Dodaj do ulubionych

Podróże kształcą?

12.08.13, 06:59
Od siedmiu lat mam paszport, ale pierwsze pieczątki postawiono wczoraj. Pierwszy w życiu raz bowiem przekroczyłem nieodległą granicę. Dosłownie - przekroczyłem - ponieważ pieszo poprzez okazjonalny most przy słupku granicznym 1055 (Zbereże). Działo się wcześnie, nie było jeszcze dużo chętnych i pewnie dlatego czynności administracyjne były prawie niezauważalne. Tu i tam powściągliwość i profesjonalizm.
Granicę "naszą" widzi się dyskretniejszą - maszty, antenki, tam - pas zaoranej ziemi, drucik kolczasty, pokręcona "infrastruktura hydrologiczna" i powitalny stary bunkier. Rozlewiskowy system wodny i umocnienie to chyba na wypadek gdyby z terenu Polski miały iść wycieczki bardziej zorganizowane....

Festyn po naszej stronie zorganizowano z większym "zadęciem" - duża scena, wiele stoisk, pod sznurek, parkingi dla zwykłych, VIPów i czynowników - cepelia, tam dużo skromniej - scena dla występów to częściowo odplandeczona naczepa tira, nieliczne stragany głównie spożywcze (słodycze, piwa, kwas chlebowy oraz inne wyroby o których później u nas piszą - "bez polskich znaków akcyzy"). Towarzyszące mi moja młodsza progenitura zwróciła uwagę że ceny są takie "pod turystów". Po stronie ukraińskiej, na odcinku pomiędzy rzeką a festynem kilkakrotnie ale i nienachalnie proponowano wymianę pieniędzy i przejazd nad jezioro Świtaź. Z braku lepszych pomysłów - skorzystalim.

Nad tematem stanu za/przygranicznych dróg pozwolę sobie "przefrunąć" (żartowałem!)
Znaczna część drogi miała nawierzchnię jak bieszczadzkie stokówki po zimie (duże ilości luźnych ostrych kamieni), dalej "bruk a'la kocie łby + łachy piasku" (ze czterdzieści lat u nas takich nie widziałem), na koniec ponad dwudziestokilometrowej podróży- asfalt (ideał).
Obserwowani polscy turyści-rowerzyści często nie radzili sobie z tą drogą. Dla tych którzy "na raz" pojechali tam i z powrotem, przejazd "egzotycznymi" odcinkami tych dróg będzie wyczynem niemal olimpijskim, wielu skarżyło się na niszczące dętki wszechobecne kolce tarniny.

Znajomość swoich samochodów, wyczucie, i powszechna pewna nonszalacja to jest to co w Polsce denerwuje naszych nerwusów u ukraińskich kierowców, tam to działa genialnie! Żadnych pisków opon, gryzienia kierownicy, trąbienie - rozumiame jako ponaglenie, takie bez napinki. W miejscowości Świtaź samochody pozostawione przez plażowiczów po obu stronach drogi może spowalniają ruch, ale nikt nie robi z tego problemu. Gdyby to było tutaj - wściekli "prawomyślni" zaprosiliby służby wypisujące na mandatowe żniwa, a "tam" -żadnych obtarć, kolizji, wypadków.

Jezioro oczywiście imponuje wielkością. Zagospodarowane jak Jezioro Białe w latach osiemdziesiątych - z jednej strony duża Turist baza z czasów SoSo, gdzie indziej dzikie plaże, gdzieś tam różne domki.
Różne też ze względu na wielkość inwestycji.

Wszędzie, przy każdym chociażby najmniejszym handelku wszędzie obecne ryby. Świeże, wędzone, suszone.
Niecodzienny u nas widok wywołał zdziwienie mojego młodszego syna, ja oczyma wyobraźni widziałem już jak nasze sanepidowe mendy dostają apopleksji z powodu niemożności karania sprzedawców. Innym urzędasom wypadły by oczy od bezskutecznego wypatrywania kas fiskalnych. Jednak nie ma nadziei - krowy są już kolczykowane.

Dygresja starego dziada:
Dziewczyny jakby ładniejsze, chyba póki co mają też w głowach mniej pustoty niż nasze.

Konieczność odstania w kolejeczce przy powrocie na łono ojczyzny ustawia obywatela odpowiednio, ale nie pomniejsza smaku niektórych obserwacji.
Na facebooku przeczytałem komentarz: - "tam czas się zatrzymał", sam zadaje sobie z tej okazji pytanie - gdzie jest "NORMALNIE!"?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • andrzej.sawa Re: Podróże kształcą? 12.08.13, 08:19
      Warto popatrzeć po sąsiedzku.

      A jak praktycznie wygląda wymiana forsy?Gdzie się opłaci?Jaką walutę?
      • aaapap Łamanie stereotypów 13.08.13, 06:17
        Rodaków wyróżniały właściwie dwie rzeczy:
        1) W okolicach plażowych większość w strojach kąpielowych, my byliśmy "bardziej ubrani" .
        2) W czasie zakupów, w restauracjach zachowujemy się protekcjonalnie (zwłaszcza kobiety).

        Tylko przy samej granicy zauważyłem stojące pojazdy "ichnich" służb. Na drodze przy jeziorze jadący jeden ambulans pogotowia ratunkowego. Żadnej milicjo-policji, straży pożarnej, nic...

        Jeszcze jedna obserwacja....- widziałem tam tłumy ludzi, ale tylko jedną osobę odczuwalnie "zmęczoną".

        andrzej.sawa zapytał:

        > A jak praktycznie wygląda wymiana forsy?Gdzie się opłaci?Jaką walutę?
        Już po umówieniu się na jazdę Pan przewoźnik zagadnięty możliwość płacenia złotówkami w sklepach powiedział że nie zawsze jest to możliwe i zaproponował wymianę, za 100 zł dostałem 250 hrywien.
        Wymieniłem kwotę, którą spodziewałem się wydać - nie udało się/nie bardzo też się starałem* - będzie "na później".

        *Przy powrocie, na standardowe zapytania:- "papierosy?, alkohol?" - zaprzeczałem.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka