Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    IP: 80.48.237.* 12.02.03, 20:23
    Bebiak jest specjalistką w każdej dziedzinie jeżeli chodzi o nieruchomości,
    jeżeli to czytasz bebiak, to daj znać, może ja również Ci się przydam? A tak
    w ogóle to zobacz również post pt."Czy można się zameldować w dwóch miejscach
    na raz?" - tam napisałam więcej, a nie chce mi się pisać.
    Pozdrawiam
    Marlena
    Obserwuj wątek
      • Gość: Bebiak Re: BEBIAK ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.03, 22:56
        Cześć Ditrich! Czytałam, czytałam Twój post. Wiedz, że może nie codziennie ale
        bardzo często zaglądam na forum i jak czuję, że mogę komuś pomóc to dlaczego
        mam nie pomóc? Dzięki za uznanie dla mojej wiedzy - już się zestresowałam [Ty
        wiesz jak to stresuje takiego ludka jak ja :))))???]. Naprawdę! Dzięki też za
        ofertę z Twojej działalności zawodowej (gwarantuję, że będę miała na uwadze).
        Często bywam tu (bo lubię to forum, choć na remontach i sprzętach różnych nie
        znam się w ogóle) oraz na forum o Grecji (bo to też moja pasja, tyle, że
        prywatna a nie zawodowa). Na innych - wpadkowo. Jak coś masz to pisz - jak będę
        umiała to podpowiem. To też Ci gwarantuję. Jeśli czytasz moje posty to zapewne
        znasz moją zasadę: nie wypowiadam się jeśli na czymś się nie znam (a przecież
        nie jest tak, że znam się na wszystkim!). Uważam jednak, że lepsza żadna
        informacja niż zła. Czasem mogę próbować coś zasugerować - ale wtedy wyraźnie o
        tym piszę, że to moja opinia. Pozdrowionka dla Ciebie
        • Gość: ditrich Re: BEBIAK ! IP: 80.48.237.* 15.02.03, 17:54
          Bebiak, czy Ty może pracujesz w jakiejś agencji nieruchomości, czy jesteś
          prawnikiem? napisz mi kilka słów o mieście swojego zamieszkania i profesji a ja
          napiszę Ci o swojej. Ale jeśli chcesz to na adres ditrich@poczta.fm.
          Pozdrawiam
          Marlena
          PS. Pytam tak z czystej ciekawości, w końcu widzę Cię za każdym razem w
          forumowych artykułach to ludzka ciekawość nie pozwala mi spokojnie usiedzieć na
          tyłku.;
          :))))
          • Gość: Bebiak Re: BEBIAK ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.03, 21:37
            A ciekawość to piewrszy stopień do piekła!!! Nie chciałabyś być w raju? A może
            i w piekle ciekawiej, bardziej emocjonująco? Nie... to był żart. Jestem
            prawnikiem, praktykującym od 12 lat w jednej z kancelarii prawniczych w
            Warszawie w zakresie generalnie prawa cywilnego, ze szczególnym uwzględnieniem
            obrotu nieruchomościami w bardzo szerokim zakresie, prawa spadkowego i
            rodzinnego. I na dodatek mam to szczęście, że pracuję bardziej dla pasji niż
            dla pieniędzy (choć te też mi się przydają, żeby żyć). No i tak właśnie. A co
            ja mam Ci napisać o moim mieście, które od zawsze było moje a coraz mniej mi
            się podoba, bo robi się takie żadne i niczyje?
            • Gość: ditrich Re: BEBIAK ! IP: 80.48.237.* 19.02.03, 10:33
              Moje uszanowanie Pani Prawnik:). Ja jestem z zupelnie innej dziedziny i też z
              pasji, ale nie pracowalam dotychczas w zawodzie, tylko jako sekretarka - z
              perspektywy czasu byla to fajna praca, nie wymagała odpowiedzialności, ale
              wiesz - nie wiesz, jak to jest w Sosnowcu, podobno największe bezrobocie w
              kraju. Teraz siedzę w domu bez prawa do zasiłku i opiekuję się małym synkiem,
              który właśnie siedzi obok i próbuje mi przeszkodzić. Stąd moje problemy natury
              egzystencjonalnej, czyli z meldunkiem, z rozdzieleniem mieszkań itd. Sprawa
              jest w toku, bo teść ma podobno kogoś znajomego w spółdzielni i może pewne
              mechanizmy blokujące będziemy mogli obejść. Co tu dużo mówić, trzeba mieć kasę
              to wszystko się da załatwić. I taką kasę będziemy mieć z różnych źródeł już
              wkrótce. Opiszę Ci jak to się wszystko zakończyło. A tymczasem jak będziesz
              potrzebować porady w sprawach sztuki, wystroju wnętrz, remontu, dobrej muzyki,
              to wal jak w dym:)
              Jestem również na forum edukacja, kultura i kujon polski, ale tylko jako
              darmowy poradnik o sztuce.
              Powodzenia w pracy - widziałam, że zjednujesz sobie coraz większe grono
              niedoinformowanych. A swoją drogą - mam koleżankę na aplikaturze radcowskiej w
              Krakowie i tyle ją tutaj widzieli. Nie może uwolnić się od książek, może
              pomogłaby jej nauka szybkiego czytania. Mam taki program w domu, ale na razie z
              niego nie korzystam.
              Do następnego!
              • Gość: Bebiak Re: BEBIAK ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.03, 19:33
                Witaj Pani Plastyk! Lubię Ditrich, naprawdę lubię, coś dla kogoś zrobić i to
                mnie cieszy, jak mogę, nawet anonimowo, bo to akurat dla mnie nie ma znaczenia.
                Czuję jakąś wewnętrzną satysfakcję, że może komuś pomogłam, i tak traktuję mój
                zawód: jako bardziej posłannictwo niż nawet zawód (to dziś niemodne,
                niepopularne ale nic sobie z tego nie robię). A jak ktoś jeszcze napisze, że
                mi dziękuje, że mu być moze coś rozjaśniłam pomogłam (choć tego nie wymagam),
                to pełnia szczęścia. Nie mam dużo czasu, pracuję ponad wszelką miarę, ale lubię
                i już. Pozdrowionka
      • Gość: ditrich Re: BEBIAK ! IP: 80.48.237.* 21.02.03, 09:56
        No i biedny Adam nie zgadł jak masz na imię, czytałam ten post, fajowy, widzę,
        że byłaś również sekretarką jak ja, albo jak w Ally McBeal, wczoraj był
        superowski odcinek, ale Ty w odróżnieniu od Ally masz męża, co mogliby wreszcie
        wymyśleć w tym filmie, a nie ciągle jakieś rozstania z facetami. Ale otwórz
        szafę mów do rzeczy - to do mnie.
        Chciałabym abyś mi opisała, jak wygląda taka porada prawna. Zanim jednak mnie
        uświadomisz, napiszę Ci jakie ja sama mam o tym pojęcie.
        - Przychodzi klient do prawnika i mówi, że ma problem taki i siaki, pyta jak go
        rozwiązać i ile to będzie kosztowało, rzecz jasna.
        - Prawnik orientujący się w danej dziedzinie (u nas jest stowarzyszenie radców
        prawnych a ja chcę znaleźć takiego obrytego w prawie spółdzielczym, wiesz w
        jakim temacie)mówi mi jakie muszę dokumenty zgromadzić, np. status spółdzielni
        i dokument potwierdzający przydział tegoż lokalu, czy coś jeszcze?
        - Na koniec w przybliżeniu mówi mi cenę (albo już wie z góry)
        - Przy ponownym spotkaniu moja ciekawość zostaje zaspokojona, jak również jego
        portfer.
        CZy tak to wygląda?
        Moim zdaniem to masz na imię Beata, ciekawe tylko, czy tak jak ja piszesz na
        klawiaturze bezwzrokowo.
        Mamy jedno wspólne - obie jesteśmy eks-sekretarkami , cha, cha, cha, :-)))))
        Pozdrawiam
        ditrich, czyli Marlena
        • Gość: Adam Re: BEBIAK ! IP: 217.17.46.* 21.02.03, 11:54
          JA już wiem ale nie jestem upoważniony do zdradzenia tej słodkiej tajemnicy.
          Moim zdaniem to BEBIAK na pewno pisze bezwzrokowo , no może czasem jej paluszek
          się omsknie. Przyjemnie się robi na tym forum a kloleżanka czym się zajmuję,
          Zaraz Nas wygonią z tego Forum
          • Gość: ditrich Re: BEBIAK ! IP: 80.48.237.* 21.02.03, 17:32
            to może sie wtedy przeniesiemy na inne forum, albo na jakiś czat :))))))
            • Gość: Adam Re: BEBIAK ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.03, 18:27
              Do dopiero będzię czad !
              • Gość: Bebiak Do Ditrich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.03, 23:22
                Aj, nie wiem, jak jest z opłata za porady, bo ja opłat nie pobieram. Nie
                udzielam też porad jako takich - mieści się to niejako w rozmowach, które muszę
                prowadzić, aby doprowadzić do zawarcia umowy. A to czy dojdzie do zawarcia
                umowy czy nie - to już moje ryzyko. Wtedy następuje opłata. Czasem tak jest, że
                prowadzę rozmowy (ja to nazywam: przygotowawcze) przez kilka tygodni w tej
                samej sprawie, a strony w końcu mają siebie dość i idą w diabły, bo nie mogą
                znaleźć punktu wspólnego. To moje naprawdę ryzyko zawodowe - dobrze, że
                większość umów dochodzi do skutku (mam ponoć zdolności negocjacyjne i jakoś
                uspokajająco działam na ludzi), więc mam za co żyć. Ja nie jestem adwokatem!
                Pozdr.
          • Gość: Bebiak Re: BEBIAK ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.03, 23:29
            Prawie bezwzrokowo - jakoś tak się sama nauczyłam: już jako dziecko lubiłam
            pisać na maszynie (ot, takie hobby nietypowe), a kiedyś na wakacjach w Jeleniej
            Górze jako 11-latka wymogłam na mojej mamie nabycie maszyny do pisania (mam
            miała jedną absolutnie cudowną zasadę: cały rok mogłyśmy jeść jajecznicę na
            śniadanie, bo oszczędzałyśmy, ale w wakacje było nas stać na wszystko - mam to
            samo). I przepisywałam teksty piosenek. A potem się okazało, że to moje domowe
            pisanie to niezłe choć zupełnie przypadkowe przygotowanie do pracy biurowej. A
            dlaczego mają nas stąd wyrzucić???? Mogę zaraz napisać coś o ... np. hipotece i
            będzie w temacie tego forum......... a może jakiś wzór własnoręcznego
            testamentu ??? Też się może przydać (choć jak się to ma do DOM-u???).
            Pozdrówka
            • Gość: ditrich Re: BEBIAK ! IP: 80.48.237.* 24.02.03, 16:01
              Ale jak pójdę do spec. od prawa spółdzielczego i zapytam jak rozdzielić te dwa
              mieszkania, to jak to mniej więcej wygląda? Czy każe mi przynieść jakieś
              dokumenty, czy sam pogrzebie w papierach i co najważniejsze, czy prawnik może
              interpretować prawo adekwatnie do sytuacji na korzyść klienta, weź to sobie
              wyobraź jako tzw. KAZUS.
              Przychodzę do Ciebie i mówię, że mam dwa mieszkania, które prawnie stanowią
              jesną całość i chcę je spowrotem rozdzielić, aby swoje wykupić. Ponadto
              mieszkam w jednym z lokali ponad 10 lat wykonuję tam wszelkich remontu i przez
              parę lat płaciłam głównemu najemcy - w tym przypadku ojcu- należną kwotę
              czynszu za zamieszkiwany metraż. Co zrobić aby nie stracić tej zainwestowanej w
              chałupkę kasy, żebym mogła płacić bezpośrednio spółdzielni a nie ojcu, któremu
              już od dłuższego czasu nie płacę, bo on tych pieniążków nie wpłacał do kasy
              spółdzielczej i teraz zamierza to zrobić, ale dług jest i odsetki też są.
              Mieszkanie będzie miało uregulowany czynsz już wkrótce, ale co dalej? Czy
              jeżeli nie ma zaległości, da się coś zrobić?
              Co powinnam wiedzieć przed wizytą u prawnika, aby szybciej i sprawniej
              przeprowadzić rozmowę. W jaki sposób zostanę podliczona za uzyskanie informacji.
              No to tyle, Be....biak, a już bym się wygadała, że wiem jak masz na imię :o)))
              Ditrich
              • Gość: jaga Re: BEBIAK ! IP: *.acn.pl / 10.71.6.* 24.02.03, 21:24
                Muszę trochę wesprzeć Bebiaka, bo tłumaczy sprawy testamentowe w drugim swoim
                watku i musiała skoczyć na kolację. Mam nadzieję, że nie będzie miała mi za
                złe, że odpowiem Ditrich to co wiem w związku z jej pytaniem odnośnie podziału
                mieszkania spółdzielczego.

                Ze swojej praktyki działania w radzie nadzorczej wiem, że zarządy idą na
                łatwiznę i nie są skłonne dzielić mieszkań spółdzielczych. Ale życie często
                tego wymaga i klasycznym przykładem jest sytuacja rozwiedzionych małżonków w
                jednym mieszkaniu. Z wieli względów dla jednego z nich jest wygodne, aby
                spółdzielnia naliczyła czynsz dla każdej ze stron, a to dlatego, że druga
                strona korzystając z mieszkania złośliwie może za to nie płacić. Wtedy
                spółdzielnia ma roszczenie do osoby, która jest członkiem spółdzielni. Nie wiem
                dlaczego nie korzysta z możliwości solidarnego wymagania opłat od drugiej
                strony. Częst jest to z góry zaplanowane, aby stworzyć drugiej stronie maksimum
                trudności. W moim przypadku człónkami spółdzielni były mąż i żona w trakcie 17-
                letniego rozwodu. Mieszkanie przydzielono mężowi i złośliwa żona nie płaciła
                swojej części w związku z czym rosło zadłużenie oficjalnie mężą wobec
                spółdzielni. Przy bardzo dużym zadłużeniu wchodziło w grę nawet wykluczenie nie
                żony, która nie płaciła, ale męża, który miał tytuł prawny do mieszkania. Ale
                udało mi się zmusić zarząd po długiej walce i oporach radczyni prawnej do
                wyliczenia czynszu zarówno dla żony jak i męża. Kierowałem się tu poczuciem
                sprawiedliwości(dlaczego ma cierpieć tylko mąż narażając się na potencjalne
                wykluczeni) i interesem pozostałych spółdzielców - jest większa szansa, że nie
                będzie płacić tylko jedna strona, co troch zmniejszy zadłużenie w stosunku do
                spółdzielni. Po pewnym czasie miałem do czynienia z sytuacja odwrotną - to
                rozwiedziony mąż czynił obstrukcję.

                Moim zdaniem w przypadku Ditrich prawnik jest tu niepotrzebny, w każdym razie w
                początkowej fazie załatwiania sprawy. Trzeba się po prost zwrócić do zarządu
                spółdzielni o naliczenie opłat czynszowych dla Ditrich i jej ojca, jeśli zdarza
                się mu nie płacić. Proponuję uzyć argumentacji o korzyśiach dla spółdzielni z
                podziałem opłat. Ale jak zarząd się nie zgodzi, pozostanie odwołanie do rady
                nadzorczej, może ona będzie rozsądniejsza. W przypadku Ditrich sprawa jest o
                tyle trudna, że nie ma jakiegoś wyroku sądowego przemawiajacego za podziałem
                mieszkania.

                Tyle z mijej strony, ciekaw jestem co na to Bebiak juz po kolacji. nawiązując
                do jej grekofilii - robię teraz rybę po grecku!

                Pozdrowienia dla Bebiak i znowu jestem pod wrażeniem jej wykładu dla Adama w
                innym wątku o testamentach.
                • Gość: Bebiak Re: BEBIAK ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 22:17
                  Witam Was tutaj! Jaga, raz jeszcze serdecznie dziękuję za ten niesamowity post
                  w innym wątku. Naprawdę czuje się zaszczycona. Skomplikowana sytuacja Ditrich
                  jest mi znana od kilku tygodni. Co mogłam już Jej kiedyś tam napisałam dodając,
                  że nie jestem specjalistą w ramach prawa spółdzielczego. Coś tam oczywiście
                  wiem, bo i powinnam wiedzieć, ale nic więcej ponad to, co kiedyś do Ditrich
                  napisałam i ponadto to, co Ty tutaj, Jaga, napisałeś - nie potrafię dodać.
                  Jaga, nie oburzę się absolutnie jeśli zwrócisz się z jakimś problemem (to tak w
                  nawiązaniu do tamtego Twojego postu). Może wspólnymi siłami coś wymyślimy? Nie
                  obiecuję, że dzisiaj (niestety mam mocno ograniczony czas), nie obiecuję, że
                  napewno pomogę, bo i (co wielokroć już podkreślałam) nie na wszystkim sie znam.
                  Niemniej zawsze możemy oczywiście próbować. Pozdowionka cieplutkie z głębi
                  serca płynące (wzruszenie mnie ogarnęło, kiedy przeczytałam TAMTO). Raz jeszcze
                  dzięki.
                  • Gość: Bebiak Do: Jaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.03, 22:20
                    P.S. Ryba po grecku??? Hmmm, uwielbiam wszystkie ryby i wszystko to, co po
                    grecku... (bez podtekstów). Pozdr.
                    • Gość: Jaga BEBIAK - sprawa Ditrich IP: *.acn.pl / 10.71.6.* 24.02.03, 22:49
                      BEBIAK, cieszę się, że Ci sprawiłem przyjemność swoimi postami, naprawdę Cię
                      podziwiam choćby dzisiaj za sposób tłumaczenia Adamowi spraw związanych z
                      testamentami.

                      Co do Ditrich, to prawdę mówiąc, nie wiem, jakie może mieć podstawy żądania
                      rozdzielenia mieszkania. Prawdę mówiąc, mam watpliwości, czy pójdzie na to
                      spółdzielnia, chyba, że Ditrich uzyska ostateczny wyrok o podziale. Ale tu
                      wracamy do poczatku - czym taki wniosek do sądu uzasadnić. Że sie nie może
                      dogadać z ojcem? A czy nie lepiej spróbować zamiany mieszkania, ale do tego
                      oczywiście będzie potrzebna zgoda ojca.

                      Jeśli chodzi o mnie, to jestem od dawna zaprawiony w bojach ze swoją
                      spółdzielnią (jak będziesz miała czas, zaglądnij do wątku Konflikt na osiedlu
                      Jary w części Warszawa/Mokotów, Ursynów. Tam jest chyba ponad 360 postów, w
                      ostatnich występuję już jawnie, bo tak mnie zeźlili). Mam pytanie do Ciebie,
                      chociaż chyba znam odpowiedź - co zrobić, żeby wyegzekwować w spółdzielni swoje
                      prawa(np. dostęp do dokumentów gwarantowany ustawami) - czy jedynym wyjściem
                      jest sąd? Wszystkie sposoby(pisma do zarządu i rady, wystąpienia do
                      przedstawicieli już przećwiczyłem. Spółdzielczość to dopiero bagno, w którym
                      tkwi 3,5 miliona członków.
                      Pozdrowienia.

                      • Gość: Ditrich chcąc uświadomić Jagę IP: 80.48.237.* 25.02.03, 19:37
                      • Gość: Ditrich chcąc uświadomić Jagę IP: 80.48.237.* 25.02.03, 19:45
                        Dzięki za informację, ale co do tej zamiany to muszę Cię uświadomić, że ojciec
                        jest pod wpływem mojej matki, która jest w domu tylko na papierze a mieszka z
                        kimś innym. Sprawa ojca, że jest pod jej wpływem i już się nie wtrącam, aby coś
                        z tym zrobił, ale kiedy wcześniej dawałam mu kasę za czynsz (przez 5 lat) to i
                        tak jej nie wpłacał do spółdzielni sukcesywnie co miesiąc, tylko raz w roku ze
                        swojej Barbórki, teraz oczywiście to ja jestem "złośliwą żoną” bo nie daję mu
                        ani centa, ale jaki był sens płacenia przez wcześniejsze lata, skoro ojciec
                        wyrobił sobie opinię osoby niesumiennej i spółdzielnia nie chce z nim wchodzić
                        w żadne układy. Była możliwość zamiany mieszkań w ten sposób, że ojciec spłaca
                        tylko część zadłużenia i w zamian za to przechodzi do mieszkania spółdzielczego
                        własnościowego mojej teściowej, która nigdy nie zalegała z opłatami i pewnie
                        byśmy się z nią dogadali. Ale pech chciał, że moja matka go nabuntowała, że
                        tamten lokal nie leży w centrum i jest metrażowo mniejszy. Tak go przekonywała,
                        że uwierzył jej, że to mu się nie opłaca, ale dzięki tej wierze ma dług ponad
                        10 tys. Chcę jak najszybciej odciąć się od tamtej rodziny, gdyż nie mam z tego
                        żadnych korzyści a tylko same kłopoty - pełnię tam rolę drugiej matki, gdyż mam
                        dużo młodsze rodzeństwo (jeden brat jest w zerówce a drugi w szóstej klasie) i
                        oni z powodu nieobecności matki są zaniedbani - ojciec pracuje na noc więc w
                        dzień śpi. Musi odebrać brata z przedszkola, o co często prosi mnie, więc się
                        zgadzam, ale rzadko można dojść z nim do porozumienia. Rozdzielenie mieszkań
                        jest moją jedyną nadzieją na wykup oddzielonego lokalu, zwłaszcza, że razem nie
                        dojdziemy do porozumienia aby wykupić całość i potem podzielić. Ojciec zresztą
                        wziął na spłatę zadłużenia pożyczkę, więc na przekształcenie mieszkania we
                        własnościowe już go pewnie nie będzie stać mimo, że jest górnikiem i ma spore
                        dochody. Jednak gdyby policzyć jego wszelkie pożyczki to jego dochód netto
                        wyniósłby ok. 300,00 zł. Rozumiem co miałeś na myśli, ale my w żadnym wypadku
                        nie chcemy asymilować tych dwóch rodzin. Z drugiej strony jaki jest sens, żebym
                        została wyznaczona do płacenia za to mieszkanie, skoro nie będę miała do niego
                        żadnych praw, a zadłużenie i tak będzie rosło ze strony ojca, przecież w końcu
                        dojdzie do eksmisji, a moja matka pozostanie bezkarna, bo ona w gruncie rzeczy
                        też nie poczuwa się do obowiązku dokładania do życia. Ja myślę, żeby na razie
                        zapłacić swoją zaległość a ojciec swoją, to wtedy za poprzedni rok będziemy na
                        czysto, ale jaką ja mam gwarancję, że mnie nie wyrzucą jak nawet dostanę na
                        siebie książeczkę opłat za zamieszkiwany metraż. Bebiak zresztą wie, jak
                        wygląda sprawa z moim ojcem :)
                        Pozdrawiam i dzięki za informacje.
                        Ditrich
                        Ps. A ja mam dzisiaj ryż po chińsku z warzywami i groszkiem.
                        • Gość: jaga Re: Czy dobrze rozumiem sprawę Ditrich IP: *.acn.pl / 10.71.6.* 25.02.03, 22:25
                          Wydrukowałem sobie Twoja informację i teraz napiszę co z niej zrozumiałem i
                          czego nie wiem, bo to ważne, żeby można było cos podpowiedzieć.
                          1. Mieszkanie spółdzielcze lokatorskie jest na Twego ojca.
                          2. Twoja matka mieszka z kimś innym gdzieś indziej.
                          3. Ty ze swoją rodziną mieszkasz w mieszkaniu, do którego tytuł prawny ma Twój
                          ojciec.
                          4. Ojciec ma dług w stosunku do spółdzielni, która nie chce z nim rozmawiać.
                          5. Dawałaś ojcu pieniądze na opłacanie czynszu, ale on zalegał.
                          6. Pod wpływem Twojej matki ojciec nie poszedł na zamianę mieszkania z Twoją
                          teściową, która miała sprowadzić się do mieszkania, w którym teraz
                          mieszkasz.
                          7. Chcesz się odciąć od "tamtej rodziny" tzn. od swego rodzeństwa.
                          8. Chcesz rozdzielić mieszkanie, w którym teraz mieszkasz z ojcem.
                          9. Myślisz o spłaceniu swojej zaległości w stosunku do spółdzielni

                          A teraz moje pytania:
                          1. Czy pytałaś w spółdzielni, czy jest możliwe rozdzielenie zajmowanego przez
                          Ciebie mieszkania?
                          2. Skąd wiesz jaka jest Twoja zaległość w stosunku do spółdzielni.

                          i moje uwagi do tego, co zrozumiałem:

                          Spóldzielnia chętnie przyjmie od Ciebie pieniądze ale istotnie nie da Ci
                          gwarancji, że Was nie eksmituje, jak będzie rósł dług Twego ojca. Tu jednak
                          będzie musiała wskazać takk ojcu jak i Twojej rodzinie lokale zastępcze - teraz
                          na bruk nie można eksmitować. Zaproponuj spółdzielni mieszkanie Twojej
                          teściowej jako zastępcze dla rodziny twego ojca, jeśli jego dług będzie rósł i
                          spóldzielnia uzyska wyrok o eksmisję. Ale z połowy mieszkania nie będzie można
                          chyba eksmitować. Dlatego jedyne wyjście to jednak zamiana, spłata zadłużenia
                          ojca chociaż wydaje się to bardzo trudne. Nie mając tytułu prawnego do
                          mieszkania nie będziesz mogła pójść do sądu. Musisz się jednak dogadać z ojcem
                          chociaż będzie Cię to dużo kosztowało.
                          • Gość: Ditrich Prawie dobrze na 5- IP: 80.48.237.* 26.02.03, 15:57
                          • Gość: Ditrich Prawie dobrze na 5- IP: 80.48.237.* 26.02.03, 16:16
                            W punkcie 2 pragnę wspomnieć, że moja matka cały czas jest żoną ojca i
                            lokatorem mieszkania, ale ma innego faceta, do domu wraca tylko na noc, aby
                            dzieci nie były same, gdy ojciec idzie do pracy (jak już wspomniałam w trybie
                            nocnym).
                            W punkcie 6 jest inaczej, bo to mój ojciec miałby się wyprowadzić do teściowej,
                            a teściowa do mieszkania mojego ojca, które jej jest ciężko zamienić ze względu
                            na okolicę.
                            Podsumowując: moi rodzice przed 10 laty postarali się o dołączenie obok
                            położonej kawalerki do swojego m2 czyli do mieszkania o pow. 52m2 dołączono
                            lokal 38m2 - w przybliżeniu razem jest 88m2. To połączenie wynikło z faktu, że
                            tuż po wprowadzeniu się do nowego mieszkania 52m2 rodzice złożyli wniosek o
                            przydział na większy lokal 3 pokojowy i po latach dostaliśmy przydział na takie
                            właśnie mieszkanie. Obok jednak było puste mieszkanie po zmarłym sąsiedzie i
                            jakimś cudem dogadali się ze spółdzielnią, że zrzekają się tamtego nowo
                            przyznanego mieszkania na rzecz tego obok za dopłatą. Było to za czasów, kiedy
                            blok należał do innej spółdzielni i teraz mam przed sobą dokument stwierdzający
                            przydział lokalu m6 o łącznej pow. 88m2 a na dole tego dokumentu pisze
                            POWIĘKSZENIE METRAŻU. A skąd wiem ile jestem winna ojcu? U nas na rozliczeniu
                            pisze ile płaci się za metraż i eksploatację na członka rodziny, a moje dziecko
                            i mąż nie są zameldowani w tym drugim mieszkaniu (drugim praktycznie, bo
                            teoretycznie w części:)). Obliczyłam,że zużycie wody na miesiąc plus czynsz
                            wynosi mi miesięcznie ok. 240 zł, nie licząc oczywiście eksploatacji
                            niezameldowanych członków (męża i dziecka), ale licząc zużycie wody. No i
                            zadłużenie jest od stycznia 2002 roku, więc obliczyłam że to byłaby kwota ok
                            3000 - i tak powinien się cieszyć, że jestem chętna zapłacić w końcu mimo
                            straty kasy nie mam żadnych praw do lokalu. Rozmawiałam z prezesem o tym
                            podzieleniu i nie chce słyszeć o podziale mieszkań bez wcześniejszego
                            przekształcenia, ale może jakbym mu powiedziała, że potem chcę od razu swoje
                            wykupić, to coś poradzimy z tym problemem. Jak myślisz? Czy prezes na to
                            pójdzie, nie sądzę, żeby mój ojciec na dzień dzisiejszy był zdolny do
                            wykupienia swojej części. Sama już jestem głupia w tej sprawie. Bardzo jestem
                            wdzięczna za zainteresowanie moją sprawą.
                            Pozdrawiam
                            Marlena
                            • Gość: jaga Re: Prawie dobrze na 5- IP: *.acn.pl / 10.71.6.* 26.02.03, 18:03
                              Nie chce mi się prawdę mówiąć rozgryzać pkt.6, bo to chyba nie ma wiekszego
                              znaczenia.

                              Pytasz, czy prezes pójdzie na podział. Nikt tego nie wie, prezesi są różni,
                              dowiedz się, jak można do niego trafić. Np. że teraz jest generalna nagonka na
                              zarządy, niech się wyłamie z tego i pójdzie Ci na rekę, zamiast wroga może mieć
                              sojusznika. Poza tym zyskuje spółdzielnia, bo z części zadłuzonego mieszkania
                              zaczną wpływać pieniądze. Ja bym jednak kombinował coś z zamianą, ale tu trzeba
                              mieć dar przekonywania jak sama wiesz (już raz nie wyszło).

                              Pozdrawiam i łam sobie głowę.
                              jaga
                              • Gość: ditrich Re: Prawie dobrze na 5- IP: 80.48.237.* 26.02.03, 18:12
                                Dzięki raz jeszcze za fatygę, dzisiaj w wyborczej jest wszystko o mieszkaniach
                                i ich przekształceniach to sobie poczytam, w niedługim czasie zamierzamy
                                spłacić dług- jego większość, to wtedy pofatyguję się do spółdzielni i może sie
                                dogadam z tym panem prezesem. W końcu to mieszkanie rodzice dołączyli z myślą o
                                moim przyszłym dorosłym życiu więc muszę im to uświadomić, że powinni mi
                                bardziej sprzyjać niż przeszkadzać.
                                Jeszcze raz stokrotne dzięki
                                Pozdrowionka
                                Marlena
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka