Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    O co chodzi z tą ulga remontową?

    03.04.03, 13:28
    Co do cholery z tą ulgą remontową w świetle ostatnich rewelacji Min. Fin?

    Takiego bałaganu w interpretacji prawa podatkowego nie ma chyba w innej
    dziedzinie. A może jest. Wszystko co napisze tyczy się mieszkań nowych (tzn.
    kupionych na rynku pierwotnym).

    Po 1 - ulgę remontową można mieć od czasu zasiedlenia mieszkania (inaczej -
    ulga budowlana, jeśli ja ktos miał, kończy się z chwila zasiedlenia
    mieszkania).
    Tyle że nikt w fiskusie nie wie co oznacza termin "zasiedlenie" i w róznych
    US są różne interpretacje.

    Po 2 - aby mieć ulgę remontową trzeba mieć prawo do jakiegoś lokalu. Tu
    również sam fiskus nie wie jaki dokument stwierdza takie prawo. Różne US-y
    różnie to interpretują. Mój US stwierdził, że takim dokumentem jest tylko i
    wyłącznie akt notarialny.

    Po 3 - wychodzi jakieś określenie "wykończenie mieszkania". Cóż to do cholery
    jest? Czy jest jakaś prawna definicja "wykończenia mieszkania"? Czy jakiś
    przepis określa kiedy i jak mam takie mieszkanie wykończyć? Czy ktos z
    fiskusa sprawdzi czy mieszkanie mam wykończone? Czy nie wolno mi mieszkać na
    betonie i bez wanny i glazury?

    Po 4 - dochodzi jakieś określenie "nowe mieszkanie". I znów - jaki przepis
    określa mieszkanie nowe. Kiedy mieszkanie przestaje być nowe?
    Może jak je wykończę?
    A jeśli mieszkania nie wykończę przez 20 lat to dalej będzie nowe?

    Po 5 - w swojej mglistej interpretacji MinFin powołuje się na jakieś
    orzeczenie NSA sprzed 5 lat. Przed dwoma laty powołali się na inne orzeczenie
    NSA i stwierdzili, że budując z developerem nie ma ulgi na grunt. Potem
    okazało się, że ów wyrok NSA mówił o czym innym, a urzędnicy fiskalni źle
    zrozumieli. Wszystko było odkręcane.
    Z drugiej strony jak ja powołałem się na orzeczenie NSA w sprawie garaży
    podziemnych (że moga być traktowane jako część mieszkania, więc obłożone
    takim samym VAT), to mi odpisali że wyroki NSA nie są wykładnia prawa w
    Polsce.


    *****
    A wszystko jest takie proste:
    - do czasu zasiedlenia mamy ulge budowlaną, więc jeśli przed zasiedleniem
    kupujemy wannę, klepkę i farbę, to możemy odliczać to w ramach ulgi
    budowlanej.
    - przez zasiedlenie uznać tylko i wyłącznie akt notarialny lub dokument
    przekazania mieszkania przez spółdzielnię.
    - od czasu zasiedlenia mamy prawo juz do ulgi remontowo-modernizacyjnej; tym
    bardziej, że poprzez akt notarialny mamy prawo własności lokalu mieszkalnego.

    Takie rozumienie zasiedlenia jest oczywiste i jak najbardziej naturalne.
    Okeśla dokładną datę "zasiedlenia". Definiuje to jednoznacznie.
    W zasadzie by nikomu to zasiedlenie nie kojarzyło się z zamieszkaniem, mozna
    zmienić ten termin na "otrzymanie prawa do lokalu" lub jakos podobnie.
    Obecnie jako zasiedlenie określa się m.in.
    - zameldowanie (a jak mam kilka mieszkań to co?),
    - wykończenie mieszkania (a co to znaczy? kto mi zdecyduje że już
    wykończyłem?),
    - faktyczne zamieszkanie (co znaczy mieszkać? jak mam kilka mieszkań, to
    muszę w każdym z nich mieszkać po kilka dni? bo naraz się nie da; chyba że
    pól nocy śpie w jednym a drugie pół w drugim).

    Obecna jakaś tam interpretacja fiskusa, że na nowe mieszkanie nie ma ulgi
    remontowej na wykończenie, jest jak najlepszym przykładem na to, że
    dyletanctwo i arogancja w Min. Finansów są czymś normalnym. Jest to podstawa
    do skargi u RPO i w trybunale. Bo oto dwaj podatnicy mający prawa do lokalu i
    kupujący takie same materiały budowlane, na podstawie tych samych przepisów,
    mają różne prawa podatkowe. Paranoja.
    Obserwuj wątek
      • Gość: mała Re: O co chodzi z tą ulga remontową? IP: 153.19.176.* 03.04.03, 13:44
        No właśnie dla mnie też to jest niezrozumiałe. Jak tak można robić ludzi w
        balona?
        U mnie wygląda to tak: odebraliśmy mieszkanie w styczniu, ale nie mamy jeszcze
        przydziału ze spółdzielni ani aktu notarialnego. Miła pani w US powiedziała, że
        nie możemy korzystać ani z ulgi na wykończenie lokalu w nowo wybudowanym
        budynku do dnia zasiedlenia ani też z ulgi remontowej (bo nie mamy tytułu
        własności). Gdzie tu jest logika? Czy może ktoś wie co można z tym zrobić?
        • vampi_r Re: O co chodzi z tą ulga remontową? 03.04.03, 14:00
          Co z tym zrobić?
          Albo poczekac na przydział ze spółdzielni, albo brać faktury na osobę bliską,
          która ma prawo do jakiegos lokalu ( szwagier, rodzice).
          Czy te tempaki z fiskusa nie rozumieja, że przez swoje durne interpretacje
          zmuszają tylko ludzi do kombinowania?
          • Gość: mała Re: O co chodzi z tą ulga remontową? - do vampir-a IP: 153.19.176.* 03.04.03, 14:27
            Mam prawo do innego mieszkania, ale wszystkie faktury braliśmy na ten nowy
            adres. Czy to ma jakieś znaczenie? Czy faktury powinny być wystawione na ten
            stary adres? Czy w ogóle adres na fakturze ma jakieś znaczenie, czy ważny jest
            tylko NIP?
            Proszę pomóż.
            Z góry dzięki.
            • vampi_r Re: O co chodzi z tą ulga remontową? - do vampir- 03.04.03, 14:51
              Moim zdaniem (podkreślam - moim) adres nie ma znaczenia.
              Bo mozesz mieć kilka mieszkań i je remontować, ale faktury brać na adres
              zameldowania. Tu żeby dobrze zrozumieć - masz jeden limit ulgi remontowej, ale
              jesli masz kilka mieszkań, to możesz je remontować w ramach jednego limitu.

              Tak więc masz prawo do ulgi remontowej na to drugie mieszkanie i faktury jakie
              masz możesz odliczać w ramach ulgi remontowej.

              Tyle że fiskus może mieć inne zdanie. Tak czy siak, jak nie będzie po twojej
              mysli, to domagaj się uzasadnienia na piśmie. koniecznie.

              Fiskus jeszcze może ci powiedzieć, że jeśli kupiłas materiały na jedno
              mieszkanie, to nie możesz odliczyc je w ramach ulgi remontowej na to drugie.
              To powiedz, że kupowałaś materiały na to drugie. Nigdzie nie jest napisane, ze
              musisz przeprowadzic remont już. Możesz kupowac materiały przez kilka lat i
              wziąc się za remont za np. 6 lat.
            • Gość: mac1 Re: O co chodzi z tą ulga remontową? - do vampir- IP: 213.77.33.* 03.04.03, 14:51
              Gość portalu: mała napisał(a):

              > Mam prawo do innego mieszkania, ale wszystkie faktury braliśmy na ten nowy
              > adres. Czy to ma jakieś znaczenie? Czy faktury powinny być wystawione na ten
              > stary adres? Czy w ogóle adres na fakturze ma jakieś znaczenie, czy ważny
              jest
              > tylko NIP?
              > Proszę pomóż.
              > Z góry dzięki.

              W tym rzecz że NIP-u nie musi być, jesli jestes osoba fizyczną i nie prowadzisz
              działalnosci.
              Co do adresu musi być to adres zameldowania, taki jak w dowodzie. Sprawdzałem
              to w US. Jeśli remontujesz inny lokal to piszesz oświadczenie z innym adresem
              remontu. Bezwzglednie na fakturze podajesz adres zameldowania, a nie
              remontowania. Takie info podano mi w US. Pzdr.
      • Gość: Mat Re: O co chodzi z tą ulga remontową? IP: waprx* / 192.168.14.* 03.04.03, 15:00
        Wszystko fajnie, z jedną poprawką. Ulgi budowlanej już nie ma, kto się jeszcze
        załapał jego szczęście. Ale formanie ulgi już nie ma. Więc o żadnym wykańczaniu
        i odpisywaniu czegokolwiek przed posiadaniem "tytułu prawnego do lokalu" nie ma
        mowy.

        Natomiast pozostają 2 pytania:

        1. Gdzie jest definicja tytułu prawnego do lokalu? Moim zdaniem nie jest to
        nigdzie napisane wprost że musi być akt notarialny.

        2. I jakim prawem chcą odbierać ulgę na modernizację w przypadku gdy ktoś tytuł
        prawny, czyli akt, ma, tylko dlatego że mieszkanie jest "nowe". To jest jawne
        bezprawie.
        • vampi_r Re: O co chodzi z tą ulga remontową? 03.04.03, 15:18
          Masz całkowitą rację.
          Jak napisałem we wstępie. Przepisy są proste, tylko te palanty z fiskusa nie
          wiedzą jak je interpretować i wszystko mącą.
        • Gość: arek Re: O co chodzi z tą ulga remontową? IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.5.* 03.04.03, 16:12
          oczywiście, że nie tylko akt notarialny. Widziałem ostatnio jakieś wyjaśnienie
          MF (chyba nawet świeże), że w Spółdzielni także przed aktem masz tytuł prawny
          (ekspektatywę)
          • Gość: Mat Re: O co chodzi z tą ulga remontową? IP: waprx* / 192.168.14.* 03.04.03, 16:30
            No tak, ale w spółdzielni to w ogóle jest inaczej, bo aktu możesz w sumie nigdy
            nie dostać jeśli mieszkanie jest lokatorskie. Miałem na myśli prostszy
            przypadek czyli kupno od dewelopera. A nawiasem mówiąc: zameldowanie jest
            waszym zdaniem tytułem prawnym do lokalu czy nie jest? Moim zdaniem jest. A
            mozesz się przecież zameldować nie będąc właścicielem, jesli właściciel ci
            pozwoli. Na tej na przykład zasadzie moi dziadkowie korzystali wielokrotnie z
            ulgi remontowej - moja siostra jest właścicielem ich mieszkania (przepisali
            zawczasu żeby się nie wozić ze spadkiem), oni są tam tylko zameldowani.
            • Gość: arek Re: O co chodzi z tą ulga remontową? IP: *.acn.waw.pl 03.04.03, 17:17
              Meldunek nie jest tyułem. Chodzi o tytuł z prawa cywilnego - własność (i wtedy
              akt), ale też np. najem, użytkowanie itp. Natomiast zastanawiam się, czy przy
              mieszkaniu Developerskim nie mamy sytuacji analogicznej do ekspektatywy ze
              spółdzielczego?
              • Gość: Mat Re: O co chodzi z tą ulga remontową? IP: waprx* / 192.168.14.* 03.04.03, 17:20
                No a czym się różni meldunek u kogoś za jego zgodą od użytkowania? Widzisz
                jakąś róznicę?
                • mcmacpl Re: O co chodzi z tą ulga remontową? 04.04.03, 14:35
                  > No a czym się różni meldunek u kogoś za jego zgodą od użytkowania? Widzisz
                  > jakąś róznicę?

                  Do ulgi remontowej daje prawo tylko "tytul prawny do lokalu". Zameldowanie nie
                  ma tu nic do rzeczy. Jesli jestes tylko zameldowany w mieszkaniu, ale nie masz
                  np. aktu notarialnego, umowy wynajmu albo jakiejs umowy uzyczenia, to nie
                  mozesz odliczac w ramach ulgi remontowej.
            • mcmacpl Re: O co chodzi z tą ulga remontową? 04.04.03, 14:37
              > pozwoli. Na tej na przykład zasadzie moi dziadkowie korzystali wielokrotnie z
              > ulgi remontowej - moja siostra jest właścicielem ich mieszkania (przepisali
              > zawczasu żeby się nie wozić ze spadkiem), oni są tam tylko zameldowani.

              Jesli sa tylko zameldowani, a nie sa wlascicielami, to nie moga korzystac z
              ulgi remontowej.
      • Gość: Mat Re: O co chodzi z tą ulga remontową? IP: waprx* / 192.168.14.* 03.04.03, 16:39
        Tak by the way, Vampir, ty jesteś dobry w grzebaniu w ustawach: czy w ustawie
        podatkowej są definicje remontu i modernizacji? Jeśli są to czy mógłbyś,
        szczególnie definicję modernizacji, zacytować? Bo mi się wydaje że to powinno
        rozwiać wszelkie wątpliwości. No chyba że tej definicji tam nie ma...
        • vampi_r Re: O co chodzi z tą ulga remontową? 03.04.03, 17:12
          Nie napotkałem dotąd na definicje modernizacji w jakiejkolwiek ustawie.
          Z tego co czytam w Rzeczpospolitej, to Min. Fin. odwołuje sie do Słownika j.
          polskiego (sic!) w kwestii co to jest modernizacja.
          "remont stanowi przywrócenie wartości użytkowej danego obiektu, a modernizacja
          to unowocześnienie, uwspółcześnienie tegoż obiektu"

          Ani chybi połozenie klepki i glazury w nowym mieszkaniu to modernizacja.
          • Gość: Mat Re: O co chodzi z tą ulga remontową? IP: waprx* / 192.168.14.* 03.04.03, 17:15
            Ok, jeśli to tylko ze słownika to ja sobie sam w domu sprawdzę ;-)
          • Gość: arek słownik IP: *.acn.waw.pl 03.04.03, 17:20
            wbrew pozorom słownik nie jest bezsensowny. jest to podstawowa, stosowana w
            pierwszym rzędzie wykładnia, tzw językowa.
            • Gość: Jacek Re: słownik IP: 195.94.201.* 03.04.03, 18:07
              Arek ma oczywiście dużo racji. - Wykładnia gramatyczna jest podstawą przy
              odczytywaniu prawa podatkowego: Jeśli prawo podatkowe nie tworzy własnych
              definicji, wtedy sięga sie do innych gałęzi prawa (np. prawa cywilnego), jeśli
              zaś tam nie ma definicji pojęć - pozostaje słownik.

              Wykładnia systemowa (badanie powiązań pomiędzy aktami prawnymi) też może
              pomóc. - W ustawie o pod. doch. o osób prawnych (tzw. CIT) da się wyczytać, że
              modernizacja odnosi się do środków trwałych już w użytku:

              Jeśli mieszkanie zatem nie nadaje się fizycznie do użytku, to wydatki na
              doprowadzenie mieszkania do użytku nie mogą byc m. zd. uznane za "ulepszenie",
              czy też modernizację.

              Co do tych osób, które pytają się (chyba jednak retorycznie) "jak ktoś mi
              udowodni, że nie da się zamieszkać w niewykończonym mieszkaniu", odpowiedź jest
              taka: w prawie podatkowym dowodem może być wszystko co moze przyczynic się do
              wyjaśnienia sprawy a nie jest sprzeczne z prawem. A do tego jest taka zasada
              że, ci którzy korzystają z ulg sami muszą udowodnić swoje prawo do tego. W
              konsekwencji, ;-) jeśli znajdziecie świadków na Wasze zamieszkiwanie na gołym
              betonie, zdjęcia jak sobie wtedy radziliście itp., to sprawę powinniście wygrać
              (przynajmniej po 2-3 latach prowadzenia sporu, bo Izba Skarbowa - organ drugiej
              instancji - podtrzyma najpewniej decyzję US-u, wtedy jedyna szansa to Naczelny
              Sąd Admin. - a to tyle trwa).
              • Gość: vampi_r Re: słownik IP: *.pkp.com.pl 03.04.03, 18:39
                Gość portalu: Jacek napisał(a):

                > modernizacja odnosi się do środków trwałych już w użytku:

                ???? a gdzie to jest napisane?
                Wg słownika modernizacja to unowocześnienie, uwspółcześnienie czegoś.
                Choć wiadomo, że nie można modernizować czegoś, czego jeszcze nie ma.

                >
                > Jeśli mieszkanie zatem nie nadaje się fizycznie do użytku, to wydatki na
                > doprowadzenie mieszkania do użytku nie mogą byc m. zd. uznane
                za "ulepszenie",
                > czy też modernizację.

                Czy mieszkanie mające dach, ściany i okna nie nadaje się do uzytku????

                >
                > Co do tych osób, które pytają się (chyba jednak retorycznie) "jak ktoś mi
                > udowodni, że nie da się zamieszkać w niewykończonym mieszkaniu", odpowiedź
                jest
                >
                > taka: w prawie podatkowym dowodem może być wszystko co moze przyczynic się do
                > wyjaśnienia sprawy a nie jest sprzeczne z prawem. A do tego jest taka zasada
                > że, ci którzy korzystają z ulg sami muszą udowodnić swoje prawo do tego. W
                > konsekwencji, ;-) jeśli znajdziecie świadków na Wasze zamieszkiwanie na gołym
                > betonie, zdjęcia jak sobie wtedy radziliście itp., to sprawę powinniście
                wygrać

                ha ha ha.
                Rozumowanie dobre, ale z czasów realnego socjalizmu.
                Teraz mogę mieć kilka mieszkań, a przeciez nie będę mieszkał we wszystkich
                naraz. Właśnie o to chodzi, że nie muszę mieszkać w danym mieszkaniu, by mieć
                prawo go modernizować i remontować.

                Mam prawo do ulgi zapisane w ustawie podatkowej. W tym prawie stoi napisane, że
                jeśli mam tytuł prawny do lokalu oraz ponoszę wydatki na jego remont, bądź
                modernizację, to mogę odliczać 19% tych wydatków.
                Nie ma tam nic, że muszę w tym mieszkaniu mieszkać.
                Co to jest modernizacja, można definicję wziąć ze słownika.
                Nie ma tam nic, że modernizacja odnosi się do rzeczy używanych.
                A jeśli nawet, to wg. jakiej definicji ktos stwierdzi, że nie mozna użytkowac
                mieszkania które (jak pisłem wcześniej) ma okna, ściany, wszelkie instalacje i
                nawet jest ogrzewane. Ludzie śpią w szałasach i kanałach (i to w Warszawie).

                To nie ja muszę udowodnić, że takie mieszkanie nadaje się do użytku. Niech to
                zrobi fiskus, bo to on mataczy i gmatwa, nie ja.
                Ja udowadniam prawo do ulgi remontowo-modernizacyjnej okazując akt notarialny,
                faktury VAT i powołując się na ustawę. Tego wymaga ode mnie prawo.

                Z drugiej strony, jeśli mieszkanie nowe, nie wykończone sprzedam na rynku
                wtórnym, to czy mój kupiec będzie miał prawo do ulgi remontowej?

                Kolejne pytanie Jacku:
                Czy adaptując strych w kamienicy na mieszkanie mogę korzystać z ulgi remontowej?
                Przecież tam bardziej nie da się funkcjonować.

                • kilovolt Re: słownik 03.04.03, 20:17
                  Z chwilą odebrania mieszkania czyli podpisania protokołu odbioru mieszkanie
                  nadaje się do zamieszkania ale czy zamieszkam tam teraz czy za kilka lat to już
                  moja sprawa.
                  Zatem idąc tropem tego że modernizacja tyczy się rzeczy używanych, co wg mnie
                  jest oczywiście bardzo wątpliwe, można z całą pewnością stwierdzić że
                  mieszkanie odebrane to mieszkanie używane. Nigdzie nie jest napisane, że w
                  mieszkaniu trzeba mieszkać. Zatem dajmy sobie spokój nikt nam tej ulgi nie
                  zabierze.
                  • vampi_r Re: słownik 04.04.03, 11:25
                    Sa tacy, co chcą zabrać. Są też tacy (np. Jacek), którzy uważają, że powinni
                    zabrać i że jest to całkowicie słuszne.

                    Co do modernizacji - modernizowac mozna coś co juz istnieje. A że mieszkanie
                    istnieje świadczy o tym akt notarialny lub przekazanie przez spółdzielnię.
                    Z kolei jeśli fiskus powołuje się na słownik w terminologii "modernizacja", to
                    też niech sięgnie do słownika pod hasło "mieszkanie" bądź "lokal mieszkalny".
                    Podpisujemy akt notarialny na kupno mieszkania przecież.

                    Kolejna kwestia to taka, że np. moja ciotka mieszka w lokalu którego standard
                    jest o wiele niższy, niz mojego mieszkania przed "wykończeniem". W takich
                    zagrzybionych lokalach bez WC i łazienki mieszka w Polsce miliony ludzi.
                    Więc, Jacku, co z tym "użytkowaniem".

                    Na upartego można też przyjąć, że nowe mieszkanie jednak remontuję, a nie
                    modernizuję. W dniu podpisania aktu notarialnego zainstalowałem w łazience
                    stary WC i umywalkę (akurat znajomi wymieniali) oraz starą wykładzinę (też po
                    znajomych). Tym samym mieszkanie stało się "wykończone" i zdatne
                    do "użytkowania".
                    Po tygodniu kupiłem wszystko nowe i wymieniłem. To nazywa się chyba już
                    remontem.
                    • Gość: Jacek Re: słownik IP: 195.94.201.* 04.04.03, 12:32
                      vampi_r napisał:

                      > Sa tacy, co chcą zabrać. Są też tacy (np. Jacek), którzy uważają, że powinni
                      > zabrać i że jest to całkowicie słuszne.

                      Uważam też np., że podatki powinny być niższe, ale przez to, że tak uważam,
                      wcale nie są niższe. Moje poglądy nie mają tu więc nic do rzeczy.

                      > Co do modernizacji - modernizowac mozna coś co juz istnieje. A że mieszkanie
                      > istnieje świadczy o tym akt notarialny lub przekazanie przez spółdzielnię.
                      > Z kolei jeśli fiskus powołuje się na słownik w terminologii "modernizacja",
                      to
                      > też niech sięgnie do słownika pod hasło "mieszkanie" bądź "lokal mieszkalny".
                      > Podpisujemy akt notarialny na kupno mieszkania przecież.

                      Dlaczego w takim razie istniała odrębna ulga na "wykończenie mieszkania do
                      czasu zasiedlenia". Może nie była potrzebna, skoro jakoś się mieści w uldze
                      remontowo-modernizacyjnej ?

                      >
                      > Kolejna kwestia to taka, że np. moja ciotka mieszka w lokalu którego standard
                      > jest o wiele niższy, niz mojego mieszkania przed "wykończeniem". W takich
                      > zagrzybionych lokalach bez WC i łazienki mieszka w Polsce miliony ludzi.
                      > Więc, Jacku, co z tym "użytkowaniem".

                      Ona miałaby prawo do ulgi remontowej/modernizacyjnej.

                      >
                      > Na upartego można też przyjąć, że nowe mieszkanie jednak remontuję, a nie
                      > modernizuję. W dniu podpisania aktu notarialnego zainstalowałem w łazience
                      > stary WC i umywalkę (akurat znajomi wymieniali) oraz starą wykładzinę (też po
                      > znajomych). Tym samym mieszkanie stało się "wykończone" i zdatne
                      > do "użytkowania".
                      > Po tygodniu kupiłem wszystko nowe i wymieniłem. To nazywa się chyba już
                      > remontem.

                      DOKŁADNIE !!!!!!!!!!!!!!!!! NIC DODAĆ NIC UJĄĆ ! ;-) TRZEBA BY TO TYLKO
                      UDOKUMENTOWAĆ. Sorry, ale tak właśnie pisane jest prawo podatkowe (nie łudźcie
                      się jednak, że Polska ma tu monopol).

                      • vampi_r Re: słownik 04.04.03, 12:48
                        Gość portalu: Jacek napisał(a):

                        >
                        > Dlaczego w takim razie istniała odrębna ulga na "wykończenie mieszkania do
                        > czasu zasiedlenia". Może nie była potrzebna, skoro jakoś się mieści w uldze
                        > remontowo-modernizacyjnej ?

                        Istaniała taka odrębna ulga? Wg. jakiej ustawy to stwierdzas?
                        Tutaj odkryłeś Ameryką. Istniała ulga budowlana i remontowa.
                        O odrębnej uldze na wykończenie pierwszy raz słyszę.

                        >
                        > >
                        > > Kolejna kwestia to taka, że np. moja ciotka mieszka w lokalu którego stand
                        > ard
                        > > jest o wiele niższy, niz mojego mieszkania przed "wykończeniem". W takich
                        > > zagrzybionych lokalach bez WC i łazienki mieszka w Polsce miliony ludzi.
                        > > Więc, Jacku, co z tym "użytkowaniem".
                        >
                        > Ona miałaby prawo do ulgi remontowej/modernizacyjnej.

                        Ale jej mieszkanie nie nadaje się do użytkowania, a modernizować można tylko
                        takie, które nadaje się do użytkowania.

                        >
                        > >
                        > > Na upartego można też przyjąć, że nowe mieszkanie jednak remontuję, a nie
                        > > modernizuję. W dniu podpisania aktu notarialnego zainstalowałem w łazience
                        >
                        > > stary WC i umywalkę (akurat znajomi wymieniali) oraz starą wykładzinę (też
                        > po
                        > > znajomych). Tym samym mieszkanie stało się "wykończone" i zdatne
                        > > do "użytkowania".
                        > > Po tygodniu kupiłem wszystko nowe i wymieniłem. To nazywa się chyba już
                        > > remontem.
                        >
                        > DOKŁADNIE !!!!!!!!!!!!!!!!! NIC DODAĆ NIC UJĄĆ ! ;-) TRZEBA BY TO TYLKO
                        > UDOKUMENTOWAĆ.

                        Udokumentować fakturami na zakup nowych materiałów. RACJA !!!!
                        Czy może teraz twierdzisz, że po wymianie WC, wanny i podłogi musze te stare
                        materiały trzymać, by pokazać fiskusowi , że je wymieniłem?????
                        To cos nowego.
                  • Gość: Jacek Re: słownik IP: 195.94.201.* 04.04.03, 11:49
                    Przepis mówi, że ulga przysługuje "jeżeli w roku podatkowym podatnik:
                    1) poniósł wydatki na własne potrzeby mieszkaniowe, przeznaczone
                    na remont i modernizację - zajmowanego na podstawie tytułu prawnego - budynku
                    mieszkalnego lub lokalu mieszkalnego oraz wpłaty na wyodrębniony fundusz
                    remontowy spółdzielni mieszkaniowej lub wspólnoty mieszkaniowej, utworzonych na
                    podstawie odrębnych przepisów (...)".

                    Nic nie ma więc o zamieszkiwaniu, ale jest o zajmowaniu (co jest dla mnie <>
                    tożsame z zamieszkiwaniem - słownik jęz. polsk.: zająć lokal = ulokować się,
                    wziąć w użytkowanie).

                    Poza tym, przestrzegam przed tzw. myśleniem życzeniowym ("wishful thinking"),
                    typu: wszyscy tak robią, więc "kupie" nic nie mogą zrobić. W swietle wieści z
                    mf, wygląda to niestety na lekceważenie faktów. Przypomnę tylko, że raz na
                    jakiś czas wybucha afera, wynikająca z tego, że mf wydaje interpretacje
                    niezgodne ze stanowskiem tzw. większości. Dotyczy to nie tylko pod. od os.
                    fizycznych.

                    Czułbym się w miarę bezpiecznie tylko, jeśli miałbym pismo z us (o czym pisałem
                    wcześniej - można je uzyskać w trybie art. 14a ustawy Ordynacja podatkowa),
                    potwierdzające takie stanowisko. Wątpię jednak, że us by wydał coś takiego.

                    Oskarżenia o komunistyczne myślenie proponuję kierować pod adresem autorów Ord.
                    podatkowej (powstała w 1997 r.) . Nie ja ją pisałem, ja tylko ją stosuję
                    wykonując swój zawód.
                    • vampi_r Jacku !!!! 04.04.03, 12:27
                      Masz rację "zająć lokal" = "wziąć w użytkowanie". Co nie znaczy "mieszkać".
                      Wzięcie w użytkowanie oznacza, że dany osobnik ma tytuł prawny do lokalu i
                      ponosi wszelkie opłaty z tym związane (gaz, prąd, śmieci, sprzatanie,
                      administracja).

                      Co do "socjalistycznego myslenia", to odnosiłem to do twojego rozumowania,ze
                      jak kupuję mieszkanie, to muszę w nim mieszkac.

                      To za komuny tak było, że można było mieć jedno miszkanie.
                      I to nazywam u ciebie "socjalistycznym myśleniem".
                      To myslenie potwierdziło się w twoim poprzednim poście.
                      Jacku, wolno mi teraz mieć tytułu prawne do tylu mieszkań, na ile mnie stać.
                      I wszystkie z tych mieszkań, będą przeze mnie zajęte w rozumieniu ustawy
                      podatkowej. A przecież będę mieszkał tylko w jednym.

                      I w dalszym ciągu nie wyjaśniłeś, dlaczego po położeniu starej wykładziny i
                      zamontowaniu starego białego montażu moje mieszkanie nie nadaje się do
                      użytkowania.
                      Kiedy mieszkanie można uznać za wykończone i zdatne do użytkowania? Czy jest na
                      to jakaś norma? Czy fiskus chodzi i sprawdza?
                      Czy jest przymus wykańczania nowymi materiałami?
                      Czy ktos może mi zabronić użytkować lokal bez podłóg?
                      Czy jest jakiś określony czas na wykończenie?
                      Kiedy mieszkanie przestaje być nowe? Czyli od kiedy mam prawo do ulgi remontowej
                      Czy adaptując strych nieużytkowy, który wczesniej kupiłem, mam ulgę remontową?
                      Czy jak w dniu podpisania aktu sprzedaję swoje mieszkanie "niewykończone", to
                      mój kupiec ma prawo do ulgi remontowej?

                      Otóż, Jacku, mam prawo mieszkać tak, jak mi sie podoba, a wszelka zewnętrzna
                      ingerencja w moje prywatne upodobania i gusta (podłoga betonowa mi się bardzo
                      podoba) jest tylko i wyłącznie ograniczaniem mojej wolności.
                      Nie istnieje żadna norma "wykończenia mieszkania". Nie wiadomo w takim razie od
                      jakiego momentu mieszkanie można uznać za "wykończone" i w związku z tym dalsze
                      wydatki podatnik może odliczać w ramach ulgi. Jednocześnie mam prawo
                      modernizować swoje mieszkanie przez taki czas, jaki mi się chce i stosując
                      takie materiały, jakie mi się podobają. Moi znajomi np. połozyli glazurę w
                      łazience dopiero po 10 latach.
                      Mam prawo miec kilka mieszkań i remontować je w ramach mojego limitu ulgi.
                      Nie muszę jednocześnie meldować się w swoim mieszkaniu (mieszkaniach). Mogę
                      mieć tytuł prawny do 10 mieszkań, a być zameldowanym i mieszkać u rodziców.
                      Moje mieszkania mogą stać puste. To jest moja własność i mogę z nia zrobic co
                      uważam za stosowne (no, może poza niszczeniem, zalewaniem, paleniem).
                      Dodatkowo na mieszkanie nowe kupione z drugiej ręki, ale nie wykończone, mam
                      prawo do ulgi remontowej.
                      Czyli wg. ciebie byłaby taka sytuacja - dwa takie same mieszkania, dwaj
                      podatnicy mający prawa do lokali, kupujący takie same materiały do wykończenia,
                      ale jeden ma prawo do ulgi remontowej (bo kupił z drugiej ręki), a drugi nie.
                      Takie rozumienie prawa jest po prostu głupie i sprzeczne z Konstytucją.

                      Całe rozumowanie fiskusa (i twoje) jest rodem z poprzedniej epoki. To czysta
                      paranoja. Co zostało wykazane.
                      • vampi_r kilka prostych pytań do Jacka !!!! 04.04.03, 17:12
                        Kiedy mieszkanie można uznać za wykończone i zdatne do użytkowania? Czy jest na
                        to jakaś norma? Czy fiskus chodzi i sprawdza?

                        Czy jest przymus wykańczania nowymi materiałami?

                        Czy ktos może mi zabronić użytkować lokal bez podłóg?

                        Czy jest jakiś określony czas na wykończenie?

                        Kiedy mieszkanie przestaje być nowe? Czyli od kiedy mam prawo do ulgi remontowej

                        Czy adaptując strych nieużytkowy, który wczesniej kupiłem, mam ulgę remontową?

                        Czy jak w dniu podpisania aktu sprzedaję swoje mieszkanie "niewykończone", to
                        mój kupiec ma prawo do ulgi remontowej?
                        • Gość: Jacek Re: kilka prostych pytań do Jacka !!!! IP: 195.94.201.* 04.04.03, 17:44
                          vampi_r napisał:

                          > Kiedy mieszkanie można uznać za wykończone i zdatne do użytkowania? Czy jest
                          na
                          >
                          > to jakaś norma?

                          Nie chodzi o zdatność do użytkowania, chodzi o stan faktyczny - czy się lokal
                          zajęło czy jeszcze nie ?


                          Czy fiskus chodzi i sprawdza?

                          Może to zrobić. Ma do dyspozycji np. art. 276 ordynacji podatkowej:

                          "§ 1. Organ podatkowy, za zgodą podatnika, może dokonać oględzin lokalu
                          mieszkalnego lub części tego lokalu, jeżeli jest to niezbędne do zweryfikowania
                          zgodności stanu faktycznego z danymi wynikającymi ze złożonej przez podatnika
                          deklaracji oraz z innych dokumentów potwierdzających poniesienie wydatków na
                          cele mieszkaniowe.
                          § 2. W przypadku określonym w § 1 pracownik organu podatkowego, w porozumieniu
                          z podatnikiem, ustala termin dokonania oględzin. Podpisaną przez podatnika
                          adnotację o ustaleniu terminu oględzin zamieszcza się w aktach sprawy.
                          § 3. W razie nieudostępnienia lokalu mieszkalnego w uzgodnionym terminie organ
                          podatkowy może wyznaczyć nowy termin przeprowadzenia oględzin.
                          § 4. Pracownik organu podatkowego sporządza protokół przeprowadzonych oględzin,
                          który dołącza do akt sprawy."
                          oraz art. 198

                           "Organ podatkowy może w razie potrzeby przeprowadzić oględziny."


                          > Czy jest przymus wykańczania nowymi materiałami?

                          Oczywiście, że nie.

                          >
                          > Czy ktos może mi zabronić użytkować lokal bez podłóg?

                          Powtarzam: chodzi o to czy faktycznie to robiłeś, a nie czy mogłeś to zrobić.

                          > Czy jest jakiś określony czas na wykończenie?

                          Pytanie bezprzedmiotowe - nie ma ulgi na wykonczenie, tym bardziej nie ma
                          limitu czasowego na wykończenie. Ulga remontowa posługuje się okresem 3-letnim,
                          ale w zupełnie innej sprawie.


                          > Kiedy mieszkanie przestaje być nowe? Czyli od kiedy mam prawo do ulgi
                          remontowej

                          Gdy spełnisz warunki, czyli m. in. gdy zajmiesz mieszkanie i będziesz miał do
                          niego tytuł prawny.

                          >
                          > Czy adaptując strych nieużytkowy, który wczesniej kupiłem, mam ulgę remontową?

                          Ta ulga była zawarta w tym samym punkcie, co nieszczęsne wykończenie, tj. art.
                          27a ust. 1 pt. 1 lit. f) ustawy o pdof:
                          " (...) f) przebudowę strychu, suszarni albo przystosowanie innego
                          pomieszczenia na cele mieszkalne oraz wykończenie lokalu mieszkalnego w nowo
                          wybudowanym budynku mieszkalnym, do dnia zasiedlenia tego lokalu,"

                          został on skreślony z mocą od początku roku 2002 r. , z zastrz. że na podstawie
                          ochrony praw nabytych, ci co zaczęli inwestycje odpowiednio wcześniej, ulgi nie
                          tracą mimo skreślenia ulgi z ustawy

                          > Czy jak w dniu podpisania aktu sprzedaję swoje mieszkanie "niewykończone", to
                          > mój kupiec ma prawo do ulgi remontowej?

                          takie same zasady się stosują

                          --------------

                          to było moje zdanie na ten temat
                          • Gość: vampi_r Re: kilka prostych pytań do Jacka !!!! IP: *.pkp.com.pl 04.04.03, 18:07
                            Rozumiem w czym tkwi problem.

                            W ZASIEDLENIU !!!!!!

                            W sumie chodzi tu o cos takiego i to jest punkt sporny.
                            Przy czym co to oznacza, różnie każdy US to interpretuje.
                            Ja mam na piśmie od mojego US, że przez zasiedlenie romumie się datę podpisania
                            aktu notarialnego. Od tego dnia otrzymuję prawo do ulgi remontowej, a tracę do
                            ulgi budowlanej (jeśli ją miałem).

                            Teraz kolejna kwestia, jeśli jakis US stwierdzi, że mieszkanie mogę zasiedlić,
                            jeśli je wykończyłem i nie jest ważne, że dawno juz podpisałem akt notarialny.
                            Jeden US twierdzi, że przez zasiedlenie rozumie się "faktyczne zamieszkanie w
                            lokalu", inny ,że datę zameldoania.
                            Takie stwierdzenia można łatwo obalić. Jeśli mam kilka mieszkań, to w takim
                            rozumowaniu zasiedliłbym tylko jeden lokal. Inne nigdy nie zostałyby zasiedlone.

                            W rozumieniu tej ustawy, która przytoczyłeś jest mowa o wykańczaniu mieszkania
                            do czasu zasiedlenia. Do czasu zasiedlenia masz prawo do ulgi budowlanej.
                            Czyli wykańczasz mieszkanie w ramach ulgi budowlanej. To jest oczywiste, bo nie
                            masz jeszcze aktu prawnego do lokalu.
                            Przy czym ja uważam, że jako zasiedlenie należy traktować dzień podpisania aktu
                            notarialnego lub dostania przydziału ze spółdzielni.

                            Jeśli jakiś urzędas uważa inaczej, to jestem w stanie udowodnic mu, że nie ma
                            racji. Zresztą o tym co to jest zasiedlenie toczyły sie tu niejednokrotnie
                            spory, więc nie chcę po raz kolejny podawać swoich argumntów.

                          • Gość: vampi_r Re: kilka prostych pytań do Jacka !!!! IP: *.pkp.com.pl 04.04.03, 18:22
                            Gość portalu: Jacek napisał(a):

                            >
                            > Nie chodzi o zdatność do użytkowania, chodzi o stan faktyczny - czy się lokal
                            > zajęło czy jeszcze nie ?

                            Co to oznacza "zająć lokal"?

                            >
                            >
                            > Czy fiskus chodzi i sprawdza?
                            >
                            > Może to zrobić. Ma do dyspozycji np. art. 276 ordynacji podatkowej:
                            >
                            > "§ 1. Organ podatkowy, za zgodą podatnika, może dokonać oględzin lokalu
                            > mieszkalnego lub części tego lokalu, jeżeli jest to niezbędne do
                            zweryfikowania
                            >
                            > zgodności stanu faktycznego z danymi wynikającymi ze złożonej przez podatnika
                            > deklaracji oraz z innych dokumentów potwierdzających poniesienie wydatków na
                            > cele mieszkaniowe.
                            > § 2. W przypadku określonym w § 1 pracownik organu podatkowego, w
                            porozumieniu
                            > z podatnikiem, ustala termin dokonania oględzin. Podpisaną przez podatnika
                            > adnotację o ustaleniu terminu oględzin zamieszcza się w aktach sprawy.
                            > § 3. W razie nieudostępnienia lokalu mieszkalnego w uzgodnionym terminie
                            organ
                            > podatkowy może wyznaczyć nowy termin przeprowadzenia oględzin.
                            > § 4. Pracownik organu podatkowego sporządza protokół przeprowadzonych
                            oględzin,
                            >
                            > który dołącza do akt sprawy."
                            > oraz art. 198
                            >
                            >  "Organ podatkowy może w razie potrzeby przeprowadzić oględziny."

                            kolejny bzdurny przepis.
                            Załużmy, że mam mieszkanie 50 m2, a faktury na 100 m2 klepki. Mam jedna
                            łazienkę, a faktury na 4 kible. I co?
                            Może mam taki kaprys, by raz na kwartał zmieniac sobie kibel. Nie musze chyba
                            poprzedniego kibelka trzymać jako dowód. Również poprzednie kibelki mogły ulec
                            zniszczeniu. Tak samo z klepką. Mogłem połozyć 50m2, a za tydzień stwierdzić,
                            że mi się nie podoba, zerwać i połozyc kolejne 50 m2.

                            Z kolei, jak upre sie, że w mieszkaniu mieszkam a jeszcze go nie wykończyłem,
                            to wystarczy, że położę gdzieś materac dmuchany i śpiwór i juz.

                            > > Czy ktos może mi zabronić użytkować lokal bez podłóg?
                            >
                            > Powtarzam: chodzi o to czy faktycznie to robiłeś, a nie czy mogłeś to zrobić.

                            OK. Raz spałem. Czy to już jest użytkowanie?

                            >
                            > > Czy jest jakiś określony czas na wykończenie?
                            >
                            > Pytanie bezprzedmiotowe - nie ma ulgi na wykonczenie, tym bardziej nie ma
                            > limitu czasowego na wykończenie. Ulga remontowa posługuje się okresem 3-
                            letnim,

                            Chodzi mi o to, że kupiłem mieszkanie nie wykończone. Wykończyłem materiałami z
                            odzysku, więc nic nie odliczałem od podatku, a następnie po 2 latach wzięłem
                            się za kupowanie nowych i korżystam z ulgi remontowej.
                            Czy fiskus nie czepi się, że mi nie wolno? No bo niby jak ja udowodnię po 3
                            latach, że miałem wykończone jakimis materiałami z odzysku. Wiadomo jak kupiłem
                            nowe, to te stare wywaliłem.

                            >
                            >
                            > > Kiedy mieszkanie przestaje być nowe? Czyli od kiedy mam prawo do ulgi
                            > remontowej
                            >
                            > Gdy spełnisz warunki, czyli m. in. gdy zajmiesz mieszkanie i będziesz miał do
                            > niego tytuł prawny.

                            Czyli po podpisaniu aktu notarialnego?

                            >
                            > >
                            > > Czy adaptując strych nieużytkowy, który wczesniej kupiłem, mam ulgę remont
                            > ową?
                            >
                            > Ta ulga była zawarta w tym samym punkcie, co nieszczęsne wykończenie, tj.
                            art.
                            > 27a ust. 1 pt. 1 lit. f) ustawy o pdof:
                            > " (...) f) przebudowę strychu, suszarni albo przystosowanie innego
                            > pomieszczenia na cele mieszkalne oraz wykończenie lokalu mieszkalnego w nowo
                            > wybudowanym budynku mieszkalnym, do dnia zasiedlenia tego lokalu,"

                            Tylko co to jest to zasiedlenie. To był element ulgi budowlanej. To nie jest
                            jakaś odrębna ulga.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka