wlasciwie_nikt
11.03.04, 08:13
Wlasciwie to moglbym sprzedac kamienice. W koncu jestem "wlascicielem".
Pieniadze dam Mamie, bo mezulek woli kochanke. Kamienica ma dwa pietra
mieszkaniowe i parter ze sklepem. Kupiec o dziwo znalazl sie szybko. Sek, ze
jest to znajoma tatuncia. Umowa ma bazowac na tym, ze kochanka nie bedzie
miala podwyzszonego czynszu i bedzie mogla byc tam jeszcze bardzo dluuuuuugo.
W sumie dynda mi to. Niech kochanka okrada nowego wlasciciela nie mnie.
Problem, ze jakas baba ze skarbowki, ktora mieszka na 2 pietrze (z urzedu)
powiedziala, ze ma prawo pierowkupu swojego mieszkania. Oglednie jak nie
sprzedamy jej, to ona jako skarbowka dopaldnie nas. Kolomyja. Moze ktos film
nakreci? Oczywiscie siateczka tatuncia - zyc dobrze z kochanka (za nic nie
placi, ta kochanka) i urzednikiem skarbowym. Co to jest "prawo pierwokupu" i
jak to obejsc. Czy musze sprzedawac babie ze skarbowki? Wydaje mi sie, ze
sprzedanie calosci jako calosci jest latwiejsze niz rozdrapywanie na kawalki.
Jakies propozycje. Dzieki.