Dodaj do ulubionych

Co po studiach?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.05, 12:45
Czy możecie napisac jak sie na to zapatrujecie jak to jest u Was?Gdzie
widzicie swoje miejsce po studiach?Jestem matką córki która studiuje i
oswiadczyła mi ze ona do tej "dziury"nigdy nie wróci.Mieszkamy w 35 tys
maisteczku.Pomagamy,utrzymujemy ja z wczesniejszych oszczedności bo bardzo
pragniemy zeby te studia skończyła.Obecnie stracilismy prace wiec jest nam
bardzo trudno.Kiedyś marzyłam zeby ona wróciła zebyśmy byli blisko
tymbardziej że ma mieszkanie na miejscu po babci,które wypada sprzedać.Ja
opiekuje sie obecnie swoja chora mamą i myślałam że kiedys córka zrobi tak
jak ja.Jednak widze że na to nie moge liczyć,wiem nie mogę miec
tak "wygórowanych wymagan",wiem ze dzieci nie chowa sie dla siebie,to
prawda,ale....... A jak to jest u Was???
Obserwuj wątek
    • Gość: Richelieu* Re: Co po studiach? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 05.12.05, 14:31
      ech te starożytne określenia. Chowa się kury i kaczki, a nie dzieci.
      Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z dziwności swoich wymagań. Na córkę pewnie
      będziesz mogła liczyć, dopóty dopóki nie będziesz jej za bardzo okazywać swoich
      nadziei. Wydajesz się martwić na zapas i.. co tu dużo mówić, zepchnęłaś się do
      etapu człowieka na początku ostatniej prostej. Dziwne, że
      sześdziesięciolatkowie, a znam ich mnóstwo, więcej uwagi poświęcają sobie,
      własnej rozrywce czy czemu tam, niż matki po wyfrunięciu z domu ostatniego
      dziecka, które zwykle są młodsze niż 60-latki.

      35-tysięczne miasto.. gdzie widzisz pracę dla córki? Córka myśli rozsądniej od
      Ciebie, jeśli to akurat ma na względzie, że w większym mieście dużo łatwiej o
      pracę. Choć nie wykluczone, że oszołomił ją wielgi świat i wypiera się
      miasteczek. Mieszkanie rzecz ważna, lecz najpierw trzeba zarobić na jego
      utrzymanie.

      Liczysz na to, że będzie się Tobą opiekować na starość w Twoim miasteczku.
      Pomijając fakt miasteczka, co z pracą córki? Przecież nie będzie mogła
      opiekować się i pracować jednocześnie. Nawet pracując w domu, bo często starzy
      ludzie są przykrzy w obejściu i wymagają nieustannej uwagi. Chociaż natralnei
      można być staruszkiem do rany przyłóż i nie absorbować sobą bez potrzeby. Więc
      jak Twoja córka ma spełnić hm, powinność dziecka, pracując. Chyba, że już teraz
      wyraźnie widzisz, że pracy nie znajdzie tym bardziej, że sami jej nie macie i
      wiecie jak strasznie trudno o nową. Chóc akurat w Twoim przypadku zasiłek
      opiekuńczy, emerytura mamy, jakoś pomagają.

      Sumując. Córka dopiero zaczęła być dorosłą, a Ty wymagasz od niej dojrzałych
      deklaracji. Być może, jeśli warunki pozwolą, weźmie Cię do siebie, ale daj jej
      pożyć, popracować i powychowywać dzieci. Samej. Za bliskie meiszkanie ze zbyt
      natarczywymi rodzicami jest męczące jak cholera, nawet jeśli natarczywość
      bierze się z jak najlepszych intencji. No i dopóki będziesz na tz. chodzie to
      od Ciebei będą pewnie wymagać opiekowania się dziećmi. Babcia to wspanaiły
      wynalazek, ale babcia sprawna. Babcia mająca tendecję do ciężkiego niedomagania
      może zostać nadeksploatowana bo dzieci mogą niezauważyć granic kiedy to babcia
      się opiekuję, a kiedy to babcią trzeba się opiekować.

      Sama chcałabym na niedołężną starość mieć pielęgrnairkę lub mieszkać w jednym z
      tych domów starców, które oferują cud miód warunki. Dzieci dadzą miłość, ale
      nie podadzą lekarstw, nei mówiąc o kaczkach i myciu, gdy oboje pracują.
      • Gość: błażej Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 14:50
        wracaj ryszardzie do matki i ojca.
    • ewax100 Re: Co po studiach? 05.12.05, 15:12
      Zle mnie zrozumiałas kto tu mówi o tym ze licze na to zeby sie ktos mna
      opiekował?ze chce mieć pielęgniarkę ?pisałam tylko że ja sie opiekuje moja mamą
      i uważam ze to jest moim obowiązkiem,powinnością.A swoją droga chciałabym
      doczkac chwili żeby na starośc miał mi kto jesli nie podac szklanki wody to
      choc usłyszeć dobre słowo-czy to dla Ciebie nie ważne?I wcale nie myslałam
      egoistcznie wrecz odwrotnie-wiadomo jak rodzina jest blisko to może służyć
      wzajemną pomoca nawet i w opiece nad dziecmi i zbliza sie do siebie a nie
      dzieli i po czasie staje sie dla siebie jak obca.Jesli chodzi o mieszkanie to
      tez myślałam nie osobie tylko o córce-łatwiej chyba przyjsc na gotowe,urządzone
      piękne mieszkanie niz wynajmować gdzieś za ciężkie pieniadze-w duzym mieście za
      ok.1000zł./a to sprzedać przy czym stracić/Jesli chodzi o prace to myśle że
      zarobki w szkolnictwie sa wszędzie podobne w zalezności od wykształcenia.Ale
      niezależnie od tego wszystkiego każdy człowiek musi dokonać samodzielnego
      wyboru.Ja kiedys takiego wyboru dokonałam i nie żałuje.
      • r.richelieu Re: Co po studiach? 05.12.05, 15:32
        Więc dlaczego uważasz, że Twoja córka nie odczuwa podbnych powinności? Że nie
        będzie odczuwać kiedyś? To bardzo powszechne zachowanie młodych ludzi, że nie
        chcą mieszkać w "dziurach zabitych dechami". Wielkie miasto da im w kość to
        wrócą, byle mieli do czego wracać. Bo wielu nie wraca z obawy przed "a nie
        mówiłam".

        Dobre słowo jest bardzo ważne, jednak w sytuacji nagłego pogorszenia zdrowia
        gdzie trzeba natychmiast, wszystko przestaje być ważne byleby tylko
        przezwyciężyć jeszcze raz ten "spadek życia". I powtórzę, jak Twoja córka
        mogłaby się opiekować Tobą pracując.

        W szkolnictwie. Ooo, mocne. Bo skąd wiesz, że córka chce być nauczycielem i
        skąd wiesz, że w szkole w Twoim miasteczku będzie dla niej etat? Podejrzewam..
        ale to brzydkie rzeczy trącące nepotyzmem, choć naturalni może być zupełnie
        niewinnie.

        Pytanie chyba najważniejsze. Co wiesz o swojej córce? Jakie ma wartości, co ją
        interesuje. Na razie wiadomo tyle tylko, że wyrwała się z domu i cieszy
        wolnością w mieście. Wróc do rozmowy z córą gdy będzie na 5. roku, bo na razie
        i Ty się "wkurzasz" na córkę i córka na Ciebie. Jeśli te wartości są utrwalone
        wtedy musisz zaakceptować jej wybór. "Powinności" córki może realizować w dużym
        mieście przecież. Ale najpierw daj jej trochę czasu do nacieszenia się.
      • ewax100 Re: Co po studiach? 05.12.05, 15:32
        Pewnie że nie wiadomo jak komu sie gdzie ułozy i gdzie,trudno to przewidzić
        ale z góry powiedzieć :"ja do tej dziury nie wrócę"to jest takie płytkie i
        przykre jednocześnie bo nikt nie powinien: "we własne gniazdo sr..." jak
        jeszcze nie wie jak mu sie to życie potoczy.
        • ewax100 Re: Co po studiach? 05.12.05, 15:44
          Jak Ty uważasz miasto 35 tys jako "dziure zabitą dechami"to nie ma o czym mówić-
          a decyzje córki zawsze zaakceptuje jaka by nie była-oby była najlesza dla niej.
          • Gość: Richelieu* Re: Co po studiach? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 05.12.05, 16:27
            to nie ja tak uważam, tylko Twoja córka. ad decyzja, trąbię od kilku postów, na
            początku tudiów nie wymagaj żadnych wiążązych decyzji tylko na końcu. Człowiek
            teraz dojrzewa w trakcie studiów a nie jak drzewiej bywało, już w liceum
    • Gość: Tawananna* Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 17:42
      Jak już napisała Richelieu, trudno od młodej dziewczyny wymagać wiążących
      deklaracji. Twoja córka, jak przypuszczam, nie widzi siebie w roli osoby
      opiekującej się swoją chorą mamą. I nie wynika to z tego, że nie
      odczuwa "powinności", nawet nie z tego, że wyrwała się z domu, i nie chce
      wracać do "dziury". Ona ma dwadzieścia, dwadzieścia parę lat, niedawno
      ukończyła ogólniak, czuje się jeszcze trochę jak nastolatka ;) i na pewno nie
      wyobraża sobie Ciebie w wieku "babciowym". Jeśli macie dobry kontakt, raczej
      postrzega Ciebie jako wsparcie (nie tylko finansowe :)) dla niej, a nie
      odwrotnie. Myślę, że to zupełnie naturalne. Poczekaj, aż będzie na piątym roku
      broniła pracy magisterskiej, aż będzie myślała poważnie o założeniu rodziny,
      pracy. Dzisiejsze deklaracje naprawdę nie odgrywają takiej roli :).

      Poza tym pamiętaj, że z pracą jest, jak jest, i jeśli córka nie znajdzie jej w
      swoim rodzinnym mieście, i tak nie zatrzymałabyś jej siłą. A z pracą w
      szkolnictwie nigdy nic nie wiadomo... Ponadto Twoja córka prędzej czy później
      będzie chciała założyć rodzinę - i pod uwagę przy wyborze miejsca zamieszkania
      będą zapewne brane nie tylko perspektywy zawodowe córki, ale i jej
      chłopaka/męża, i nie tylko miejsce zamieszkania Twoja, ale i rodziców partnera
      córki.

      Pozdrawiam serdecznie

      Tawi
    • Gość: xXx Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.05, 21:16
      Zenada...to Twoje zycie czy jej?
    • Gość: gggg Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.05, 11:16
      Skonczy studia, znajdzie dobrze platna prace, bedzie szczesliwa spelniajac
      swoje ambicje, a bedzie oprocz tego mogla wspomoc Cie finansowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka