Dodaj do ulubionych

Efekt końcowy

29.03.06, 19:15
Jak ja się już tak naozdabiam, naupiekszam, napoprawiam i znów naupiększam
jakiś przedmiot, to tak w finale to już sama nie wiem czy mi sie podoba. Czy
to kwestia opatrzenia sie z przedmiotem, czy znaczy, że jednak wyszło marne
dzieło? Czy też tak macie, czy jestem samotna w moim mniemaniu?
Ale dużo pytańsmile hi hi

Obserwuj wątek
    • krystyna_54 Re: Efekt końcowy 29.03.06, 19:30
      mam dokładnie to samo
      pozdrawiam Krystyna
    • mamoon1 Re: Efekt końcowy 29.03.06, 20:22
      Też tak mam, może właśnie dlatego nie mam u siebie wielu swoich rzeczy, bo bez
      żalu oddaję w dobre rece
      • czarneoczy Re: Efekt końcowy 29.03.06, 20:30
        każdorazowo smile)
        a na dodatek jak już spłodziłam szczotkę do włosów, skrakowałam ją i wypieściłam
        do granić możliwości i stwierdziłam że względnie mi się podoba i mozna ją
        ludziom pokazać to jak zrobiłam zdjęcia to TAKIE SZKARADZTWO na nich wyszło, że
        szok...
        no i nie pokaże i musicie mi na słowo uwierzyć że cokolwiek zrobiłam wink)
        • waga30 Re: Efekt końcowy 29.03.06, 21:52
          hehehe-ja też tak mamsmilesmilesmile-dlatego często w pewnej fazie tworzenia chowam
          przedmiot w kąt-odczekam swoje i ponownie wyciągam-jak spojrzę świeżym okiem to
          czasem juz się nie męczę i robię zadowolona dalej a czasem to wydaje mi się że
          wsio do kitu...no i wtedy idę po radę do mojego nieocenionego męża ,który
          jednak ma gust i artystyczne oko-jest po prostu moim najlepszym krytykiemsmile
          Inna sprawa ,że jemu sie wszystko podoba-a mnie efekty końcowe nie zawsze
          zadawalają smilesmile
    • pistacja_zielona Re: Efekt końcowy 30.03.06, 07:09
      Myślałam, że ja mam tylko takie "dylematy dekupażysty". I wlaśnie dlatego
      raczej nie wstawiam na forum swoich prac. Chociaż z drugiej strony nie mam ich
      wiele w domu, bo bez oprów rozdaję.
    • pistacja_zielona Re: Efekt końcowy 30.03.06, 07:09
      P.S I zawsze cieszy początek prac najbardziej smile
    • t.he Dekupaż mnie dobija ;) 30.03.06, 11:31
      Też tak mam. Odkładam, jak Waga, ale tak naprawdę rzadko do odłożonego potem
      wracam. Selekcjonuję. To znaczy po jakimś czasie nieoglądania już wiem, co mi
      się nie podoba. Ale w międzyczasie tracę czesto cały entuzjazm dla tego
      przedmiotu. Myślę, że to jak najbardziej opatrzenie. Uważam zresztą długi czas
      pracy za najwiekszą wadę dekupażu. Tak naprawdę jest to hobby dla ludzi
      cierpliwych, którzy nie potrzebują czesto zmieniających się bodźców. I albo nie
      mają lawiny pomysłów, albo mają bardzo dużo czasu, albo im nie przeszkadza, że
      da się zrealizować jeden pomysł na dwieście wink

      Ale na pocieszenie Ci powiem, że jak zapiszesz na dysku cudzą rzecz, która
      bardzo Ci się podoba i przez tydzień będziesz ją oglądała co dwie godziny, to
      też Ci się znudzi.

      I jeszcze dodam na koniec, że ktoś powinien otworzyć taki punkt
      usługowy "Wielokrotne Lakierowanie Zdekupażowanego" wink Myślę, że niejedna z nas
      chętnie zapłaciłaby komuś za uzyskanie porcelanowego połysku bez uprawiania
      tego nudnego, dołującego, usypiającego, frustrującego i najmniej twórczego
      etapu działalności dekuparatorskiej wink))
      • waga30 Re: Dekupaż mnie dobija ;) 30.03.06, 11:43
        hehehe-jakby tu powiedziećsmile-w całej rozciągłości zgadzam sie z
        T.he.smile?)smilesmilesmilesmileJa generalnie najbardziej w deku lubie malowane, cieniowanie -
        podmalowywanie i takie tamsmileno i uwielbiam coś kreować-hahahha-czyli wymyślac i
        komponować smile-całusy -ewa
        • agrado7 Za dużo możliwości czyli tzw. dylemat osiołka... 30.03.06, 16:18
          Po pierwsza: zgadzam się z T.h.e.

          Choć powiem Wam, że ostatnio odkrywam, że nie do wszystkiego pasuje tak dużo warstw. Świetnie wyglądają np. na butelkach, ale na drewnie, stylizowanym na drewno - taka szklista warstwa wygląda jednak dość dziwnie.

          A co do opisanego dylematu, to ja mam raczej tak, że najpierw, kiedy mam przedmiot, który chcę zdekupażować, nie mogęie zdecydować, co z nim zrobić. jaki kolor? Jaki wzór? Mam masę pomysłów, a im ich więcej, tym trudniej jest mi na coś się zdecydować.

          Wreszcie coś wybieram i robię. Po licznych działaniach coś powstaje, a ja patrzę na to i dochodzę do wniosku, że lepiej by było, gdybym użyła innego koloru/motywu/pomysłu...
    • pistacja_zielona Re: Efekt końcowy 30.03.06, 20:53
      Zgadzam się z wami dziewczyny. Dobór motywu nie jest prosty, tym bardziej, że
      jest ich strsznie dużo. Tu jeszcze dochodzi pytanie , czy cieniować , czy bawić
      się z krakiem. Za dużo kombinacji. Najbardziej mnie jednak wykańcza to
      lakierowanie. Niby juz dobrze, a jednak przydałoby sie jeszcze co najmniej 5
      warstw.
      Mimo wszystko, po skończeniu myślę o nastepnym, i następnym pomyśle i nie mam
      ochoty rezygnować. I to cieszy smile) bo to takie miłe zakręcenie.
    • qlka_79 Re: Efekt końcowy 31.03.06, 17:35
      Zawsze tak mam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka