limotini
19.08.08, 10:48
Czytałam sobie wątek o nieprawdopodobnych dziejach Marka - amerykańskiego
studenta medycyny w komunistycznej Polsce i zaczęło mnie poważnie zastanawiać:
co się stało z Moniką, bądź co bądź, babcią Józinka?
1. Gdyby wróciła do Polski, to przecież byłaby obecna w życiu rodziny,
szczególnie że jest bliską przyjaciółką teściowej syna. Przecież taka osoba
jak ona musiałaby być wyraźnie obecna w życiu wnuków.
2. Jeśli jest nadal w Stanach, to jak to się dzieje, że Pałysowie nawet nie
myślą, o jej odwiedzeniu? Ja wiem, że kiedyś to nie było łatwe, ale już w
drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych (a przecież tutaj mówimy o XXI wieku!)
rodzinę w Stanach dawało się spokojnie odwiedzać, i mam tu na myśli zarówno
sprawy paszportowo-wizowe jak i ceny biletów (drogie, ale przy pomocy owej
amerykańskiej rodziny możliwe do kupienia). A przecież podróż za ocean
(samolotem!) to jest coś o czym się dużo mówi, wspomina, szczególnie jak się
jest małym dzieckiem. Nie mogła przemknąć niepostrzeżenie!
Czy tylko ja to widzę czarną dziurę, która wchłonęła niewinną teściową Idy,
czy też może pomijam coś co było wspomniane w książce?