Dodaj do ulubionych

Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo

16.11.08, 14:33
Wiecie co, mam takie dziwne wrażenie, że książka
bardzo dużo zyskuje przez fizyczną nieobecność tych
dwóch postaci - emanujących dobrem i dźwigających na
swoich barkach wszelkie problemy rodziny Matek
Polek... Naprawdę, jak popsikanie twarzy wodą ze
spryskiwacza do kwiatków. Nie ma nadmiernego
Gabrysinego rozpływania się w myślach (można mieć w
pewnym momencie dość), nagle okazuje się, że Ignacy
jest w stanie odprowadzać dzieci do szkoły i nawet
nakarmić. I fajnie, że pozostali bohaterowie mają
szansę wyjść z cienia - dzięki za jakieś świeże dane o
Pulpecji, miło wiedzieć chociażby, że biegają sobie u
niej po podwórku kury.
Węszę tu co prawda ingerencję wydawnictwa, które być
może zasugerowało autorce, że w powieściach
przeznaczonych dla młodszej grupy czytelników
rozważania pięćdziesięciolatki nie powinny zajmować aż
tyle miejsca. Ale swoją drogą, chętnie bym przeczytała
coś w rodzaju "Jeżycjady 30+", tylko może nie w
postaci takiego smęta jak "Kalamburka".
No i, chwała Bogu, o ile mnie pamięć nie myli, ten
wyświechtany frazez o kostiumie zmarszczek (czy też
jego ekwiwalent, jeszcze nie znam książki na pamięć:))
pojawił się tylko raz.
Obserwuj wątek
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 16.11.08, 22:53
      > Ale swoją drogą, chętnie bym przeczytała
      > coś w rodzaju "Jeżycjady 30+"

      O nie, nie! Ja się przez całą książkę zastanawiałam, dla kogo ona jest?

      Bo mimo przycięcia ekspansywnej postaci Gaby, to głównie wygląda to jak
      telenowela dla mamusiek. Ciągle jakieś dialogi matek w stylu: - Zostawiłam
      dziecko z dziadkiem i zupką. - Ojej, czy przypomniałaś im o pampersie? - Ach,
      ale śpieszę się, bo jeszcze muszę wstąpić do sklepu po kaszkę rozpuszczalną. Czy
      coś w tym guście.

      Książka jest i tak apologią św. Gabrieli, bo autorka gdzie można broni jej przed
      zarzutami czytelników. Tzn. w specyficzny sposób, bo mówi - oj, wy tak na nią
      naskakujecie, a ona tak się przecież męczy: musi przecież być opoką i
      niewzruszonym centrum! Jaka to ciężka praca! Nikt się o nią, biedną, nie troszczy!
      • verdana Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 17.11.08, 15:52
        Gabrysi nie lubilam, teraz ja znienawidzilam.
        Ona nie zajmuje się rodzina, przyjaciółmi, dziecmi dlatego, ze ich
        kocha czy lubi - ona zajmuje się "bo tak trzeba". Bez cienia
        uczucia, z obowiazku. Uczucie, owszem, deklaruje, ale go nie widać.
        Bo na ogół zainteresowana naprawdę, a nie tylko deklaratywnie zyciem
        córki i wnuczki matka i babcia dzwoni do nich spontanicznie - tak
        jak Ida dzwoni do siostry, po prostu dlatego, ze nie tylko teskini,
        ale i wie, ze za nia tęsknią. A wyglada na to, ze nie tęsknią...
        W dodatku ona wie. Wszystko o wszystkich - zwrociliscie uwagę, że na
        wiekszosc deklaracji dzieci odpowiada "tak, ja wiem", co najczęściej
        skutecznie ucina jakakolwiek dalsza chęć do zwierzeń. Szkoda, ze nie
        wie tylko jednego - że dwoje jej mlodszych dzieci czuje się
        zanidbanych, bo dla nich nigdy nie ma czasu i przytloczonych jej
        idealnym wizerunkiem...
        Swoją drogą, nie rozumiem, jak idealna matka moze do tego stopnia
        zaniedbac dzieci, ze nawet jako dorosle czy niemal dorosłe mają na
        tym punkcie wrecz kompleksy. Jesli czegoś nie znosze
        to "dobroczynnych pań", ktore maja ogromne serca, tylko zapominają o
        tym, ze najbardziej potrzebne sa dzieciom.
        No i wybaczcie - co z ta "wyprawą" do siostry? Czy Gabrysia tak
        zranolala, ze poza zajeciami w ogóle z domu nie wychodzi?
        Ostatecznie w domu wszyscy sobie poradzą...
        • sowca Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 17.11.08, 22:24
          Nieobecność Mili przyjęłam z ulgą, bo ta postać baardzo zmieniła się
          na niekorzyść w ostatnich tomach.
          Jeśli chodzi o Gabę, to też miałam wrażenie, że autorka stara się
          jej bronić przed zarzutami czytelników. Problem w tym, że to niezbyt
          się udało. Wypadek Gaby i jej pobyt w szpitalu udowodnił tylko to,
          że Gabriela rzecszywiście dużo pomagała ludziom i że inni się bez
          niej nie mogli obejść. Ale z drugiej strony, nawet wyjazd do
          Patrycji spodowany był wyłącznie tym, że Gabrysia niejako "obiecała"
          to Łusi! Ten jej bezustanny lęk, że okaże się, choćby przez chwilę,
          egoistką, świadczy o jakiejś chęci udowodnienia komuś (może samej
          sobie?), że jest naprawdę idealna. Wydaje mi się, że po "Sprężynie"
          idalność Gaby jest jeszcze bardziej sztuczna niż dotąd.
          Słowo daję, nie zdziwiłabym się, gdyby nagle rodzina i przyjaciele
          poczuli od ciała Gaby zapach fiołków niczym od ciała św. Aleksego!
          • asia-fb Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 17.11.08, 23:30
            te fiołki to najlepiej na szpitalnym łożu. Będzie klimatycznie :P

            (a ja Gabę i tak lubię, o. ;) )
          • anutek115 Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 09:10
            Ten dialog:
            -Gdybym myślała wyłącznie o swoich przyjemnościach, to by znaczyło, że dbam o
            siebie? - upewniła się Gabriela.
            -No, własnie.
            - A nie - że jestem egoistką?".
            Aaaaaa!
            No fakt, brzmi jak odpowiedź na nasze zarzuty. Ale czy ktos tu naległa, by Gaba
            myślała WYŁĄCZNIE o swoich przyjemnościach? Niechby pomyślała o nich troszeczkę!!!!
            I rzeczywiscie, to wtracanie mimochodem, jak to się ludziom z otoczenia świat
            wali, bo Gaba nie sprzątnie, nie ugotuje, nie zrobi zakupów, nie odbierze z
            dworca, nie wyprowadzi na ludzi udzielając korepetycji wygląda na podkreslanie
            na siłe trochę, że Gaba jest, co byśmy nie robiły i czego byśmy nie chciały,
            swięta, doskonała i niezastąpiona, taka, jaka jest.
        • avvg Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 16:12
          > Gabrysi nie lubilam, teraz ja znienawidzilam.

          A ja znienawidzić jakoś nie potrafię, bo wciąż mam przed oczyma
          Gabrysię z KK, która potrafi ściąć się z Pyziakiem, gra w kosza,
          wydziera się na młodsze siostry, słodzi galaretki z kurczaka, no i
          przede wszystkim nie dźwiga świata na swoich barkach...
    • malabasn Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 17.11.08, 23:34
      Ja osobiście nie mogę przeboleć tego, co się w toku "Jeżycjady"
      stało z Gabrielą. W Kwiecie Kalafiora, Idzie czy Opium była
      normalną, "równą" dziewczyną, która potrafiła zakląć, irytować się
      na innych i po prostu.. byc zwyczajną. Naprawdę nie wiem, czemu
      później MM uparła się, aby zrobić z niej świętą (moim zdaniem
      zalążki tego mieliśmy już w "Noelce", zresztą pamiętam, że podczas
      pierwszej lektury książki uderzyło mnie, że Gabrysia jest jakaś
      trochę inna). Teraz już nie potafię czuć sympatii do Gabrieli.
      Znamienne jest to, że Gabrysia zostaje w Sprężynie niejako "ukarana"
      za swój moment wolności wypadkiem samochodowym, a cały pobyt w
      szpitalu przeradza się w powieści w okazję do odprawiania kolejnych
      litanii na jej temat.
      • mamalilki Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 02:01
        Nie wierze, ze NIGDY nie urywa sie na pol dnia do centrum handlowego, ze NIGDY
        za swiete, rodzinne pieniadze nie kupila sobie perfum czy ksiazki, ze NIGDY nie
        wyszla z domu wkurzona, po to zeby isc do kawiarni, kupic latte i wziac ze
        stojaka kobieca gazete. Ja nie wierze ze mozna miec nieustannie wszystkich na
        glowie i nie zwariowac. Zeby choc jezdzila na konferencje naukowe, gdzie jak
        wiadomo czasem jest niezla zabawa... Zeby sobie zafundowala weekend nad morzem z
        przyjaciolka. Przeciez juz od 13 lat nie ma niemowlaka! Mogliby z Grzegorzem
        zostawic wszystko i pojechac na narty! Przeciez ona byla wysportowana!
        • madame-bovary Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 04:38
          Mam przeczucie, że w następnej części Jeżycjady postać Gaby narysowana będzie trochę inaczej niż dotychczas - stawiam na rehabilitację po wypadku, bilans prawie 50-latki i wynikające z niegoi sensowne ptrzemyślenia owocujące w postanowienie o bardziej pełnym korzystaniu z życia: dopuszczeniu do głosu własnych potrzeb, nierobieniu sobie wyrzutów z powodu chwil tylko dla siebie samej itd. Wszystko to pomimo symbolicznemu "ukaraniu" jej wypadkiem w zamian za dzień wyrwany dla siebie. Ale może myślę życzeniowo...
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 20:08
            > Mam przeczucie, że w następnej części Jeżycjady postać Gaby narysowana będzie t
            > rochę inaczej niż dotychczas - stawiam na rehabilitację po wypadku, bilans praw
            > ie 50-latki i wynikające z niegoi sensowne ptrzemyślenia owocujące w postanowie
            > nie o bardziej pełnym korzystaniu z życia

            A ja myślałam, że o tym będzie właśnie w tym tomie. A okazało się, że Gaba miała
            wypadek na początku książki, a potem przez całą powieść nic z tego nie wynika (w
            sensie: dla niej, jakichś przemyśleń nie ma, bilansów, a narzucałyby się).
        • idomeneo Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 08:14
          mnie też ciekawość bierze, czemu wszyscy ubolewają nad niedojrzałością Laury,
          wyrażającą się w kurczowym lęku przed odrzuceniem - a kompletnie się nie
          przejmują dziwnym zachowaniem dwukrotnie starszej Gaby, która równie kurczowo
          boi się niebycia potrzebną.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 20:10
            Mnie jeszcze więcej tego kurczowego strachu rzuciło się w oczy w tej książce.
            Zauważcie, że tam co chwila ktoś mówi, że boi się jakiejś katastrofy (śmierci,
            albo czegoś nieokreślonego). Nawet Pulpa twierdzi, że czuje się tak szczęśliwa,
            że aż się boi, że się to wszystko zawali. Za dużo tego i trochę ni w pięć ni w
            dziewięć.
      • supervixen Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 08:49
        Tak, ja ze dwa dni temu czytałam do poduszki OwR i przeżyłam lekki
        szok czytając scenę, w której Gabriela ruga Piotra Ogorzałkę.
        Zupełnie inna kobieta. Teraz przecież podobno nie lubi w ogóle
        wchodzić w konflikty:)
        • sir.vimes Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 09:11
          O to, to!

          przecież to wyzywanie Ogorzałki od pesymistycznego ramola a lęk przed
          "wchodzeniem w scysje" to dwa różne światy, dwa różne charaktery!

          • verdana Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 13:00
            A ja w ogole mam wrazenie, ze Gabrysia, odmawiajac sobie
            przyjemnosci mysli jednakze li i jedynie o sobie. Zwróccie uwage -
            ona podkresla swoja wszechwiedzę, fakt, ze jest niezastapiona, że
            nie ma wrecz prawa aby mysleć o swoich przyjemnosciach.
            Tym "samoudręczeniem" terroryzuje rodzine, a zwlaszcza dzieci, ktore
            nie tylko mają kompleksy (mama jest idealna, a ja nie), ale w
            dodatku Gabrysia absolutnie nie pozwala na cień krytyki pod swoim
            adresem. Ona tez uwaza sie za ideał.
            przez to jej rodzina jest znacznie mniej szczęśliwa, niz gdyby
            Gabrysia byla trochę mniej idealna, moze przestalaby
            sie "poswięcać", a zaczęła być z rodzina bo to lubi.
            No i nie rozumiem, dlaczego Gabrysia ma "ciężkie zycie". Owszem,
            Pyziak odszedł. Niemal kazdego spotyka jakaś zyiowa tragedia, ale to
            nie oznacza to, ze zycie jest ciężkie. Gabrysia ma pomoc matki przy
            dzieciach i w gospodarstwie, jest zamozna, robi kariere naukowa,
            dzieci nie przysparzaja zadnych wiekszych problemow, rodzice zyja i
            maja się dobrze.
            Ja mam podobne zycie, tyle ze z pierwszym mężem, fakt, ale za to bez
            mamy w domu gotujacej obiadki i zajmującej sie wnukami. I uwazam, ze
            mam wyjątkowo lekkie zycie.
            • idomeneo Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 13:26
              no, ja po "Sprężynie" raczej się utwierdzam co do wizji Gaby jako osoby, która
              doskonałym wypełnianiem roli idealnej córki - ofiarnej krwiodawczyni (głównie
              wobec własnych rodziców, ale także np. wobec Dmuchawca) kompensuje sobie niskie
              poczucie własnej wartości.

              Gdyby nie było tu czegoś na rzeczy, to Gaba byłaby w stanie odpuścić chociaż
              trochę, poszukać tego mocnego środka w samej sobie, a nie tylko w byciu
              docenianą przez otoczenie za bycie użyteczną.

              Byś może, tak jak piszecie, w następnych tomach coś tam w niej w niej w końcu
              odtaje i dojrzeje. Ale jej rozmowa z Łusią, gdzie zrównuje sugerowane pomyślenie
              o swoich potrzebach z myśleniem wyłącznie o swoich potrzebach (ergo
              egoizmem), niewiele, jak dla mnie, pozostawia na to miejsca.
            • jota-40 Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 13:27
              Po zastanowieniu stwierdziłam, że lubiłam bardzo Gabrielę do "Nutrii i Nerwusa".
              Tam przecież dzieje się z nią podobnie, jak w "S": jest chora i bezradna.
              Pamiętam, że czułam się wtedy jakoś bardzo blisko niej - mój syn jest trochę
              starszy od Ignasia i miewałam wtedy - wstydliwie ukrywane przed światem - takie
              same dramatyczne obawy i lęki o dziecko, o przyszłość... Bardzo mnie wtedy
              wzruszyła rozmowa Gaby z Dmuchawcem na balkonie.
              Mam wrażenie, że mimo późniejszych przejść Gaby z Laurą czy Różą, pani MM jakby
              wyłączyła się z budowania tej postaci. Zapewne wydaje jej się ona już
              dostatecznie bogata?... W każdej kolejnej książce opisuje ja podobnie, zawsze
              ten sam, niemal schematyczny opis "miłego uśmiechu", który wszyscy tak
              uwielbiają... W gruncie rzeczy niewiele o niej wiemy. I zachowuje się tak, jakby
              rzeczywiście niewiele miała wspólnego z tą dawną Gabą. Ignacy, Mila, Ida -
              prowadzeni są przez autorkę bardzo konsekwentnie; niezależnie od tego, czy ich
              lubię, czy nie - są plastyczni, po prostu ich widzę. Gaba jest sztywna i
              drewniana - mimo, że autorka serdecznie nas zapewnia o tym powszechnym
              uwielbieniu jej osoby. A może właśnie dlatego?... Mnie to jakoś irytuje.
              • verdana Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 14:00
                I jeszcze jedno...
                Jako matka dzieci niemal w idealnie tym samym wieku, co dzieci
                Gabrieli uważalabym fakt, ze jestem dla nich niezastapiona za klęskę
                wychowawcza. Matka nie ma być niezastapiona, bo robi dzieciom
                autentyczna krzywdę. Podobnie matka, ktora jest idealem krzywdzi
                swoje dzieci - krzywdzi je, aby podbudowac poczucie wlasnej wartosci.
                O ile wiem, takie cierpietnicze poswiecanie się z usmiechem na
                ustach i podkreslanie, ze jestem tak potrzebna bliźnim, ze dla
                siebie nie starcza już czasu nazywa sie w psychologii bierna
                agresją.
                I jest grożna, bardzo groźna - niszczy wszystkich dookoła. Procz
                agresora, ktory kwitnie.
                • paszczakowna1 Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 16:40
                  Z tym 'niezastąpieniem', to nie rozumiem o co chodzi. Mam wrażenie, że dzieci
                  Gabrieli całkiem nieźle sobie bez niej prosperują.

                  Ale faktem jest, że książka wyraźnie zyskuje na urodzie, gdy tylko Swięta
                  Poznańska znika ze sceny - nie dość często niestety. (Już nawet za wygłoszenie
                  wykładu jej się palma męczeńska należy...)
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 20:22
                    > Już nawet za wygłoszenie wykładu jej się palma męczeńska należy...

                    A czy ona nie może tego wykładu wygłosić na siedząco?!
                    Oglądałam raz taki podobno filmik nakręcony przez studentów AGH na wykładzie.
                    Był tam jakiś ich "ulubiony" wykładowca. Pierwsze co zrobił po wejściu do sali,
                    to usiadł i wyłożył prawą nogę na stół, mówiąc: "Proszę o ciszę, bo mnie dziś
                    bardzo noga boli".

                    A więc da się. :-)

                    Chętnie zobaczyłabym Gabę w tej roli. :-D
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 20:23
                      > Oglądałam raz taki podobno filmik

                      Nie: podobno filmik, tylko: podobno znany filmik. W każdym razie z pewnością
                      nakręcony na AGH.
                • yo-a-ko Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 16:42
                  C.S. Lewis, w którejś z książek napisał + - tak "Ta kobieta żyje tylko dla
                  innych. Tych innych poznasz po zaszczutym wyrazie twarzy" ...
                  • yo-a-ko Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 16:45
                    ten + - cytat z Lewisa miał być pod tym, co napisała verdana, n/t "biernej
                    agresji", aleśmy z Paszczakową pisały jednocześnie, więc wyszło troche "poza
                    kontekstem"... hmmm, nie wiem czy powinnam się przyznawać, ale nie wiem, jak się
                    wstawia w mą odpowiedź cytat, na który odpowiadam... ;-)))
                    • yo-a-ko jeszcze słowko! 18.11.08, 16:46
                      Przepraszam, PaszczakÓWNĄ! :-)))
                      (a przy okazji już zajarzyłam, jak odpowiadać, cytując :-)))
                      • verdana Re: jeszcze słowko! 18.11.08, 18:40
                        No i czy ja wiem, czy dzieci Gabrysi tak dobrze daja sobie radę?
                        Żyja majac jednoczesnie poczucie winy (mama robi dla mnie wszystko,
                        a ja jej niedoceniam), poczucie nizszości (nie będe taki jak mama) i
                        wbrew pozosrom - stosunkowo niską samoocenę. Bo maja poczucie, ze
                        nigdy nie dostaly od matki tego czego najbardziej chcialy -
                        dostatecznej uwagi.
                        I ja nie rozumiem, dlaczego. Troje dzieci to nie dwanaścioro. Praca
                        docenta to nie praca na dwie zmiany przy tasmie. naprawde, Gabrysia
                        powinna mieć mnostwo czasu dla kazdego dziecka oddzielnie.
                        W dodatku Pyza chyba idzie w slady matki. Wyjechala za mężem, jak
                        sadze rezygnujac tym samym ze studiów i własnej ambicji.
                        • paszczakowna1 Re: jeszcze słowko! 18.11.08, 23:00
                          Verdana, napisalas:

                          'I jeszcze jedno...
                          Jako matka dzieci niemal w idealnie tym samym wieku, co dzieci
                          Gabrieli uważalabym fakt, ze jestem dla nich niezastapiona za klęskę
                          wychowawcza.'

                          i do tej wypowiedzi sie odnioslam, nie do tego, jak sobie w ogole dzieci Gabrysi
                          daja rade. Ja bynajmniej nie widze, by one w nieobecnosci Gabrieli nie byly w
                          stanie funkcjonowac. Jesli Ty widzisz, uzasadnij prosze to stwierdzenie.

                          > W dodatku Pyza chyba idzie w slady matki. Wyjechala za mężem, jak
                          > sadze rezygnujac tym samym ze studiów i własnej ambicji.

                          Yyyy? To chyba jest jakis skrot myslowy, bo nie rozumiem. Na czym to 'pojscie w
                          slady matki' ma polegac? Wiele mozna Gabrieli zarzucic, ale nie wyjechanie za
                          mezem i rezygnacje ze studiow.

                          A przejawow 'własnej ambicji', BTW, to ja u Pyzy w ogole nigdy nie widzialam,
                          wiec i rezygnowac nie bardzo bylo z czego.
                          • verdana Re: jeszcze słowko! 19.11.08, 13:52
                            W poświęcaniu swojego zycia dla innych... Robieniu tego, czego inni
                            od Pyzy wymagaja, a nie tego, co sama chce. Tylko u Gaby to jest
                            pozorne, a jak się wydaje u Pyzy - rzeczywiste.
                            A dawanie sobie rady jest bardzo wzgledne. Prawdziwie dorosle
                            dziecie nie musi zyskać akceptacji matki, zeby zerwać z chłopakiem.
                            Prawdziwa dorosłość polega na tym, jak ktoś słusznie powiedział,
                            zeby dokonujac wyboru nie zastanawiac się "a co mama na to powie?".
                            Wydaje mi się, ze akurat to Gaba starannie dzieciom wybiła z głowy.
                            One maja myslec o tym, co mama powie co najmniej do emerytury.
                            • dakota77 Re: jeszcze słowko! 19.11.08, 13:54
                              Jesli o zerwanie chodzi, nie sadze, zeby Laura uzalezniala je od akceptacji
                              matki. Zrobilaby to tak czy owak. Ona chciala raczej akceptacji dla formy, tego,
                              zeby matka powiedziala jej po wysluchaniu tresci listu, ze zachowala sie w porzadku.
                              • verdana Re: jeszcze słowko! 19.11.08, 13:59
                                W wieku lat 22 nalezy umieć zerwać z chłopakiem, nie zastanawiajac
                                się, czy matka uzna , że forma jest "w porzadku". Mozna, owszem,
                                pokazac list PO wysłaniu, mozna o cos zapytac (czy to nie za
                                ostro?). Mam córkę w tym wieku i słowo, byłabym przerażaona, gdyby
                                okazalo się, ze mam ocenić jej list, w ktorym zrywa. To nie jest
                                moja sprawa. Moge udzielic rady, ale gdyby przed wysłaniem poprosiła
                                mnie o przeczytanie listu - nie. Bo gdyby mi się nie spodobał, to
                                nie mam zadnego prawa tego mowić.
                                • dakota77 Re: jeszcze słowko! 19.11.08, 14:10
                                  Moim zdaniem Laura, dla rodziny zawsze "ta zla" jest po prostu spragniona
                                  komplementu od matki. Chce wiedziec, ze matka w mysl tego "styl to czlowiek"
                                  pochwala to co robi. W kontekcie calej ich relacji mnie nie wydaje sie to az
                                  takie glupie.
                                  • verdana Re: jeszcze słowko! 19.11.08, 17:27
                                    Alez to nie jest "glupie". To wlasnie dowód na to, o czym piszę -
                                    Gaba wychowala dwudziestoparolatke, ktora nadal usiluje zyskac
                                    aprobatę matki, dla ktorej uznanie mamy jest w momencie jednej z
                                    najwazniejszych decyzji zydiowych niezbędne. To wlasnie jest chora
                                    relacja.
                                    • anhes Re: jeszcze słowko! 28.11.08, 16:29
                                      A ja się verdano z tobą zgodzić nie mogę.

                                      Na tym widzisz polega subiektywny odbiór powieści, że dla każdego
                                      dana scena może znaczyć co innego.

                                      Dla mnie akurat moment w którym Laura dzieli się z matką swoją
                                      decyzją, oraz jej formą wcale nie wynikała z chęci uzyskania aprobaty
                                      a z chęci podzielenia się z kimś bliskim ważnymi wydarzeniami. Wogóle
                                      w tej części Jeżycjady dostrzegam dużo większe zbliżenie Gaby i
                                      Laury. W moim odczuciu ich relacje się bardzo porawiły.
                                      I o ile wkurzające jest że Gaba myśli o makaronie, o tym żeby
                                      jeszcze odebrać chłopaków i wielu innych rzeczach tak akurat ta scena
                                      jest dla mnie wyrazem szczerej bliskości pomiędzy matką i córką.

                                      A swoją drogą, mam takie poczucie czytając Twoje posty, że jesteś
                                      trochę "niespójna". Jak Gaba chce dać wolnośc Pyzie to twierdzisz że
                                      jest nieczuła, jak otacza opieką to jest osaczająca... no taki trochę
                                      brak konsekwencji.

                                      Poza tym nic nie możemy z pełną stanowczością powiedzieć o wyborach
                                      Pyzy i stwierdzenie, że rezygnuje z siebie aby być "przy mężu" jest
                                      daleko idącą nadinterpretacją. Nie ma nic nagannego że rodzina jest
                                      razem. Moim zdaniem, to, to właśnie, jest naturalnie właściwy wybór.
                                      Bez dorabiania martyrologii. Dla niektórych kobiet szczęśliwa
                                      rodzina jest ważniejsza od kariery naukowej czy zawodowej i nie
                                      wydaje mi się aby takie świadome wybory były naganne. A czy wybór
                                      Pyzy był świadomy czy nie?- nie wiemy i nie możemy nad tym
                                      dyskutować.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 20:17
              > ona podkresla swoja wszechwiedzę, fakt, ze jest niezastapiona

              Zdziwiłam się, że Laurze zależało, by matka wyraziła swoją opinię o jej zerwaniu
              z chłopakiem - przed zerwaniem! Rany, czytała matce list do chłopaka i pytała,
              czy ma go wysłać! To przecież niepoważne. Co ona, dziecko jest? Jakieś
              uzależnienie od matki z jednoczesnym podświadomym nielubieniem jej za to. Czy
              Musierowicz sama tak to skonstruowała, czy jej przypadkiem wyszło?

              > No i nie rozumiem, dlaczego Gabrysia ma "ciężkie zycie". Owszem,
              > Pyziak odszedł.

              Tu przypomina mi się duży zgrzyt narracyjny. Laura jadąc z matką autem
              przypomina sobie, że sprawę Pyziaka już wcześniej obgadały i że przekonała się,
              iż matka była ofiarą. Dlaczego?! Autorka wciąż uznaje za oczywiste, że czytelnik
              z góry będzie wiedział, że Gaba jest ofiarą Pyziaka. No była, na początku lat
              80., czyli prawie 30 lat temu. Ale nie teraz, na Boga!
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 20:27
                Nie dokończyłam. Zgrzyt narracyjny jest dlatego, że tutaj aż się prosi o
                wyjaśnienie, dlaczego Gaba czuła się aż tak pokrzywdzona. Jakieś nowe fakty?
                Jakiś ukrywany skandal rodzinny? Może Pyziak kazał jej usunąć drugą ciążę i
                dlatego taki jej uraz? Może jeszcze się z nią później kontaktował i robił jej
                świństwa? No diabli wiedzą?
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 20:41
                  Sama sobie odpowiadam, ale właśnie odkryłam nowy wątek, w którym omawiane są
                  różne warianty Pyziakowego draństwa.
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=87385084&v=2&s=0
                  No właśnie czegoś takiego w książce brakowało!
              • kkokos Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 28.11.08, 00:45
                > Zdziwiłam się, że Laurze zależało, by matka wyraziła swoją opinię o jej zerwani
                > u
                > z chłopakiem - przed zerwaniem! Rany, czytała matce list do chłopaka i pytała,
                > czy ma go wysłać! To przecież niepoważne. Co ona, dziecko jest?
                > Jakieś
                > uzależnienie od matki z jednoczesnym podświadomym nielubieniem jej za to.

                a tak, takie uzależnienie jest dla mnie prawdopodobne. przecież dalej jest o
                tym, że laura wciąż szukała miłości i akceptacji swojej matki, a jak na złość
                urodził się miągwa i całą miłość i akceptację zabrał dla siebie. więc
                uzależnienie (wieczna potrzeba akceptacji) i nielubienie za to, że za mało tej
                matki dla siebie miała (co do tego, że mało miała, nie raz się forum zgadzało :))
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 18.11.08, 20:06
        > Znamienne jest to, że Gabrysia zostaje w Sprężynie niejako "ukarana"
        > za swój moment wolności wypadkiem samochodowym

        O to, to. Cały czas czułam to samo, czytając.
        • verdana I jeszcze jedno... 18.11.08, 21:04
          tak mysle, ze prawdiwy altruista na sugestie "zrob cos dla siebie"
          odpowiada ze zdziwieniem "Alez przecież ja stale cos dla siebie
          robie, odwiedzilem nauczyciela, bo z nim sie wspaniale gada,
          poszedlem z dzieckiem na spacer, uwielbiam to, córka zwrocila sie do
          mnie z problemem, mialem satysfakcje, ze moglem jej pomóc".
          natomiast ktos, kto odpowiada, ze nie mysli o sobie, bo bylby to
          egoizm, daje do zrozumienia, ze wszyscy go wykorzystują - i z tego
          czerpie satysfakcję.
          Wiem, bo czasem tak mam. Tylko jakos nie wiedze tego jako zaslugi,
          przeciwnie.
          • lezbobimbo Re: I jeszcze jedno... 18.11.08, 21:10
            Gaba tak sie dla wszystkich poswieca, jakby miala potworne poczucie winy..
            dlaczego, do cholery, pytam? ;P Co ona takiego zrobila, ze na piec minut nie
            moze usiasc nawet, bo juz ja podrywa mysl "rany boskie ja NIC nie robie".

            Dlaczegóz, ach dlaczegóz MM holduje zasadzie "nawet odpoczynek jest grzesznym
            egoizmem, trzeba zapomniec o sobie CALKOWICIE i zaharowac sie na smierc".
            Purytanizm? Japonska etyka pracy?
            Moze Gaba jest robotem? Ale nawet roboty trzeba czasem wylaczyc, wyczyscic,
            skonfigurowac..

            • alitzja Re: I jeszcze jedno... 18.11.08, 21:54
              lezbobimbo napisała:

              > Gaba tak sie dla wszystkich poswieca, jakby miala potworne
              poczucie winy..dlaczego, do cholery, pytam? ;P Co ona takiego
              zrobila, ze na piec minut nie moze usiasc nawet, bo juz ja podrywa
              mysl "rany boskie ja NIC nie robie".

              No jak to co?! Dręczące ją od dziesięcioleci wyrzuty sumienia z
              powodu 17 lat obijania się i niemycia wanny;-)
          • anutek115 Re: I jeszcze jedno... 18.11.08, 21:56
            verdana napisała:

            > tak mysle, ze prawdiwy altruista na sugestie "zrob cos dla siebie"
            > odpowiada ze zdziwieniem "Alez przecież ja stale cos dla siebie
            > robie, odwiedzilem nauczyciela, bo z nim sie wspaniale gada,
            > poszedlem z dzieckiem na spacer, uwielbiam to, córka zwrocila sie do
            > mnie z problemem, mialem satysfakcje, ze moglem jej pomóc".

            Tak, tak, tak, sto razy tak, masz absolutną rację, Verdano!

            Wiem to, bo mam tak właśnie w całej masie wypadków, które postrzegane bywają
            przez obserwatorów jako "poświęcanie się" i musze łagodnie tłumaczyć, że ja się
            NIE poświęcam, tylko mam frajdę.

            Czyżby to znaczyło, żem altruistką? Ile się człowiek o sobie z tego foruma
            dowiaduje ;-).
            • sowca Re: I jeszcze jedno... 18.11.08, 22:48
              Verdana i Anutek mają moim zdaniem absolutną rację.
              To jest chyba własnie to, co najbardziej denerwuje mnie w postaci
              Gabrysi.
              Poświęcenie, takie prawdziwe, jest moim zdaniem czymś, czego tak
              naprawdę nie widać i czego osoba, dla której się poświęcono, nie
              odczuwa. Tylko wtedy ma to sens. A u Gaby to poświęcanie się
              wszyztkim wokół jest doskonale widoczne i ludzie odczuwają wyrzuty
              sumienia z tego powodu. No i to ciężkie życie! W czym ono się
              objawia, ja się pytam? Zgadzam się, że dwukrotne porzucenie przez
              mężą jest czymś bardzo cięzkim, ale to jeszcze nie determinuje o
              nieszczęsliwym życiu, zwłaszcza, jeśli znajduje się drugiego
              partnera. Problemy z córką, ktora jest w wieku dojrzewania? I cóż
              takiego, na Boga, każdy ma większe lub mniejsze problemy z dziećmi!
              A Laura ani nie wpadła w nałogi, ani w nieodpowiednie towarzystwo,
              ani nie dostaje anoreksji cz bulimii, nie próbuje popełnić
              samobójstwa. Więc tak wzmianka o cięzkim życiu Gaby wydaje mi się
              tylko kolejnym sztucznym rysem idealnego, wykreowanego pomnika na
              zasadzie: Taka biedna, a taka dzielna!
              Ktoś wyżej napisał, że Gabrysia była fajna do "Nutrii i Nerwusa".
              Popieram. Była wtedy również miła, dobra, ciepła, pracowita itp, ale
              przy tym normalna. Od "Imienin" nie da się o niej czytac.
              • jota-40 Re: I jeszcze jedno... 18.11.08, 23:07
                Faktycznie, to jest to. Poświęcanie się nachalne, męczące, zakrawające na jakąś
                kompensację?...
                Świetny ten cytat z C.S. Lewisa ;)).
              • filifionka-listopadowa Re: I jeszcze jedno... 19.11.08, 17:37
                I gdyby była prawdziwą altruistką nie musiałoby to być ciągle podkreślane. Takie
                "spójrzcie jak ona ciężko pracuje i jaka jest wspaniała". Życie z nią na co
                dzień musi być naprawdę ciężkie.
                I zdecydowanie zgadzam się z Sowicą ,że Laura nie jest takim złym dzieckiem jak
                ja rysują. Bo jeżeli ona jest niedobra to jaka ja jestem?
      • gbrylka Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 19.11.08, 14:10
        Ale jest na pewno jedno zdanie gdzie Gabrysia postępuje na pewno po
        ludzku - kiedy to po przprowadzce Ignasia do innego pokoju - ona z
        Grzesiem, po pierwsze wyremontowali własną sypialnię, po wtóre
        założyli nowe drzwi z zamkiem, i w dodatku pzebywają tm sami cora
        częściej.
        Czyli jak zdrowe , szczęśliwe małżeństwo
        • dakota77 Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 19.11.08, 14:11
          Najwyzsza pora na takie zachowania:-)
          • uccello Męczeństwo Gaby 19.11.08, 14:51
            No i weźmy też pod uwage, że Gaba dużo, dużo czyta. I do pracy, i
            dla czystej przyjemności.
            To ją w moich oczach, z samospalającego altruizmu bez granic -ratuje.
        • jhbsk Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 19.11.08, 15:58
          gbrylka napisała:

          > Ale jest na pewno jedno zdanie gdzie Gabrysia postępuje na pewno po
          > ludzku - kiedy to po przprowadzce Ignasia do innego pokoju - ona z
          > Grzesiem, po pierwsze wyremontowali własną sypialnię, po wtóre
          > założyli nowe drzwi z zamkiem, i w dodatku pzebywają tm sami cora
          > częściej.
          > Czyli jak zdrowe , szczęśliwe małżeństwo
          Lepiej późno niż wcale.
        • iwoniaw zamek w drzwiach sypialni 19.11.08, 16:14
          A mnie się to właśnie kompletnie nie klei. Był czas na zamki w drzwiach, gdy w
          lokum na ul. R. mieszkało kilka rodzin z nieletnimi dziećmi biegającymi tu i tam
          bez pukania. Ale teraz? Przed kim oni się, na Zeusa, zamykają? Przed
          _kilkunastoletnim_ synem? Czy dwudziestoparoletnią Laurą? No bo chyba nie przed
          sędziwymi rodzicami? Kto z domowników jest w wieku/dyspozycji psychicznej, w
          którym właziłby do sypialni matki/córki i ojca/ojczyma/zięcia zamkniętej tylko
          na klamkę - bez pukania?
          • verdana Re: zamek w drzwiach sypialni 19.11.08, 16:44
            Przede wszystkim przed nastolatkami i doroslymi dziecmi czlek by się
            chetnie zamknął. Bo inaczej z nerwów mu się odechciewa... We wlasnym
            domu ktos może wejść jednak bezmyslnie.
          • filifionka-listopadowa Re: zamek w drzwiach sypialni 19.11.08, 17:42
            Przed bezmyślnością i nieświadomością. Żeby nie było "oj myślałam ,że nie ma was
            w domu". I nie tylko do kochania się ale do wyraźnego zaznaczenia ,że chce się
            zostać samemu, ale bez wyraźnego manifesty typu czerwony szal na klamce.
            Zamek w drzwiach daje ogromne poczucie komfortu. I dawno powinni sobie go
            sprawić, oj dawno...
    • nessie-jp Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 28.11.08, 01:18
      A mnie się zdaje, że to konsekwencja przemiany pokoleniowej. Innymi słowy,
      Gabrysia już nie jest BOHATERKA kolejnych tomów Jeżycjady. Bohaterkami są
      nastolatki, dziewczęta. Gaba jest tłem, wyciętą z tektury postacią przesuwającą
      się gdzieś z boku kadru. A przypada jej prosta rola
      • kkokos Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 28.11.08, 01:34
        > Zauważcie, że Gaba teraz jest identyczna, jak Mama Borejko w Kwiecie Kalafiora.
        > Też wiecznie troskliwa, wiecznie o wszytko dbająca, też niemyśląca o sobie, też
        > niezastąpiona, też przesuwająca się w tle z odkurzaczem
        • nessie-jp Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 28.11.08, 01:51
          > coś w tym jest, tylko że czytając KK widziałam, że mila jest troskliwa,

          Bo
          • anutek115 Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 28.11.08, 09:36
            Względnie dlatego, że Mila Borejko pojawiła się przed oczyma jako postać
            "gotowa" (nawet imienia nie miała jeszcze ;-)), po prostu mama bohaterek, w
            końcu większość bohaterek ma jakąś tam mamę, nic o niej nie wiedziałaś, poza
            tym, że jest "mamą", nie miała przeszłości, nie popełniła błędów, była tłem.
            Gabę znamy od jej nastoletnich lat, byliśmy świadkami licznych wzlotów i
            upadków, i jeszcze liczniejszych błędó, dlatego ta wzorcowość postaci nam się
            rozmywa. Ostatecznie, jakby teraz ktoś poczytał o Mili Borejko z odkurzaczem to
            czy ja wiem, czy miałby to samo zdanie co my - kiedyś? Teraz, kiedy ta postać
            jest już dobrze znana, całkiem nieźle odbrązowiona i zdołała parę osób (na tym
            forum i pewnie nie tylko) zdenerwować...
            • jordanpeter Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 28.11.08, 20:01
              Co do Gaby:
              myślę, że to taka istota, która jest b. odpowiedzialna za
              najbliższych i chce być dobra. Bardzo się stara czynić dobro wokół,
              to takie jej motto życiowe. Jeśli chodzi o Laurę i jej stwierdzenie,
              że miała za mało matki (czy coś w tym stylu, nie pamiętam
              dokładnie): moim zdaniem Laura ma taki głód uczuć przez to, że
              odrzucił ją ojciec, że co by nie zrobiła Gabrysia, jej i tak było
              mało: "ćwiczyła" matkę nieposłuszeństwem, by wciąż na nowo i nowo
              przekonywać się, że nie zostanie przez nią odrzucona.
              Gabrysia po urodzeniu się Ignasia wszelako ;) odgrodziła się od
              dziewczynek tym, że mieszkała z nowym mężem i synem w tym samym
              pokoju. Tylko, że co niby innego miałaby zrobić? Ona zawsze
              poświęcała dużo uwagi swoim córkom...

              Co do tego, że Laura czuła się zawsze tą złą w otoczeniu Pyzy i jej
              matki. Laura była jednym wielkim buntem na zastaną rzeczywistość,
              zazdrościła Pyzie, że jest z natury dobra, że Pyziak ją raczył
              obejrzeć po urodzeniu... Dużą rolę odegrał fakt, że Laura ma dużo z
              Pyziaka, na siłę szlachetną zrobić się nie chce i nie umie.
              • wushum Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 29.11.08, 01:41
                Oh, nie czytałam jeszcze Sprężyny, ale chyba sięgnę - za to proszę nie obrażać
                Laury. To, że ktoś jest fizycznie podobny do rozdmuchanego uosobienia szatana
                Jeżycjadowego, nie znaczy, że jest złym człowiekiem. Biedna Laura musi wiecznie
                się bronić przed domniemywaniem jej wrednego charakteru, dla tego, że nie jest
                pyzatą blondynką usianą piegami. Nie twierdzę, że jest chodzącą słodyczą, ale
                słodycz bywa mdląca /budyń z soczkiem?/, a poza tym Iduchna również słodka nigdy
                nie była. Kolejna sprawa, to, że z czasem powtarzanie komuś, że zły z niego
                człowiek i nie pasuje do reszty, rzeczywiście zachęca do pokazania oskarżycielom
                kłów i niechęci przed udowadnianiem, że się nie jest wielbłądem.
                Wtedy trzeba albo skapitulować i dopasować się do obrazka, albo wyprowadzić od
                zaślepionej rodziny, która wymaga ujednolicenia, no, ewentualnie zostaje
                przefarbowanie włosów i operacja plastyczna "na Borejkę", żeby się zlać z
                otoczeniem ;P
                Rozumiem czemu Laura potrzebując akceptacji matki, czuje niezadowolenie - myślę,
                że irytuje ją pełna świadomość uzależnienia, od Gabrieli, a nawet może co
                bardziej boli, że osoba, od której jest zależna, nie jest /jak wszyscy wierzą/
                ideałem, albo, że po prostu, żąda od matki tego, czego ona dać jej nie może,
                czyli miłości i akceptacji. Bo ja się zastanawiam, czy Laura była tak po prostu
                akceptowana przez kogoś poza Ignacem seniorem, czy swoją siostrą. Co do Gabrieli
                - tematu rzeki - lubiłam ją podobnie jak większość czytelniczek - do czasu.
                Mila Borejko, owszem też była robotem domowym, ale z gracją, siłą, bez
                roztkliwiania, bez tego poczucia, że oto nasz wyrzut sumienia. A Gabriela stała
                się gigantycznym wyrzutem sumienia, takim tonowym głazem uwiązanym u szyi, a
                wtedy czuje się ten gorzki ciężar w każdym jej dziarskim uśmiechu, każdym
                poświęceniu. Powiem tak, Gabriela w swych początkach również nie miała lekko,
                ale przyjmowała wszystko z innym rodzajem "godności", takim z przymrużeniem oka,
                bez patetyczności, normalnie. Chyba, że jest to kwestia opisu, który pompuje
                tragiczność, wzniosłość, cierpiętnictwo, ciche bohaterstwo, oraz wszelkie inne w
                stylu "uśmiech suchotnika". Oj, kończyć czas.
                Przepraszam za zawiły wtręt.
                Pozdrawiam
                • jordanpeter Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 29.11.08, 09:13
                  Ja Laurę lubię i rozumiem. To jedna z moich ulubionych postaci.
                  Natomiast Ida zaczyna mnie coraz bardziej irytować, choć kiedyś ją
                  ubóstwiałam.
      • noida Re: Mama Borejko i Gaba w Spręzynie - spoilerowo 29.11.08, 12:57
        Gaba jest, moim zdaniem, absolutnym potworem literackim. Jest w tej chwili jedną
        z najgorzej napisanych postaci w Jeżycjadzie.
        Mam takie wrażenie, jakby ktoś z Gabrysi Borejko wyjął wszystko, co ona tam
        miała w środku - energię, dobre serce i takie tam (to wszystko, co miała w
        początkowych tomach) i wsadzał dowolne, do nikogo innego nie pasujące zdania. To
        nie jest postać literacka - to jest wydmuszka! Jest niespójna, nielogiczna i tak
        tragicznie dydaktyczna, że się niedobrze robi. Nawet nie jest papierowa - ona w
        ogóle już nie istnieje jako bohater, tylko jako "szufladka do wrzucania
        refleksji o życiu".
        Po prostu potwór.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka