09.04.18, 21:23
W jaki sposób było możliwe to oszustwo?
Pannę Izabelę można usprawiedliwić, dawno nie była za granicą, mogła rzeczywiście uwierzyć w tę wyjątkowość muzyka. Ale inni? Arystokraci? Damy z najlepszego towarzystwa? Przecież bywali w Paryżu i powinni słyszeć, widzieć, jaki to maestro z Molinariego.
Obserwuj wątek
      • apersona Re: Molinari 25.04.18, 21:27
        Molinari był popularnym tenorem przynajmniej w Warszawie, nie hochstaplerem czy perfidnym oszustem, to Wokulski długo nie potrafił pogodzić się, że Izabela, ten wymarzony ideał z wyższych sfer, dla którego dokonał wielkich czynów, jest płytka i leci na byle co.
        • jadwiga1350 Re: Molinari 26.04.18, 16:49
          Ale ta jego popularność była oparta na kłamstwie.

          "Czy wie pan, że przyjechał ten znakomity skrzypek Molinari…
          — Molinari?… — powtórzył Wokulski. — Ach, tak, widziałem go w Paryżu.
          — Tak pan chłodno o nim mówi? — zdziwiła się panna Izabela. — Czyby jego gra nie podobała się panu?…
          — Przyznam się pani, że nawet nie uważałem, jak on gra.
          — To niepodobna!… to chyba nie słyszał go pan… Pan Szastalski (no, on zawsze przesadza) powiedział, że tylko słuchając Molinariego mógłby umrzeć bez żalu. Pani Wywrotnicka jest nim zachwycona, a pani Rzeżuchowska ma zamiar wydać dla niego raut.
          — O ile mi się zdaje, jest to dosyć mierny skrzypek.
          — Ależ, panie!… Pan Rydzewski i pan Pieczarkowski mieli sposobność widzieć jego album, złożone z samych recenzyj… Pan Pieczarkowski mówi, że Molinariemu ofiarowali to jego wielbiciele. Otóż wszyscy europejscy recenzenci nazywają go genialnym.
          Wokulski potrząsnął głową.
          — Widziałem go w sali, gdzie najdroższe miejsce kosztowało dwa franki.
          — To niepodobna, to chyba nie on… On dostał order od Ojca świętego, od szacha perskiego, ma tytuł… Miernych skrzypków nie spotykają takie odznaczenia. "

          Przecież nie tylko jeden Wokulski bywał w Paryżu i mógł się osobiście przekonać jaka to osobistość z Molinariego.
          Muzyk brylował wśród arystokracji, wśród ludzi dla których zagraniczne wojaże były chlebem powszednim.

          "Była chwila, że Wokulski uczuł żal do panny Izabeli. Jak można zapalać się do człowieka, z którego nawet hotelowa służba żartuje!… Jak można zapisywać się na długą listę jego wielbicielek… Czy w końcu godziło się zmuszać go, ażeby szukał znajomości z takim płytkim blagierem!…
          Ale wnet ochłonął; przyszła mu bardzo słuszna uwaga, że panna Izabela nie znając Molinariego daje się tylko unosić prądowi jego reputacji. "

          Prawda, Łęccy dawno nie wyjeżdżali, Iza mogła łatwo dać się oszukać. Ale inni?
          • apersona Re: Molinari 26.04.18, 21:26
            No cóż arystokratkom bardziej zależy na towarzystwie celebryty niż na jakości muzyki, a jak jeżdżą do Paryża to nie bywają na koncertach dla plebsu. Swoją drogą co za niezwykły traf, że Wokulski spotkał w wielkim mieście Paryżu nieznanego wtedy Molinariego.
          • apersona Re: Molinari - jak Wokulski mógł 09.05.18, 21:02
            [i]"Była chwila, że Wokulski uczuł żal do panny Izabeli. Jak można zapalać się do człowieka, z którego nawet hotelowa służba żartuje!… Jak można zapisywać się na długą listę jego wielbicielek… Czy w końcu godziło się zmuszać go, ażeby szukał znajomości z takim płytkim blagierem!…
            Ale wnet ochłonął; przyszła mu bardzo słuszna uwaga, że panna Izabela nie znając Molinariego daje się tylko unosić prądowi jego reputacji. "[/i]

            Z książki z całego epizodu z Molinarim utkwiło mi w pamięci tylko ogromne zdumienie, że Wokulski mając o nim złe zdanie posyła mu kwiaty czy czekoladki koszami. Czemu? Co mogło kierować Wokulskim?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka