Dodaj do ulubionych

I jak oceniacie Zabe???

02.12.05, 02:37
ja wlasnie skonczylam i jestem zadowolona, nie moge sie doczekac na Czarna
polewke!!!
Obserwuj w膮tek
    • troppo_bella Uwaga, pisz臋 o tre艣ci 呕aby, kto nie czyta艂, niech 02.12.05, 13:53
      Ja my艣l臋, 偶e jesli ktos nie czyta艂, to niech nie psuje sobie przyjemno艣ci i tu
      nie zagl膮da do tego w膮tku.

      Uwaga, poni偶ej pisz臋 o tre艣ci "呕aby".


      Ja jestem na stronie 119, dawkuj臋 sobie przyjemno艣膰, ale mam jedn膮 smutna mysl:
      Ani razu si臋 w g艂os nie za艣mia艂am. Po cichu te偶 nie. Mam nadziej臋 (jeszcze
      prawie 100 stron do ko艅ca), 偶e zdarzy si臋 jeszcze co艣 艣miesznego.

      POza tym: wyraziste i ciekawe charaktery, 艣wietne dialogi, niesamowite sploty
      ciekawych wydarze艅 i zbieg贸w okoliczno艣ci, naprawd臋, warto by艂o czeka膰 tyle
      czasu.

      A ta nie艣lubna ci膮偶a i ten triumfalny stosunek Borejk贸w do niej... Mi艂o mnie
      zaskoczyli, zaiste, w takim klimacie rodzinnym tylko dzieci rodzi膰.

      Ma艂o te偶 natr臋tnej demagogii, jak na razie, ma艂o publicystyki i czarnowidztwa
      oraz zgorzknienia, co cieszy.

      Martwi mnie te偶, 偶e ci膮gle nie wiadomo, czy:

      Konrad Bitner zapu艣ci艂 w膮sy

      Baltona zapu艣ci艂 w膮sy.

      Pozostaj膮c w nadziei, 偶e nie, id臋 kontynuowa膰. Mniam!
      • myself-m Re: Uwaga, pisz臋 o tre艣ci 呕aby, kto nie czyta艂, n 02.12.05, 18:19
        Siedz臋 tu od godziny z otwart膮 stron膮 forum i przymierzam si臋, by co艣 napisa膰.
        Dosy膰 to jeszcze 艣wie偶e i z nikim nie om贸wione, wi臋c nie wiem, czy uda mi si臋
        zebra膰 to wszystko, co we mnie siedzi. Sko艅czy艂am 呕ab臋 o 1:00 w nocy dzi艣.

        Chyba ze wzgl臋du na to, 偶e du偶o tu siedz臋 i obserwuj臋 w膮tki, niechc膮cy podesz艂am
        do niej zbyt analitycznie, roztrz膮saj膮c niemal ka偶de zdanie - czy mi si臋 podoba,
        czy nie. Nie ch艂on臋艂am tak jak zwykle atmosfery. Dziwne.

        Ale p贸ki co to mnie nie niepokoi.

        Dziwi mnie spostrze偶enie troppo_belli:
        > Ani razu si臋 w g艂os nie za艣mia艂am. Po cichu te偶 nie. Mam nadziej臋 (jeszcze
        > prawie 100 stron do ko艅ca), 偶e zdarzy si臋 jeszcze co艣 艣miesznego.

        Dla mnie j臋zyk wyj膮tkowo skrzy si臋 humorem, zar贸wno te 艣wietne dialogi jak i
        wiele partii narracyjnych, s膮 do艣膰 dopieszczone zdaje mi si臋 i zabawne, cho膰
        mo偶e faktycznie nie zasadza si臋 to na konkretnych 偶artach, sytuacjach, raczej na
        zabawach s艂ownych?

        O rozwi膮zaniach fabularnych s艂贸w kilka:
        - akcja rzeczywi艣cie porywaj膮ca, du偶o spi臋trzonych wydarze艅, nie spos贸b si臋
        oderwa膰:) Chyba nawet nie a偶 tak nieprawdopodobne jakby si臋 wydawa艂o...

        - wi臋cej powiem o historii Laury
        po pierwsze: w zwi膮zku z tym 偶e dzia艂o si臋 tak wiele, 偶e wydarzenia dotyczy艂y
        kilku istotnych bohater贸w, 偶e ksi膮偶ka zostala rozdzialona mi臋dzy nich, to chyba
        nikt poza tytu艂ow膮 postaci膮 nie zosta艂 tak dog艂臋bnie psychologicznie opisany
        (ju偶 wcze艣niej mi troch臋 przeszkadza艂o, 偶e poza Imieninami nie pojawia si臋 偶ycie
        wewn臋trzne R贸偶y, tzn jej punkt widzenia, jej mysli; troch臋 przez to zrobi艂a si臋
        obca). No i dlatego historia mi艂osna Laury zda艂a si臋 zbyt wyidealizowana; to
        oczywi艣cie jest historia z moich marze艅, jest pi臋kna i dok艂adnie taka jak膮
        mog艂abym sobie wyobrazi膰, no ale przeca wyobrazenia takie nigdy nie realizuj膮
        si臋 w stu procentach... A tu posz艂o nie dos膰 偶e szybko to jeszcze zupe艂nie jak w
        najskrytszych marzeniach...
        A w og贸le to wcale mi si臋 to nie podoba, bo od razu Wolfi spodoba艂 si臋 MNIE i
        bardzo nie chcia艂am, 偶eby mi go Laura zabra艂a!!! No, jaki ch艂opak zdoby艂by si臋
        na takie wyst膮pienie jak on na str. 160-162??? ;)
        Ostatnie o Laurze - nie podoba mi si臋, jak ona wygl膮da w Borejkowskiej fryzurze!
        Typowa ona dla wi臋kszo艣ci bohaterek na ilustracjach, a jej doprawdy du偶o mniej z
        tym do twarzy ni偶 z d艂ugimi, jedwabistymi w艂osami jak w Tygrysie i R贸偶y chocia偶by.

        - z czego kolejna uwaga wynika te偶 nie jestem pewna, mo偶e za du偶o siedze juz w
        tych ksi膮偶kach, 偶eby si臋 nigdy niczego nie domy艣la膰, ale dlaczego domy艣li艂am si臋
        trzech najwa偶niejszych (lub w za艂o偶eniu mo偶e najbardziej zaskakuj膮cych?)
        rozwi膮za艅? Zak艂adam dalej, 偶e nie czyta tego nikt b臋d膮cy przed Zab膮 bo ja to
        zaraz powiem:
        wiedzia艂am, 偶e Laura b臋dzie z Wolfim;
        wiedzia艂am, 偶e si臋 呕aba w ko艅cu natnie na drugiego 呕eromskiego w swej
        nie艣wiadomo艣ci (nie wiedzia艂am tylko 偶e si臋 on tak ma艂o przyjemnie zachowa, ale
        to w og贸le jak dla mnie 艣rednio sympatyczna rodzina...);
        wiedzia艂am, 偶e Fryderyk wr贸ci;
        od pocz膮tku.

        No i tyle. Poczekam na kolejne recenzje. Co Was najbardziej uderzy艂o?
      • olxlo Re: Uwaga, pisz臋 o tre艣ci 呕aby, kto nie czyta艂, n 10.12.05, 18:45
        no i w koncu ta ksiazka nie jedst taka swietojebliwa, jak ktoras z poprzednich,
        bo juz bardziej w tym kierunku mm zaczela meandrowac...
    • ksara44 Tu tez o tresci 02.12.05, 19:24
      z tymi fryzurami to swieta prawda, bylam strasznie rozczarowana, ze Laura ma
      fryzure jak Pulpecja i Natalia - dlaczego nie moze miec dlugich wlosow, wyglada
      za powaznie i juz nie tak ladnie, niestety

      Dla mnie bylo dziwne na poczatku, cala ta sytuacja z wpadnieciem pod malucha,
      jakies takie malo prawdopodobne, poza tym czemu Zaba tak uciekala? jakis
      szok??? przeciez znala Piotrka wczesniej, skad ten dziki poploch??

      Niepotrzeba cala t apani Sznytek, umieszczona tylko i wylacznie dla
      podkreslenia kontrastu miedzy Aurelia i nia.
      POza tym jakby uczennica wpadla pod samochod bedac pod opieka nauczycielek,
      skonczyloby sie to raczej w sadzie, a nie jakas totalna beztroska i odwozenie
      nie na pogotowie , tylko do prywatnej kliniki, i jeszcze nieszczesna maloletnia
      ofiara wypadku miala zaplacic 50 zl. Nie lubie takich dziwcznych sytuacji z
      kosmosu.

      O Rozy faktycznie wiemy malo, co siedzi w jej glowie? o co chodzi z tym mailem,
      ktory napisal Frycek? nie dostala go w koncu?? nie wiadomo zupelnie co ona
      czuje, jak sie umawiala z Fryckiem, bo wyszlo na to, ze ona sobie spokojnie
      czekala, a wszyscy naokolo szaleli!!!

      A Czarna polewka- typuje , ze bedzie o Tygrysku, Wolfi dostanie czarna polewke
      czyli odmowia mu jej reki i tyle. A moze by tak w koncu cos o slicznych corkach
      Julii???
      • jo-asiunka Re: Tu tez o tresci 02.12.05, 19:41
        Ja ju偶 sama nie wiem... Z jednej strony podoba艂a mi si臋, bo to Musierowicz po
        prostu, ale z drugiej: sporo partii przegadanych, mam wra偶enie, 偶e troch臋 brak
        pomys艂u (scena balkonowa by艂a bardzo sztuczna, ten poca艂unek i w og贸le),
        przewidywalna, jak ju偶 ktos napisa艂, ma艂o realne to wszystko (te偶 ie rozumia艂am
        tej prywatnej kliniki), a na ko艅cu wkurzy艂o mnie, 偶e on przyjecha艂 po ilu艣 tam
        miesi膮cach, powiedzia艂 偶e napisa艂 jednego maila i pogodzili si臋 natychmiast w
        asy艣cie rodziny. Nawet nie wyszli, aby pogada膰! To jaki艣 absurd!

        Eee, musz臋 jeszcze raz przeczyta膰
    • very_martini Re: I jak oceniacie Zabe??? 02.12.05, 20:05
      Ja tu nowa,ale si臋 dopisz臋:)
      W艂a艣nie po艂kn臋艂am, bez spazm贸w zachwytu, ale humor mam dobry. Zaczyna mnie tylko
      wkurza膰 to wieczne podkre艣lanie Kulturalno-Intelektualnego Obycia bohater贸w, ale
      trudno.
      Zako艅czenie cukierkowe jak zwykle, ale mo偶e tak lepiej...

      Pozdrawiam wszystkie Za偶abione i nie tylko:)

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
    • nabla_7 Re: I jak oceniacie Zabe??? 02.12.05, 20:27
      Przeczyta艂am i zauwa偶y艂am jedn膮 niesp贸jno艣膰 akcji.
      Wolfi zobaczy艂 Laur臋 艣piewaj膮ca na mszy o 10, jak s艂usznie to odczyta艂am.
      Hmm... tylko jakiem sposobem Laura przed 11 by艂a jeszcze w domu z R贸偶膮 i posz艂a do Dominikan贸w na 11:30 z ca艂膮 rodzin膮?
      Ale mo偶e to tylko ja mam taki umys艂 艣ci艣ni臋ty ;-)

      A og贸lne wra偶enie - pozytywne
      Du偶o humoru
      Jak zawsze
      Jestem zawodolona

      :-)
      • rrooda jestem za :) 02.12.05, 20:45
        par臋 razy zarechota艂am
        ba艂am si臋 偶e b臋dzie bardziej dydaktyczna
        podoba艂o mi si臋
        mam tylko wra偶enie, 偶e jeszcze jedno pokolenie i zacznie si臋 tam ch贸w wsobny :O
      • yanga Re: I jak oceniacie Zabe??? 04.12.05, 21:07
        Po pierwsze od Borejk贸w do dominikan贸w jest bardzo blisko. Po drugie - tam
        wyra藕nie jest napisane, 偶e Laura mia艂a 艣piewa膰 TAK呕E na tej drugiej mszy.
      • emae B艂臋dy MM 15.12.05, 18:22
        To do艣膰 cz臋ste zjawisko, 呕ab臋 jak do tej pory czyta艂am 2 razy, wi臋c nic jeszcze
        nie zauwa偶y艂am (albo zauwa偶y艂am, a nie pami臋tam w tej chwili). A propos
        niekonsekwencji czasopwej, m贸j ulubiony fragment jest w Pulpecji:
        Patrycja ogl膮da bajeczk臋 (przed Sylwestrem), Ignacy wychodzi z pokoju, gdy
        rozpoczynaj膮 si臋 Wiadomo艣ci
        Na nast臋pnej stronie Patrycja wci膮偶 ogl膮da bajeczk臋!
    • agawa79 W艂osy Laury 02.12.05, 21:00
      Co do borejkowskiej fryzury Tygryska, to w "Trolli" mia艂a kr贸tkie, prawda?
      Mo偶liwe wi臋c, 偶e w 4 miesi膮ce jeszcze jej nie odros艂y, po prostu. :)

      No a teraz wracam do lektury, bo u mnie dopiero Wolfi wyskoczy艂 przez balkon. :)
      • myself-m Re: W艂osy Laury 02.12.05, 21:55
        agawa79 napisa艂a:

        > Co do borejkowskiej fryzury Tygryska, to w "Trolli" mia艂a kr贸tkie, prawda?
        > Mo偶liwe wi臋c, 偶e w 4 miesi膮ce jeszcze jej nie odros艂y, po prostu. :)

        S艂usznie. Ale mam nadziej臋, 偶e si臋 Laura do tego wizerunku nie przyzwyczai i
        pozwoli im rosn膮膰 dalej:)

        Pani Sznytek te偶 mnie mocno irytowa艂a, jej koszmarna podejrzliwo艣膰, brak
        odpowidzialno艣ci i u偶ywanie s艂owa "bynajmniej" w b艂臋dnym (acz coraz bardziej
        rozpowszechnionym) znaczeniu - rozumiem, 偶e to zabieg jak najbardziej celowy,
        ale jestem raczej przeciwna - mimo wszytsko - propagowaniu takich rzeczy w
        ksi膮偶kach.
        Natomiast z tym s膮dem ewentualnym i prywatn膮 klinik膮 - 偶adna z nauczycielek nie
        dowiedzia艂a si臋 przecie偶, 偶e Zaba wpad艂a pod samoch贸d - zosta艂o to skrz臋tnie
        ukryte przez winowajc臋, Piotrusia, obie my艣la艂y, 偶e si臋 po prostu przewr贸ci艂a
        (tudzie偶 "tarza艂a", o ile si臋 nie myl臋 :/). Pani Sznytek 艂atwo da艂a si臋 sko艂owac
        krasom贸wczemu 呕eromskiemu i nie chcia艂o jej si臋 sta膰 w korku. Jakkolwiek wi臋c
        ma艂o prawdopodobna w 偶yciu - ca艂a sytuacja zosta艂a logicznie uzasadniona, zdaje
        mi si臋.

        A jeszcze mi si臋 przypomnia艂a pewna refleksja. Ot贸偶 - pojawiaj膮ce si臋 coraz to
        nowe postaci s膮 wg mnie 艣wietnie konstruowane charakterologicznie - tzn.
        w艂a艣ciwie wszystkie s膮 niepowtarzalne. O ile 呕aba skojarzy艂a mi si臋 mo偶e z
        Rzodkiewk膮 z Ma艂om贸wnego troch臋 (mo偶liwe, 偶e przez ilustracje;)), to np. Piotr
        Zeromski - 艣wietna osobowo艣膰, 艣wietnie przedstawiona i dot膮d niespotkana, mimo
        偶e przecie偶 osobowo艣ci mocno barwnych kilka sie juz zdarzy艂o (przebi膰 cho膰by
        jego ojca nie by艂oby 艂atwo).
        Zastanowi艂am si臋 tylko nad rodzicami Schoppe. Ma艂o porozumienia, dni sp臋dzane
        przed telewizorem, przy serialu. Rodzina w Imieninach przedstawiona r贸wnie偶 jako
        inteligencka, dzieci uzdolnione i wykszta艂cone, rodzice zreszt膮 przecie偶 te偶 -
        czy tak rozczarowani 偶yciem, czy co z nimi musia艂o si臋 sta膰, 偶e si臋 tak bardzo
        zbli偶yli do przeci臋tno艣ci?

        A Ida ci臋ta i z艂o艣liwa jak zwykle, Ignacy Grzegorz kabel jak zwykle, tylko
        J贸zinek co艣 si臋 mocno rozgada艂;)
        I zn贸w narracja cz臋sto z m臋skiego punktu widzenia. Dobre to w sumie urozmaicenie.
        • baba67 Re: W艂osy Laury 02.12.05, 22:03
          Rzeczywiscie- Shoppow sobie zupelnie inaczej wyobrazalam.
          Ale ksiazka jest z tych bardziej udanych.Wlasnie przeczytalam i wrazenia mam
          pozytywne.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W艂osy Laury 03.12.05, 23:21
          myself-m napisa艂a:

          > u偶ywanie s艂owa "bynajmniej" w b艂臋dnym (acz coraz bardziej
          > rozpowszechnionym) znaczeniu - rozumiem, 偶e to zabieg jak najbardziej celowy,
          > ale jestem raczej przeciwna - mimo wszytsko - propagowaniu takich rzeczy w
          > ksi膮偶kach.

          Ha ha ha. Ty za艣 propagujesz coraz bardziej rozpowszechnione, b艂臋dne u偶ycie
          s艂owa "tudzie偶":

          > obie my艣la艂y, 偶e si臋 po prostu przewr贸ci艂a
          > (tudzie偶 "tarza艂a", o ile si臋 nie myl臋 :/).

          Tudzie偶 w rzeczywisto艣ci znaczy "i" a nie "lub".


          → → → → → → → → → → → →
          Nadchodzi Era Mohera!
          ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ←
          • myself-m Re: W艂osy Laury 04.12.05, 11:34
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisa艂a:

            > myself-m napisa艂a:
            >
            > > u偶ywanie s艂owa "bynajmniej" w b艂臋dnym (acz coraz bardziej
            > > rozpowszechnionym) znaczeniu - rozumiem, 偶e to zabieg jak najbardziej cel
            > owy,
            > > ale jestem raczej przeciwna - mimo wszytsko - propagowaniu takich rzeczy
            > w
            > > ksi膮偶kach.
            >
            > Ha ha ha. Ty za艣 propagujesz coraz bardziej rozpowszechnione, b艂臋dne u偶ycie
            > s艂owa "tudzie偶":
            >
            > > obie my艣la艂y, 偶e si臋 po prostu przewr贸ci艂a
            > > (tudzie偶 "tarza艂a", o ile si臋 nie myl臋 :/).
            >
            > Tudzie偶 w rzeczywisto艣ci znaczy "i" a nie "lub".

            Ano widzisz:) Tylko, 偶e ja nie zrobi艂am tego 艣wiadomie, a ju偶 zosta艂am tak
            b艂臋dnie przyzwyczajona. Merci:)
    • julus_d Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 10:34
      GENIALNA! Naprawd臋, nie spodziewa艂em si臋, 偶e b臋dzie taka 艣wietna. I ten 呕eromski i ten Wolfi, no po prostu 艣wietna! No i ju偶 mamy odpowied藕 na pytanie co robi Konrad? I mam ju偶sowje domys艂y co do Czarnej polewki, ale to ju偶 w nowym w膮tku. A mieszkanie Borejk贸w wcale tak nie wygl膮da! Opisy si臋 nie zgadzaj膮!
      • dakota77 Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 10:58
        Nawet nie spodziewalam sie, ze Zaba az tak mi sie spodoba:).
    • lolusia14 Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 12:44
      a czarna polewka to bedzie nowa ksiazka???????
      • jo-asiunka Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 13:09
        tak, jest o tym informacja na ko艅cu 偶aby
    • lolusia14 Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 12:45
      czarna polewka to bedzie nowaz ksiazka?????
      • dakota77 Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 14:33
        tak, na pewno:)
    • ksara44 Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 15:15
      Ale sie zgapilam z tymi wlosami Tygryska hihi, rzeczywiscie, miala dopiero
      krotkie, dajmy jej szanse :-)
      dzis zabieram sie za powtorne czytanie Zaby :-)
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Buuehehehehe!!! 03.12.05, 17:50
      - To by艂a moja reakcja, gdy na pocz膮tek przejrza艂am ilustracje w ksi膮偶ce.

      JESZCZE JEDEN KOLE艢 Z W膭SAMI !!

      ...Za moich czas贸w na takie sypi膮ce si臋 nieogolone k臋pki m贸wi艂o si臋: WOJAD呕ERY.
      :-)))))



      → → → → → → → → → → → →
      Nadchodzi Era Mohera!
      ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ←
      • qlka_79 Re: Buuehehehehe!!! 03.12.05, 17:54
        Rany, juz si臋 nie mog臋 doczeka膰 poniedzia艂ku, a偶 p贸jd臋 do Empiku i
        przeczytam!!! Mam nadziej臋, 偶e nie jest gorsza od "Trolli", kt贸ra strasznie
        mnie rozczarowa艂a.
        • monikate Pewne rozczarowanie... 03.12.05, 20:39
          Sko艅czy艂am czyta膰 "呕ab臋" godzin臋 temu. Sygnaturk臋 sobie z niej 艣ci膮gn臋艂am,
          owszem, ale og贸lnie nie jestem zadowolona! Owszem, przygarniam "呕ab臋" do serca,
          jak cz艂onka rodziny, nawet tego mniej znanego i lubianego. Jest w ko艅cu
          cz臋艣ci膮 "Je偶ycjady". Pomstowa艂y艣cie m.in. na "Kalamburk臋" i "J臋zyk Trolli" jako
          najmniej udane ksi膮偶ki Musierowicz, a mnie si臋 podoba艂y! "Trolla" to realizm w
          czystej postaci! I czarny humor. I styl "musierowiczowski". A "呕aba"? Po
          pierwsze, podpisuj臋 si臋 pod krytycznymi uwagami napisanymi w postach wy偶ej.
          Odno艣nie Laury, sceny balkonowej, itd., itd. Generalnie "呕aba" to czysta
          telenowela z przes艂odkim happy end ku pokrzepieniu serc...
          Nie jest to to, co tygrysy lubi膮 najbardziej.
          • qlka_79 Re: Pewne rozczarowanie... 03.12.05, 21:21
            Oj, nie strasz...
            Ju偶 si臋 tyle tutaj naczyta艂am, 偶e najpierw j膮 przeczytam siedz膮c pod rega艂em w
            Empiku, ale nawet jak znowu mnie rozczaruje, to i tak sobie kupi臋, bo mam
            wszystkie.
            Brakuje mi bardzo takiego klimatu, jak by艂 w pocz膮tkowych jej ksi膮偶kach. Nie
            wiem, czy wyros艂am (cho膰 podobno z MM si臋 nie wyrasta), czy mam inne
            do艣wiadczenia 偶yciowe, ale od "Imienin" coraz bardziej mi czego艣 brakuje, a
            ostatnia ksi膮偶ka sprawi艂a na mnie wra偶enie napisanej na si艂臋.
            Szkoda, bo bardzo lubi臋 wchodzi膰 w ten ich ciep艂y, rodzinny 艣wiat, podobny do
            mojego.
          • klaryma Re: Pewne rozczarowanie... 05.12.05, 10:00
            ca艂kowicie si臋 z Tob膮 zgadzam monikote.
          • yanga Re: Monikate 06.12.05, 11:18
            Jestem tego samego zdania, co Ty! M贸wi膮c s艂owami jednej z bohaterek poprzednich
            tom贸w: "Kakao z piank膮 i pty艣"! Poza tym nie bardzo przemawia mi do przekonania
            metamorfoza Laury. Takie panieny nie zmieniaj膮 si臋 tak 艂atwo. Postacie
            nauczycielek za bardzo czarno-bia艂e. Nie bardzo chce mi si臋 wierzy膰 w
            polonistk臋 gimnazjaln膮 w centrum Poznania, kt贸ra myli ekskrementy z
            eksperymentami. I rodzina Shoppe te偶 niezbyt wiarygodna. Sama 呕aba to powt贸rka
            z Bebe, a Wolfie z Baltony. Ta g贸ra zaczyna rodzi膰 myszy.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Buuehehehehe!!! 03.12.05, 23:16
          > Mam nadziej臋, 偶e nie jest gorsza od "Trolli", kt贸ra strasznie
          > mnie rozczarowa艂a.

          Pociesz臋 ci臋: od "Trolli" wszystko jest lepsze.

          → → → → → → → → → → → →
          Nadchodzi Era Mohera!
          ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ←
      • recherche Re: Buuehehehehe!!! 04.12.05, 00:04
        anuszka_ha3.agh.edu.pl napisa艂a:

        > - To by艂a moja reakcja, gdy na pocz膮tek przejrza艂am ilustracje w ksi膮偶ce.
        >
        > JESZCZE JEDEN KOLE艢 Z W膭SAMI !

        Eee, no bez przesady, jakie w膮sy... czarniawi faceci w wieku nastoletnim na og贸艂
        maj膮 takie co艣 pod nosem, jak ten na obrazku.

        A co do ksi膮偶ki - dopiero dzi艣 kupi艂am i ju偶 si臋 nie mog臋 doczeka膰 jak
        przeczytam... ale p贸ki co id臋 spa膰, bo padam. Wra偶enia zrelacjonuj臋 w
        najbli偶szej przysz艂o艣ci :)
    • parapluie Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 20:55
      ciep艂a i przytulna...w sam raz na grudniowe zimnisko.A rozwazania Milii na
      ko艅cu..mo偶e przymiarka do...hmmm u艣miercenia ktorego艣 z dziadk贸w w nastepnej
      czesci?Wybaczcie moje negatywne nastawienie,ale niedawno zmar艂 m贸j dziadek...i
      mo偶e poczu艂abym sie troszke lepiej gdyby Borejk贸wny tez cos takiego przezywa艂y?
      Ale ksi膮偶ka jest naprawde pozytywna,dopieszczona,kilka razy sie powstrzymywa艂am
      od 艣miechu.
      • monikate Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 21:04
        Oj, przes艂odzona... Za du偶o "cukru w cukrze"...
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl A tak na powa偶nie... 03.12.05, 23:15
      Wida膰 jak na d艂oni, 偶e Musierowicz pilnie 艣ledzi fora internetowe dotycz膮ce jej
      w艂asnej tw贸rczo艣ci. Nawi膮zuje do wielu przewijaj膮cych si臋 tu w膮tk贸w. Godne
      szacunku jest to, 偶e te nawi膮zania do艣膰 mocno r贸偶ni膮 si臋 od tej niezno艣nej,
      dydaktycznej "polemiki z seksem" w "J臋zyku Trolli". Tym razem s膮 nawet
      autoironiczne. To w ksi膮偶ce mi si臋 podoba艂o i nawet wywo艂ywa艂o m贸j 艣miech
      podczas lektury. S膮 to smaczki dla wtajemniczonych, kt贸rzy 艣ledz膮 fora. I seksu
      da艂a wi臋cej, he he... Pojawia si臋 nawet s艂owo "nimfomania"...

      Proponuj臋 za艂o偶y膰 w膮tek na forum, w kt贸rym wyszukiwa膰 si臋 b臋dzie linki do
      r贸偶nych krytycznych w膮tk贸w oraz cytaty z nowych dzie艂 Musierowicz, kt贸re z tymi
      w膮tkami polemizuj膮. Wyszed艂by interesuj膮cy dialog. Zreszt膮 ja wiem, 偶e ONA
      gdzie艣 tu jest.....

      No ale jak zwykle pomys艂u starczy艂o na p贸艂 ksi膮偶ki. Drugie p贸艂 to jakie艣
      niedorzeczno艣ci o wkradaniu si臋 przez balkon, zaginionych mailach (do ko艅ca nie
      wiadomo o co chodzi) i natychmiastowych wybaczeniach. Pyza jak zwykle dzielna i
      szlachetna. Przez chwilk臋 buntuje si臋 na to, 偶e musi by膰 taka szlachetna, ale
      tylko przez chwilk臋. I tylko w s艂owach, bro艅 Bo偶e w czynach.

      Z dowcip贸w jedyny niez艂y by艂 ten o medytacji. Zreszt膮 ju偶 go wcze艣niej gdzie艣
      s艂ysza艂am, wi臋c pewnie tak jak wszystkie pochodzi z jakiego艣 forum. No ale
      przynajmniej zabawny.

      → → → → → → → → → → → →
      Nadchodzi Era Mohera!
      ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ←
      • qlka_79 Re: A tak na powa偶nie... 04.12.05, 22:27
        > Wida膰 jak na d艂oni, 偶e Musierowicz pilnie 艣ledzi fora internetowe dotycz膮ce
        jej
        > w艂asnej tw贸rczo艣ci. Nawi膮zuje do wielu przewijaj膮cych si臋 tu w膮tk贸w. Godne
        > szacunku jest to, 偶e te nawi膮zania do艣膰 mocno r贸偶ni膮 si臋 od tej niezno艣nej,
        > dydaktycznej "polemiki z seksem" w "J臋zyku Trolli". Tym razem s膮 nawet
        > autoironiczne. To w ksi膮偶ce mi si臋 podoba艂o i nawet wywo艂ywa艂o m贸j 艣miech
        > podczas lektury. S膮 to smaczki dla wtajemniczonych, kt贸rzy 艣ledz膮 fora. I
        seksu
        > da艂a wi臋cej, he he... Pojawia si臋 nawet s艂owo "nimfomania"...
        A mnie si臋 ta "polemika z seksem" podoba艂a najbardziej z ca艂ej "Trolli". MM
        pokaza艂a w niej prawdziw膮 klas臋.
        Nie mog臋 si臋 doczeka膰 jutra, to si臋 dowiem wi臋cej:)

        > Proponuj臋 za艂o偶y膰 w膮tek na forum, w kt贸rym wyszukiwa膰 si臋 b臋dzie linki do
        > r贸偶nych krytycznych w膮tk贸w oraz cytaty z nowych dzie艂 Musierowicz, kt贸re z
        tymi
        > w膮tkami polemizuj膮. Wyszed艂by interesuj膮cy dialog. Zreszt膮 ja wiem, 偶e ONA
        > gdzie艣 tu jest.....
        My艣lisz, 偶e chce si臋 jej siedzie膰 w Internecie i czyta膰 nasze wypociny? Predzej
        stawia艂abym na jakiego艣 sekretarza, kt贸ry robi jej notatki z uwag czytelnik贸w:)

        > No ale jak zwykle pomys艂u starczy艂o na p贸艂 ksi膮偶ki. Drugie p贸艂 to jakie艣
        > niedorzeczno艣ci o wkradaniu si臋 przez balkon, zaginionych mailach (do ko艅ca
        nie
        > wiadomo o co chodzi) i natychmiastowych wybaczeniach. Pyza jak zwykle dzielna
        i
        > szlachetna. Przez chwilk臋 buntuje si臋 na to, 偶e musi by膰 taka szlachetna, ale
        > tylko przez chwilk臋. I tylko w s艂owach, bro艅 Bo偶e w czynach.
        Yyy, chc臋 to przeczyta膰 nareszcie!!!!!
    • deser_t Re: I jak oceniacie Zabe??? 03.12.05, 23:28
      Moj膮 opini臋 pozwol臋 sobie zacytowa膰 z forum Ksi膮偶ki:


      Jestem oczarowana.
      Odnalaz艂am ten klimat, t臋 bajk臋, kt贸rej z b贸lem serca nie spodziewa艂am si臋 ju偶
      po Trolli.
      Soczyste postaci, soczyste dialogi, prawie o ka偶dym z kochanych cho膰 s艂贸wko,
      wzruszaj膮ce sceny "z 偶ycia ma艂偶e艅skiego" i mi艂osne. To stara Jezycjada - tak do
      niej t臋skni艂am!

      Du偶o os贸b zarzuca 呕abie, 偶e jest przes艂odzona i nierealistyczna. Odpowiem Wam
      bazgro艂em Musierowicz z tylnej ok艂adki: "w wyobra藕ni wszystko si臋 mie艣ci!"

      P. S.
      Proponuje zacz膮膰 w膮tek pod tytu艂em: "Jak my艣licie, kiedy uka偶e si臋 "Czarna
      polewka?" ;-)
      • baba67 Re: I jak oceniacie Zabe??? 04.12.05, 08:57

        ja juz nawet nieco mniej nie lubie Bernarda za tego Piotrusia...
        Syn odziedziczyl operatywnosc po mamie, moze nie nie bedzie z niego taka d..a.
        • taka_misia Re: I jak oceniacie Zabe??? 04.12.05, 14:24
          A ja te偶 mam ju偶 swoj膮 w艂asn膮 "呕ab臋" z podpisem Pani Musierowicz na pierwszej
          stronie :)
          Uwa偶am, 偶e ksi膮偶ka jest 艣wietna :) Jedyne co mnie zirytowa艂o, to ta dziwaczna
          rodzina 呕eromskich z Bernardem na czele. Tylko Piotru艣 wydaje si臋 by膰 w porz膮dku.
          • anitkashe Re: I jak oceniacie Zabe??? 04.12.05, 17:14
            a ja si臋 i po艣mia艂am i wzruszy艂am....
            Przeczyta艂am "偶ab臋" w nocy, chodz臋 dzi艣 i ziewam ale warto by艂o!!!
            • verdana Re: I jak oceniacie Zabe??? 04.12.05, 17:49
              No, lepsza dod "Trolli" niew膮tpliwie, ale wiele rzeczy mnie razi. I to bardzo.
              Przede wszystkim niekonsekwencje. Jak rodzina 呕aby jest biedna, to ona naprawd臋
              nie mo偶e miec kasy na te wszystkie zabiegi piel臋gnacyjne. Ani tym bardziej na
              telefony do USA!
              Po drugie - rodzina Fryderyka by艂a ciep艂a i sympatyczna w imieninach - i z
              przyczyn trudnych do wyja艣nienia zamieni艂a si臋 w rodzin臋 patologiczn膮. Bo
              patologi膮 jest brak zainteresowania c贸rk膮 , kt贸ra uleg艂a wypadkowi i kt贸rej
              spali艂 sie pok贸j - przecie偶 matka nawet dziewczyny nie po偶a艂owa艂a, nie zrobi艂a
              jej pos艂ania, nie wezwa艂a lekarza. No i najwyra藕niej ani ojciec ani matka nie
              mieli zamiaru odkupic niczego, co sie spali艂o - nie ma , to nie ma - nie ich
              sprawa. To ju偶 nie jest normalna oboj臋tno艣膰 - to po prostu sie nie zdarza...
              Nie m贸wiac ju偶 o 偶a艂obie po synu, ktory wyjecha艂. Fryderyk ma 23 lata, anie 16,
              jest po studiach - rodzice zwykle sa zmartwieni, gdy dziecko odchodzi, ale
              matka Fryderyka jest w 偶a艂obie, jak po zmar艂ym. Przesada.
              I mam dosy膰 wrednych nauczycieli. Nauczyciele s膮 albo doskonali (to Ci, kt贸rych
              znamy jako mlodziez z poprzednich tom贸w) albo wredni ponad wszelkie
              wyobra偶enie. Ja sama nie szalej臋 za ta grup膮 zawodow膮, ale jednak - bez
              przesady.
              I facet, kt贸ry nie odzywa si臋 przez par臋 miesiecy - dlaczego R贸偶a go wita tak
              entuzjastycznie, zamiast zrzuci膰 ze schod贸w? Pisa艂 - ale 艣ladu nie ma. Przez
              pi臋膰 miesi臋cy mia艂 chyba mo偶liwo艣膰 napisania zwyk艂ego listu, na papierze. Jego
              dobre ch臋ci niczego nie t艂umacz膮 - ostatecznie nie tylko dziecko si臋 liczy, ale
              opieka nad matk膮 w ci膮偶y te偶.
              No i te wznios艂e wypowiedzi R贸偶y na zako艅czenie - niestety, to niezupe艂nie
              prawda. Matka ma prawo nie by膰 szcz臋艣liwa, je艣li zawali艂a studia i zosta艂a
              sprz膮taczk膮, nawet je艣li kocha i uwielbia w艂asne dziecko. Znowu stereotyp
              matki_Polki. Matka bez wahania i z usmiechem na ustach powinna by膰 gotowa do
              po艣wi臋cenia wszystkiego w swoim 偶yciu dla dziecka. Ona w momencie urodzenia
              potomka przestaje si臋 liczy膰 jako osoba - jest tylko i wy艂膮cznie matk膮. Nie -
              to nie jest dobry model.
              • toman5 Re: I jak oceniacie Zabe??? 04.12.05, 21:47
                Mi si臋 te偶 偶aba nie podoba艂a.
                Te wycieczki przeciw feminizmowi (antypatyczna poderwana, kt贸a zanudzi艂a
                Wolfiego rozmow膮 o m臋skiej dominacji) dra偶ni膮 mnie. A zachowanie R贸偶y jest
                do艣膰 - sczerze m贸wi膮c - g艂upie. Je偶eli facet z kt贸rym chadza si臋 od paru lat
                daje we wczesnej ci膮偶y dziewczyny dyla, to dziewczyna ta ma pewne dylematy. A R
                po prostu tkwi w bezruchu od ilu艣 tam miesi臋cy. Nie studiuje, nie pracuje,
                mamusia z ojczymem j膮 偶ywi膮. I nic - zero refleksji. 呕e si臋 na F obrazi艂a -
                pojmuj臋, ale 偶e ca艂膮 postaw膮 pozwla na jego nieodpowiedzialne zachowanie - nie.
              • herbarium Re: I jak oceniacie Zabe??? 05.12.05, 00:04
                > patologi膮 jest brak zainteresowania c贸rk膮 , kt贸ra uleg艂a wypadkowi i kt贸rej
                > spali艂 sie pok贸j - przecie偶 matka nawet dziewczyny nie po偶a艂owa艂a, nie
                zrobi艂a
                > jej pos艂ania, nie wezwa艂a lekarza.

                Nie, nie, to nie by艂 brak zainteresowania - zabrali j膮 do kuchni i
                zacz臋li "ochy i achy" nad ni膮 - no i nie wiedzieli przecie偶, 偶e wpad艂a pod
                samoch贸d, tylko 偶e si臋 przewr贸ci艂a, co mog艂o zej艣膰 na plan dalszy w obliczu
                po偶aru, tym bardziej, skoro by艂a ju偶 u lekarza. No i matka ruszy艂a przecie偶
                zaj膮膰 si臋 po艣cieleniem 艂贸偶ka - szarpa艂a si臋 z trudno otwieralnym oknem. A 偶e
                Piotr okaza艂 si臋 bardziej zorganizowany i zr臋czny, to j膮 ubieg艂.

                > mieli zamiaru odkupic niczego, co sie spali艂o - nie ma , to nie ma - nie ich
                > sprawa.

                Mo偶e mieli, tylko zabierali si臋 do tego zbyt opieszale?
      • mafilka Re: I jak oceniacie Zabe??? 04.12.05, 22:27
        deser-t, pozwolisz, 偶e przy艂膮cz臋 si臋 do Twojej opinii? R贸wnie偶 bardzo t臋skni艂am
        za czasami z "Sz贸stej klepki" czy "Kwiatu kalafiora" i moja t臋sknota zosta艂a
        ukojona.
        Tylko sk膮d takie wra偶enie, 偶e przy pisaniu ostatnich kilku stron kto艣 sta艂 nad
        g艂ow膮 Pani MM i pogania艂, pogania艂, pogania艂....?
    • misinka81 Re: I jak oceniacie Zabe??? 05.12.05, 09:48
      Wczoraj m贸j m膮偶 zrobi艂 mi wspania艂膮 niespodziank臋 i kupi艂 呕ab臋 jako prezent na
      Miko艂aja :)
      Po ekspresowym przeczytaniu (dzisiaj czytam drugi raz, by powoli smakowa膰 si臋
      lekur膮), by dowiedzie膰 si臋, co si臋 dzieje z bohaterami, wysuwaj膮 mi si臋
      wnioski:
      1. Najbardziej podoba艂 mi si臋 w膮tek Laury i Wolfiego i.....scena balkonowa :).
      Laura jak dla mnie nie zmienia si臋 a偶 tak (no poza tym 艣piewaniem w ko艣ciele i
      nag艂膮 zmian膮 co do ma艂偶e艅stwa, ale chyba tu chodzi o to, by mie膰 mo偶liwo艣膰
      pewno艣ci, kt贸rej Laurze brakuje). Super posta膰 Wolfiego, bardzo wyrazista.
      Facet, kt贸ry nie jest jak膮艣 sierot膮, przypomina mi troch臋 Balton臋 z lat
      m艂odo艣ci. W takim mo偶na si臋 zakocha膰...:)
      2. Ida jak zwykle w doskona艂ej formie, czego bym nie powiedzia艂a o Gabrysi,
      kt贸ra jest raczej zaniedbana (wiele os贸b zwraca na to uwag臋).
      3. Podzielam zdanie o R贸偶y, 偶e siedzi w domu na utrzymaniu rodzic贸w. Zamiast
      znale藕膰 sobie jak膮kolwiek prac臋 (nawet korepetycje), ona siedzi w domu i ukrywa
      si臋 przed 艣wiatem, by nie narobi膰 problemu Fryderykowi. Skoro jest w stanie
      zrezygnowa膰 z wielu rzeczy, to powinna ju偶 teraz to zrobi膰, a nie po urodzeniu
      dziecka, bo wtedy nie b臋dzie mia艂a na to czasu. Z drugiej strony to wydaje mi
      sie, 偶e Borejkowie staraj膮 si臋 j膮 ochroni膰 przed 艣wiatem i nie pozwolili by jej
      pracowa膰 w ci膮偶y. Jak dla mnie to jaka艣 rekompensata za brak odpowiedzialnego
      Fryderyka. Jednak, jak kto艣 napisa艂 wcze艣niej, R贸偶a ma by膰 matk膮-Polk膮, kt贸ra
      si臋 po艣wi臋ca? Dla mnie jako matki jest to zupe艂nie normalne, 偶e si臋 chce
      po艣wi臋ci膰 tak wiele dla swojego dziecka. Nie s膮dz臋, by by艂o to takie dziwne.
      R贸偶a m贸wi tu o ekstremalnej sytuacji, kiedy ju偶 nie ma innego wyj艣cia. Ja,
      maj膮c dziecko, nie rezygnuj臋 ze swoich plan贸w i marze艅, jednak wiem, 偶e musz臋
      to pogodzi膰 z dzieckiem i domem. Maj膮c do wyboru: dobro dziecka czy swoje
      marzenia, bez wahania wybior臋 moje dziecko i to bez m臋cze艅skich wyrzecze艅. Po
      prostu je kocham i chc臋 dla niego jak najlepiej. Moje marzenia mog膮 poczeka膰.
      4. Ciesz臋 si臋, 偶e p.Musierowicz wprowadzi艂a barwn膮 posta膰 Piotrka 呕eromskiego,
      kt贸ry nie jest kopi膮 ojca ani pana Ocrabessy :)
      5. Coraz mniej podoba mi si臋 posta膰 Ignacego Grzegorza i zastanawiam si臋, czy
      stanie si臋 on w og贸le kiedy艣 pozytywn膮 dla mnie postaci膮.
      6. Aurelia musia艂a by膰 tak膮 wspania艂膮 nauczycielk膮, by w jaki艣 spos贸b
      zrekompensowa膰 to swojej mamie.
      7. Nie rozumiem kopletnie wprowadzenia pani Sznytek, mo偶na by艂o stworzy膰 now膮
      posta膰 o podobnym charatkerze.
      8. Wida膰, 偶e pani Musierowicz koniecznie chcia艂a napisa膰 o jak najwi臋kszej
      ilo艣ci swoich bohater贸w, by czytelnicy wiedzieli, co u nich s艂ycha膰. Mam
      wra偶enie, 偶e jest to troch臋 na si艂臋 i wszystko takie optymistyczne.
      9. Kto艣 napisa艂, 偶e pod koniec kto艣 za plecami pogania艂 MM...no jak to kto? My
      poganiali艣my :)
      10. Szkoda, 偶e nie by艂o nic z Pyziakiem.
      11. Dr臋czy mnie pytanie: co b臋dzie w Czarnej Polewce... :D
      To na razie tyle :)
      Pozdrawiam
      • verdana Re: I jak oceniacie Zabe??? 05.12.05, 11:49
        No w艂a艣nie!
        Dlaczego R贸za nic nie robi? Przecie偶 powinna kontynuowa膰 studia. Jednak jest tu
        sprzeczno艣膰 - z jednej strony zapewnienia, ze nic si臋 nie sta艂o, nieslubne
        dziecko jest OK, a z drugiej niemal XIX-wieczne ukrywanie dziewczyny przed
        艣wiatem. Dziewczyny rodza dzieci, koncza studia i jest OK - a tu wizja niemal
        konca 艣wiata, przynajmniej w monologu R贸偶y.
        Jak chce dobrze dla w艂asnego dziecka, to niech si臋 uczy, a nie deklamuje o
        myciu pod艂ug z mi艂o艣ci膮.
        • aaneta Dlaczego R贸偶a nic nie robi? 05.12.05, 12:54
          Bo R贸偶y przesta艂o si臋 podoba膰 studiowanie astrofizyki, na kt贸r膮 posz艂a dla
          Fryderyka, nie maj膮c zami艂owania ani zdolno艣ci do przedmiot贸w 艣cis艂ych. To chyba
          te偶 t艂umaczy, dlaczego Fryderyk ju偶 sko艅czy艂 studia, a ona nie (w liceum
          chodzili do jednej klasy). We fragmencie, w kt贸rym mowa o urlopie dzieka艅skim
          R贸偶y, jest te偶 wzmianka o tym, 偶e zastanawia si臋, czy po urodzeniu dziecka nie
          zmieni膰 kierunku studi贸w.
          • iwoniaw Re: Dlaczego R贸偶a nic nie robi? 05.12.05, 14:07
            I to mnie w og贸le w R贸偶y dra偶ni niesamowicie - pozwala si臋 nie艣膰 wszelkim
            zawirowaniem losu czekaj膮c biernie, co z tego b臋dzie. Najpierw rezygnuje ze
            studi贸w zgodnych z w艂asnymi zainteresowaniami (czy jednak ona faktycznie JEST
            humanistk膮, czy chce rodzinie sprawi膰 przyjemno艣膰, a potem F. staje si臋
            wa偶niejszy, wi臋c wybiera astronomi臋, a jest jej doskonale wszystko jedno?)
            Nast臋pnie postanawia "uwie艣膰 F., 偶eby mie膰 wi臋ksz膮 pewno艣膰, i偶 nie zapomni o
            niej za oceanem" - co za idiotyzm, nie m贸wi膮c ju偶, 偶e my艣lenie godne osoby
            zastawiaj膮cej "pu艂apk臋 biologiczn膮". No tak, przepraszam, ona nie zastawia艂a
            wspomnianej "pu艂apki" - to tylko "natura zadzia艂a艂a", a ona albo tego nie bra艂a
            pod uwag臋, albo nie wydawa艂o jej si臋 istotne - doprawdy, c贸偶 za
            odpowiedzialno艣膰! Mo偶e zatem jest ona faktycznie pi臋kna, dobra, m膮dra i mi艂a
            (tymi epitetami okre艣la j膮 kto艣 co i rusz), ale dla mnie jest teraz znacznie
            mniej akceptowalna ni偶 Fryderyk, je艣li chodzi o poczynania (i pocz臋cie ma艂ej
            Mili te偶).
          • mankencja Re: Dlaczego R贸偶a nic nie robi? 05.12.05, 21:51
            To chyb
            > a
            > te偶 t艂umaczy, dlaczego Fryderyk ju偶 sko艅czy艂 studia, a ona nie (w liceum
            > chodzili do jednej klasy).

            jest w 呕abie wspomniane, 偶e zrobil 2lata w rok,czyli mo偶e nie ona op贸藕niona, a
            on do przodu
          • toman5 Re: Dlaczego R贸偶a nic nie robi? 06.12.05, 00:58
            aaneto, popatrz sobie na dyskusje samotnych matek, dziewczyn porzuconych w
            ci膮偶y. No naprawd臋, takich jak R贸偶a to ja nie spotykam i nie czytam.
            Dziewczyna - zw艂aszcza taka zaci臋ta na po艣wi臋cenie dla dziecka - c o 艣 k o l w
            i e k w tej ci膮偶y by robi艂a. Pracowa艂a, szuka艂a pracy, przymierza艂a si臋 do
            innych studi贸w, zacz臋艂a studia zaoczne (por贸d na pierwsze dni czerwca,
            dziewczyna zdrowa jak orzech - to czemu ona t臋 dziekank臋 wzi臋艂a, h臋? Spox by
            si臋 wyrobi艂a z egzaminami), 偶膮da艂a aliment贸w na dziecko - s艂owem w ten czy inny
            spos贸b walczy艂aby o przysz艂o艣膰 dla dziecka. A tu - nici. G艂upi optymizm, pe艂na
            bierno艣膰 i g臋ba pe艂na wznios艂ych frazes贸w. Nieuprzejmie pisz臋? Owszem, ale R贸偶a
            w tej ksi膮偶ce to paso偶yt, robi膮cy dla gospodarstwa domowego tyle co nastolatek
            licealny. I wyg艂aszaj膮cy wznios艂e mowy o kurczakach i 艣cierkach do kobity,
            kt贸ra mo偶e i wrednawa jest, ale t膮 艣cierk膮 to ona przez 膰wier膰wiecze wywija艂a
            dla swojego potomstwa.
            • baba67 Re: Dlaczego R贸偶a nic nie robi? 06.12.05, 09:02
              Pani Schoppe nie jest wrednawa absolutnie nie !
              Bardziej przytloczona i nie do konca dorosla.
              Za to tatus owszem bywa wrednawy.
            • aaneta Re: Dlaczego R贸偶a nic nie robi? 06.12.05, 14:52
              Chwila, zwr贸ci艂am tylko uwag臋 na pewne fakty, niekoniecznie w obronie R贸偶y. Mam
              zamiar to zrobi膰 dopiero teraz :)

              Po pierwsze, nie przypominam sobie, 偶eby w "呕abie" by艂a mowa o po艣wi臋ceniu, w
              og贸le uwa偶am, 偶e tego poj臋cia si臋 nadu偶ywa w odniesieniu do kobiet, matek itp.
              Je偶eli ju偶, to mowa o czerpaniu rado艣ci z tego, co si臋 robi, niezale偶nie od
              tego, ile wysi艂ku to wymaga - tak, wysi艂ku, trudu, nie po艣wi臋cenia.

              Po drugie - realia. Znasz jak膮艣 dziewczyn臋, kt贸ra znalaz艂a prac臋, b臋d膮c w
              zaawansowanej ci膮偶y? Wi臋c Twoje oczekiwania, by R贸偶a pracowa艂a b膮d藕 szuka艂a
              pracy s膮 ma艂o realne. Studia zaoczne r贸wnie偶, bo raz, 偶e p艂atne, dwa, 偶e z
              regu艂y zaczynaj膮 si臋 od pa藕dziernika. Co do przymiarki do innych studi贸w, to
              jest o tym mowa w powie艣ci.
              Alimenty na dziecko - czy mo偶na je dosta膰, kiedy dziecka jeszcze nie ma na
              艣wiecie? Chyba nie. A nawet gdyby, to od kogo, je艣li tatu艣 za granic膮?

              A poza tym nie demonizujmy postaci Fryderyka: dlaczego mia艂 nie wyje偶d偶a膰 na to
              stypendium? Przecie偶 nie na reszt臋 偶ycia, tylko na kilka miesi臋cy, a 偶e trudno
              mu by艂o si臋 pogodzi膰 z my艣l膮, 偶e b臋dzie mia艂 dziecko? To najzupe艂niej normalne,
              nawet u facet贸w starszych ni偶 on. Nie m贸wi臋, 偶e to dobrze, ale tak jest. Pytanie
              tylko, co b臋dzie dzia艂o si臋 dalej, bo to, 偶e Fryderyk wr贸ci艂, pe艂en najlepszych
              ch臋ci, jeszcze nie oznacza, 偶e b臋dzie odpowiedzialnym ojcem i partnerem.
              • toman5 Re: Dlaczego R贸偶a nic nie robi? 06.12.05, 22:12
                Co do Fryderyka, to pow艣ci膮gam wypowiedzi - F z Trolli i F z 呕aby to dwie r贸偶ne
                postaci bez logicznego 艂膮cznika.
                Co za艣 do R贸偶ynej ci膮偶y.... Termin ma na pierwsze dni czerwca. Ergo - zasz艂o
                jej si臋 jako艣 we wrze艣niu. Pytanie: kiedy i dlaczego R贸偶a wzi臋艂a dziekank臋.
                Przed zaj艣ciem czy po? Przed - nie mia艂oby sensu. CO dziewczyna mia艂aby przez
                rok robi膰? Gapi膰 si臋 w 艣cian臋? Gdyby chcia艂a zmienia膰 kierunek, pewnie
                zacz臋艂aby studia jako wolny s艂uchacz?
                Zak艂adam wi臋c, 偶e dziekank臋 wzi臋艂a, poniewa偶 Fryderyk si臋 ze艣wini艂 i w efekcie
                jej si臋 fizyka z astrofizyk膮 odwidzia艂y. Bene.
                Mamy wi臋c to prze艂om roku, dziewcz臋 na dziekance w ci膮偶y. F znika w US.
                Pytanie: co robi w takiej sytuacji normalna dziewczyna? Odpowied藕: mocno
                kombinuje, jak u艂o偶y sobie i dziecku dalsze 偶ycie. I 艣pieszy si臋, bo wie (w
                ko艅cu rodzinne rozmna偶anie mia艂a parukrotnie pod nosem), 偶e w ci膮偶y jest jej o
                niebo 艂atwiej ni偶 b臋dzie po urodzeniu dziecka.
                Je偶eli nie ma zamiaru paso偶ytowa膰 ad infinitum na rodzicach, to osi膮 rozwa偶a艅
                jest pytanie: jak, do diab艂a, utrzymam swoje dziecko? Zw艂aszcza, 偶e olewam ojca
                dziecka i nie mam zamiaru dochodzi膰 wsparcia od niedosz艂ych te艣ci贸w. OK,
                Gabrysia jest ca艂a sk艂onna do pomocy, wiadomo wi臋c, 偶e wyprawka b臋dzie i dach
                nad g艂ow膮 te偶. Jednak nie-paso偶yt w takiej sytuacji patrzy dalej: urodzi si臋
                dziecko musz臋 szybko si臋 usamodzielni膰. Dla niedoko艅czonej i zbrzydzonej
                astrofizyczki oznacza to albo szybk膮 zmian臋 studi贸w, albo skruszony powr贸t do
                teleskopu, albo rozwa偶ania (o ile nie poszukiwania) jakiego艣 daj膮cego grosz
                zaj臋cia. A R贸偶a nie robi nic. I nie tylko nic nie robi, ale w og贸le kwestia
                samodzielno艣ci nie zm膮ca jej my艣li. Dlatego nazywam j膮 paso偶ytem i dlatego
                wkurzy艂a mnie jej filipika nt. kurczak贸w, szmat i mi艂o艣ci.
                I masz racj臋, alimenty rzeczywi艣cie zaczynaj膮 si臋 po urodzeniu dziecka, ale
                R贸偶a najwyra藕niej nie ma zamiaru si臋 ich domaga膰. Mo偶na, jak M.M. widzie膰 w tym
                dum臋, mo偶na, jak ja widzie膰 raczej g艂upot臋, ch臋膰 paso偶ytowania na rodzicach i
                dziadkach oraz brak dba艂o艣ci o dobro dziecka. Zw艂aszcza, je偶eli ma si臋 w
                planach sprzedawanie kurczak贸w na ulicy a'600 PLN na miesi膮c. (Ca艂kiem
                pobocznie - kto艣 policzy艂, 偶e 300 pln miesi臋cznie po 20 latach daje 90 tys.
                z艂otych. Nawet je偶eli sama utrzymuj臋 dziecko, a alimenty id膮 na fundusz
                inwestycyjny czy mam prawo pozbawia膰 dziecka takiego posagu? Bo alimenty to
                pieni膮dze dziecka, nie matki).
                I tu nawr贸ci艂am do Frycka. Ot贸偶 rozumiem w pe艂ni postaw臋: nie chcesz dziecka -
                to si臋 wypchaj, sama wychowam. Natomiast nie rozumiem postawy: nie chcesz
                dziecka - to si臋 wypchaj, zdejmuj臋 z ciebie wszelk膮 odpowiedzialno艣膰.
                Masz cz臋艣ciowo racj臋 co do po艣wi臋cenia - to s艂owo chyba rzeczywi艣cie nie pada.
                Ale nasuwa si臋 samo w kontek艣cie kurczak贸w, aliment贸w i zapowiedzi, 偶e b臋dzie
                si臋 samemu dziecko chowa膰.
      • baba67 Re: I jak oceniacie Zabe??? 05.12.05, 12:07
        Jesli kontynuujemy zabawe w wyszukiwanie wpadek,ktora chyba nawet MM nie uraza,
        a dla nas jest swietna rozrywka, to dorzuce co nieco.

        Pani Sznytek pojawia sie na kartach w roku 1988-17 lat temu.Jesli przyjrzymy
        sie tej postaci wtedy, to ma ona dobrze po 40-takie wrazenie odnioslam z jej
        zachowania-trzydziestki tak nie nie ubieraly ani nie zachowywaly .Na moje
        odczucie powinna byc na emeryturze,szczegolnie jesli sie mlodziezy nie kochalo
        juz w 1988, a na emeryture nauczycielska jeszcze teraz mozna pojsc tuz po 50-tce.
        Po drugie-osoby subtelne i kulturalne takie jak Aurelia jest przedstawiona w
        normalnym gimnazjum nie moga funkcjonowac jako nauczyciele, chyba, ze klasa ma
        wychowawczynie, ktora umie wziac towarzystwo za buzie i nadrobic nieco lata
        bezstresowego wychowania przez rodzicow.Zatem Aurelia moze pracowac dzieki Pani
        Sznytek.]
        Oczywiscie znam osoby kulturalne i mile, ktore dobrze radza sobie w gimnazjum
        jako nauczyciele, niemniej potrafia i podniesc glos i zadzialac
        pedagogicznie(wspolpraca z wychowawca, dyrekcja, rodzicami).
        Szemrzaca Aurelia mi na taka nie wyglada, do pani Sznytek tez sie nie
        skarzy-nie wiem zatem jak ona te lekcje prowadzi.Taka osoba jak ona nadaje sie
        tylko do DOBREGO liceum.
        Nie rozumiem tak jak przedmowcy, ze Roza siedzi w domu i na jakiej podstawie
        wziela urlop dziekanski-przeciez zdrowa jak kon.Nawet jesli te urlopy daja bez
        problemu, to nie wstyd jej tak siedziec ?
        Ponadto dziwi mnie, ze stary Schoppe nie podejrzewa zadnego zwiazku Fryderyka z
        Roza.
        Przeciez kolezanki nie zaprasza sie na uroczystosc typowo rodzina poprzedzajac
        ja w dodatku wycieczka rowerowa we dwoje !Pamietajmy, ze stary Schoppe ma
        podejrzliwa nature-vide kolezanka Wolfiego.No bo co do wagarow to oczywiste dla
        mnie jest, ze pozwolil mu z powodu tejze uroczystosci, a nie imienin Rozy, co
        zgrabnie zasugerowal Fryderyk w pociagu.
        Starzy Shoppowie sa w ogole jacy malo zaradni.Zarowno mama, jak i ojciec
        mogliby duzo lepiej zyc udzielajac korepetycji-szczegolnie ojciec, choc
        oczywiscie zachecanie dzieci do zarabiania na wieksze kieszonkowe jest ok.
        • melba76 Bliskie jest mi stanowisko Veredany! 05.12.05, 13:26
          Og贸lnie ksi膮偶ka mi sie podoba艂a, mi艂y klimat starej, dobrej "Je偶ycjady",
          czyta艂am z zadowoleniem. Jednak pewne rzeczy s膮 dla mnie nie do zaakceptowania;)

          Wstrz膮sn膮艂 mn膮 obraz rodzic贸w Schoppe - jaka艣 totalna patologia, bezradno艣膰 - i
          byli kompletnei niewiarygodni. tacy toksyczni rodzice, obwiniaj膮cy swoje dzieci
          o to, 偶e s膮 ("pu艂apka biologiczna") nie ukszta艂towaliby tak pozytywnych postaci
          jak 呕aba i Wolfi. No i ten ojciec - "masz dziecko 20 z艂 i kup sobie jaki艣
          dezodorant {na urodziny!}" - koszmar. Czy w "Je偶ycjadzie" nie ma fajnych,
          wzorcowych, godnych na艣ladowania ojc贸w?

          W膮sik 呕eromskiego - b艂e ! I ca艂a ta relacja Piotrek - Zaba - ciekawa, ale tak
          ogromnie schematyczna i wt贸rna w stosunku do wcze艣niejszych tom贸w...

          Wolfi mi sie bardzo podoba艂, ale ten jego wybuch mi艂o艣ci do Laury by艂 mega
          naci膮gany i adresowany chyba do czternastolatek. P艂omienne wyznania rodem z
          telenoweli. No i reakcja Laury - w og贸le to jej podej艣cie - 19-latka , kt贸ra od
          razu pragnie wyj艣膰 za m膮偶...ja rozumiem, 偶e nad ni膮 ci膮zy widmo porzucenia i
          odrzucenia , ale to jest nierealne z psychologicznego punktu widzenia. Raczej
          powinno p贸j艣膰 to u niej w kierunku unikania zwi膮zk贸w z m臋偶czyznami w og贸le, lub
          wi膮zania si臋 i porzucania kolejnych partner贸w (by "kontrolowa膰" uk艂ad, nie by膰
          t膮 porzucon膮) - ale nie kurczowego trzymania si臋 wizji ma艂偶e艅stwa tu偶 po
          maturze. Naciagane do b贸lu! Niedzisiejsze, nierealne!

          Wolfi oczywi艣cie ust piwem nie skala艂, he he ;)

          Reakcja R贸偶y na powr贸t Fryderyka doprowadzi艂a mnie do 艂ez ze 艣miechu -
          porzucona, samotnie brn膮ca przez ci膮偶臋, 艂ataj膮ca sobie poczucie bezpiecze艅stwa
          jakimi艣 napuszonymi teoriami (kt贸re nota bene niezwykle 艂atwo 艂yka pani
          Schoppe - jeden "wyk艂ad" R贸偶y zmienia jej optyk臋 na ca艂e 膰wier膰 wieku prze偶yte
          w zgryzocie...)- i ta oto R贸偶a bez problemu ciep艂ym gestem zaprasza 艂otra i
          艂ajdka na ciasto - i nast臋puje mydlany happy end z fajerwerkami.
          • klymenystra Re: Bliskie jest mi stanowisko Veredany! 06.12.05, 08:07
            >>19-latka , kt贸ra od
            >
            > razu pragnie wyj艣膰 za m膮偶...ja rozumiem, 偶e nad ni膮 ci膮zy widmo porzucenia i
            > odrzucenia , ale to jest nierealne z psychologicznego punktu widzenia. Raczej
            > powinno p贸j艣膰 to u niej w kierunku unikania zwi膮zk贸w z m臋偶czyznami w og贸le,
            lub
            >
            > wi膮zania si臋 i porzucania kolejnych partner贸w (by "kontrolowa膰" uk艂ad, nie
            by膰
            > t膮 porzucon膮) - ale nie kurczowego trzymania si臋 wizji ma艂偶e艅stwa tu偶 po
            > maturze. Naciagane do b贸lu! Niedzisiejsze, nierealne!
            >

            realne, realne.... :)
          • k_linka Re: Bliskie jest mi stanowisko Veredany! 11.12.05, 20:17
            Melba kazde Twe slowo jest madre i sluszne!! Zgadzam sie w calej rozciaglosci...
            Podobalo sie ale...
            I oprocz tego niepotrzebny atak na feminizm... Nawet nie w przemowach Pyzy, ale
            drobnych uszczypliwosciach: dziewczyna na randce rozprawiajaca o meskiej
            dominacji, oraz gestykulujace pani w tv, ktorym braklo pozytywnego wzorca
            meskiego. To malo szlachetna walka pani Malgorzato
    • iwoniaw Rodzice Schoppe 05.12.05, 13:49
      byli dla mnie najwi臋kszym zdumieniem. Ale tylko na pocz膮tku. Fakt, 偶e w
      imieninach byli przedstawieni jako sympatyczni i kulturalni inteligenci o
      szerokich horyzontach, ale jak si臋 g艂臋biej nad tym zastanowi膰, to znali艣my ich
      tylko z enigmatycznych uwag Fryderyka, kt贸ry przecie偶 nie chcia艂 ich
      przedstawia膰 w z艂ym 艣wietle, a przeciwnie - wywrze膰 na R贸偶y jak najlepsze
      wra偶enie. Przedstawienie postaci tych w "呕abie" natomiast rzeczywi艣cie wiele
      wyja艣nia - np. niezrozumia艂e dla mnie zachowanie Fryderyka na wie艣膰 o ci膮偶y.
      (Ha, niemal jak Borejkowie w scenie z p. Schoppe mog臋 pomy艣le膰 "no tak, wszystko
      jasne"). Teraz ju偶 wiem, co na niego wp艂yn臋艂o.
      Sam fakt, 偶e dotychczas byli R贸偶y (nie m贸wi膮c ju偶 o reszcie rodziny B.)
      praktycznie nieznani, wcale mnie nie dziwi. Primo - Borejkowie ka偶dego
      "adoptuj膮" nie przejmuj膮c si臋 zbytnio, sk膮d przychodzi i jakie pogl膮dy na
      przesiadywanie u nich maj膮 ewentualni rodzice. Secundo - mo偶na si臋 domy艣la膰, 偶e
      Fryderyk, mimo 偶e syn pos艂uszny, ukochany i chluba rodzic贸w, podobnie jak jego
      brat zdaje sobie 艣wietnie spraw臋, 偶e jego rodzice (zw艂aszcza ojciec) mog膮
      "wstydu narobi膰" poprzez niezr贸wnowa偶one zachowania i dlatego trzyma R贸偶臋 z dala
      od nich. Wyjazd do USA w 艣wietle opis贸w z "呕aby" te偶 zaczyna si臋 jawi膰 jako
      ucieczka niekoniecznie jedynie przed ci膮偶膮 narzeczonej.
      Co mnie natomiast dziwi, to faktycznie kompletne nieprzejmowanie si臋 najm艂odszym
      dzieckiem, mimo 偶e c贸rka gimnazjalistka doznaje obra偶e艅 cia艂a, traci dobytek w
      po偶arze i prze偶ywa szok za szokiem. Zw艂aszcza, 偶e za najstarszym, doros艂ym synem
      matka leje 艂zy t臋sknoty, jakby faktycznie co najmniej umar艂. Normalny za艣 syn -
      maturzysta jest traktowany w domu jak ostatni degenerat i wyrzutek spo艂ecze艅stwa
      tylko dlatego, 偶e nie jest kopi膮 brata - to te偶 mi si臋 bardzo nie podoba.
      No, ale mo偶e to "艣wiat polskiego serialu" tak ich poch艂on膮艂 i ot臋pi艂, 偶e ju偶
      realnego 艣wiata nie widz膮... I ta serwetka na pianinie, jako艣 mi to
      beznadziejnie bezgustnie wygl膮da, a przecie偶 tak ba艂agan u Borejk贸w, jak i
      sterylna czysto艣膰 u Idy i wszelkie inne wariacje opisywane w ca艂ej Je偶ycjadzie
      s膮 ok. Tylko tu nawet mieszkanie bez sensu urz膮dzone.
      Generalnie - a偶 dziwne, 偶e maj膮 takie fajne dzieci.
      • iwles Re: Rodzice Schoppe 19.12.05, 13:27
        iwoniaw napisa艂a:

        > Zw艂aszcza, 偶e za najstarszym, doros艂ym synem
        > matka leje 艂zy t臋sknoty, jakby faktycznie co najmniej umar艂. Normalny za艣
        > syn -
        > maturzysta jest traktowany w domu jak ostatni degenerat i wyrzutek
        > spo艂ecze艅stwa
        > tylko dlatego, 偶e nie jest kopi膮 brata -


        Znam taki przypadek ........ m艂odszy syn jest traktowany jako gorszy tylko
        dlatego, 偶e nie jest kopi膮 "doskona艂ego" starszego brata....
    • yennefer_z_v Re: I jak oceniacie Zabe??? 05.12.05, 19:16
      Wczoraj kupi艂am i wczoraj przeczyta艂am w trybie natychmiastowym. Jestem bardzo
      pozytywnie zaskoczona. Moim zdaniem "呕aba" jest o wiele lepsza od "J臋zyka
      Trolli". To naprawd臋 stara dobra "Je偶yjada". Nie ma tego pesymizmu, kt贸ry mnie
      w "Trolli" przygn臋bi艂, jest za to wiele punkt贸w widzenia, a to naprawd臋 lubi臋.
      Mo偶e kilka konkretnych spostrze偶e艅:
      - 呕aba i rodzina Schoppe - niez艂y w膮tek, wreszcie nie same idea艂y ;) Moim
      faworytem jest Wolfi. Fantastyczna posta膰.
      - 呕eromscy - bardzo si臋 ciesz臋 z powrotu Bernarda. Piotrek na艣ladujacy styl
      wypowiedzi ojca to majstesztyk.
      - Aurelia - wreszcie wiemy, co si臋 z ni膮 dzia艂o. Ale jaka艣 taka bardzo otwarta
      si臋 zrobi艂a, zaskoczy艂o mnie to. Jej relacje z uczniami troch臋 za s艂odkie.
      Szkoda, 偶e Konrad pojawi艂 si臋 tylko w opowiadaniach innych.
      - Borejkowie - nic nie poradz臋 na to, 偶e ca艂y czas czekam na sceny przy
      Roosvelta :) Tego nic nie pobije. Du偶o mojej ulubionej Gabrysi, 艣wietna Ida,
      nadal zbuntnowany Tygry i R贸偶a coraz bardziej podobna do Gabrysi.
      - sceny, kt贸re najbardziej zapad艂y mi w pami臋膰: przygotowanie do projeku
      sakralnego u 呕eromskich, dyskusja Laury i R贸偶y o literaturze podczas wizyty
      matki Fryderyka, 艂adna romantyczna scena balkonowa ;) Laury i Wolfiego.
      Ale dwa pytania nie daj膮 mi spokoju:
      - czy to dobrze, 偶e Fryderyk wr贸ci艂? Niby wiedzia艂am, 偶e wr贸ci, ale mam
      wra偶enie, 偶e to zbyt optymstycznie rozwi膮znie..
      - pytanie bardziej uniwersalne: czy taka mi艂o艣膰 od pierwszego wejrzenia (Laura
      i Wolfi) jest mo偶liwa. Pytanie jest, rzecz jasna, retoryczne ;
      Og贸lnie bardzo mi si臋 "呕aba" podoba艂a. Od pewnego czasu (chyba od "Pulpecji"
      lub "NiN") cz臋艣ci "parzyste" podobaj膮 mi si臋 bardziej ni偶 "nieparzyste".
    • parapluie Re: I jak oceniacie Zabe??? 05.12.05, 19:29
      moze rodzina Fryderyka rzeczywiscie dziwna...ale chyba prawdziwa.Mamusia
      zakochana we w艂snym synku,ojciec k艂贸c膮cy sie z drugim synem...samo 偶ycie jak
      dla mnie!;P
      • jedynataka Re: I jak oceniacie Zabe??? 05.12.05, 22:06
        W艂a艣nie sko艅czy艂am 呕ab臋. I zdecydowanie mi si臋 podoba艂o. Mo偶e i jestem
        sentymentalna, ale w膮tek balkonowy z Tygrysem mnie uj膮艂 swoim czarem.
        Odniesienia do Romea i Julii moze nieco naciagane, ale wspinaczki po rynnie mi
        si臋 podoba艂y. Zgadzam si臋, 偶e Wolfi bardzo w stylu starego Baltony. I te偶 ma
        dziwne imi臋 ;) Taki bardzo w moim typie.
        Rodzice Schoppe bardzo przygn臋biajacy, ale mam wra偶enie, 偶e to odpowied藕 na
        ansze utyskiwania jakoby zbyt cukierkowo by艂o. Tylko, 偶e taka wolta to ju偶
        odrobin臋 przesada. Ja te偶 zapami臋ta艂am ich jako raczej ciep艂膮 rodzink臋 ni偶 mo偶e
        nie patologi膮, ale chyba lekk膮 dysfunkcjonalno艣ci膮 to to mo偶na nazwa膰.

        w膮tek R贸偶y i Fryderyka-no co偶 oni zawsze odrobin臋 bajkowi byli.

        a co do "Czarnej Polewki" to gdzie艣 czyta艂am, 偶e ma by膰 o Pyziaku. Bo
        czytelniczki si臋 domagaja jakiego艣 niewielkiego odcienia szaro艣ci u niego. Je艣li
        to prawda, to ja si臋 BARDZO ciesz臋, bo to jedna z moich ulubionych postaci :)

        pozdrawiam
    • nancy_callahan Re: I jak oceniacie Zabe??? 06.12.05, 10:45
      Bardzo pozytywnie, czuj臋 powr贸t do dawnych dobrych pozycji Je偶ycjady (po
      dziwnej i nijekiej Trolli), a wi臋c wielki plus i powiem troszk臋 wi臋cej sceny z
      Wolfim i Tygrysem niemal tak dreszczowe jak Pulpecji z Balton膮.
      Wi臋cej wra偶e艅 chyba po drugim przeczytaniu, ale na razie jestem odci臋ta od
      藕r贸d艂a, po偶yczy艂am mamie.
    • emusia Re: I jak oceniacie Zabe??? 06.12.05, 18:32
      no sko艅czy艂am czyta膰 (gdyby nie cholerna szko艂a, napisa艂abym to wszystko ju偶 w
      nocy :) ). I dziel臋 si臋 wra偶eniami.

      "J臋zyk Trolli" mi si臋 osobi艣cie nie podoba艂 i ba艂am si臋, 偶e tak samo b臋dzie
      z „殴ab膮”. Na ca艂e szcz臋艣cie myli艂am si臋.
      Jestem zakochana w Wolfim, nast臋pca Baltony czyli ch艂opak z krwi i ko艣ci
      (znaj膮c 偶ycie za jakie艣 3 tomy b臋dzie mia艂 w膮sy). Ciesz臋 si臋, 偶e jest z
      tygryskiem. Lucka Leluj臋 lubie, tak jak i Jacka Leluj臋 lubi艂am w ‘opium…’, ale
      wol臋 widzie膰 Laur臋 z Wolfim, tak wola艂am Kresk臋 z Ma膰kiem :). A 偶e sceny
      balkonowe banalne? A co w je偶ycjadzie nie jest swoja drog膮 banalne? Czy
      naprawd臋 nie s膮dzi艂y艣cie, 偶e Gaba sko艅czy z Pyziakiem w ‘Kwiecie…”, Kreska z
      Ma膰kiem w „opium…” czy Pulpa z Balotn膮 w „Pulpecji” przy pierwszym czytaniu?
      Tak wi臋c podoba mi si臋 w膮tek Laury i Wolfiego, nie podoba mi si臋 tylko to, 偶e
      od razu ma艂偶e艅stwo. Ludzie. W tej Je偶ycjadzie od jakiego艣 czasu sta艂o si臋 to
      plag膮. Jeszcze Pulpie mog臋 to wybaczy膰, ale i Pyza w stogu siana z Frytkiem si臋
      zar臋cza na pierwszym tak w艂a艣ciwie spotkaniu, a teraz Laura gdy widzi ch艂opaka
      4 raz w 偶yciu. Fajnie, 偶e uznali, 偶e s膮 jedyna mi艂o艣ci膮 w swoim 偶yciu, ale
      niech cholera chocia偶 raz pogadaj膮 ze sob膮 (czyt. nie k艂贸c膮 tylko rozmawiaj膮).
      Powr贸t Fryderyka mnie cieszy. Mo偶e reakcja R贸偶y troch臋 dziwna, ale sam powr贸t
      mnie cieszy, bo Fryderyka w „Imieninach” polubi艂am i przykro mi by艂o, gdy
      czyta艂am jak rozrabia w „J臋zyku…”. Teraz wiadomo, 偶e si臋 ch艂opak pogubi艂 nieco,
      ale jednak zdecydowa艂, co jest tak naprawd臋 wa偶ne i wr贸ci艂 do R贸偶y.
      Co do g艂贸wnej bohaterki, to 呕ab臋 w sumie ma艂o mo偶emy pozna膰. Poza pierwszymi
      paroma rozdzia艂ami, nie wiemy za bardzo, co si臋 dzieje w jej g艂owie. Nie znamy
      za bardzo jej my艣li, tylko jej czyny. Ale chyba j膮 polubi艂am :)
      Piotrka 呕eromskiego te偶 lubi臋, bo przypomina swojego ojca ale tego
      z „Brulionu…”, kt贸rego lubi臋, bo aktualnie po lekturze „呕aby…” straci艂am serce
      do Anieli i Bernarda ca艂kowicie. Jako艣 mnie zbulwersowa艂o siedzenie na drabinie
      w z go艂ym torsem. Nie wiem czemu :).
      Aurelii jako艣 nie widz臋 w roli nauczycielki. Nie wiem te偶 dok艂adnie gdzie j膮
      widz臋, ale nie, nauczycielka to nie to.
      Pani sznytek te偶 nie wiem co tam robi, bo ju偶 na emeryturze powinna dawno
      siedzie膰, a nie dzieci m臋czy膰 :).
      Og贸lnie wieje takim Borejkowskim ciepe艂kiem i nie ma prawie w og贸le, poza
      drobnymi wspomnieniami, okarabes贸w czy jak im tam by艂o, a to dobrze, bo ich nie
      lubi臋 :)
      Du偶y plus za Wolfiego, kt贸rego odbije Laurze przy pierwszej okazji i chc臋
      gor膮co pani Musierowicz podzi臋kowa膰 za t膮 ksi膮偶k臋 :)
      • jasmina_a Re: I jak oceniacie Zabe??? 06.12.05, 21:15
        Spodziewalam si臋 gorszych komentarzy Zaby, po tym co pisaliscie o jezyku
        trolli, kt贸ry mi osobiscie bardzo si臋 podoba. 呕aba wg mnie jest 艣wietna, jak
        zreszt膮 ka偶da ksi膮zka MM. Wprawdzie fryzura Tygryska mog艂aby by膰 inna, ale te
        wszystkie sceny z Wolfim b. mi sie podoba艂y. Wszyscy chyba sie domyslali
        powrotu Fryderyka...Boj臋 sie o czarn膮 polewk臋, 偶e Laura odrzuci Wolfiego..:(
      • taka_misia Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 11:47
        Ju偶 od pewnego czasu zabiera艂am si臋, 偶eby wypoci膰 sensowne uzasadnienie mojej
        sympatii do "呕aby" :) A teraz to ju偶 nie musz臋, po prostu ca艂kowicie si臋 zgadzam
        z ka偶dym Twoim zdaniem :)

      • ryza_malpa1 Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 12:29
        Bardzo mi si臋 呕abcia podoba艂a :)
        I po艣mia艂am si臋 serdecznie, i pou偶alalam nad patologiczna rodzin膮, i znalaz艂am
        dawny je偶ycjadowy klimat. Generalnie jestem mi艂o zaskoczona.
        Akcja jest bardzo rozbudowana i galopje wi臋c na samym wst臋pie przeczytalam
        sobie zako艅czenie co by nie przeskakiwa膰 opis贸w i retardacji .
        Irytuj膮 mnie jak zwykle zreszt膮 typy m臋skie: ten p贸艂idiota 呕eromski za
        przeproszeniem ale na wra偶liw膮 i spokojn膮 呕abcie nie zas艂uguje.
        Podobnie jak Wolfi - TYgrysek te偶 nie zas艂uguje na takiego ma艂o skomplikowanego
        facecika ( ca艂y czas mam wra偶enie, ze Wolfi ma brudne nogi).

        Ale to chyba jakas tendecja - poza Nerwusem i Koziem faceci w Je偶ycjadzie s膮
        wyj膮tkowo nijacy - nie maja szczeg贸lnych zinteresowa艅, nie dzia艂aj膮w 偶adnych
        organizacjacj, wolontaratach, teatrach alternatywnych....Nie wiem co taka
        Kreska na przyk艂ad zobaczy艂a w Macieju Ogorza艂ce?
    • donatta To, co najbardziej uderza ... 06.12.05, 22:32
      Nie analizuj臋 wnikliwie i nie rozbieram na kawa艂ki. Ksi膮偶k臋 po艂kn臋艂am w
      p贸艂torej godziny pomi臋dzy tortem urodzinowym mojego syna, a powrotem do domu,
      po czym zostawi艂am szwagierce, 偶eby mnie nie odrywa艂a od pracy (ksi膮偶ka, nie
      szwagierka). I st膮d tylko bardzo og贸lne uwagi.

      Uderzy艂y mnie trzy rzeczy:

      1. Opisywana przez wszystkich dziwna metamorfoza pa艅stwa Schoppe. T艂umacz臋 to
      jedynie tym, 偶e nasze pierwsze spotkanie z rodzicami Fryderyka widziane by艂o
      przez r贸偶owe okulary zakochanej Pyzy. Poza tym by艂o to przyj臋cie, mn贸stwo
      go艣ci, ka偶dy stara si臋 by膰 mi艂y i robi膰 dobre wra偶enie. No i jeszcze wtedy nie
      by艂o zgryzot w postaci wyjazdu jednego synka za ocean, a drugiego
      niespe艂niaj膮cego oczekiwa艅 rodzic贸w. To chybe jedyne wyt艂umaczenie takiej
      szokuj膮cej zmiany charakter贸w.

      2. Naci膮gana dyskusja R贸偶y i Laury w obecno艣ci pani Schoppe. To takie
      odgrzewanie potyczek s艂ownych (przepraszam, moja droga), kt贸re bawi艂y i
      wzbudza艂y pozytywne emocje, gdy siostry by艂y w wieku przedszkolnym i
      wczesnoszkolnym. Tutaj tak jakby na si艂臋 wklejone z wcze艣niejszych ksi膮偶ek za
      pomoc膮 polecenia kopiuj - wklej - zachowaj.

      3. No i ta strasznie naiwna scena powrotu Fryderyka. Zamiast da膰 mu fang臋 w
      nos, a zakupione ciuszki jednym zr臋cznym ruchem r臋ki cisn膮膰 przez balkon, kt贸ry
      wszak偶e odgrywa w tym tomie niebagateln膮 rol臋, R贸偶a zachowuje si臋 jakby nigdy
      nic. I jeszcze ta torba! R贸偶a ma wszystko, opr贸cz torby do szpitala, a
      marnotrwany kochanek - c贸偶 za telepatyczna wi臋藕! - przywozi w艂a艣nie torb臋.
      Gdyby mnie m贸j facet po takim potraktowaniu przyni贸s艂 w prezencie kawa艂
      walichy, wylecia艂by razem z ni膮 i to zanim zd膮偶y艂by nawet otworzy膰 usta.
      Rozumiem: perfumy, ciuszki (no, tu w sumie jest rozgrzeszony, R贸偶a by艂a w
      ci膮偶y), co艣 do domu, co艣 wyjatkowego, szczeg贸lnego. A tu: torba. No chyba, 偶e
      by艂a inkrustowana szlachetnymi kamieniami ...

      Ale i tak mi si臋 dobrze czyta艂o!
    • mankencja Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 09:56
      w scenie, kiedy fryderyk m贸wi, 偶e "wynajmiemy sobie mieszkanie" na miejscu R贸偶y
      odpowiedzialabym zapewne "nie, ty sobie wynajmiesz, ja z tob膮 nie chc臋 mie膰 nic
      wsp贸lnego, a w ogole, to jak ty smiesz podejmowac takie decyzje samodzielnie,
      zachowujac si臋, jakgdyby nigdy nic", al.bo cos w tym stylu. w og贸le,
      ta 'szlachetna' istota .
      • mankencja KONTYNUUJ臉, ZA WCZE艢NIE SI臉 WYSLA艁o 07.12.05, 09:59
        w og贸le, ta 'szlachetna' istota wydaje si臋 by膰 do艣膰 g艂upia, ze swoim uwodzeniem
        na praktykach, totalnym nierobstwem w czasie ci膮zy, okraszonym do tego
        wznios艂ymi gadkami o szmacie i kurczakach w budce.
        • melba76 Ci膮偶a R贸偶y... 07.12.05, 10:14
          Bo to w og贸le jest naci膮gane. Pami臋tacie pot臋偶ny w膮tek z forum na temat braku
          seksu w Je偶ycjadzie? I potem rozmowa Fryderyka z tat膮 Borejko - jako aluzj臋 do
          tego偶 w膮tku? Wysz艂o totalne odw贸rcenie kota ogonem, jakie艣 podr臋cznikowe
          triuzmy, pu艂apki biologiczne...wszystko mocno wydumane. A og贸lnie chodzi艂o o
          to, 偶e seksualno艣膰 doros艂ych przecie偶 (lub dorastaj膮cych) bohater贸w jest
          kompletnie w ksi膮偶kach pomijana. Oni s膮 tacy w艂a艣nie "nadludzcy" - za r膮czki
          si臋 potrzymaj膮, piwa nie napij膮 - towarzystwo mocno oazowe ;)

          No i kiedy seks zaistnia艂 na kartach ksi膮偶ki- a zaistnia艂 te偶 w zasadzie
          poprzez skutek dzia艂ania - wpadkow膮 ci膮偶臋, to zamiast urealnienia mamy ju偶 mega
          naci膮ganie. Dwudziestoletnia dziewczyna podczas dwutygodniowych
          praktyk "uwodzi" - czy偶by to jej wina ;) i od razu wpada! No i w艂a艣nie o to
          chodzi - mo偶e jakby w domu zamiast 艂aci艅skiech cytat贸w us艂ysza艂a czasem na
          przyk艂ad od w艂asnej matki to i owo na temat seksu i prokreacji, mo偶e jakby
          posz艂a na wizyt臋 do ginekologa - zanim pohasa艂a z lubym - efekt by艂by inny? Ale
          tak - mamy tylko - zaistnienie seksu i "kara" w postaci nieplanowanej ci膮偶y,
          Kt贸r膮 zreszt膮 ca艂a rodzina przyjmuje z naiwnym entuzjazmem "dzidziusie tak
          s艂odko pachn膮". I wychodzi na to, 偶e seks przedma艂偶e艅ski jednak jest be ;)

          I dochodzimy do postaci R贸偶y w "呕abie" - nazbyt mi艂osiernej, uwznio艣lonej i
          zn贸w - nierealnej....Zawis艂a na rodzinie, czeka jak wierna Penelopa i kiedy
          niewierny staje w drzwiach wita go ze spokojem i ciel臋cym zachytem. A powinna
          Frycka spu艣ci膰 ze schod贸w co najmniej. Wr贸ci艂 przed porodem, wynajm膮 kawlerk臋,
          wszystko cacy. A gdzie jej stres, emocje, l臋ki, gdzie jej krzywda? Wszystko
          rozmywa si臋 w zapachu 艣wi膮tecznego ciasta, kt贸re ciamka sobie zgodnie rodzina?
          • melba76 Autokorekta ;) 07.12.05, 10:16
            R贸偶a nie mo偶e pogada膰 z mam膮 o seksie, bo Gabrysia takowego nie uprawia - chyba
            偶e robi to w swoim pokoju w towarzystwie 艣pi膮cego niespokojnie
            jedenastolatka ;) ale to chyba wielka sztuka ;)
          • ryza_malpa1 Re: Ci膮偶a R贸偶y... 07.12.05, 12:16
            Oj, melba...to tylko ksi膮偶ka...taka bajka :D
            Ja si臋 nie irytuje, bo wiem, ze autorka taka juz jest i kwita.
            I ch臋tnie sobie nawet czytam ksi膮偶臋czk膮 o m艂odzie偶y oazowej, bo to dla mnie
            spora egzotyka :D
            • melba76 Re: Ci膮偶a R贸偶y... 07.12.05, 13:01
              Ale偶 ja daleka jestem od irytacji ;) wr臋cz przeciwnie, nurzam si臋 w klimacie
              Je偶ycjady z wielk膮 symapti膮. Co nie zmienia faktu, 偶e mojej ma艂ej Idusi, jak
              ju偶 b臋dzie wi臋ksz膮 Idusi膮, powiem, 偶e 艣wiat jednak TAK nie wygl膮da - po co ma
              si臋 dziewcz臋 rozczarowa膰 ;)
    • nighthrill Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 10:28
      Sko艅czy艂am wczoraj po pracy, czyta艂am dwa dni, bo wci膮偶 mnie co艣 odrywa艂o, a to
      korepetycje, a to obiad, a to zakupy. Przeplata艂am t臋 lektur臋 "Nowymi
      przygodami Miko艂ajka":)

      I...

      1) Te偶, jak wiele z Was, przeczuwa艂am od pocz膮tku, 偶e Fryderyk wr贸ci i zrobi to
      rzecz jasna pod koniec ksi膮偶ki. Spodziewa艂am si臋 tylko, 偶e wparuje do szpitala
      i zobaczy nowonarodzone dziecko, 偶eby scena by艂a jeszcze bardziej wzruszaj膮ca:)
      Pani Musierowicz straci艂a chyba zdolno艣膰 wymy艣lania naprawd臋 zaskakuj膮cych
      zwrot贸w akcji, kt贸re mia艂y miejsce we wcze艣niejszych ksi膮zkach,
      np. "K艂amczusze".

      2) Jeszcze o Fryderyku - historia z mailami, kt贸re nie dochodz膮 naci膮gana jak
      szlag. Po co Fryderyk zmienia艂 adres mailowy, skoro powinien czeka膰 na
      wiadomo艣ci od R贸偶y i rodziny pod starym? Zlikwidowa艂 go tak sobie, ani razu nie
      zajrza艂 na star膮 poczt臋? Dlaczego nie kontaktowa艂 si臋 z rodzin膮, nie dzwoni艂,
      nie odbiera艂 telefon贸w? Czy 23-letni cz艂owiek mieszkaj膮cy do tej pory z rodzin膮
      mo偶e na obczy藕nie tak po prostu uci膮膰 te kontakty?
      I wraca, taki nieskalany, mami Pyz臋 wyprawk膮 dla niemowl臋cia (wyrwa艂 mi si臋 w
      tym momencie ksi膮偶ki szyderczy chichocik), a Borejkowie zapraszaj膮 go do sto艂u.
      Wraca jak Pyziak na pierogi w "Opium..":) zadnej rozmowy z R贸偶膮 sam na sam,
      偶adnego z jego strony pytania i niepewno艣ci czy dawna wybranka jeszcze go chce
      po jego nieodpowiedzialnych wybrykach.

      3) Sama R贸偶a te偶 budzi troch臋 w膮tpliwo艣ci - nie my艣li o przysz艂o艣ci, studiach,
      pracy, pieni膮dzach, zwala si臋 na g艂ow臋 rodzinie (cho膰 z drugiej strony, co ma
      zrobi膰?). Ale ile jeszcze os贸b pomie艣ci mieszkanie na Roosvelta i kogo jeszcze
      da si臋 utrzyma膰 z pensji Gabrysi i Grzesia oraz emerytur dziadk贸w? Pyza zdaje
      si臋 o tym nie my艣le膰.
      Jej szlachetno艣膰 i matkopolko艣膰 jest troch臋 wymuszona. Te wszytskie
      deklaracje...

      4) Romans Laury i Wolfiego - Przemiana Laury raczej niewiarygodna, Wolfi jako
      posta膰 podoba mi si臋 bardzo. Natomiast szybko艣膰 nawi膮zania si臋 mi艂osnej nici i
      plany ma艂偶e艅skie na dok艂adk臋 pomi臋dzy osobami osiemnastoletnimi wydaj膮 si臋
      naprawd臋 niebywale dziwne. Rozumiem, 偶e Laura mo偶e tego chie膰 i rozumiem
      dlaczego. Ja tak偶e, wychowana w trudnej rodzinie, marzy艂am w liceum, by wyj艣膰
      za mojego pierwszego ch艂opaka. Nie wysz艂am, czego nie 偶a艂uj臋:) Trudno mi
      wyobrazi膰 sobie, by ch艂opak przed matur膮, zw艂aszcza tak niezale偶ny jak Wolfi,
      planowa艂 艣lub. Zreszt膮, zauwa偶cie, 偶e to Laura m贸wi, 偶e chc膮 si臋 jak
      najszybciej pobra膰:) Nie ma sceny o艣wiadczyn w obecno艣ci rodziny, jak
      w "Pulpecji".
      Tu nie chodzi o to, 偶e wzorem nowych trend贸w 艣lub trzeba odsuwa膰 w
      niesko艅czono艣膰, a dzieci na "po trzydziestce". Ale 艣luby "z mi艂o艣ci", bez
      presji ci膮偶y, w wieku 18 lat zdarzaj膮 si臋 obecnie bardzo rzadko. I nie s膮dz臋,
      偶eby Wolfi i Laura byli na to gotowi pod wzgl臋dem odpowiedzialno艣ci i
      dojrza艂o艣ci. Musz膮 si臋 najpierw lepiej pozna膰.

      5) Wkurzaj膮ce s膮 wycieczki przeciwko feministkom. "Mia艂a co prawda niez艂e nogi,
      ale zarzuca艂a go sloganami o m臋skiej dominacji...". Lito艣ci! Taki niby g艂臋boki
      facet ocenia najpierw nogi? Pani Musierowicz nurza si臋 w swojej ulubionej
      konserwatywno-patriarchalnej wizji 艣wiata, kt贸ry kobiety ozdabiaj膮 m臋偶czyznom.

      6) Od kiedy Papa Roach jest zespo艂em punkowym? Czy punkowcy, kt贸rzy maj膮 lu藕ny
      i niezal;e偶ny stosunek do rzeczywisto艣ci, pomna偶aj膮 swe pieni膮dze na gie艂dzie i
      ciesz膮 si臋 jak g艂upi z notowa艅?
      Odnosz臋 tu wra偶enie, 偶e pani Musierowicz wie o punku tak ma艂o, jak wiedzia艂a o
      rasta pisz膮c "J臋zyk Trolli" i 偶e jest to bardzo na si艂臋. Ju偶 lepiej nie
      udziwnia膰...

      7) 呕eby nie by艂o, 偶e jestem beznadziejnie zgry藕liwa - ksi膮偶ka podoba艂a mi si臋
      bardzo, du偶o bardziej, ni偶 "Trolla", cho膰 nie odnajduj臋 w niej klimatu starej
      Je偶ycjady, jak piszecie. To ju偶 nie te czasy:)
      A co mi si臋 podoba艂o?
      - posta膰 呕aby
      -posta膰 Piotrka
      -brak odniesie艅 politycznych i religijnych
      -J贸zinek
      -dobrze przedstawiona atmosfera domu Borejk贸w
      -brak nachalnego moralizatorstwa

      :)
    • pampelka Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 12:51
      Tak, 呕aba lepsza ni偶 ostatnie powie艣ci ale wci膮偶 obarczona tym samym b艂edem.
      Jakim?
      Pierwsze cz臋艣ci Je偶ycjady, te najlepsze, to by艂y ksi膮zki dla nastolatek, z
      dobrym t艂em obyczajowym. Tematem zatem by艂a mi艂o艣膰 i to mi艂o艣膰 ciekawa
      (K艂amczucha, kt贸ra nacina si臋 na ksi臋cia z bajki, Gabrysia, kt贸ra musi si臋
      zmierzy膰 z notorycznym podrywaczem, Kreska, kt贸rej inna zabiera ch艂opaka sprzed
      nosa, wreszcie zakompleksiona, dojrzewaj膮ca Celestyna), bohaterki jednak,
      uwik艂ane w romanse musia艂y zmierzy膰 si臋 i z innymi problemami dorastania. Zatem
      Gabrysia boksowa艂a si臋 z niech臋ci膮 do pani Trak i w w艂asnym lenistwem, po tym
      gdy odkry艂a, 偶e ca艂y dom jest na g艂owie mamy. K艂amczucha mia艂a zabawne konflikty
      z ojcem, jescze lepsze z Mamertami, przysz艂o jej na w艂asnej sk贸rze pozna膰, 偶e
      k艂amstwo nie pop艂aca i zweryfikowa膰 swe 偶yciowe credo. Celestyna wychodzi艂a z
      roli domowego popychad艂a, wychodzi艂a zreszt膮 przezabawnie, Ida za艣, r贸wnie
      zakompleksiona, odkrywa艂a swoj膮 kobieco艣膰.
      Opr贸cz tego, czytelnik mia艂 jeszcze szans臋 na zabawne, celne analizy
      codzienno艣ci, alucje polityczne (zw艂aszcza w Opium), wreszcie na smaczki
      obyczajowe (ach wspania艂a K艂amczucha jako pomoc domowa).
      W tamtych czasach MM. by艂a te偶 du偶o 艂askawsza dla bohater贸w, zw艂aszcza
      negatywnych i rzuca艂a na nich cieplejsze 艣wiat艂o (Pir贸g, pani Trak).
      Potem autorka posz艂a w ba艣艅, ba艣艅 o dobrej rodzinie, samotnej wyspie na morzu
      plugastwa. Nic w tym z艂ego, autor idzie 艣cie偶kami, kt贸rymi sam si臋 wiedzie,
      problem moim zdaniem w tym, 偶e posz艂a niekonsekwentnie. I st膮d ustyskiwania.
      Je艣li zatem 呕aba mia艂aby by膰 ba艣ni, nie powinna by膰 infekowana tzw codziennymy i
      gro藕nymi problemami jak cho膰by ci膮偶a szwagierki. Tymczasem za艣 mamy taki
      miszmasz, 偶e naszych cudownie dobrych bohater贸w konfrontujemy z rzeczywisto艣ci膮,
      kt贸ra ani ich nie zmienia, ani nie dotyka, jest jedynie sztafa偶em cywilizacyjnym
      dla pewnych tez.
      Czy ci膮偶a R贸偶y naprawd臋 nie niesie problem贸w.
      Oto m艂oda dziewczyna. Nie zarabia. Sam w贸zek to marny 1 tys. z艂otych, prawei
      tyle samo 艂贸偶eczko, dobra po艣ciel i pochraniach, kila st贸w, dalej pieluchy
      tetrowe, lepsze bawe艂niane, ka偶da kilkana艣cie z艂otych, plus ob艂臋dnie drogie
      koszulki (3 to 90 z艂 w mothercare) dobry materacyk te偶 swoje kosztuje. Zatem
      jest powa偶nym obci膮偶eniem finansowym i nie napisze nawet o podgrzewaczu do
      butelek, tym czym艣 do odci膮gania pokarmu, r贸偶nych smoczkach awent itp. Tymczasem
      jej matka ma na utrzymaniu tr贸jk臋 dzieci, pracuje na uczelni, ojciec te偶 nie
      zarabia, a dziadkowie s膮 na emeryturach.
      R贸偶a tymczasem bedzie jeszcze niesamodzielna przez kilka lat, zamierza przecie偶
      rzuci膰 te astrofizyk臋. Dziecko zatem trafi do babci i dobrze, bo mi艂a i bezp艂atna.
      Nadto w niedu偶ym jednak mieszkaniu juz teraz mieszka siedem os贸b. Mia艂oby osiem
      w tym ma艂e, brykaj膮ce dziecko, mnie by to przeszkadza艂o.
      I nie tylko.
      Dziewczyna jest m艂oda, je艣li tata si臋 brzydko m贸wi膮c wypnie czeka j膮 procedura
      procesowa ustalenia ojcostwa, a je艣li nie dziecko b臋dzie jako nie艣lubne. B臋dzie
      te偶 jednak obci膮偶eniem, bo mata z dzieckiem nie szuka tylko m臋偶a, szuka te偶 ojca
      dla dziecka, a czasem trudno u艂api膰 za jednym razem te dwie cnoty.
      Ci膮偶a zatem jest powa偶nym rodzinnym problemem, r贸wnie偶 i dla Gabrysi. Czy ona
      nigdy nie my艣li o tym, 偶e JUZ zostanie babci膮, nie dotyka jej to.
      W ten spos贸b mo偶na roz艂o偶y膰 na cz臋艣ci pierwsze ka偶dy tzw 偶yciowy problem z
      rodzin膮 Szoppe w艂膮cznie. Nie s膮 patologicznie, ale nieszcz臋sliwi. MM odmawia im
      jednak prawa do ludzkich cech, od poczatku do ko艅ca prezentuj膮 si臋 negatywnie.
      Tak jak pani Sznytek.
      Szoppowie tymczasem, nie dlatego s膮 niefunkcjonalni, 偶e kochaj膮 seriale, ale
      dlatego, ze najwyra藕niej co艣 w tej rodzinie szwantukuje. Dowodem tego jest
      zabawaw w sedziego (k艂贸cimy sie w obecno艣ci osoby postronnej branej na arbitra0.
      To typowa gra psychologiczna, opisana w by艂e poradniku, ale ma ona te偶 pewn膮
      motywacj臋, mechanik臋 i konsekwencj臋.
      Ja to widz臋 tak.
      Dalsze cz臋艣ci Je偶ycjady to ksi膮偶ki o nastolatkach pisane dla trzydziestolatek, z
      ich j臋zykiem, ich kulaturaln膮 otoczk膮 i ich marzeniami.
      Pog艂臋baij膮cy si臋 rozziew mi臋dzy realiami powie艣ciowymi, a 偶yciowymi wynika z
      niuregulowanego stosunku do materii: ba艣艅 to czy powie艣膰 obyczajowa.
      Pewn膮 charakterystyczn膮 dla nich cech膮 jest dominanta opisu. Postaci
      przedstawione s膮 deklaratywnie. One m贸wi膮 o sobie jakie s膮, rzadko jednak te
      cechy poznajemy w tzw akcji. Wiemy, 偶e Gabrysia przyja藕ni sie z Anielk膮 K. Ale
      czy widzieli艣my jakie艣 ich spotkanie. gabrysia zyje w 艣cis艂ym rodzinnym
      kordonie, on wyznacza granice jej 艣wiata, gdzie tam jest, by艂o miejsce na Aniel臋?
      Cho膰 w tej ksi膮偶ce mniej jest moralizowania, wci膮偶 i wci膮偶 wy艂a偶膮 z niej
      pogl膮dy. Scena z internatutk膮: nieudana,. Internautka nie do艣膰 , ze
      niespecjalna,m to g艂upia i jeszcze 偶ar艂oczna! Na dodatek feministka!
      Dziecko jest darem, li i jedynie! I basta! Rodzina ach rodzina. Rodzina jako
      klan! Ja prywatnie m贸wi膮c, ba艂abym si臋 w偶eni膰 w Borejk贸w. Ba艂abym si臋, ze mnie
      zaw艂aszcz膮.
      Kolejna sprawa: pieni膮dze. Bohaterowie kt贸rzy 偶yj膮 ideami, a tacy jednak sa
      Borejkowie, lekka r臋k膮 kupuja drogie albumy fotograficzne i w贸zki, jedz膮
      wykwintnie i ch臋tnie si臋 dziel膮. A ja si臋 pytam sk膮d maj膮? No chyba 偶e to jest
      jak w grze komputerowej: zdob臋dziesz pieni膮dze na kody i wszystko ci jedno ile
      wydajesz na tapety. Kwestia pieni臋dzy dotyczy i Wolfiego. Sk膮d on ma na sprz臋t
      audio dla 呕aby, na te farby itp. To偶 to maturzysta.
      Pozosta艂a te偶 typowa dla poprzednich powie艣ci nadludzka dobro膰 boahter贸w. 呕adne
      z nich nie zmaga sie z 偶adnym problemem. gabrysia pracuje na uczelni. To taki
      cymes? Uczelnia cz臋sto zakwita konfliktami, grupami lobbystycznymi, plotkami,
      nad kt贸rymi Gabrysia przep艂ywa such膮 nog膮. Mo偶e zatem sta膰 patrze膰 w okno i
      m贸wic o wypalaniu mis. Bo 艣wiat zewn臋trzny jej si臋 nie ima.
      Podobnie jak poprzedniczki oceniam powie艣膰 an lekki plus. Nie za艣mia艂am si臋,
      razi艂y mnie stare dialogi w ustach dzieci i sztampowe rozwi膮zania problem贸w.
      Jak zawsze za艣 zm臋czy艂a mnie konwencja telenoweli. Bo jakby nie wybrzydza膰 na
      takie M jak Mi艂o艣膰 je偶cycjada bardzo si臋 do niej upodabnia. I tu pojawiaj膮 si臋
      stare postacie, bez znaczenia dla akcji, a tylko po to by donie艣膰, 偶e Orelka to
      bedzie mia艂a dziecko i pracuje w szkole, a Konrad zosta艂 wielkim re偶yserem.
      Jakkolwiek krytyczna by艂aby moja ocena ksi膮偶ke kupi艂am, chetnie przeczytam
      nast臋pn膮, a pani膮 MM. szczerze lubi臋, cho膰 gramy w innych dru偶ynach.
      Pozdrawiam wszystkie fanki


      • zgred67 Nie tak drogo! 07.12.05, 13:33
        Za pozwoleniem, moja droga, nie przecz臋, 偶e dziecko generuje wydatki,
        ale podane przez Ciebie oszacowania cenowe s膮 nieoptymalne. Niez艂y
        wielofunkcyjny polski w贸zek (resory w sk贸rze, przek艂adana r膮czka,
        wyjmowana gondolka) kosztowa艂 mnie 2 lata temu oko艂o 600PLN, a nie tysi膮c.
        艁贸偶eczko te偶 nie kosztuje tysi膮c z艂otych, tylko dwie艣cie. A ciuchy w
        wymienionym przez Ciebie sklepie s膮 bardzo drogie. W innych s膮
        o wiele ta艅sze, a w supermarketach jeszcze ta艅sze, a na allegro
        mo偶na kupi膰 u偶ywane jeszcze taniej i moja szwagierka tam w艂a艣nie
        kupuje, mimo 偶e nie jest 藕le sytuowana. Ja zap艂aci艂em tysiac za w贸zek,
        艂贸偶eczko, materac i chyba jeszcze po艣ciel.
        • yasmeen Re: Nie tak drogo! 08.12.05, 20:52
          tak, tylko ja pamietam tych Borejkow, ktorzy jedli na kolacje oszczedne a pelnowartosciowe kanapki z pasta... Gdzie siostry znaszaly jedna po drugiej ciuszki, a mama probowala na rozne sposoby urozmaicic skromna garderobe corek (vide motyl Gabrysi czy tez zwiewne suknie Idy). I jakos mi teraz zgrzyta tekst o kupnie nowego wozka, bo co prawda w rodzinie jest kilka, ale milo jest kupowac dziecku cos nowego...
          Podkreslam cos nowego, wiec uzywane ciuszki z Allegro chyba odpadaja...
          A ja wlasnie jestem na etapie kompletowania wyprawki dl adziecka - wozek, fotelik, lozeczko, nosidelko, wanienka, ubranka, materacyk, posciel... Nie jest rozowo, wierz mi...

          Troche mi zal tych opisow, gdzie widac bylo, ze dziury budzetowe mniejsze lub wieksze mozna bylo zalatac pomyslowoscia i miloscia... O np. te slynne dziela Kreski :)

          pozdr
          yas
          yas
      • dakota77 Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 13:52
        Co do pieniedzy- od dawna wiemy, ze Gabrysia nie tylko pracuje na uczelni, ale
        i duzo publikuje. grzegorz pracuje, a napisalas, ze nie. Co do pieniedzy
        wolfiego, w ksiazce wyraznie ejst napisane, jak zarabial. radze go odnalezc.
        po co Rozy procedura ustalania ojcostwa? nawet gdyby Frycek sie wypial, a tego
        nie zrobil, niechec do uczestniczenia w wychowaniu dziecka nie mjsi rownac sie
        domowie uznania dziecka za swoje.
        Ze spora czescia twoich zarzutow sie jednak zgadzam.
        • pampelka Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 14:19
          przepraszam. Je艣li nie dopatrzy艂am sie zarobk贸w Wolfiego. M贸j b艂膮d ale geneza
          jego tkwi w tym o czym pisa艂am: deklaratywno艣ci. Nie pami臋tam ju偶, jak dorabia
          Gabrysia,zapewne publikuje, bo jest do tego zmuszona, je艣li chce jeszcze wy偶sze
          stopnie naukowe osi膮gn膮膰, ale publikacje naukowe to marny grosz. Wiem, bo moja
          przyjaci贸艂ka, te偶 pracownik naukowy, te偶 doktor, te偶 publikuje, traktuj膮c to
          jednak z musu jako trampolin臋 do kaiery, zarabiaj膮c pisaniem do r贸偶nych gazet,
          skocznych tekst贸w na tematy paranaukowe. 呕yje za艣 z przer贸偶nych grant贸w,
          konferencji i diet, 艣cibolonych, 偶eby by艂o na mieszkanie, bo na samoch贸d to ju偶
          nie bardzo.
          Masz racj臋 Dakoto z t膮 procedur膮 ustalania ojcostwa ale tu sprawa jest niejasna.
          Wszak on wyjecha艂 i s艂uch o nim zagin膮艂, a tymczasem dzieci臋 ma si臋 rodzi膰 i
          trzeba co艣 poda膰 w urz臋dzie. Czy R贸偶a m贸wi膮c, 偶e nic nie chce ma na my艣li
          r贸wnie偶 nazwisko? Raz m贸wi o dziecku, 偶e b臋dzie Szoppe ale sk膮d o tym wie? Wszak
          Frycek nie powiedzia艂 jasno co zrobi. Mo偶e nic nie chcia艂 zrobi膰, mo偶e w Stanach
          przysz艂o mu do g艂owy, 偶e najlepiej zapomnie膰?
          Na pocieszenie mam tak膮 histori臋 z 偶ycia: jeden wredny Frycek zrobi艂 mojej
          kole偶ance dziecko i brzydko si臋 wypi膮艂. Dziadzio, ojciec kole偶anki pojecha艂 do
          Frycka, nat艂uk艂 go bardzo mocno, z艂amana noga itp, a dziecko zapisali jako
          nie艣lubne. By艂 problem bo ksi膮dz nie chcia艂 ochrzci膰, sle sprawy sie u艂o偶y艂y,
          znalaz艂 si臋 porz膮dny proboszcz. Kole偶anka za艣 sko艅czy艂a studia, pozna艂a
          艣wietnego ch艂opaka, sa ma艂偶e艅stwem, 艣wietnymi rodzicami i wszystko jest cudnie.
          Naprawd臋. Ot taka bajka na obrze偶ach codzienno艣ci.
          • elwinga Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 18:35
            Publikacjami naukowymi mo偶na sobie dorobi膰, ale raczej nie mo偶na si臋 z nich
            utrzyma膰. Chyba 偶e kto艣 siedzi, pisze i publikuje non stop. Znam takich. Ale to
            ludzie, kt贸rzy poza prac膮 naukow膮 nie maj膮 innego 偶ycia. I nie maj膮 w艂asnej
            rodziny.

            A swoj膮 drog膮, czy w Je偶ycjadzie jest gdzie艣 powiedziane expressis verbis, 偶e
            Gabriela ma doktorat, albo i habilitacj臋? Bo ja tego nie pami臋tam z
            wcze艣niejszych tom贸w. Owszem, jest wspomniane, 偶e pracuje na uczelni, ale to
            nie jest r贸wnoznaczne z posiadaniem stopnia naukowego wy偶szego ni偶 mgr (zaj臋cia
            j臋zykowe cz臋sto prowadz膮 osoby bez doktoratu, a ona wyk艂ada na filologii
            klasycznej).
            • iwoniaw doktorat Gabrieli 07.12.05, 19:07
              nie pomn臋 teraz w kt贸rym tomie, ale jest scena, w kt贸rej 2-letni bodaj Grzegorz
              Ignacy rysuje, a Gaba przy komputerze pisze artyku艂 do hablilitacji.
              • isztaria Re: doktorat Gabrieli 07.12.05, 20:55
                w Tygrysie i R贸偶y Laura wywozi Senek臋 z piecz膮tk膮 dr hab Gabriela Stryba.
      • qlka_79 podyskutowa艂abym 07.12.05, 21:29
        Bardzo podoba mi si臋 to, co napisa艂a艣 o Je偶ycjadzie.
        Musz臋 si臋 jednak nie zgodzi膰:
        > W tamtych czasach MM. by艂a te偶 du偶o 艂askawsza dla bohater贸w, zw艂aszcza
        > negatywnych i rzuca艂a na nich cieplejsze 艣wiat艂o (Pir贸g, pani Trak).
        A rodzina Lisieckich? Ta ich matka-cwaniara, je偶d偶膮ca do NRD na saksy. Oni s膮
        przedstawieni jednoznacznie negatywnie, a to 偶e ci dwaj pod koniec na chwil臋
        艂agodniej膮 by艂o konieczne do pokazania pozytywnego oddzia艂ywania Idy.

        > Potem autorka posz艂a w ba艣艅, ba艣艅 o dobrej rodzinie, samotnej wyspie na morzu
        > plugastwa. Nic w tym z艂ego, autor idzie 艣cie偶kami, kt贸rymi sam si臋 wiedzie,
        > problem moim zdaniem w tym, 偶e posz艂a niekonsekwentnie. I st膮d ustyskiwania.
        Ja wiem, czy p贸藕niej? Ju偶 w Opium w rosole jest wyra藕ne wskazanie, jacy to
        Borejkowie poszkodowani, bo stary pierdo艂a internowany.
        Poza tym czemu zaraz to plugastwo? Generalnie postaci przewijaj膮ce si臋 w
        Je偶ycjadzie cechuje pozytywny stosunek do 艣wiata i innych ludzi. Przecie偶
        rodzina Kreski i Ma膰ka jest r贸wnie ciep艂a. Kowalikowie w gruncie rzeczy te偶 nie
        s膮 藕li. Robrojek z Bella - w艂a艣ciwie to oni s膮 naprawd臋 poszkodowani przez los,
        bo nie tylko stracili blisk膮 osob臋, to jeszcze Robrojek zosta艂 wyko艂owany przez
        wsp贸lnika (co i tak ko艅czy si臋 pozytywnie).

        > R贸偶a tymczasem bedzie jeszcze niesamodzielna przez kilka lat, zamierza
        przecie偶
        > rzuci膰 te astrofizyk臋. Dziecko zatem trafi do babci i dobrze, bo mi艂a i
        bezp艂at
        > na.
        Nie widz臋 w instytucji babci nic z艂ego!

        > Dalsze cz臋艣ci Je偶ycjady to ksi膮偶ki o nastolatkach pisane dla
        trzydziestolatek,
        > z
        > ich j臋zykiem, ich kulaturaln膮 otoczk膮 i ich marzeniami.
        Tutaj trudno mi polemizowa膰, poniewa偶 z 呕aby przeczyta艂am ze dwie strony, ale
        wydaje mi si臋, 偶e trzydziestolatki maj膮 jednak nieco inne marzenia i otoczk臋
        kulturaln膮. Bli偶ej mi do trzydziestki ni偶 do nastolatki, dlatego z tym si臋 nie
        zgodz臋.
        Dlaczego? Ot贸偶 nale偶y si臋 zastanowi膰 do jakiego odbiorcy ksi膮偶ki MM s膮
        kierowane. Na pewno nie jest to grupa 膰wier膰inteligentek zapatrzonych w
        dyskoteki, ale raczej osoby ceni膮ce warto艣ci niematerialne, raczej dobrze
        wykszta艂cone (lub w trakcie zdobywania tego wykszta艂cenia), oczytane,
        inteligentne.
        Zak艂adaj膮c, 偶e tak wygl膮da spora cz臋艣膰 wiernych czytelniczek, mo偶na przyj膮膰, 偶e
        tego typy jednostki b臋d膮 nakierowane na my艣lenie o przysz艂o艣ci. W zwi膮zku z tym
        ich marzeniem nie b臋d膮 romantyczne zar臋czyny na pierwszej randce czy 艣lepe
        dreptanie za ukochanym na studia, od kt贸rych chce si臋 wymiotowa膰.
        Poza tym w zachowaniach takich os贸b nie mie艣ci si臋 seks bez zabezpieczenia, z
        osob膮, kt贸rej - jak si臋 okazuje - nie zna si臋 tak naprawd臋. Mi艂o艣c - tak, seks -
        tak, ale z jakim艣 sensem, zamiast z klapkami na oczach. (Odniesienie do
        Jagny?:D)

        Z reszt膮 si臋 zgadzam!
        • pampelka Re: podyskutowa艂abym 07.12.05, 22:16
          za przeproszeniem. Lisiecka to osoba niemi艂a, pamietajmy jednak, 偶e po
          wy艂udzeniu pieni臋dzy od Borejk贸w dostaje wyrzut贸w sumienia, jak ospy, wraca i
          oddaje.
          To dobry gest rokuj膮cy na przysz艂o艣膰. Autorka zawiesza tu Lisieck膮 i jej bistor,
          ale mo偶emy mie膰 nadziej臋, 偶e b臋dzie lepiej.
          Mali Lisieccy za艣 rokuj膮, jako tako, po interwencji Idy, no ale potem wiemy,
          wyros艂o z nich samo z艂o, z Lisieckiej zreszt膮 te偶.

          Nie zgodz臋, si臋, 偶e Opium to ba艣n. To rzetelna proza, taka w duchu Prusa nawet,
          pokusz臋 si臋 na por贸wnanie. Wyr贸偶nia j膮 to co wyr贸偶nia艂o pierwsze cz臋艣ci fabu艂a
          nie jest pisana pod tez臋. To opowie艣膰 o niebanalnej mi艂o艣ci na tle smutnych
          czas贸w, ukazanych dyskretnie, ale widocznych.
          I tu mamy niedobr膮 posta膰: mam臋 Aurelki, jak偶e pi臋knie wyprowadzon膮 na ludzi.
          Scena z c贸rk膮 jest naprawd臋 przejmuj膮ca, sam za艣 w膮tek Genowefy Pompke mistrzowski.

          Ignacego nigdy nie nazwa艂abym pierdo艂膮. To autokrata, pozwala swoim kobietom, by
          z wdzi臋kiem si臋 nim zajmowa艂y. Lubi臋 go, ale jego styl dzia艂ania, siedz臋 i
          m贸wi臋, jest jeszcze herbatka, by艂by dla mnie trudny do zaakceptowania, w 偶yciu
          codziennym.

          O rodzinie Kreski wiemy tyle co nic, rodzina Macieja te偶 jest pokazana bardzo
          skr贸towo. A 偶e plugastwo. A tak. Bo rodziny otacza z艂y 艣wiat. Orelka jest u
          macochy, macocha ma wrednego syna, sama jest zreszta wredna. Ojciec porzuci艂
          matk臋, a teraz cierpi u boku drugiej kobiety. To jest w艂a艣nie to, jasny sygna艂
          co dobre co z艂e. Tymczasem nie ka偶de ma艂偶e艅stwo mo偶e przetrwa膰. Tak samo plugawy
          jest Pyziak, patrz膮cy na maj膮tek, porzucaj膮cy rodzin臋 i polsko艣膰. Niczego
          dobrego w nim nie ma. Itp itd.

          Nigdzie nie napisa艂am, 偶e instytucja babci to co艣 z艂ego. Przeciwnie - dobra
          babcia to skarb, kt贸ry nale偶y ho艂ubi膰, piel臋gnowa膰, podlewa膰 i dopieszcza膰. Mila
          jako babcia? No nie wiem, przecie偶 pisze sztuki, a opieka nad dzieckiem
          absorbuj膮ca jest, ale ona kocha dzieci, wi臋c mo偶e ma jakie艣 sposoby.

          A jednak obstaj臋, 偶e to ksi膮偶ki dla starszych.
          Starszych bo autorka bardzo wysoko stawia poprzeczk臋, z nazwisk, cytat贸w,
          odniesie艅 itp. My艣l臋 natomiast, 偶e paradoksalnie MM. pisze je z naprawd臋 z my艣l膮
          o m艂odym pokoleniu, kt贸re chce wychowa膰 i kt贸remu chce zaszczepi膰 艣wiete krzewy
          wiary. Wiary szeroko rozumianej, wiary nie tylkow Boga, ale i w pewne idee, w
          system warto艣ci, wreszcie w mi艂o艣膰 rozumiana jednak jako zwi膮zek na dobre i na
          z艂e, rodziny jako podstatowej kom贸rki, jedynej zdolnoj obrni膰 jednostk臋. Mo偶e
          zreszt膮 szczepy si臋 przyjmuj膮, sama nie wiem, mam ju偶 baga偶 do艣wiadcze艅, jak偶e
          inny od tego jaki d偶wigaj膮 bohaterki.
          Dlaczego uwa偶am, 偶e to ksi膮偶ki dla trzydziestolatek? Trzydziestolatki s膮
          przeno艣ni膮 pewn膮. Mo偶e niedobr膮, bo kojarz膮 si臋 raczej z Briget Jones. W ka偶dym
          razie to ksi膮zki, dla tych, kt贸rzy chc膮 uciec ze 艣wiata codziennego, do 艣wiata
          od艣wi臋tnego, jakim jest 艣wiat przedstawiony w Je偶ycjadnie.
          Nastolatki rzadko uciekaj膮: one rzucaj膮 si臋 raczej na 艂eb na szyj臋 w to co je
          otacza, s膮 cz臋sto lepiej zorientowane w realiach ni偶 ich rodzice, czesto ju偶
          do艣膰 cyniczne, i jako艣, niekt贸rym, nawet z tym dobrze.
          Je偶ycjada to taki dom za miastem dla mieszczucha. Cha艂upa w Bieeszczadach, gdzie
          szczapy p艂on膮 na ognisku, gdzie nikt szczur贸w nie goni, gdzie s膮siad s膮siadowi
          przyjacielem, gdzie jest czas, dobro itp.
          To taki mit, raj do kt贸rego si臋 d膮偶y.
          I w tym sensie nowa Je偶ycjada to ucieczka od 偶ycia.
          Stara przeciwnie, pozwala艂a to 偶ycie zrozumie膰, ogarn膮膰, zawalczy膰 z nim i
          zwyci臋偶y膰, czego i ja do艣wiadczy艂am wraz z lekturami MM.
          O, i tyle
          Poza tym kaczka dalej lubi p艂ywa膰 itp.
          • qlka_79 Re: podyskutowa艂abym 08.12.05, 19:00
            > za przeproszeniem. Lisiecka to osoba niemi艂a, pamietajmy jednak, 偶e po
            > wy艂udzeniu pieni臋dzy od Borejk贸w dostaje wyrzut贸w sumienia, jak ospy, wraca i
            > oddaje.
            Niestety, nie wraca, tylko przysy艂a swoich cudnych synk贸w z li艣cikiem i
            odliczon膮 kwot膮 (przypi臋t膮 spinaczem!).

            > Nie zgodz臋, si臋, 偶e Opium to ba艣n.
            A gdzie ja napisa艂am, 偶e to ba艣艅?

            > To rzetelna proza, taka w duchu Prusa nawet,
            > pokusz臋 si臋 na por贸wnanie.
            Zgodzam si臋 wszystkimi nogami:)

            > I tu mamy niedobr膮 posta膰: mam臋 Aurelki, jak偶e pi臋knie wyprowadzon膮 na ludzi.
            > Scena z c贸rk膮 jest naprawd臋 przejmuj膮ca, sam za艣 w膮tek Genowefy Pompke
            mistrzow
            > ski.
            No scena by膰 musia艂a, coby艣my si臋 zbiorowo wzrusza艂y, wierz膮c w cz艂owieka:)
            W膮tek Genowefy nudzi艂 mnie, niestety, chocia偶 posta膰 ta jest niezb臋dna dla
            wprowadzenia komizmu (scena z klepaniem dyrygenta napisana jest rewelacyjnie!).
            Alter ego Genowefy by艂o te偶 dla mnie wiadome od pocz膮tku, a 偶a艂uj臋, bo mog艂am
            si臋 mile zdziwi膰.

            > Ignacego nigdy nie nazwa艂abym pierdo艂膮. To autokrata, pozwala swoim kobietom,
            b
            > y
            > z wdzi臋kiem si臋 nim zajmowa艂y. Lubi臋 go, ale jego styl dzia艂ania, siedz臋 i
            > m贸wi臋, jest jeszcze herbatka, by艂by dla mnie trudny do zaakceptowania, w 偶yciu
            > codziennym.
            W艂a艣nie dlatego nazywam go pierdo艂膮. Od samego pocz膮tku pojawienia si臋 tej
            postaci wyobra偶a艂am go sobie jako starego, zgarbionego dziada, a to w gruncie
            rzeczy nie by艂 przecie偶 stary facet. Z lektury innych w膮tk贸w wiem, 偶e nie tylko
            mnie doprowadza do sza艂u jego niezaradno艣膰 偶yciowa, albo raczej takie oderwanie
            od 偶ycia - nie m贸wi臋 o pogoni za pieni臋d藕mi, ale np. o myleniu imion ch艂opak贸w,
            偶e o ch臋ci nazwania Gabrysi Wergili膮 (co jeszcze by usz艂o), a Natalii - Tibull膮
            (jak nazwa bakterii, brr...) nie wspomn臋.

            > O rodzinie Kreski wiemy tyle co nic, rodzina Macieja te偶 jest pokazana bardzo
            > skr贸towo.
            Trudno wiedzie膰 co艣 o rodzinie Kreski, skoro jest wprowadzona do Je偶ycjady ju偶
            jako mieszkaj膮ca u dziadka.
            Mia艂am na my艣li rodzin膮 tworzon膮 przez nich samych, kt贸r膮 mo偶na pozna膰 (cho膰
            te偶 bardzo skromnie, niestety) w Noelce.

            > Nigdzie nie napisa艂am, 偶e instytucja babci to co艣 z艂ego. Przeciwnie - dobra
            > babcia to skarb, kt贸ry nale偶y ho艂ubi膰, piel臋gnowa膰, podlewa膰 i dopieszcza膰.
            Mil
            > a
            > jako babcia? No nie wiem, przecie偶 pisze sztuki, a opieka nad dzieckiem
            > absorbuj膮ca jest, ale ona kocha dzieci, wi臋c mo偶e ma jakie艣 sposoby.
            Pisze, i owszem. W Trolli jest nawet takie stwierdzenie J贸zinka, 偶e babcia
            b臋dzie pisa艂a na laptopie (a dziadek gada艂 po 艂acinie). No ale czego si臋
            spodziewa膰 po kobiecie, kt贸ra ledwo odchowa艂a najm艂odsz膮 c贸rk臋, to ju偶 mia艂a
            wnuki. Te偶 bym mia艂a dosy膰 :D

            > A jednak obstaj臋, 偶e to ksi膮偶ki dla starszych.
            > Starszych bo autorka bardzo wysoko stawia poprzeczk臋, z nazwisk, cytat贸w,
            > odniesie艅 itp.
            Bez przesady:) Nie ka偶dy, a ja na pewno, czyta Je偶ycjad臋, 偶eby wyszukiwa膰
            ukryte archetypy i cytaty. Bardzo lubi臋 mruganie autorki, ale to nie jest
            g艂贸wny pow贸d, dla kt贸rego ceni臋 te ksi膮偶ki.

            My艣l臋 natomiast, 偶e paradoksalnie MM. pisze je z naprawd臋 z my艣l
            > 膮
            > o m艂odym pokoleniu, kt贸re chce wychowa膰 i kt贸remu chce zaszczepi膰 艣wiete
            krzewy
            > wiary. Wiary szeroko rozumianej, wiary nie tylkow Boga, ale i w pewne idee, w
            > system warto艣ci, wreszcie w mi艂o艣膰 rozumiana jednak jako zwi膮zek na dobre i na
            > z艂e, rodziny jako podstatowej kom贸rki, jedynej zdolnoj obrni膰 jednostk臋. Mo偶e
            > zreszt膮 szczepy si臋 przyjmuj膮, sama nie wiem, mam ju偶 baga偶 do艣wiadcze艅, jak偶e
            > inny od tego jaki d偶wigaj膮 bohaterki.
            To mnie cieszy, bo b臋d臋 mog艂a je dawa膰 mojej przysz艂ej c贸rce i/lub przysz艂ej
            siostrzenicy.
            A propos zaszczepiania - mnie si臋 zaszczepi艂o. I to tak trwale, 偶e cz臋sto my艣l臋
            opisami z Je偶ycjady. No i ten nieszcz臋sny idea艂 mi艂o艣ci wr臋cz idealnej, pe艂nej
            zrozumienia, z g艂臋bokimi, wra偶liwymi ch艂opakami i m臋偶czyznami... (Baltona,
            Baltona...) To powoduje skaz臋 w psychice, jak si臋 uwierzy, a b臋d膮c nastoletni膮
            pann膮 uwierzy膰 naprawd臋 艂atwo. To "ksi膮偶ki zb贸jnickie" wr臋cz... Ale dam je
            mojej przysz艂ej c贸rce i/lub siostrzenicy.

            > Nastolatki rzadko uciekaj膮: one rzucaj膮 si臋 raczej na 艂eb na szyj臋 w to co je
            > otacza, s膮 cz臋sto lepiej zorientowane w realiach ni偶 ich rodzice, czesto ju偶
            > do艣膰 cyniczne, i jako艣, niekt贸rym, nawet z tym dobrze.
            E, bez przesady. S膮 nastolatki i s膮 nastolatki. Jest R贸偶a i jest Laura...

            > To taki mit, raj do kt贸rego si臋 d膮偶y.
            > I w tym sensie nowa Je偶ycjada to ucieczka od 偶ycia.
            Dla mnie Je偶ycjada jest odbiciem mojego 偶ycia. Tak, mam 偶ycie podobne do
            Borejk贸w, tzn. bezpieczny, ciep艂y dom, najlepsz膮 siostr臋 na 艣wiecie,
            fantastycznego faceta. A jednak przydarzaj膮 mi si臋 k艂opoty, narzekam na brak
            got贸wki, dotyka mnie sytuacja gospodarcza kraju. Mo偶na mie膰 w realu
            swoj膮 "borejkowsk膮 wysp臋", sw贸j raj, a zarazem by膰 zakorzenionym w 偶yciu i nie
            ucieka膰 od niego.

            > Stara przeciwnie, pozwala艂a to 偶ycie zrozumie膰, ogarn膮膰, zawalczy膰 z nim i
            > zwyci臋偶y膰, czego i ja do艣wiadczy艂am wraz z lekturami MM.
            Na szcz臋艣cie nie musz臋 nic zwalcza膰:) Chyba jestem szcz臋艣ciar膮, ale lubi臋 偶ycie
            i lubi臋 ludzi. To nie jest dla mnie negatywny synonim, ale okre艣lenie czego艣
            ciekawego, pe艂nego pasji, mi艂ych wra偶e艅. Tak jak w Je偶ycjadzie - zwr贸膰 uwag臋,
            偶e we wspomnianych pocz膮tkowych tomach bohaterowie s膮 jakby otoczeni tak膮
            warstw膮 ochronn膮. Nawet je艣li maj膮 k艂opoty (Gabrysia w szkole, Ida i Celestyna
            ze sob膮 sam膮 itd.), to ich wewn臋trzna struktura psychiczna i system warto艣ci
            pozostaj膮 trwa艂e. Bardzo mi si臋 w nich to podoba.

            > Poza tym kaczka dalej lubi p艂ywa膰 itp.
            Oj, bo minister Ziobro nie daruje i zamkn膮 nam forum:)))
            • pampelka Re: podyskutowa艂abym 08.12.05, 20:01
              hihi ale si臋 dyskusja rozwin臋艂a.
              1.
              A zatem: ktokolwiek pieni膮dze przynosi, daje je Lisiecka. I to, upieram si臋,
              艂adny gest. Lito艣ciwy, autorka konsekwentnie do niego prowadzi. I dobrze, bo
              trzeba wierzy膰 w ludzi.

              2.
              Twoja ocena w膮tku Genowefy pozostaje twoj膮. To 偶aden argument czy on ci si臋
              podoba czy nie. Ja go eksponuj臋 jako pewien styl autorski, tamtych powie艣ci.

              3.
              To co dla ciebie jest pierdo艂owato艣ci膮 dla mnie nie. I r贸偶nimy si臋 pi臋knie.

              4.Czy system warto艣ci bohaterek pozostaje ten sam. A bro艅 ci臋 Bo偶e. K艂amczucha
              jest samolubn膮 k艂amczuch膮 w艂a艣nie i dopiero splot okoliczno艣ci, w kt贸re autorka
              zgrabnie j膮 wpl膮tuje, sprawia, 偶e porzuca drog臋 niecnoty. Kreska za艣 z lubo艣ci膮
              nurza si臋 w niech臋ci do mamy Aurelii, a swojej wychowawczyni, i to dziadek plus
              偶yciowe przypadki ucz膮 jej, by tego nie robi膰. Zmieniaj膮 si臋 zatem i kszta艂tuj膮.
              R贸偶a w ci膮偶y za艣 niczego si臋 nie nauczy艂a.

              5.Cieszy mnie, 偶e lubisz 偶ycie. 呕adna z bohaterek starej Je偶ycjady nie
              twierdzi艂a, 偶e 偶ycia nie lubi i tego nie demonstrowa艂a. Ka偶da natomiast zmaga艂a
              si臋 z takim czy innym problemem i wychodzi艂a z niego zwyci臋sko, odmieniona i
              lepsza. Na tym miedzy innymi polega艂a wielko艣膰 MM: potrafi艂a to bardzo pi臋knie i
              wiarygodnie pokaza膰.

              6. Bohaterowie wczesnej Je偶ycjady nie s膮 otoczeni warstw膮 ochronn膮. Maj膮 takie
              same problemy jak wi臋kszo艣膰 r贸wie艣nik贸w, a nawet wi臋ksze (kreska, samotna,
              przestraszona chorob膮 dziadka). Oczywi艣cie autorka mog艂aby skonfrontowa膰 je z
              dnem: przemoc膮 w rodzinie, alkoholizmem, pedofili膮, zbrodni膮, ale po co? Jej
              pisarskie zamierzenie by艂o jasne i od pocz膮tku do ko艅ca, w贸wczas, konsekwente.
              Przedstawia艂a 艣wiat tzw codzienny, przeci臋tny, bez straszliwych obiektywnych
              dramat贸w (cho膰 ju偶 szpital i pani Borejko w Kwiecie kalafiora, jest takim
              trudnym do艣wiadczeniem). Taki by艂 zamys艂 i zosta艂 on perfekcyjnie wykonany. Nie
              pisa艂a " My dzieci z dworca Zoo". Pisa艂a " Sz贸st膮 klepk臋"


              7.R贸偶a i Laura w 偶aden spos贸b nie mog膮 by膰 ustanowione "typowymi nastolatkami
              polskimi". Je艣li wog贸le co艣 takiego jest. Je艣li mnie nie zrozumia艂a艣 wyja艣niam:
              czas m艂odo艣ci to nie czas ucieczki, a konsupcji zycia. To w贸wczas zapisujemy si臋
              na konie, na j臋zyki obce, k艂贸cimy z rodzicamy, szukamy grup, pr贸bujemy ekstrem贸w
              itp. Czy wszyscy jak jeden m膮偶? A czy jest typowy cz艂owiek. Nie. Niemniej to
              jest w艂a艣nie pewna prawid艂owo艣膰 wiekowa. I takie same ma staro艣膰, dojrza艂o艣膰,
              wiek 艣redni itp. W艂a艣nie dlatego 艣wietnie rozumiemy ten oto tekst: ona ju偶 zna,
              ju偶 zna te historie, 偶e 偶ona go nie rozumie, 偶e wcale ze sob膮 nie 艣pi膮, ona na
              pami臋膰 to umie. Nie oznacza to wszak, 偶e wszyscy znale藕li艣my sie kiedy艣, albo
              znajdziemy w takiej sytuacji. Wiemy jednak, 偶e wyst臋puj膮 i wiemy mniej wi臋cej
              kiedy. Zreszt膮 wywa偶amy tu otwarte drzwi, psychologia dawno to poklasyfikowa艂a,
              a teraz na resztkach buszuj膮 autorzy poradnik贸w dla ka偶dego.

              8. Dalej mnie ciesz膮, wszystkie radosne wydarzenia w twoim 偶yciu, a je艣li chodzi
              o kaczk臋 to wci膮偶 lubi p艂ywa膰:-) Ja za艣 pozostaj臋 z uk艂onami dla autorki, bo jak
              ju偶 pisa艂am wiele jej zawdzi臋czam.

              • qlka_79 Re: podyskutowa艂abym 12.12.05, 18:04
                > hihi ale si臋 dyskusja rozwin臋艂a.
                Lubi臋 takie dyskusje:)

                > 1.
                > A zatem: ktokolwiek pieni膮dze przynosi, daje je Lisiecka. I to, upieram si臋,
                > 艂adny gest. Lito艣ciwy, autorka konsekwentnie do niego prowadzi. I dobrze, bo
                > trzeba wierzy膰 w ludzi.
                Dla mnie to nie jest odruch serca, tylko resztek sumienia. No mo偶e serca te偶,
                bo zobaczy艂a takie ofiary losy z gromadk膮 do wykarmienia i co艣 ruszy艂o.

                > 2.
                > Twoja ocena w膮tku Genowefy pozostaje twoj膮. To 偶aden argument czy on ci si臋
                > podoba czy nie. Ja go eksponuj臋 jako pewien styl autorski, tamtych powie艣ci.
                Specjalnie dla tego punktu po艣wi臋ci艂am sobotni膮 noc na ente ju偶 czytanie Opium.
                W膮tek Geniusi jest kapitalny i patrz臋 na niego 艣wie偶ym okiem. Przez obrzydliw膮
                Geniusi臋 (te lepkie r膮czki, ten roso艂ek na rajstopkach...) pok艂ada艂am si臋 te偶
                ze 艣miechu.

                > 3.
                > To co dla ciebie jest pierdo艂owato艣ci膮 dla mnie nie. I r贸偶nimy si臋 pi臋knie.
                Bene:)

                > 4.Czy system warto艣ci bohaterek pozostaje ten sam. A bro艅 ci臋 Bo偶e. K艂amczucha
                > jest samolubn膮 k艂amczuch膮 w艂a艣nie i dopiero splot okoliczno艣ci, w kt贸re
                autorka
                > zgrabnie j膮 wpl膮tuje, sprawia, 偶e porzuca drog臋 niecnoty. Kreska za艣 z
                lubo艣ci膮
                > nurza si臋 w niech臋ci do mamy Aurelii, a swojej wychowawczyni, i to dziadek
                plus
                > 偶yciowe przypadki ucz膮 jej, by tego nie robi膰. Zmieniaj膮 si臋 zatem i
                kszta艂tuj膮
                Te偶 si臋 nad tym zastanawia艂am. Masz w tym miejscu racj臋, a ja mia艂am na my艣li
                te wzorcowe postaci, chocia偶 Celestyna te偶 nad sob膮 pracuje.

                > R贸偶a w ci膮偶y za艣 niczego si臋 nie nauczy艂a.
                Nawi膮偶e do tego, jak tylko sko艅cz臋 czyta膰. Na razie jestem ni膮 zachwycona, ale
                jeszcze nie dotar艂am do os艂awionego monologu o jakiej艣 艣cierce:)

                > 5.Cieszy mnie, 偶e lubisz 偶ycie. 呕adna z bohaterek starej Je偶ycjady nie
                > twierdzi艂a, 偶e 偶ycia nie lubi i tego nie demonstrowa艂a. Ka偶da natomiast
                zmaga艂a
                > si臋 z takim czy innym problemem i wychodzi艂a z niego zwyci臋sko, odmieniona i
                > lepsza. Na tym miedzy innymi polega艂a wielko艣膰 MM: potrafi艂a to bardzo
                pi臋knie
                > i
                > wiarygodnie pokaza膰.
                Szkoda tylko, 偶e one wychodzi艂y z tego na kr贸tko, a potem odzywa艂y si臋 stare
                wady. Ida w ka偶dym tomie przypomina mi ry偶膮 ma艂p臋 z samego pocz膮tku, nawet w
                呕abie dokucza Gabie, a pacjent贸w odhumanizowuje (Camembert... Bosz, 偶enada!).
                J贸zinek z Ignasiem te偶 przeszli powa偶n膮 przemian臋 dzi臋ki Trolli, a mimo to w
                呕abie znowu przemoc werbalna i fizyczna... (listu nie bior臋 pod uwag臋, bo ta
                forma pisana zawiera element autokreacji, a z opisu wynika, 偶e jak by艂o, tak
                jest.)

                > 6. Bohaterowie wczesnej Je偶ycjady nie s膮 otoczeni warstw膮 ochronn膮. Maj膮 takie
                > same problemy jak wi臋kszo艣膰 r贸wie艣nik贸w, a nawet wi臋ksze (kreska, samotna,
                > przestraszona chorob膮 dziadka). Oczywi艣cie autorka mog艂aby skonfrontowa膰 je z
                > dnem: przemoc膮 w rodzinie, alkoholizmem, pedofili膮, zbrodni膮, ale po co? Jej
                > pisarskie zamierzenie by艂o jasne i od pocz膮tku do ko艅ca, w贸wczas, konsekwente.
                > Przedstawia艂a 艣wiat tzw codzienny, przeci臋tny, bez straszliwych obiektywnych
                > dramat贸w (cho膰 ju偶 szpital i pani Borejko w Kwiecie kalafiora, jest takim
                > trudnym do艣wiadczeniem). Taki by艂 zamys艂 i zosta艂 on perfekcyjnie wykonany.
                Nie
                > pisa艂a " My dzieci z dworca Zoo". Pisa艂a " Sz贸st膮 klepk臋"
                A czy Kreska jest tu szczeg贸lnie (i potem Aurelia) poszkodowana przez los? Nie
                b臋d臋 si臋 do ko艅ca upiera膰 jak o艣lica, ale nadal wydaje mi si臋, 偶e cho膰by Pulpa
                ma tak膮 swoj膮 wewn臋trzn膮 si艂臋, Nutria tak samo, 偶e o Gabrysi nie wspomn臋.
                Pulpa oblewa matur臋 - czy mo偶e by膰 co艣 gorszego w inteligenckim domu (nawet
                niechciana ci膮偶a nie jest tak膮 tragedi膮)? Ma艂o, 偶e stary pierdo艂a ma艂o nie
                dostaje zawa艂u, 偶e Ida zapluwa si臋 z艂o艣liwo艣ciami, to ona sobie radzi i podnosi
                si臋 z do艂ka. Dlaczego? Dlatego, 偶e ma swoj膮 warstw臋 ochronn膮.

                I bro艅 Bo偶e nie oczekuj臋, 偶e MM zacznie d膮偶y膰 w kierunku opisu skrajnej
                patologii. Nie o to chodzi w tego typu literaturze. Ale opis wypadku i
                spalonego pokoju to ju偶 w艂a艣nie prawdziwa tragedia - a jak pi臋knie poprowadzona.

                > 7.R贸偶a i Laura w 偶aden spos贸b nie mog膮 by膰 ustanowione "typowymi nastolatkami
                > polskimi". Je艣li wog贸le co艣 takiego jest. Je艣li mnie nie zrozumia艂a艣
                wyja艣niam:
                > czas m艂odo艣ci to nie czas ucieczki, a konsupcji zycia. To w贸wczas zapisujemy
                si
                > 臋
                > na konie, na j臋zyki obce, k艂贸cimy z rodzicamy, szukamy grup, pr贸bujemy
                ekstrem贸
                > w
                > itp. Czy wszyscy jak jeden m膮偶? A czy jest typowy cz艂owiek. Nie. Niemniej to
                > jest w艂a艣nie pewna prawid艂owo艣膰 wiekowa. I takie same ma staro艣膰, dojrza艂o艣膰,
                > wiek 艣redni itp. W艂a艣nie dlatego 艣wietnie rozumiemy ten oto tekst: ona ju偶
                zna,
                > ju偶 zna te historie, 偶e 偶ona go nie rozumie, 偶e wcale ze sob膮 nie 艣pi膮, ona na
                > pami臋膰 to umie. Nie oznacza to wszak, 偶e wszyscy znale藕li艣my sie kiedy艣, albo
                > znajdziemy w takiej sytuacji. Wiemy jednak, 偶e wyst臋puj膮 i wiemy mniej wi臋cej
                > kiedy. Zreszt膮 wywa偶amy tu otwarte drzwi, psychologia dawno to
                poklasyfikowa艂a,
                > a teraz na resztkach buszuj膮 autorzy poradnik贸w dla ka偶dego.
                Bardzo nie lubi臋 generalizowania. O ile mo偶na pr贸bowa膰 stawia膰 jaki艣 wsp贸lny
                mianownik nad r贸偶nymi grupami, czy to wiekowymi, czy spo艂ecznymi we wszelkich
                kombinacjach, to nie mo偶na zapomina膰, 偶e grupa sk艂ada si臋 z jednostek. Owszem,
                w wieku dojrzewania konformizm jest jak powietrze, ale pod skorup膮 uniformu
                kryje si臋 odr臋bna jednostka z jej wewn臋trznym 艣wiatem.
                Dlatego nadal uwa偶am, 偶e nie ka偶dy w wieku nastu lat b臋dzie z ciekawo艣ci
                popala艂 papieroska czy wszczyna艂 k艂贸tnie. Owszem, ka偶dy spr贸buje si臋 wy艂ama膰 z
                siebie, ale jeden zacznie wagarowa膰, a inny powie "cholera" i ugryzie si臋 w
                j臋zyk.
                Je艣li chodzi o typowo艣膰 Laury i R贸偶y. Da艂am je jako przyk艂ad. Laura wyszczekana
                i bezczelna, R贸偶a - zupe艂ne przeciwie艅stwo. A z jednych rodzic贸w, z jednego
                domu...

                > 8. Dalej mnie ciesz膮, wszystkie radosne wydarzenia w twoim 偶yciu, a je艣li
                chodz
                > i
                > o kaczk臋 to wci膮偶 lubi p艂ywa膰:-) Ja za艣 pozostaj臋 z uk艂onami dla autorki, bo
                ja
                > k
                > ju偶 pisa艂am wiele jej zawdzi臋czam.
                Ja r贸wnie偶:) Naprawd臋 czuj臋 si臋 w pewnym stopniu ukszta艂towana przez Je偶ycjad臋.
      • the_dzidka Re: I jak oceniacie Zabe??? 22.12.05, 16:09
        > Gabrysia boksowa艂a si臋 z niech臋ci膮 do pani Trak

        Pani Szczepa艅ska. Szczepa艅ska! Pani Trak to by艂a poprzednia w艂ascicielka
        borejkowego mieszkania, niejaka Gizela zreszt膮, opiekunka Mili.
    • pampelka Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 12:58
      przepraszam za liter贸wki, za szybko mi si臋 wys艂a艂o, jeszcze przed korekt膮.
      u艣ciski
      • agisek Re: I jak oceniacie Zabe??? 07.12.05, 13:25
        Twoje uwagi s膮 bardzo celne i wnikliwe. Chocia偶 sama patrz臋 na Je偶ycjad臋
        bardziej pob艂a偶liwie, przyznaj臋, 偶e opisa艂a艣 tu wiele rzeczy, kt贸re
        przeczuwa艂am, ale nie nazwa艂am :-) Za bardzo chyba wsi膮k艂am by m贸c spojrze膰 na
        te ksi膮偶ki z dystansem.
Inne w膮tki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj si臋


Nakarm Pajacyka