Dodaj do ulubionych

Do MISH-owcow

23.07.03, 00:50
Kolezanki i Koledzy,

czujecie sie elita? Liberal educated leaders of the open society?

Za jakies 5 lat uniwerek zacznie oplatac mishowy network, za lat 15 mishowcy
beda krolowac w polskiej humanistyce. jakies 50% z nas robi doktoraty. 70% z
tych 50% celuje w kariere naukowa. sporo ludzi odnajduje sie w NGOs, polityce.
Czy uda nam sie stworzyc wspolnote, jakas grupe wzajemnego wsparcia? czy
bedziemy jak te pieprzone monady leibniza?
Obserwuj wątek
    • tawananna Re: Do MISH-owcow 25.07.03, 00:00
      Hmmm, szczerze mówiąc nie czuję się elitą :), ale może to dlatego, że zaczynam
      studia dopiero od października :). Na dodatek nie myślę raczej o pracy
      naukowej, doktoracie itd., choć trudno mi mówić, co będę robiła za 5 lat. Czy
      MISH-owcy to elita? Na pewno w tym sensie, że mają większe szanse niż inni
      uczyć się tego, czego chcą i jak chcą. A większe szanse często przekładają się
      na lepsze efekty w przyszłości.
      • yoric Re: Do MISH-owcow 25.07.03, 23:45
        Ja patrzę na to

        z innej perspektywy, bo na MISH (UMK) poszedłem już po zdanym magistrze. Mam
        sprecyzowane zainteresowania naukowe, a MISH umożliwia mi znalezienie się
        dokładnie na tych zajęciach, na których chcę się znaleźć, no i lepszą
        współpracę z dużą częścią kadry.
        Moje spostrzeżenie - jeszcze w ciągu poprzednich studiów 2 razy zdawałem
        (zdałem) na filozofię, ale jakoś nie złożyło się tak, żebym ją ciągnął. Wtedy
        razem ze mną zdawali różni ludzie.
        Teraz, na egzaminach na MISH, odniosłem wrażenie, że ludzie którzy zdawali
        prezentowali naprawdę wysoki poziom. Gdybym teraz miał sobie odpuścić,
        świadomość, że zabrałem miejsce jednej inteligentnej osobie, byłaby nie do
        zniesienia.
        W mojej ocenie ludzie, którzy dostali się na MISH mają wszelkie predyspozycje,
        żeby zrobić kariery naukowe i wielu ma takie plany na bardzo wczesnym etapie
        studiów (na którym ja zupełnie o tym nie myślałem).
        pzdrv
    • vilya1 Re: Do MISH-owcow 06.03.04, 21:29
      Odkopię ten temat, bo mnie smętne refleksje naszły po tym oto, pewnie
      większości (tejże naszej licznej większości ;) znanym, artykule
      (serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,1936567.html). Abstrahując zupełnie od
      faktu, czy jest to artykuł obiektywny czy też można mu raczej zarzucić
      tendencyjność, uderzyło mnie jedno zdanie: "Niedługo kończę studia. Nie
      nawiązałam na nich wielkich przyjaźni, ale na MISH nikogo to przynajmniej nie
      dziwi. To przecież kierunek dla indywidualistów". Otóż, moi drodzy, może ja
      jestem dziwna, ale mnie dziwi. :| Bo ja na swoim krakowskim MISHu poznałam
      fantastycznych ludzi, którzy stali mi się bardzo bliscy i czuję się również jak
      najbardziej zrealizowana na płaszczyźnie, którą można by nazwać towarzyską. :)
      Zastanawia mnie, jak to jest u Was? Jednostki czy grupy - bo na MISHu może
      faktycznie trudno mówić o jednej grupie, raczej o grupkach, wspierających się
      nawzajem.
      Co zaś do postawionego w pierwszym poście pytania - jeżeli więcej jest
      MISHowców, którzy podzielają zdanie autorki cytowanych już tutaj słów, to
      raczej trudno mówić o tworzeniu jakiejkolwiek grupy wsparcia. Widać niektórym
      dobrze z byciem monadą. :/

      zdziwiona Vilya.
      • tawananna Re: Do MISH-owcow 07.03.04, 20:03
        Czytałam ten artykuł, czytałam. Nawet cieszy mnie, że ktoś pisze o tym naszym
        nieznanym kierunku (może w końcu nie będę musiała wyjaśniać skrótu ;)), ale
        szkoda, że w tak jednostronny sposób. Tak jak Ciebie, zadziwił mnie właśnie
        tamten fragment. Może na "elitarnym" warszawskim MISH-u jest jakoś inaczej? Ja
        nie mam kontaktu właściwie tylko z dwiema osobami z mojego roku. Z wieloma
        chodzę razem na zajęcia. Co więcej, wymieniamy się ciągle wrażeniami,
        informacjami o ciekawych wykładach. Miałam nawet wrażenie, że na te studia
        wybierano osoby raczej kontaktowe, już drugiego dnia z częścią grupy spotkałam
        się w pubie, a parę znajomości nawiązałam na egzaminach wstępnych, których
        atmosfera przebiła absolutnie wszystkie egzaminy wstępne, jakie zdawałam :).
        Minusem jest to, że trudno jest się umówić, niektórych osób nie widzi się przez
        parę tygodni... ale to naturalne, że na "normalnym" kierunku też nie
        utrzymujesz bliskich kontaktów ze wszystkimi ludźmi z grupy, a ja na brak
        znajomości nie narzekam. Jestem indywidualistką, na pewno, mam swoje pomysły,
        swoje cele życiowe, nie kieruję się li i jedynie zdaniem grupy i w tym sensie
        chyba wszyscy na MISH-u to indywidualiści, ale to nie samotni dziwacy!


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=11096497&a=11130145 - czytałaś
        wypowiedź autora tego wątku? W jakby innym tonie ;). Może po prostu szukał
        pracy ;DD.
        • vilya1 Re: Do MISH-owcow 07.03.04, 22:38
          Hm, no faktycznie w innym tonie. ;)
          Cieszę się, że nie ja jedna jestem zdziwiona tym fragmentem. Co zaś do
          artykułu, osobiście wolałabym, żeby pisano w sposób bardziej obiektywny. A
          rozkoszy rozszyfrowywania skrótu nikt Ci nie odbierze, wierz mi. ;) Jeszcze
          wielu jest nieuświadomionych...
          Pozdrawiam i zdrowiej

          Vilya. :)
      • januszewna co po artykule i w ogóle 12.03.04, 17:16
        MISH-ówny moje drogie, odzywam się dopiero teraz, choć mnie też bardzo poruszył
        ten artykuł w Dużym Formacie (fakt pierwszy, że czytam zawsze z opóźnieniem;
        fakt drugi - do najwytrwalszych internautek nie należę). I martwię się, coraz
        bardziej się martwię. I nic tu nie da, że mi Vilyo piszesz, że wcale nie jest
        tak trudno, że nie ma się czego bać, bo ja właśnie boję się z każdym dniem
        mocniej. Jutro mnie czeka wyprawa na dni otwarte do Warszawy i spotkanie z
        krwiożerczym tłumem zbyt pewnych siebie, zbyt agresywnych, zbyt hałaśliwych
        kandydatów na ten Wasz i mój wymarzony kierunek, ale muszę się w końcu czegoś
        dowiedzieć na temat rozmowy kwalifikacyjnej... A moje smętne refleksje były
        takie: 1.że chyba marnie wypadam w porównaniu z tamtymi MISH-owcami 2.kim
        trzeba właściwie być, żeby komisję przekonać do siebie i mimo wszystko
        studiować? Wiem, Taw,że Tobie udało się to znakomicie, wiem, że pewnie uznacie,
        że panikuję ALE niewiele jeszcze wiem o sobie samej, właściwie to nie wiem
        nawet dokładnie czym chcę się interesować, bo na razie coś ciągnę (a w zasadzie
        to coś ciągnie mnie) i jeszcze chłonę wiele zewsząd, ale tak pokrótce,
        powierzchownie, tak, że tylko pozornie dużo wiem. Kochane MISH-ówny, dostałam
        się bardzo niedawno do centralnego etapu olimpiady filozoficznej i WSPANIALE,
        CUDOWNIE, TO MOJA DODATKOWA SZANSA I CZEGO JA WŁAŚCIWIE JESZCZE BYM CHCIAŁA,
        ALE (znowu wątpliwości) poruszam się po tej dziedzinie trochę jak w świecie
        baśni i naprawdę nie sądzę, bym miała (i chciała mieć) wiele do powiedzenia na
        temat filozofii języka czy redukcji ejdetycznej, bo stosuję filozofię do
        ogólnego zachwytu nad światem. I, kochane MISH-ówny, sama nie rozumiem, jak to
        się dzieje, że czuję dziwne skurcze żołądka przy samym czytaniu różnych
        terminów, różnych kryteriów, ręce robią mi się popielate na samą myśl o wielce
        szanownej Komisji do Spraw Pogrążania, bo ja straszliwie boję się egzaminów
        ustnych.
        I tak jeszcze patrzę, że nieskładny ten post straszliwie, same "same" i
        wiele "wielu" strachów i lęków, wielkookich czy nie, ale zawsze. Może gdybym
        czuła, że czegoś konkretnego się teraz ode mnie wymaga, gdybym chociaż musiała
        zdawać maturę innego przedmiotu niż polski, wzięłabym się w garść. A tak mam
        problemy "zdolnego dziecka" i niejasne przeczucie, że takie "zdolne dzieci" źle
        kończą.
        I tyle. Koniec fatalizmów (Vilyo, ja chyba nie napiszę Ci tego mejla przed
        końcem świata ;-) )
        pozdrawiam Was, moje drogie
        • vilya1 Re: co po artykule i w ogóle 12.03.04, 18:18
          Vilya cierpliwa jest. ;)
          I w nastroju wiosennym, więc raz jeszcze powtórzy to, co mówiła wcześniej.
          Vilya wciąż się zarzeka, że dobre 3/4 ludzi, którzy wybierają się na MISH to
          jednostki, które interesuje tak wiele rzeczy, że sami nie wiedzą, czego chcą.
          Nie są od Ciebie w niczym lepsi, zapewniam Cię, że w większości mają bardzo
          podobne wątpliwości, począwszy od pytań, czy to w ogóle ma sens i czy mają
          szansę się na studia dostać, aż po skomplikowane dylematy natury
          egzystencjalnej. I jakby to brutalnie nie zabrzmiało ;), nie jesteś wyjątkiem.
          Wiem, bo sama przez to przechodziłam w końcu nie aż tak dawno.
          Ło matko, dziewczę, do Warszawy jesteś - z jednej strony zazdroszczę ;), z
          drugiej... Hm, nie byłam na ich dniach otwartych, uznałam, że nie warto się
          fatygować na drugi kraniec Polski w celu wysłuchania pewnie w większości tego,
          co na ich stronie internetowej można wyczytać (to subiektywne refleksje, w
          końcu pojęcia nie mam, jak to spotkanie wyglądało), więc o kandydatach na
          MISHowców mogę się wypowiadać jedynie na podstawie egzaminacyjnych refleksji.
          Wiadomo, że człowiek zestresowany wygląda i zachowuje się nieco inaczej niż w
          chwili całkowitego relaksu, ale nie zmienia to jednak charakteru kilku
          podstawowych obserwacji, o których zresztą już chyba na forum wspominałam.
          Istnieje bardzo wyraźna różnica między ukierunkowaniem warszawskiego a
          krakowskiego MISHu (o pozostałych się nie wypowiadam, bo nic więcej na ten
          temat nie wiem), zresztą problem ten porusza też gdzieś sam prof. Axer. Na MISH
          na UW idzie coraz więcej młodych, ambitnych ludzi, ale nastawionych na sukces -
          proponuję przejrzeć stronę ich samorządu studenckiego, pogadać z kandydatami...
          Nie oceniam tego, nie wydaję wyroków, nie studiuję w końcu tam. Nie odbieram
          nikomu idealizmu - jeżeli wciąż są tam tacy ludzie, to wspaniale. Natomiast mam
          wrażenie - również mające swoje uzasadnienie w opiniach, jakimi cieszą się
          MISHowcy pośród studentów innych kierunków - że wyścig szczurów jest tam
          zdecydowanie bardziej widoczny niż w Krakowie. Na ten temat jednak powinni się
          wypowiedzieć ludzie najbardziej kompetentni, czyli sami warszawscy MISHowcy.
          Krakowski MISH zaś to może nie tyle oaza idealistów, natomiast wciąż sporo jest
          tam ludzi, którzy studiują coś, co pozornie nie wróży im żadnej różowej
          przyszłości. Myślę, że w dużej mierze wynika to z samej struktury - po prostu
          co niektóre wydziały i instytuty raz wchodzą, a raz nie w skład konkretnych
          MISHów.
          Warto to chyba wziąć pod uwagę. :)

          Również nie lubię egzaminów ustnych, brr, natomiast ręczę swoim słowem honoru,
          że rozmowa w Warszawie, zwłaszcza oceniana z dystansu czasowego, nie była
          horrorem. Nie byłam zachwycona swoją wypowiedzią, natomiast bez wątpienia można
          było dostrzec, że komisja chce coś od człowieka wydobyć, ale z życzliwością, a
          nie pogrążyć go na początku. Grunt to wybrać sobie naprawdę interesujący nas
          temat. Gdy mówisz o czymś, co Cię interesuje, jest znacznie łatwiej. (Hm,
          trochę banalne spostrzeżenie. ;)

          Olimpiady oczywiście gratuluję. :) I jestem pełna podziwu. Pamiętaj o jednym -
          na MISHu, wbrew pozorom ;), również są ludzie. Ani nie są nieomylni, ani lepsi
          od Ciebie. Miałam przed egzaminami problem z uświadomieniem sobie, ile w
          stosunku do nich umiem - dziś wiem, mimo że może zabrzmi to nieskromnie, że nie
          miałam powodu do kompleksów i że Ty również ich nie masz. Jeżeli ktoś myśli o
          tym kierunku poważnie, to powinnaś się bez kłopotów nań dostać.

          Pozdrawiam cieplutko, na maila wciąż czekam ;P, jeżeli jeszcze będziesz miała
          jakieś pytania, jestem do dyspozycji. Jedź, dowiaduj się, porozmawiaj z ludźmi,
          to najpewniejszy sposób uzyskiwania informacji i nie daj się paniom z ich
          sekretariatu. ;)

          Vilya.
    • tawananna Re: Do MISH-owcow 08.01.05, 01:08
      up
    • tawananna Re: Do MISH-owcow 04.12.05, 19:27
      up :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka