mariamm87
06.02.26, 10:20
W ramach samookaleczenia odświeżam sobie neojezycjade czyli tomy od JT w górę. Jestem teraz na Sprężynie i jest tam taki fragment, rozmawiają Pulpa z Gabą:
(Pulpa) - Słuchaj, ale czy to prawda, że Kreska jest chora?
(Gaba) – Nie, chora jest Kasia, ta najstarsza. Jakiś problem ze wzrokiem. Jadą z nią na operację do paryskiej kliniki.
– Boże, a ja się bałam, że to Kreska i że to coś… najgorszego.
– Nie, nie, co ci przyszło do głowy. Kreska zdrowa.
– Bez niej świat byłby taki ponury. A potem pomyślałam, że byłby jeszcze gorszy bez ciebie… i przeraziłam się na dobre. Musisz mnie częściej odwiedzać, Gabuniu. Za mało czasu masz dla mnie.
Noi jakoś mnie to zmroziło. Mimo że jestem bezdzietną lambadziarą to jak syn koleżanki miał ataki padaczki i przechodził diagnostykę i leczenie z tym związane to w mojej głowie nigdy nie pojawiła się myśl, że uff całe szczęście, że to jej syn a nie ona sama, tylko martwiłam się o młodego i było mi przykro, że muszą oboje przez to przechodzić. Tym bardziej po Pulpie matce dwóch córek spodziewałabym się jednak innej reakcji. Ale co ja tam mogę wiedzieć, jestem zwykłym człowiekiem bez czółka i z bloku.
Trzymajcie kciuki bo jestem bardzo przeczołgana przez Czarną Polewkę a wiem że przede mną jeszcze McDusia...