lukka12
26.06.05, 19:01
Hej.
Mam dylemat: oglądałem właśnie mieszkanie, wszystko bardzo fajnie, cena do przyjęcia, ma tylko
jedną wadę: wejście do mieszkania jest z galerii. Na galerię wychodzą okna z kuchni i z sypialni,
dolna krawędź okna jest mniej więcej na wysokości czoła dorosłego człowieka, do tego dolna część
okna jest przyciemniona. Najpierw wydawało mi się to dość makabryczne - w końcu pod dwoma
strategicznymi i raczej intymnymi miejscami mieszkania chodzą sobie sąsiedzi do swoich mieszkań.
Z drugiej strony - jakoś z tym żyją, a mieszkanie naprawdę mi się podoba.
Chciałem prosić o podpowiedź - czy ktoś w czymś takim mieszkał? Można się do tego przyzwyczaić?
Czy wymiana okien np. na uchylne, a nie otwierane na boki (poza tą dolną, przydymioną częścią,
która jest stała) jakoś podnosi poczucie prywatności? Czy w ogóle nie ładować się w coś takiego, bo
można osiwieć i stracić nerwy? Galeria jest zamknięta, dostęp mają tylko mieszkańcy, sami mili
ludzie, ale samo poczucie, że ktoś się tam może kręcić powoduje u mnie jakieś dziwne uczucie w
żołądku...
Ktoś pomoże?