Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy warto pracować w 'budżetówce'?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 15:03
    Witam!
    Myśle o zmianie pracy. Wśród jednej z możliwości jest praca w
    tzw. 'budzetówce'. Czy warto w ogóle zastanawiać sie nad tym? Moja znajoma
    pracuje w urzędzie i z tego co mi opowiadała to wcale tak fajnie tam nie jest.
    Pozdrawiam!
    Obserwuj wątek
      • Gość: bibi Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 15:05
        Nie wiem, czy warto, ale ja sie staram.
        Kokosow nie zarobie, bo niecale 1200 netto, ale na lekcje angielskiego i
        skromne zycie starczy.
        W tzw miedzyczasie bede szukac czegos naprawde dobrego. Lepsze to, niz
        nicnierobienie.
        • Gość: paweł Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 15:09
          > W tzw miedzyczasie bede szukac czegos naprawde dobrego. Lepsze to, niz
          > nicnierobienie

          To fakt, że lepiej robić coś niż nic. Niemniej mi zależy na tym, żeby iść do
          pracy bez nastawienia typu 'To ja może poszukam sobie czegoś innego'.
          • Gość: bibi Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 15:24
            >Niemniej mi zależy na tym, żeby iść do
            > pracy bez nastawienia typu 'To ja może poszukam sobie czegoś innego'.


            Kazdemu na tym zalezy, ale czasem tak sie nie da.
            Chyba ze wystarczy Ci marna pensja przez cale zycie i wiazanie konca z koncem
            ledwo ledwo.
            W kazdym razie praca w budzetowce nie zapewni Ci godnego zycia, dlatego dla
            mnie jest to wyjscie tymczasowe.
            • Gość: rebel Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 17:12
              akurat pensje w budżetówce do najniższych nie należą....

              co więcej ostatnio urzędy bronią się przed odchodzeniem wykwalifikowanych
              specjalistów, właśnie poprzez podwyżki które choć po części będą ich zbliżały
              do zarobków porównywalnych w sektorze prywatnym....

              jedna ze znajomych zaczynała od stanowiska referendarza w jednym z ministerstw
              <na drabince zarobków znajdujące się gdzieś pośrodku>...na początku, nie mając
              doświadczenia dostała na rękę 1650 zł....po pół roku podwyżka...2000 na
              rękę...po roku pracy dostała awans i podwyżkę...obecnie ma 2500 na rękę i
              stanowisko specjalisty....jak na 26 lat, gwarancję zatrudnienia oraz niezbyt
              duże obciązenie pracą <nie przynosi jej do domu> to chyba całkiem nieźle...<ja
              byłbym kontent..:)> po szeregu awansów, urzędnik koło 35 roku życia może liczyć
              na 3 tyś netto...to chyba wystarcza by jakoś wiazać koniec z końcem i jeszcze
              mieć czas dla rodziny ...:)

              inna sprawa to kwestia dostania się tam....jeśli nie nalezy się do odpowiedniej
              partii oraz nie ma się znajomości...szansa znalezienia pracy w urzędzie jest
              mniejsza niż w takiej samej sytuacji u prywaciarza...:)
              • Gość: bibi Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 17:44
                Ni wiem, czy 1400 brutto (nie dostalam sie) albo 1660 brutto (wlasnie sie
                staram) naleza do wysokich pensji, ale moim zdaniem do niskich :)
                • Gość: rebel Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 18:34
                  hmmm....po studiach wysyłałem głównie do ministerwstw oferty <zależało mi na
                  pracy w Warszawie>...ale raz zrobiłem wyjątek...żeby było zabawnie postanowiłem
                  wystartować do Urzędu Miasta <swojego>....zachęciła mnie do tego koleżanka
                  matki, która obiecała 'zająć' się moją sprawą...;>...no i fakt, zaprosili na
                  pierwszy etap....udało mi się go przejsc bez trudu...byli pod wrażeniem wiedzy
                  oraz cv...zaprosili mnie więc na ostateczny etap...4 dni przed nim miałem
                  dostać cynk od tej znajomej, co będzie na tym etapie...zadzwoniła...w tym samym
                  dniu kiedy miałem rozmowę <obudziła mnie o 7 rano...;)> i powiedziała że to
                  będzie głównie badanie umiejętności posługiwania się komputerem...tylko się
                  niepotrzebnie zdenerwowałem...ale udałem się do Urzędu na ostatni etap... dodam
                  tylko że były dwa stanowiska do obsadzenia...do drugiego etapu przeszły 4
                  osoby...;>wchodzę do budynku i czekam....na cztery osoby przybyły tylko 2
                  oprócz mnie..;)...jakież było moje zdziwienie, gdy jeden z kandydatów zagadnął
                  wiceprezydenta naszego miasta gdy ten przechodził obok i podał mu rękę
                  <wiceprezydent powiedział 'załatwione'> ;D...po raz drugi byłem zdziwiony gdy
                  jako pierwszego zaprosili mnie na rozmowę <mimo że z listy wynika że powinienem
                  wchodzić jako trzeci>...no ale wchodzę...zgadniejcie ile było osób? 5!;Dkadrowa
                  usiadła przede mną...szefowa urzędu <urzędniczka służby cywilnej> obok
                  niej...szefowa wydziału gdzie aplkowałem w środku....obok mnie usiadł
                  prezydent...a z drugiej strony wiceprezydent...w trakcie rozmowy szefowa służby
                  cywilnej przesiadła się za moje plecy..;D nic dziwnego że zacząłem się
                  denerwować...ale jakoś sobie radziłem...no ale wtedy zacząłem sobie uświadamiać
                  fakt że chcą mnie odstrzelić...;D dostałem między innymi pytanie z zamówień
                  publicznych <wymogiem formalnym na to stanowisko to nie było>...próbowałem
                  próbowałem próbowałem....no i jeszcze awersji nabawiłem się do piastujacego
                  najwyższy urząd w moim mieście, który okazał się totalnym kretynem którego
                  zainteresowania sprowadzają się jedynie do sportu..;D

                  tak więc jedyną radą jaką mogę wymyslić jest ta, że jesli nie ma się zbyt
                  dobrych znajomości, to można skończyć gorzej niż gdy się ich nie ma w ogóle <i
                  się zaproszonym na rozmowę nie jest>...

                  bibi...powodzenia na rozmowie...nic Ci doradzić nie mogę, czy masz wykazywać
                  się wiedzą czy nie podczas rekrutacji...gdyż zawsze jest groźba iż mogą cię
                  odrzucić, gdyż się będą Ciebie obawiać..:)

                  P.S. na to moje stanowisko jak wspomniałem mieli przyjąć 2 osoby...przyjeli
                  trzy, w tym jedna dziewczynę, która na rozmowie się nawet nie pojawiła...;D
                  od tego czasu postanowiłem iż będę uczestniczył w wyborach jedynie na poziomie
                  centralnym..;)
                  • Gość: bibi Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 18:47
                    Rebel, ale chyba nie myslisz, ze ja tam bez znajomosci ide...? :D

                    Obawiam sie tylko, ze przebije je taki wlasnie prezes.
                    • Gość: rebel Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 19:45
                      eee....to biorąc pod uwagę również to, że jesteś rezolutną i inteligentną
                      dziewczyną mogę się zwracać już do Ciebie per Pani Inspektor/referendarz...;D
                      • Gość: bibi Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 21:21
                        uhm, nie zdziw sie. tez moze sie znalzezc jakis pan prezes, ktory da lepsze
                        poparcie innej osobie :>
                        moje plecy sa marniuuuutkieeee...
                        • Gość: rebel Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 10:51
                          mam jednak nadzieję że nie skończy się u Ciebie czymś takim jak u mnie..:)

                          a na rozmowie zawsze powinien być obecny ktoś nie z nadania, lecz z przydziału -
                          urzędnik służby cywilnej...tak więc jeśli wykażesz się wiedzą, powinno być
                          dobrze..:)
                          • Gość: bibi chce mi sie wyc!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 12:08
                            Tja, juz mi sie udalo.
                            Okazalo sie, ze trzeba miec poswiadczenie bezpieczenstwa, a
                            poswiadczenie takie mozna dostac tylko wtedy kiedy sie tam juz....
                            pracuje!!
                            A na inne stanowiska (bez poswiadczenia bezp) ofert nie ma.
                            Płakac mi sie chce, płakac i wyc!!!!!!!
                            Jestem juz w takim stanie ze szczytem moich marzen jest praca za
                            1000 zl w budzetowce, zamiast za 900 u prywaciarza w niedziele i
                            swieta.
                            Ale gó.., wielkie gó.., widac za glupia jestem dla polskich
                            pracodawców, skoro nikt sie do mnie nie odzywa.
                            A na budzetowke nie mam co liczyc, patrzac sie na to z bliska-
                            zastanawiam sie, jakim cudem tam sie w ogole ktos dostaje?????
              • Gość: aaaa.. Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 21:04
                w ministerstwie może i sa takie zarobki, chociaż chyba nie można uogólniac,
                ostatnio mojej znajomej na stanowisko podreferendarza zap[roponowali...niecały
                1000 :/
                ale budżetówka to przecież jeszcze np. zus.....tam kasa beznadziejna,
                szkoły.....o tu to już w ogóle niic nie mówię ile się zarabia :/
                szkoda słów, heh
      • Gość: i za i przeciw Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 16:58
        Wszystko zależy od tego, w jakiej jesteś sytuacji życiowej. Jeżeli zdecydowanie
        zależy Ci na wysokich zarobkach, to budżetówka na pewno nie jest dobrym miejscem
        do pracy, chyba że masz dobre plecy i dojdziesz do wysokiego stanowiska. Mam
        znajomego, który w budżetówce zarabia 7500 złotych netto, ale jest kierownikiem
        i to bardzo zdolnym. Niestety cała reszta znajomych, którzy pracują w
        budżetówkach nie zarabia więcej niż 1400 netto. Jest to świetna praca, jeżeli
        chcesz na przykład pójść po kredyt do banku, : bo praca w budżetówce to
        najczęściej umowa na czas nie określony i jest miejscem pracy tzw. zaufania
        społecznego, mimo niewielkich zarobków łatwiej jest go dostać. Poza tym czujesz
        się w miarę bezpiecznie, jeżeli chodzi o miejsce pracy, masz zagwarantowane
        wszystko Kodeksem pracy, poza tym tak miłe 13-te pensje. pracujesz max. do
        16-tej, więc możesz dodatkowo coś robić, żeby dorobić :)
        • Gość: qwer Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.centertel.pl 03.08.07, 17:31
          Ja mam już niedługo rozmowę kwalifikacyjną n astanowisko w urzędzie kontroli
          sakarbowej. Jest 17 osób na miejsce. także wielkich nadzieji sobie nie robie.
          Zwłaszcz że zostałem poinformowany że to będzie tylko rozmowa a nie np. test.
          Także mogą zrobić co chcą praktycznie.

          Mam teraz dużo planów odnośnie pracy min. wyjazd, szkolenie itd. staram się
          mieć otwartych jak najwięcej dzwii. Praca w takim urzędzie to może nie żyła
          złota ale lepsze niż nic. Poza tym to nie kasa w supermarkecie. Nawet jak się
          kokosów nie zarobi to można mieć solidne doświadczenie które będzie się liczyło
          na rynku pracy. Plus tego akurat tak jest przestrzegane prawo pracy, nie to co
          w wielu prywatnych firmach. Ciekawe jak tam jest z awansami??

          Też znam ludzi co w budżetówce 2,5 tys wyciągają. To już nieżle. Zwłaszcza że
          tam się nie przepracowują a niektórzy zdaje sie rozwijają się tam

          Za skandal jednak uważam dobór do urzędów. Tyle się gada teraz o korupcji ale
          nikt już nie ma nic przeciwko nepotyzmowi i kumoterstwu. Np. ja będę miał tylko
          rozmowę kwalifikacyjną, w której mają być pytania merytoryczne. Ale to przecież
          tylko rozmowa. Zrobią co zechcą. Dlatego wielkich szans nie widze. Trudno
          pokonać 16 osób z wyższym wykształceniem wuczciwej rywalizacji co dopiero gdy
          któraś ma plecy. Właściwie nie można udowodnić niesprawiedliwości jesli
          kryterium jest tylko rozmowa.

          P.S rebel jak tam praca w call center. Coś z tego wyszło??
          • Gość: Iw Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 17:50
            Jam mam obecnie 1800 brutto jako referent w urzędzie miasta. Czy
            zamienilibyście to na 1900 w centrum księgowym jako młodszy księgowy?
            • Gość: rebel Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 18:18
              jeśli czujesz się na siłach i nie lubisz rutyny, to tak...

              jesli zalezy Ci przede wszystkim na stabilizacji to zostań w urzędzie i
              poszukaj miejsca gdzie mógłbyś dorobić do pensji...
          • Gość: rebel Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 18:40
            Urząd Skarbowy? zarobki ponoć 1000 zł na rękę więc nic specjalnego...atmosfera
            z tego co słyszałem również nieciekawa...ale wykształcenie nie decyduje o
            przyjęciu na stanowiska, przynajmniej w skarbówce...jeszcze 4 lata temu szefowa
            US w moim mieście zatrudniła w nim swoją córkę która.....była w ostatniej
            klasie liceum..;D
            może lepiej poszukaj urzędów które poszukują np. ludzi do pozyskiwania funduszy
            unijnych?

            hmmm....call center...mam skierowania na badania lekarskie i kwestionariusz do
            wypełnienia...automatycznie gdy przyjdę z wypełnionym kwestionariuszem oraz
            wykonanymi badaniami podpisać chcą umowę o pracę...zastanawiam się, słyszałem
            że klienci tego banku raczej są niezadowoleni i wyżywają się za głupoty zarządu
            właśnie na ludziach z infolinii..;>

            z kolei udało mi się przejść do 4 etapu, w pracy na ciekawym
            stanowisku...niestety usłyszałem że po 4, jest jeszcze 5,6 i 7..;D
            • Gość: qwer Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.centertel.pl 03.08.07, 19:13
              troche pomyliłeś. Urząd Skarbowy a Urząd Kontroli Skarbowej to dwa różne urzędy.

              Wykształcenie o tyle decyduje, że trzeba spełnić wymagania formalne i mieć
              wyższe prawnicze, administracyjne albo ekonomiczne. Taki numer że przyjęcie
              kogoś bez dyplomu akurat nie przejdzie. Aż tak bezczelnych przekrętów nie ma.
              Poprostu trzeba mieć bo komisja odrzuci oferty.

              Nie wiem dokładnie ile tam płacą ale pewno noie wiele. Jeśli tak jest to aż
              dziwi ilość osób ubiegający ch się o to stanowisko aż 17 (ze mną). Wszyscy z
              wyższym. To już trochę mówi o tym jak to w Polsce dobrze płacą i ile pracy
              jest. Nie mniej jednak aplikuje do takiego działu o takiej specyfice, że może
              to się przydać w przyszłym szukaniu pracy i ciekawie w CV wyglądać.

              Ty weż zradż rąbek tajemnicy na jakie to stanowisko aplikujesz że tam jest aż 7
              etapów (jakaś rada nadzorcza czy coś?). Mój rekord to szkoła językowa- 4 etapy.
              Odpadłem na ostatnim. Nie widze sensu aż tak długich procesów rekrutacyjnych.
              To aby być przyjętym na jakieś elitarne kierunki studiów jest już mniej zachodu.
              • Gość: rebel Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 10:52
                1)fakt pomyliłem...;)
                2)chodzi o firmę międzynarodową i stanowisko analityka....sami postanowili
                rozbić wszystkie testy na etapy <oddzielnie matematyka, język, test na IQ, test
                umiejętności komputerowych>...nie wiem po co, no ale to oni ponoszą koszty
                takiej formy rekrutacji..;)
      • Gość: Bartek Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.pksw.pl 03.08.07, 19:58
        Praca w budżetówce to pasożytnictwo na zdrowym organizmie narodu.
        Jeśli masz jakieś zasady moralne, to trzymaj się od tego z daleka.
        Chyba, że imponuje ci okradanie ludzi w majestacie prawa.
        • amelka231 Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? 03.08.07, 21:25
          Ja właśnie się dostałam do pracy w budżetówce bez żadnych znajomości.Miałam rozmowę wstępną, która była oparta na zagadnieniach merytorycznych.Płacą niedużo, ale to jest moja pierwsza praca więc jestem bardzo zadowolona. Duże znaczenie ma dla mnie fakt, że pracę będę konczyć o 15.30, weekendy wolne; mam swoje zainteresowania i chcę je rozwijać w wolnym czasie, dla mnie jest to ważniejsze niż duże pieniądze.
        • Gość: rebel Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 10:56
          znaczy się, nie przyjeli Cię? ;)
        • Gość: DSD Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: 144.92.199.* 08.08.07, 17:58
          Tzn. jesli ktos zostaje zwyklym bandyta i okrada i zabija ludzi 'bez
          majestatu prawa' to stoi moralnie wyzej niz scigajacy go policjant z
          budzetowki?
      • p26 Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? 03.08.07, 23:08
        Nie wymienienie nazwy urzędu bo nie ma po co i nie w tym rzecz. W każdym razie
        jest to duży urząd, ponad 300 pracowników. Teraz rządzi tu PiS. Jeżeli jesteś od
        nich to na wejściu masz tak z 2500 brutto. Jedna panienka dostała od razu grubo
        ponad 3000 brutto. Duża część po studniach lub z minimalnym doświadczeniem.
        Starzy pracownicy, "z poprzedniej opcji" w dużej części zarabiają dużo gorzej
        (oczywiście są wyjątki). "Poprzednia władza" prowadziła bowiem inną politykę-
        lubiła gdy ludzie lizali im tyłki stąd na początku dawała pensję minimalną. Z
        czasem dochodziło się do większych pieniędzy (od tej reguły były oczywiście
        wyjątki) - trzeba było sobie na to zasłużyć (taka nowoczesna forma poddaństwa -
        służba dla partii).
        Żeby nie być tak jednostronnym uczciwie dodam, że były w ciągu ostatnich 2,5 lat
        jak pracuję 2 podwyżki dla wszystkich (oczywiście ich wysokość była różna ale
        każdy coś otrzymał) na które i ja się załapałem.
        Podsumowując: jak masz plecy to prowadzisz spokoje życie - co miesiąc min. 2000
        tyś., praca do 16.00, zero nadgodzin. To wszystko na wejściu.Potem tylko lepiej.
        Widełki są dość szerokie.
        Jak nie masz poparcia to masz dużo gorzej i każdy ma cię daleko w dupie.
        Najgorzej masz jak jesteś na przykład identyfikowany z jakąś partią a rządzi
        inna - każdy ma cię w dupie do kwadratu.

        Od razu dodam, że ja jak przychodziłem do tej pracy to też miałem poparcie osoby
        która pomogła mi się tu dostać ale ponieważ nie lubię kablowania, lizodupstwa i
        działalności partyjnej więc generalnie jestem tu niewidoczny-dostałem 2 podwyżki
        dla osób "neutralnych" (ci nielubiani bo z innej opcji dostali mniejsze, ci z
        opcji ówcześnie "właściwej" większe). Teraz mam 1390 netto.

        Poza tym co zauważyłem: beznadziejny podział pracy (jedni robią za 2-3) inni
        faktycznie pracują na 1/3 etatu (a zatrudnieni są na cały), partyjniactwo,
        kolesiostwo, lizanie dupy, zawiść, plotki, kopanie dołków.Generalnie h..owe
        stosunki międzyludzkie. Mówię o ogólnym zjawisku na poziomie całego urzędu jako
        takiego bo oczywiście można sobie dobrać niewielkie grono znajomych w podobnej
        sytuacji i nie zajmować sobie głowy "wielką polityką" co też robię.

        Tak czy inaczej - 2,5 roku to dużo. Więc za rok się stąd zwalniam. Trzymają mnie
        wyłącznie moje zobowiązania finansowe, które MUSZĘ spłacić. Jak ktoś chce w
        urzędzie pracować całe życie to gratuluję wyboru ;-)
        • Gość: as Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.zvid.net 08.08.07, 16:29
          czy to woj.śląskie (dokładniej byłe katowickie??).
          Pytam - bo w jednym z dużych miast tej aglomeracji jest dokładnie
          tak samo...
          pzdr
          A
          • p26 Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? 08.08.07, 22:41
            Nie. Widocznie zjawisko jest powszechne. Szkoda słów.

            Gość portalu: as napisał(a):

            > czy to woj.śląskie (dokładniej byłe katowickie??).
            > Pytam - bo w jednym z dużych miast tej aglomeracji jest dokładnie
            > tak samo...
            > pzdr
            > A
        • Gość: neinessh Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 18:55
          Nie uwierzycie ja pracuję już 8 lat w urzędzie i na rękę mam 930 zł
          stanowisko wspomagające w sł. cywilnej bez znajomości i lizania
          dupy
          • Gość: Ona Re: Czy warto pracować w 'budżetówce'? IP: *.chello.pl 08.08.07, 22:28
            Moze i faktycznie jest w miare bezpiecznie bo kazdy ma jakas tam
            umowe , w miare pewną posadke, zagrozenie zwolnieniem bardzo
            małe.Ale ja pier... jaki w tych urzedach jest krzywy klimat!
            obłuda , ciągłe ploty, tiutianie " jaka bluzeczka jaka kurteczka" a
            za plecami rąbanie tyłka na zasadzie " ale sie dzis ubrała...)
            patrzenie sobie na ręce i donoszenie co kto robi czego nie ,
            podkopywanie, zrzucanie swojej roboty na innych czytaj oranie
            stazystami i praktykantami którzy są za free itd itd Pracuje ponad
            rok i mam juz dość co więcej wiele osob podziela moje zdanie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka