Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Sprzedaję dom

    25.08.04, 18:56
    Jestem w trakcie sprzedawania domu. Ufff, jakie to ciężkie zajęcie.Marzę przede wszystkim o tym aby mieć już to z głowy.Zamieściłam ogłoszenia ze szczegółowymi informacjami niezbędnymi dla wiedzy klienta, zamieściłam też cenę, fotografie. Nie sądziłam jednak do tej pory,jak zaskakujący potrafią być nasi rodacy. Po pierwsze: zjawiają się w domu , oglądają, wydziwiają a na koniec okazuje się, że nie stać ich na ten dom. Pytam więc, po co zabawiacie się ludziska w oglądaczy? Po co myszkujecie ludziom po kątach? Drugie, co mnie denerwuje to zapytania: "a dlaczego pani sprzedaje ten dom?". Zadziwiające!W Ameryce, czy w krajach zachodniej Europy ludzie często zmieniają miejsca zamieszkania, sprzedają swoje nieruchomości i to normalne.U nas sprzedający / niczym na przesłuchaniu / ma się opowiadać dlaczego sprzedaje. Do licha!Czemu ma służyć ta informacja? Dzisiaj nawet nieźle się ubawiłam.Muszę tę historyjkę opisać w szczegółach.
    Przyjeżdża rodzinka / dzień wcześniej telefon z zapytaniem, czy dom jest do zamieszkania od zaraz /, od drzwi po przywitaniu, słyszę sakramentalne: "a dlaczego sprzedajecie ten dom", po czym następują oględziny następnie do rozmów. Najpierw zdumiewa mnie stwierdzenie "oglądaczy", że dom jest dla nich za daleko /znali i z ogłoszenia a potem z rozmowy telefonicznej lokalizację domu/,potem czy mogliby wpłacić jakąś tam zaliczkę a dom kupić za 2 lata / zwróćcie uwagę, że w poprzedzającej ich przybycie rozmowie telefonicznej padło pytanie, czy do zamieszkania od zaraz/,a na koniec to mąż ze zdumienia usiadł na schodach przed domem. Otóż "oglądacz" wybrał się obejrzeć jezioro. Wracając, napotkał męża przed domem i mówi z pretensją w głosie, że dojście do jeziora mu nie odpowiada. Mąż na to: "Proszę pana, a cóż ja na to poradzę. Ja sprzedaję dom a nie jezioro".W mojej miejscowości są 3 jeziora / to tak dla orientacji/ jedno jest położone w dolinie/ to - to /,drugie, piekne duże okolone lasami, trzecie w centrum wsi.
    Jak sprzedam dom, napiszę poradnik zarówno dla sprzedających jak i kupujących. Acha,przy takich transakcjach można podzielić "nabywców" na;
    1.oglądaczy - traktujących oglądanie cudzych kątów jako hobby
    2.potencjalnych kupców bez pieniędzy
    3.kupców "szukających dziury w dachu" aby zbić cenę
    No, za nim ostatecznie zjawi się jakiś konkretny kupujący uda nam sie wyodrębnić inne kategorie ludzkie.

    Obserwuj wątek
      • Gość: Biznesman Re: Sprzedaję dom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.04, 21:23
        Pytanie o to dlaczego sprzedajesz dom jest oczywiste.
        Jeżeli udzielisz wiarygodnej odpowiedzi, kupiec nie musi się zastanawiać czy np
        nie ma w pobliżu spalarni śmieci, czy może sąsiad psychol jest, czy też np dach
        się zaraz zawali itd itp.
        Nie musisz podawać szczegółów i detali, ale naprawdę nikogo nie interesujecie
        Wy jako właściciele tylko Wasz dom.
        • asia115 Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 00:15
          Sytuacje życiowe są różne i wypytywanie o powód sprzedaży jest nie na miejscu.
          Mój przedmówca twierdzi, że należy udzielić odpowiedzi wiarygodnej. Ale co mam
          powiedzieć? Że się rozwodzę z mężem, bo ma kochankę i sprzedajemy dom, bo
          potrzebujemy dwa mieszkania dwupokojowe? Albo, że otrzymałam mieszkanie w
          spadku od cioci, ale rodzina żąda zachowków i muszę sprzedać mieszkanie żeby
          spłacić te zachowki, bo nie mam z czego? Albo, że dziecko potrzebuje
          rehabilitacji i potrzebne są pieniądze? Że straciłem pracę i nie stać mnie na
          spłacanie kredytu? Dlaczego mam się spowiadać bądź, co bądź przypadkowej
          osobie? Skoro interesuje cię dom, to pytaj o dom. Weź zaufanego fachowca, który
          stwierdzi czy dach jest ok, a w piwnicy nie ma grzyba. Zanim pojedziesz oglądać
          chałupę, sprawdź co znajduje się w okolicy / cmentarz, fabryki, wysypisko
          smieci, linie wysokiego napięcia, tory kolejowe, tramwaj /. Wtedy nie musisz
          się zastanawiać, a po prostu wiesz co jest grane. A sąsiadów i tak poznasz
          dopiero po 3 miesiącach mieszkania :). Niestety dla mnie pytanie o powód
          sprzedazy nie jest oczywiste
          pozdrawiam
          • Gość: a1410 Cierpliwość sprzedającego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.04, 15:27
            Uważam, że pytanie o powód sprzedaży należy do jak najbardziej normalnych
            pytań, które mogą zadać sprzedający. Obecnie sprzedaję już drugą nieruchomośc w
            ciągu 3 miesiecy i sama, uprzedzając to pytanie, udzielam na nie stosownej
            odpowiedzi.
            Tak samo, jak szukając nieruchomości dla siebie, pytam o powód sprzedaży
            sprzedającego. Nie znaczy to, że mnie w najmniejszym stopniu interesuje jego
            życie prywatne.

            Szczególnie przy podejrzanie niskiej cenie pytanie o powód jest normalne.

            Co do KW i tych wszystkich niesłychanie mądrych wywodów - warto jeszcze
            sprawdzić mpzp, bo tam to dopiero czyhają pułapki mogące wywrzeć piętno na
            wartość naszej nowo kupionej nieruchomości.

            REASUMUJĄC: cierpliwość to cnota, którą sprzedający musi się umieć wykazać,
            gdyż inaczej kiepski z niego sprzedawca.
            • Gość: obserwatorka Re: Cierpliwość sprzedającego IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 31.08.04, 16:19
              Generalizujesz.Kupowałam, nie pytałam, nie zawiodłam się.Według mnie to nie jest normalne wypytywać o powody sprzedaży.Skoro nie interesuje Cię zycie prywatne / i nie powinno Cię ono interesować /- po co takie pytania zadajesz?
              Niska cena? Jeśli chce sprzedac ktoś nieruchomość szybko, np. z powodu zmiany pracy , ktora jest powodem do szybkiego wyjazdu z miejsca zamieszkania, to chyba normalne, że obniża cenę aby jak najprędzej dokonać transakcji.
              Swoją drogą, szkoda mi sprzedających, wyobrażam sobie co czuja, jakie znoszą upokorzenia ze strony najczęściej pseudokupujących. Nieuczciwymi bywają kupujący również.
        • zielony_listek Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 09:42
          Zgadzam sie z biznesmenem. Takt taktem, ale zawsze mozesz powiedziec ze to
          sprawa rodzinna, albo, ze wyjezdzasz, albo ze potrzebujesz pieniedzy. Nie
          musisz podawac szczegolow. To taki troche sposob testowania sprzedajacego, ale
          skad kupujacy ma wiedziec, ze sprzedajacy jest uczciwy? Oczywiscie pomijam
          sytuacje, kiedy sprzedajacy sklamie.
          Pozdrawiam
          zielony_listek

      • to-nie-ja Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 08:23
        Nie przejmuj sie Inka. Ja tez przechodzilam to samo, sprzedawalam dwupoziomowe
        mieszkanie i tez czesto trafiali sie klienci ogladacze, ktorych nie stac na
        zakup takiego mieszkania (moze ludzie nie maja innego pomyslu na wakacje) i tak
        samo pytali o powod sprzedazy (my akurat sprzedawalismy mieszkanie, poniewaz
        kupilismy dom). Najbardziej powalil nas jeden Pan, ktory pytal czy ksiazki
        (ktorych mamy bardzo duzo) tez zostawiamy, bo ladnie wygladaja na regalach (to
        w kontekscie tego, ze sprzedawalismy mieszkanie z calkowitym umeblowaniem,
        ktore bylo robione pod wymiar, wiec i tak byloby nieprzydatne w nowym domu).
        • inka551 Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 18:28
          Dziękuję asi115 i to-nie-ja za słowa poparcia. Sama nigdy nie zadałabym takiego
          pytania. Rozsądny człowiek nie zada takiego pytania, bowiem zmusza tym samym
          pytanego do nie prawdziwej odpowiedzi. Czy kupując jakikolwiek inny towar tez
          zadaje pytanie "dlaczego pan /i/ sprzedaje? Takich dziwolągów to chyba tylko w
          naszym kraju można spotkać.
          • Gość: zielony_listek Re: Sprzedaję dom IP: 212.160.172.* 27.08.04, 10:56
            Inka, ja rozumiem, ze niepotrzebne ogladactwo Cie denerwuje (ja tez nie
            rozumiem takich ludzi, wrunek ogladania to dla mnie co najmniej posiadanie
            zblizonej kwoty i jak z opisu dom odpowieda w 90%, inaczej nie sensu zawracac
            glowy sobie i sprzedajacemu).

            I ze jesli sprzedaz wiaze sie z czyms przykrym dla sprzedajacego (smierc
            bliskiej osoby, rozwod czy pogorszenie sytuacji finansowej) to nie chce sie o
            tym gadac.

            Ale daj szanse uczciwemu kupujacemu! handel to handel, uczucia na bok. Ty masz
            interes sprzedac i zarobic jak najwiecej, kupujacy ma interes kupic taki dom,
            zjaki chce i za jak najmniejsza kwote.
            Jasli to jest naprawde potencjalny klient, to ma prawo zapytac. Ja czesto
            opinie o sprzedajacym wyrabiam sobie w trakcie niby luznej rozmowy, po czym
            jesli mu nie zaufam, to po prostu rezygnuje. Przy tak powaznej transakcji takie
            zaufanie jest jednym z warunkow decyzji. Moze to jest naiwne podejscie, ale
            fakt ze do tej pory sie nie przejechalam
            (podobno co drugi glupi ma szczescie :-)

            Nie kazdy jest taki sprytny i taki profesjonalny jak Asia. Zreszta, skoro jest
            tak switnie zorientowana, oblatana w sposobach sprawdzania i w kruczkach
            prawnych, potrafi wymyslic sprytna wymowke i sklamac bez mrugniecia okiem, to
            raczej pytanie o powod sprzedazy nie powinno jej zbic z tropu i swietnie sobie
            poradzi :-)

            I jeszcze jedno, wydaje mi sie, ze skoro Inka uwaza pytanie o powod za
            nietaktowne, to nie jest to osoba ktora potrafi cynicznie sklamac i oszukac
            klienta. Wiec albo ma wiarygodny powod (i faktycznie w dwu slowach uspokoi
            klienta), albo bedzie krecic i klient zacznie cos podejrzewac (Inka, to tylko
            hipotyczny przypadek :-)

            Pozdrawiam
            zielony_listek
            • Gość: zielony_listek Pomylka, ciekawostka i przestroga dla Inki IP: 212.160.172.* 27.08.04, 11:33
              > Inka, to tylko hipotyczny przypadek :-)

              No i wyszlam na lajkonika :-) Oczywiscie hipotetyczny przypadek :-)

              A co do zaufania i kasy, to jest tez druga strona medalu. Slyszalam o
              przypadku, ze sprzedajacy poszli na reke kupujacego i rozlozyli splate na raty.
              A ten teraz robi z nich oszustow, ze mu dom z uszkodzeniami sprzedali. Nawet
              artykul w gazecie byl, z tego co pisali to na moj gust, to owszem, opisane wady
              jak to w starym domu, wcale nie uwazam ze go oszukali. W pierwszej chwili
              myslalam, biedny kupujacy. A potem sie przypadkiem dowiedzialam, ze facet po
              prostu chce sie wykrecic od splaty raty i czepia sie czego sie da. Aha, zdazyl
              sie sklocic z wszystkimi sasiadami.
              To tak pisze jako ciekawostke i przestroge dla Inki.

              Pozdrawiam
              zielony_listek
            • misae Re: Chcialam jeszcze zapytac Inke 27.08.04, 15:49
              czy w ofercie sprzedazy nie podaliscie z mezem ze macie blisko polozone jezioro
              z (i tu sie pytam) besposrednim dojsciem? Bo jesli tak to nie dziw sie, ze
              ludzie zwracaja na to uwage i jesli mialo to byc dla kogos waznym punktem (no
              wiesz marzy sobie czlowiek o domku nad jeziorem) to naprawde nie mozna go
              uwazac za idiote.
              Opis przedmiotu sprzedazy zazwyczaj zawiera w sobie punkty ktore skladaja sie
              na podana cene, typu metrarz, polozenie itp - nawet jesli jezioro nie nalezy do
              Was.
        • Gość: asia115 Re: Sprzedaję dom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 18:32
          Ja w związku z tym co napisał zielony listek. Chyba oczywistym jest, że jak
          ktoś coś sprzedaje, to robi to bo potrzebuje kasę. Jeżeli ktoś sprzedaje
          mieszkanie z powodu wyjazdu, to robi tak, gdyż potrzebna mu kasa na mieszkanie
          w nowym mieście/ wsi/ aglomeracji*. Gdyby kasy nie potrzebował, to by chałupę
          wynajął znajomym/rodzinie/obcym i by nie sprzedawał. Zawsze więc chodzi po
          prostu o kase. Czy jak idziesz kupować ksiązkę/ samochód/ rower/ schabowego*,
          to pytasz się dlaczego ktoś sprzedaje? Chyba, nie...
          pozdrawiam
          * niepotrzebne skreślić
          • Gość: Biznesmen Re: Sprzedaję dom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 19:00
            Nie chciałbym być niegrzeczny, ale chyba niewiele wiecie o handlowaniu.
            Ja kupowałem już i mieszkania i domy.
            Tak samo samochody.
            I mówię Wam, że jeżeli ktoś powie jasno, że zmienił pracę, ożenił się czy
            cokolwiek z sensem, nikt go nie będzie wypytywal o szczegóły.
            A jeżeli nie chce powiedzieć czemu sprzedaje, może to oznaczać, że jest jakaś
            niewidoczna gołym okiem wada.
            Zmusza to kupca do grzebania po księgach wieczystych, wypytywania sąsiadów,
            wzywania różnych fachowców do oględzin domu w znacznie większym stopniu niż
            gdyby ten szczerze powiedział o co chodzi. Czy to jest takie fajne dla
            sprzedającego?
            Identycznie jest z samochodami. Jak ktoś sprzedaje dobrze utrzymane auto i w
            dobrej cenie, nie wierzy mu się na słowo, tylko ciągnie się auto na badanie
            techniczn0e i to tym bardziej szczegółowe, im bardziej podejrzanie zachowuje
            się właściciel.
            W Polsce niestety za wiele jest oszustów i złodziei, żeby wierzyć sobie na
            słowo jak np. w Finlandii.
            • asia115 Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 19:18
              Gość portalu: Biznesmen napisał(a):

              W Polsce niestety za wiele jest oszustów i złodziei, żeby wierzyć sobie na
              > słowo jak np. w Finlandii.

              Skoro biznesmenie nie wierzysz nikomu na słowo, to po co w ogóle zadajesz
              pytania o powód sprzedaży? Przecież wiadomo, że zawsze trzeba wziąć ze sobą
              fachowca bez wzgledu na to, czy powodem sprzedaży podanym przez sprzedającego
              jest ożenek czy zmiana pracy. Czy myślisz, że jeżeli ktoś powie ci, że sie
              ożenił, to juz wystarczy? Napisałeś, że:

              Zmusza to kupca do grzebania po księgach wieczystych, wypytywania sąsiadów,
              > wzywania różnych fachowców do oględzin domu w znacznie większym stopniu niż
              > gdyby ten szczerze powiedział o co chodzi

              To co, według ciebie grzebac w księgach wieczystych mozna w większym lub
              mniejszym stopniu? Fachowca wzywac też w większym stopniu? To zawsze trzeba
              sprawdzić, bez względu na stopień i gadkę sprzedającego:). Przecież sam
              napisałeś, że
              W Polsce niestety za wiele jest oszustów i złodziei, żeby wierzyć sobie na
              > słowo jak np. w Finlandii
              Więc po co zadawać głupie pytania? Czy jak ktoś ci powie, że sie ożenił to nie
              będziesz sprawdzać księgi, czy dachu?
              pozdrawiam
              ps. Niestety sprzedałam i kupiłam w życiu 2 samochody, ale niestety żadnego
              domu :)
              • misae Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 19:40
                Nie rozumiem za bardzo o co wam chodzi z tym pytaniem "dlaczego?". Zupelnie mi
                to nie przeszkadza, mozna odpowiedziec na to jednym slowem lub max 2 :o))) A
                jesli sprzedajacy ma cos na sumieniu to mozna sie zorientowac po dziwacznym
                zachowaniu. Jesli nie masz nic do ukrycia, to zadne pytanie nie powinno
                irytowac i narzekanie na jezioro mozna potraktowac z przymruzeniem oka. Nie
                wiem za bardzo czego oczekiwaliscie, ze ktos przyjdzie i w 5 minut wystawi
                gotowke na stol bez zadawania pytan? Gdy cos sprzedaje to jestem nastawiona na
                cala game przeroznych i czasem dziwacznych pytan...Wazne jest aby sprzedac za
                cene jaka sie chcialo :o))
                • asia115 Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 20:11
                  Podziwiam misae za ogromną cierpliwość. Niestety ja mam dosyc odpowiadania na
                  pytania dlaczego sprzedaje i dlaczego kolor elewacji jest różowy i dlaczego mam
                  garaż na 1 samochód, a nie na dwa. Bo mam tylko 1 samochód!!! A moze ja sie
                  dziwacznie zachowuje ? Ale dobra, ostatecznie sprzedający chce sprzedać, więc
                  powinien , jak kura, znieść wszystko :) Więc czekam na pytania typu : dlaczego
                  wybudowałam ten dom i posadziłam róże zamiast tulipanów
                  pozdrawiam
              • Gość: judge Re: Sprzedaję dom IP: *.sn.pl 26.08.04, 21:01
                Oczywiście Słoneczko (to do asi115)można sprawdzać w większym lub mniejszym
                stopniu, nawet ksiegi wieczyste. Jak się nie orientujesz, to się dziewuszko nie
                wyśmiewaj! Możesz sprawdzić tylko treść księgi wieczystej, gdzie są
                zamieszczone stare wpisy oraz tzw. wzmianki o wniosku o wpis (który jeszcze nie
                został dokonany). Taka wzmianka nie mówi Ci nic o treści wpisu (czy jest to np.
                hipoteka), mówi Ci jedynie, kiedy wniosek o wpis został złożony w sądzie (co ma
                znaczenie przy rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych - co to jest, nie
                będę Ci tutaj tłumaczył). Aby dotrzeć do treści wniosku o wpis musisz zajrzeć
                do zbioru dokumentów, który nie jest udostępniany każdemu (ale np.
                notariuszowi - tak). Dopiero ze zbioru dokumentów mozesz sie dowiedzieć, czy
                treść wniosku o wpis Ci zagraża. Możliwośc sprawdzania auta "w mniejszym lub
                większym stopniu" jest chyba oczywista. A poza tym zgadzam się z Biznesmanem,
                że pytanie o powód sprzedaży jest pytaniem standardowym. Ja też, jak kupuję np.
                działkę, o to pytam. Dlaczego? Nie dlatego, że interesuje mnie życie osobiste
                zbywcy (to mnie akurat g...o obchodzi). Ale jeżeli poda niewiarygodny powód, a
                cena bedzie podejrzanie korzystna, to będę miał się na baczności.Twoją sprawą
                jako sprzedającego, jest co mi odpowiesz. Możesz coś zmyślić - to jest Twój
                wybór. Ale jeżeli ja jako kupujący, domyślę się, że zmyślasz, to po prostu od
                Ciebie nie kupię, podejrzewając, że coś jest nie tak. Nie musisz opowiadać ze
                szczegółami o twoich kłopotach osobistych (mozesz to powiedzieć ogólnie i
                oględnie (jeżeli jesteś inteligentna). Poza tym uwaga, że dla kogoś dom jest za
                drogi może być aluzją, że ogladający chce, żebyś obniżyła cenę (sondują Cię).
                Niektórym ludziom trudno jest to powiedzieć wprost. A ogólne narzekanie na
                różne rzeczy (że, za daleko do jeziora itp.) jest po prostu
                elementem "strategii handlowej" niektórych klientów (na takiej zasadzie, jak
                klientka na targu mówi "a te pomidory, to jakieś miękkie są i chyba podgniłe"
                itp., a chodzi jej o obniżenie ceny). Mam wrażenie, że nigdy o nic się nie
                targowałaś. Nie mówię, że wysłuchiwanie takich uwag po raz setny jest
                przyjemne, ale kto powiedział, że sprzedanie domu jest łatwe. To chyba
                najtrudniejsza rzecz do sprzedania! Tak wiec ogólnie rzecz biorąc: Twoją sprawą
                jest jak zareagujesz na różne głupie wg. Ciebie pytania. Ja ci radzę być miłym
                i odpowiadać przekonująco (chyba że z danym facetem nie chcesz mieć nic do
                czynienia i nie chcesz mu sprzedać).Pamiętaj - Klient nasz pan!!!
                • asia115 Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 22:46
                  Dziękuję za wyczerpującą informację ( to do judge ). Ostatecznie, jak wskazuje
                  ksywka, jesteś jak przystało na porządnego sędziego, stworzony i wyszkolony do
                  pouczania i ustawiania innych małych żuczków. Więc po kolei:

                  wciąz podtrzymuję swoje stanowisko, że nie ma przeglądania księgi w większym
                  lub mniejszym stopniu, gdyż:

                  - zaczynamy od czytania treści księgi. Jeżeli są jakieś wzmianki, to zapala nam
                  się lampka !!! Musimy koniecznie zajrzeć do zbioru dokumentów, przy czym
                  trzeba wykazać swój interes prawny. Jednak jako potencjalny nabywca takiego
                  interesu nie mamy. Jeżeli nam zbioru dokumentów nie udostepnią,( a tak będzie)
                  to musimy poprosić o pomoc notariusza/ adwokata/ radcę ,a od 22 września także
                  pośrednika, o sprawdzenie zbioru dokumentów i sprawdzenie czego wniosek
                  dotyczy. Jeśli chodzi o stronę techniczną sprawdzania księgi, to jak ją
                  dostajemy i "latają papiery " to znaczy, że coś się dzieje:). Dokumenty po
                  wpisie są wszyte i nie latają:). Można też zapytać Pani z ksiąg co się dzieje (
                  tzn, czego dotyczy wzmianka), a one czasami udzielaja takiej informacji.
                  Ale to nie jedyny problem. Czytając księgę, musimy zwrócić uwagę także na to
                  czy wpisy kolejnych właścicieli, nie nastąpiły zbyt szybko np. co 3 dni, czy co
                  tydzień, bo to moze świadczyć o przekrętach, a o co konkretnie chodzi nie będę
                  Ci tutaj ( to do judge) tłumaczyła:)


                  Reasumując: tylko ktoś niepowazny/ lekkomyślny/ głupi widząc wzmiankę, nie
                  zainteresuje się czego ona dotyczy. Więc nie ma czegoś takiego jak sprawdzanie
                  księgi w mniejszym lub większym stopniu.

                  A na marginesie notariusz w akcie notarialnym umowy przedwstępnej, bądź
                  sprzedaży czy darowizny itd. oprócz standardu, że III i IV dział wolny od
                  wpisów bądź nie, zamieści zapis, że taki i taki wniosek wpłynął, a dotyczy tego
                  i tego, więc tak czy siak wypłynie.

                  Judge napisał:
                  A poza tym zgadzam się z Biznesmanem,
                  > że pytanie o powód sprzedaży jest pytaniem standardowym. Ja też, jak kupuję
                  np.
                  >
                  > działkę, o to pytam. Dlaczego? Nie dlatego, że interesuje mnie życie osobiste
                  > zbywcy (to mnie akurat g...o obchodzi). Ale jeżeli poda niewiarygodny powód,
                  a
                  > cena bedzie podejrzanie korzystna, to będę miał się na baczności.

                  Stary wyjadaczu ! Powiez mi skąd wiesz czy powód będzie wiarygodny czy też
                  nie?? Po oczach patrzysz? Chcesz wiarygodnej odpowiedzi, ale wg ciebie
                  wiarygodna to nie prawdziwa skoro w następnym zdaniu piszesz, że:

                  " Twoją sprawą jako sprzedającego, jest co mi odpowiesz. Możesz coś zmyślić -
                  to jest Twój wybór. Ale jeżeli ja jako kupujący, domyślę się, że zmyślasz, to
                  po prostu od Ciebie nie kupię, podejrzewając, że coś jest nie tak."

                  Przepraszam, to ja mam nie rozumiem. A juz rozumiem. Moim zadaniem, jako
                  sprzedającego jest wiarygodnie zmyslać !!! Bo jak będę zmyslać wiarygodnie TO
                  OK. Ale jak bede zmyślać, tyle że nie wiarygodnie, i pan judge się domyśli, to
                  zacznie podejrzewać, że coś jest nie tak i po prostu ode mnie nie kupi!!!

                  Czyli rada od judga do sprzedających : ZMYŚLAJCIE/KŁAMCIE WIARYGODNIE !!!

                  Ja, w imieniu wszystkich sprzedający, pozwalam sobie wystosować prośbę do judge
                  o zaprezentowanie jak należy wiarygodnie zmyślać/ klamać.

                  Obecni właściciele, a przyszli szczęŚliwi sprzedający bądzcie mili i nie dajcie
                  się złapać na niewiarygodnym zmyslaniu!!
                  To w takim razie po co zadawać pytanie na które oczekuje sie zmyslonej
                  odpowiedzi !?
                  pozdrawiam

                  Ta część jest poświęcona judge:
                  -co do rękojmii to mi wytłumacz, bo jestem kompletnie zielona :)
                  -jeśli chodzi o targowanie się to przebywałam ostatnio w krajach arabskich, a
                  jak pewnie domyslasz sie tam się troche targują:)
                  - wyjasnienie daty 22 września : wejście w zycie nowelizacji do ustawy o
                  gospodarce nieruchomościami
                  -jesli chodzi o moje odpowiedzi na głupie pytania zadawane przez potencjalnych
                  kupców, to grzecznie odpowiadam, bo chce sprzedać, ale nie lubię byc traktowana
                  jak idiotka:)
                  napisałeś jeszcze:
                  Nie musisz opowiadać ze
                  > szczegółami o twoich kłopotach osobistych (mozesz to powiedzieć ogólnie i
                  > oględnie (jeżeli jesteś inteligentna).
                  wiesz z ta inteligencja to akurat róznie bywa
                  pozdrawiam
            • yeti55 Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 21:08
              Wywiązała się interesująca dyskusja, moim zdaniem "biznesman" nie ma racji.Wady
              budynku nie poznasz po sposobie odpowiedzi na zadawane pytania tylko po
              wnikliwych ogledzinach z pomocą fachowca.Grzebanie w ksiedze wieczystej,a co to
              jest !? . KW to nie kufer babuni z ukrytymi schowkami , tu wszystko jest
              zapisane na dwóch , trzech stronach.A reszte jak umiesz patrzeć to zobaczysz sam
              , bez udziału sprzedającego.A tak po za tym skoro nikomu nie wierzysz to nie ma
              znaczenia czy ktoś mówi szczerze czy kłamie.Ty i tak wiesz swoje ."Przecież jest
              tylu oszustów i złodzieji". No i ci Finowie !.Przyznam się że uśmiałem sie
              setnie, panie biznemanie, nie zna pan jeszcze Finów.Mam z nimi rózne
              doświadczenia, więcej złych jak dobrych. Jak w kazdym innym kraju , są uczciwi
              ale i są niezłe przekrętasy. Do tego nizłe ochlapusy łase na darmowe
              suweniry.Nacja jak każda inna, nic lepszego od nas.
                • Gość: Gość Re: Sprzedaję dom IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 26.08.04, 21:37
                  Do "judge" , przemawia przez Ciebie nie uzasadniona arogancja niczym nie
                  sprowokowana przez poprzedniego rozmówce.Jeśli się z nią nie zgadzasz to można
                  to wyrazic bez podkreślania swojej nieomylności, wg Twojego mniemania oczywiście.
                  Ince551 , przypuszczam że chodziło o ten typ "klienta" który z przyczyn sobie
                  tylko wiadomych dowartosciowuje się udając kupca na dom.Zadaniem sprzedającego
                  jest takiego osobnika w miare szybko rozpoznać i szybciutko grzecznie spuścic ze
                  schodów:-).
                  • Gość: judge Re: Sprzedaję dom IP: *.sn.pl 26.08.04, 22:11
                    Wolę arogancję niż ignorancję. Świadomie jestem arogancki, bo denerwują mnie
                    prześmiewcze wypowiedzi osób na tematy, o których nie mają pojęcia (typu: "czy
                    można bardziej lub mniej dokładnie sprawdzić KW?" albo: "KW to nie kufer
                    babuni, wszystko jest zapisane na 2-3 stronach").Jak ja się na czymś nie znam,
                    to się nie wypowiadam (zwłaszcza w kategorycznym i ironicznym tonie). A poza
                    tym mam zupełnie inne zdanie na zasadniczy problem będący przedmiotem dyskusji.
                    Pytanie o powód sprzedaży jest (może być) uzasadnione z punktu widzenia
                    potencjalnego nabywcy. Jego zadanie nic nie kosztuje, a odpowiedzi mogą dać
                    wiele do myślenia (choć nie muszą). Tych udających kupca wcale nie ma tak
                    wielu. Komu się chce w dzisiejszych czasach - jeździć i tracić czas, żeby sobie
                    pogadać. Wbrew pozorom świrów nie ma dużo. Tak czy inaczej - trzeba to znieść.
                    A spuszczanie ze schodów (rozumiem, że to przenośnia?!), to bym sobie darował,
                    bo można spuścic ze schodów potencjalnego kupca. Ludzie naprawdę pytają o
                    dziwne rzeczy, a czasami kupują domy (lub rezygnują) z jeszcze dziwniejszych
                    powodów. Ostatnio sparzedający mi opowiadał, że facet prawie zdecydował, że
                    kupi dom (nie wchodząc do niego!) a następnie zrezygnował, jak zobaczył, że
                    plac na tyłach nie wystarcza do urządzenie kortu tenisowego. Inna baba (była ze
                    wsi), zrezygnowała, jak się dowiedziała, że dom nie ma piwicy (dom był nowy).
                    Powiedziała, że musi mieć gdzie kartofle na zimę trzymać. Ludzie nie mają
                    pojęcia o planach architektonicznych, technologiach itp. Często o zakupie
                    decydują bzdury. Dlatego żadnego potecjalnego klienta nie należy lekceważyć
                    (nawet idioty). Pzdr.
                    • asia115 Re: Sprzedaję dom 26.08.04, 23:06
                      Jeszcze jedna uwaga do znawcy judge o której zapomniałam w poprzednim poście:

                      wzzmianka w kw nie ma absolutnie nic wsplnego z wiarą publiczną ksiąg
                      wieczystuch !! Ma z nią coś wspólnego ale wpis.

                      pozdrawiam

                      • Gość: judge Re: Sprzedaję dom IP: *.sn.pl 27.08.04, 13:56
                        Już chciałem pominąć milczeniem Twoje wywody, bo widzę, że coś niecoś wiesz na
                        ten temat, a tu w uzupełniającym poście strzeliłaś takiego knota! Oczywiście
                        wzmianka o wniosku o wpis ma ogromne znaczenie przy rękojmi wiary publicznej
                        ksiąg wieczystych! Data wzmianki ma (a przynajmniej powinna mieć) decydujące
                        znaczenie przy ocenie, czy ktoś kupując nieruchomość od niewłaścicela (lub
                        obciążoną) był w dobrej wierze. Jeżeli wzmianka dotyczy przeniesienia własności
                        nieruchomości lub jej obciążenia (np. hipoteką), a kupujący w dniu zakupu mógł
                        przeczytać wzmiankę, to nie może zasłaniać się nieznajomością rzeczywistego
                        stanu prawnego i nie nabywa własności (lub nabywa ja obciążoną). Decyduje zatem
                        data sporządzenia wzmianki, a nie wpisu! Dlatego prawdziwi fachowcy-prawnicy
                        (gdy suma transakcji jest naprawdę duża) robią to przez 2 osoby: jedna
                        podpisuje u notariusza umowę, a druga jest w tej samej chwili w wydz. KW w
                        sądzie i sprawdza, czy coś nie zostało w ostatniej chwili dopisane (są ze sobą
                        w kontakcie telefonicznym).Inna sprawa, że często sądy są niedouczone i nie
                        wpisują daty sporzadzenia wzmianki(podejrzewam, że tak jest u Ciebie w
                        Krakowie - bo chyba stamtąd pochodzisz, bądż z okolic). W każdym razie u nas w
                        Warszawie wprowadzony już został eletroniczny system KW i data wprowadzenia
                        wzmianki jest odnotowywana automatycznie.
                        Co do negowania przez ciebie zasadności sprawdzania "bardziej lub mniej
                        dokładnie", że niby nie można sprawdzać mniej dokładnie - to jest pusty slogan.
                        Jest oczywiste, że stan techniczny budynku (i auta) mozna sprawdzać bardziej
                        lub mniej dokładnie. Przykład znajomej ze Szwecji, który podałaś, świadczy
                        tylko o tym, że sprawdza ona wszystko wyjatkowo dokładnie. Ale Szwecja, to nie
                        Polska. W Polsce jakbyś tak wszystko robiła, tobyś sie zachetała!!! A propos
                        auta - zwłaszcza auto mozna sprawdzać bardziej lub mniej dokładnie (na gruncie
                        prawnym). Wszyscy wiedzą, że trzeba uważać na kradzione samochody. Ale mało
                        osób wie, że trzeba też uważać, gdy sprzedający jest żonaty/a. Samochód z
                        reguły bowiem jest przedmiotem tzw. małżeńskiej wspólności majątkowej - do jego
                        sprzedaży potrzebna jest więc zgoda obojga małżonków. Jeśli idziesz na giełdę i
                        chcesz kupić samochód, to musisz sprawdzić stan cywilny zbywcy. Jeżeli jest
                        stanu wolnego to O.K. Jeżeli jest żonaty, to masz 4 możliwości: 1) odbierasz od
                        niego (pisemne) oświadczenie, że samochód jest przedmiotem jego majątku
                        odrębnego (jezeli tak twierdzi), 2) odbierasz od niego oświdczenie (pisemne),
                        że żona się zgadza na sprzedaż 3) odbierasz od niego oświadczenie żony, że
                        zgadza się na sprzedaż, 4) podpisujesz umowę z nim i z żoną. Jeżeli
                        okoliczności są podejrzane - np. auto jest zbyt tanie albo facet nie wydaje Ci
                        się wiarygodny (znowu ta wiarygodność!), to radzę Ci "sprawdzić bardziej
                        dokładnie" i kupić samochód od niego i żony (choć to najbardziej upierdliwe).
                        Istnieją bowiem sytuacje, gdy małżonkowie sie kłócą (ew. rozwodzą itp.) i jedno
                        sprzedaje auto poniżej ceny na złość drugiemu (i bez jego wiedzy). I popatrz,
                        tutaj dla Ciebie mają znaczenie osobiste relacje między małżonkami! Jeżeli przy
                        podejrzanych okolicznościach nie dochowasz aktów najwyższej staranności to nie
                        nabędziesz własności pojazdu na podstawie art. 169 k.c. (ale po co ja Ci podaję
                        podstawę prawną, na pewno ja znasz!). To wynika przede wszystkim orzecznictwa
                        SN. W normalnych okolicznościach takie postępowanie jest bardzo uciążliwe i
                        powinno wystarczyć np. oświadczenie żony, że się zgadza (choć przecież może być
                        sfałszowane - nie znasz charakteru pisma i jak się żona podpisuje). Reasumując
                        życie jest życiem i nie zawsze możesz byc perfekcjonist(k)ą, a "sprawdzać"
                        można bardziej lub mniej dokładnie.
                        Co do pytania o powód sprzedaży. Jak pytam, to chcę dostać prawdziwą odpowiedź,
                        ale jestem realista i wiem, że nie zawsze ją otrzymam. To, że możesz
                        odpowiedzieć, co chcesz, to była rada dla Ciebie jako sprzedającej. Moją sprawą
                        jest ocenić wiarygodność odpowiedzi. Ja na miejscu sprzedającego szczerze
                        wyjaśniłbym powód sprzedaży. Ja zadaję takie pytanie wówczas, gdy motyw
                        sprzedaży nie jest dla mnie oczywisty, działka jest zbyt tania itp. Jeżeli
                        uznam że właściciel kłamie, mam do niego dytsans, bo wiem, że może mi dawać
                        kłamliwe odpowiedzi na inne pytania. Po prostu muszę mieć do niego jakie takie
                        zaufanie. Bo ZAUFANIE jest podstawą przy takich transakcjach Złotko (to do
                        asi115, a nie do innych internautów). Możliwości oszukania jednej strony przez
                        drugą jest zbyt wiele i zbyt wiele można stracić (zob. np. przekręt
                        Wachowskiego w ostatnim numerze "Polityki").
                        P.S. Nie jestem sędzią - "judge" to od Judge Dredd, bo mam dredy;).Pzdr.
          • Gość: zielony_listek Re: Sprzedaję dom IP: 212.160.172.* 27.08.04, 10:30
            > Ja w związku z tym co napisał zielony listek.
            Czy jak idziesz kupować ksiązkę/ samochód/ rower/ schabowego*,
            > to pytasz się dlaczego ktoś sprzedaje? Chyba, nie...

            Tak, pytam.
            Kupujac aktualny samochod spytalam, dostalam wiarygodna odpowiedz i dlatego sie
            zdecydowalam. Gdybym miala cien podejrzenia ze sprzedajacy kreci,
            zrezygnowalabym. Nie sprzedaje sie bez powodu rocznego samochodu, za duzo kasy
            sie na tym traci.
            Znajomy kiedys handlowal uzywanymi samochodami, zapytalam czy jak samochod bity
            to uprzedza, odpowiedzial: jak ktos pyta to tak, jak nie pyta - to nic nie
            mowie.
            Ja mam prawo zapytac, Ty masz prawo nie odpowiedziec. Interpretacja wtedy tez
            nalezy do mnie.

            A co do normalnosci takich pytan w Stanach.
            W Stanach sprzedaz domu to rzecz normalna i bardzo czesta, wiec moga ludzie nie
            pytac dlaczego. A u nas niestety za duzo jest spierniczonych budow (bledy w
            sztuce), a za duzo naciagaczy i oszustow, zeby tak sobie ufac, a sprawdzic nie
            zawsze sie da. To taki, powiedzmy, aspekt psychologiczny.

            pozdrawiam
            zielony_listek
            • asia115 Re: Sprzedaję dom 27.08.04, 12:47
              Zielony_listek napisał:
              > W Stanach sprzedaz domu to rzecz normalna i bardzo czesta, wiec moga ludzie
              nie
              >
              > pytac dlaczego. A u nas niestety za duzo jest spierniczonych budow (bledy w
              > sztuce), a za duzo naciagaczy i oszustow, zeby tak sobie ufac, a sprawdzic
              nie
              > zawsze sie da.

              Napisałaś, że jest za dużo oszustów, żeby tak sobie ufać. Więc skoro nie ufasz
              sprzedającemu, to po co się go o powód sprzedaży w ogóle pytasz? A czy myslisz,
              że właściciel powie Ci, że fundamenty są ze styropianu ? ( spotkałam się z
              takim kwiatkiem ). Zawsze, czy kupując dom czy samochód, trzeba wziąć ze sobą
              fachowca, który oceni stan domu, powie ile będzie kosztował ew. remont. I
              niewazne jest czy jesteśmy w Usa, czy w Polsce. W Usa jest tyle samo oszustów,
              co u nas. U nas domy są jednak osiągalne dla ograniczonej liczby osób, dlatego
              po prostu jest ich mniej, i co za tym idzie sprzedaje się ich mniej. Dlatego
              sprzedaż domów nie jest u nas na porządku dziennym, jak napisałaś nie jest
              normalne. A to, że jestem w Usa, nie zwalnia mnie z obowiązku sprawdzenia
              wszystkiego dokładnie.

              Moja znajoma ze Szwecji kupowała ostatnio dwu pokojowe mieszkanie w bloku.
              Zanim podpisała umowę:
              - wezwała fachowca do sprawdzenia czy nie ma grzyba ( choć mieszkanie było na
              II p ), czy strop sie nie zawali itd. Zapłaciła za oględziny i otrzymała opinie
              o stanie mieszkania na piśmie.
              - zażadała kompletnej dokumentacji mieszkania: tj. odbiorów kominiarskich,
              gazowniczych, elektrycznych. Rachunki za prąd i ogrzewanie ( z 2 lat ), żeby
              wiedzieć ile będzie płaciła w zależności od tego jaka będzie zima: łagodna czy
              ostra
              - zażądała od administratora książki budynku. Dodatkowo dowiedziała się, kiedy
              były remonty ( ostatnie 10 lat) i poprosiła o plan remontów na najbliższe 3 lata
              - KW naturalnie
              I naprawdę nie interesowało ją dlaczego właściciel sprzedaje. Z tego co wiem
              jest zadowolona i wie co kupiła.

              Zielony listek napisała:

              A u nas niestety za duzo jest spierniczonych budow (bledy w
              > sztuce), (...) a sprawdzic nie
              > zawsze sie da.

              Budując dom prowadzi się dziennik budowy. Tam inspektor nadzorujący budowę
              wpisuje co zostało zrobione. Mimo, iż ty jako inwestor mu płacisz, bierzę on
              pełną odpowiedzialność za to co jest tam wpisane. Mój inny znajomy budował
              niezgodnie z projektem i dostał w dzienniku budowy wpis na czerwono.
              Wtajemniczeni wiedzą, co to znaczy. Tak więc kupując dom musisz zaglądnąć też
              do dziennika. Oczywiście ktoś powie, że dziennik mozna podmienić, chociaż nie
              wiem czy sie da, zakładamy że polak potrafi. Możesz zadzwonić do tego
              inspektora i się popytać. Po drugie wydaje mi się, że jeżeli przy budowie domu
              wystąpiły błedy w sztuce, to taki budynek nie zostanie odebrany. Ale telefon do
              inspektora nie zaszkodzi i zarządać opinii na piśmie. Dlatego, uważam, że
              wszystko da się sprawdzić, jak się wie gdzie i jak.

              Znajomy kiedys handlowal uzywanymi samochodami, zapytalam czy jak samochod bity
              >
              > to uprzedza, odpowiedzial: jak ktos pyta to tak, jak nie pyta - to nic nie
              > mowie.

              Pytanie o stan techniczny, to inne pytanie niż pytanie o powód sprzedaży. Ja
              nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś mnie pytał o to kiedy remontowałam dach
              czy dom był zalany, czym był ocieplany, ile lat mają instalacje itd. Ale niech
              sprawdzi i wezwie fachowca.

              Napisałaś, że:
              Kupujac aktualny samochod spytalam, dostalam wiarygodna odpowiedz i dlatego sie
              >
              > zdecydowalam.

              Co do wiarygodnych odpowiedzi, to pisałam już o tym judgowi. Zyczę ince dużo
              cierpliwości i wytrwałości. Niestety dzisiaj, aby dobrze sprzedać, trzeba
              trochę się pogimnastykować i wysłuchać róznych dziwnych rzeczy ze strony
              potencjalnych nabywców. Życze sobie i tobie, aby pierwszym pytaniem nie było:
              a dlaczego Pani sprzedaje taki ładny dom?
              Resztę pytań pokornie zniosę, jak i tabuny fachowców, rzeczoznawców, prawników
              i kogo tam jeszcze będzie chciał szczęśliwy nabywca
              pozdrawiam
              • Gość: zielony_listek Re: Sprzedaję dom IP: 212.160.172.* 27.08.04, 14:58
                No coz, realiow handlu nieruchomosciami w Stanach lub innych krajach nie znam,
                wiec nie dyskutuje.

                Asia, to co piszesz to jest wszystko prawda. Ale teoretycznie.

                Co do pelnego zaufania do inspektorow to bylabym ostrozna (niekoniecznie ze tez
                oszukuja, ale np. przymkna oko za pewna kwote, albo po znajomosci, albo z
                innych powodow, np. bo im sie spieszy, nie wszystko sprawdza). A ze inspektor
                od razu Ci odpisze i to wyczerpujaco, jesli nie ma takiego obowiazku (nie wiem
                czy jest), to tez nie do konca wierze.
                A jesli rzeczywistosc jakims "cudem" nie zgadza sie z zeszytem budowy, to
                owszem mozesz sie sadzic ze sprzedajacym, powodzenia.
                Co do dokumentow, o ktorych piszesz, to nie zawsze sprzedajacy moze je
                przedstawic. Oczywiscie wtedy mozesz nie ryzykowac zakupu, ale jesli dom akurat
                pod pewnymi wzgledami bardzo Ci odpowiada?
                Chcialabym widziec jak osoba sprzedajaca kawalerke w dobrej cenie zalatwia w
                administracji kopie wszystkich dokumentow typu przeglody kominiarskie, bo
                ewentualny klient chce. Owszem, zgadzam sie ze takie podejscie jest sluszne,
                ale malo realne.

                Ja juz pomijam koszt roznego rodzaju ekspertow. Przy zakupie domu to jeszcze,
                bo to powazna inwestycja, ale przy malym mieszkaniu? Fachowca ktory doradzi to
                owszem, ale kto da gwarancje, wynik ekspertyzy na pismie (pewnie tacysa, tylko
                za ile)?

                Moze jestem naiwna, ale uwazam ze uczciwy czlowiek nie musi nic ukrywac i jakos
                pytanie "a dlaczego sprzedaje Pani dom" wcale by mnie nie zbulwesowalo. Sa
                gorsze rzeczy. Bardziej by mnie wkurzylo np. a dleczego pani na taki brzydki
                kolor sciany pomalowala :-)


                Pozdrawiam
                zielony_listek
              • inka551 Re: Sprzedaję dom 27.08.04, 16:04
                Wszystkim jeszcze raz serdecznie dziękuję za wypowiedzi, a szczególnie Asi115 i "Sędziemu". Wasze posty były bardzo interesujące.Dzięki Wam zyskałam więcej wiedzy jako sprzedająca /po raz pierwszy i ostatni/ nowicjuszka.

      • Gość: Ryniek Re: Sprzedaję dom IP: *.bwl.de / *.bwl.de 27.08.04, 11:39
        No dobra, Inko, po tylu zamaszystych wywodach i elokwentnych retorycznych
        konfiguracjach, a takze bezspornie licznych dowodach zdrowego rozsadku tudziez
        szczerych intencji w roli odwaznego sprzedawcy domu, przedstaw mi swa oferte
        sprzedazy.
        W razie czego zapewniam od razu, ze pomine milczeniem niechybnie irytujace Cie
        a wymienione kupieckie pytania.
        Szczerze zainteresowany kupnem adekwatnej do przedstawien i w cenie
        umiarkowanej "domoprzystani"
        paragleiten@wp.pl, z nalezytymi pozdrowieniami
        • Gość: ewa kupujacy dom IP: 212.87.3.* 30.08.04, 11:37
          jak sie sprzedaje dom/mieszkanie to to jest moze uciazliwe, ale jak sie kupuje
          to to jest prawdziwa rozpacz. Mieszkanie sprzedalam po kilku wizytach
          potecjalnych klientow, w ciagu kilku tygodni, kupienie nowego mieszkania (a
          bylam tez zaiteresowana domem, badz dzialka, czyli nie wybrzydzalam) zajelo mi
          ponad rok. I bylo w tym duzo 'winy' sprzedajacych.
          Nie twirdze ze to na pewno ten przypadek ale z mojego doswiadczenia wiem ze te
          dziesiatki wizyt 'kupujacych' maja miesce glownie wtedy gdy zawyzona jest cena
          nieruchomosc. Z doswiadczenia wiem rowniez ze wielu sprzedajacych wycenia wlasne
          sentymenty ('dzieci tu wychowlismy! A wie Pani ile po te plyki z zona sie
          wystalismy') a nie nieruchomosc, etc. Do 'win' zaliczam tez science fiction
          opisy, sprzedajcy by uatrakcyjnic ofere opisuja 'cudo' ktore ni jak sie maja do
          rzeczywistosci. A ze dodatkowo wiekszosc nieruchomosci jest oferowana przez
          agentow ktorzy przedmiotu oferty nie widzieli na oczy, wiec nawet jezeli opis i
          cena nie do konca mi odpowiadaly jechalam i ogladalam, majac nadzieje ze moze
          tym razem.....
          ewa

          • asia115 Re: kupujacy dom 30.08.04, 14:02
            Z tymi płytkami to też niedawno horror przeżyłam. Na ścianie w łazience były
            peerelowskie zielone kafelki z brudną fugą ( tak na oko jakieś 20 lat). A
            właściciel napisał, że łazienka po remoncie. Pytam się, kiedy był ten remont.
            No, że 20 lat temu. Mówię, że to trochę dawno. A on na to :Pani, ja 3 dni z zon
            a i szwagrem w peweksie stałem i wyszarpałem. No i liczy se jakby tam było co
            najmniej jacussi. A co do pośredników, to żądać ofert ze zdjęciami, które
            powinny przede wszystkim przedstawiać :
            - budynek
            - wygląd kuchni i łazienki jeżeli cena wskazuje na to, że tam złote klamki:)
            A w ogóle to zdjęcia powinny być do każdej oferty
            • Gość: Magda Re: kupujacy dom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 12:41
              O witam narszcie znalazlam watek,ktory mnie bardzo interesuje. Otoz,od ponad
              pol roku prubuje kupic maly domek albo mieszkanko do remontu w Warszawie lub
              okolicach. I coz.Klapa...Agenci z ktorymi mialam do czynienia sa
              nieodpowiedzialni,jezli wogole zadzwonia to z oferta grubo przewyzszajace moje
              mozliwosci finansowe albo obiecuja ze oddzwonia i nie dzwonia.Moze znacie
              pozadna i odpowiedzialna agencje? Po drugie. To chcialm was zapytac czy ktos
              sie orientuje czy o prowizje agenta mozna sie targowac.Bo no do tej pory nie
              zglosilam sie do agencji tylko sama wyszukuje ogloszenia i dzwonei do nich. Oni
              mnie oszukuja,naciagaj itp.Czy w przypadku gdy kupie cos od agenta mam palcic
              prowizje?Wydaje mi sie to dosc nieprawdopodobne bo agent ten nie szukal na moje
              zlecenei ale sprzedawal na czyjes.I jeszcze jedno czyje interesy reprezentuje
              agent,bo sie troche pogubilam. Moze kto smi pomoc wyjasnic to albo podac
              zrodla? pozdrawiam i zycze wszystkim owocnych i pozbawionych nerwow
              transakcji:) MAgda
              • inka551 Re: kupujacy dom 01.09.04, 14:55
                Pani Magdo, jako sprzedająca / jeszcze wciąż/,nie sądzę, aby agenci chcieli Panią oszukać. Jeśli podpisała Pani z agencją umowę,jest w niej zawarty procent prowizji.Oczywiście, może Pani podjąć próbę wynegocjowania niższej prowizji, ale to już jest indywidualne podejście danej agencji.Jeśli podpisała Pani umowę z którąś z agencji na wyłączność, sądzę, że będą się wywiązywać z tej umowy solidnie, jesli tylko uzyskają zlecenie do sprzedaży takiej nieruchomości jaką chce Pani nabyć.W naszym kraju panuje /niestety!/ taka zasada, że jeśli w danej agencji podpisały umowę : strona sprzedająca i kupująca dla których przedmiotem umowy jest dana nieruchomość, agencja ma prawo pobrania prowizji od jednej i drugiej umowy.Tak niestety jest w naszym kraju.

                • asia115 Re: kupujacy dom 01.09.04, 16:15
                  Z agencjami to jest tak. Większość agencji posiada wspólną bazę danych.
                  Przychodząc do którejkolwiek z agencji działających w bazie uzyskujesz
                  informację o wszystkich nieruchomościach znajdujących się w bazie, bez względu
                  na to która agencja zajmuje się ich sprzedażą. Najlepiej wybrać sobie 1
                  agencję, która działa w np. 2 bazach i z nią szukać. Wtedy pośrednik wie ( bo z
                  tobą cały czas ogląda ) co ci odpowiada, a co nie itd. Wtedy działa w twoim
                  interesie. Niestety trzeba mu zapłacić prowizję ok. 3% + VAt. Natomiast
                  pojawiają się tzw. oferty bezpośrednie tj. kupujący nie płaci prowizji. Ale ty
                  ch wciąż jest niewiele, ale czasami uda się znależć.
                  pozdrawiam

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka