niedzielna
27.02.07, 19:18
Tak sobie rozmyślam ostatnio nad smutnym losem redaktora. Wydawnictwo żąda
pracy na wczoraj, zbija stawki i skraca proces wydawniczy, a potem jeszcze
robi go w jajo i spóźnia się z mizernym honorarium. Autorzy i tłumacze zwykle
go nienawidzą (choć niektórzy potem dziękują), bo po co w ogóle ktoś czyta
tekst, który na kolanach należałoby zawieźć prosto do drukarni. Recenzenci
nie zauważają i nie doceniają jego pracy, chyba że zostawi błąd, przy którym
upierał się autor - wtedy jest oczywiście na redaktora. Starszych kolegów nie
ma się jak poradzić, bo już nie ma redaktorów na etatach i każdy pracuje sam.
Bardzo to ponure. Zdecydowanie przydałby się jakiś związek zawodowy,
stowarzyszenie, albo przynajmniej... osobne forum? Mają autorzy, mają
tłumacze, wydawcy też mają (mam na myśli realne stowarzyszenia), dlaczego my
nie mamy? Co myślicie, Siostry i Bracia redaktorskim znoju?