Dodaj do ulubionych

Apel Jeżycki

30.03.18, 08:32
Na podstawie dyskusji o Idzie matce, ale też paru innych miejsc.
Ludzie:
NIE DA się normalnie dyskutować o książkach, jeżeli dyskutanci piszą tak: "autorka MM napisała tandetne adidaski, ale pewnie miała na myśli ocieplane buty trekingowe", "napisała otręby, ale zakładam że nie rozróżnia i miała na myśli płatki owsiane".

Nosz kurczę, to może napisała, że w Ruince jest klepisko, a miała na myśli marmur kararyjski?

O ile jeszcze rozumiem dywagacje, że pani MM o czymś nie pisze, ale pewnie działo się to poza kadrem (czy to mycie owoców przed jedzeniem, czy lekcje śpiewu Laury), to już takie przekręcanie tekstu sprowadza dyskusję na kompletne manowce.

Dodatkowo - autorka nie jest ani kretynką, ani nie jest kompletnie stetryczała (ma 72 lata! moi rodzice oboje są jej rówieśnikami i oboje pracują, w szkole wyższej). A już na pewno nie była stetryczała te 20 lat temu, kiedy pisała o tandetnych adidaskach. Oraz zakładanie, że kobieta, która od dzieciństwa zajmuje się kuchnią nie rozróżnia otrąb od płatków owsianych woła o pomstę do nieba. Można, ewentualnie, założyć, że nie są jej znane nasiona chia, choć też bym była ostrożna.

Więc, do diaska - są adidaski i otręby, to rozmawiamy o adidaskach i otrębach, a nie o goretexach i płatkach owsianych.
Obserwuj wątek
    • yvi1 Re: Apel Jeżycki 30.03.18, 09:52
      Brawo !!!
      Masz calkowita racje.
      Popieram na 100%.
      • agafiatichonowna Re: Apel Jeżycki 30.03.18, 13:10
        Też myślę, że odróżnia. W Lasuchu literackim MM ma dość niepochlebne zdanie o bladym faceciku, który odżywia się jogurtem (własnej produkcji) z otrębami właśnie, co autorka podkreśla jeszcze stosownym "yyyy", z kolei w którymś tomie Nutria sporządza sobie na śniadanie jogurt z płatkami. Nie wiadomo jakie to były płatki - owsiane czy kukurydziane, ale na mur otrąb sobie nie sypała. Czytając Jeżycjadę utwierdzam sie w przekonanie, że MM żywieniowe fiksacje Idy po prostu wykpiwa i za cholerę ich nie popiera, a co za tym idzie sposobu karmienia Ziutka też nie. Może jogurt z otrębami nadal jest "yyyy", za to smaloszek babci Jedwabińskiej pyszny, ciasta Nutrii grząskie, a Pulpy znakomite (masło, masło, masło) itp.

        O ile otręby i płatki autorka rozróżnia, o tyle nie radzi sobie z centymetrami. Była juz o tym mowa na forum wielokrotnie, ale ostatnio przeczytałam hurtem Neo i wyszło mi co następuje - Robroj ma 162cm wzrostu, Aniela jest od niego wyższa o głowę. Ile cm liczy sobie przeciętna głowa i ile wzrostu ma Aniela? Mila Borejko jest drobna i krucha, W McD okazuje się,że są z Tygrysem podobnego wzrostu, a w CP stoi jak byk, że Tygrys i Wolfi też są podobnego wzrostu, za to Wolfi wykazuje się stopą rozmiaru 45. To co? Hobbit?
        • krystalla Re: Apel Jeżycki 30.03.18, 13:47
          Zgadzam się całkowicie z przedpiśczyniami. Było nie było - autorka doświadczoną pisarką jest, sama opowiada, że przy pisaniu każdego tomu ma specjalną teczkę z notatkami, chronologiami, detalami etc. Ergo - nie lubi do niej zaglądać, skoro bohaterowie dowolnie wydłużają się i skracają, w zależności od tego, jak akurat przyjdzie na myśl.
          Poza tym - gotuje lat -dzieści (w kwestii otrąb), poza tym - nawet jeśli gotuje mega hiper tradycyjnie (bez otrąb i tych innych panie dziejku nowomodnych wymysłów - to coś nieznanego sobie można SPRAWDZIĆ. Dlatego ja też jestem za literalnym braniem (i rozbieraniem) przedmiotowych tekstów. I nie ma, że w domyśle, w tle, w chmurze - nie, po prostu jest - albo nie ma. IMO.
        • ciotka_scholastyka Re: Apel Jeżycki 30.03.18, 16:03
          agafiatichonowna napisała:


          > O ile otręby i płatki autorka rozróżnia, o tyle nie radzi sobie z centymetrami.

