Gość: rox teddy
IP: 62.233.250.*
01.05.03, 16:42
studiuje na anglistyce we wroclawiu...i uwazam to za najwiekszy blad mojego
zycia... studia sa totalnie beznadziejne, nudne, prawie zero praktyki... w
sumie wina lezy oczywiscie po mojej stronie, gdyz nie zorientowalem sie
dokladnie na czym maja te studia polegac... robi sie w zasadzie sama
teorie... przedmioty, ktore z zyciem czy tez codziennym lub fachowym
uzyciem jezyka nie maja nic wspolnego... gramatyka opisowa, jezykoznastwo,
literaturoznastwo, literatury gb i amer. itp itd.....uwazam, ze jedynym
przedmiotem , ktory mi dal dosyc duzo jest fonetka, ewentualnie pisanie...
gramatyka na zalosnym poziomie, wiecej umialem zdajac w sumie baaardzo
ciezkie egzaminy na te studia.. co z tego, ze wszystko jest prowadzone w
jezyku ang, kiedy wiekszosc wykladowcow ma akcent delikatnie mowiac sredni
(oczywiscie sa wyjatki majace idealny akcent...) idac na anglistyke masz w
zasadzie dwie mozliwosci rozwoju: jako nauczyciel lub tlumacz. oczywiscie
kazdy chce isc na tlumacza ale udaje sie to tylko mniejszej polowie...zasady
przydzielania na dana specjalizacje sa ...z doopy wziete delikatnie
mowiac... zamiast przeprowadzic test praktyczny(po 1st roku), pokazujacy kto
ma naturalne predyspozycje do tlumaczenia textow, zrobiono srednia ocen z
dwoch przedmiotow , z ktorych jeden ma sie do tlumaczenia jak piesc do oka-
wstepu do literaturoznastwa (sama teoria literatury... zero praktyki...) i
pisania( pisanie oczywiscie bedace jakims tam realnym wyzancznikeim owych
predyspozycji). co z tego, ze mialem z pisania 5 skoro z literzn. troje...
efekt tego byl taki, ze wiele kujonow dziobiacych teorie literatury dostalo
sie na tlumaczeniowke- ja oczywiscie nie..za mala srednia z owych 2
przedmiotow... jestem na nauczycielskim...nauczyciel bedzie ze mnie
benadziejny, nie polecam sie nikomu:) ale trudno, takie mamy przepisy na
uczelni...w sumie moze nawet dobrze, bo przynajmniej bede miec papierek
uprawniajacy mnie do bycia nauczycielm, podczas gdy po tlumaczeniowce nie
maja nic, same zajecia tez sa tak na dobra sprawe prowadzone z reguly
beznadziejnie wiec chyba nie trace zbyt wiele... ogolnie nie polecam zadnej
filologii, a juz napewno anglistyki we wrocku- starta czasu!!! uwaza tak
zdecydowana wiekszosc ludzi na roku... pare osob sobie darowalo, co
osobiscie uwazam za glupote- ja sie domecze do tego licencjatu, potem zaczne
cos co mnie interesuje, szkoda mi dwoch lat.... odradzam jakakolwiek
filologie- chyba ze ktos lubi teorie jezyka i tym podobne bzdety...
otherwise, omijajcie te kierunki szerokim lukiem. chcialbym poznac opinie
innych ludzi studiujacych rozne filolgie w roznych miastach... pzdrw