Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      ja też chcę pracowac!

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.07, 23:15
    Pracowałam w 3 firmach i w każdej z nich dostałam pracę po znajomości. Do 1-ej
    zostałam zwerbowana przez wykładowcę z uczelni, u którego pisałam pracę mgr ze
    względu na najwyższą średnią na roku, drugą i trzecią załatwiła mi koleżanka.
    Te ostatnie to firmy prywatne. Z każdej z nich zwalniałam się sama. W 1-wszej
    z firm prywatnych powodem mojego odejścia była pensja: 750 zł na rękę:
    prowadzenie księgowości, kadr, obsługa klientów, jak zorientował się, że
    jestem dobra w tym, co robię, dowalił mi sprawy prawne, aż w końcu chciał
    żebym w ramach umowy o pracę (non stop na czas określony: po 2 lata)prowadziła
    księgowość i kadry firm jego żony i syna (około 30 pracowników, 1000 faktur
    dodatkowo). Miał mi dołożyć 200 zł. Odeszłam. Absolutnie nie docenił, że za
    własne pieniądze kupowałam książki, prenumerowałam gazety podatkowe, i że przy
    kontroli skarbowej oraz PIP nie znaleźli żadnych uchybień. W czasie tej pracy
    znajoma poleciła mnie swojej szefowej. Obiecywali złote góry.Zgodziłam się na
    stawkę 1000 netto przez pierwsze 3 miesiące pracy, żeby mnie sprawdzili,
    później miałam dostać 1600 zł. Okazało się, że to 1000 zł netto to w umowie
    jest brutto i że już tak zostanie, nawet gdy dostanę podwyżkę. Jestem bardzo
    sumienną i obowiązkową osobą, ponieważ jak się w coś wciągnę to świata poza
    tym nie widzę, praktycznie nie robiłam sobie przerw (1 kawa przed rozpoczęciem
    pracy),wszystko zawsze robiłam na czas, pracowałam 10h na dobę, bywało, że i
    do 23-ej, często w soboty i niedzielę. Dawali tak dużo pracy, że nie było
    fizycznej możliwości wyrobić się w 8 h. Zrezygnowałam po 2 miesiącach - oliwy
    do ognia dolały koleżanki z pracy, które opowiedziały mi jeszcze parę
    ciekawych rzeczy na temat pracodawcy. Jak odchodziłam powiedzieli mi, że i tak
    nie przedłożyliby ze mną umowy, bo nie mam wyższego rachunkowego.Tak na
    zakończenie - na miłe do widzenia. Nieważne, że po miesiącu mojej pracy
    szefowa powiedziała, że nie miała jeszcze tak dobrego pracownika. Piszę to
    wszystko, bo przeczytałam dużo postów, jak to Ci którzy nie mają pracy, jak ja
    teraz nie mają jej przez własne nieróbstwo, albo wielkie wymagania.Być może
    faktycznie mam za duże wymagania - bo pracując ponad 60 h tygodniowo
    zarabiałam aż 4 złote na godzinę. Faktycznie, przecież mogłam chodzić na kursy
    i szkolenia - w końcu miałam dużo wolnego czasu, no i jeszcze więcej "wolnych"
    pieniędzy. Wszyscy piszą, że najważniejsze jest zaangażowanie pracowników -
    pewnie nie posiadam takiej cechy - w końcu pracowałam tylko min. 10h
    dziennie.I jeszcze ciągłe dokształcanie - fakt, te sterty gazet, książek,
    ciągłe ślęczenie nad zmieniającymi się przepisami - to pewnie nadal za mało. I
    nadal nie mam pracy, nadal wynajmuję mieszkanie - dbając o czyjąś własność,
    nie o swoją i nie mając nadal dzieci (mam 30 lat), bo mnie zwyczajnie na nie
    nie stać. Ale to pewnie - czytając posty niektórych "Mądrych" zdecydowanie
    moja wina.
      • mamakrzysia4 Re: ja też chcę pracowac! 29.07.07, 23:25
        łącze się w bólu też jade na tym wóżku tyle że nie mam odwagi żeby to wszystko
        rzucić
        • anula36 Re: ja też chcę pracowac! 29.07.07, 23:34
          jak cie mieli docenic, jesli sam siebie nie cenisz?
          • Gość: kielczanka Re: ja też chcę pracowac! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.07, 23:51
            Jak mnie mają cenić? - wystarczająco dałam im powodów swoją pracą i
            zaangażowaniem. Sama się nie cenię? pewnie dlatego, że się nie cenię właśnie
            siedzę na bezrobociu. Nikogo nie obchodziło, że dobrze i wydajnie pracuję - a
            poza tym, jak już tu na forum poczytałam, nikt kota w worku do pracy nie
            zatrudni. Dlatego nie żądałam od razu 2000. I tak właściwie - to nawet Ci
            dziękuję za tę zgryźliwą uwagę - po raz kolejny przekonałam się, że jak bardzo
            ktoś chce się przyczepić - to się przyczepi.
            • anula36 Re: ja też chcę pracowac! 30.07.07, 00:15
              jak nie postawisz twardych warunkow to zawsze dostaniesz ochlap+ kopa w d..., i to nie na forum tylko w zyciu, twoi szefowie widzieli ze cie moga wycyckac to cyckali do skutku, a ty sie dalas.
              Masz wiedze, masz umiejetnosci, czemu sie przemykasz po katach? czemu nie szukalas pracy w miedzyczasie, nim sie zwolnilas, bez "znajomosci". Nie myslalas o wyjezdze za praca?
              Albo sie przebudzisz, albo do konca zycia bedziesz zarabiac 1000 zl brutto.
      • klein4400 Re: ja też chcę pracowac! 29.07.07, 23:52
        Kurczę,jak ja nie lubię takich tępych, prymitywnych dorobkiewiczów-prywaciarzy w
        najgorszym znaczeniu tego słowa,którzy w swojej tępocie nie rozumieją że ich
        pracownik też musi coś jeść i przeżyć. księgowa firmy, która zatrudnia
        kilkadziesiąt osób i 1000 zł. Śmiech na sali. Wstydził by Ci się proponować.
        • emelem1 Re: ja też chcę pracowac! 30.07.07, 00:22
          ksiegowa która idzie pracowac za 1000 zł to jest smiech, takie pieniadze daja
          nawet ludziom z ochrony hipermarketu
      • Gość: kielczanka Re: ja też chcę pracowac! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 00:31
        A to zaczyna być ciekawe. Ciekawe i przerażające. Jestem głupia, bo pracowałam
        za 1000 złotych, no to teraz jestem mądra, więc nie pracuję w ogóle. A co do
        tego "wycyckania" - dobrze, że mi uświadomiłaś!! - przecież oni mi dawali
        więcej, ja po prostu nie chciałam brać! Teraz już będę. Obiecuję.
        • anula36 Re: ja też chcę pracowac! 30.07.07, 00:34
          sama odeszlas, nie majac nic w zanadrzu.Wiec do kogo te pretensje?
          • Gość: kielczanka Re: ja też chcę pracowac! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 01:02
            I taka mała rada: najwyższy czas nauczyć się czytać ze zrozumieniem, a nie tylko
            składać literki w słowa. Może ta moja dyskusja wtedy miałaby jakiś poziom.
            • anula36 Re: ja też chcę pracowac! 30.07.07, 01:09
              taki poziom dyskusji, jaki autorow postow.
              Dobrym sposobem na rozladowanie frustracji, ktora cie widze rozsadza, jest sport, a nawet obtluczenie kilku poduszek, swietnie spuszcza pare z gwizdka, polecam.
          • Gość: pomocnik Re: ja też chcę pracowac! IP: *.aster.pl 30.07.07, 01:21
            Roześlij swoje CV do firm , przecież nic Ciebie nie trzyma w Kielcach więc możesz pracować praktycznie wszędzie , na co ci ta dziura skoro masz wyniki.
            Właśnie teraz powinnaś szukać pracodawcy który Cię doceni . Albo pomyśl o założeniu własnej działalności. Kredyty i dotacje dostaniesz napewno.
            Na księgową masz śmieszne zarobki a widać wykorzystują cie wszędzie jak tylko mogą.
            Mi znajoma również załatwiła pracę ale nie byłem zadowolony , jej się podobało.
            Czasami kierownikami są tacy idioci że głowa mała.Ale naprawde są porządne firmy do których trudno się dostać , myślę że twoje wyniki i doświadczenie sprawią że dostaniesz się tam i wreszcie odżyjesz.
            W małych miejscowościach nie ma miejsca dla takiej zdolnej pracownicy , naprawde wydajesz się trochę naiwna ale przynajmniej zyskałaś doświadczenie.
            Tak więc działaj zamiast siedzieć i marnować swój cenny czas :) Im dłużej będziesz na bezrobociu tym gorzej będzie to o tobie świadczyć .
            Warto ruszyć 4 litery i zmierzyć się z wielkim światem .
            • Gość: kielczanka Re: ja też chcę pracowac! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 01:29
              Ha, no i proszę. A jednak: odrobina zdrowej krytyki, dużo życzliwości i aż mnie
              poderwało. Dziękuje "pomocniku". Uwierzyłam na nowo w świat dobrych, rozsądnych
              ludzi. Niestety, trzyma mnie coś w Kielcach. Rodzina święta rzecz, porzucić i
              zostawić samopas nie mogę. Za dużo obowiązków. Ale szukać, szukam, naiwna nie
              będę już ani trochę. Pozdrawiam,
              • Gość: jez Re: ja też chcę pracowac! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 09:56
                Kielce to bardzo dziwne miasto. Chciałem już parę razy zacząć tam pracę, jestem
                administratorem sieci, systemów Win2003 i do tego niezłym sprzętowcem. Niestety,
                wszędzie było miło do czasu pytania o wynagrodzenie. W Kielcach kwota 2000-2500
                netto powoduje wytrzeszcz oczu, palpitację i ogólny opad szczęki do ziemi. Tu
                dalej pokutuje stara zasada, że czeka milion chętnych gotowych pracować za
                1000zł netto. A najgorsze jest to, że mają rację - zawsze znajdzie się ktoś kto
                przyjdzie pracować za taką kasę. I dopóki tak będzie, to tutaj robota będzie po
                znajomości za psie pieniądze. Byznes ma się w Kielcach bardzo dobrze...
      • Gość: rebel Re: ja też chcę pracowac! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 13:42
        cóż...mam przynajmniej nadzieję że firmy w której płacili Ci tak wysokie
        wynagrodzenia do dziś mają problem z zapełnieniem stanowiska pracy, które
        pozostało po Tobie..:)

