Gość: Jot
IP: *.knurow.sdi.tpnet.pl
10.04.02, 09:40
Siedlisko jest to - w przypadku ziemi- teren starego gospodarstwa.Nie potrzeba
go "odroliniczać",na czym zarabia sprzedający.Nie ma obowiązku prawnego ,aby
kupić cały teren,ale oczywiście dla sprzedającego tak jest wygodniej.Jeśli uda
się kupić część, a nie całość,powinna to być ta część, gdzie stał /lub
stoi/stary dom.Działka rekreacyjna ,zgodnie z prawem, ma mieć 1000 m,ponieważ
na mniejszą gmina nie mże wydać pozwolenia na budowę,jednak w przypadku
siedliska to nie obowiązuje.W moich okolicach dopiero na terenie siedlisk
ludzie są szczęśliwi: teoretycznie robią tam,co sami chcą:jeśli nie mają
pieniędzy ,stawiają tam różne budki: "odbudowują siedlisko" na naprawdę własnej
ziemi.Z działkami rekrecyjnymi gminy wyczyniają przedziwne rzeczy: a to dom
musi mieć kształt taki,jak sobie zażyczy "oólny plan zagospodarowania",a to dom
nie może być ocieplony,etc,etc,etc.Przypuszczam,że gmina zawsze będzie
usiłowała się wtrącić / czytaj - urzędnik/,ale z moich doświadczeń wynika,że
bezskutecznie.Siedlisko jest nietykalne.Natomiast nie potrafię odpowiedzieć na
to,co z ziemią kupioną wraz z siedliskiem.Przypuszczalnie jednak coś z nią
trzeba zrobić,ponieważ jest to jednak gospodarstwo.Odpowiedź w tym wypadku jest
trudna,ponieważ zależy do klasy ziemi i od terenu.Na moim terenie jest to
przeważnie las - i to już są kłopoty.Las trzeba przecinać.Ale np. znam
siedlisko do sprzedania,na którym rolik - właściciel nie robi nic od paru
lat.Czeka na kupca,z czym mu się tak bardzo nie spieszy.Jeśli tak wolno
właścicielowi...I kolejna sprawa:tuż za płotem mojej działki pole jest
ugorowane co najmniej od pięciu lat.Czeka na odrolniczenie pod działki,ale to
wymaga pieniędzy.Zastrzegam:jest to ziemia bardzo niskiej klasy,moze dlatego
człowieka nikt się nie czepia.Ale może teraz własćiciel decyduje o
własności.Pozdrawiam.