Gość: jkdhfcdsjk
IP: *.gprs.plus.pl
31.05.08, 11:36
no i stało się, ja też trafiłam w końcu na kosmitke z działu HR,
która żyje w swoim świecie kosmitów...; od pewnego czasu szukam
pracy, teraz nie pracuję, nie mam ciśnienia zależy mi na znalezieniu
naprawde czegoś dobrego a nie kolejnego obozu pracy; w zeszłym
tygodniu byłam na rozmowie w zachodniej korporacji, już na pierwszej
rozmowie paniusia z HR podważała moje kompetencje ale nic ...nie
przywaliłam jej ale wczoraj paniusia przeszła samą siebie; na
stanowisko na które aplikowałam wybrany został ktoś inny natomiast
dla mnie mają inną oferte - porządkowania pewnych rzeczy za rok 2007
a może nawet i za rok 2005 i 2006 - wyszłoby w praniu; paniusia
zadzwoniła wczoraj i po wstępie opisującym oferte nie do odrzucenia
(notabene oferta jak dla taniej siły roboczej)mówi do mnie, cyt. "i
tak nie ma pani nic do roboty"; po pierwsze gucio ją obchodzi czy
mam coś do roboty czy nie mam-nie jej interes, po drugie nawet
jeżeli tak myśli to profesjonalista zostawia takie przemyślenia dla
siebie - no ale czego wymagać od kosmitki; powiedzcie mi skąd się
biorą takie dziwaczki w HR i czym tak naprawde te panie zajmują się?
nadmienię, że pensje i całe kadry robi w tej firmie dział księgwości