        gdzieś w jednym z poprzednich postów padło określenie że powinnaś się
        cenić...nie wiem czy to dokładnie na tym powinno polegać...zwłaszcza w sytuacji
        gdy na jedną ofertę pracy wpływa 100 aplikacji <a polski pracodawca nadal
        często wybiera osobę która oferuje się pracować za najniższe stawki>

        ważna jest natomiast pewnośc siebie podczas rozmowy o pracę...czego życzę..:)

        pzdr.
        • anula36 Re: ja też chcę pracowac! 30.07.07, 14:07
          cenic sie = negocjowac warunki, a nie siedziec w kacie i czekac az pracodawcy docenia, bo sie mozna przeliczyc.
          • Gość: rebel Re: ja też chcę pracowac! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 16:02
            o ile przed znalezieniem pracy skromnośc bywa zaletą, o tyle faktycznie już w
            samej pracy można w niej upatrywać braku zaradności...pracownik, który będzie
            wykonywał swoja pracę nieważne jak dobrze i cudownie, a nie zwróci się ani razu
            lub nie zasugeruje przełożonemu myśli o podwyżce, w warunkach polskich zostanie
            uznany zapewne za osobę która jest adowolona z płacy...to co jest normalne
            wszędzie indziej <za efektywną pracę obowiązuje jasny i przejrzysty system
            awansów> w Polsce już takie nie jest...smutne jest zwłaszcza to, że uzyskanie
            podwyżki często musi następować w wyniki jawnego szantażu <pracownik chodzi do
            biura szefa i mówi ' mam konkretną ofertę i do tego lepiej płatną od
            konkurencji>...

            zabawne jest jednak to że podczas rozmowy o prace przesłuchujący starają się
            eliminować osoby potencjalnie kłótliwe i potrafiace stawiać na swoim...tak więc
            nie pozostaje nic innego jak udawać na rozmowie kogoś kim się nie jest..;>
            • Gość: Quasis Re: ja też chcę pracowac! IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.07.07, 16:20
              Zdecydowanie lepiej jest się przeceniać niż nie doceniać, i o ile w tym
              pierwszym przypadku bywa to zgubne (gdy oczywiste kłamstwo wychodzi po pewnym
              czasie na jaw), to ten drugi przypadek jest zgubny już na starcie (bo właśnie
              osoba, która nie będzie się doceniać ani szanować zawsze będzie robić w firmie
              czarną robotę za śmieszne pieniądze). Nie traktuj tego jako złośliwości bo nie
              mam takich intencji :-). Masz talent, umiejętności, zdolności, z tego co
              piszesz wynika, że bystra i ambitna z Ciebie kobieta. Pozostaje Ci się tylko
              otworzyć na obfitość tego świata, a to wbrew pozorom jest najtrudniejsze :-).
              • Gość: kielczanka Re: ja też chcę pracowac! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.07.07, 03:15
                Wyszło fajnie :), dzięki za wsparcie :).Ja napisałam ten post, żeby pokazać,
                jakie są realia, a w każdym razie, z czym ja się spotkałam na moje drodze
                zawodowej. I żeby uwrażliwić choć troszkę niektórych forumowiczów, że bezrobotni
                to nie idioci, źle wykształceni i mający za duże wymagania. Ciepło mi piszecie,
                żebym już nie pozwalała się wykorzystywać i nie zamierzam :) Widzicie, ja
                chciałam być uczciwa: zobaczcie co potrafię, wtedy porozmawiamy o pieniądzach,
                na jakie zasługuję. Ale, cóż: kiedy przychodziło do tej rozmowy, dowiadywałam
                się, że "jak mi się nie podoba, to mogę odejść". Teraz już wiem, że jeżeli nie
                będę miała pewności, że w firmie są przejrzyste zasady awansu (podwyżek) to już
                się tam nie zatrudnię. Bo to gadanie "ja muszę wiedzieć, co Pani jest warta" na
                wstępie nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. Już teraz wiem, co takiemu
                odpowiem: :Jak się okaże, że nie jestem tyle warta, to mnie Pan zwolni" :)
    Pełna wersja