sytuacji i zapobieganie im oraz szukanie
                                                      wyjścia to chyba są atrybuty ludzi inteligentnych. Chociaż nie
                                                      wiem.To każdy ma własną definicje

                                                      Spójrz, że ja staram się podsuwać jakieś pomysły coś radzić itd.
                                                      Choć fakt sam sobie doradzić nie mogę.

                                                      Co do zaproszeń to do mnie zawsze dzwoniono, nigdy pocztą nie
                                                      przychodziły.

                                                      Z tą gwaizdą to był pewien komplement. Podoba mi się , że piszesz
                                                      bez błędów ortogr. i styl. Ja jak nawet jakiś swój wyłapię to nie
                                                      chce mi się go poprawiac. I tu plus dla Ciebie za rzetelność. Spójrz
                                                      że wiele osób zaintrygowałeś i z tego też możesz zrobić swój atut.
                                                    • Gość: rebel Re: swoją drogą to chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 23:43
                                                      nawet nie jako szpilkę to odebrałem...

                                                      czasem już po prostu sam nie wiem czy wolę gdy ktoś podda mój brak
                                                      stanowczości i 'dupowatość' konstruktywnej krytyce, czy też, gdy
                                                      poklepie mnie po ramieniu i okaże wsparcie...hmm...:|
      • beatrix13 z takim talentem pisarskim tylko satyryczne 17.08.07, 04:45
        felietony pisać:)
        masz we mnie następną fankę
        • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 17:22
          zawsze chciałem stworzyć sektę...;>
          • beatrix13 Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne 17.08.07, 17:59
            czyli przyznajesz się do przywódczych inklinacji,
            jak znalazł zawód dyrektor do Ciebie pasuje
            • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 18:15
              oczywiście,

              ale bez doświadczenia zawodowego muszę zdaje się wymyślić sobie
              posadę oraz pracowników którymi miałbym kierować..;>
              • anula36 Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne 17.08.07, 18:36
                polecam film instruktazowy " Szef wszystkich szefow":)
                • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 19:06
                  w moim obecnym stanie to raczej jakaś biografia ksiązkowa o życiu
                  Kurta Cobaina...
                  • Gość: qwer a może??? IP: *.centertel.pl 17.08.07, 22:18
                    ty rebeliusz a może własny biznes byś z czymś rozkręcił. W UP są
                    różne takie możliwości- podobno.

                    Nawet z jakiegoś sklapu z jakimś specyficznym asortymentem można
                    nieżle wyżyć.

                    Może w tą stronę teraz pomyśl. Jak nie udało się aby Cię ktoś
                    przyjął . To może uda się w ddrugą stronę.

                    Widzę humor jak zawsze -czarny.

                    Mam nadzieję, że z Cobainem to miałeś na myśli pracę na estradzie
                    • anula36 Re: a może??? 17.08.07, 22:23
                      bycie idolem wielbionym przez tlum:)
                    • fenian Re: a może??? 17.08.07, 22:34
                      sklep to ciekawy pomysł...

                      i nie chciałbym bym by znowu to wyglądało jako wybrzydzanie czy też
                      szukanie wymówek by nie pracować...

                      po prostu ... znam się na liczbach ale już tematyka samej ekonomii
                      stanowi dla mnie terra incognita...poza tym trywialnie mówiąc, nie
                      mam pomysłu na własny biznes...biorąc to pod uwagę oraz to że UP
                      może zrefundować projekt jedynie do 10 tyś zł. , mógłbym sobie
                      przyspieszyć decyzję o samobójstwie w chwili gdybym przed 30tkom na
                      karku miał firmy windykacyjne ścigające dłużników...

                      co do Kurta...nie estradę, a sposób odbieranie świata,
                      siebie...tendencję do popadania w melancholię...jedynie na shotguna
                      mnie nie stać..:(

                      taka mała dygresja...odnośnie ostatnich reklam telewizyjnych PiS
                      ukazujących rodzinę której żyje się lepiej dzięki ich rządom...

                      otóż zawsze widząc tę reklamę cieszę się, że jest jedna rodzina
                      której pomogli..;)
                      • anula36 Re: a może??? 17.08.07, 22:42
                        taka to rodzina jak ten niepelnosprawny w reklamie.
                        • Gość: rebel Re: a może??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 22:58
                          w takim razie nie mam się już z zego cieszyć...:>
                          • beatrix13 Re: a może??? 17.08.07, 23:10
                            bo rodzina PiS
              • beatrix13 Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne 17.08.07, 22:28
                Gość portalu: rebel napisał(a):

                > oczywiście,
                >
                > ale bez doświadczenia zawodowego muszę zdaje się wymyślić sobie
                > posadę oraz pracowników którymi miałbym kierować..;>

                ................

                poseł doświadczenia zawodowego , mieć nie musi, ma dobrą posadę i
                podległych pracowników swojego biura,
                pasuje???:)
                • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 22:36
                  nie, gdybym należał do jakiejś partii, a nie pozostawał niezaleznym
                  obserwatorem i wewnętrznym komentatorem polskiej sceny
                  politycznej..:)
                  • Gość: qwer Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.centertel.pl 18.08.07, 11:38
                    Ave rebeliuszu

                    Ty rebel co to za zmienianie nicków- jakiś fenicjan??????!!!!!

                    rebel to rebel , bez kamuflaży żadnych.

                    Podobno sprytniejsi potrfią z tych 10 tys. coś rozkręcić. Może są
                    jakieś inne możliwości. Ale fakt nie każdy się nadaje. Ja myślałem
                    co tu otworzyć i zero pomysłów.

                    Sklep spożywczy to chyba zbyt banalne aby udzielili kredytu:):):)
                    zresztą padł by po mies. bo konkurencja ostra.

                    Rebeliuszu a spróbuj może na tego sekretarza, co pisałeś. Niemasz
                    nic do stracenia. A może akurat będzie fart. Po dwóch latach jak
                    napisałeś pecha to taki "złoty strzał" może się zdarzyć.

                    Poaplikuj po urzędarz miasta, jakiś referentach, urzędach
                    marszałkowskich itd

                    Ja teraz wziełem na cel pewien urząd gdzie aplikuje i staram się
                    uczyć wymaganych ustaw i kodeksów. Jakoś lepiej się z tym czuje jak
                    robie coś pod konkretną ofertę a nie czekam aż ktoś łaskawy na moje
                    cv odpowie.

                    Zresztą powiem szczerze, że wysyłam już 1/5 tego co na początku. Po
                    prostu już w to zaczynam wątpić.Wydaje mi się to bezsensu. Może
                    rzeczywiście lepiej się skupić na jakiś konkretnych propozycjach niż
                    strzelać cv na oślep a nuż komuś się spodoba. Jak sądzicie

                    Wiesz, rebeliusz jest taka możliwość że UP sfinansuje szkolenie
                    jeżeli wykażęsz że po nim będziesz miał pracę. Tak więc może
                    sfinansują twoją wymarzoną podyplomówkę (jeśli nie jest droższa niż
                    5 tys). Pisałeś że perspektywy po niej są wielkie. Może warto
                    spróbować.

                    pzdr.
                    • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.07, 17:50
                      fenian nie pochodzi ani od fenicjanin ani od stolicy KRLD... po
                      prostu od czegoś zupełnie innego..;>

                      generalnie rozpocząłem ten wątek jako rebel, więc tak chciałem
                      kontynuować..rezygnując ze stałego nicka zwiazanego z kontem
                      pocztowym...niestety czasem się tak zdarzy iż nieopatrznie wyjdę z
                      poczty bez wylogowania się...stąd taki kwiatek się pojawić może..;>

                      a co do tej dotacji z UP, czy to nie jest aby tak że mogą
                      zrefundować podyplomówkę ale dopiero gdy przedstawie im konkretne
                      zaświadczenie od danego pracodawcy że po odbyciu tego kursu i
                      nabyciu nowych umiejętności zatrudni mnie w swojej firmie?

                      bo mi się zdawało że to właśnie tak funkcjonuje,

                      no ale mogę się mylić...

                      a tak w ogóle nerwica w zaawansowanym stanie i jeszcze ten
                      weekend...inni się cieszą, ja nie mogę, to trochę dobija człowieka i
                      odbiera mu chęć do tego by jutro zjeść śniadanie...
                      • Gość: bibi Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.07, 18:10
                        Na nerwice polecam Valused, biore go od 3 dni, caly czas usmiecham
                        sie sama do siebie ;))))
                        • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.07, 18:20
                          cała skóra boli, jakby mi igiełki ktoś wbijał, co powoduje chęć
                          drapania....;/

                          no nic będzie trzeba się jakimiś psychotropami znieczulić....
                          • Gość: bibi Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.07, 20:29
                            Kup sobie po prostu silnie nawilzajacy balsam do ciala, sucha skora
                            daje wlasnie takie objawy.
                            Powiedz mi jeszcze ze myjesz sie mydlem w kostce?
                            • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.07, 20:45
                              zapewne Cię nie zaskoczę jeśli powiem, że tak? ;>
                              • anula36 Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne 18.08.07, 22:39
                                zaczyna sie robic intymnie w tym watku:P
                                • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.07, 23:55
                                  lepiej uzyskać poradę kosmetyczną tu na miejscu, niż miałbym
                                  wychodzić na dwór i pytajac się o to obcych ludzi, straszyć ich
                                  swoim niedopasowaniem społecznym...;>
                                  • anula36 Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne 19.08.07, 00:57
                                    jak sie ktoregos dnia posikam przed kompem to bedzie Twoja wina;)
                                    • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 11:58
                                      to się wtedy będzie kwalifikowało pod inny temat na teym forum, o
                                      sprzątaniu po sobie miejsca pracy..;>
                              • Gość: qwer pomysł- nadanie rebelowi tytułu IP: *.centertel.pl 18.08.07, 22:53
                                Mam pomysł. Dla ożywieni forum i zrobienia go ciekawszym.

                                Powołamy kapitułe w składzie: ja- przewodniczący, bibi, anula.
                                Nadamy rebelowi tytuł - sir. A więc sir rebel.

                                Po wyrażeniu zgody wszystkch członków kapituły damy informacje w
                                nowym poscie, gdzie będzie można wpisywać gratulacje.

                                Nie mamy możliwości nadania takiego tytułu urzędowo ale będzie on
                                obowiązywał na forum ( gdzie każdy będzie tak się zwracał) oraz
                                będzie go można wpisać do CV. Dowodem na tytuł będzie post w nowym
                                wątku który będzie co jakiś czas odnawiany (rebel może go sobie na
                                potwierdzenie wydrukować).

                                To powinno także podbudować Ciebie rebel i troche nadać ci pewności
                                siebie i dowartościować.

                                Czekam na pozytywne zaopiniowanie bibi i anuli.


                                To tyle tytułem nominacji.

                                A w sprawie tego dofinansowania to chyba masz racje. Może jakaś
                                firma by na to poszła. Gdybyś np. zaoferował się dla nich w
                                międzyczasie stażować albo coś.
                                • anula36 Re: pomysł- nadanie rebelowi tytułu 18.08.07, 23:03
                                  ja sie zgadzam pod warunkiem,ze odbierajacy tytul stawi sie osobiscie przed komisja;)
                                  Choc jesli "fenian" pochodzi tego od odlamu walczacego Mlodej Irlandii, to ten tytul chyba Rebela nie uszczesliwi, jako na wskros angielski.
                                  • Gość: rebel Re: pomysł- nadanie rebelowi tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 00:02
                                    w zasadzie masz rację....

                                    niech więc będzie Ard-Rhi...;D
                                  • beatrix13 Re: pomysł- nadanie rebelowi tytułu 19.08.07, 01:21
                                    i popadnie w tytuło- ,megalo i inne manie

                                    liberum veto!
                                • Gość: rebel Re: pomysł- nadanie rebelowi tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.07, 23:58
                                  ale posiadając tytuł rycerski Sir, bogate księżniczki pozostawałyby
                                  nadal poza moim zasięgiem...;>

                                  duże firmy prywatne w branży logistycznej dające staż? może ale
                                  jeszcze się z tym nie spotkałem.....hmm...
                              • Gość: bibi Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 08:01
                                Gość portalu: rebel napisał(a):

                                > zapewne Cię nie zaskoczę jeśli powiem, że tak? ;>

                                No to naginaj do sklepu po:
                                1. mydlo w płynie, koniecznie dla skory suchej/wrazliwej (palmolive
                                mi sluzy, fa tez)
                                2. balsam silnie nawilzajacy, moze byc dove albo nivea.

                                Nie ma co wszystkiego na problemy psychiczne zwalac, czesto winna
                                jest o prostu mała kostka mydla :D
                                Moze gdzies jeszcze jest taka "kostka"? :)
                                • Gość: rebel Re: z takim talentem pisarskim tylko satyryczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 11:59
                                  myślałem że jestem względnie bezpieczny, skoro to nie mydło "Biały
                                  Jeleń"..;>
      • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 08:19
        Swietny wątek, serio, mozna sie przy okazji wygadac i poudzielac
        towarzysko :P

        Poznalam faceta, wyksztalcony, inteligentny, mający ciekawą,
        dochodową pracę. Wyjazdy, szkolenia, imprezy, samowystarczalny
        finansowo, śmiały....

        Pyta sie mnie: co dzis robilas?
        A ja dzis prałam, mylam gary, mieszałam w tych garach obiad,
        oglądałam jakis serial, szukalam pracy w necie, wysylalam cv....
        W piątek byłam na rozmowie na fakturzystke (az wstyd sie przyznac,
        ze jestem takim nieudacznikiem) z ktorej wyszlam, bo mnie szlag
        trafil, jak kazali mi przyjechac szybciej, bo szef ma malo czasu i
        sie spieszy, a kiedy stawilam sie wczesniej i punktualnie, jadac na
        leb na szyje-okazalo sie, ze maja 30 min spoznienia. I wcale sie nie
        starali zeby to nadrobic, wrecz przeciwnie. Do tego do wypelnienia
        ankiete, w ktorej zawrzec mialam to samo, co bylo w cv wyslanym im
        @. Przy stoliku jakas panienka tez z ankieta, zerkam: wyksztalcenie:
        technikum jakiestam, siedzi i tez czeka na łaskawego pana.
        Po 15 min czekania i obracania w reku ankiety powiedzialam do
        widzenia i wyszlam.
        Czulam, jak narasta we mnie wcieklosc, po glowie tłukło mi się, ze
        cos tu jest nie tak, skoro ja staram sie o stanowisko fakturzystki i
        ona po technikum tez.

        Zaczelam sie zastanawiac, jak interesującym partnerem jestem dla
        wyksztalconego swiatowca, jesli staram sie o stanowisko fakturzystki
        za 800 zl. Co mam mu do zaoferowania oprocz wiedzy ze studiow i
        coraz mniej elokwentnej rozmowy?

        Czuje sie jak Miranda z Seksu w wielkim miescie, ktora po urodzeniu
        dziecka zostala odstawiona na boczny tor. Gruba, z wielkim tylkiem,
        uzywana tylko do karmienia dzieciaka i chociaz prawniczka-nie majaca
        o czym opowowiadac gronu najblizszych przyjaciolek. Uziemniona w
        domu, z tlustymi wlosami, zmęczona i sfrustrowana.

        czuje sie bardzo odrzucona, niepotrzebna, niespelniona i ponizona.
        Wstydze sie przyznac jak spedzam dzien. Kazdy kto mnie poznaje pyta
        sie: gdzie pracujesz, czym sie zajmujesz? A ja siedze w tych samych
        krotkich spodenkach codzien, a ciuchy wiszace w szafie pomalu
        wychodza z mody. W sklepie ogladam przez szybe duza skorzana zolta
        torbe za 299 zl i stwierdzam, ze mnie na nią nie stac. A przeciez
        nie jest to zaden majątek.

        Rozpacz.
        • Gość: juzio Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.centertel.pl 19.08.07, 09:27
          Nie chcę cię pocieszać, lecz nasówa mi się pewnamyśl iż jakim sie
          widzisz takim się czujesz. Nie ma sensu załamywać rąk, gdyż coraz
          trudniej będzie Ci sie podnieść. Im więcej czasu stracisz na
          przestoju tym trudniej będzie Ci ten czas nadrobić.
          • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 09:44
            Ok ale jak mam sie czuc, skoro jestem bezrobotna nie z wyboru?
            Kiedy odrzucane sa moje kolejne cv i gdy jedyna alternatywa dla mnie
            jest praca fakturzystki lub na kasie?
            Ile jeszcze mam sobie wmawiac, ze jestem kobieta sukcesu, skoro 2
            rok jestem bez pracy i na kazdym kroku dostaje dowody na swe
            nieudacznictwo zyciowe?
            Trace czas na przestoju? A co to jest przestoj? Przeciez go sobie
            nie zamowilam na sniadanie do lozka. Jaka jest sytuacja na polskim
            rynku pracy wiemy wszyscy.
            Jak to sie ladnie mowi, nadrobic czas.
            Gdybym zalamala rece, dawno wisialabym na pierwszym lepszym drzewie.
            • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 12:07
              sukces ma wiele wymiarów, a spełnienie można uzyskać niekoniecznie w
              rozwoju zawodowym...tak myślę...sukcesem może być też urodzenie
              dziecka i wychowanie go na dobrego człowieka, choć akurat tu wiadomo
              że apetyt rośnie w miarę jedzenia...
              może należy zmienić sposób myślenia o sukcesie zawodowym..np. na
              taki że sukcesem będzie wykonywanie czegoś co nie odrzuca?
              niekoniecznie za wysoką gratyfikację pieniężną?
              chyba ten sukces zawodowy, który wszyscy rozumiemy jako zarabianie
              dużych pieniędzy, akurat w Polsce nie zależy od umiejętności
              jednostek...lecz szczęścia, nieznajomości zasad savoir-vivre i
              skłonności do ryzyka, którego inteligentny człowiek raczej nie
              podejmuje...;)
              • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 19:47
                No wiec ok, osiagnelam wieeeeeeelki sukces, urodzilam dziecko! Wow!
                Kazda suka to potrafi, do tego nie potrzeba ani umiejetnosci ani
                wyksztalcenia.
                Jednak chcialabym zarabiac i czuc sie jak czlowiek, nie jak smiec,
                którego na buty za 200 zl z przeceny nie stac.
                Poza tym co z moja emerytyra? Czas leci, tik tak tik tak, czy ktos
                mi zaplaci za moj sukcec (czyt. urodzenie dziecka??)
                Miara sukcesu we wspolczesnym swiecie jest status zawodowy i
                finansowy, pierwsze pytanie: czym sie zajmujesz zawodowo?
                Prosze Cie rebel, przeciez doskonale o tym wiesz, nie potrzebuje
                pocieszaczy w stylu: nie martw sie, nie o to przeciez w zyciu
                chodzi... :)
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 19:55
                  w zasadzie nie chodziło mi o urodzenie dziecka, a o jego
                  wychowanie...a akurat w Polsce chyba mało suk to potrafi zrobić
                  dobrze...;]

                  buty z przeceny kosztują 200 zł? chyba za długo już nie chodziłem po
                  sklepach....trzeba to nadrobić..;|

                  co do pozostałych kwestii to się zgadzam choć sukces zawodowy nie
                  musi być zgodny z sukcesem finansowym, a zwykle można mieć albo
                  jedno albo drugie....jeśli ważne w obecnej chwili są dla Ciebie
                  pieniądze, to przyjeżdżaj tu do Warszawy...chętnie Cię oprowadzę po
                  stolicy, a pracę jako PH znajdziesz w miesiąc...pracę w której nie
                  zejdziesz poniżej 2 tyś netto podstawy...:)
                  • Gość: bibi rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 20:26
                    A co ty tu napisales, ze cie wycieli? Bo nie zdazylam przeczytac.
                    • Gość: rebel Re: rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 22:04
                      powtórzyłem jeno Twoje FU*CK...:(

                      Twój wpis też usunęli..;>
            • Gość: qwer Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.centertel.pl 19.08.07, 13:37
              Oj bibi nie wiem jak Cię pocieszyć. Może i tobie nadamy jakiś tytuł?
              Abyś sie dowartościowała.

              Ja też czuje podobnie. Chciałbym wyjechać np. w góry na parę dni ale
              to dla mnie finansowy mount everest. Chciałbym sobie jakieś jeansy
              kupić lepsze- nic z tego. Pójść na głupią pizzę to też dla mnie
              ryzykowna decyzja finansowa. Wkurzam się. Jestem zły, nakręcony
              itd...

              Co prawda "tylko" 7,5 miesiąca jestem na bezrobociu ale czuje sie
              jak życiowy rozbitek.

              Co do wysyłania cv to ja teraz zmieniłem taktykę i już o tym
              pisałem. Po prostu nie ma sensu robić ciągle wszystko tak samo skoro
              to nie przynosi efektu. Teraz już bardziej kalkuluje. Jaki
              przyniesie to skutek zobaczę.

              Wiesz, wydaje mi sie że i tak masz lepiej. Na nie pracującą młodą
              matkę ludzie raczej patrzą z wyrozumieniem- wychowuje dziecko. Ale
              młody facet to musi sią nasłuchać jakiś głupich uwag czy
              złośliwości.

              Nie wyobrażam sobie abym w tej sytuacji mógł sie z kimś związać. Po
              prostu sobie nie mogę wyobrazić sytuacji, że moja dziewczyna pracuję
              a ja nie. Nawet sobie nie mogę wyobrazić sytuacji, że ona nie
              pracuje i ja też. Nie wiem dlaczego tak na to patrze,niektórym to
              nieprzeszkadza ale mi tak.

              Studia dawno już utraciły na swojej wartości. Dzisiaj każdy robi
              studia. Tyle jest tych szkół i szkółek, że wyższe po prostu nie
              imponuje jak np. 10 czy 15 lat temu gdzie to było coś. Teraz to
              bardziej można doświadczeniem błysnąć.

              W "moim UP" doradca zawodowy mówił, że n akursy spawania i obsługi
              koparki zapisują sie magistrzy geografii czy historii!!!

              Życze ci powodzenia w szukaniu pracy. Ale nawet jak masz z tym
              problemy to możesz poświęcić czas dziecku i nie będziesz miała
              poczucia , żę to zmarnowany czas. W przeciwieństwie do mnie gdzie
              ten czas włąsciwie przez palce przecieka. Jeszce kiedyś (1-4mies) to
              próbowałem sie sam czegoś uczyć, nawet zagaiłem z drugim językiem
              obcym. Ale już mi przeszło, bo jakoś nie widzę w tym sensu, i
              straciłem wiarę że to mi coś przyniesie. Czuje że z bezrobocia
              przyjdzie mi wychodzić małymi kroczkami z tąd biorę staż o któym
              pisałem w poście a o którym Ty napisałaś- ja pierd...... za
              ile???? :):):):):) Ale ja poprostu boję sie , żę ugrzęzne w niczym i
              to przynajmniej pozwoli mi jako taką forme chwycić. I zawsze lepsze
              to niż duża dziura w cv.


              może poszukaj jakiejś innej drogi czy możliwości odmiennej od tego
              co robiłaś przez te dwa lata, postaraj sie zmienić taktykę albo coś.
              Choć trochę coś zmodyfikować w tym szukaniu pracy
              • anula36 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 19.08.07, 13:47
                Staz wcale nie jest taki zly, nawet za pierd... 490 zl.
                Cos robisz, masz motywacje do dzialania, wychodzisz do ludzi, zdobywasz nowe kontakty.Mniej czasu na myslenie;)A zwlaszcza dolowanie sie.

                Zaloze sie ze ci sami ktorzy serwuja zlosliwe uwagi o niepracowaniu, gdyby mogli zwiazliby ze swojej pracy gdzie pieprzy rosnie. Grunt to nei przejmowac sie za bardzo i robic swoje.

                Bibi nie myslas o jakiejs wlasnej dzialanosci? bardzo mi pasujesz do swojego wlasnego szefa, zreszta jak pisalas o swojej pracy PH to mam wrazenie ze jestes w stanie zrobic wszystko:)
                • Gość: bibi Anula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 19:55
                  Mialam juz swoja dzialalnosc, po 3 miesiacach poszlam z torbami.
                  ps. wysyla Ci @.
                  • anula36 Re: Anula 19.08.07, 21:31
                    odebralam&odpisalam. dzieki.
              • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 16:51
                boże, qwer Ty w ciagu 7 miesięcy dobrnąłeś do tego stanu, do którego
                ja dochodziłem przez 2 lata...;|
              • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 19:29
                tak sobie qwer siedzę i myślę, że ten staż to może być dla Ciebie
                dobry sposób własnie nie na nabycie doświadczenia czy też dorobienia
                się fortuny, ale na odbudowę psychiki i szerzej -
                życia...wspomniałeś gdzieś iż masz do wyboru 3 czy też 4
                instytucje...więc zapewne wśród nich są też jakieś ciekawe kierunki
                i urzędy w których można kontynuować karierę zawodową...jednocześnie
                odrzuciłeś staż w ZUS, co daje gwarancję, że czegoś się nauczysz w
                każdym z pozostałych urzędów..;>....poza tym spójrz na to z innej
                strony, staż w urzędzie nie jest przysłowiowym rzutem na głęboką
                wodę...praca jest odpowiedzialna, nabywasz nowe umiejętności,
                znajomości ale zarazem to tylko 8 godzin dziennie <a czasem
                mniej>...masz więc czas na wysyłanie ofert i jeżdzenie na
                rozmowy...a jako że masz każdą sobotę i niedzielę wolną - masz też
                czas na uporządkowanie życia osobistego, poznania jakiejś ciekawej
                kobiety <nawiasem mówiąc odpowiednia kobieta u boku mężczyzny to
                połowa jego sukcesu życiowego>...od innych stażystów będziesz różnił
                się zasadniczo - wiesz co chcesz w życiu robić i wiesz czego byś
                robić nie chciał, poza tym po 7 miesiącach bezrobocia jesteś zapewne
                tak zmotywowany by już bezrobotnym nie być, że w urzędzie będziesz
                pracować za kilka osób...a i taki pozorowany pracoholizm może
                zaprocentować na koniec stażu...ponoć ludzie odchodzą z
                urzędów...tak więc 90% stażystów może liczyć na miejsca, które
                ciagle co jakiś czas się zwalniają...Ci którzy nie zostają po stażu
                to raczej nie są nieudacznicy, którzy przynieśli swoją działalnością
                urzędowi horrendalne straty a osoby które zdecydowały że praca
                urzędnicza nie jest dla nich...a wszystko to robili dla wpisu do
                cv...;/

                tak więc 3 miesiące niezbyt cięzkiej pracy może zaowocować wzrostem
                pewności siebie, kobietą u twego boku, etatem po pewnym czasie...tak
                więc czy to 470 zł miesięcznie stanowi przeszkodę?

                myślę że nie..:)

                i pewnie gdyby mi zaproponowano taki staż <nie w ZUS!> to przyjąłbym
                go z wielką chęcią, bo też miałbym szanse na odbudowanie
                życia....tylko widzisz...w moim przypadku, gdy byłem zarejestrowany
                w miejskim UP do doradcy zawodowego skierowali mnie dopiero po 8
                wizycie, wtedy gdy powiedziałem w okienku iż chcę się wyrejestrować
                z UP..;D...aha a jedynym kursem który mi zapropnowali był kurs
                pisania CV...;>

                Generalnie życie biorę niezbyt poważnie, ale mój UP przypomina mi
                klimatem instytucje opisywane w ksiazkach Pratchetta..;>

                powodzenia qwer i Niech Moc będzie z Tobą...
              • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 19:50
                Fakt, z dwojga zlego Ty jestes w oczach spoleczenstwa wiekszym
                nieudacznikiem ode mnie.
                Ale marne to pocieszenia, a poza tym nie potrzebuje go. Wystarczy
                mi, ze sie tu wygadam i juz mi lepiej. Tytulu ani sztucznego
                dowartosciowania tym bardziej nie potrzebuje, potrzebuje realnej
                odskoczni od problemow, pracy, zlikwidowania przyczyny.
                Potrzebuje pracy do cholery, dobrze platnej pracy i docenienia. Ale
                to FUCK nie w tym kraju chyba!!!!!!!
                • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 19:58
                  ehh...na to FUCK obawiam się że w tym kraju dobrze nie
                  zarobisz....lepiej płacą w Niemczech ale taka praca to ryzyko, więc
                  się zastanów...;D

                  <żarcik>

                  :)
                  • Gość: bibi Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 20:20
                    Zaraz Cie za to slowo na F wytna :)

                    ps. myslisz, ze u nas to sie nawet tylkiem nie da dobrze zarobic? :))
                    • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 22:05
                      no mi się nawet tak nie udaje....;D

                      P.S. coś czuje że moderator się pogubił i wyciął nie te posty które
                      powinien - pozostawiając te z magicznym słowem na F ..;>
                      • zaq28 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 22.08.07, 08:47
                        rebel te na F też mogę usunąć ;)
                        • Gość: rebel Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 11:16
                          leżącego się nie kopie...;)
              • Gość: bibi ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 19:53
                Co masz na mysli piszac "zmienilem taktyke"? Na jaka? dawaj, moze i
                u mnie zastosuje.
                Widzisz, ja tez sobie nie wyobrazam, ze moj facet ma pracowac, a ja
                nie. Moj facet robi kariere, a jestem stonka, ktora od matki wyciaga
                na buty?? A moze od niego?
                Boze, on oczekuje ode mnie sukcesu, obycia (widze to po jego
                pytaniach do mnie) mysli, ze zyje jak on....
                Nawet do glowy mu nie przyjdzie, ze moge miec takie problemy i ze
                siedze na forum praca jako sfrustrowana bezrobotna. Na razie
                przybieram dobra mine do zlej gry i czekam na cud (oferte pracy)
                • Gość: Psychol Choroba IP: *.ilabs.pl 19.08.07, 20:05
                  Ja od bezrobocia nabawiłem się nerwicy lekowej.
                  • Gość: bibi Re: Choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 20:19
                    Moja od bezrobocia sie tylko pogłębia.
                    • Gość: qwer no racja IP: *.centertel.pl 19.08.07, 22:24
                      Ja też postrzegam ten staż jako szanse. Wynagrodzenie nie te ale
                      dzisiaj rozmawiałem z osobą z rodziny i ona też powiedzaiła że to
                      dobry pomysł bo coś konstruktywnego w końcu myśle. I fakt że ludzie
                      tam się nie przepracowują i jest czas na szukanie ofert.

                      Tak sobie myślę mam 23 lata, już pracowałem, dołoże do tego jeszcze
                      doświadczenie stażysty. To wcale nie jest jeszcze tak marnie jak na
                      ten wiek. Posiadam do 26 roku stały dochód po zmarłym rodzicu.
                      1000zł+ 490 to styka jeszcze na skromne życie. W międzyczasie może
                      wyłapię coś lepszego.

                      Wiesz bibi skoro wysyłanie cv na chybił trafił nie pomaga to po co
                      kontynułować coś co nie przynoi efektu??. Zrób jakiś kurs w UP.
                      Oprócz głupot w stylu pisanie cv czy autoprezentacja są tam naprawdę
                      konkretne i wartościowe kursy, np. księgowa, specjalista ds
                      leasingu. Trawają różnie 6 tyg- 6 mies. ale ma się po tym jakiś
                      fach.

                      Co do pracy jako "córa koryntu" to raczej doceniana tam nie będziesz
                      (przynajmniej nie w tym sensie w jakim myślisz być), pozatym kwestia
                      ZUS-u a raczej jego braku:>):):). I musisz być niezłą foką bo
                      konkurencja chyba mała nie jest. . Masz atut że mieszkasz w
                      Gdańsku , mimo wszystko to dobry okręg, Gdynia podobno prężne
                      miasto. Takiej roboty że odrazu dobrze płątna i będziesz doceniana
                      to możesz szybko nie znaleść.

                      Może rozkręć coś sama. Są różne dotsacje. Wiesz ja już skończyłem z
                      wysyłaniem na oślep cv. Wziełęm robote na celownik i się uczę pod
                      nią. Chodzi o konkretny urząd. Pod koniec niesiąca sprawa się
                      roztrzygnie. Ale lepiej się z tym czuje, co już pisałem

                      Sir rebel jak to się stało, że nie skierowali ciebie do doradcy
                      zawodowego. Choć ten mój to parodia doradcy. Zapisz sie jeszcze raz
                      do UP- co ci zależy. Walnij jakiś kurs i tak nie masz nic do
                      stracenia. jak robotę wychaczysz kurs możesz rzucić. A jak nie
                      znajdziesz zdobędziesz nową umiejetność. A może akurat tam na
                      jakiegoś mądrego człowieka trafisz co ci zaproponuje coś ciekawego,
                      coś podpowie.

                      Proponuje aby kapituła w skłądzie: ja , sir rebel, anula nadała bibi
                      tytguł lady- lady bibi. Będziesz go mogła bibi wpisać zgodnie z
                      regulaminem do cv (zawsze coś)
                      • Gość: rebel Re: no racja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 13:15
                        "Sir rebel jak to się stało, że nie skierowali ciebie do doradcy
                        zawodowego. Choć ten mój to parodia doradcy. Zapisz sie jeszcze raz
                        do UP- co ci zależy. Walnij jakiś kurs i tak nie masz nic do
                        stracenia. jak robotę wychaczysz kurs możesz rzucić. A jak nie
                        znajdziesz zdobędziesz nową umiejetność. A może akurat tam na
                        jakiegoś mądrego człowieka trafisz co ci zaproponuje coś ciekawego,
                        coś podpowie."

                        -umiejętności nabywa się w trakcie świadczenia pracy...suchy kurs to
                        jedynie kolejny wpis do CV, którym mało kto się przejmuje <normą
                        jest sytuacja gdy rekruter czyta moje cv po raz pierwszy dopiero
                        podczas rozmowy>

                        - ten doradca zawodowy to była miła kobieta w średnim wieku, ze
                        sposobu wypowiadania się i ważnienia słów zakładam iż była z
                        wykształcenia psychologiem...
                        czemu mnie nie skierowali wcześniej do niej?
                        widzisz, UP w małych miastach pracują zapewne inaczej od UP w
                        miastach większych...tam choćby bliskość organów kontroli, powoduje
                        w urzędnikach większą chęć w robieniu tego do czego zostali
                        powołani...
                        inna sprawa, że praca w UP przynajmniej w moim mniemaniu powinna być
                        pracą dla społeczników, czyli ludzi którzy ponad zarobki
                        przedkładają dobro i chęć pomagania innym...niestety tak jak w
                        innych urzędach tak i tu zatrudnia się ludzi z łapanki, dla których
                        urząd jest jedynie przystankiem do większych celów...
                        -gdybym wierzył w to że w moim mieście mogę spotkać mądrego
                        człowieka, częściej wychodziłbym na dwór..:)

                        obecnie jestem zarejestrowany w UP, ale moje wizyty ograniczają się
                        do 20 sekundowych epizodów w trakcie których jak każdy niewolnik
                        tego państwa składam cyrograf i oświadczenie iż nie dorobiłem się
                        żadnych korzyści materialnych w tym państwie <no może poza
                        postepującą depresją i nerwicą hipochondryczną>...po prostu nawet w
                        tym urzędzie zostałem skreślony...fakt iż przychodzę tam zwykle na
                        te wizyty dobrze ubrany i gładko ogolony <czym różnię się od 95%
                        petentów> oraz potrafię się płynnie wypowiadać bez zająknięcia
                        powoduje zapewne wśród urzędniczek podejrzenie iż po prostu pracuję
                        na czarno albo co gorsza kradnę..;/
                        no ale cóż....

                        czy znajduję jakiś pozytyw w perspektywie tych dwóch lat bezrobocia?
                        zapewne jeden...nie czuję że jestem winien temu państwu
                        cokolwiek...:)...mimo iż na moją edukację 18letnią przekazało koło
                        100 tyś zł i tak moje koszty 2letniego bezrobocia łącznie ze stresem
                        które wytworzyło przewyższają je zdecydowanie...:)
                        wyzwolenie się z okowów patriotyzmu to poważna zaleta, która
                        teoretycznie może pchnąć życie naprzód w szbkim tempie...

                        tylko czy jeszcze będzie miało co pchnąć?;/

                        pzdr.
                  • Gość: rebel Re: Choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 22:06
                    :(
            • beatrix13 Re: Praca na kasie w hipermarkecie - dylemat 22.08.07, 20:20
              Gość portalu: bibi napisał(a):

              > Jaka jest sytuacja na polskim rynku pracy wiemy wszyscy.

              ..............
              wszyscy poza durnym polskim (nie)rządem epatującym spotami
              wyborczymi jak to się poprawiło szaremu Kowalskiemu, rzygam jak te
              reklamki widzę
      • Gość: DSD Przerzalem ten watek IP: 144.92.199.* 19.08.07, 22:25
        Gdzies tak od polowy tylko przelecialem wzrokiem, bo stal sie
        przerazliwie przewidywalny. Mam skojarzenie z podobnym watkiem gdzie
        ktos oferowal 10 tysiecy za zalatwienie mu najprostszej pracy i
        wynajdowal 1001 powodow dla ktorych sam nie moze znalesc ZADNEJ
        pracy. Odpowiem tak samo jak odpowiedzialem w tamtym watku:
        1. Jestem prawie pewien ze prowokujesz.
        2. Jesli piszesz o sobie prawde, to nie dziwie sie ze nikt nie
        chcialby Cie zatrudnic nawet za darmo.

        Howgh!

        • Gość: Psychol Re: Przerzalem ten watek IP: *.ilabs.pl 20.08.07, 10:57
          To ja proponowałem 10 tys. za załatwienie pracy, niestety nikt nie
          chciał mi pomóc więc zainwestowałem w giełdę i przepadło.
        • Gość: rebel Re: Przerzalem ten watek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 11:27
          "2. Jesli piszesz o sobie prawde, to nie dziwie sie ze nikt nie
          > chcialby Cie zatrudnic nawet za darmo."

          bo jestem głupi, mało inteligentny, googlowo elokwentny i
          prowokuję...

          ja to wiem...

          jakieś inne powody?

          <ja rozumiem że indianie są dziś modni, zwłaszcza w dobie
          politycznej poprawności i chęci zadośćuczynienia im za setki lat
          prześladowań...no ale nie musimy być takimi koniunkturalistami..;)>
          • Gość: qwer Re: Przerzalem ten watek IP: *.centertel.pl 20.08.07, 15:04
            NIe, nie rebel, kurs to może być ważny atut. Poprostu przygotowuje
            Cię do konkretnego zawodu. Wiesz mi warto go zrobić jeśli jest
            sensny. Bo możesz mieć po nim uprawnienia. Niewiel ryzykujesz.

            Wisz ja nie mieszkam w małym mieście. Znaczy może w słabym ale
            wojewódzkim jednak.


            Dzisiaj byłem dzień na tym stażu i pozytywne mam wrażenia. KOnkretny
            dział. Nie jakies kserowanie czy pażenie kawy w Urzędzie miasta czy
            ZUS-ie. Naprawdę można się nauczyć wielu rzeczy i już wzięłem
            materiały. Ludzie mili, konkretni. Co więdzej dzaił w którym pracuje
            naprawd e zajmuję się określonymi zadaniami, wsród nich fundusze
            unijne, zamówienia publiczne, przetargi. Widze że trochę potrwa nim
            się tam w droże. Wiesz teraz czuje , żę dobrze zrobiłem.

            Zdecydowałem że idę na studia magisterskie ale już na zaoczne bo
            dzienne to mi sie już chybga nie kalkulują. A pozwolą mi otrzymywac
            świadczenie, które jest na czas nauki..

            MOja rada rebel zrób dobry kurs. W moim UP są obecnie dwie naprawdę
            atrakcyjne oferty reszta to jakaś lipa. Np. zrobisz kurs specjalisty
            ds. kadr i płac a tego szukają dużo pracodawców. Jak mają wziąść
            osobę po dobrych studiach i z kursem a nikogo i mieć wolny wakat to
            kogo wezmą? Ciebie, jesteś przecież w wieku który zapewnia szybko
            naukę. Rób porządny kurs. Może być duży atut a niczym nie ryzykujesz

            P.s nie odpisuj na jakieś głupie posty szkoda energii
            • Gość: rebel Re: Przerzalem ten watek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 15:26
              1)a nie mówiłem, że jesli to nieZUS to warto? :)

              2)co do kursów...widzisz problem jest innej materii...UP organizują
              kursy w zawodach na które jest zapotrzebowanie nie na terenie całego
              kraju a tylko na terenie konkretnego powiatu...mam to nieszczęście
              iż mieszkam w mieście post-przemysłowym, które nie potrafiło dobrze
              wdrożyć wszystkich korzyści które niosła za sobą transformacja
              ustrojowo-gospodarcza..to spowodowało że dziś to miasto ma
              bezrobocie rzędu 19% , ale tylko dlatego że znaczna część jego
              miezkańców codzie dojeżdża do pracy do Warszawy..są więc dwie duże
              fabryki, w których co miesiąc następuje wymiana personelu przy
              produkcji <nomen omen jedna z nich zostanie wkrótce zamknięta>, jest
              jeden McDonalds, oddziały wszystkich możliwych banków <choć przy
              takim bezrobociu sam się pytam czym się one tu zajmują...;|, chyba
              jedynie lichwą...> oraz dziesiątki małch zakładzików jednoosobowych,
              rzemieślniczych...
              Troszkę to obecnie przypomina kresowe miasteczko zamieszkane przed
              II Wojną Światową przez Żydów...;|
              To wszystko decyduje o tym, że miejscowy UP oferuje dwa może trzy
              rodzaje kursów...
              dla ludzi po studiach jedynie kurs pisania listów motywacyjnych i
              CV..;/
              dla ludzi bez wyższego kurs budowlańca <choć moim zdaniem to
              strzelanie sobie gola samobójczego...wiadomo że większosć ludzi po
              tym kursie wyjedzie zagranicę...a państwu ten kurs się nie zwróci>
              jeśli organizują jeszcze jakieś kursy, to o tym nie informują, ani
              ustnie podczas wizyty w punkcie informacyjnym ani pisemnie w postaci
              stosownego ogłoszenia <no chyba że takie kursy organizują już dla
              ludzi którzy pracują, dla podnoszenia ich kwalifikacji zawodowych -
              a to chyba pogłębia jeszcze bardziej rozdźwięk między pracującymi a
              niepracującymi>

              jednym słowem w moim UP dobrze traktują jedynie ludzi-pracodawców,
              którzy przychodzą z ofertą pracy...tych dla których takie urzędy
              powstają mają gdzieś...właśnie z tegopowodu kiedyś zrobiłem tam
              ogromną kłótnie, a od tego czasu jestem przez panie urzędniczki tak
              samo tam pożądany jak TUSK i Putra na Białorusi...
              i zapewne gdy już się tam pojawiam, biorą mnie za oszusta któremu
              tak strasznie zależy na wyciąganiu pieniędzy na państwową służbę
              zdrowia...
              i wiecie, można by tak naprawde myśleć, gdyby nie fakt, że lekarz w
              pulicznym zakładzie prędzej człowieka wpędzi w kolejna chorobę a nie
              wyleczy...
              cóż...może lekarze mają tajną umowę z UP? :) by eliminować jednostki
              niepotrzebne, jak je Bauman określał "Ludzi-śmieci"?
              • anula36 Re: Przerzalem ten watek 20.08.07, 16:16
                a forum praca portalu gazeta.pl wysyla smiertelne fluidy majace wytruc wszystkich bezrobotnych, nie zwrociles jeszcze na to uwagi?:)
                • Gość: rebel Re: Przerzalem ten watek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 16:57
                  nie zabić, jeno upokorzyć...
          • Gość: DSD Wrecz przeciwnie! IP: 144.92.199.* 20.08.07, 17:00
            Jestes ZBYT inteligentny, i przejrzales plany fizycznej
            eliminacji 'ludzi-smieci', a takze 'ludzi-myszy' (o ktorych mowili
            juz wiadomi Pythoni). Czuje sie zdezorientowany Twoim intelektem jak
            wiadomy kot. Szkoda, ze s.p. Beksinski juz przetlumaczyl wiadomo co,
            mialbys swietna fuche.
            • Gość: DSD Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: 144.92.199.* 20.08.07, 17:02
              ...o Twojej inteligencji. Te fluidy maja jednak zabijac, no ale
              widac za malo bystry jestes...
              • Gość: rebel Re: Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 17:17
                jako żem mało bystry mogę tylko jednotorowo osądzić twoje
                wypowiedzi...mianowicie jako efekt pierwotnej frustracji i tu mam
                dylemat....bądź spowodowanej złą atmosferą w obecnym miejscu pracy,
                bądź też wywołanej szlabanem dla jasia, opuszczonym przez miłą
                niewiastę, której także nie spodobały się twoje złośliwości..;>

                "widac za malo bystry jestes"

                preferuję akweny wody stojącej oraz niezjadanie literek w
                wyrazach..;>
                • Gość: DSD Re: Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: 144.92.199.* 20.08.07, 17:30
                  Zdolnosci prorocze tez nie sa Twoja mocna strona... :-)))
                  • Gość: rebel Re: Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 18:26
                    poczekaj chwileczkę...

                    <przerzuca w skrzyni biegów z czwórki na dwójkę>

                    no może teraz się nareszcie właściwie zrozumiemy...;]
                    • Gość: DSD Re: Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: 144.92.199.* 20.08.07, 19:11
                      Zrozumiesz mnie jeszcze lepiej jak wrzucisz na wsteczny :-)))

                      BTW, zaloz kabaret w stylu Gilberta. Bedziesz mial niezla prace.
                      • Gość: rebel Re: Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 19:42
                        "Zrozumiesz mnie jeszcze lepiej jak wrzucisz na wsteczny :-)))"

                        a już myślałem, że nie ma osoby, która się ceni niżej ode mnie...:(
                        • Gość: DSD Re: Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: 144.92.199.* 20.08.07, 21:19
                          Rzeczywiscie, teraz naprawde widze ze spotykaja Cie w zyciu tylko
                          niepowodzenia i rozczarowania :-)
                • Gość: qwer Re: Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: *.centertel.pl 20.08.07, 17:36
                  Ja co prawda takich mądrych książęk w których są ......myszynie
                  czytam. Może mam mało wybredny gust. Ale Ty rebel przypominasz mi
                  jako żywo bohatera "Absolwenta" Webba (książka) na jej podstawie
                  zrobiono lultowy film z Hoffmanem.

                  Główny bohater - Benjamin powraca po studiach do domu. Był asem, we
                  wszystkim najlepszym, same najlepsze oceny, proponują mu pracę na
                  uczelni on ją odrzuca. W domu siedzi, pije piwo i wpada w
                  wewnętrzne "rozprzężenie". Nie może się odnaleść, nie wie co się z
                  nim dzieje, co chciałby robić itd.ą- żoną przyjaciela ojca ( tu
                  widzę różnicę). Ale i tu uważaj......całość kończy sie dobrze.
                  TAkże powinno CIę podnieść na duchu.):):)

                  P.S myślałem rebel , że ty z Wawy jesteś
                  • Gość: rebel Re: Ups! Odwoluje to co napisalem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 18:29
                    łokolice Wawy, znaczy prowincja..;>

                    film mi się naprawdę podobał, książki niestety nie czytałem <do
                    nadrobienia>...w zasadzie rozprzężenie miałem rok temu, teraz jest
                    już nieco gorzej...no i jeszcze jedno mnie odróżnia od głównego
                    bohatera...w odróżnieniu od niego nikt mi jeszcze nie zaproponował
                    pracy po znajomości..;D
      • Gość: rebel śmietanka towarzyska polskiej złośliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 19:51
        .
        • anula36 Re: śmietanka towarzyska polskiej złośliwości 20.08.07, 22:39
          a bylo tak milo...
          • Gość: rebel Re: śmietanka towarzyska polskiej złośliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 00:00
            "a bylo tak milo..."

            ale się happy endem nie zakończyło..
      • Gość: rebel "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 12:37
        woda na młyn mojej depresji...:(
        • Gość: qwer Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.centertel.pl 21.08.07, 18:43
          dzisiaj na stażu nie robiłem nic. Dosłownie , patrzyłem się w sufit,
          w trakcie wyszedłem na miasto na dwie godziny itd. mam wrażenie że
          tam ludzie generalnie mało robią. Ale przynajmniej są w porządku.
          Od momentu przyjścia do pracy do momentu jakiejkolwiek pracy mija
          tam dwie godziny. Mam nadzieje że to tylko taki dzień się trafił.
          Byłem świadkiem jak jedna z pracownic rozmawiała z jakoś znajomo co
          miała coś do załatwienia w Urzędzie i akurat wpadła do niej na
          kawe , 2 bite godziny. Urzędniczka siedziała ze znajomą, śmiechy-
          chichy, żarty- żarciki, przełożony nawet na to nie zareagował a pod
          sam koniec się włączył do dyskusji. Póżniej ta znajoma
          powiedziała...- Dobra idę bo nie mam czasu!!!:):)

          Wczoraj lepiej to wyglądało. Nic zawsze coś. Dzisiaj wyślę aplikację
          bo ciekawe ogłoszenie znalazłem.

          A propo! Anula weż coś napisz o sobie bo na razie jesteś najbardziej
          tajemniczym członkiem naszego koła dyskusyjnego. Pracujesz ,
          niepracujesz, jak to jest????

          Taka myśl mi dzisiaj zaświtała gdy z kierowniczką rozmawiałem, że ja
          tak konkretnie to niczego nie umiem ani sie na niczym nie znam. Tak
          tylko ogólnie "coś umiem". Gdybym umiał się jakoś wyspecjalizować w
          czymś. Ale w czym?

          P.S ale tam urzędniczka pracuje. Jezu!!! Taka foka!! Szok!! chyba ma
          coś z 26-28 lat, jedna z najładniejszych kobiet jakie widziałem. Żal
          jej do tego urzędu, bo nie wykorzystuje tego. Jeszcze tak fajnie
          sepleni ale bardzo uroczo jej to wychodzi. Właściwie nie wiem czy
          ona to powód aby zakwalifikować ten staż na plus czy powód do
          kolejnej frustracji.
          • anula36 Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". 21.08.07, 19:11
            Dokladne info o mnie chetnie na maila, poniewaz pojawiaja sie na tym portalu osoby delikatnie mowiac tak mna zafascynowane, ze gotowe roztrabic kazdy szczegol gdzie trzeba i nie trzeba.Zreszta nerwy fanow trzeba oszczedzac:)
            Lat faktycznie 34 (wbrew nickowi), z wyksztalcenia socjolog ( stad sledze fora o tematyce spolecznej), pracuje nieprzerwanie od lat 16, bardziej lub mniej intensywnie,studia z pasji, dodatkowa szkola dla pieniedzy, ostatnimi czasy luzacka praca w III sektorze, ktora ma oczywiscie swoje plusy i minusy,ale poniewaz nienawidze narzekactwa,zawsze skupiam sie na plusach:)
            A w ogole to jestem ze wsi i moje chlopskie zaciete geny, oraz twarde wychowanie nigdy, nie pozwalaly mi sie rozczulac nad soba, ani w trakcie okopywania pola ogorkow, ani przy trudnosciach zawodowych.
            Stworzylam na tym portalu postow na tysiace, zawsze pod tym samym nickiem,wiec nie jestem tajemnicza ani troszke:)
            Watek Sir Rebela ( alisa feniana) sledze z ciekawosci, poniewaz mam w bliskim otoczeniu osobe o bardzo podobnym sposobie odbierania swiata i probuje to odbieranie choc ciut zrozumiec, oraz z sympatii dla rozmowcow, jestem takze fanka twoich soczystych tekstow ( poczulam sie wlasnie jak duch krazacy nad urzedem w ktorym stazujesz), oraz niesamowitego poczucia humoru i umiejetnosci tropienia absurdow rzeczywistosci w wywkonaniu Bibi.
            • Gość: rebel Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:19
              czyli jestem konstruktem społecznym lub też jakby to ująć zgrabnie
              projekcją szeregu niepożądanych cech na matryce społeczną?

              jezu...;/

              P.S. dwa lata temu nie narzekałem...byłem jeno cyniczny....musisz
              uwierzyć na słowo, choć i tak czuję że nie uwierzysz....:]

              <nie wiem jak qwer nie potrafi wyczuć człowieka który pracuje...ja
              to potrafię wyczuć niczym świnia trufle>
            • Gość: qwer Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.centertel.pl 21.08.07, 20:44
              To jaki masz ten adres e-mail anula??? :):)

              Sir rebel to co już pisałem przypomina mi Bejamina z "Absolwenta"
              wypisz wymaluj. A propo skąd Ty rebel wziełeś, że mu proponowano
              pracę po znajomości??? nic tam takiego nie było.

              Ja narzekam na forum gdyż jakoś chce coś z siebie wyrzucić i to
              doskonałe miejsce. Ale tak na codzień to naprawdę staram sie być
              konstruktywny. Raczej się nie skarżę a przynajmniej mało.

              Wiesz ta laska z urzędu to wyższa półka i starsza odemnie trochę.
              Gdybym "uderzał" to byłoby to kuriozalne.

              Ogólnie to teraz myślę w czym się wyspecjalizować, w jakim iść
              kierunku. Chyba mi się zabardzo śpieszy. Może masz anula jakieś
              przemyślenia jako socjolog????????

              Co do urzędu rebel to fakt , nikt tam rękawów nie zakasuje i nie
              zasuwa za dwóch. Myślę , że podrzędne stanowisko w urzędzie to
              wymarzona praca dla np. młodej matki albo kobiety po 40-tce co ma
              własne życie rodzinne i jemu głównie się poświęca.

              No nic. Ogólnie to będzie wpis w cv. Zawsze coś.

              Co to jest ten III sektor???? może wypadam na mało obytego ale
              naprawde nie wiem.

              Widać, że chyba anula prawdziwa z Ciebie socjolog:):)

              • Gość: rebel Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 21:06
                1) bohater filmu/powieści rozmawiał chyba z przyjacielem ojca który
                starał się go namówić na wspólny interes...a więc na pracę...:)
                2)pierwsza zasada kosmosu.... starsze kobiety bardzo lubia gdy
                zainteresowanie okazuje im młodszy mężczyzna <a jesli do tego jest
                inteligentny i dojrzały na swój wiek..;D>
                3)III sektor to zdaje się usługi? ;>
                <ale stosuje tu PRLowski model rolnictwo-przemysł-usługi....więc
                mogę się mylić..:)>
                4)urząd dobry na start....

                bibi...mail wysłany..:)
              • anula36 Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". 21.08.07, 21:19
                dales d... , email:
                anula36@gazeta.pl
                oczywiscie:)
                III sektor - non profit- tzw instytucje pozytku publicznego.Po prostu w ramach pracy robie innym dobrze:P
                • blackisblack Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". 25.08.07, 07:06
                  anula36 napisała:

                  > dales d... , email:
                  > anula36@gazeta.pl
                  > oczywiscie:)
                  > III sektor - non profit- tzw instytucje pozytku publicznego.Po prostu w ramach
                  > pracy robie innym dobrze:P


                  D...to ty dajesz w instytucji pożytku publicznego a praca w ramach której robisz dobrze jest najstarszym zawodem ale nie musisz o tym pisać bo na forum wszyscy wiedzą czym sie tu zajmujesz stary babsztylu
          • Gość: rebel Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:14
            1) tak wygląda praca w urzędzie...i nie tyczy się to tylko
            instytucji samorządowych, ale także centralnych...
            podczas praktyk zawodowych w 'powaznym' ministerstwie dostałem
            projekt który miałem wykonać w dwa tygodnie...to był projekt na dwa
            dni..:)
            poza tym pracowały dwie osoby na 12 w tej komórce, pozostałe zwykle
            rozmawiały o tym co tego dnia zafundują w ministerialnej stołówce
            albo jak to dorobić do skromnej pensji 3,5 tyś zł..;>

            2)qwer, a myślisz że taka ładna dziewczyna pracująca jako
            urzedniczka ma wielu adoratorów? zapewne nie tak wielu gdyby np.
            pracowała w firmie prywatnej i miała kontakt z klientem...
            moja rada, sprawdź czy nie jest konkubiną prezesa...jesli nie jest
            to uderzaj..:)

            dygresja: ehh ktoś znowu mnie wyzywa od nieudacznika, który nic nie
            potrafi...nawet tego by po dobrych studiach znaleźć pracę za minimum
            1500 netto...;/
            • Gość: bibi Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:17
              A jakie to byly te dobre studia? Jaki konkretnie masz zawod?
              • Gość: rebel Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:22
                ehh już Ci kiedyś na maila o tym pisałem chyba..;>

                dobre w sensie że państwoe i dobry uniwersytet, kierunek mniej
                ciekawy ale uwierz mi... akurat w tym wypadku złą renomę stworzyły
                tu mnożące się jak grzyby po deszczu te same kierunki na uczelniach
                prywatnych...a że miałem znajomą studiującą to samo co ja tylko na
                uczelni prywatnej, to wiem..;>

                poza tym gdzieś już wspomniałem, że mam jedynie wykształcenie
                wyższe...mimo że wiąże się z tym jakiś zawód, sam nie uważam tego za
                profesję którą można określić jako atut podczas rozmowy o
                pracę...zawód miał zostać nabyty na podyplomowych...już rok temu...:(
                • Gość: bibi Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:31
                  Pisales w @??
                  sorry, zaraz sprawdze.
                  Wiesz co, ale ja mam takie chwile wręcz amnezji, ze juz mnie nic nie
                  zdziwi.
                  Czy nerwica moze doprowadzic do amnezji??? :)
                  • Gość: rebel Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:36
                    słodycze napewno..;>

                    co do nerwicy to nie jestem pewien, ale tyle tych rodzajów jest że
                    być może któraś tak..;/
                • Gość: bibi Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:37
                  sprawdzilam, nie napisales :>
                  Wiec? :)
                  • Gość: rebel Re: "Pańska oferta została rozpatrzona odmownie". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 19:45
                    więc napiszę Ci wszystko co do joty na maila...łącznie ze średnią ze
                    studiów i tematem pracy magisterskiej....serio..:)
                    • Gość: bibi odpisalam n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 07:05
                      • Gość: rebel Re: odpisalam n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 11:15
                        tysz...
                        • Gość: qwer Re: odpisalam n/t IP: *.centertel.pl 22.08.07, 16:11
                          W książcę "Absolwent" żadej propozycji pracy albo współpracy nie
                          było. Może to motyw wzięty w filmu, który oglądałem dawno, ale w
                          orginale tego nie było. Było za to sporo o tym jak odrzucił
                          propozycje pracy na uczelni bo nie widział w tym sensu. W książce to
                          Benjamin jak ognia unika pana Robinsona.

                          Jak tam Sir rebel poszukiwanie pracy? Zapraszają Ciebie na rozmowy
                          kwalifikacyjne? Ja ostatnio miałęm miesiąc temu. Jak coś złąpię to
                          staż rzucam.

                          • Gość: bibi Re: odpisalam n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 16:24
                            Mnie zapraszaja. Bylam w piatek, dzisiaj i jutro tez ide.
                            No, gowniane propozycje, ale cos sie ruszylo.
                            • Gość: rebel Re: odpisalam n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 16:43
                              tylko nie mów że jako ph. to jest dopiero załamka - taka robota.
                              • Gość: bibi Re: odpisalam n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 17:29
                                Zalezy co sprzedajesz. Jak towar ktorego wszyscy potrzebuja-to jest
                                to sama przyjemnosc. Poza tym duzo jezdzis-super, ja lubie prowadzic
                                auto. I ekstra kasa jesli wyrabiaz target. A wyrabiasz jesli masz
                                to, czego chca inni, a nie jakies wynalazki.
                                Ale nie, to nie praca ph, choc nawet bym chciala.

                                A co Ty chcialbys robic w zyciu?
                          • Gość: rebel Re: odpisalam n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.07, 21:28
                            jutro i w poniedziałek...

                            nie to o czym bym marzył, ale pojechać trzeba...

                            P.S. w filmie pojawiła się ta propozycja, chyba zresztą z ust Pana
                            Robinsona padła...
                            • Gość: qwer Re: odpisalam n/t IP: *.centertel.pl 24.08.07, 22:06
                              . Na tym stażu to rzeczywiście zachrzaniania nie ma. Ale ludzie
                              przemili, spokój. Taka typowo robata dla biurokraty. Ale spoko.
                              Szczerze mówiąc to teraz uważam że w tym urzędzie to śmiało można
                              by 1/4 zwolnić. Ale żal by było o świetni ludzie. No ale trudno aby
                              były konflikty bo do tego potrzeba adrenaliny, presji, wpływów,
                              pieniędzy. a tu poprostu tego nie ma. Taki staż to może dobry dla
                              złapania jako takiej dyscypliny, że trzeba wstać, pójść, wpisać sie
                              na listę itd.

                              MIałeś racje rebel, że to nie jest głęboka woda. Nikt nie stresuje
                              nie ruga, nie wymaga za wiele. Jak coś zchrznie to spokojnie mówi
                              abym jeszcze raz zrobił bo nigdzie sie nie pali. Nie pracuje z
                              petentami także mogę sobie kawkę wypić, kanapkę zjeść. Dali mi
                              biurko, wentylator, komputer. Siedzę z kierowniczką w tle gra radio.
                              Mogę wyjść i zniknąć na godzinę czasu i nikt mnie nie ochrzani.

                              Ten staż to dobry dla rozprostowania kości. W środę mam rozmowę i
                              szczerze o tym powiedziałem kierowniczce. Powiedziała, że życzy mi
                              powodzenia i kazała mi wydrukować potrzebne ustawy z których będę
                              miał rozmowę. Co więcej kierowniczka robi mi kawę:):)
                              • Gość: rebel Re: odpisalam n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 17:03
                                1) good luck...

                                2) kobieta widać wie gdzie jest jej miejsce..;>
            • Gość: kama A może ty byś rebel IP: *.ztpnet.pl 26.08.07, 17:06
              napisał książkę? Z twoją wrażliwością i refleksyjno - dekadenckim odbieraniem
              świata to by się mogło udać
              • Gość: rebel Re: A może ty byś rebel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 17:01
                ...po czym pod sam koniec, jako urodzony perfekcjonista bym uznał,
                że ta ksiązka jest pełna krowich placków, a przy kolejnym nawrocie
                depresji bym ją palił kartka po kartce siedząc przy kuchence i nucąc
                kolejne głupie spoty reklamowe robiące Polakom wodę z mózgu? ;)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka