Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy stac nas na dom?

    IP: 79.110.192.* 12.05.09, 23:30
    Witajcie,

    jestem zdezorientowana i zagubiona...Zle znosze halasy sasiedzkie,
    jestem przewrazliwiona, przeszkadzaja mi nawet glosne rozmowy.
    Jedyne wyjscie - zbudowac dom, pracuje w duzym miescie, ceny dzialek
    w okolicy- kosmiczne. Trzeba szukac dalej, ok 20 km. Jedno z nas
    pracuje, drugie opiekuje sie dzieckiem, dochody netto ok 5200 na
    miesiac. Czy z takimi dochodami zdecydowalibyscie sie na budowe
    domu? Mamy oszczednosci, ktore w calosci poszlyby na dzialke, na dom
    potrzebny kredyt. Ale potem jeszcze trzeba wiecej wydac na benzyne,
    dwa samochody itp. Majac takie dochody, porywalibyscie sie na to?
    Pogadajcie ze mna...prosze
    Obserwuj wątek
      • Gość: spec Re: Czy stac nas na dom? IP: *.aster.pl 13.05.09, 00:40
        > Pogadajcie ze mna...prosze

        Proszę bardzo.....

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=95011086&a=95011086
        • 3xmama Re: Czy stac nas na dom? 13.05.09, 09:13
          Zdecydowanie NIE.
        • Gość: Martika Re: Czy stac nas na dom? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 09:52
          Odpowiem ci inaczej. Co prawda nie budowałam domu, ale go kupiłam na kredyt ale stresów też było i jest niemało. 20 lat temu żyłam w małym pokoiku u rodziców, a mój kolega wynajmował mieszkanie. Teraz ja mieszkam w swoim domu (po drodze jeszcze miałam własne mieszkanie), a oo... dalej wynajmuje mieszkanie. On jest tylko ostrożny. Zarabia tyle co ja, wiedzę, wykształcenie i zdolności o niebo większe. Mój bilans życiowy po 20 latach to dom z kredytem, ale asekurowany wynajętym własnościowym mieszkaniem, własna firma, zapewniony start dla dziecka i poczucie własnej wartości. Trochę bardziej nerwowa, bardziej zmęczona i bardziej szczęśćliwa. On jeździ do pracy na rowerze, wynajmuje dalej mieszkanie i jest coraz bardziej zmęczony, bardziej zgorzkniały, bardziej popadający w depresję i... bardziej nieszczęśliwy.
          • al9 próbujcie! 28.05.09, 10:18
            Na pewno trze4ba miec rezerwe finansową
            luzy w cimiesięcznym budżecie i odłożone oszczędnosci. Minimum na
            kilkanaście rat...
            Ale warto spróbować - własny dom -jesli nie za wielki i nie za
            drogi, dobrze połozony - daje mnóstwo przyjemnosci. Wielokrotnie
            zwieksza komfort codziennego życia, pozwala na aktywność (ogródek),
            uspokaja, wycisza, ułatwia spotkania z przyjaciółmi (grille,
            kominki, pokoje goscinne)
            I jest AKTYWEM. Mozna go sprzedać, zamienić na większy (dzieci),
            mniejszy (dzieci na studiach), wynająć...
            Odwagi!
            Pozdr
            al
          • vfib Re: Czy stac nas na dom? 10.06.09, 23:18

            Szczerze mówiąc to coś mi nie pasuje ten hurra optymizm i dość tendencyjne
            porównanie siebie z tym nieszczęśliwym znajomym. Może on jest nie happy nie
            dlatego, ze nie ma domu czy mieszkania tylko np. nie lubi swojej pracy albo jest
            samotny. Poza tym cóż jakże miło się porównać do tych, którzy w naszym mniemaniu
            mają gorzej. Cudownie poprawia samopoczucie ale na na ogół nijak się ma do
            realu. Naprawdę nie chcę być złośliwa, bo też mam swoją firmę, dom i inne
            pierdoły i raczej staram się "benczmarkować" do tych, którym wiedzie się lepiej.
            PS Jeżdżenie na rowerze do pracy to dla mnie szacun wielki. Gość przynajmniej ma
            codzienny ruch.

            Gość portalu: Martika napisał(a):

            > Odpowiem ci inaczej. Co prawda nie budowałam domu, ale go kupiłam na kredyt ale
            > stresów też było i jest niemało. 20 lat temu żyłam w małym pokoiku u rodziców,
            > a mój kolega wynajmował mieszkanie. Teraz ja mieszkam w swoim domu (po drodze
            > jeszcze miałam własne mieszkanie), a oo... dalej wynajmuje mieszkanie. On jest
            > tylko ostrożny. Zarabia tyle co ja, wiedzę, wykształcenie i zdolności o niebo w
            > iększe. Mój bilans życiowy po 20 latach to dom z kredytem, ale asekurowany wyna
            > jętym własnościowym mieszkaniem, własna firma, zapewniony start dla dziecka i p
            > oczucie własnej wartości. Trochę bardziej nerwowa, bardziej zmęczona i bardziej
            > szczęśćliwa. On jeździ do pracy na rowerze, wynajmuje dalej mieszkanie i jest
            > coraz bardziej zmęczony, bardziej zgorzkniały, bardziej popadający w depresję i
            > ... bardziej nieszczęśliwy.
      • al9 niestety nie 13.05.09, 10:33
        na dom wydasz ok 400 tys zł
        Będziesz zatem płacić ok 2200 zł ratę. Moze więcej.
        Utrzymanie domu jest drozsze niż mieszkania (ciagłe inwestycje w
        ogród, bramy, dachy, rynny itd). Nawet jak dom jest nowy, ciagle
        wydajesz pieniądze. A to system nawadniania, a to nowa kosiarka, a
        to automatyka do napędów bram, a to przeglady pieca itd itp. Studnia
        bez dna. Jasne - to jest przyjemne i podnosi wartość domu, ale
        wymaga pieniędzy...
        A jesli kupisz dom poza miastem - dwa auta, benzyna, czas..
        Moja rada: kup szeregowiec w mieście. Trudno. Bez kompromisu sie nie
        uda...
        Pozdrawiam
        al
      • Gość: M.S Re: Czy stac nas na dom? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.09, 12:21
        To zależy gdzie mieszkasz, inne są ceny budowy domu w Warszawie a
        inne na Podhalu. Jakie macie perspektywy? Czy jest szansa, że druga
        osoba tez będzie zarabiać? jeżeli stracisz pracę macie jakieś
        zabezpieczenie? Jeżeli byliście w stanie odłożyć kasę na działkę to
        raczej świadczy o waszej gospodarności.
        Moim zdaniem jesli wybierzecie mały, prosty domek i będziecie
        budowac systemem gospodarczym to 300tys wam starczy, bez luxósów
        oczywiście. Według mnie warto zaryzykować.
        • Gość: raptor Re: Czy stac nas na dom? IP: *.adsl.inetia.pl 13.05.09, 12:35
          W moim przypadku mamy z żona łącznie 3800 netto łącznego dochodu.
          Żona namawia mnie na budowę 20 km od miasta, ale cały czas jestem
          na "nie" ze względu na koszty i zarobki. Widzę że masz większe
          dochody i też się zastanawiasz, to mnie tylko utwierdza w
          przekonaniu że jednak dobrze myślę.
          • Gość: Sławek Re: Czy stac nas na dom? IP: 194.196.236.* 13.05.09, 12:53
            Ja zarabiam 5700 netto, mam pieniądze na działkę i własne mieszkanie i niepodjąłbym się budowy domu ... wolę większe mieszkanie
            • agurek1 Re: Czy stac nas na dom? 15.05.09, 15:05
              Ja od 2 lat sie zastanawiam co lepsze dom czy mieszkanie. Obecnie
              mieszkamy w 3 pokojach w nowym bloku na ladym osiedlu, gdzie jest
              duzo zieleni, nie mamy jednak ogrodka, co dla naszej trojki dzieci
              byloby na pewno piekne. Jednak biorac pod uwage koszt wybudowania a
              i pozniej utrzymania domu, to wlosy mi sie na glowie jeza. Co prawda
              troche nam ciasno, ale moj czynsz miesieczny wynosi tylko 300 zl all
              inclusive, a domu za te pieniadze nie utrzymalabym. Po za tym,
              takjak ktos napisal dzieci rosna i potrzebuje nie placu zabaw ale
              kolegow, mozliwosci wyjscia do teatru czy kina, mieszkajac na wsi na
              peno dostep do tego typu rzeczy jest ograniczony. Po za tym przeraza
              nie, jak ktos iles lat buduje dom, min. 2, jest to okres pelen
              wyrzeczen, zmartwien, niejedno malzenstwo sie rozpada, bo nie
              wytrzymuje tego tsresu, a pozniej musi ten dom sprzedac, bo albo
              trafia mu sie wyjazd za granice, albo nie am juz wiecej pieniedzy.
              • 3xmama ale pesymistka:( 16.05.09, 08:25
                Dziewczyno, ile Ty masz lat? Przeraziłam się tym, co napisałaś. Rozejrzyj się
                wokół i popatrz jaki odsetek ludzi buduje domy. Są szczęśliwi! Moim zdaniem
                wspólne działania łączą ludzi a nie oddalają ich od siebie. Masz jakiś wypaczony
                światopogląd. Ja też mam trójkę dzieci, prawie 40 lat na karku, komfortowe 90m2
                na wypasionym osiedlu i budujemy z mężem dom. Jeśli kłopotem/ciężarem jest dla
                Ciebie dom to mieszkaj sobie dalej w trzech pokojach ze skaczącymi po głowach
                dziećmi (i nie wciskaj mi, że Twoje są wyjątkowe, grzeczne i ciche - bo takich
                dzieci nie ma), bez jakiejkolwiek intymności i z sąsiadami z każdej strony.
                Jeśli masz taką a nie inną sytuację i się na nią zgadzasz, to nie znaczy, że
                ktoś inny ma nie mieć lepiej, bo jest taniej i bez rozwodu;)
                • agurek1 Re: ale pesymistka:( 16.05.09, 09:06
                  Moze i jestem pesymistka, na pewno sie nia stalam, zycie wymoglo to
                  na mnie. Jeszcze kilka lat temu mialam super prace, mam bardzo dobre
                  wyksztalcenie, skonczylam studia za granica, maz rowniez, ale po
                  urodzeniu trzeciego dziecka, musialam przerwac prace, po jaskims
                  czasie okazalo sie, ze trzecia nasza corczka ma rzadka chorobe, z
                  ktora da sie normalnie zyc, ale wymaga to poswiecenia od calej
                  rodziny i bardzo indywidualnego traktowania. Zycie, dobra materialne
                  przestaly sie dla mnie liczyc, mam od tamtego czasu zupelnie inne
                  podejscie do zycia, na pewno byloby super miec domek z ogrodkiem,
                  jest to chyba marzenie kazdej kobiety, ale ja podchodze bardziej
                  realnie do zycia. Nie stac mnie na taki luksus. bo nie wiem, jakie
                  jeszcze mnie czekaja wydatki, a dom to juz bagaz na cale zycie. Moze
                  nawet wyjedziemy za granice, gdzie zycie jesst bardziej normalne.
                  wole mieszkac skromniej, ale bezpieczniej, wole poswiecic swoj czas
                  dziecku, a nie biegac za jakas ekipa budowlana, wole wyjechac z
                  dzieciakami przynajmniej raz w roku na wakacje, na wiecej mnie nie
                  stac, a nie pilnowac domu.
                  Wydaje mi sie ze gdyby wiecej ludzi myslalao bardziej realnie tzn.
                  moze i bardziej pesymistycznie, nie byloby tyle niedokonczonych
                  budow, ktorych musisi przyznac jest zdecydownie wiecej niez kiedys.
                  Nie zgadzam sie rowniez z Toba, ze w domku masz wiecej swobody,
                  chyba ze masz dzialke 3000 m2, a na taka to chyba stac nielicznych.
                  Moja maksyma, budowac z rozsadkiem, nie za wszelka cene !!!
                  • andrze.r Re: ale pesymistka:( 16.05.09, 10:13
                    100% racji popieram trzeba mysleć realistycznie a nie bujać w obłokach, domek jest dobry ale na weekend albo w wakacje na parę tygodni. Ludzie się nie zastanawiają nad swoimi decyzjami, gdy przychodzą dodatkowe obowiązki palenie w piecu, koszenie trawy itd a njgorsze jest to że jesteś kierowcą dla swojego dziecka. Najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie domku letniskowego do którego możesz pojechać sobie na weekend w lecie. Co innego gdy posiadasz dom w mieście ale to jest inna dyskusja bo na taki dom mało kogo stać
                  • frusto Realistka, nie pesymistka 26.05.09, 14:49
                    Pani agurek,

                    Rozumiem znacznie lepiej pani postawę niż przedmówczyni. Za dużo Polaków porywa
                    się na projekty, na które ich nie stać. A potem za ich marzenia i lekkomyślność
                    muszą płacić wszyscy inni, ci rozsądniejsi (vide ostatni pomysł rządu okradania
                    podatników w celu dopłacania tym, których nie stać na spłatę kredytów).
                    • Gość: al9 frusto IP: *.teleton.pl 26.05.09, 16:40
                      bądź sprawiedliwy
                      a.pomysł dopłat do kredytów jest w powijakach i najprawdopodobniej
                      padnie
                      b.projekt zakłada POŻYCZKĘ, nie dofinansowanie z budżetu...

                      więc nikt nikogo nie okrada...
                      al
                      ps.tez mi się to NIE podoba, i cisną się na usta mocne słowa
                      komentarza...
      • Gość: ladna Re: Czy stac nas na dom? IP: 62.225.150.* 26.05.09, 14:09
        mam ten sam problem, chociaz dochody 2xwieksze
        i własciwie juz finalizujemy transakcje chociaz ja łudze sie ze z
        niczego nie bedziemy musieli rezygnowac :/
        • arde_haus_wroclaw Re: Czy stac nas na dom? 27.05.09, 08:13
          nie stresujcie się budową domu. Zlecacie to ARDE Haus, a my za Was zbudujemy dom.
          Taka oficjalna reklama ściągnie na mnie zaraz gromy, ale mam dobrą ofertę i wiemy jak to robić żeby inwestor się nie przeinwestował.

          Z nami nie ma niespodzianek, budżet na inwestycję jest znany na początku i niezmienny. Mając własne projekty możemy je dokładnie skalkulować. W naszej pracy podchodzimy do tego od strony czysto księgowej.
          A jak ktoś ma dużo czasu i pieniędzy to buduje systemem gospodarczym. Dodatkowo musi się znać na temacie, żeby wiedział że jest dobrze budowane.

          Lepiej budować w stylu niemieckim i mieć gwarancję na dom i certyfikat od niezależnego rzeczoznawcy, że wszystko z Twoim nowym domem jest ok.
          • frusto Re: Czy stac nas na dom? 28.05.09, 13:46
            P. "arde_haus", ja wiem, że cena metra zależy od konkretnego projektu albo wręcz
            od klienta. Zrozumiem także, jeżeli nie będzie Pan miał ochoty/lub nie będzie w
            stanie udzielić odpowiedzi.

            Chciałbym jednak panu zadać pytanie, nie jako potencjalny klient, tylko jako
            człowiek chcący oszacować "ile musiałbym wydać zlecając budowę developerowi
            zamiast użerać się samemu z ekipami lub samemu latając z cegłami". _Szacunkowo_,
            _w granicach_, _pi razy drzwi_, na ile należy być przygotowanym zlecając budowę
            developerowi (PLN za mkw)? Znam oferty kilku developerow sprzed roku i jestem
            ciekawy, na ile się to zmieniło.

            Wreszcie, co ma Pan na myśli pisząc o "technologii niemieckiej"?
            • Gość: ehe Re: Czy stac nas na dom? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.09, 15:04
              budowa w technologii niemieckieckiej to znaczy, że
              robotnicy budowlani będą pomykać na budowie w krótkich spódniczkach
              bawarskich na skórzanych szelkach, będą pić piwo z litrowych kufli,
              głośno bekać i puszczać wiatry. a jak przyjedziesz ich skontrolować
              swoim passatem to ci powiedzą, żebys oddawał coś ukradł.
              • arde_haus_wroclaw Re: Czy stac nas na dom? 10.06.09, 15:12
                "Technologia niemiecka" to może stwierdzenie nie do końca trafione, ale chodzi o zorganizowanie wszystkiego na styl niemiecki. Mam tu na myśli: sprzedaż domu, analizy, konfiguracja dodatków, logistyka na budowie, dobór podwykonawców, certyfikacja przez niezależnego rzeczoznawcę, wykończenie do stanu deweloperskiego, itp.

                Jak wygląda różnica pomiędzy budowaniem systemem gospodarczym a przez ARDE Haus?

                system gospodarczy:
                - długi czas realizacji budowy
                - konieczność znalezienia i dozorowania podwykonawców
                - zakup materiałów po najniższych cenach często niskiej jakości,
                - wyrzeczenie się wolnych weekendów i urlopów na rzecz budowy domu
                - zaangażowanie często całej rodziny w proces budowy domu
                - konieczność zatrudnienia kierownika budowy
                - budowanie z cudzego projektu, czyli duża szansa że czegoś nie policzono i trzeba to: policzyć, zapłacić, stracić czas,

                ARDE Haus:
                - budowa z rachunkiem Escrow, klient jest zabezpieczony poprzez ten rachunek, który nie wypłaci pieniędzy za źle zrobioną robotę
                - klient jest inwestorem, bo jego jest działka i wszystko co na niej zostanie wybudowane
                - Arde buduje ze swoich projektów dlatego daje na to gwarancję i rękojmię, gwarantuje też kwotę brutto projektu, czego nie da się zrobić metodą gospodarczą
                - budowa z Arde trwa 100dni, dzięki tej tzw."technologi niemieckiej"
                - Arde robi badania geologiczne gruntu, wiemy co można tam zbudować i jak się zabezpieczyć przed niespodziankami
                - Arde robi test szczelności domu, żeby było wiadomo, że ciepło nie ucieka pomimo dobrej izolacji,
                - Arde ma doświadczenie, a klient w systemie gospodarczym robi to może dwa razy w życiu, dlatego popełnia błędy bo się tego uczy.
                itp, itd.

                Zainteresowanych budową z ARDE Haus zapraszam do odwiedzenia naszego biura we Wrocławiu na pl.Solidarności 1/3/5.
                • evil-minded Re: Czy stac nas na dom? 10.06.09, 16:50
                  Ktoś tu napisał, że zarabia 3700 netto i zastanawia się nad budową domu - żona
                  go namawia. Wiedziałam, że kobiety nie mają rozumu, ale żeby aż do takiego
                  stopnia ;)? Taka suma wystarcza na jakieś w miarę normalne życie dla dwóch osób,
                  ale nie poważne inwestycje, jak budowa domu. Zresztą wątpię, że jakikolwiek bank
                  skredytowałby to przedsięwzięcie.
                  Samo wybudowanie domu to jedno, można go sklecić z najtańszych materiałów,
                  wstawić plastikowe okna, parapety (brrr), ale potem trzeba go wyposażyć,
                  utrzymać, dojechać do pracy.
                  Myślę, że dom jest dobrym rozwiązaniem w przypadku dochodów, które minimalnie
                  powinny wynosić 15 000 zł miesięcznie netto. W razie choroby, nieprzewidzianych
                  wydatków mamy margines bezpieczeństwa, możemy spać w nocy.
                  Z motyką na słońce nie warto się porywać.
      • rarely domy sa dla zamoznych 10.06.09, 19:32
        odpusc sobie inaczej bedzie to meka
      • vfib Re: Czy stac nas na dom? 10.06.09, 23:10
        Moim skromnym zdaniem nie stać Was. Zwłaszcza, że tylko jedno z Was pracuje.
        Sytuację ekonomiczną mamy taką jaką mamy, zamiast rzucać się na nowe, kosztowne
        projekty lepiej i bezpieczniej być teraz pesymistą...
        Pomijając niebezpieczeństwa-myślę tu głównie o rosnącym bezrobociu-po prostu
        spróbuj policzyć wszelkie koszty. Jaki chciałabyś dom? Ile kosztuje jego
        wybudowanie? Czyli jaki musisz wziąć kredyt. Nie sugeruj się opowieściami na
        forum jak to wybudowano dom za 150 tys tylko wybierz projekt i rozeslij do kilku
        firm z prośbą o kosztorys.
        Jakie będziesz mieć media? Czym będziesz ogrzewać i ile to kosztuje, sezon
        grzewczy w zasadzie każdego łupie po kieszeni. I tak dalej i tak dalej. Zrób
        sobie po prostu realną (bardziej pesymistyczną niż optymistyczną) analizę
        finansową. Działka 20 km od miasta to też nie brzmi dobrze. Ja to znam z
        własnych doświadczeń i dojeżdżanie 1,5 godziny w jedną stronę odbierało mi chęć
        do życia.
        Skoro macie oszczędności to może lepiej rozważyć kupno niewielkiego segmentu w
        mieście? Dom to wspaniała sprawa, ale czy za każdą cenę. Trudno jest mi
        uwierzyć, ze można być szczęśliwym i rozkoszować się własnym ogródkiem
        wyskakując co miesiąc z większości dochodów, z rezygnacją z większości
        przyjemności i ze strachem o pracę.
        Gość portalu: monika napisał(a):

        > Witajcie,
        >
        > jestem zdezorientowana i zagubiona...Zle znosze halasy sasiedzkie,
        > jestem przewrazliwiona, przeszkadzaja mi nawet glosne rozmowy.
        > Jedyne wyjscie - zbudowac dom, pracuje w duzym miescie, ceny dzialek
        > w okolicy- kosmiczne. Trzeba szukac dalej, ok 20 km. Jedno z nas
        > pracuje, drugie opiekuje sie dzieckiem, dochody netto ok 5200 na
        > miesiac. Czy z takimi dochodami zdecydowalibyscie sie na budowe
        > domu? Mamy oszczednosci, ktore w calosci poszlyby na dzialke, na dom
        > potrzebny kredyt. Ale potem jeszcze trzeba wiecej wydac na benzyne,
        > dwa samochody itp. Majac takie dochody, porywalibyscie sie na to?
        > Pogadajcie ze mna...prosze
        • ernest31 Re: Czy stac nas na dom? 12.06.09, 09:42
          patrząc na środkowe zdjęcie z podpisem "panuje przekonanie, że
          kupując dom na pewno nie stracimy..." zrywa mi się na wymioty, co za
          beznadziejność takiegoi myślenia i propaguje się to w poczytnej
          gazecie, okropność...
          tylko znikoma ilość ludzi kupuje dom w celach spekulacyjnych, reszta
          kupując dom chce mieć wygodny dach nad głową, idiotyzmem jest więc
          gadanie o stratach czy zyskach, najlepiej kupić sobie namiot, straty
          minimalne...., co to za mentalność, skąd to się bierze, dlaczego nie
          tłumaczy się ludziom konsekwencji mieszkania w wynajętym, czyżby tam
          się "nie traciło" ?
          załóżmy czynsz 800 zł miesięcznie, przez 42 lata czynnego życia
          zawodowego zapłacić trzeba ponad 400 000 zł, licząc po dzisiejszej
          wartości złotego,
          za te pieniądze można jak tu piszecie kupić przyzwoity domek cuy
          mieszkanie na spłaty, kończąc życie zawodowe dom będzie spłacony a
          jego wartość czystym kapitałem, coś w rodzaju prywatnego
          ubezpieczenia na starość,
          dlaczego wy pośrednicy nie propagujecie tego wszem i wobec ?
          • frusto Re: Czy stac nas na dom? 15.06.09, 12:52
            > załóżmy czynsz 800 zł miesięcznie, przez 42 lata czynnego życia
            > zawodowego zapłacić trzeba ponad 400 000 zł, licząc po dzisiejszej
            > wartości złotego,
            Przepraszam, a utrzymanie domu nic nie kosztuje?!
      • fpmuzyka Re: Czy stac nas na dom? 13.06.09, 13:18
        bardzo to kiepsko wygląda z waszych opisów...my zdecydowaliśmy się
        budować. Mieszkamy w Bydgoszczy w centrum 3 min od rynku i mamy
        dość. Wszystko zależy od tego jak bardzo tego chcesz i czy gotowa
        jesteś na długą listę obcinania wydatków (można to nazwać
        dziadowaniem)My kupiliśmy działkę za oszczędnośći i teraz właśnie
        nie mamy już nic tylko bieżące zarobki. Mamy plan budować sys
        gospodarczym i zamieszkać na parterze bez wykończonej góry. Teraz
        mieszkamy w 3 pok mieszkaniu i jest nam ciasno. Mamy zamiar wziąć
        kredyt który będzie się sam pokrywał z wynajmu mieszkania. MOże nam
        się uda może nie, zobaczymy ale próbować będziemy. Co prawda dojazd
        mamy 12 km i czasowo 10 min do pracy. Używać będziemy 1 auto (dwa
        tylko w konieczności) MOi znajomi którzy mają dom w tej samej
        miejscowości co my działkę twierdzą że kiedy wynajmowali kawalerkę w
        Bydgoszczy (4 lata temu) to było to droższe niż kosz utrzymania domu
        obecnie. Mają 4 sypialnie na piętrze.
        Ale wszystko zależy od tego czy jesteś przygotowana na to że nie
        pojedziesz na narty do Austrii przez następne 5 lat a latem
        pozostanie ci własny ogródek. My się na to przygotowaliśmy i
        będziemy budować- mamy bardzo podobny dochód.
        • al9 ernest co to za kalkulacja? 15.06.09, 10:45
          załóżmy czynsz 800 zł miesięcznie, przez 42 lata czynnego życia
          zawodowego zapłacić trzeba ponad 400 000 zł, licząc po dzisiejszej
          wartości złotego,
          za te pieniądze można jak tu piszecie kupić przyzwoity domek cuy
          mieszkanie na spłaty, kończąc życie zawodowe dom będzie spłacony a
          jego wartość czystym kapitałem, coś w rodzaju prywatnego
          ubezpieczenia na starość,
          dlaczego wy pośrednicy nie propagujecie tego wszem i wobec ?
          ---------------
          czynsz 800 zł to po pierwsze bardzo dużo
          wiekszosc ludzi płąci ok 500
          dwa - w tej kwocie sa media. Ogrzewanie, śmieci, woda...
          Kiedy masz dom - tez musisz za to wszystko płacić.
          Plus miec rezerwę na naprawy dachu, ogrodzenia, bram, furtek,
          alarmów. I odkładac większe kwoty na powazniejsze remonty raz na
          jakis czas.
          Plus media...
          Krótko mówiąc - dom jest ZAWSZE droższy w utrzymaniu niz mieszkanie.
          Cudów nie ma. Co nie oznacza, że nie warto..
          Ale mniejsze koszty utrzymania domu to mit..
          al
          • arde_haus_wroclaw Re: ernest co to za kalkulacja? 02.07.09, 14:21
            al9 napisał:

            > czynsz 800 zł to po pierwsze bardzo dużo
            > wiekszosc ludzi płąci ok 500
            > dwa - w tej kwocie sa media. Ogrzewanie, śmieci, woda...
            > Kiedy masz dom - tez musisz za to wszystko płacić.
            > Plus miec rezerwę na naprawy dachu, ogrodzenia, bram, furtek,
            > alarmów. I odkładac większe kwoty na powazniejsze remonty raz na
            > jakis czas.
            > Plus media...
            > Krótko mówiąc - dom jest ZAWSZE droższy w utrzymaniu niz mieszkanie.
            > Cudów nie ma. Co nie oznacza, że nie warto..
            > Ale mniejsze koszty utrzymania domu to mit..
            > al
            No, nie al, ja się z tobą nie zgadzam.Wymyśliłem takie porównanie:
            Dom ma się tak do mieszkania jak praca na własnej działalności do zatrudnienia
            na etacie.

            Rozwinę to.
            Chodzi o to że jak masz dom to od ciebie zależy czy remontujesz coś już, czy
            może za rok, a może w ogóle bo to jakaś pierdoła jest. Albo wcześniej to
            zauważyłeś i zadziałałeś w porę bo to Twoje jest i nie potrzebujesz wzywać
            konserwatora, dźwigu itd.
            W opłatach za mieszkanie nie zauważyłeś magicznych i coraz to większych kwot za
            zarządzanie nieruchomością i opłat za części wspólne, na które nie masz wpływu
            (zużycie energii na korytarzach, itp).

            Następna sprawa, mógłbym się zgodzić z twoim stwierdzeniem gdybyś myślał w swoim
            porównaniu o porównania mieszkania 70m2 z domem 200m2.
            Zgadzam się,
            utrzymanie takiego domu jest droższe niż utrzymanie tego mieszkania.
            Natomiast,
            po zmianie proporcji: 70m2 do 120m2 - sytuacja wygląda nieco inaczej.

            Osobiście znam projekty które przy tym metrażu są komfortowe, tanie w budowie i
            utrzymaniu.
            Ale, Polacy jak już myślą o domu to właśnie żeby miał 200m2 i nie wiem skąd się
            to bierze.
      • inguszetia_2006 Re: Czy stac nas na dom? 15.06.09, 22:41
        Witam,
        Ja bym się nie porwała, ale nie jestem aż tak wrażliwa;-D
        Jak ci przeszkadzają głośne rozmowy, to co to będzie, jak sąsiedzi
        włączą swoje kosiary?;-D Ty lepiej trzymaj się tego mieszkania, bo
        jak psy zawyją na wsi i jak sezon kosiar się zacznie, to będziesz z
        utęsknieniem wspominać "głośne rozmowy". Tym bardziej,że za te
        sielanki wsiowe, to trzeba jeszcze słono zapłacić.
        Ja mam dom w Wawie i molestuję mojego M, byśmy przenieśli się z
        powrotem do mojego domu prawdziwego, czyli na Powiśle. Tam dom twój,
        gdzie serce twoje. Tęsknię pioruńsko za Powiślem, tam jest chociaż
        rzeka, a teraz nie mam rzeki pod oknem, ani mostu;-D
        Pzdr.
        Inguszetia
        • Gość: siedlisko Re: Czy stac nas na dom? IP: *.cdma.centertel.pl 16.06.09, 12:50
          inguszetia_2006 napisała:
          > Jak ci przeszkadzają głośne rozmowy, to co to będzie, jak sąsiedzi
          > włączą swoje kosiary?;-D Ty lepiej trzymaj się tego mieszkania, bo
          > jak psy zawyją na wsi i jak sezon kosiar się zacznie, to będziesz
          z
          > utęsknieniem wspominać "głośne rozmowy". Tym bardziej,że za te
          > sielanki wsiowe, to trzeba jeszcze słono zapłacić.
          Tak sielankowo to jest na podmiejskich osiedlach, gdzie działki
          niewielkie 1000 - 2000 m kw i dom koło domu stoi. Od dwóch lat
          mieszkam na takiej prawdziwej wsi, 25 km od miasta, gdzie dla
          niektórych diabeł mówi dobranoc. Dom najbliższego sąsiada jest
          oddalony od mojego około 200 m. Nie słyszę, ani nie widzę co dzieje
          się u sąsiadów. A psy to najgłośniej szczekają moje, bo są nabliżej
          mnie :D Kosiarę też tylko swoją słyszę.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka