sagittarius954
06.06.08, 03:04
Zacznijmy ten wątek od wspomnień , mając pięc czy sześć lat bardzo lubiłem
całować pewną dziewczynkę o imieniu Grażynka, później chęć do całowania nagle
mi przeszła a nawet gdy miałem otrzymać całusa od mamy to machałem rękoma jak
zabijany zwierz

I tak trwało do pewnego letniego wieczoru a było to bodajże
w 197..... , gdy napotkałem na swej drodze usta delikatne i ciepłe , uwodziły
mnie swoja kreską do tego stopnia że oderwać się od nich nie mogłem a
właściciel ich a raczej właścicielka choc roześmiana to jednak nie mogła pojąć
że istnieje na świecie taki osobnik prawie że krwiopijca

)) Usta te znikły
niebawem i odeszły do innych warg a ja stęskniony za pocałunkami chodziłem po
pewnym wolskim parku zrywając różane kwiecie czego wynikiem było otrzymanie
mandatu

) I dziś w nocy obudziłem się stęskniony za pocałunkiem i to tak
bardzo stęskniony że muszę sie tą wiadomośćią z wami podzielić . Tak tęsknię
za pocałunkiem za tą delikatnością warg i ciepłem ust . To niesamowite uczucie
tak bardzo mną owładnęło że muszę się z wami nim podzielić. I zadać pytanie
czy też was ogarnia uczucie tęsknoty za pocałunkiem . Coś niesamowitego takie
uczucie doświadczyć w środku nocy , coś niesamowitego ....