kadewu1
22.02.06, 15:38
Witajcie!
Wczoraj musiałam przejść się przez całe miasto w godzinach rannych idąc na
pobranie krwi. Z powodu deszczu w jezdniach potworzyły się morza i oceany,
już na Julianowskiej zostałam pomylona przez kierowców z wielorybem, a na
Chyliczkowskiej było tylko gorzej. Oblana od stóp do głów po raz piąty
przestałam się przejmować, bo czym? Kiedy wracałam, zauważyłam, że drogowcy
zaklejają naprędce dziury w jedni na Chyliczkowskiej takim patentem: jeden
pan miotełką wygarnia wodę z dziur, drugi szybciutko nakłada tam gorącego
asfaltu? żużlu? Dziś też zanotowałam kilka takich parujących łatek w jezdni.
Chciałam pogratulować metod i wyczucia czasu odpowiednim służbom. Idę rodzić
nowego obywatela naszego miasta.
Kasia