          Tja. Tygrys i Mila są jednakowego wzrostu, na pewno. Mila jest trochę niższa od Ignaca, który sięga do ramienia Idzie, mającej 170 cm wzrostu :D

          Ad rem, bardzo się cieszę, że ujęłyście to w tak mądry sposób. Naprawdę niektórym piśczyniom na forum przydałby się Parmenides: "to, co jest - jest, a to czego nie ma, nie ma", tak to chyba szło.
          • szarotkaaaa Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 00:33
            ciotka_scholastyka napisała:


            >
            > Tja. Tygrys i Mila są jednakowego wzrostu, na pewno. Mila jest trochę niższa od
            > Ignaca, który sięga do ramienia Idzie, mającej 170 cm wzrostu :D
            >
            Nie pojmuję, jakim cudem Tygrys ma mieć mniej niż 170 wzrostu, mając oboje rodziców wysokich?
            W ogóle, to czy w Kłamczusze nie jest napisane, że jakaś koleżanka patrzyła na Anielę "z wysokości swoich 170 cm"? Więc skoro Robroj ma 162, a Aniela jest od niego o głowę wyższa, to ile cm ma głowa jako jednostka miary?
            Wzrost w Jeżycjadzie to po prostu wartość zmienna. Postacie doświadczają różnic w swoim wzroście, jednego dnia budzą się mierząc 160, drugiego dnia 170, za rok 165 i nie jest to zależne od wieku jednostki :D
            • ciotka_scholastyka Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 09:00
              szarotkaaaa napisała:

              > Nie pojmuję, jakim cudem Tygrys ma mieć mniej niż 170 wzrostu, mając oboje rodz
              > iców wysokich?

              O nie nie nie (zawołał Fryderyk), to wcale nie jest tak, że wysocy rodzice = wysokie dziecko, zawsze.Akurat rodzice Tigrinia istotnie są wysocy, i ona też, ale znam kilka rodzin, w których wysocy rodzice wyprodukowali przeciętnego wzrostu dzieci. I odwrotnie, dwójka znanych mi konusów (tak o sobie mówią) ma potężnego, zwalistego syna, jak twierdzą, na kozim mleku taki wyrósł :)
              • szarotkaaaa Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 15:14
                ciotka_scholastyka napisała:

                > szarotkaaaa napisała:
                >
                > > Nie pojmuję, jakim cudem Tygrys ma mieć mniej niż 170 wzrostu, mając oboj
                > e rodz
                > > iców wysokich?
                >
                > O nie nie nie (zawołał Fryderyk), to wcale nie jest tak, że wysocy rodzice = wy
                > sokie dziecko, zawsze.Akurat rodzice Tigrinia istotnie są wysocy, i ona też, al
                > e znam kilka rodzin, w których wysocy rodzice wyprodukowali przeciętnego wzrost
                > u dzieci. I odwrotnie, dwójka znanych mi konusów (tak o sobie mówią) ma potężne
                > go, zwalistego syna, jak twierdzą, na kozim mleku taki wyrósł :)

                Oczywiście, że tak nie jest, ale bądźmy rozsądni. Dwie osoby o wzroście 180 cm raczej nie będą miały potomka o 15-20 cm od siebie niższego. Geny to jednak wuje i płatają gorsze figle, więc, kto wie?
        • ssssen Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 08:08
          agafiatichonowna napisała:

          > Robroj ma 162cm wzrostu, Aniela jest od niego wyżs
          > za o głowę. Ile cm liczy sobie przeciętna głowa i ile wzrostu ma Aniela? Mila
          > Borejko jest drobna i krucha, W McD okazuje się,że są z Tygrysem podobnego wzro
          > stu, a w CP stoi jak byk, że Tygrys i Wolfi też są podobnego wzrostu, za to Wol
          > fi wykazuje się stopą rozmiaru 45.

          Moja znajoma ma problem z odległościami. Niby jak jej się powie że "od tego drzewa do tego jest 200m" to to sobie uzmysłowi, ale co z tego skoro jak tylko te drzewa miniemy to ona znów nie widzi różnicy między 1km a 100m. Serio. I z tego co widzę to za kierownicą panie mają o wiele częściej problem z oceną odległości niż panowie - i to czasami olbrzymi problem, prowadzący do sytuacji bardzo niebezpiecznych :/

          Proszę nie zaczynać tylko feministycznej nagonki, za kierownicą faceci robią inne głupoty, a ofierze wypadku jest raczej obojętne czy została potrącona w wyniku brawury czy niezdarności kierowcy.
          • ciotka_scholastyka Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 09:03
            ssssen napisał:

            > Moja znajoma ma problem z odległościami. Niby jak jej się powie że "od tego drz
            > ewa do tego jest 200m" to to sobie uzmysłowi, ale co z tego skoro jak tylko te
            > drzewa miniemy to ona znów nie widzi różnicy między 1km a 100m. Serio. I z tego
            > co widzę to za kierownicą panie mają o wiele częściej problem z oceną odległoś
            > ci niż panowie - i to czasami olbrzymi problem, prowadzący do sytuacji bardzo n
            > iebezpiecznych :/
            >
            > Proszę nie zaczynać tylko feministycznej nagonki, za kierownicą faceci robią in
            > ne głupoty, a ofierze wypadku jest raczej obojętne czy została potrącona w wyni
            > ku brawury czy niezdarności kierowcy.

            Ja się akurat z tym zgadzam, znaczy za kierownicą to akurat oceniam "wystarczająco daleko"- "niebezpiecznie blisko", ale owszem,kompletnie nie potrafię ocenić odległości na zasadzie "ile jest metrów stąd do furtki". Dla mnie to może być zarówno piętnaście, jaki pięćdziesiąt.
            • guineapigs Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 19:46
              Ciotka scholastyka napisala:
              'Ja się akurat z tym zgadzam, znaczy za kierownicą to akurat oceniam "wystarczająco daleko"- "niebezpiecznie blisko", ale owszem,kompletnie nie potrafię ocenić odległości na zasadzie "ile jest metrów stąd do furtki". Dla mnie to może być zarówno piętnaście, jaki pięćdziesiąt.'

              Ja na drodze problemow nie mam - zawsze 'zdaze'. No coz, polegam na zwrotnosci i silniku mojego auta.
              Ale mam problemy, i to wyrazne, z parkowaniem/podjezdzaniem: patrze w lusterko i podjezdzam/parkuje, jak najblizej, i jak sie okazuje - zazwyczaj parkuje np. metr za daleko - a w lusterku widzialam, ze to tuz tuz. Z racji mej pracy dotyczy to glownie traktora, ale dotyczy, wiec sie liczy.
    • panna.ze.dworku Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 09:01
      (gromki aplauz)
      Możemy dyskutować o tym co NIE JEST napisane. Możemy sobie "gdybać" czy Gaba u Pulpy wyłącznie leżakuje z książką pod katalpą, czy tez zaiwania w kuchni jako podkuchenna. Jakieś tam jej czynności gospodarskie pokazane są, leniwe polegiwanie też. Możemy sobie interpretować, czy POZA kadrem niejako ona więcej poleguje czy więcej czyni.
      Możemy rozważać, czy Gaba jest dobrą matką, skoro Laura w pantofelkach w luta zimę z Kalarepą do sklepu poszła. Ale w kontekście - że nie dopilnowała, bo o ile mię pamięć nie zawodzi, sama Larwa wspomina, że botki posiada, a pantofelki to jej wola i fanaberia. Czyli Gabuchna o posiadanie odpowiedniego obuwia zadbała, a tylko nie dopilnowała by było użytkowane.
      Oraz milion innych.
      Możemy dyskutować czy jakiś zwrot należy traktować stricte dosłownie czy jako przenośnię literacką. Np "Józef i dorotka przez dwa tygodnie nie wychodzili z pokoju hotelowego" (nie wiem czy takie zdanie DOSŁOWNIE pada, ale o sens mi chodzi) - można rozumieć, że faktycznie, przez te dwa tygodnie kamasutrę trenowali wytrwale i miłość uprawiali jak pomidory w ogródku, a można i tak, że chodzili sobie na spacery po okolicy, pojechali na jakiś tam kiermasz odbywający się w pobliskiej wiosze i coś tam jeszcze, ale gros czasu - jednak spędzili we dwójkę, w swoim pokoju, ciesząc się sobą. I obie interpretacje mogą być słuszne.
      Ale jeśli autorka pisze nam, że ciasto Nutrii było grząskie i brejowate - to nie dywagujmy, że to na pewno nie było ciasto tylko sałatka owocowa! Jeśli MM napisała, że Agnieszka zemdlała - to zemdlała, a nie usiadła podziwiać widoki. Jeśli bohater oglądał na Youtube filmiki z kotami to nie słuchał operetki.
      • bupu Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 20:03
        panna.ze.dworku napisała:

        >Ale jeśli autorka pisze nam, że ciasto Nutrii było grząskie i brejowate

        Chyba powinnam zmienić okulary, przeczytałam bowiem, że Nutria ma grząskie ciało...
    • guineapigs Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 20:10
      No dobra, zatem co Ignacostwo Borejkowie mieli w pokoju - filodendron czy inny dendron? Jest gdzies watek o tym, ze ta roslina sie zmieniala. Ja sie osobiscie na tym nie znam, u mie wszystko umiera - reki nie mam. Ostatnio mie nawet skalniaczek zdechl...
      I jak uznamy za pewnik, iz Ignas mial tandetne adidaski li i jedynie - to niech mie kto oswieci, po co Gaba kupowala dziecku, ktore wyrasta z obuwia w try miga, tak drogie obuwie jak adidasy? Ja kupilam sobie cztery lata temu najki z najnizszej polki i ciagle je mam, naprawde wybieralam model taki uniwersalny a tani, i zaplacilam chyba ze trzysta zlotych. I jak siebie znam - na przecenie.
      Ale ja nie latam w tych najkach non-stop, nie wyrastam z nich, wiec mie pewnie jeszcze posluza -mam nadzieje - kolejne trzy lata. Bardzo ladne, wygodne, lubie je. Takie klasyczne, wiecie...
      Jaki byl zatem zamysl Gaby, by dziecku kupic adidasy za kilka setek i nic wiecej? Adidaski, z ktorych dziecko i tak wyrosnie za kilka miesiecy? Nie lepiej podzielic te kwote i kupic trzy pary: zimowce, pepegi i kalosze? Kazde na jeden sezon, bo dzieciak rosnie i za pol roku i tak trzeba bedzie kupic nowe.
      I jeszcze: ze 'tandetne'. Co wlasciwie tu oznacza: tandetne obuwie z firmy adidas? Znana firma wypuszcza na rynek byleco (nie jest to zadne novum, wiele osob ma ten problem ze kupuje cos za grube piniundze i to sie rozlatuje zaraz) i Gaba, oczywiscie bo jak inaczej, jest tego ofiara? Kolejny krzyz? Ktory to juz?
      • yvi1 Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 20:30
        Tutaj bym obstawiala znowu tandetne buty sportowe.Autorka uczynila skrot myslowy.Taki fenomen jak pampersy na wszystkie nowoczesne pieluchy sie mowi.
        Nie podejrzewam,ze MM sobie trud zadala i sie poinformowala o markach butow sportowych.
      • ciotka_scholastyka Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 20:31
        guineapigs napisała:

        > No dobra, zatem co Ignacostwo Borejkowie mieli w pokoju - filodendron czy inny
        > dendron?

        Dendron, po prostu :)

        > I jak uznamy za pewnik, iz Ignas mial tandetne adidaski li i jedynie - to niech
        > mie kto oswieci, po co Gaba kupowala dziecku, ktore wyrasta z obuwia w try mig
        > a, tak drogie obuwie jak adidasy?

        Ale tam adidasy, to były czasy, kiedy na każde obuwie sportowe mówiło się adidasy, tak jak na każdy odkurzacz mówi się elektrolux, a na każdy piecyk łazienkowy - junkers :) Słynna była wtopa jednej dziennikareczki, która na konferencji prasowej Pumy spytała, ile par adidasów przeznaczają na sprzedaż w Polsce :)
        • iskrzy_54 Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 20:55
          Ale tam adidasy, to były czasy, kiedy na każde obuwie sportowe mówiło się adidasy, tak jak na każdy odkurzacz mówi się elektrolux, a na każdy piecyk łazienkowy - junkers :) Słynna była wtopa jednej dziennikareczki, która na konferencji prasowej Pumy spytała, ile par adidasów przeznaczają na sprzedaż w Polsce :)

          na wszystkie elektroluxy w krajach anglosaskich mówi się hoover, nawet czasownik od tego powstał: hoover zamiast vacuum clean, ale ogólnie zgadzam się, ze Igstryba miąl tanie sportowe buty, zdecydowanie nieodpowiednie do pory roku.
        • bez_zarzutu Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 23:41
          ciotka_scholastyka napisała:


          >
          > Ale tam adidasy, to były czasy, kiedy na każde obuwie sportowe mówiło się adida
          > sy, tak jak na każdy odkurzacz mówi się elektrolux, a na każdy piecyk łazienkow
          > y - junkers :) Słynna była wtopa jednej dziennikareczki, która na konferencji p
          > rasowej Pumy spytała, ile par adidasów przeznaczają na sprzedaż w Polsce :)

          Znaczy... to już się tak nie mówi?
          • ciotka_scholastyka Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 10:52
            bez_zarzutu napisał(a):

            > Znaczy... to już się tak nie mówi?

            No właśnie zastanawiałam się nad tym pisząc tamten post, i wyszło mi, że jednak chyba mniej niż kiedyś, przynajmniej w kwestii obuwia sportowego. Ale sama nie wiem, upierać się nie będę :)
            • tt-tka Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 11:05
              ciotka_scholastyka napisała:

              > bez_zarzutu napisał(a):
              >
              > > Znaczy... to już się tak nie mówi?
              >
              > No właśnie zastanawiałam się nad tym pisząc tamten post, i wyszło mi, że jednak
              > chyba mniej niż kiedyś, przynajmniej w kwestii obuwia sportowego. Ale sama nie
              > wiem, upierać się nie będę :)

              Mowi sie, mowi :)
              Potocznie.
              Ale jednak okreslenie "tandetne" jest, mam nadzieje, jednoznaczne i wiadomo, ze mowa nie o obuwiu markowym i dobrej jakosci.
            • mariamm87 Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 11:46
              ciotka_scholastyka napisała:

              > bez_zarzutu napisał(a):
              >
              > > Znaczy... to już się tak nie mówi?
              >
              > No właśnie zastanawiałam się nad tym pisząc tamten post, i wyszło mi, że jednak
              > chyba mniej niż kiedyś, przynajmniej w kwestii obuwia sportowego. Ale sama nie
              > wiem, upierać się nie będę :)

              Wydaje mi się, że na obuwie sportowe noname mówi się "adidasy", natomiast jak ktoś już ma konkretnie pumy czy nike to używa już tej nazwy marki. Czyli można mieć adidasy-adidasy i noname-adidasy :)
      • tt-tka Re: Apel Jeżycki 03.04.18, 20:32
        Sadze, ze "tandetne adidaski" oznaczaja poprostu podrobe... na pewno nie za kilka setek, za to tak marna, ze trzeba je podklejac.
      • zla.m Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 07:20
        guineapigs napisała:

        > No dobra, zatem co Ignacostwo Borejkowie mieli w pokoju - filodendron czy inny
        > dendron? Jest gdzies watek o tym, ze ta roslina sie zmieniala.

        Jeżeli autorka sama sobie przeczy czy też zmienia w locie kolory oczu, wzrosty, pokoje albo gatunki roślin, no to wtedy można się zastanowić, kiedy miała rację i jak najbardziej rozumiem tezę, że jednak Laura była wyższa od Mili - bo jako taka jest opisywana przez większość Jeżycjady. Ale jeśli ktoś napisze, że skoro autorka nie wie, jaki kwiat stał u dziadków B., to równie dobrze można uznać, że stało tam pianino do ćwiczeń Laury, to wtedy wiesz... witki opadają. I liście. Temu dendronu.
        • marutax Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 09:38
          Ogólnie się zgadzam i przyklaskuję, zwłaszcza, jeśli jakaś kwestia wraca jak bumerang, a konkluzja jest zawsze taka sama. Albo gdy dyskusja dotyczy sprawy, którą ktoś źle zapamiętał i nie sprawdził w tekście. Jednak

          zla.m napisała:

          > Jeżeli autorka sama sobie przeczy czy też zmienia w locie kolory oczu, wzrosty,
          > pokoje albo gatunki roślin, no to wtedy można się zastanowić, kiedy miała racj
          > ę i jak najbardziej rozumiem tezę, że jednak Laura była wyższa od Mili - bo jak
          > o taka jest opisywana przez większość Jeżycjady. Ale jeśli ktoś napisze, że sko
          > ro autorka nie wie, jaki kwiat stał u dziadków B., to równie dobrze można uznać
          > , że stało tam pianino do ćwiczeń Laury, to wtedy wiesz... witki opadają. I liś
          > cie. Temu dendronu.

          Tylko że ta granica jest dość płynna i zależna od kontekstu. Zgadzam się z adidaskami Ignasia
          czy otrębami - nie ma co mnożyć bytów ponad potrzebę. Ale już klepisko w Ruince jest na granicy. Mamy klepisko
          - w ceglanym domu zbudowanym na początku XX w.
          - myte wodą przez Idę

          a te informacje - zwłaszcza ta druga - klepisko mocno podważają. Mamy więc do wyboru:

          - uznać, że MM pisała o klepisku nie wiedząc, co to jest
          - uznać, że wiedziała, ale jej to powiewało
          - uznać, że użyła słowa "klepisko" bardziej symbolicznie, jako określenia innej powierzchni podpodłogowej typu beton, kamienie itd., którą można umyć

          Podobnie wygląda wiele innych "dyskutowalnych" fragmentów, od drobiazgów po kwestie poważne... I to, co dla jednych będzie niepodważalne, u innych wzbudzi wątpliwości.
          • panna.ze.dworku Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 10:08
            W sytuacji powyższej (mytego klepiska) ja uznałabym punkt drugi. Czyli MM wiedziała ale jej to powiewało. Nie wierzę, że osoba inteligentna i wykształcona, a za taką autoressę uważam nie wie czym jest klepisko. wylewka betonowa - to NIE JEST klepisko. Płyty kamienne to NIE JEST klepisko. Koniec.
            I nie, nie można "symbolicznie" powiedzieć na inne podłoże, że to klepisko. "Symbolicznie", żartobliwie to Wolfi mógłby o swoim "garbusie" mówić per "Rolls" czy "Maybach". Żartobliwie to Ida mogłaby o swojej ruince mówić "hacjenda".
            Chociaż co do mycia klepiska... Co prawda nie znam ani jednej chałupy z klepiskiem (mytym lub nie), ale znam osobę niestarą, bez demencji zza to z wyższym wykształceniem, która poproszona o przygotowanie esencji herbacianej do szklanego czajniczka wsypała stosowną ilość herbaty, zalała zimną wodą, nakryła plastikowa pokryweczką i całość umieściła na kuchence gazowej włączając gaz... Więc mnie nie zaskakuje Idusia, która o klepisku MOŻE czytała w lekturach szkolnych dawno, dawno temu, z jej fiołem higienicznym, która się za mycie klepiska bierze... Tyle, że MM powinna to była jakoś skomentować - czyli, że Idusia się wzięła, a skutki jakie były to sobie każdy może dośpiewać.
            • marutax Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 10:29
              panna.ze.dworku napisała:

              > I nie, nie można "symbolicznie" powiedzieć na inne podłoże, że to klepisko. "Sy
              > mbolicznie", żartobliwie to Wolfi mógłby o swoim "garbusie" mówić per "Rolls" c
              > zy "Maybach". Żartobliwie to Ida mogłaby o swojej ruince mówić "hacjenda".

              Nie chodzi mi o żart, ale właśnie określenie przypisywane do konkretnego obiektu, które można symbolicznie "rozciągnąć" na inne podobne obiekty. Jak pończoszki Laury, które najpewniej były rajstopami. W takim sensie MM mogła uznać, że klepisko to wszystko, co jest pod prawdziwą podłogą.

              > Chociaż co do mycia klepiska... Co prawda nie znam ani jednej chałupy z klepisk
              > iem (mytym lub nie), ale znam osobę niestarą, bez demencji zza to z wyższym wyk
              > ształceniem, która poproszona o przygotowanie esencji herbacianej do szklanego
              > czajniczka wsypała stosowną ilość herbaty, zalała zimną wodą, nakryła plastikow
              > a pokryweczką i całość umieściła na kuchence gazowej włączając gaz... Więc mnie
              > nie zaskakuje Idusia, która o klepisku MOŻE czytała w lekturach szkolnych dawn
              > o, dawno temu, z jej fiołem higienicznym, która się za mycie klepiska bierze...
              > Tyle, że MM powinna to była jakoś skomentować - czyli, że Idusia się wzięła, a
              > skutki jakie były to sobie każdy może dośpiewać.

              Ale w przypadku tej pani rezultat pokazał idiotyzm jej poczynań. O ile pamiętam, to w "CZ" Idusia na umytym klepisku miała spać na materacu. Czyli MM nie tylko nie skomentowała, ale wręcz potwierdziła, że te działania były OK.
              • panna.ze.dworku Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 11:06
                marutax napisała:
                Nie chodzi mi o żart, ale właśnie określenie przypisywane do konkretnego obiektu, które można symbolicznie "rozciągnąć" na inne podobne obiekty. Jak pończoszki Laury, które najpewniej były rajstopami. W takim sensie MM mogła uznać, że klepisko to wszystko, co jest pod prawdziwą podłogą.

                No, nie do końca. Często BŁĘDNIE nawet i dorosłe kobiety mówią, o "pończochach" mając na myśli cienkie rajstopy. Dawniej "nylony". ;) Błędnie, bo pończochy to element przyodziewy nieco odmienny niż rajstopy, choćby i cienkie jak pajęczyna.

                marutax napisała:
                Ale w przypadku tej pani rezultat pokazał idiotyzm jej poczynań. O ile pamiętam, to w "CZ" Idusia na umytym klepisku miała spać na materacu. Czyli MM nie tylko nie skomentowała, ale wręcz potwierdziła, że te działania były OK.

                No i tu właśnie moim zdaniem widać, że MM logika powiewa radośnie jak flaga na wietrze. Bo GDYBY padł komentarz, iż owo "rozmyte" klepisko to nie dobry pomysł, można by to uznać za "element komiczny", na zasadzie "ot, mieszczuch!". Czy w dobrym guście - można polemizować, ale byłoby to jakoś racjonalne: fijoł Idy higieniczny - mycie klepiska - zniszczenie powierzchni - ha, ha, ha.
                Cóż, MM nie ma w zwyczaju przyznawać się do "wzadkumania" rzeczywistości... Zapewne będzie jak z pierwszą pomocą Deroci czy z przemocą wobec szczura - czyli w następnym tomie dowiemy się, że określenia "klepisko" było żartobliwe, a tak na prawdę to tam w tej ruince płyty z marmuru kararyjskiego leżą i leżały od zawsze. I to te płyty Idusia umyła. Tak jak w jednym tomi Derocia wlewa osobie nieprzytomnej gorzałę w usta, bo przecież sztuczne oddychanie jest "obrzydliwe", a w następnym jest pokazane jak prawidłowo powinna wyglądać pierwsza pomoc w przypadku zasłabnięcia czy omdlenia. Jak w jednym tomie mamy "szczura" tak w kolejnym mamy pokazaną "prawdziwą" przemoc...
      • katriel Re: Apel Jeżycki 04.04.18, 10:04
        > Nie lepiej podzielic te kwote i kupic trzy pary: zimowce, pepegi i kalosze?

        Ale muszą być konkretnie pepegi, tzn. produkt przedwojennej jeszcze firmy Polski Przemysł Gumowy, obecnie już nieistniejącej, więc butów takich chyba tylko w muzeum można szukać - czy mogą być pepegi w sensie uogólnionym, czyli jakie bądź tenisówki na gumowej podeszwie? A jeśli mogą być pepegi uogólnione, to dlaczego nie mogą być uogólnione adidasy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka