nessie-jp
26.03.09, 20:55
Zdążyłam już zapomnieć, jak bardzo. I pomyśleć, że kiedyś lekką ręką
zaliczałam toto do "starej Jeżycjady"! Już nawet Zaby i inne Polewki są
sympatyczniejsze, niż odrażające rodzeństwo Bitnerów.
Powiem wam szczerze, że na miejscu Anieli huknęłabym drzwiami i poszukała
sobie innego lokum po pierwszym dniu w towarzystwie tej upiornej,
antypatycznej parki, która wyżywa się na bogu ducha winnej Kłamczusze za to,
że mają upiorną, antypatyczną, egotyczną i głupią matkę.
Brr! Aż mną wstrząsa, jak czytam nabrzmiałe pretensjami akapity, jak to Aniela
"miała czelność" wcale-nie-uniżenie położyć swoje rzeczy na łóżku Józefiny i
podłożyć sobie pod głowę jej jasiek!
Kozio jest po prostu upiorny, a Bebe to gorsza kopia Ewy Jedwabińskiej --
równie zamknięta w sobie, ale budząca znacznie mniej współczucia i życzliwości
czytelnika. Ewa przede wszystkim była postacią żywą, a Bezradna Bebe Błe...
toż to chodzące truchło :/
Przepraszam, że tak wylewam i jątrzę i się nurzam, ale naprawdę sama się
zdziwiłam, jak bardzo antypatyczni są ci bohaterowie. Oprócz Damazego w całej
tej książce nie ma chyba ani jednej postaci, którą dałoby się polubić!