Gość: Kiki
IP: *.icpnet.pl
27.11.07, 00:02
Studiuje Architekture
pierwszy rok
w miescie ktorego nie moge i nie chce polubić
Najchetniej wrocilabym do domu, znalazla prace i zaczela w przyszlym roku....
Politologię.
Bo zawsze chciałam, to mnie kręci, a architektura to szpan, myslalam ze
fajnie, bede miala dobrą prace, kase itd.. ale chyba sie wykoncze zanim
skoncze te studia.
Mowią mi: nie bądź głupia, zacisnij zeby, przez Ciebie tyle osob sie nie
dostalo i placze, a ty placze bo sie dostalas? inni mają gorzej, co to
politologia, to nic nie znaczy, co ty mozesz wiedziec czym jest pasja,
chcialas to masz etc...
A jesli rzuce i bede zalowala?
i skoncze na bezrobociu?
Poza tym jestem cieniasem, tesknie za domem, przyjaciolmi, tamtym zyciem...
nie doroslam do studniowania? nie rkeci mnie ciagle imprezowanie, nie chce mi
sie rowniez.
Ale sie wkopałam ;(
a wychowalam sie w "propagandzie sukcesu", wszystkim sie wszystko udawalo,
sukcesy i bajery, nawet nie wiedzialam, ze mozna źle wybrac studia, ze cos
moze sie nie udac, nie wiedziałam.
Mozecie sie smiac, ale dla mnie to tragedia, zycie mi w miejscu staneło i nie
daje sobie rady. Kazde wyjscie jest złe, więc które wybrac??