kajaanna 28.04.23, 22:10 [...] jako staropolski obyczaj. :D Dużo tego było, ale kto wiódłby do ołtarza Laurę?! Pyziak, klops mutrooki? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kocynder Re: Prowadzenie do ołtarza 28.04.23, 22:24 No jak to? Mutrooki nie zasługuje bo CKNUK jest podły, Grzendron nie zasługuje, bo zmywarki nie mogą pełnić ważnych ról w życiu, jedynym godnym wzorcem męskości jest dziadunio... Yyy... Wstawiłabym ikonkę "rzyg" ale nie umiem... Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: Prowadzenie do ołtarza 29.04.23, 12:29 A Różyczkę kto wiódł? Ona była przecież w takiej samej sytuacji Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Prowadzenie do ołtarza 30.04.23, 01:13 Przecież Pyziak nawet proponował, ale go Laura jakże uprzejmie postawiła do pionu, że nie, bo on niegodzien, dziadunio jeno godzien, pewnie za te drzwi od balkonu gwoździem zabijane. Pytanie - od jakiego czasu borejkowską pseudostaropolską i filmowohamerykańską tradycją stał się ślub z dziaduniem? Czy Idę i Pulpecję też doprowadzał na złotej smyczce do ołtarza? Bo że Nutrię i dwie wnuczki, to wiem. A Gabę, jako dziewicę z odzysku, też on? Co do Idy to wydaje mi się, że szła do ołtarza jeszcze jak człowiek, z własnym chłopem - ale mogę się mylić. Odpowiedz Link
bupu Re: Prowadzenie do ołtarza 30.04.23, 08:10 minerwamcg napisała: > Przecież Pyziak nawet proponował, ale go Laura jakże uprzejmie postawiła do pio > nu, że nie, bo on niegodzien, dziadunio jeno godzien, pewnie za te drzwi od bal > konu gwoździem zabijane. > Pytanie - od jakiego czasu borejkowską pseudostaropolską i filmowohamerykańską > tradycją stał się ślub z dziaduniem? Czy Idę i Pulpecję też doprowadzał na złot > ej smyczce do ołtarza? Bo że Nutrię i dwie wnuczki, to wiem. A Gabę, jako dziew > icę z odzysku, też on? Co do Idy to wydaje mi się, że szła do ołtarza jeszcze > jak człowiek, z własnym chłopem - ale mogę się mylić. > Ida leciała do ołtarza pod de pachie z Mareczkiem, Ignac w tym czasie pochrapywał se w ławce. Nie wiem jak było z Gabonogiem, bo jej ślub z Grzybem odbył się niejako za kadrem. Acz dziwi mnie kompletny brak zdjęć z tego wydarzenia widocznych gdziekolwiek. Pulpet też się hajtał poza kadrem i tu z kolei dziwi mnie kompletny brak rodzinnych wspomnień z imprezy, która musiała być nader rojna, gwarna i kolorowa. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: Prowadzenie do ołtarza 30.04.23, 10:21 bupu napisała: >(...) Nie wiem jak było z Gabonogiem, bo jej >ślub z Grzybem odbył się niejako za kadrem. >Acz dziwi mnie kompletny brak zdjęć z tego >wydarzenia widocznych gdziekolwiek. Ano właśnie, jedyne co po nim mamy to wspomnienia, że udany, ale szczegółów brak. I jeszcze, że nie było w jego przypadku fatum ślubnego. Hmmm... Dla porównania, ślub z Pyziakiem, też niepokazany bezpośrednio, został opisany dość szczegółowo - jaki to był cywilny i przez to wybrakowany, jak to Janusz błazeńskie miny robił (czyli?), a wszyscy tak smutno i nieelegancko wyglądali (to już raczej dowód na ich własny nietakt, niż na felerność ślubu)... A jak wyglądał ślub (kościelny!) z otGrzesiem, empatą, telepatą i sałatą? Który jest taki cudowny i kochany, że nie dostaje od żony żadnego wsparcia ani czułości i może być do woli poniżany przez Ignaca/Larwę/Bernarda, a Gabuni nawet powieka nie drgnie? Może doszło do niego równie dyskretnie, co do wcześniejszego randkowania Strybów, które jakimś cudem udało im się przez rok zatajać przed rodzinami? >Pulpet też się hajtał poza kadrem i tu z kolei >dziwi mnie kompletny brak rodzinnych >wspomnień z imprezy, która musiała być nader >rojna, gwarna i kolorowa. Matura nieważna to i ślub nieważny. Odpowiedz Link
bupu Re: Prowadzenie do ołtarza 30.04.23, 12:45 tajna_kryjowka_pyziaka napisała: > > Może doszło do niego równie dyskretnie, co do wcześniejszego randkowania Strybó > w, które jakimś cudem udało im się przez rok zatajać przed rodzinami? No właśnie, jak wyglądało to randkowanie? Jak Gabonog i Grzyb ze spiżarki na Krasińskiego, oboje najdokładniej pozbawieni życia towarzyskiego, się poznali? Jak przeszli od tych pierwszych kontaktów do randek? Cisza, cisza jak makiem zasiał. Ani Gaba ani Grzegorz nawet w myślach nie wspominają tych początków. Zaczynam podejrzewać że spikneli się za pomocą ogłoszenia w dziale "matrymonialne". Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: Prowadzenie do ołtarza 30.04.23, 13:00 bupu napisała: >No właśnie, jak wyglądało to >randkowanie? Jak Gabonog i Grzyb ze >spiżarki na Krasińskiego, oboje >najdokładniej pozbawieni życia >towarzyskiego, się poznali? Jak przeszli >od tych pierwszych kontaktów do >randek? Właśnie, jakim cudem nikt z rodziny nie odebrał telefonu "dzień dobry, zastałam Grzegorza?" i nie zaczął wypytywać co to za pani dzwoniła? I jakim cudem nikt nie zauważył, że gdzieś się oboje co jakiś czas wymykają? Okej, Grzyb i tak się nie udziela rodzinnie, to mogli nie zauważyć, ale Gaba jest jedną z nielicznych osób w swojej rodzinie, których się nie olewa. I jakby Betonowy Centrum zaczął im nagle gdzieś znikać, to by zauważyli. Może to jest ta jej słynna "praca naukowa", bezobjawowa dlatego, że polegała na sekretnym ciumciurumcium z Kalarepą? A rodzince wmawiała, że tak długo siedzi w pracy/tak często wychodzi, bo pracuje jak górnik, bo dzieci, chlipu chlipu Pypypy... Odpowiedz Link
mircja Re: Prowadzenie do ołtarza 30.04.23, 15:21 bupu napisała: > Cisza, cisza jak makiem zasiał. Ani Gaba ani Grzegorz nawet w myślach nie wspom > inają tych początków. Zaczynam podejrzewać że spikneli się za pomocą ogłoszenia > w dziale "matrymonialne". > Szczerze mówiąc, to moje pierwsze skojarzenie jest takie, że się prawdopodobnie poznali w jakiejś dużej bibliotece, względnie księgarni. Może w bibliotekach nie tylko studenci flirtują? Odpowiedz Link
mroczny_chomik_zaglady Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 17:50 > > > Szczerze mówiąc, to moje pierwsze skojarzenie jest takie, że się prawdopodobnie > poznali w jakiejś dużej bibliotece, względnie księgarni. Może w bibliotekach n > ie tylko studenci flirtują? W bibliotece? Już widzę oczyma mej duszyczki zwyrodniałej jak Gabzon czai się podstępnie między półkami, zamaskowana pod postacią liścia sałaty i jak Kalareppa podszedł sprawdzić co tu jest u licha grane bo ską w bibliotece uniwersyteckiej sałata na swobodzie to z zaskoczenia przywaliła mu w tył głowy pierwszym wydaniem " 1001 potraw z kalarepy" i już, absztyfikant załatwiony. Następnie w miarę jak z ócz ukochanego jęło znikać oszołomienie bądź pojawiły się jakiekolwiek objawy że gość odzyskuje przytomność powtarzała kurację. Ewentualnie wabienie odbyło się również z użyciem liścia sałaty tylko tym razem Gabzon w charakterze ponętnej nimfy ( betonowej ale zawsze... ) pląsała odziana li i jedynie w liście wyżej wspomnianej kusząco powiewając już to obraną kalarepą jużuż to powiewając jej zieloną nacią. Też kusząco. Te wizje powodują u mnie PTSD ale gdyby ktoś obdarzony talentem literackim zechciał wykorzystać ten kuszący wątek w swej twórczości fanfikowej to proszę uprzejmie, ja się nie podejmuję albowiem mam pojemną wyobraźnie ale na miłość Wielkiej Melitele, nie AŻ TAK.... :D Odpowiedz Link
mircja Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 18:12 Moje skojarzenie wzięło się stąd, że oni jak byli blisko siebie to zazwyczaj zawzięcie czytali. Nie pamiętam jednak, czy była podana informacja, co oni tak razem czytają. Więc kto wie, może były tam i jakieś książki o kalarepach i sałacie... Odpowiedz Link
mika_p Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 19:51 > moje pierwsze skojarzenie jest takie, że się prawdopodobnie poznali w jakiejś dużej bibliotece A my w ogole wiemy, kiedy Gaba zrobiła doktorat? Z "Opium..." wiemy, że przerwała studia, zdaje się, że z powodu dziecka. Potem Janusz wrócił z Australii, potem urodziła się Laura... zanim podrosła na tyle, żeby Gaba wróciła na studia, zanim Gaba zrobiła magisterium... Może Grzegorz poderwał doktorantkę, po prostu? Odpowiedz Link
mircja Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 20:06 mika_p napisała: > > moje pierwsze skojarzenie jest takie, że się prawdopodobnie poznali w jak > iejś dużej bibliotece > > A my w ogole wiemy, kiedy Gaba zrobiła doktorat? > Z "Opium..." wiemy, że przerwała studia, zdaje się, że z powodu dziecka. Potem > Janusz wrócił z Australii, potem urodziła się Laura... zanim podrosła na tyle, > żeby Gaba wróciła na studia, zanim Gaba zrobiła magisterium... Może Grzegorz p > oderwał doktorantkę, po prostu? > > Jako była (tzn. przed zrobieniem doktoratu) doktorantka nie zauważyłam, żeby jakoś szczególnie łatwo było pracownikowi naukowemu poderwać doktorantkę z innego wydziału, ale może słabo się starałam? No chyba, że jakaś szansa by była przy zaliczaniu przedmiotu z innej dziedziny, ale ja ten egzamin zdawałam akurat u kobiety, więc przepadło. Odpowiedz Link
mika_p Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 20:16 Miałam na myśli jakieś zajęcia z informatyki, może Grzegorz je prowadził, może Gaba brała w nich udział? Nie wiem, tak sobie gdybam. Na zwykłych studiach to może nie, bo to chyba i nie te czasy (historycznie), żeby studentom zajęcia z informatyki robić, ale może na doktoranckich już taka nowinka była? Odpowiedz Link
mmk9 Re: Prowadzenie do ołtarza 04.05.23, 15:55 Mika_p, jak najbardziej TE czasy. Jestem niestety starsza nawet od Gaby, a informatykę na studiach filologicznych miałam. Z tym komputerem wielkości 4 fortepianów i prawdziwym informatykiem Odpowiedz Link
bupu Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 20:09 mika_p napisała: > > moje pierwsze skojarzenie jest takie, że się prawdopodobnie poznali w jak > iejś dużej bibliotece > > A my w ogole wiemy, kiedy Gaba zrobiła doktorat? > Z "Opium..." wiemy, że przerwała studia, zdaje się, że z powodu dziecka. Potem > Janusz wrócił z Australii, potem urodziła się Laura... zanim podrosła na tyle, > żeby Gaba wróciła na studia, zanim Gaba zrobiła magisterium... Może Grzegorz p > oderwał doktorantkę, po prostu? > > Gabonóg się doktoryzował w roku poprzedzającym akcję Imienin, czyli już po zahajtnięciu z Grzybem, a nawet po powiciu Indeksa Glikemicznego. Ponadto Grzyborz jest informatyko-matematykiem i zazwyczaj marynuje się w odpowiedniej dla tej specjalności placówce, na innym końcu miasta niż Instytut Filologii Klasycznej. O ile nie dorabiał u klasyków jako informatyczna złota rączka/helpdesk, marne szanse na spotkanie widzę. Odpowiedz Link
mircja Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 20:31 bupu napisała: > > > > > > Gabonóg się doktoryzował w roku poprzedzającym akcję Imienin, czyli już po zaha > jtnięciu z Grzybem, a nawet po powiciu Indeksa Glikemicznego. No ale doktorantką mogła być przez ładnych parę lat przed uzyskaniem tytułu, więc to chyba akurat nie przeszkadza. Gorzej z wyborem dodatkowej dziedziny, ale nie wiem, czego się wymaga od filologów klasycznych. Odpowiedz Link
bupu Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 20:59 mircja napisała: > bupu napisała: > > > > > > > > > > > > Gabonóg się doktoryzował w roku poprzedzającym akcję Imienin, czyli już p > o zaha > > jtnięciu z Grzybem, a nawet po powiciu Indeksa Glikemicznego. > > No ale doktorantką mogła być przez ładnych parę lat przed uzyskaniem tytułu, wi > ęc to chyba akurat nie przeszkadza. Gorzej z wyborem dodatkowej dziedziny, ale > nie wiem, czego się wymaga od filologów klasycznych. Gaba poznała Grzyba w grudniu 1990/styczniu 1991, doktoryzowała się w 1997. Siedem lat studiów doktoranckich? Trochę długo, zwłaszcza na taki ósmy cud świata jak Gaba. Odpowiedz Link
ako17 Re: Prowadzenie do ołtarza 04.05.23, 10:29 bupu napisała: > > > Gaba poznała Grzyba w grudniu 1990/styczniu 1991, doktoryzowała się w 1997. Sie > dem lat studiów doktoranckich? Trochę długo, zwłaszcza na taki ósmy cud świata > jak Gaba. > Może w "międzyczasie" ktoś ją porzucił i, tradycyjnie, przerwała studia...? Odpowiedz Link
mika_p Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 20:34 > Ponadto Grzyborz jest informatyko-matematykiem i zazwyczaj marynuje się w odpowiedniej dla tej specjalności placówce, na innym końcu miasta niż Instytut Filologii Klasycznej. A to nie jest tak, że na takie egzotyczne zajęcia trzeba pomknąć do budynku macierzystego wykładowcy? Nie Grzegorz do klasyków, tylko Gabunia na Wydzial Matematyki Odpowiedz Link
mircja Re: Prowadzenie do ołtarza 03.05.23, 20:50 mika_p napisała: > A to nie jest tak, że na takie egzotyczne zajęcia trzeba pomknąć do budynku mac > ierzystego wykładowcy? Nie Grzegorz do klasyków, tylko Gabunia na Wydzial Matem > atyki > Nie wiem, czy na wszystkich uczelniach jest to tak samo zorganizowane. Na moim roku chyba wykładowca z Wydziału Filozofii pomykał na nasz wydział, ale ja chciałam zrobić po swojemu i uzyskawszy zgodę opiekuna studiów doktoranckich pomykałam na Wydział Filozofii, żeby zamiast odgórnie zaplanowanego kursu zaliczać inny, o tematyce zgodnej z moimi zainteresowaniami. Odpowiedz Link
bupu Re: Prowadzenie do ołtarza 04.05.23, 20:46 mircja napisała: > > Szczerze mówiąc, to moje pierwsze skojarzenie jest takie, że się prawdopodobnie > poznali w jakiejś dużej bibliotece, względnie księgarni. Może w bibliotekach n > ie tylko studenci flirtują? Na pewno nie tylko studenci, wszak w bibliotece Małgerytka napotkała Mareczka, by porwać go na kawę, na tejże mu się oświadczyć, a zanim ten kataleptyk się obudził i zrozumiał co się dzieje było trzy miesiące później i stał z rudą przy ołtarzu. A byli zdaje się oboje już doktorami nauk medycznych. Odpowiedz Link