kingking1
06.10.05, 09:57
To ja pisałem, że konieczna jest zmiana nauczania na uczelniach państwowych
na zdecydowanie bardziej praktyczny, to ja pisałem, że jestem studentem
informy na UW(choć nikt mi nie wierzył), to ja pisałem, że Koźmiński jest już
lepszy od UW czy UJ na kierunku ekonomia i prawie tak dobry jak SGH. Pisałem
też, że wykładowców u mnie na informie często nie ma, bo dorabiają na uczelni
polsko-japońskiej czy wit gdzie uczą zdecydowanie bardziej praktycznie (i
zdaje się, że niestety pracodawcy wolą zatrudnić absolwenta wit czy PJWSzTK
niż teoretyka-informatyka z UW) - dlatego konieczna jest zmiana kształcenia
na uczelniach państwowych na bardziej praktyczny (tak jak to jest na
najlepszych uczelniach prywatnych typu Koźmiński, PJWSTK, wit - to są chyba
najlepsze 3 prywatne uczelnie) i nie tylko ja - student UW tak uważam - macie
tu też opinie innych osób ze strony forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=23&w=30021789&v=2&s=0:
Re: Życzę tylko wszystkim studentom socjologi i p IP:
*.neoplus.adsl.tpnet.pl
Przeczytaj komentowany artykuł »
Gość: jacek 06.10.05, 08:28 + odpowiedz
a ja studiuje elektrotechnike na Politechnice Krakowskiej i coz... poziom
nauczania jest bardzo wysoki, daja nam popalic
rowno ze wszystkim i nie ma przepros - w ostatniej sesji na 85 osob w
terminie zdalo wszystko 3 osoby, ale to jest norma -
po prostu obowiazuje system ze nawet jak student umie, to trzeba mu dac
pouczyc sie jeszcze! i w sumie jakby nie patrzec, to
dziala:)
tylko jest jeden problem, bo my sie tam uczymy, i uczymy... ALE NIKT Z TEGO
PRAKTYCZNIE NIC NIE ROZUMIE! 1 na 100 studentow
wie, o czym tam sie mowi, mialo doczynienia w praktyce albo jakis wujek mu
pokazal, jak cos dziala albo gdzie sie
wykorzystuje. Ludzie, ktorzy elektronika interesowali sie jeszcze w czasach
liceum i radzili sobie calkiem niezle
zrezygnowali juz po 3-4 tygodniach zajec bo nie mieli tutaj czego szukac! nic
tylko matma, matma, matma i fizyka, fizyka,
fizyka, i zadania, zadania, zadania! wiem, ze pomylilem kierunki, nie bedzie
ze mnie zadnego dobrego inzyniera, ale
kontynuuje sciezke ktora zaczalem ladnych kilka lat temu idac do technikum
elektronicznego - ale nie przypuszczam, zebym
pracowal w zawodzie...
a swoja droga, wspomne jeszcze jedna rzecz... w artykule autor napisal, ze
licea nie przygotowywuja do politechniki bo tam
jest bardzo duzo matmy i fizyki... chcialbym zauwazyc, ze w technikach jest
duzo mniej matmy niz w liceach, bo zostala
ograniczona kosztem przedmiotow zawodowych! matematycy zeby nadrobic strate
do liceow organizuja przy odrobinie dobrej woli
dodatkowe zajecia wyrownujace, bo wyznaja zasade: "jak bedzie mniej matmy, to
uczniowie nie dostana sie na uczelnie, a jak
sie nie beda nigdzie dostawac, to nowi nie beda przychodzic, a jak nowi nie
beda przychodzic, to nie bedziemy mieli pracy".
I jako absolwent technikum na pierwszym roku studiow przezywalem traume, bo
po prostu nie wiedzialem co sie dzieje na
matematyce - w przeciwienstwie do pozostalych studentow konczacych licea...
aha, i kolejna sprawa - na 100 osob startujacych na I roku, po technikach
kierunkowych bylo nas 8!!!! i tutaj kolejny
paradoks, bo my z powodzeniem dajemy sobie rade na przedmiotach kierunkowych,
to jest w gruncie rzeczy "powtorka z
rozrywki", natomiast pozostali wkuwaja tylko na pamiec, zeby tylko jakos to
zaliczyc.
JEZELI NIE ZOSTANIE ZMIENIONA FORMULA PROWADZONYCH ZAJEC, NIE BEDA MIELI
UMOZLIWIONEJ LATWIEJSZEJ DROGI NA UCZELNIE
TECHNICZNE ABSOLWENCI TECHNIKOW, BO Z LUDZI Z PRZYPADKU NIE DA SIE ZROBIC
INZYNIEROW!
Re: Politechniki alarmują: nie mamy dość studentó IP: 212.14.63.*
Przeczytaj komentowany artykuł »
Gość: GREGOR 06.10.05, 09:07 + odpowiedz
Jestem od roku absolwentem Politechniki Szczecińskiej Wydział Elektryczny.
Zrobiłem zaocznie Elektronikę i Telekomunikację. Wcześniej ukończyłem szkołę
techniczną o kierunku radiokomunikacja z bardzo dobrymi wynikami. Obecnie
pracuję jako urzędnik i zarabiam 1000zł miesięcznie... w między czasie szukam
ofert pracy. Niestety rynek pracy w tym sektorze jest tak wygórowany, że
zastanawiam się czy zdobycie dyplomu było mi potrzebne, czy czasem nie lepiej
byłoby po szkole technicznej zainwestować w jakieś kursy, którymi mógłbym się
teraz pochwalić pracodawcy. Problem leży głównie w oczekiwaniach pracodawców.
Życzą sobie zazwyczaj znajomości specjalistycznych oprogramowań, których
nazwy
na uczelni nawet nam nie wymienili. Generalnie nauczanie naszych studentów z
dziedziny elektorniki znacząco odbiega od oczekiwań pracodawców. Uczelnie
powinny się "aktualizować" z programem nauczania a rzeczywistość pokazuje, że
tak nie jest. Po drugie, że tak powiem jest też fakt, że tak naprawdę dyplom
nic nie zmienia. Nie można liczyć na jakieś gratyfikacje z tego tytułu (jakąś
podwyżkę , czy też dodatek do pensji) .... pracodawca zazwyczaj mówi ..."
przecież nikt na siłę Cię tam nie wysyłał" ... świetne podejście, którego
gratuluję!. Każdemu młodemu człowiekowi, który teraz mówi o rozpoczęciu nauki
na uczelni mówię, żeby się dobrze zastanowaił czy potrzebuje dyplomu, czy
może
lepiej znajomości!!!!
POZDRAWIAM WSYZTSKICH INŻ. ELEKTONIKI I TELEKOMUNIKACJI:)
przeczytajcie też inne wypowiedzi: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=23&w=30021789&v=2&s=0 - musimy zmienić profil kształcenia na uczelniach
państwowych na bardziej praktyczny