Dodaj do ulubionych

Metody Metodym, a gdzie Monika?

19.08.08, 10:48
Czytałam sobie wątek o nieprawdopodobnych dziejach Marka - amerykańskiego
studenta medycyny w komunistycznej Polsce i zaczęło mnie poważnie zastanawiać:
co się stało z Moniką, bądź co bądź, babcią Józinka?

1. Gdyby wróciła do Polski, to przecież byłaby obecna w życiu rodziny,
szczególnie że jest bliską przyjaciółką teściowej syna. Przecież taka osoba
jak ona musiałaby być wyraźnie obecna w życiu wnuków.

2. Jeśli jest nadal w Stanach, to jak to się dzieje, że Pałysowie nawet nie
myślą, o jej odwiedzeniu? Ja wiem, że kiedyś to nie było łatwe, ale już w
drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych (a przecież tutaj mówimy o XXI wieku!)
rodzinę w Stanach dawało się spokojnie odwiedzać, i mam tu na myśli zarówno
sprawy paszportowo-wizowe jak i ceny biletów (drogie, ale przy pomocy owej
amerykańskiej rodziny możliwe do kupienia). A przecież podróż za ocean
(samolotem!) to jest coś o czym się dużo mówi, wspomina, szczególnie jak się
jest małym dzieckiem. Nie mogła przemknąć niepostrzeżenie!

Czy tylko ja to widzę czarną dziurę, która wchłonęła niewinną teściową Idy,
czy też może pomijam coś co było wspomniane w książce?
Obserwuj wątek
    • mmaupa Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 10:54
      Chyba z "Kalamburki" dowiadujemy sie, ze Monika za wnukami nie przepadala - tj.
      tolerowala w umiarkowanych dawkach. Poza tym chyba sprowadzila sie do Polski
      dosc szybko po slubie Marka, wiec nie bylo juz kogo w Stanach odwiedzac.
      • the_dzidka Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 11:22
        Tak, kupiła mieszkanie na Fredry chyba? Swoją drogą nie miała
        gdzie?! Ruch, hałas, ciemno, brzydkie kamienice... Za to na
        Roosevelta blisko (Fredry to ta ulica, przy której jest Opera i
        poniekąd teatralka), więc tym bardziej dziwnie, że nie bywa u
        Pałysów.
        Zreszta może się mylę i ona na Fredry tylko się zatrzymała u tej
        kuzynki czy gdzies tam, jak przyjechała na ślub Marka (czyli znowu
        wychodzi na to, że Marek mieszkał w kartonie).
        • limotini Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 11:26
          Czyli potrzebujemy musierowiczowskiego eksperta, który ma książki pod ręką i
          może sprawdzić szczegóły.

          A nie dziwi Was, że Marka nie kusiło, by pokazać żonie te wszystkie miejsca, w
          których dorastał, swój stary dom/mieszkanie itd? Cukiernię, do której chodził na
          chińskie ciasteczka, boisko, na którym po raz pierwszy grał w kosza itp?
          • kaliope3 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 11:33
            Oj dziwi, dziwi.Przecież on tam w tych Stanach spędził kawał czasu, dzieciństwo,
            okres dorastania, wczesną młodość.Najważniejsze chwile, a jakby ich nie było.Już
            o tym pisaliśmy-Mareczek wyłonił się z niebytu, to człowiek z przeszłością
            zawartą w jakimś jednym zdaniu.Jego tak naprawdę nie ma
            • limotini Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 11:49
              A może on naprawdę nie istnieje? Może Ida, znudzona staropanieństwem, po prostu
              go sobie wymyśliła? A rodzina, której się wierzyć nie chciało, że ładna, 27
              dziewczyna może wciąż być sama, podjęła tę iluzję?

              A teraz Ida tylko mówi, że on śpi i śpi...
              • kaliope3 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 11:55
                Hm,Hm,a Józinek i jego siostrzyczka (co się dzieje, zapomniałam imienia...)?
              • mmaupa Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 11:56
                A do slubu wypozyczyli modela ze spoldzielni studenckiej :)

                Dzieci sie pozniej wziely ze sztucznego zaplodnienia (w koncu rudzielce, jak Ida).
                • kaliope3 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 11:57
                  Tylko z kim Józinek chadza pod prysznic i odbywa,hm, zapasy?
                  • limotini Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 12:04
                    Wiesz, to akturat jest ponoć typowe dla półsierot, że w wyobraźni tworzą sobie
                    takiego idealnego ojca. Wiesz, takie "a mój ojciec to jest marynarzem" itd...

                    Chyba nawet bardziej ten wirtualny ojciec niż prawdziwy pasuje pod prysznic i do
                    zapasów.

                    Swoją drogą, był taki film, w którym mężczyzna, z nie pamiętam już jakich
                    powodów, udawał ojca chłopca, a matka od czasu gdy naturalny ojciec odszedł
                    wysyłała do syna listy z różnych stron świata, niby od niego. Ktoś z Was wie?
                    • ananke666 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 01:15
                      Czyżby "Dear Frankie" z Gerardem Butlerem jako zmyślonym ojcem?
              • mmoni Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 12:01
                A dzieci Idy wymyślone, adoptowane czy porwane? Czy też Idusia rozmnożyła się
                przez partenogenezę? Biorąc pod uwagę nikły udział mężów Borejkówien w życiu
                swoich dzieci, ta ostatnia teoria pasuje najbardziej. Może u Borejkówien
                sprawdza się to, w co wierzyli mieszkańcy Wysp Trobriandzkich za czasów
                Malinowskiego, że kobieta poczyna i rodzi dzieci sama z siebie, a rolą mężczyzny
                jest jedynie, excusez le mot, odetkanie kanału rodnego. Tylko Pyziakowi udało
                się spłodzić córkę, za co został skazany na wieczne wygnanie i niesławę, a
                nieszczęsne dziecko na ostracyzm.
                • anutek115 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 12:22
                  Stawiam na partenogenezę - dzieci rude, po tatusiu nie mają nic... ale zaraz,
                  czy partenogeneza nie dawałaby samych dziewczynek? Więc może Jóxinek jest
                  dziewczynką? Wyobrażoną przez Idę jako chłopiec na tle jej zazdrości o Ignacego
                  Grzegorza :-))?
                  A jesli chodzi o Monikę, to kupiła ona mieszkanie w Poznaniu i wróciła do
                  Polski, jest to wyraźnie powiedziane, ale nie pamiętam gdzie, zdaje się, że w
                  "Imieninach", bo z nowszych części je właśnie ostatnio miałam w rękach. Chyba
                  nie wytrzymam i zaraz sprawdzę.
                  Jeszcze dodam, że okropnie mnie irytuje ("Irytacje w Jeżycjadzie", część uboczna
                  :-)), że Monika jest przedstawiana w tak ostentacyjnie "teściowowski" sposób,
                  zauważyłyście? Niby milusia, ale teksty typu "Ida się umalowała, jak zwykle
                  nieumiejętnie" i inne szpileczki wtykane bez przerwy. Pewnie mnie to irytuje, bo
                  ja takiej teściowej nie mam... ale czy tak byc musi, że idealną (niewątpliwie)
                  tesciową to jest Mila i Gabryjela? A reszta, albo martwa, albo nieobecna, albo
                  stereotypowa?
                  • meduza7 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 13:48
                    A ja tak sobie tylko myślę, że jak trzeba w jednym, szczupłym przecież tomiku,
                    upchać milion pińcet perypetii z życia samych Borejków, śluby doszłe i
                    niedoszłe, tatusiów wyrodnych i tatusiów z przypadku, żarówki w gębie i książki
                    przycięte pod wymiar, to dla biednych teściów/dziadków/wujków zostaje co
                    najwyżej po jednym zdanku.
                    • anutek115 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 13:56
                      I dobrze myslisz. Ale może byłoby troszkę lepiej pominąć tę żarówkę w gebie i
                      inne cuda wianki (już pisałam, że ta żarówka, bezsensownie wcisnieta nie wiadomo
                      po co, niczego nie wnosząca dramaturgicznie do powieści drażni niepomiernie), a
                      napomknąć więcej niż parę słów o babci dzieci Idy? Lub też, jak tyle innych
                      babć, pominąć ją milczeniem - ale całkowitym.
                      • senseeko Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 15:58
                        anutek115 napisała:

                        > I dobrze myslisz. Ale może byłoby troszkę lepiej pominąć tę żarówkę w gebie i
                        > inne cuda wianki (już pisałam, że ta żarówka, bezsensownie wcisnieta nie wiadom
                        > o
                        > po co, niczego nie wnosząca dramaturgicznie do powieści drażni niepomiernie), a
                        > napomknąć więcej niż parę słów o babci dzieci Idy? Lub też, jak tyle innych
                        > babć, pominąć ją milczeniem - ale całkowitym.
                        O, co to, to nie!
                        Przy żarówce popłakałam się ze śmiechu.
                        Do tego dowiedziałam się na jakiej zasadzie to działa i na czym polega pierwsza
                        pomoc.
                        Fragment był przedni a do fabuły wnosił wiele bo np pokazywał różnice (ale i
                        podobieństwa) między miągwą a Józinkiem.
                        Osobiście wolę żarówkę niż wstawianie babć.
                        A Monika jako wredna teściowa jest dokonała. Właśnie poprzez te delikatne
                        szpileczki zamiast mówienia wprost. Poznajemy Monikę przez jej myśli bo w
                        czynach jest bez zarzutu. Dla mnie majstersztyk.
                        Zauważcie też, że najczęściej iskrzy na linii teściowa - synowa i teść - zięć.
                        Teściowe z zięciem często się lubią (i synowe z teściami). To taki atawizm.
                        Dlatego Gaba jako matka córek jest na razie świetną teściową, ale zobaczycie co
                        (mam nadzieję) będzie jak miągwa dorośnie i się ożeni.
                        Podobnie Mila (wyjątek Pyziak)
                        Tak na dobrą sprawę ona wcale nie jest idealną teściową, tyle że nie klasyczną.
                        Więc w sumie co się Wam nie podoba?
                        A Ignac to w ogóle nietypowy egzemplarz, więc i jego bycie teściem będzie
                        odbiegało od reguły. I odbiega.
                        • moniko78 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 24.09.08, 22:29
                          dla mnie scenka z żarówką jest jedną z najlepszych scen humorystycznych u MM.
                          (reakcja Ignacego - obcięcie nożem języka), to dla mnie morze łez - ze śmiechu
                          • senseeko Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 24.09.08, 22:32
                            A nie, nie! Obcinanie języka to było przy grubej Ani NutrioRobrojkowej. Też niezłe.
                            • kaliope3 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 25.09.08, 08:50
                              Nie ,nie- gruba Ania była pulpecjowo-baltonowska! Nutrio-robrojkowi
                              to byli szymon i...nie pamiętam imienia drugiego synka
                          • the_dzidka Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 06.03.09, 10:55
                            Tyle tylko, że to jest tak znana i zgrana anegdotka, że umieszczenie
                            jej w powieści jako świeży pomysł budzi - przynajmniej we mnie -
                            zażenowanie. To tak, jakby MM napisała (gdyby o takich świństwach
                            pisywała!), że Ida wybierała się do ginekologa, i przytoczyła starą
                            urban legend z brokatowym "dezodorantem". Nawiasem mówiąc, ostatnio
                            znowu próbowano mi to sprzedać jako "autentyk", myślałam, że zacznę
                            wrzeszczeć.
    • biljana Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 14:07
      Mi sytuacja Moniki przypomina sytuację Gizeli, która też będąc de facto babcią
      Borejkówien w ogóle nie uczestniczyła w ich życiu. Wiem, wiem, że została
      wymyślona i "dopisana" później, ale fakt jest faktem i wychodzi, że w klanie
      Borejków z babciami/dziadkami (poza Babi i Ignacem) ma się raczej luźne związki...
      Tak samo przecież Metody chyba za bardzo nie uczestniczy w życiu swojego
      genialnego wnuka Miągwy.
      • jottka Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 14:56
        ale chyba nie tylko marek jest postacią bez przeszłości, choć w jego wypadku to
        nie chodzi nawet o to, że nie wiemy nic o jego rodzicach, szkole itepe, ale o
        to, że jako 'wmięszkany' obcokrajowiec od początku powinien być inaczej
        konstruowany. informacja o tym, że on z usa przyjechał, nie ma przecież naprawdę
        żadnego wpływu na rysunek jego postaci, co najwyżej przysparza coraz
        dziwniejszych problemów:)


        mam wrażenie, że pani mm - podobnie jak dawnej chmielewskiej - najlepiej
        wychodzi(ł) humor sytuacyjny czy w ogóle akcja popychana do przodu zderzeniami
        zachowań postaci wynikających z bieżących trudności. chmielewska tworzyła swych
        bohaterów w sporej mierze z rzeczywistych ludzi, może dlatego są one spójniejsze
        czy prawdziwsze. niekoniecznie wiemy, kto miał jakiego dziadka, ale jak czasem
        padnie słowo o wątku z przeszłości, to pasuje on do danej postaci. no np.
        informacje o alicji są w pierwszych powieściach szczątkowe, ale kolejne
        wiadomości o niej nie burzą nam jej obrazu:) a nie jak z natalią czy pyziakiem,
        którzy wyraźnie na schizofrenię cierpią.


        wracając do rema:) otóż myślę, że pani mm nie zastanawia się nad konsekwencjami
        takich a nie innych informacji dotyczących losów poszczególnych postaci, bo jej
        zależy na stworzeniu żywej sceny tu i teraz z konkretnym przesłaniem. a jak do
        postaci to nie pasuje, to tym gorzej dla tej ostatniej:) może redakcja by tu coś
        zmieniła, a może niewiele, o co innego - mam wrażenie - autorce idzie, a nie
        bardzo zauważa, że czytelnictwo odbiera to po innej linii niż założyła.
        • sowca Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 19.08.08, 22:09
          Jottka chyba ma rację w tym ostatnim akapicie :)
          Monika kupiła mieszkanie o ile dobrze pamiętam, na Polnej, tam gdzie
          kiedyś mieszkała ona i Mila. Zdaje mi się też, że jest wspomniana w
          JT, gdzie Józinek wspomina, że babcia Monika proponowała Markowi i
          Idzie przeprowadzkę do USA. Jest też wyraźnie podkreślone, że Marek
          się na to nie zgodził.
          • the_dzidka Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 10:23
            > Monika kupiła mieszkanie o ile dobrze pamiętam, na Polnej, tam
            gdzie
            > kiedyś mieszkała ona i Mila.

            To jeszcze gorsze miejsce - takie robotnicze, smutne slumsiki.
            Kobieta wracająca z USA na stałe kupiłaby raczej jakieś mieszkanie w
            zieleni, w nowym budownictwie...
            • lezbobimbo Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 10:34
              Na Polnej dzieci sie rodza, moze Monika chciala sprawowac wladze nad plodnoscia
              calego Poznania?
              I czy to nie w sasiedztwie Polnej lezy slynny kosciól dominikanów, czy sie myle?
              • the_dzidka Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 11:50
                > I czy to nie w sasiedztwie Polnej lezy slynny kosciól dominikanów,
                czy sie myle?

                Nie, kościół jest gdzie indziej.
            • senseeko Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 17:47
              the_dzidka napisała:

              > > Monika kupiła mieszkanie o ile dobrze pamiętam, na Polnej, tam
              > gdzie
              > > kiedyś mieszkała ona i Mila.
              >
              > To jeszcze gorsze miejsce - takie robotnicze, smutne slumsiki.
              > Kobieta wracająca z USA na stałe kupiłaby raczej jakieś mieszkanie w
              > zieleni, w nowym budownictwie...
              >
              Chyba że jest sentymentalna. Mnie nie dziwi, że (przynajmniej w pierwszym
              porywie) kupuje mieszkanie w "fyrtlu", w którym się wychowała. Ja bym zrobiła
              tak samo. Dopiero po pomieszkaniu tamże mogłaby ewentualnie podjąc decyzję o
              przeprowadzce "bo to już nie jest ten fyrtel, co kiedyś"
          • laura-gomez Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 18:35
            sowca napisała:

            > Monika kupiła mieszkanie o ile dobrze pamiętam, na Polnej, tam gdzie
            > kiedyś mieszkała ona i Mila.

            Zgadza sie. Ale zrobiła to nie po ślubie Marka, jak ktoś sugerował, tylko po roku 2000. Przedtem przyjezdżała do Polski na swięta.
            • sowca Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 24.09.08, 22:08
              Tak, tak, mówiła Mili, że kupiła mieszkanie, w Sylwestra 2000.
    • lezbobimbo Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 03:28
      Czarna dziura jest w Jezycjadzie bardzo przepastna, juz mnogo a wiele nam osób
      wchlonela, i to pierwszoplanowych, co dopiero mówic o drugoplanowej, zrzedliwej
      babci (to tez smutne, to narzekanie).
      Stawiam, ze dziura w Jezycjadzie istnieje fizycznie i ma 2 epicentra czyli
      mieszkania z gumy, w kamienicy Borejków i na Slowackiego. To na Slowackiego jest
      bardziej chlonne, bo wessalo chyba z 15 osób bezpowrotnie, w tym starca i dzieci).
      Czarna dziura wychodzi z epicentrów od ulicy Rooselvelta, ciagnie sie za
      Teatralke, wchlania tez Palac Kultury i calego sw. Marcina oraz Stary Rynek,
      katedre i Ostrów, deptak ze Starym Browarem, cala Wilde, Malte itd
      (bo nikt poza rondo Kopernika i Teatralke sie nie udaje, oprócz rzekomej pracy
      rzekomego Ignaca w Bibliotece Raczynskich oraz wypadów do Multikina).
      • meduza7 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 11:35
        Malty nie wchłonęła, a przynajmniej nie przed "Córką Robrojka". Potem - może...
        • lezbobimbo Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 11:55
          A prawda! Zapomnialam o teatrze off - zawsze jakos przeskakuje ten fragment,
          rzadko i fragmentarycznie czytywalam CR!

          Oficjalnie odszczekuje! I kolo UAM cos sie dzieje i przy Krzyzach..
          Ale i tak czarna dziura co wchlonela reszte Starego Miasta zadziwia mnie..
          • filifionka-listopadowa Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 27.08.08, 23:50
            Ale dlaczego nikt nie bywa na Starym Rynku? hm? Kiedy w końcu spotkam tam w jakiś piątkowy wieczór Pulpecje i Baltonę na miłej randce? Albo Ulkę Kołodziejanke np w Behemocie na kawie z przyjaciółkami? Nutrię w Cacao na filiżance dobrej gorącej czekolady, podczytującą jakiś nowy nabytek z Księgarni Powszechnej i rekompensującą sobie czasy PRLu i książki kupowane zamiast czekolady (teraz ma i książkę i czekoladę).

            Dla osób z pozna Poznania
            Behemot to taka miła kawiarenka dla kociarzy, a Cacao to chocolaterie słynące z dobrej gorącej czekolady i deserów gdzie bywa dosłownie cały Poznań.
            • ready4freddy Re: Metody Metodym - OT kociarsko-kawiarniany 28.08.08, 12:43
              skojarzylo mie sie: we Warsiawie jest takie miejsce herbaciane, w takim
              baraczku, a w srodku wyglada jak przytulny pokoik, z wielkimi pluszakami i
              cieplym oswietleniem, gdzies na Mokotowie to jest, moge sie dowiedziec co za
              ulica. no i tam sie do nas dosiadl tamtejszy kot, zupelnie bez krepacji wszedl,
              popatrzyl, hopsnal na kanape i domagal sie glaskania i drapania za uszamy :)
              sympatycznie. za to herbata mrozona mocna jak diabli, wydawalo mi sie, ze pije
              sporo i mocnej, ale po tej az nam niedobrze bylo :) tzn. herbata dobra, tylko
              potem jakos tak nie teges sie czlowiek czuje :)
              • yo-a-ko Re: Metody Metodym - OT kociarsko-kawiarniany 28.08.08, 22:49
                Dowiedz się, co to za ulica, proszę Cię bardzo! :-))) (szczególnie mnie ciągnie
                tam ten kot, co to się drapania za USZAMY domaga :-))))
                • ready4freddy Re: Metody Metodym - OT kociarsko-kawiarniany 28.08.08, 22:58
                  alez prosze bardzo, wywiad wlasnie doniosl, ze to herbathea.waw.pl/ na
                  ul. Juliana Bruna, niedaleko stacji metra Pole Mokotowskie. niedaleko
                  Rakowiecka, pewno stad ten ultramocny czaj :)
                  • yo-a-ko Re: Metody Metodym - OT kociarsko-kawiarniany 28.08.08, 23:15
                    dzięki, dzięki! :-))))
                    co do czaju - mam nadzieję, że można poprosić o cienką herbatę (w niektórych
                    herbaciarniach całkiem życzliwie się do takich próśb odnoszą)... no i - że kot
                    jest elementem stałym :-))))
                    • meg_mag Re: Metody Metodym - OT kociarsko-kawiarniany 31.01.09, 15:38
                      W Wiedniu, przy Gumpendorferstrasse, tez jest kawiarnia, gdzie kot jest niemal
                      na prawach gospodarza, tzn dosiada sie do kazdego stolika, trzeba go glaskac,
                      drapac oraz dokarmiac np. jajecznica w porze sniadaniowej. Dokarmiony rozklada
                      sie na sofie i usypia. Do czasu, az wejdzie ktos nowy. Kelner zawsze razem z
                      karta serwuje opowiesc o kotku, ze on tak ma i zeby sie nie krepowac:)
              • amelia007 Re: Metody Metodym - OT kociarsko-kawiarniany 26.09.08, 19:58
                Na ulicy Bruna sie miesci, w baraczku, a jakze. Pracuje tam obok,
                przechodze codziennie, a jeszcze ani razu nie bylam...
            • senseeko OT Cacao 23.09.08, 17:51
              filifionka-listopadowa napisała:


              > Dla osób z pozna Poznania
              > Behemot to taka miła kawiarenka dla kociarzy, a Cacao to chocolaterie słynące z
              > dobrej gorącej czekolady i deserów gdzie bywa dosłownie cały Poznań.

              Nasz na myśli Cacao Republica (na prostopadłej do Rynku) czy to jakieś inne Cacao?
              • filifionka-listopadowa Re: OT Cacao 24.09.08, 00:49
                A to właśnie to. Z meksykańską i Purpurowym sercem:)
            • anhes Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 18:04
              A Kociak? w kociaku też nikt nie bywa, a też wydaje się być dość kultowy dla
              Poznania...
              • laura-gomez Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 18:40
                W Kociaku zdaje mi się przesiadywali Robert z Anielką w "Klamczusze".
                • anhes Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 21:33
                  oj chyba ze się wtedy Kociak jakoś inaczej nazywał...
                  • filifionka-listopadowa Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 24.09.08, 00:42
                    W kociaku teraz już ludzie bywają z sentymentu bo jest tyle innych ładnych
                    knajpek.A tam ani atmosfery i menu nieciekawe. Unosi się tam klimacik
                    "odremontowanego PRLu".
    • marajka Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 11:32
      Ja niezbty kojarzę, żebym czytała coś o jej powrocie do Polski.
      Myślałam, że jest w USA, Józinek wspomina, że chciałaby, aby się tam
      przeprowadzili.
      Ciężko mi pogodzić się z rolą miłej, wesołej Moniki
      jako "amerykańskiej damy", bo przecież polscy emigranci w Stanach
      nie mieszkają raczej w willowych dzielnicach Los Angeles. Ciekawe,
      czy zapomniała też języka ojczystego i mówiła z akcentem?
      • dakota77 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 11:39
        Niektorzy mieszkaja:-). Przeciez niektorzy na emigracji radza sobie bardzo
        dobrze. Moja ciocia jest w Stanach calkiem uznanym lekarzem i ma dwupoziomowe
        mieszkanie na Manhattanie.
        • marajka Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 20.08.08, 14:04
          Niektórzy tak. Zapomniała, że Monika skończyła studia, więc może
          robiła tam jakąś karierę.
          • agnieszka_azj Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 19:05
            marajka napisała:

            > Niektórzy tak. Zapomniała, że Monika skończyła studia, więc może
            > robiła tam jakąś karierę.

            A ską wiadomo, że skonczyła studia ? Uczyć się raczej nie lubiła.
            Wyjechała z POlski po maturze i raczej nie znała biegle
            angielskiego. W tej sytuacji studia wydają mi się mało
            prawdopodobne. Raczej dobre zamążpójście ;-)
            • kaliope3 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 19:24
              No właśnie-tajemniczy tatuś Marka...Czy był to Polak pracujący w Stanach, czy
              może tatuś był amerykański? To by dopiero ubarwniło fabułę i wzbogaciło ją o
              zupełnie już nieprawdopodobne zwroty akcji, przy których scenariusz niejednej
              telenoweli wysiada
              • agnieszka_azj Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 19:34
                kaliope3 napisała:

                > No właśnie-tajemniczy tatuś Marka...Czy był to Polak pracujący w
                Stanach, czy
                > może tatuś był amerykański?

                Z nazwiskiem Pałys ???
                • kaliope3 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 19:49
                  Oj, no może był pół na pół amerykański:)
                  • ding_yun Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 23.09.08, 22:43
                    Tatuś Marka niechybnie był synem tego tajemniczego mężczyzny, z
                    którym pani Kałużna miała drugie dziecko podczas wojny. To wyjdzie
                    na jaw za 30 tomów :P
                  • kadrel Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 01.02.09, 16:44
                    Moze miał na nazwisko Powers :P
                    • sowca Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 02.02.09, 21:21
                      Ach, reklama jest przezabawna, a teściowa przypomina mi moją
                      nauczycielkę od angielskiego (z wyglądu i z zachowania...Niebiosa,
                      chrońcie przed taką teściową).
                    • nessie-jp Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 02.02.09, 21:25
                      kadrel napisała:

                      > Moze miał na nazwisko Powers :P

                      A na imię Austin? :)
    • czekolada72 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 31.01.09, 11:14
      Monika doczekała sie trojki wnukow - i nadal o niej cisza.
      Aczkolwiek - nie było tez wzmianki, ze zeszła z tego świata.
      To co? wyjechala nazad do USAa?
      Czy byloby bardzo zle - wg MM - gdyby babcia kilka razy podeszła
      zajac sie wnuczką? Takie piekne opisy jak to cala rodzinka B zgrywa
      sie, by hurtowo sie wszyscy wszystkimi opiekowac, a rodzona babcia w
      kąt...
      • veranillo Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 31.01.09, 11:31
        To prawda. Monika była przedstawiana trochę nieobiektywnie, z lekką
        złośliwością, ale wierzyć mi się nie chce, że nie miałaby ochoty widywać wnuków
        czy odmówiła pomocy. Wszak to nie była jakaś hetera, tylko dawna przyjaciółka
        Mili, lekko jedynie zmanierowana, ale początkowo ciesząca się bardzo z
        odzyskania kontaktu z rodziną Borejków. No, a poza tym, co ona miała innego do
        roboty w Polsce - poza tą swoją kuzynką i siostrą (?) nikogo innego przecież nie
        zna w kraju.
        Pewnie pani MM po prostu o niej zapomniała. A w sumie szkoda, bo rozbawiłaby
        mnie scenka, gdy Józinek zabiera wyfiokowaną babcię na mecz albo gdy musi się
        ona zajmować Ziutkiem z wiadomymi problemami ;)
        • taria Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 01.02.09, 16:02
          Ida jest pierwszą i długo jedyną bohaterką Jeżycjady, która w ogóle
          posiada teściową, dlatego też na biednej Monice skupiły się
          wszystkie możliwe stereotypy kiepskich relacji teściowej z synową. W
          efekcie zaczęłam ją sobie wyobrażać jak teściową Kleopatry z nowej
          reklamy IKEI:
          www.youtube.com/watch?v=2V08hNPz2r4
          Antoniuszowi też Marek było :)
          • kkokos Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 02.02.09, 21:40
            taria napisała:

            > Ida jest pierwszą i długo jedyną bohaterką Jeżycjady, która w ogóle
            > posiada teściową, dlatego też na biednej Monice skupiły się
            > wszystkie możliwe stereotypy kiepskich relacji teściowej z synową. W
            > efekcie zaczęłam ją sobie wyobrażać jak teściową Kleopatry z nowej
            > reklamy IKEI:
            > www.youtube.com/watch?v=2V08hNPz2r4
            > Antoniuszowi też Marek było :)


            obawiam się, że sama ida (oraz boska aniella) też mogą skończyć jako takie
            właśnie teściowe :)
            (kurczę, co ja piszę, przecież to moje ulubione bohaterki...)
            • veranillo Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 02.02.09, 21:54
              a teściową Pulpecji jest przecież ciocia Wiesia :)
              • taria Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 02.02.09, 22:03
                A to ona żyje? ;) Bo ostatni raz słyszymy o niej bodaj w Noelce.
                Później Baltona uskarźa się tylko na despotyczną ciotkę Irenę.
                Zresztą ciocia Wiesia, osoba cicha i nienarzucająca się, nie pasuje
                nijak do archetypu despotycznej teściowej.
                A Ida w wieku lat sześćdziesięciu, z koafiurą farbowanych loczków -
                no, wypisz wymaluj aktorka z tej reklamy :D
                • mamalilki Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 02.02.09, 22:27
                  Zyje, zyje, no przeciez przyjezdza do tego raju na ziemi ktory stworzyli sobie
                  Pulpa i Baltona w Sprężynie. Z tymi tesciami to różnie bywa. Ja na przykład
                  lubię teściową i nie znosze teścia, choc ten ostatni mnie uwielbia.
                  Co do Moniki to szczytem zmanierowania wydaje się być ochota odwiedzenia
                  fryzjera. Jakbym byla tesciową Idy to tez bym sie obawiala o zdrowie
                  psychofizyczne syna i wnucząt.
                  A co do babć i dziadków... Hmmm, z doświadczeń mojej rodziny wnoszę ze mozna
                  mieć czworo kochających dziadków i z różnych powodów każde z nich bywa u nas
                  najczęściej raz w miesiącu, o zajmowaniu się dziecmi nie mam mowy (praca, inne
                  problemy na glowie), wobec tego o wtracaniu czy nawet uczestniczeniu w
                  podejmowaniu decyzji nie ma nawet mowy. Dzieci nie bywają w domach dziadków, nie
                  chodzą z nimi do parku - tak bywa.
                  • anutek115 Re: Metody Metodym, a gdzie Monika? 03.02.09, 10:41
                    mamalilki napisała:

                    > Zyje, zyje, no przeciez przyjezdza do tego raju na ziemi ktory stworzyli sobie
                    > Pulpa i Baltona w Sprężynie.

                    Że nie wspomnę, że bałwochwalczo (tak to chyba zostało określone, nie mam
                    "Sprężyny" pod ręką) wielbi synową ;-))).

                    Z tymi tesciami to różnie bywa. Ja na przykład
                    > lubię teściową

                    Ja moją też! I jest to zjawisko, tak z moich obserwacji wnosząc, znacznie
                    częstsze niż sugerują reklamy, dowcipy i inne takie.

                    A jeśli chodzi o bohaterki, to Ida wydaje mi sie dużo gorszą tesciową in spe niż
                    Aniella. Aniella taka raczej typu "ale to twój tron" i wypadzik do fryzjera,
                    oraz oczywiscie "umalowała się (ta synowa) jak zwykle nieumiejętnie", ale jako
                    osoba bardzo zaabsorbowana sobą, swoja karierą (na emeryturę to ona się nie
                    wybiera by wnuki niańczyc, to pewne) raczej nie bedzie z tych upiornych. Ale
                    Ida... z tą jej nagle w "Sprężynie" objawioną fobią na tle zarazków i innych
                    wirusów... uch, serdecznie współczuję żonom młodych Pałysów!
    • taria A dziś świętujemy dzień teściowej:) n/t 05.03.09, 18:32
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka