Dodaj do ulubionych

Czas Przedświąteczny

20.12.10, 11:26
Dziś się u mnie zaczął Czas Przedświąteczny. A zaczął się, jak co roku, tym, że przytaszczyłam z piwnicy SDGDGB (Specjalny Duży Gar Do Gotowania Bigosu) i przystąpiłam do gotowania kapust różnorakich - zwykłej z grzybami i śliwkami oraz kiszonej, do której sukcesywnie dodaję mięsiwa różne w wielkim rondlu podsmażane. W całym domu daje gotowaną kapuchą i cudnym grzybowym aromatem i teraz już wiem: idą Święta!
Obserwuj wątek
        • inna57 Re: Czas Przedświąteczny 21.12.10, 16:39
          Nie no garnek mam i to nie jeden. Ale takiego bigosowego nie bo bigos (kapustę) skreśliłam jakieś 20 lat temu z jadłospisu. Za to mam wątrobę.

          Ja nie obchodzę ale moje dzieci i owszem więc święta jakieś tam będą na szczęście nie u mnie. Życzę Ci wszystkiego dobrego, wesołego i szczęśliwego.

          A wiesz że te święta są o ponad dwa miesiące za wcześnie ? Prawidłowo powinny być na przełomie lutego i marca.
            • inna57 Re: Czas Przedświąteczny 22.12.10, 09:31
              Gat najmilsza. Nie bardzo mam czas teraz szukać źródła tych danych ale któryś z poważnych teologów dawno temu stwierdził że coś zostało kiedyś pomieszane w różnych wyliczeniach. On się nawet przyznawał że krynica tego święta wywodzi się z jakiś starszych obrzędów i że chrześcijaństwo tylko zaadaptowało to święto dla swoich potrzeb. Ale tak jest ze wszystkimi świętami więc cieszmy się że czerpiemy obrzędowość z wierzeń naszych najstarszych przodków którzy życie i świat tłumaczyli sobie w sposób najprostszy z możliwych.
      • damakier1 Re: Czas Przedświąteczny 21.12.10, 17:22
        No weź przestań! Aż się zapowietrzyłam ze wzburzenia, tchu mi brak i trafia mnie apopleksja oraz szlag!!! Nie masz, nie masz lepszego bigosu niż damokierowy. Bigos trzeciokotowy choćby warzył się już od ćwierć wieku nigdy, przenigdy mu nie dorówna!
        Kapustę przepysznie ukiszoną masz?
        Łeb dorodny kapuściany masz?
        Miąs przeróżnych gatunków mnóstwo masz?
        Grzybów suszonych szczodrze sypiesz?
        Połączone doświadczenie wielu pokoleń z Kresów oraz Polski Centralnej Ci przyświeca?
        SDGDGB posiadasz?
        Nnno!!!
        • gat45 Pogodzę Was, mili Państwo 21.12.10, 17:45
          Po prostu najlepszy jest Gaciany, nie chwalący się.

          Oprócz ingrediencji i utensyliów przez Damę wyliczonych, do mojego wkładam jeszcze śliwki suszone, namoczone w przednim winie czerwonym lokalnym, jak również Mnóstwo Serca i Starania. A co !
          • damakier1 Re: Pogodzę Was, mili Państwo 21.12.10, 17:51
            No przykro mi niezmiernie droga Pani Prezydent, ale nie jest to możliwe aby Twój bigos był lepszy od mojego. Zgody tu być nie może i nie będzie!
            Śliwki suszone oraz Serce i Staranie też w bigos wkładam, ale sama rozumiesz, że nie mogłam całej amunicji na kota wystrzelać i zostawiłam sobie na później.
            • gat45 Re: Pogodzę Was, mili Państwo 21.12.10, 18:04
              OK. Jeżeli niemożliwe, to niemożliwe. Ja się nie biję z Głębokimi Przekonaniami, bo je Szanuję. Czyli złoty medal bigośny - Damakier, srebrny - Trzecikot i dyplom uznania od samej siebie dla Gata.
                • trzecikot Re: Pogodzę Was, mili Państwo 21.12.10, 19:34
                  Zraniłas mię!
                  W bigosie moim nie uświadczysz kapusty innej niż kiszona, gdyż mieszanie kapust to jak mieszanie makaronów - skandal! A mięs jest sporo i wędlin kilka. Boczek świeży i wędzony, ćwierćgęsek, żeberka, schab, wołowina krzyżowa, antrykot, szponder, domowa wędzona polędwica i szynka, kiełbasa biała i swojska. Grzybów dwie garście i rodzime kwaśne śliwki. Podlane pionotażykiem z ojczyzny apartheidu.
                  • gat45 Re: Pogodzę Was, mili Państwo 21.12.10, 19:44
                    A ja mam taki system : przez cały rok zamrażam w SPB (Specjalne Pudełko Bigosowe) resztki różnego pieczystego. Czyli wszystko tam się zbierze : wół, cielę, prosiak, jagnię i drób różnisty, czasem dziczyna). Potem odmrażam i mam. Z wędzonką sobie radzę nieźle, ale kiełbasę białą, swojską i wiejską specjalnie sprowadzam z Polski.
                  • damakier1 Nie będzie Trzecikot pionotażykiem pluł mi w twarz 21.12.10, 21:25
                    O jakże ksenofobiczny, jakże samolubny, a przy tym smutny jest Bigos z Samej Kiszonej!
                    Podczas gdy przy moim bigosie na kuchence w dwóch garnkach wesoło pyrkocą - w jednym poszatkowany łeb kapustny, obficie grzybami suszonymi, śliwkami zarzucony, dla lekkiej pikanterii poczęstowany szczyptą kminku - w drugim: pięknie ukiśnięta kapusta otula swym wyśmienitym kwasem uprzednio upieczone mięsiwa, drób, wędzone kiełbasy. A stojąc tak na kuchni obie kapusty ze swych garnków wesoło, pyr, pyr, pyr... pogadują, a od czasu do czasu westchną z cicha szepcząc coś jakby pfff.. lub pufff. I obydwie czekają utęsknione na chwilę, kiedy uprzednio z obu garnków posmakowawszy, połączę je w jedno w Specjalnym Wielkim Garze Do Gotowania Bigosu (SWGDGB). Kiedy doń wchlupną, natychmiast we wzajemne uściski się rzucą, słodycz jednej z kwasem drugiej mieszać się będą. Grzybna woń oplecie każdy kawałeczek mięsa, przytuli się do niego śliwka, a kminek po wierzchu lubieżnie ocierać się będzie. Teraz to dopiero z SWGDGB dochodzić będą a to bulgotania, a to posapywania, a to szepty jakieś, a nawet nieraz cichutki pisk z samego dna dobiegnie... Aż strach myśleć, co tam, pod pokrywą SWGDB się odbywa, ale piękne to jest, jak piękna jest miłość, a Najwspanialszy Bigos jej owocem.

                    W tym czasie, w kuchni Kota, w samotnym garnku kisi się w swym kwasie kiszona kapusta, a wszystkie wspaniołości, które Kot do niej wrzuca nadaremnie wypatrują choć odrobiny słodyczy z drugiego gara. Z czarnej rozpaczy apartheidowskim pionotażykiem się zalewają, ale z tego żadnego pocieszenia, kac ino...
    • jola.iza1 Re: Czas Przedświąteczny 21.12.10, 22:44
      Ja tam nie wiem, ale?
      Świąteczny bigos ma być:
      bez słodkiej kapusty, z mięsiwem wszelkiej maści, bez pomidorów, z suszem , jałowcem, grzybami , mrożono/grzany najmniej trzy razy
      Sie mrozi raz trzeci:)
      www.poomoc.pl/
      • man_sapiens Re: Czas Przedświąteczny 17.12.12, 22:12
        Popieram w całości.
        Mięso doszczególniam, minimalny zestaw to:
        wieprzowe wędzone (może być boczek, bekon, szynka)
        wołowe gotowane (dobry sztukamięs) lub pieczone
        kiełbasa grzeczna, wieprzowa, nietłusta a aromatyczna
        kura gotowana, pieczona lub grillowana względnie kaczka lub indyk takoż przyrządzone

        Bez suszonych śliwek bigos bardziej nadaje się do malowania ścian niż do jedzenia.
        Grzyby z umiarem wielkim, jabłka (jeżeli ktoś musi) takoż. Oprócz jałowca warto pamiętać o zielu angielskim. Mogę sobie wyobrazić ograniczoną wyrozumiałość w stosunku do dodających słodką kapustę, ale dodatek pomidorów lub, o zgrozo, koncentratu pomidorowego powinien skutkować więzieniem bez zawieszenia na pięć lat.
        W sumie - dobry bigos to kosztowna potrawa a nie zbiornik niedojedzonych resztek.
    • damakier1 Re: Czas Przedświąteczny 18.12.11, 17:32
      No i tak: SDGdGB z piwnicy przytaszczyłam już wczoraj. Dzisiaj w Niewiele Tylko Mniejszym Garnku (NTMG) poszatkowaną głowę kapuścianą od południa gotowałam - z wszystkim tym samym, co w roku zeszłym, można sobie zobaczyć.
      A kapusta ukiśnięta - w tym roku dwa rodzaje: taka lekko, leciutko ukiśnięta bezpośrednio, a fest kwaśna po solidnym przelaniu wrzątkiem - przed chwilą właśnie w SDGdGB na gazie postawiona, właśnie przymierza sie do zapyrkotania.
      A ja się udaję do kuchni mięsiwa bigosowe przygotowywać.
      • ploniekocica Re: Czas Przedświąteczny 18.12.11, 18:27
        U mnie mnóstwo już zrobione, bo święta z żarciem nietypowym, jak to u mięsnych niejadków.
        A więc:
        1. ciasteczka pomarańczowo-cynamonowe - już
        2. tartaletki kruche do nadzienia (w tym roku, ani pierogów, ani uszek nie będzie) z kapusty grzybami i żurawiną oraz dla przygłupa, co kapuchy nie lubi z camembertem i żurawiną - już
        3. paczuszki z ciasta francuskiego ze szpinakiem, fetą i mascarpone,
        z fetą i mascarpone oraz ricottą
        a także po prostu z serem cheddar (wszystko przez pomyłkę posypane yerba mate hihi, ale nie czuć na szczęscie) -gotowe
        4. najróżniejsze antipasti zamarynowane w oliwie z oliwek i occie balsamicznym:
        feta z oliwkami,
        feta z grillowana papryką,
        grillowany bakłażan,
        owczy bunz z żurawiną -w lodówce
        5. konfitura z czerwonej cebuli - jest
        6. gruszki w karmelu na ostro - już
        7.kandyzowany imbir - gotowy
        8. kurki do ryby, dla tych, którzy jedzą rybę oraz sam w sobie, dla tych, co ryby nie jedzą - ready

        Właśnie obgotowuję grzyby do kapuchy (też będą dwa rodzaje jedna z żurawiną, a druga z pieczoną fasolką) i piekę buraki na barszcz.
        W kuchni, jako że mała, burdel po horyzont.
    • gat45 Re: Czas Przedświąteczny 21.12.13, 21:38
      A u mnie zasię lalareta zastyga na wigilijnym, wielowyznaniowym gefyltefiszu. Tworzony był podczas dwóch pierwszych aktów "Dialogów karmelitanek", tera leci akt trzeci i ostatni.
      Jutro będę kroić w drobniutką kostkę kilka ton grzybków marynowanych, ogorków kiszonych i białek z jaj na twardo do sosu tatarskiego, bez którego gefyltefisz byłby tym, czym "Dialogi" bez gilotyny.
      • ex.mila Re: Czym się różni świat przedświąteczny 23.12.13, 11:21
        ex.mila napisała:

        > od świątecznego i poświątecznego dla osoby, która ma w rodzinie śmiertelnie ch
        > orą osobę?
        >
        > Drażni mnie ten bigosowy entuzjazm. Jest bigos nie ma raka.

        Tak, pewnie oddacie całą serię celnych strzałów, że wiecie.

        Od dziecka wiedziałąm, że nie tylko ja dostaję pomarańcze i coca-colę. To był rodzaj sztuki.

        Teraz sztuką jest żeby nadążyć za swoim postępowym dzieckiem, i na forum nie robić z siebie podstarzałego pajaca piszącego o jakichś świątecznych rytuałach dla młodzieży.

        Najlepszy prezent dla dziecka to 500 złotych w kopercie. Każdy inny pieniężny prezent zostanie uznnay jako zamach na jego/jej niezależność.
      • gat45 Re: Czym się różni świat przedświąteczny 23.12.13, 14:52
        ex.mila napisała:

        > od świątecznego i poświątecznego dla osoby, która ma w rodzinie śmiertelnie ch
        > orą osobę?
        >
        Chyba tym, że w takiej sytuacji trzeba się wyjątkowo wziąć w garść, żeby nie zatruć tej chorej osobie ostatnich być może wspólnych swiąt. Niełatwo jest myśleć o kimś zamiast o sobie, ale trzeba. A przynajmniej trzeba spróbować.


        > Drażni mnie ten bigosowy entuzjazm. Jest bigos nie ma raka.

        Po prostu - są święta, jest bigos. Rak należy do innego porządku. Sprzeciwiam się mieszaniu. To niczego nikomu nie ułatwia.
      • behemot17-13 Re: Czas Przedświąteczny 17.12.14, 19:24
        Nie cierpię świąt wszelakich, tej krzątaniny, pichcenia, pogoni za ostatnią pajęczyną, wywracania szuflad na lewą stronę, odświętnych wdzianek. Ale, rozumiejąc ludzi, którzy tradycyjnie to i owo czynią i starają się by wyszło jak najlepiej z okazji, nie wybrzydzam, nie strzelam focha. I na bigosik się zapisuję.
        • damakier1 Re: Czas Przedświąteczny 17.12.14, 20:12
          Nie cierpisz, bo źle do tego podchodzisz. Krzątanina Cię denerwuje, to się nie krzątaj, pajęczyna niechaj Ci powiewa, chatę ogarnij na tyle, żeby Ci miło było, upichć tylko to, co Ty i Twe ukochane osoby lubią najbardziej, choinkę wystrój i podziwiaj, dzieciństwo wspominaj.
          Wesołych! :)
          • eva.68 Re: Czas Przedświąteczny 18.12.14, 12:41
            damakier1 napisała:

            > Krzątanina Cię denerwuje, to się nie krzątaj,
            > pajęczyna niechaj Ci powiewa, chatę ogarnij na tyle, żeby Ci miło było,
            > upichć tylko to, co Ty i Twe ukochane osoby lubią najbardziej, choinkę wystrój
            > i podziwiaj, dzieciństwo wspominaj.
            > Wesołych! :)

            Ładnie. Słusznie i zbawiennie. :) Poza wspominaniem dzieciństwa. To ryzykowne być może. Tego uniknąć wolałabym.
      • damakier1 Kutii nie będzie... 18.12.14, 12:31
        Co to będzie? - Kutii nie będzie!
        Przez pierwsze dziesięć, czy piętnaście lat, w czasie przedświątecznym mój mąż wspominał, jaką to u nich w domu pyszną kutię się robiło. Ja znałam kutię robioną na sposób wileński przez przyjaciół moich rodziców. Raz dali mi na spróbowanie i powiedziałam „nigdy więcej!”. Aż tu po latach mój mąż zebrał się w sobie i tę dawną, domową kutię zrobił. Nic nie miała wspólnego z tą makową bryją zalaną mlekiem, jaką pamiętałam. Była pyszna. Zaniosłam na spróbowanie do pracy, poczęstowaliśmy przyjaciół. I od tej chwili każdego roku michę kutii do pracy nosiłam, a wybranym przyjaciołom dzień przed Wigilią do domu porcję kutii razem z życzeniami świątecznymi zanosiliśmy. Taka się z tego tradycja zrobiła, że choć już ho, ho, ho, ile lat na emeryturze jestem, gdy dzwonią do mnie dawne koleżanki pracowe ze świątecznymi życzeniami, zawsze tę kutię wspominają...
        A gdzieś tak w końcu ubiegłego, a może na początku tego roku, siostra męża dała mu przepis na ciasto makowe z jabłkami. Roboty przy nim okazało się dużo, ale warto się było trudzić, bo było pyszne. I powiedziałam któregoś wieczoru a może w tym roku, zamiast kutii, to ciasto makowe zrobisz?. No i tym sposobem, po tylu latach, na Święta kutii nie będzie. Aż strach pomyśleć, co przyjaciele nasi na to powiedzą. Ale myślę, że pychota tego ciasta sprawi, że też z miłej odmiany zadowoleni będą.
        A my, przy Wigilii, serdecznie wspomnimy Siostrę mego męża...
        • damakier1 Re: Kutii nie będzie... 18.12.14, 12:33
          CIASTO MAKOWE Z JABŁKAMI

          30 dkg maku (przygotowac jak na tort)
          9 jajek
          9 łyżek kaszy manny
          45 dkg cukru
          60 dkg startych na grubej tarce jabłek (reneta!)
          1 łyżeczka proszku
          20 dkg masła
          1 szklanka bakalii: orzechy, migdały, żurawina
          Żółtka utrzeć z masłem i cukrem
          Ubić pianę z białek
          Wymieszać z resztą
          Wyłożyć na dużą blachę. Wstawić do lekko ogrzanego piekarnika na dolną grzałkę.
          Przy około 160 st. - na górną. Pod koniec pieczenia ponakłuwać patyczkiem.

          Posmarować lukrem (cukier puder + cytryna) albo polewą czekoladową.
        • gat45 Re: Kutii nie będzie... 18.12.14, 12:57
          A powiedz mi, Damo, czy w lwowskim przepisie kutia zawiera sparzone ziarnka pszenicy ?
          Bo przez całe moje dzieciństwo wigilia pod znakiem kutii się odbywała. Wiem tylko, że podstawowy przepis (taki z mnóstwem bakalii) był od mojej Mamy-Lwowianki, ale o tę pszenicę dbała przede wszystkim Niania-Nadbużanka. Opowiadała co roku (tradycyjnie), że u nich w okolicach Hrebennego, pierwszą łyżkę kutii pater familias brał w garść i rzucał o powałę : ile ziarnek się przylepiło, tyle kóp zboża miało się zebrać w nadchodzącym roku.
          Więc czy pszenica była dodatkiem Niani do Maminego przepisu, czy też znad Buga pochodziła tylko wróżba o przyszłych plonach ?
          • damakier1 Re: Kutii nie będzie... 18.12.14, 14:42
            Pszenica to podstawowa baza kutii. Prawdę mówiąc to "po lwowsku" to ja tylko na wiarę za moim mężem powtarzam, bo moja rodzina z Polski Centralnej się wywodzi. W każdym razie w tym sposobie, który rodzice mojego męża ze Lwowa do Gdańska, a potem mój mąż z Gdańska do Szczecina przywiózł, pszenica nie jest parzona, tylko gotowana (dwa razy tyle wody, ile pszenicy). W tym gotowaniu właśnie sztuka największa, bo trzeba bardzo pilnować, żeby ziarenka pszenicy nie pozlepiały się w rozmemłaną pulpę. Każde osobno pozostać musi, dobrze w masie przez swą jędrność wyczuwalne. A z drugiej strony, Boże broń, żeby się pszenica w kutii twarda okazała! Tak więc, przypilnowanie gotowania pszenicy na kutię to jedno z najodpowiedzialniejszych zadań przedświątecznych.
            Choć teraz, kiedy "pszenicę na kutię" na każdym rynku i w każdym markecie kupić można, to cała zabawa z kutią żadnym problemem nie jest. Opowiadał mi mąż, że w jego dzieciństwie pszenicy łuskanej nie było. Kupowało się ziarna pszenicy, wkładało w płóciennym woreczku do nagrzanej duchówki w kaflowym piecu i suszyło. Podsuszoną młóciło się w worku i wydmuchiwało się wymłócone plewy. Potem znów się woreczek do duchówki wkładało i operacje powtarzano wielokroć, aż do skutku. To była dopiero zabawa! ;)
              • damakier1 Sypię przepisem 18.12.14, 17:20
                Tyle samo pszenicy, ile maku. Pszenicę ugotować tak, jak wyżej opisałam. Mak sparzyć i zemleć.
                Wymieszać. Dodać orzechy (dużo), rodzynki i figi. Innych bakalii raczej nie, a już na pewno nie mocno zapachowych. Wymieszać. Osłodzić płynnym miodem do takiego stopnia słodkości, jaki się lubi. Sól i pieprz do smaku - zakończył instrukcję mój mąż, a potem dodał, żeby wodę do gotowania pszenicy rzeczywiście ociupinkę posolić.
                  • man_sapiens Re: Sypię przepisem 23.12.17, 10:43
                    Mak sparzony? Nie... Mak trzeba ugotować tak, żeby ziarenka dawały się rozetrzeć w palcach i potem zemleć kilka razy. Tylko wtedy kutia dobrze lepi się do powały.
                    Kiedyś próbowałem - faktycznie ziarna przykleiły się, ale zapomniałem policzyć ile. No i zaraz po Sylwestrze wyciągnąłem drabinę i wałek z piwnicy.
                • man_sapiens Re: Sypię przepisem 23.12.17, 10:38
                  Orzechy najlepiej włoskie, ewentualnie migdały ale nie w płatkach tylko posiekane. Laskowe mają raczej za silny smak. Ja dodaję wino - białe i mało wytrawne. Tokaj, Spaetlese, Traminer... Spory kielich na gar kutii, a reszta butelki...
                  Pszenica się gotuje, ja mielę mak (chyba, że czytam FzD)
                  • trusiaa Re: Sypię przepisem 23.12.17, 13:03
                    Od samego czytania błogo się robi.
                    Się rewanżuję uszkami.

                    Borowiki spod dębu rodzinnego (zamrożone w całości) pokroiłam i udusiłam na maśle, do tego dodałam suszone podgrzybki, wyjęte z wywaru. Teraz przez maszynkę grzyby - ziuuu, do nich pokrojona drobno, zeszklona na maśle cebula cukrowa, usiekana na pył drobny natka pietruszki, 2-3 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę, sól, pieprzu nie żałować i cukru z pół łyżeczki dodać. Dla uzyskania odpowiedniej gęstości - bułki tartej nie za dużo. Ciasto pierogowe zagnieść z mąki, gorącej wody, oleju łyżki i soli dobrej szczypty (niech odpocznie z pół godziny - pod przykryciem) i już można lepić uszka.

                    • scoutek Re: Sypię przepisem 23.12.17, 14:54
                      A ja zwykle robiłam barszczyk z uszkami i zupę rybną. To był ukłon w kierunku męża Ślązaka. Ale w tym roku dostałam od swojej ciotki bardzo dużo grzybów i zamiast rybnej będzie grzybowa z łazankami. Za zgodą Ślązaka. Już jest zresztą prawie gotowa. Cudnie pachnie.
                      Przede mną jeszcze ryba w galarecie. I klejenie uszek i pierogów.
                      U dziadków była kutia, u rodziców już nie. A tu zawsze dostaję od sąsiadki moczkę. A ona ode mnie rybkę w galarecie i piernik upieczony trzy tygodnie wcześniej.
    • magdolot Re: Czas Przedświąteczny 20.12.14, 03:14
      Boeuf bourgignon a la Julia Child i babcina cielącina powoli -26 osiągają. Troba z polską wędliną z liną pachnie na całe lodufkie. Łoscypek najprawdzifszy. Ciasteczka i sernik zrobione. Antipasto posiada prawdziwki, klejówki i rydze, marfefki, papryki, bakłażana, suszone pomidory i karczochy. Susz na kąpot je, ingrediencje barszczowe so.
      Bagażnik na narty do cna ukręcony i narty nam będą jeździły we środku po miensku i wędlinach, ciasteczkach i serniku, a my się będziemy ściskali, jak to w rodzinie. Jemioła je, więc ścisk ten będzie czuły.
      Buzi Wam Ffffszystkim i może się dorwę do kompa we Wiliją, jak rodzinę czymsisiem wytruję, co wieszczy nasz wigilijny Walter, hipochondryczny wędrowiec. Ciekawe w jaką przypadłość my go tym razem fffpędzimy?
    • damakier1 Re: Czas Przedświąteczny 10.12.15, 21:34
      Nie robię w tym roku bigosu! - powiedziałam przy obiedzie. Mój mąż zamarł, ręka z łyżką zawisła mu nad stołem, gębę rozdziawił i wyjąkał: jakkk ttto???
      Zwyczajnie - ja mu na to - nie robię.
      Jezu, jak się rozgadał! Na uświęconą tradycję się powoływał, przypominał o powinnościach matki, żony i kochanki, wreszcie wstał od stołu, wyciągnął z regału Ćwierczakiewiczową, wydanie z roku 1888., i głośno czytał:

      Bigos z kapusty prawdziwy litewski

      Uszadkować dużą główkę kapusty, osolić dobrze i następnie mocno wycisnąć; uszadkować lub usiekać ze dwie białe cebule i razem posolić, kwaśne jabłka pokrajać w kostkę, tak samo tłuste mięso wołowe gotowane lub pieczeń i surową wieprzowinę, można jeżeli jest wkrajać i zwierzynę, wszystko pieczone lub gotowane, i następnie [...]


      Na próżno się starał! Twarda byłam, jak skała. Co by nie mówił, tylko głową kręciłam i powtarzałam - nie zrobię i już!
      Dopiero kiedy zaczął - To do tego wszystkiego ma jeszcze bigosu na Święta nie być... - zmiękłam i powiedziałam - no, dobra... przynieś SDGDB z piwnicy.
      • magdolot Re: Czas Przedświąteczny 10.12.15, 23:31
        Tesz zamarłam.
        Ale potem całkiem ufnie żem sobie czytała wiedząc, że Dama nie jess NSŚiP [Niewyobrażalnie Sadystyczną Śfinją i Pastficielką] i zastanawiając się nad tym głównie CZYM Erte Damę zmięknie. Ach, czym?!

        I to jest dopiero sadyzm - ZMK - Zmiękczanie Żony Kaczką!
        Fuj, ach, fuj, ach fuuuj! - powiedziała Żyrafa mściwie zerkając f kierunku zamrażalnika zawierającego pierś kaczą po kantońsku in spe. {Może mi całe kuchnię zadymi, ale bańdzie na chrupko i jusz.}

        Też się szykuję, bo Szaćko zażądało bigosu, sasolki po breżafsku i choinki - dokładnie w tej kolejności. Jak zrobię duuużo bigosu, to trza go będzie mieszać w czymś z powodu braku SDGDB. Zwykle mi służy do tego największy pojemnik ze Szaćkowego regałka Trofast by Ikea. Ten biebieski. Wiem, że bluźnię, wiem. Ale to duża przyjemność unurzać się w ciepłym bigosie po łokcie. Uwielbiam drobne perwersje...
        • damakier1 Re: Czas Przedświąteczny 22.12.15, 13:49
          Bigos już upyrkany w lodówce stoi. Teraz do SDGdB włoszczyzna i mięsiwa na studzininę się pchają. Lodówka już zaraz pełna będzie, na werandzie ciepło i nic przetrzymać nie można. Jak żyć?
          • magdolot Re: Czas Przedświąteczny 23.12.15, 00:08
            S powodu tempriczera zamroziłam ja wiadro bigosu, żeby się Szaciek nie wytruł. I bidny nadleciany na bigos Szaciek musiał żreć tajskie kurrrę, co ją musiałam rozmrozić żeby upchnąć bigos... I popłakiwau mi popod loduffką, bo na czas egzaminuf se zrobił walizkę tajskiej kurry sam i miau jej po kukardę ma-ka-bry-cznie. Ale za to do syta powalał się w wannie z boku na bok, a ćwiara bigosu się właśnie rozmraża... I jest prawdziwa choinka do ubierania z Tygrysem [a ja będę pyszczyła znad gara kompottu].

            Bardzo miłego buziaka mają Święta Inny. Pozdrufki pod palmę!
    • damakier1 Co ja robię, co ja robię??? 14.12.16, 12:28
      Co ja robię? Profanuję! Gotuję bigos bez mięsiwa - ani kawalątka boczku, ani wieprzowej łopatki, ani kury, ani żadnej rzeczy, która jego jest! Wczoraj owszem, pyrczała w jednym garnku posiekana słodka kapusta z suszonymi grzybami i śliwkami, w drugim kapusta kwaśna, obficie pokminkowana. Pomieszane po całym dniu pyrczenia bardzo smakowite się okazały i za mój świąteczny bigos robić będą.
      Ale nie, nie, nie..., taka podła, żeby taki bigos w święta ertemu przed nos postawić to już nie jestem! Dlatemu pozwoliłam mu w sporym rondlu nasmażyć mięsiwa, jakie mu się zamarzy i dzisiaj odłożę sobie porcyjkę kapuchy, a do reszty wrzucę zawartość rondla i niech się pomalutku do wieczora pichci. Czy wyjdzie z tego mój słynny bigos na medal? Wątpię, ale trzeba było znaleźć jakiś kompromis.
      A SDGDGB stoi smętnie w piwnicy, bo tego eksperymentalnego bigosu to aż tyle, co zwykle nie robię.
              • tt-tka Re: Co ja robię, co ja robię??? 14.12.16, 20:47
                gat45 napisała:

                >
                > Tyyyyyyyyyyyyyyyyyy ! Data ważności minęła cztery lata temu ! Uważaj, czy tam s
                > ię coś nie zalęgło !

                Hjhe, hje, od razu poznac, kto tu nie mial do czynienia z mieskiem, co samo przypelzlo :)

                Spoko, Gatu. Napisano "najlepiej spozyc przed", a nie "bezwarunkowo spozyc przed".

                PS - jesli uzywac takiej, to wlasnorecznie prazonej. Bardzo dobre na nielubianych sasiadow. Nie mam takich, to i nie praze.
                • gat45 Re: Co ja robię, co ja robię??? 14.12.16, 21:10
                  Nieprawdą jest jakoby.
                  Nałogowo przywożę sobie z Polski takie własnie przezroczyste torebeczki suszonej włoszczyzny (w tutejszym dzikim kraju trudno jest o pietruszkę-korzeń, a włoszczyzna bez pietruszki się nie liczy). Kiedyś torebeczka - tylko troszkę przeterminowana - okazała się bardzo ruchliwa. W środku roiło się od białych, tłustych larw. Pewnie jakaś mucha zdążyła znieść jaja przed zamknięciem opakowania.
                  Zapewniam Cię, że od tego czasu dwa razy oglądam każdą torebeczkę przed otwarciem.
                    • tt-tka Re: Co ja robię, co ja robię??? 14.12.16, 21:35
                      Jak kukurydze, na suchej patelni, bardzo rozgrzanej. Nieustannie potrzasajac, zeby sie uprazylo, a nie spalilo. Przypalona (u mnie nieuchronne) smierdzi potwornie i wytrwale.

                      Znacznie lepiej robic to na blasze weglowej/drzewnej kuchni, ale takowa od dawna nie dysponuje. A na grillu nie wychodzi, nie wiem czemu, ale smak i zwlaszcza zapach calkiem nie ten :(

                      PS co zrobilas z ruchliwa torebeczka ?
                      • gat45 Re: Co ja robię, co ja robię??? 14.12.16, 21:46
                        tt-tka napisała:

                        >
                        > PS co zrobilas z ruchliwa torebeczka ?

                        Wyrzuciłam do kompostiery, czyli do pojemnika na kompost. I dopiero jak ją starannie zagrzebałam kijkiem w górnych warstwach, to sobie uświadomiłam, że to nie było rozsądne. Ale cóż, zalana (falą obrzydzenia) wyłączyłam mózg. Otwartego ognia pod ręką nie miałam.
                        • tt-tka Re: Co ja robię, co ja robię??? 14.12.16, 22:10
                          A bylo nakarmic kury sasiada... i zadnych wykretow, ze sasiad nie ma kur :)
                          Jak nie kury, to dziki drob, jakies golebie czy inne skrzydlate a zarloczne towarzystwo zawsze sie znajdzie. I jeszcze podziekuje.
                          PS wiedze powyzsza przyplacilam uszkodzona reka, tez chcialam wyrzucac
      • magdolot Re: Co ja robię, co ja robię??? 15.12.16, 01:52
        Ojakmidobrze, Damo! Mój bigos już nie jest samotny. Znalazłszy się w Najlepszym Towarzystwie.
        Ha!
        Już dużo wcześniej widziałam ten post i to on dał mi siłę do walki z karetką od drukarki, co się zaczęła maniacko zacinać w newralgicznym momencie i wyszłam ja na terminowego prymusa, interparesy mogą się teraz płonić. A jutro wreszcie posiedzę w chałupie robiąc miliony rytualnych ciasteczek.
      • tt-tka Re: Czas Przedświąteczny 15.12.16, 10:52
        Niektorzy dokladaja - ostatniego dnia gotowania - gruba pajde razowca na miodzie. Pod sama pokrywke. Ma sie rozgotowac do imentu i rozpasc. Niby co to jest jedna kromka na Duzy Gar, a jednak...
    • magdolot Re: Czas Przedświąteczny 20.12.17, 11:38
      Czekam i czekam na Damę nad garami z bigosem i solę go sobie łzami.
      Samowolnie wyciągam ten wątek na wierzch, po głębokim namyśle, gdyż lepszy jest bigos okraszony Bigosową Poezją Damy i tęsknotą za Damą i łzami, niż.

      https://www.szkolneblogi.pl/static/media/users/private/sp18elblag_sko/nieza_sko_thumb.jpg
        • scoutek Re: Czas Przedświąteczny 21.12.17, 05:57
          erte2 napisał:

          > magdolot
          > Ja też czekam. Codziennie, od już strasznie długiego czasu. Ale chyba się nie d
          > oczekam i sam będą do Niej musiał pójść.

          Proszę Cię, nie śpiesz się
          Nie dokładaj nam na plecy jeszcze i tej samotności
          Już i bez tego straszne z nas sieroty....
        • magdolot Re: Czas Przedświąteczny 21.12.17, 13:18
          Ani mi się waż! Dama by Ci za to pierwsza dała ścierką, choć pewnie nie po żywotnych organach... Ty pracowicie hoduj w sobie słoneczko, jako Dama je hodowała, co dnia zmuszając je do wstania z łóżka, przetarcia oczek i grzania, sierotki przytulaj swe, a dużo masz do przytulania. Tak tyrać za dwoje z sercem obolałym okropnie trudno jest, wiem, ale to właśnie Ciebie Dama sobie wybrała na opokę i ostoję, i temu podołasz Ty, bo Dama ma zawsze rację.

          Nie lubię odwiedzać grobu mojej mamy, bo właśnie wtedy czuję dojmująco, że jej tam wcale nie ma. Ale ona jest we mnie, w ojcu, w moich dzieciach, we wszystkich którzy ją znali i kochali. Odkąd mamy zabrakło, gdzieś głęboko w środku strasznie się boję stracić ojca, bo on bezcenny jest. A jakim skarbem jest dziadek! Tata godnie obsłużył swoje własne wnuki i wydziadkował okropną zgraję dzieci moich przyjaciółek, bo dzięki temu one też sobie miały dziadka. Przedostatni egzemplarz ganiał po naszej bazie krzakowej krzycząc "Dziadku, dziadku!", a jak go matka dorwała i mu brutalnie wytłumaczyła, że to nie jego dziadek jest i że ma mu mówić "Pan Janusz", jak wszyscy, egzemplarz wynalazł całkiem nową formę i odtąd wrzeszczał "Panie dziadku!" radośnie i ze sumieniem czystym. A ostatni egzemplarz został na gorącym uczynku złapany, gdy miał wręczyć swojej babci zaproszenie na fetę przedszkolną na cześć i twierdził uparcie, że potrzebuje też drugie, dla dziadka. Ale przecież ty nie masz dziadka! A dziecię utrzymywało ze strasznie oślim uporem i coraz bardziej przez łzy, że przecież istnieje "jego dziadunio ukochany" i dalsze śledztwo wykazało, że on w Krakowie istnieje. Ty wiesz, ile dzieci ma strrraszne zapotrzebowanie na dziadka?! A właśnie taki z brodą, to dziadek zdecydowanie najlepszy gatunkowo.

          Dama w podróży przez świat zostawiała za sobą taką wygrzaną nasłonecznioną bruzdę, w której dobre nasionka raźno kiełkowały i Jej roślinki ciągle z Wami są. Bo grzejąc się w Jej cieple pokochaliśmy Ciebie, Waszą piękną Violettę Villas z Pogodna, Antka, Tatinka i Wszystkie Przepyszne Zwierze i bardzo byśmy chcieli Was jakoś ogrzać i utulić, Bezcenne Skarby Damy Wy, choć sami bezradnie fototropimy i fototropimy Damę...
          Myślami, sercem i bigosem z Wami.
          W uśmiechu choćby i przez łzy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka