24.02.11, 23:12
Jestem wielką fanka "Chłopów". CAły wieczór przeglądam to forum i czytam i czytam iczytam....Zagadki w wiekszości rozpracowałam. Ale mam pyt- dlaczego uwazacie, że Hanka była ciężarna w momencie ślubu?
Obserwuj wątek
    • paszczakowna1 Re: Witam! 25.02.11, 14:17
      Witam. :-)

      Co do Hanki, nie mogę wypowiedzieć się kompetentnie, jako że ja tak nie uważam. Hipoteza chyba oparta jest na nierówności majątkowej rodzin Antka i Hanki tudzież niezbyt życzliwym stosunku Antka do Hanki sugerującym (niektórym), że Antek był do slubu przymuszony.
      • kikimora78 Re: Witam! 26.02.11, 15:22
        abo to pierwsze małżeństwo, które zawarte z wielkiej miłości przerodziło się w piekło?
        nie pierwsze i nie ostatnie (wystarczy zajrzeć na forum "życie rodzinne" - tam pewnie Hanka by swoje żale wylewała i porady szukała w XXI wieku)
        także wcale nie musiał Antek być przymuszony ciążą do ślubu, żeby po kilku latach "kryzys wieku średniego" przeżywać i szczęścia szukać
    • stara_dominikowa Re: Witam! 25.02.11, 16:27
      Witajcie kumo! Czytajcie i piszcie:)
      Teoria Hanki w ciąży idącej do ślubu jest bliska naszej forumowiczce Jadwidze, która w Antkowej widzi samo zło. Przedstawiciele tego nurtu są także przeważnie wyznawcami wiary, że z kolei Jagusia do ślubu szła z wiankiem, a w komorze z Mateuszem i przy przełazie z Jantosiem jeno o sztuce prawić prawiła.
      ;)
      • aga_lys Re: Witam! 25.02.11, 18:05
        Ano właśnie! Ja tej teorii nie mogłam zrozumieć, nijak mi to nie pasowało. A że Hanka i Antek brali ślub ze względu na domniemaną ciążę? Wątpię, żeby Antek, pierwszy kawaler we wsi, brał ślub, bo jakaś tam laseczka zaciążyła :) Chyba to jednak miłość była...
      • jadwiga1350 Re: Witam! 25.02.11, 20:28
        Oj, Dominikowa, żeby wam ten paskudny ozór pokręciło!

        > która w Antkowej widzi samo zło

        Oj Marcjanno, Marcjanno! Wcale nie samo zło. Jednak kobieta która wielbi ślepo i niewolniczo mężczyznę, skazuje się przez to na nędzę, skazuje też na cierpienie swoje dzieci, nie budzi we mnie zachwytu. Kobieta, która uważa, że jak wyzwie narzeczoną teścia od najgorszych, to teść położy po sobie uszy i odda cały majątek, poraża mnie swoją głupotą.

        > Teoria Hanki w ciąży idącej do ślubu jest bliska naszej forumowiczce Jadwidze

        Ciąża, jak ciąża, tu nie jestem pewna. Natomiast jestem przekonana, że Hanka nie była dziewicą wychodząc za mąż.
        Antkowa, po kilku latach niezłego piekła z mężem, szepce pokornie: la ciebie i więcej bym zmogła! Jantoś, żeś to o mnie pamiętał!
        A jako panna miałaby mu odmówić seksu? No ludzie, przecież to niemożliwe!
        Dlatego przedślubna ciąża jest bardzo możliwa.Hanka wszakże była bardzo płodna, dzieciak za dzieciakiem.
        Oczywiście mało prawdopodobne, że sama ciąża skłoniłaby Antka do ślubu. Wszystko to się ze sobą łączy. Poczuł do Bylicówny wielką namiętność(może nawet miłość), ona się mu nie opierała, szybko zaszła w ciążę, która tylko przyśpieszyła małżeństwo.

        >Przedstawiciele tego nurtu są także przeważnie
        > wyznawcami wiary, że z kolei Jagusia do ślubu szła z wiankiem
        Paradoksalnie, bardziej prawdopodobna jest wizja przedślubnego dziewictwa u Paczesiówny niż u Bylicówny. Bo Jagusia nigdy i na punkcie żadnego mężczyzny nie miała takiego fioła, jak Hanka na punkcie Antka.
        • bupu Re: Witam! 09.05.16, 18:55
          jadwiga1350 napisała:


          > Oj Marcjanno, Marcjanno! Wcale nie samo zło. Jednak kobieta która wielbi ślepo
          > i niewolniczo mężczyznę, skazuje się przez to na nędzę, skazuje też na cierpien
          > ie swoje dzieci, nie budzi we mnie zachwytu.

          O przepraszam, kiej o dobro dzieci szło Hanuś była gotowa nawet umiłowanego Jantosia międlicą po łbie prać. A że za mężem poszła od Borynów... Wyboru wielkiego w tamtej sytuacji nie miała.

          > Kobieta, która uważa, że jak wyzwie narzeczoną teścia od najgorszych, to teść położy po
          > sobie uszy i odda cały majątek, poraża mnie swoją głupotą.

          Kajś stało napisane, żeby Hanuś tak uważała? Zawsze miałam wrażenie, że jej się najzwyczajniej ulało, mało, że taka męża jej uwodzi, to jeszcze i teścia omotała i gront od niego dostanie. Całe sześć morgów! Można się wkurzyć ;)

          > Paradoksalnie, bardziej prawdopodobna jest wizja przedślubnego dziewictwa u Pac
          > zesiówny niż u Bylicówny. Bo Jagusia nigdy i na punkcie żadnego mężczyzny nie m
          > iała takiego fioła, jak Hanka na punkcie Antka.

          Ale zasady moralności wisiały jej jak funt kitu na klamce u zachrystii, tak zasadniczo, a rozbudzona seksualnie niewątpliwie była. I temperamentna. Do tego o konsekwencjach swego postępowania myśleć nie nawykła, za impulsem zawsze idąc. Już widzę, jakby cnoty broniła, kiej ją taki smok gdziesik sparł i w ustronne miejsce zaciągnął, a całunkami zasypał :D
          • tt-tka Re: Witam! 09.05.16, 19:33


            > jadwiga1350 napisała:
            >
            >
            > > Oj Marcjanno, Marcjanno! Wcale nie samo zło. Jednak kobieta która wielbi
            > ślepo
            > > i niewolniczo mężczyznę, skazuje się przez to na nędzę, skazuje też na ci
            > erpien
            > > ie swoje dzieci, nie budzi we mnie zachwytu.

            A kobieta, ktora wielbiac niewolniczo chlopca skazuje sie na ostracyzm, w koncu na wygnanie, a matke o lzy przyprawia i jeszcze jej od zle prowadzcych sie wymysla, jakie uczucia w kumie budzi ? Rada poslucham.
          • jadwiga1350 Re: Witam! 13.05.16, 14:12
            >Zawsze miałam wrażenie, że jej się
            > najzwyczajniej ulało, mało, że taka męża jej uwodzi,

            Ale o tym Hanka dowie się dopiero w grudniu, od młynarza.
            • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 16:18
              jadwiga1350 napisała:

              > >Zawsze miałam wrażenie, że jej się
              > > najzwyczajniej ulało, mało, że taka męża jej uwodzi,
              >
              > Ale o tym Hanka dowie się dopiero w grudniu, od młynarza.

              A gdzie tam w grudniu od mlynarza, toc sam Antek wlasnie przy tym sporze wrzeszczy "i ja przywtorze, ze wlok jest i lakudra, a mial ja, kto chcial, i ja !". Wtedy Hanka nie bierze tego oswiadczenia doslownie, w sensie ze Antek ja mial, ale opinie lakudry Jagna ma juz wtedy i to, ze rodzinny, w sensie rodowy majatek Maciej zubaza o cale szesc morgow - wiecej, niz dziedziczyc bedzie po nim kazde z jego rodzonych dzieci - "la takiej swini" jest slusznie odczuwane jako krzywda dziecinska, cala wies tak to ocenia. Bardziej nawet akcentowane jest "la kogo" niz sam fakt odpisania.
              • jadwiga1350 Re: Witam! 13.05.16, 20:45
                >> Wtedy Hanka nie bierze tego oswiadczenia doslownie

                A słowa młynarza już do niej trafiają, wtedy dopiero cierpi.

                >w sensie rodowy majatek
                > Maciej zubaza o cale szesc morgow

                Rodowy majątek Borynów, nie Byliców. Prawo do sprzeciwu, awanturowania się, ma Antek, Magda i Józka. Hance, jako Bylicównie, tyle do majątku Borynów, co Jagnie jako Paczesiównie.
                • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 20:52
                  jadwiga1350 napisała:

                  >
                  > >w sensie rodowy majatek
                  > > Maciej zubaza o cale szesc morgow
                  >
                  > Rodowy majątek Borynów, nie Byliców. Prawo do sprzeciwu, awanturowania się, ma
                  > Antek, Magda i Józka. Hance, jako Bylicównie, tyle do majątku Borynów, co Jagni
                  > e jako Paczesiównie.

                  Nie, bo Hanka jest juz matka dwojga, a w perspektywie trojga Borynow. Awanturuje sie o majatek meza i dzieci.
                  • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 21:23
                    tt-tka napisała:

                    > jadwiga1350 napisała:
                    >
                    > >
                    > > >w sensie rodowy majatek
                    > > > Maciej zubaza o cale szesc morgow
                    > >
                    > > Rodowy majątek Borynów, nie Byliców. Prawo do sprzeciwu, awanturowania si
                    > ę, ma
                    > > Antek, Magda i Józka. Hance, jako Bylicównie, tyle do majątku Borynów, co
                    > Jagni
                    > > e jako Paczesiównie.
                    >
                    > Nie, bo Hanka jest juz matka dwojga, a w perspektywie trojga Borynow. Awanturuj
                    > e sie o majatek meza i dzieci.


                    Ciagle sie myli majatek rodzinny i prywatny, wiec przypomne, co kuma Cahir kilkakrotnie pisala
                    - majatek Macieja to 25 morg. 4 po pierwszej zonie on przetrzymuje bezprawnie, de iure to ziemia Antka i Magdy
                    - zapisujac Jagnie 6 morg Maciej o te szesc zubaza schede swych dzieci. Kazde dostanie o 1,5 morgi mniej
                    - po zapisaniu majatek Macieja skurczyl sie do 19 morg. Te 19 podzielone na czworo (Grzela jeszcze zyje) to niecale 5 morg na dziecko. Kazde z dzieci Boryny dostanie - po nim, nie od niego ! to nie prezent ani laska, tylko ich kodeksowe prawo - mniej, niz dostala Jagna
                    - 6 morg zapisane Jagnie stanowi jej osobista wlasnosc. Po smierci Macieja te morgi powedruja za nia do jej macierzystej rodziny, do Paczesiow, albo do nastepnego meza. Dla Borynow jako rodziny sa stracone
                    • jadwiga1350 Re: Witam! 13.05.16, 22:06
                      >Kazde z dzieci Boryny d
                      > ostanie - po nim, nie od niego ! to nie prezent ani laska, tylko ich kodeksowe
                      > prawo - mniej, niz dostala Jagna

                      Każde z dzieci, a Hanka nie jest dzieckiem, tylko synową.
                      To jest krzywda Magdy, Antka, Józki, Grzeli, oni mają prawo rozpaczać, awanturować się, bluzgać.
                      Hanka miałaby prawo do awantur, gdyby to stary Bylica(oczywiście przed wycugiem) zgłupiał i zapisał jedną morgę piachu jakiejś niewieście.
                      • bupu Re: Witam! 13.05.16, 22:32
                        jadwiga1350 napisała:


                        > Każde z dzieci, a Hanka nie jest dzieckiem, tylko synową.

                        No zlitujcież się kumo, a to nie wolno żonie dobra własnego męża bronić? I matce dobra własnych dziecek?
                      • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 22:59
                        jadwiga1350 napisała:

                        > >Kazde z dzieci Boryny d
                        > > ostanie - po nim, nie od niego ! to nie prezent ani laska, tylko ich kode
                        > ksowe
                        > > prawo - mniej, niz dostala Jagna
                        >
                        > Każde z dzieci, a Hanka nie jest dzieckiem, tylko synową.
                        > To jest krzywda Magdy, Antka, Józki, Grzeli, oni mają prawo rozpaczać, awanturo
                        > wać się, bluzgać.
                        > Hanka miałaby prawo do awantur, gdyby to stary Bylica(oczywiście przed wycugiem
                        > ) zgłupiał i zapisał jedną morgę piachu jakiejś niewieście.


                        To jest krzywda rowniez dzieci Hanki, ktorych ojciec bedzie mial - i im przekaze - mniej, nie zauwazylas ? Hanka bardzo mocno jest zwiazana z rodzina. Juz daruje sobie uwage, w przeciwienstwie do kogo.
                        • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 12:24

                          > To jest krzywda rowniez dzieci Hanki, ktorych ojciec bedzie mial - i im przekaz
                          > e - mniej, nie zauwazylas ?

                          Więc było to zadanie ojca żeby bronić swoje dzieci przed krzywdą.

                          I jak tak oboje skoczyli Borynie do oczu, to tyle zyskali, że stary pokazał im drzwi. Tak bronili swoje dzieci przed krzywdą.

                          "Hanka bardzo mocno jest zwiazana z rodzina."

                          Z kim? Z Grzelą? Z Józką? Z kowalami? Z Weronką?
                          • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 13:43
                            jadwiga1350 napisała:

                            >
                            > > To jest krzywda rowniez dzieci Hanki, ktorych ojciec bedzie mial - i im p
                            > rzekaz
                            > > e - mniej, nie zauwazylas ?
                            >
                            > Więc było to zadanie ojca żeby bronić swoje dzieci przed krzywdą.

                            A matka co ? Nie ma prawa ? Zwlaszcza kiedy ojciec taki jak Jantos, "o dzieci to niech tam juz kobieta zabiega". Przeciez az do powrotu z mamra Antek tymi dziecmi w ogole sie nie zajmuje i nie mysli o nich.
                            >
                            > I jak tak oboje skoczyli Borynie do oczu, to tyle zyskali, że stary pokazał im
                            > drzwi. Tak bronili swoje dzieci przed krzywdą.

                            Bortyna odpisal grunt (z krzywda dzieci), ZANIM mu skoczyli do oczu. Ale w rezultacie dzieki Hance Boryna zainteresowal sie wnukami, chcial je widywac, "czesto nawet sypialy z dziedkiem, tak je bowiem pokochal", i dzieki Hance zyja i dorastac beda w borynowym domu.
                            >
                            > "Hanka bardzo mocno jest zwiazana z rodzina."
                            >
                            > Z kim? Z Grzelą? Z Józką? Z kowalami? Z Weronką?

                            Z mezem i dziecmi, to jest jej rodzina. O ojca dba bardziej, niz jest zobowiazana, tesciem sie zajmuje bardziej (o wiele bardziej!) niz jego wlasna zona, z siostra sie kloci, ale i przejmuje jej troskami i pomaga, kiedy moze i trzeba, z Jozka jest zzyta i Jozka z nia tez. Z Grzela to nie widac, zeby jego wlasny brat i siostry byli szczegolnie zzyci, kowalowie nie sa zzyci z nikim.
                            • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 16:45
                              > Bortyna odpisal grunt (z krzywda dzieci), ZANIM mu skoczyli do oczu.

                              Ale jak już skoczyli, to położył uszy po sobie i poleciał do rejenta odbierać zapis?

                              >Hance Boryna zainteresowal sie wnukami, chcial je widywac, "czest
                              > o nawet sypialy z dziedkiem, tak je bowiem pokochal"

                              Ale to wtedy, gdy Hanka przestała fikać.

                              >i dzieki Hance zyja i dor
                              > astac beda w borynowym domu.

                              Raczej dzięki drugiemu dziadkowi. To Bylica kazał córce lecieć w dyrdy i obejmować we władanie borynową gospodarkę. Sama Hanka nie miała do tego głowy.

                              >> A matka co ? Nie ma prawa ?

                              Skacząc teściowi do oczu? W ten sposób?

                              > "o dzieci t
                              > o niech tam juz kobieta zabiega"

                              Ale to już było w bylicowej chałupie, na wygnaniu, do którego obydwoje doprowadzili.
                              • bupu Re: Witam! 15.05.16, 17:08
                                jadwiga1350 napisała:

                                > > Bortyna odpisal grunt (z krzywda dzieci), ZANIM mu skoczyli do oczu.
                                >
                                > Ale jak już skoczyli, to położył uszy po sobie i poleciał do rejenta odbierać z
                                > apis?

                                No i co, prawa nie mielki krzywdy swojej dochodzić? Dudy w miech, uszy po sobie i robić kiej te woły, a Maciej niech gronty rozdają wedle swojego widzimisię?

                                >
                                > >Hance Boryna zainteresowal sie wnukami, chcial je widywac, "czest
                                > > o nawet sypialy z dziedkiem, tak je bowiem pokochal"
                                >
                                > Ale to wtedy, gdy Hanka przestała fikać.

                                Raz "fiknęła"! Raz! W trakcie wielkiej, rodzinnej awantury! Ależ z niej mącicielka, cie!

                                >
                                > >i dzieki Hance zyja i dor
                                > > astac beda w borynowym domu.
                                >
                                > Raczej dzięki drugiemu dziadkowi. To Bylica kazał córce lecieć w dyrdy i obejmo
                                > wać we władanie borynową gospodarkę. Sama Hanka nie miała do tego głowy.

                                A nie, Hanusi wkładu w tym totalnie nie ma, zdalnie sterowana przez Bylicę normalnie, jej pomyślunku w tym nic. Ani wysiłku, by się nie dać wyżenąć.


                                >
                                > >> A matka co ? Nie ma prawa ?
                                >
                                > Skacząc teściowi do oczu? W ten sposób?

                                Aha. Boryna bardzo by ano stojał o Hanczyne uprzejme prośby.

                                >
                                > > "o dzieci t
                                > > o niech tam juz kobieta zabiega"
                                >
                                > Ale to już było w bylicowej chałupie, na wygnaniu, do którego obydwoje doprowad
                                > zili.

                                A przed wygnaniem Antek był ojcem roku. I ino o dzieckach cięgiem myślał, zwłaszcza za Jagusią ganiając.
                              • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 20:18
                                jadwiga1350 napisała:

                                > > Bortyna odpisal grunt (z krzywda dzieci), ZANIM mu skoczyli do oczu.
                                >
                                > Ale jak już skoczyli, to położył uszy po sobie i poleciał do rejenta odbierać z
                                > apis?


                                a jakby buzie zamkniete trzymali, to by odebral ?


                                > >Hance Boryna zainteresowal sie wnukami, chcial je widywac, "czest
                                > > o nawet sypialy z dziedkiem, tak je bowiem pokochal"
                                >
                                > Ale to wtedy, gdy Hanka przestała fikać.


                                Przeciwnie, wlasnie wtedy Hanka daje mu do zrozumienia, ze jest samodzielna i moze przyjsc albo nie, przyjac prezent, albo nie. Radzi sobie. bez niego. I to Borynie zaimponowalo.


                                > >i dzieki Hance zyja i dor
                                > > astac beda w borynowym domu.
                                >
                                > Raczej dzięki drugiemu dziadkowi. To Bylica kazał córce lecieć w dyrdy i obejmo
                                > wać we władanie borynową gospodarkę. Sama Hanka nie miała do tego głowy.

                                Ale przytomnie dobrej rady poslucgala i dalej juz radzila sobie. Bez wsparcia.


                                > >> A matka co ? Nie ma prawa ?
                                >
                                > Skacząc teściowi do oczu? W ten sposób?
                                >

                                A co ? Dorosla kobieta ma prawo powiedziec, co mysli. To i mowi. Zwlaszcza ze i sam Boryna wtedy ani grzeczny, ani obiektywny nie byl.


                                > > "o dzieci t
                                > > o niech tam juz kobieta zabiega"
                                >
                                > Ale to już było w bylicowej chałupie, na wygnaniu, do którego obydwoje doprowad
                                > zili.

                                Uuu, a wczesniej Antek sie o dzieci i ich byt troskal ???
                                • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 20:59
                                  > a jakby buzie zamkniete trzymali, to by odebral ?

                                  Ale by ich nie wygnał, i może prędzej by coś dla siebie utargowali. Bogaty kowal nie gardził ciołkiem wytargowanym od teścia.

                                  > Przeciwnie, wlasnie wtedy Hanka daje mu do zrozumienia, ze jest samodzielna i m
                                  > oze przyjsc albo nie, przyjac prezent, albo nie. Radzi sobie. bez niego.

                                  No radzi sobie. Wtedy przecież gdyby nie Maciej, to Hanka i Bylica zamarzliby w lesie. Obydwoje byli na skraju wyczerpania. Hanka hardo odpowiada teściowi(zero wdzięczności, że uratował jej życie), czy to samodzielność, czy zwykła głupota?
                                  Przypomina mi nieco Izabelę Łęcką. Wokulski wypędza z domu Łęckich awanturujących się wierzycieli, a Iza pyta z rozpaczą:"dlaczego pan nas tak prześladuje"?
                                  W Hance tyle samo logiki.

                                  > Zwlaszcza ze i
                                  > sam Boryna wtedy ani grzeczny, ani obiektywny nie byl.

                                  Toż przecież Hanka pierwsza zaczęła. Boryna kłócił się z synem, do synowej nic mówił.

                                  > Uuu, a wczesniej Antek sie o dzieci i ich byt troskal ???

                                  No jak to? Przecież zgodnie twierdzicie, że Antek skoczył ojcu do gardła w obronie swoich dzieci. No bo przez ten nieszczęsny zapis, on sam miał mieć mniej ziemi, a w konsekwencji jego dzieci byłyby pokrzywdzone. No to jak w końcu było?

                                  > A co ? Dorosla kobieta ma prawo powiedziec, co mysli.

                                  No tak. Myśli, że narzeczona teścia to świnia i mówi to...
                                  • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 21:13
                                    jadwiga1350 napisała:

                                    > > a jakby buzie zamkniete trzymali, to by odebral ?
                                    >
                                    > Ale by ich nie wygnał, i może prędzej by coś dla siebie utargowali. Bogaty kowa
                                    > l nie gardził ciołkiem wytargowanym od teścia.
                                    >

                                    Akurat. Kowal ciolka wysepil jeszcze przed zrekowinami, to po pierwsze, po drugie latwiej mu bylo sepic, bo mieszkal oddzielnie. Guzik by dostal siedzac u Boryny.


                                    > > Przeciwnie, wlasnie wtedy Hanka daje mu do zrozumienia, ze jest samodziel
                                    > na i m
                                    > > oze przyjsc albo nie, przyjac prezent, albo nie. Radzi sobie. bez niego.
                                    >
                                    > No radzi sobie. Wtedy przecież gdyby nie Maciej, to Hanka i Bylica zamarzliby w
                                    > lesie. Obydwoje byli na skraju wyczerpania. Hanka hardo odpowiada teściowi(zer
                                    > o wdzięczności, że uratował jej życie), czy to samodzielność, czy zwykła głupot
                                    > a?

                                    Hanka na skraju zamarzniecia nie byla i Boryna jej zycia nie uratowal. Wdzieczna nie miala za co byc. Za pomoc udzielona POZNIEJ jest wdzieczna.


                                    > Przypomina mi nieco Izabelę Łęcką. Wokulski wypędza z domu Łęckich awanturujący
                                    > ch się wierzycieli, a Iza pyta z rozpaczą:"dlaczego pan nas tak prześladuje"?
                                    > W Hance tyle samo logiki.

                                    Boryna nie jest dobroczynca Antkow, w przeciwienstwie do Wokulskiego wobec Leckich. Na ich obecnosci w domu zarabia, dziewke i parobka musialby zywic i jeszcze im placic, synowi i synowej nie musi i nie placi. I nie daje im szans na samodzielnosc, nawet oddanie - bo nie danie ! to jest wlasnosc Antka i Magdy - morgow po matce nie przeszlo.
                                    >
                                    > > Zwlaszcza ze i
                                    > > sam Boryna wtedy ani grzeczny, ani obiektywny nie byl.
                                    >
                                    > Toż przecież Hanka pierwsza zaczęła. Boryna kłócił się z synem, do synowej nic
                                    > mówił.

                                    Boryna odnosi sie do wszystkich majacych prawa do gruntu, "a zechce, to w ten mig zapisze wszystko". Hanka staje po stronie meza. Bo ona, wiesz, to nie Jagna, ktora w konfliktowej sytuacji dba tylko o wlasna skore.


                                    > > Uuu, a wczesniej Antek sie o dzieci i ich byt troskal ???
                                    >
                                    > No jak to? Przecież zgodnie twierdzicie, że Antek skoczył ojcu do gardła w obro
                                    > nie swoich dzieci. No bo przez ten nieszczęsny zapis, on sam miał mieć mniej zi
                                    > emi, a w konsekwencji jego dzieci byłyby pokrzywdzone. No to jak w końcu było?

                                    Zgodnie twierdzimy, ze Hanka stanela w obronie praw swoich dzieci. Hanka, nie Antek.
                                    >
                                    > > A co ? Dorosla kobieta ma prawo powiedziec, co mysli.
                                    >
                                    > No tak. Myśli, że narzeczona teścia to świnia i mówi to...

                                    Ze lakudra i wlok tez. A co, nie ma racji ?
                                  • bupu Re: Witam! 15.05.16, 21:40
                                    jadwiga1350 napisała:

                                    > > a jakby buzie zamkniete trzymali, to by odebral ?
                                    >
                                    > Ale by ich nie wygnał, i może prędzej by coś dla siebie utargowali. Bogaty kowa
                                    > l nie gardził ciołkiem wytargowanym od teścia.

                                    Jantki nie ciołka chciały, ino grontu. A grontu to i kowal z Macieja wycisnąć nie poredził.

                                    > > Przeciwnie, wlasnie wtedy Hanka daje mu do zrozumienia, ze jest samodziel
                                    > na i m
                                    > > oze przyjsc albo nie, przyjac prezent, albo nie. Radzi sobie. bez niego.
                                    >
                                    > No radzi sobie. Wtedy przecież gdyby nie Maciej, to Hanka i Bylica zamarzliby w
                                    > lesie. Obydwoje byli na skraju wyczerpania.

                                    Bylica tak, bliski był zamarznięcia. Hanuś nieszczególnie. Ale nie chodzi o radzenie sobie w tej konkretnej sytuacji, tylko generalnie.

                                    > Hanka hardo odpowiada teściowi(zer
                                    > o wdzięczności, że uratował jej życie), czy to samodzielność, czy zwykła głupot
                                    > a?

                                    - Pietruś chorzał bez parę niedziel, ale już tak całkiem wydobrzał, że teraz dwa razy tyle by jadł - odpowiadała śmiało budząc się z odrętwienia, odsłoniła z twarzy chustę spozierając mu prosto w oczy bez dawnego lęku i zestrachanej pokorności, stary zaś wciąż zagadywał i pytał, a zdumiewał się wielce nad jej przemianą, nie mógł się bowiem doszukać dawnej Hanki. Dziwny, mrożący spokój bił od niej, a jakaś moc skamieniała, nieustępliwa widniała w jej zaciętych wargach. Nie przerażał ją jak dawniej, mówiła niby z równym a obcym o różnych rzeczach nie skarżąc się ani słówkiem, nie żaląc... Odpowiadała prosto, do składu, a głosem dziwnie surowym, przecierpianym i przez to jakby stężałym w chropawą grudę utajonych boleń, jeno w oczach niebieskich, wypłakanych tliło się ostre zarzewie czującej mocno duszy.

                                    Ja tu nie widzę hardości, ino spokój i śmiałość. Dla Boryny, kóry znał Hankę wiecznie strwożoną i rozjęczaną to było coś nowego. I, jak widać, odebrał to pozytywnie, bo dawną Hanką pogardzał, nową zaś traktował z szacunkiem.

                                    > > Zwlaszcza ze i
                                    > > sam Boryna wtedy ani grzeczny, ani obiektywny nie byl.
                                    >
                                    > Toż przecież Hanka pierwsza zaczęła. Boryna kłócił się z synem, do synowej nic
                                    > mówił.

                                    Kłócił się z synem, o rzecz nader istotną również dla synowej, poza tym żonina rzecz po mężowskiej stronie w sporach stawać, prawda?

                                    > > Uuu, a wczesniej Antek sie o dzieci i ich byt troskal ???
                                    >
                                    > No jak to? Przecież zgodnie twierdzicie, że Antek skoczył ojcu do gardła w obro
                                    > nie swoich dzieci. No bo przez ten nieszczęsny zapis, on sam miał mieć mniej zi
                                    > emi, a w konsekwencji jego dzieci byłyby pokrzywdzone. No to jak w końcu było?

                                    Nie, my mówimy, że to Hanka o dzieciach wtedy myślała. Jantosia motywacja zgoła insza była.
                                    • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 22:26
                                      Tak dal porzadku przypominam su Borynow. Zaczyna (niesmialo, zaznacza autor) kowalowa

                                      "a to...mow, Antek...a to przyslim wedle tego zapisu..."

                                      na co Maciej odpowiada, ze zapis zrobil, slub w niedziele, zapisal tyle, ile mu sie podobalo, a jak zechce, to i wszystko zapisze. Otoz do tego Maciej absolutnie nie mial prawa, kodeks chronil wlasnosc legalnych potomkow i maksimum tego, co Maciej mogl zapisac, to szesc i jedna czwarta morgi. Znaczy 1/4 swoich 25 morg. Ani wiece swojegoj, ani tego, co nie jego, czyli ziemi po pierwszej zonie zapisa nie mogl. i to wlasie mowi mu Antek, ze zapisze, jak bedzie jego, a to ich, dziecinskie, i ze sady ojcu wzbronia. I ma slusznosc.
                                      "Zamknij ty gebe, pokim dobry, bo pozalujesz" wrzeszczy Maciej na syna i tu dopiero wlacza sie Hanka ze swoim "ukrzywdzic sie nie damy". Popiera stanowisko meza i szwagierki. Dalej
                                      Maciej wyskakuje "a ty czego, trzy morgi piachu wniesla (...), a bedzie tu pysk wywierala", na co Hanka trafnie ripostuje "wyscie i tyla Antkowi nie dali, nawet tych jego morgow matczynych, a robimy wam za parobkow". "Sprzatacie za to z trzech morgow". "A odrabiamy wam za dwadziescia abo i wiecej".
                                      Rzetelny rachunek i na to Maciej nie znajduje odpowiedzi poza "jak wam krzywda, idzdcie se poszukac lepiej", co z kolei kontruje Antek oswiadczeniem, ze nie pojda, bo tu jest ich po dziadach, pradziadach.
                                      Antek znowu ma slusznosc. To, co Maciej ma, nie jest jego majatkiem dorobkowym, tylko dziedzictwem po ojcach. Przejal w swoim czasie, ale i ma obowiazek przekazac potomkom w swoim czasie.
                                      Dalej "my nie przeciwni ozenkowi, chcecie, to sie zencie" - nie mam papierzaka, a z wersji internetowej nie wynika, kto to mowi, Hanka czy Magda "ino zapis odbierzcie" - to juz dorzuca przez lzy na pewno Hanka. na co Boryna wywiera na nia pysk, i to tak obrazliwie, ze Antek, na ogol nie obstajacy za zona, czuje sie w obowiazku bronic jej i przyznac racje. I caly czas podkresla "sprawiedliwosci chcemy", na co stary wyjasnia, ze wezmie kija. Co nijak sie ma do praw wlasnosci i dziedziczenia, na ktore powoluje sie Antek.
                                      Obie kobiety rozplakaly sie i dopiero wtedy, gdy stalo sie jasne, ze ani prosby, ani odwolanie sie do prawa nic nie da, Hance sie ulalo z ta swinia, lakudra i wlokiem. Ktorej to opinii Antek zreszta przyswiadczyl. Nie miala juz nic do stracenia z dziedzictwa dzieci, stary zapisal wszystko, co mogl, wiecej nie mogl, chocby i chcial. Skoro dyplomacja na nic, mozna sobie pozwolic na szczerosc, chocby dla wlasnej higieny psychicznej.
                                      • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 22:28
                                        tt-tka napisała:

                                        > Tak dal porzadku przypominam su Borynow. Zaczyna (niesmialo, zaznacza autor) ko
                                        > walowa

                                        Dla, nie dal, psiakostka. I scene u Borynow, a nie su Borynow.
                                      • jadwiga1350 Re: Witam! 16.05.16, 18:14
                                        >i maksimum tego,
                                        > co Maciej mogl zapisac, to szesc i jedna czwarta morgi.

                                        Więc to najbardziej pokazuje jak bardzo ciskanie się młodych było bez sensu. To co mogli stracić już stracili, a więcej gruntu nikt im nie zabierze.

                                        >"ino zapis od
                                        > bierzcie" - to juz dorzuca przez lzy na pewno Hanka

                                        Świadczy to o bezdennej głupocie Hanki. Na serio liczyła, że Maciej zapis odbierze, albo zrezygnuje z małżeństwa. To już prędzej organistowie przyjęliby Jagnę jako synową do rodziny.

                                        >Nie miala juz nic do st
                                        > racenia z dziedzictwa dzieci,

                                        Ale tymczasowo straciła dach nad głową. A na morgi po starym mogła czekać i 20 lat. Maciej był krzepki, na księżą oborę nie patrzył. Odchodząc z domu teścia, Hanka mdleje, zawodzi, a niby taką krzywdę miała, tak harowała, tak cierpiała, że klękajcie narody. Dla Antkowej powrót do ojczystego domu to większa trauma niż dla Weronki zawalenie się chałupy.

                                        >Hance sie ulalo z ta swinia, lakudra i
                                        > wlokiem

                                        A gdyby Boryna żenił się ze stateczną, porządną, kobietą, reakcja Hanki byłaby inna?
                                        Dla niej przecież lepiej, że przyszła Maciejowa to tłuk, lakudra, świnia. Bo to zapowiedź rozkładu małżeństwa teścia. Może pogonić żonę-latawicę, a pogodzić się z dziećmi. Może nawet(jeśli istniała taka możliwość prawna) odebrać zapis. Wystarczy tylko poczekać.

                                        W scenie tej kłótni, Hanka wykazuje tak skrajny idiotyzm, że przy niej Jagna to tytan intelektu.



                                        • bupu Re: Witam! 16.05.16, 19:55
                                          jadwiga1350 napisała:

                                          > Świadczy to o bezdennej głupocie Hanki. Na serio liczyła, że Maciej zapis odbie
                                          > rze, albo zrezygnuje z małżeństwa. To już prędzej organistowie przyjęliby Jagnę
                                          > jako synową do rodziny.

                                          A to musiała od razu liczyć, że teść zmięknie, żeby coś takiego powiedzieć? Ano nie ogarniam, kumo, waszej logiki.

                                          > Ale tymczasowo straciła dach nad głową. A na morgi po starym mogła czekać i 20
                                          > lat. Maciej był krzepki, na księżą oborę nie patrzył. Odchodząc z domu teścia,
                                          > Hanka mdleje, zawodzi, a niby taką krzywdę miała, tak harowała, tak cierpiała,
                                          > że klękajcie narody. Dla Antkowej powrót do ojczystego domu to większa trauma n
                                          > iż dla Weronki zawalenie się chałupy.

                                          A co, radować się miała?


                                          > A gdyby Boryna żenił się ze stateczną, porządną, kobietą, reakcja Hanki byłaby
                                          > inna?
                                          > Dla niej przecież lepiej, że przyszła Maciejowa to tłuk, lakudra, świnia. Bo t
                                          > o zapowiedź rozkładu małżeństwa teścia. Może pogonić żonę-latawicę, a pogodzić
                                          > się z dziećmi. Może nawet(jeśli istniała taka możliwość prawna) odebrać zapis.
                                          > Wystarczy tylko poczekać.

                                          A bogać tam i rozkładu. Raz, że rozwody na wsi w użyciu ano nie były, więc prawnie Jagna wciąż byłaby żoną Macieja, nawet gdyby ją pogonił, dwa, ano dorobi się taka lakudra brzucha i jeszcze bękarty trza będzie ziemią po Macieju obdzielić. Sam, ano, ból głowy.
                                        • tt-tka Re: Witam! 16.05.16, 22:16
                                          jadwiga1350 napisała:

                                          > >i maksimum tego,
                                          > > co Maciej mogl zapisac, to szesc i jedna czwarta morgi.
                                          >
                                          > Więc to najbardziej pokazuje jak bardzo ciskanie się młodych było bez sensu. To
                                          > co mogli stracić już stracili, a więcej gruntu nikt im nie zabierze.

                                          Zabierze, jak sie Jagna rozmnozy na ten przyklad. Niekoniecznie z Maciejem.
                                          >
                                          > >"ino zapis od
                                          > > bierzcie" - to juz dorzuca przez lzy na pewno Hanka
                                          >
                                          > Świadczy to o bezdennej głupocie Hanki. Na serio liczyła, że Maciej zapis odbie
                                          > rze, albo zrezygnuje z małżeństwa. To już prędzej organistowie przyjęliby Jagnę
                                          > jako synową do rodziny.

                                          To jest prosba. Sama chcialas, zeby sie do tescia pokornie zwracala zamiast krzyczec, a jak Hanka to wlasnie robi, tez zle ? Zdecyduj, czego wlasciwie chcesz.
                                          Organistowie Jagna nie przyjeliby do rodziny nigdy w zyciu. A Maciej zapis moze i by odebral, gdyby dluzej zdrowy pochodzil, kto wie.


                                          > >Nie miala juz nic do st
                                          > > racenia z dziedzictwa dzieci,
                                          >
                                          > Ale tymczasowo straciła dach nad głową. A na morgi po starym mogła czekać i 20
                                          > lat. Maciej był krzepki, na księżą oborę nie patrzył. Odchodząc z domu teścia,
                                          > Hanka mdleje, zawodzi, a niby taką krzywdę miała, tak harowała, tak cierpiała,
                                          > że klękajcie narody. Dla Antkowej powrót do ojczystego domu to większa trauma n
                                          > iż dla Weronki zawalenie się chałupy.

                                          Na morgi po starym mogla czekac i 20 lat nadal u niego mieszkajac. Tylko tym razem juz nie z tesciowa, starsza i doswiadczona w obejsciu osoba, tylko z Jagna jako gospodynia. Co biorac pod uwage umiejetnosc wspoldzialania i pracowitosc Jagny...lepiej dla Hanki, ze tak sie nie stalo. Dojrzala i poznala wlasna sile.
                                          Nie powrot do domu jest trauma, tylko wygnanie z obejscia, w ktorym zyla, rodzila dzieci. W ktore wlozylo kilka lat swojej pracy. I nie Hanka mdleje, tylko Antek na skutek uplywu krwi i kilka godzin wczesniej. A ze rozpacza ? - niesprawiedliwosc boli.


                                          > >Hance sie ulalo z ta swinia, lakudra i
                                          > > wlokiem
                                          >
                                          > A gdyby Boryna żenił się ze stateczną, porządną, kobietą, reakcja Hanki byłaby
                                          > inna?
                                          > Dla niej przecież lepiej, że przyszła Maciejowa to tłuk, lakudra, świnia. Bo t
                                          > o zapowiedź rozkładu małżeństwa teścia. Może pogonić żonę-latawicę, a pogodzić
                                          > się z dziećmi. Może nawet(jeśli istniała taka możliwość prawna) odebrać zapis.
                                          > Wystarczy tylko poczekać.

                                          Nie, nie lepiej. To zla slawa i wrozba klopotow dla rodziny, w ktora Hanka weszla. Duzo pozniej to wlasnie ja boli, ze ksiadz z ambony Jagne (z Tereska) wyliczal, bo Borynowa. Przeciez nie z racji osobistej sympatii ja to zabolalo.
                                          A i o to idzie, ze "la takiej swini" tudziez wloka i lakudry wlasnym dzieciom ziemie odbiera.


                                          > W scenie tej kłótni, Hanka wykazuje tak skrajny idiotyzm, że przy niej Jagna to
                                          > tytan intelektu.

                                          Nie, Hanka poczatkowo argumentuje rzeczowo. Nie czytalas nawet cytatow ? Dopiero gdy okazuje sie, ze ani prosby, ani argumenty nie trafiaja, popada w rozpacz. Rozpacz rzadzi sie swoimi prawami.

                                          Przy pkazji, czy mozesz wyjasnic, czemu przy kazdej uwadze dotyczacej Hanki zaraz nadmieniasz "a Jagna to...". Przypomina mi to dyskusje o wyzszosci ekonomicznej kapitalizmu nad socjalizmem ze stala riposta "a u was Negrow bija". Nie do rzeczy, ze tak powie.

                                          Ale skoro juz ruszylas temat - mozesz dac jakis przyklad na myslenie Jagny ? Dowolny. I to nie musi byc mysl intelektualna ani tytaniczna - niech ona po prostu mysli, nawet glupio.
                                          • tt-tka Re: Witam! 18.05.16, 00:40
                                            Poniewaz jedna z forumek cierpi niewymownie, gdy ktos Jagny nie docenia - przyznaje z wlasnej nieprzymuszonej woli: jest ladniejsza, bardziej rozpieszczona, lepiej ubrana, bogatsza i ma powodzenie u mezczyzn.

                                            Ale - koniec wienczy dzielo. Albo, jak mawial pewien pan (tegi mysliciel) niewazne, jak kto zaczyna, ale jak konczy.

                                            Hanke widzimy na gospodarstwie, perspektywicznie polwlokowym. Ma szacunek wsi, maz sie opamietal. Dopiela, czego chciala - wlasnym pomyslunkiem i wlasna praca.

                                            Jagna skonczyla wywieziona na furze gnoju. Tez sama sobie na to zapracowala - niemysleniem i nieliczeniem sie z innymi.
                                            • jadwiga1350 Re: Witam! 18.05.16, 12:58
                                              > Ale - koniec wienczy dzielo. Albo, jak mawial pewien pan (tegi mysliciel) niewa
                                              > zne, jak kto zaczyna, ale jak konczy.

                                              Juści, że tak. Szczera prawda.

                                              Tylko możemy sobie podeliberować, czy ów koniec, to zawsze zasługa, praca, danej jednostki, czy często przypadek, łut szczęścia.

                                              Dlaczego cudzołożna Jagna kończy tak, a cudzołożna Tereska, zupełnie inaczej?
                                              Dlaczego latawicę-Jagnę spotkał taki koniec, a latawicy-Olesi Chrobotównie, nikt złego słowa nie powiedział?
                                              Dlaczego Hanka Borynowa została gospodynią pełną gębą, a Maria Rzepowa(też walczyła o męża ze wszystkich sił) poniosła klęskę?


                                              >> Dopiela, czego chciala - wlasnym pomyslunkiem i wlasna praca

                                              Pracą to wykazał się borowy, on to rozwalił łeb Maciejowi.
                                              Pomyślunkiem wykazał się Bylica, on to dał córce zbawienną w skutkach radę.

                                              • bupu Re: Witam! 18.05.16, 16:05
                                                jadwiga1350 napisała:

                                                > Dlaczego cudzołożna Jagna kończy tak, a cudzołożna Tereska, zupełnie inaczej?

                                                Bo Tereska na mężowskie łono wróciła i pokutę za grzechy odprawiła, żałując ich przy tym bardzo głośno. W przeciwieństwie do Jagusi, która wiecznie niewinowata się czuła i żałować nie myślała.

                                                > Dlaczego Hanka Borynowa została gospodynią pełną gębą, a Maria Rzepowa(też wal
                                                > czyła o męża ze wszystkich sił) poniosła klęskę?

                                                Zapewne dlatego, że Hance nikt głowy siekierą nie odrąbał, w przeciwieństwie do Rzepowej.

                                                > >> Dopiela, czego chciala - wlasnym pomyslunkiem i wlasna praca
                                                >
                                                > Pracą to wykazał się borowy, on to rozwalił łeb Maciejowi.
                                                > Pomyślunkiem wykazał się Bylica, on to dał córce zbawienną w skutkach radę.

                                                A Hanuś na gospodarce Borynów nic nie robiła, nie dbała o nią, zakusów kowala nie zwalczała, majątku nie pilnowała, Antka z kreminału wydobyć nie próbowała, tylko się cięgiem myła, a w lusterku przeglądała. Wszystko samo się robiło, kiej w jakiej bajce.
                                                • jadwiga1350 Re: Witam! 18.05.16, 19:39
                                                  > Bo Tereska na mężowskie łono wróciła i pokutę za grzechy odprawiła,

                                                  Gdyby to było takie proste! Kobiety sielnie pomstowały na Tereskę nawet jak jej mąż przebaczył. Dopiero Jagustynka obeszła wieś i zrobiła swoje. Bez pomocy Jagustynki różnie mogło być.

                                                  > żałując ich
                                                  > przy tym bardzo głośno.

                                                  Nie przesadzajmy. Leżała krzyżem w kościele, owszem, ale nie wyznawała swoich grzechów na głos.
                                                  • bupu Re: Witam! 18.05.16, 20:43
                                                    jadwiga1350 napisała:

                                                    > > Bo Tereska na mężowskie łono wróciła i pokutę za grzechy odprawiła,
                                                    >
                                                    > Gdyby to było takie proste! Kobiety sielnie pomstowały na Tereskę nawet jak je
                                                    > j mąż przebaczył. Dopiero Jagustynka obeszła wieś i zrobiła swoje. Bez pomocy J
                                                    > agustynki różnie mogło być.

                                                    Pomstować pomstowały, ale karać nie miały powodu, bo kara już na Tereskę przyszła. Tereska pokutowała, a nie paradowała po wsi kiej jaka dziedziczka, abo kiej Jagna.

                                                    Bo w tym właśnie, kumo, była rzecz. Na chłopski rozum gdzie grzech jest, tam i kara być powinna, tymczasem Jaguś ani do winy się nie poczuwała, ani tym bardziej do pokuty, a i kara jakoś na nią nie nadchodziła za jej kolejne romanse i wybryki. Wręcz przeciwnie po wsi się nosiła, uważając się za lepszą od innych, a to musiało ludzi w ślepia żgać. Nie dziwota, że ziarno siane przez organiścinę padło na żyzny grunt.

                                                    >
                                                    > > żałując ich
                                                    > > przy tym bardzo głośno.
                                                    >
                                                    > Nie przesadzajmy. Leżała krzyżem w kościele, owszem, ale nie wyznawała swoich g
                                                    > rzechów na głos.

                                                    No toteż o to chodzi. Krzyżem w kościele leżała, na pielgrzymkę poszła, żal za grzechy i pokuta jak ta lala. A na głos tez wyznawała, przecież ostateczna konfrontacja z Mateuszem, zaraz po powrocie Jaśka, odbyła się przed chałupą Gołębiów. Czyli w środku wsi. A Tereska wrzeszczała na całe gardło, więc cała wieś mogła se posłuchać.
                                          • jadwiga1350 Re: Witam! 18.05.16, 12:42
                                            > To jest prosba. Sama chcialas, zeby sie do tescia pokornie zwracala

                                            To jest prośba? I to jeszcze pokorna?

                                            A gdyby Wam ktoś powiedział:"odbierzcie, tt-tko, ten złoty pierścionek, któryście dali bupu".
                                            Ciekawam Waszej reakcji.

                                            >>Zdecyduj, czego wlasciwie chcesz.

                                            Jak widzę postawę Hanki, pisałam w wątku pt."Jaką alternatywę miała Hanka".
                                            A kilka dni przed ślubem Macieja, to ani Hanka, ani maciejowe dzieci, już żadnej alternatywy nie mają. Mogą jedynie siedzieć cicho i robić dobrą minę do złej gry.

                                            >A Maciej zapis moze
                                            > i by odebral, gdyby dluzej zdrowy pochodzil, kto wie.

                                            Ale nie teraz, kilka dni przed ślubem. Jak można myśleć, że Maciej odbierze morgi narzeczonej, bo synowa prosi go o to pokornie?
                                            Czy Ty, tt-kko, odebrałabyś coś przyszłemu mężowi, bo zięć Cię o to bardzo pokornie prosił??

                                            >>Dojrzala i poznala wlasna sile

                                            Gdyby nie pomoc Boryny, to prędzej skapiałaby z dziećmi w bylicowej chałupie.

                                            >>Tylko tym ra
                                            > zem juz nie z tesciowa, starsza i doswiadczona w obejsciu osoba, tylko z Jagna
                                            > jako gospodynia.

                                            Ale za to w porządnej chałupie, kieby we dworze, gdzie ciepło, sucho, czysto. A nie w chlewie przegniłym. I krowy nie musiałaby sprzedawać i wlec się do lasu po chrust, też nie musiałaby.

                                            >> I nie Hanka mdleje,

                                            Hanuś też mdlała, też..


                                            I nie zmienia to wszystko faktu, że związek Antka z Hanką był mezaliansem.
                                            • bupu Re: Witam! 18.05.16, 16:18
                                              jadwiga1350 napisała:




                                              > >>Dojrzala i poznala wlasna sile
                                              >
                                              > Gdyby nie pomoc Boryny, to prędzej skapiałaby z dziećmi w bylicowej chałupie.

                                              Aście kumo czytali aby tę samą powieść, co ja? Bo ja tam widziałam Hanuś, imającą się każdego możliwego zajęcia (czyli przędzenia i tkania), aby ino co zarobić, szukającą pracy emoAntosiowi i dygującą susz z boru, chocia w ciąży zaawansowanej była. A że w chałupie nędza, nie jej to wina była, tylko Antka, który do pracy chęci nie miał, bo wolał chlać.
                                              • tt_tka Re: Witam! 18.05.16, 18:48
                                                Problem w tym, ze kuma Jadwiga swoje wyobrazenia i chcenia bierze za tresc ksiazki.
                                                Ani jedna postac , lacznie z kowalem i Dominikowa, nie twierdzi ani nawet nie sugeruje, ze Hanka ńa sile czy z laski weszla do rodziny Borynow. Nikt nie odnosi sie do jej stanu majatkowego sprzed slubu, do rzekomej ciazy i wszystkiego, co jej forumka moja ulubiona przypisuje. Ale nic tio , na pewno bylo tak, jak J. chce, zeby bylo.

                                                Wplywa to ozywczo na forum i dlatego sie w to bawie - ale chcialabym jednak dostac odpowiedz na JEDEN moj postulat. Mianowicie przyklad na myslenie Jagny. Niechby i glupie, ale niech zobacze, ze ona mysli.
                                                • jadwiga1350 Re: Witam! 18.05.16, 19:48
                                                  > Ani jedna postac , lacznie z kowalem i Dominikowa, nie twierdzi ani nawet nie s
                                                  > ugeruje, ze Hanka ńa sile czy z laski weszla do rodziny Borynow

                                                  Cóż, to? Wyważamy otwarte drzwi? Chyba nic takiego nie pisałam?

                                                  >Nikt nie odnos
                                                  > i sie do jej stanu majatkowego sprzed slubu

                                                  Oprócz teścia i męża.

                                                  >>do rzekomej ciazy

                                                  Proszę przeczytać jeszcze raz co o tym pisałam

                                                  >ale chcialabym jednak dos
                                                  > tac odpowiedz na JEDEN moj postulat.

                                                  Cóż, ja czekam już kilka miesięcy na cytat, jak to Boryna zabierał Hance żywinę. I jakoś nie mogę się doczekać..
                                                  • tt_tka Re: Witam! 18.05.16, 21:01
                                                    jadwiga1350 napisała:

                                                    > > Ani jedna postac , lacznie z kowalem i Dominikowa, nie twierdzi ani nawet
                                                    > nie s
                                                    > > ugeruje, ze Hanka ńa sile czy z laski weszla do rodziny Borynow
                                                    >
                                                    > Cóż, to? Wyważamy otwarte drzwi? Chyba nic takiego nie pisałam?

                                                    Pisalas o mezaliansie. No wiec pytam, ktora z postraci to zdanie podziela i wyraza je.


                                                    >
                                                    > >Nikt nie odnos
                                                    > > i sie do jej stanu majatkowego sprzed slubu
                                                    >
                                                    > Oprócz teścia i męża.
                                                    >


                                                    Powaznie ? Antos cos mowi na ten temat ? On, ktory nawet wlasnych dwu, nie mowiac w naleznych osmiu, nie ma ?
                                                    Tesc mowi raz, w awanturze. Ale sam wlasnej corce nie dal nawet jednej morgi,


                                                    > >>do rzekomej ciazy
                                                    >
                                                    > Proszę przeczytać jeszcze raz co o tym pisałam
                                                    >
                                                    > >ale chcialabym jednak dos
                                                    > > tac odpowiedz na JEDEN moj postulat.
                                                    >
                                                    > Cóż, ja czekam już kilka miesięcy na cytat, jak to Boryna zabierał Hance żywinę
                                                    > . I jakoś nie mogę się doczekać..


                                                    Wyjasnilam i wyliczylam - krowa cieli sie co roku. swinia prosi tez co roku - w realiach lipeckich, bo niektorym zdarza sie dwa razy rocznie. Zatem skoro Hanka zabiera JEDNA jalowke I jEDNEGO prosiaka, znaczy to, ze te z poprzednich lat zostaly zuzytkowane. A prosiaki, poza jednym, rowniez tegoroczne. Nie przez Antkow, bo oni pieniedzy odchodzac TEZ nie maja.


                                                    Nie domagam sie nawet, bys cytowala myslenie Jagny. Wystarczy, ze przytoczysz sytuacje, ktora dowodzilaby lub dawala poszlaki, ze ona mysli-
                                                  • jadwiga1350 Re: Witam! 18.05.16, 21:32
                                                    > Pisalas o mezaliansie. No wiec pytam, ktora z postraci to zdanie podziela i wyr
                                                    > aza je.

                                                    Sam narrator. To już wina Reymonta, że stworzył takie a nie inne zaplecze rodzinne Hanki.


                                                    > Powaznie ? Antos cos mowi na ten temat ?

                                                    "- Bajesz i tyle. Drudzy i jednego zagona nie mają, a siedzą, pracują i jeszcze Panu Bogu dziękują. Wziąłbyś się do roboty, a nie wyrzekał jak baba. Zdrowy jesteś, mocny, masz o co ręce zaczepić...
                                                    - Przeciech, całe trzy morgi! - rzucił urągliwie."(rozmowa z księdzem)

                                                    Bardzo doceniał posag żony


                                                    "Chleb cię to rozpiera, widzę... mój chleb...
                                                    - Ością on mi już stoi we grdyce, ością...
                                                    - Szukaj se lepszego, na Hanczynych trzech morgach będziesz jadł bułki.
                                                    - Będę żarł ziemniaki, ale mi ich niktój nie wymówi."

                                                    > Wyjasnilam i wyliczylam

                                                    Cytat poproszę. Mnie każecie cytować i cytować, sami coś zacytujcie!
                                                  • tt_tka Re: Witam! 18.05.16, 21:49
                                                    jadwiga1350 napisała:

                                                    > > Pisalas o mezaliansie. No wiec pytam, ktora z postraci to zdanie podziela
                                                    > i wyr
                                                    > > aza je.
                                                    >
                                                    > Sam narrator. To już wina Reymonta, że stworzył takie a nie inne zaplecze rodzi
                                                    > nne Hanki.
                                                    >

                                                    Narrator nigdy tak tego nie nazwal. Na zasadzie "mnie sie wydaje" rownie dobrze mozna bronic tezy, ze mezalians popelnil 30-morgowy Boryna zeniac sie z 5-morgowka. Rzecz w tym, ze nikt z mieszkancow Lipiec tak nie uwaza. ani w jednym, ani w drugim przypadku. Padaja rozne zarzuty i watpliwosci, ale zaden nie dotyczy nierownosci majatkowych czy socjalnych.
                                                    >
                                                    > > Powaznie ? Antos cos mowi na ten temat ?
                                                    >
                                                    > "- Bajesz i tyle. Drudzy i jednego zagona nie mają, a siedzą, pracują i jeszcze
                                                    > Panu Bogu dziękują. Wziąłbyś się do roboty, a nie wyrzekał jak baba. Zdrowy je
                                                    > steś, mocny, masz o co ręce zaczepić...
                                                    > - Przeciech, całe trzy morgi! - rzucił urągliwie."(rozmowa z księdzem)


                                                    Bo TYLKO TYLE ma. I to nawet nie swoje, a zonine.
                                                    >
                                                    > Bardzo doceniał posag żony

                                                    NIe, on tylko ten posag zony mial. Wlasnego nie mial nic.


                                                    > "Chleb cię to rozpiera, widzę... mój chleb...
                                                    > - Ością on mi już stoi we grdyce, ością...
                                                    > - Szukaj se lepszego, na Hanczynych trzech morgach będziesz jadł bułki.
                                                    > - Będę żarł ziemniaki, ale mi ich niktój nie wymówi."
                                                    >
                                                    > > Wyjasnilam i wyliczylam

                                                    Nie wyliczylas. Poprosze o odniesienie sie do stosunku obszaru, ktora kazda z omawianych zon wniosla swemu mezowi wobec stanu posiadania tegoz meza.


                                                    > Cytat poproszę. Mnie każecie cytować i cytować, sami coś zacytujcie!

                                                    Prosze bardzo, skomentuj "zbieracie z trzech - a odrabiamy wam za dwadziescia", "za parobkow u was jestesmy" - jak to sie ma do sytuacji Antka u ojca ? U tescia ma wiecej do powiedzenia.#
                                                    Wyjasnij - skoro Hanka nie ma ani zwiekszonego inwentarza, ani pieniedzy za ten inwentarz po kilku (4-5) latach - gdzie podzialy sie owe pieniadze ? Nie u Macieja w beczkach ze zbozem ? Przeciez to w tym domu jedyny czlowiek, ktory ma gotowke i jedyny , ktory decyduje, kiedy co sprzedac, komu i za ile.

                                                    Nie uprawdopodobnilas sytuacji. Z cytatow na myslenie Jagny zwolnilam cie, poprosze tylko o przyklady.
                                                  • jadwiga1350 Re: Witam! 18.05.16, 22:27
                                                    > Narrator nigdy tak tego nie nazwal.

                                                    To jest argument? Bo nie użył takiego określenia? No, no!

                                                    >rownie dobrze
                                                    > mozna bronic tezy, ze mezalians popelnil 30-morgowy Boryna zeniac sie z 5-morg
                                                    > owka.

                                                    Próbuj, próbuj. Nie obronisz.


                                                    > Bo TYLKO TYLE ma. I to nawet nie swoje, a zonine

                                                    I bardzo to docenia.


                                                    > > > Wyjasnilam i wyliczylam
                                                    >
                                                    > Nie wyliczylas. Poprosze o odniesienie sie do stosunku obszaru, ktora kazda z o
                                                    > mawianych zon wniosla swemu mezowi wobec stanu posiadania tegoz meza.
                                                    >

                                                    ???????????

                                                    Rozumiem, zabawa zabawą, ale czytaj dokładnie moje posty.


                                                    >
                                                    > Prosze bardzo, skomentuj "zbieracie z trzech - a odrabiamy wam za dwadziescia",
                                                    > "za parobkow u was jestesmy" - jak to sie ma do sytuacji Antka u ojca ? U tesc
                                                    > ia ma wiecej do powiedzenia.


                                                    Cytat, cytat, że Boryna zabierał Hance żywinę!
                                      • bupu Re: Witam! 16.05.16, 19:48
                                        jadwiga1350 napisała:

                                        > > Jantki nie ciołka chciały, ino grontu.
                                        >
                                        > Chcieć to sobie mogli

                                        No też o tym pisałam, kumo. Chciec to se mogli, bo łacniej by sok z kamienia wycisnął, jak jedną morgę z Macieja. Pochlebca kowal dostał ano tyle samo, co ciskające się Antki - psińco.
                • bupu Re: Witam! 13.05.16, 21:48
                  jadwiga1350 napisała:

                  > Rodowy majątek Borynów, nie Byliców. Prawo do sprzeciwu, awanturowania się, ma
                  > Antek, Magda i Józka. Hance, jako Bylicównie, tyle do majątku Borynów, co Jagni
                  > e jako Paczesiównie.

                  A Hanczyn chłop to niby kto? Hanka z domu Bylicówna, ale po mężu Borynowa przecie. I jej dziecka też Boryny. To dlaczego ma nie mieć prawa do awanturowania się o rodzinny majątek Borynów?
          • tt-tka Re: Witam! 02.08.16, 15:10
            jadwiga1350 napisała:

            > > Paradoksalnie, bardziej prawdopodobna jest wizja przedślubnego dziewictwa
            > u Pac
            > > zesiówny niż u Bylicówny. Bo Jagusia nigdy i na punkcie żadnego mężczyzny
            > nie m
            > > iała takiego fioła, jak Hanka na punkcie Antka.

            "Dyc poszlabym za nim w caly swiat! " - Jagna do Rocha. O Jasiu mow
            "Czy sie wieczorem kladla do snu, czy rankiem zrywala z poscieli, zawdy jednym pacierzem dygotalo jej serce - obacze go znowu ! Obacze!"
            "kiedy zapatrzyla sie rozmodlonymi oczami w Jasia (...)raje otwieraly sie w jej duszy, padala na twarz w proch, przywierajac wargami do miejsc, kaj przeszly jego stopy"
            "przyklekla w bruzdzie i cisnac mu sie do kolan wpierala w niego oczy", "sparla sie piersiami o jego kolana i wyznawala sie ze swego milowania", "dusze rzucila mu
            pod nogi (...) dawala sie wszystka na jego zmilowanie i na jego wole i niew
            "szukala na szerokiej piaszczystej drodze sladow jego krokow, chycby cienia po nim"

            Miala fiola i to poteznego. Oczywiscie nie byla to dojrzala milosc, 19-letnia Jagna zachowuje sie jak smarkata groupie wobec idola, ale do zrobienia glupstwa znacznie wiekszego niz utrata wianka mozna ja bylo doprowadzic i to bez wiekszego trudu. Toc ona wczesniej o Antku, o Mateuszu mysli tymi samymi slowami "drugiego takiego nie ma na swiecie" i tak samo poddaje sie temu
            szalenstwu, co ja niesie w danej chwili.
            Zbudowac czegos na takiej milosci raczej sie nie da, ale stracic duzo to i owszem.





            • bupu Re: Witam! 02.08.16, 20:09
              tt-tka napisała:


              > Miala fiola i to poteznego. Oczywiscie nie byla to dojrzala milosc, 19-letnia J
              > agna zachowuje sie jak smarkata groupie wobec idola, ale do zrobienia glupstwa
              > znacznie wiekszego niz utrata wianka mozna ja bylo doprowadzic i to bez wieksze
              > go trudu. Toc ona wczesniej o Antku, o Mateuszu mysli tymi samymi slowami "dru
              > giego takiego nie ma na swiecie" i tak samo poddaje sie temu
              > szalenstwu, co ja niesie w danej chwili.
              > Zbudowac czegos na takiej milosci raczej sie nie da, ale stracic duzo to i owsz
              > em.

              Potrafię sobie wyobrazić Hankę, która nawet miłością wielką opętana, potrafi myśleć o konsekwencjach swojego postępowania. Pokazała przecież, że ta miłość do Antka zdrowego rozsądku jej nie zaćmiewa, mimo wszystko.

              Natomiast Jaguś... Wszyscy wiemy, że Jaguś dbała o konsekwencje swych czynów kieby o ten złamany patyk, więc nawet by jej przez głowę nie przeleciało, że z radosnego tracenia wianka przed ślubem może cokolwiek nieprzyjemnego wyniknąć. Ona po prostu dałaby się chwycić w objęcia któremuś smokowi i niech się ta dzieje co chce. A to się mogła takiemu oprzeć?
              • tt-tka Re: Witam! 02.08.16, 21:24
                bupu napisała:



                > Potrafię sobie wyobrazić Hankę, która nawet miłością wielką opętana, potrafi my
                > śleć o konsekwencjach swojego postępowania. Pokazała przecież, że ta miłość do
                > Antka zdrowego rozsądku jej nie zaćmiewa, mimo wszystko.
                >
                > Natomiast Jaguś... Wszyscy wiemy, że Jaguś dbała o konsekwencje swych czynów ki
                > eby o ten złamany patyk, więc nawet by jej przez głowę nie przeleciało, że z ra
                > dosnego tracenia wianka przed ślubem może cokolwiek nieprzyjemnego wyniknąć. Ona po prostu dałaby się chwycić w objęcia któremuś smokowi i niech się ta dzieje
                > co chce. A to się mogła takiemu oprzeć?


                Wie kuma, nawet nie o ten wianek idzie, choc od tego sie zaczela dyskusja. Imho brak przeslanek w "Chlopach", ze slub Antka i Hanki byl na musiku, ale i mnie, i, mam wrazenie, bohaterow cudzy wianek czy jego brak srednio obchodzi. Mozna pozartowac, ale to w gruncie rzeczy nie problem. Prawdziwym problemem jest malzenska nielojalnosc, nie przedslubna swoboda. I konsekwencje takiej nielojalnosci sa znacznie gorsze. Co bylo do udowodnienia :-)
                Nawet najgorsze, z punktu widzenia czytelnikow, najbardziej nielubiane malzenstwa (organistowie, Kozlowie) wspieraja sie wzajemnie i cenia te ceche u innych. Stanie murem za mezem/zona moze wiele usprawiedliwic. Milosc usprawiedliwia mniej, a tak zwana milosc - znacznie mniej albo nic.
            • jadwiga1350 Re: Witam! 03.08.16, 18:08
              > "Dyc poszlabym za nim w caly swiat! " - Jagna do Rocha. O Jasiu mówi

              No cóż..
              Po pierwsze to Jagna jest już wtedy wdową, nic więc to nie ma wspólnego z przedślubnym dziewictwem.
              Po drugie: no mówi, tylko nic z tego nie wynika, nie idzie za nim w cały świat, ani nawet do Częstochowy, która całkiem niedaleko i lipeckie ludzie tam chadzają.

              Owa wielka miłość do Jasia ukryta jest głęboko na dnie jagusinego serca. Jaguś, aż do pamiętnego spotkania, nic nie mówi o swoim uczuciu, ani nie zdradza się w inny sposób.
              Jasia widuje głównie w kościele i w domu organistów. Zawsze umie znaleźć pretekst do odwiedzin organistówki. Niby taka głupia, a dobrze rozumie, że nie może bywać sobie ot tak, bez żadnej przyczyny, u Jasia.
              Organiścinie, mądrej kobiecie, aż Kozłowa musiała oczy otwierać.
              Jagusię gubi jej osława, bo gdyby to Nastka tuliła płaczącego Jasia, nikt nie znalazłby w tym nic złego. A organiściak idący polami w towarzystwie młynarzówny też nie popadłby ludziom na języki.
              No i zostaje wygnana, przynajmniej oficjalnie, za długi wójta, nie za miłość do kleryka.
              Jesienią niby tak szaleje za Antkiem, a bez żadnych namów decyduje się na małżeństwo z Maciejem.
              I dlatego wizja przedślubnego dziewictwa Paczesiówny wydaje się mi prawdopodobna.

              Dla Hanki najważniejszy jest Antek. Nieważne są głodne dzieci(mój w karczmie robić nie będzie), nieważne, że omal nie przypłaciła życiem wyprawy do lasu.
              I pewnie gdy kilka tat temu, Antek zaproponował Hance przedślubny seks, ta nawet przez chwilę nie wahała się. Raczej upadła mu do nóg i zawołała: że to mnie chcesz, Jantoś! La ciebie i więcej bym zmogła, Jantoś!

              • tt-tka Re: Witam! 03.08.16, 20:36
                jadwiga1350 napisała:

                > > "Dyc poszlabym za nim w caly swiat! " - Jagna do Rocha. O Jasiu mówi
                >
                > No cóż..
                > Po pierwsze to Jagna jest już wtedy wdową, nic więc to nie ma wspólnego z przed
                > ślubnym dziewictwem.

                Ano to, ze ani z wiekiem, ani ze zmiana stanu cywilnego nie zmadrzala. Ani nawet sprytu nie nabrala.


                > Po drugie: no mówi, tylko nic z tego nie wynika, nie idzie za nim w cały świat,
                > ani nawet do Częstochowy, która całkiem niedaleko i lipeckie ludzie tam chadz
                > ają.


                Wystarczylo, ze wyszla na topolowa. Po stanowczej zapowiedzi matki smarkacza, czym sie takie spotkanie skonczy.


                > Owa wielka miłość do Jasia ukryta jest głęboko na dnie jagusinego serca. Jaguś,
                > aż do pamiętnego spotkania, nic nie mówi o swoim uczuciu, ani nie zdradza się
                > w inny sposób.


                No nie kpij. Cala wies o tym wie i gada, nieglebokie to ukrycie bylo.



                > st do odwiedzin organistówki. Niby taka głupia, a dobrze rozumie, że nie może b
                > ywać sobie ot tak, bez żadnej przyczyny, u Jasia.

                Nie szuka pretekstu, by ukryc uczucie, tylko by w ogole moc tam wejsc. Nie jest z organistami na takiej stopie, by przychodzic w odwiedziny.


                > Organiścinie, mądrej kobiecie, aż Kozłowa musiała oczy otwierać.

                Orgabiscina ufala synowi i wierzyla w jego niewinnosc.


                > Jagusię gubi jej osława, bo gdyby to Nastka tuliła płaczącego Jasia, nikt nie z
                > nalazłby w tym nic złego. A organiściak idący polami w towarzystwie młynarzówny
                > też nie popadłby ludziom na języki.

                Oczywiscie. Bo otarcie lez przez Nastke czy spacery z mlynarzowna nie konczyly sie w stogu czy brogu, a kontakty Jagny z mezczyznami (nawet takimi, ktorzy powinni byc poza wszelkim podejrzeniem, jak np wlasny pasierb) niestety nader czesto.

                > No i zostaje wygnana, przynajmniej oficjalnie, za długi wójta, nie za miłość d
                > o kleryka.

                "Nawet mojego Jasia zwiesc chciala, chlopiec niewinny, to uciekl i wszystko mi opowiedzial" oglasza organiscina. Poczytaj sobie sama o reakcji zgromadzonych na te sensacje.


                > Jesienią niby tak szaleje za Antkiem, a bez żadnych namów decyduje się na małże
                > ństwo z Maciejem.

                Co nie przeszkadza jej nadal szalec za Antkiem, przed slubem i po. Z daleko idacymi konsekwencjami.


                > I dlatego wizja przedślubnego dziewictwa Paczesiówny wydaje się mi
                prawdopodobn
                > a.

                Mnie bardzo malo, ale i malowazne to. Odnosilam sie do stwierdzenia kumy, ze Jagna nigdy nie miala takiego fiola na tle mezczyzny, jak hanka wobec Antka. No wiec ?

                >
                > Dla Hanki najważniejszy jest Antek. Nieważne są głodne dzieci

                "mrzec z glodu nie bede i dzieciom nie dam" oznajmia Hanka Antkowi i grozi maglownica, gdyby chcial dary Macieja wyrzucic. a i wczesniej mowi "do przedzenia sie wezme, do tkania", i potem tez "nie pojade i dzieci na zatrate nie dam". Wlasnie dzieci to jest dla Hanki bardzo mocny powod, by sie ukochanemu mezowi przeciwstawic. I za kazdym razem skutecznie.

                pewnie gdy kilka tat temu, Antek zaproponował Hance przedślubny seks, ta na
                > wet przez chwilę nie wahała się. Raczej upadła mu do nóg i zawołała: że to mnie
                > chcesz, Jantoś! La ciebie i więcej bym zmogła, Jantoś!

                A ten komentarz to juz bardzo niefajny i bezpodstawny, Hanki klekajacej przed Antkiem nie ma w calej powiesci ani w retrospekcji. Nie pomylila ci sie aby z klekajaca Jagna ? Mogli zyc ze soba przed slubem, nie oni pierwsi i nie ostatni - tyle ze nic na to nie wskazuje.
                • jadwiga1350 Re: Witam! 03.08.16, 21:41
                  > No nie kpij. Cala wies o tym wie i gada, nieglebokie to ukrycie bylo.

                  Cała wieś też widziała jak Antek podpalał bróg. A teraz cała wieś widzi, jak Jasio i Jagna uprawiają seks na miedzy. Relacje Jagusi z Jasiem są tak naprawdę bardzo stonowane i wyważone. Ale cóż poradzisz na plotki?
                  Weźmy całkiem inne środowisko-Lalkę. Pani Stawska zawsze przyjmowała Wokulskiego w obecności matki, nigdy nie spotykała się z nim sam na sam. Ale i tak według plotkarek chodziła do mieszkania Wokulskiego i była jego kochanką.

                  >> Co nie przeszkadza jej nadal szalec za Antkiem, przed slubem i po.

                  Przed ślubem to raczej nie bardzo. Jagna, już jako mężatka, dziwiła się bardzo, że Antek ciągle jej stoi przed oczyma, a nie Mateusz, czy drugie. Widocznie wcześniej wcale nie był dla niej taki ważny.

                  > "mrzec z glodu nie bede i dzieciom nie dam" oznajmia Hanka Antkowi i grozi magl
                  > ownica, gdyby chcial dary Macieja wyrzucic.

                  dopiero po pożarze, gdy Hanka poczuła się jak wdowa.

                  >"nie pojade i dzieci na zatrate nie dam". Wla
                  > snie dzieci to jest dla Hanki bardzo mocny powod, by sie ukochanemu mezowi prze
                  > ciwstawic. I za kazdym razem skutecznie.

                  Skutecznie, bo tak naprawdę, Antek sam nie ma wielkiej ochoty jechać do tej Ameryki. Gdyby naprawdę chciał, nie zważałby na hanczyne groźby.

                  >"Nawet mojego Jasia zwiesc chciala, chlopiec niewinny, to uciekl i wszystko mi
                  > opowiedzial" oglasza organiscina. Poczytaj sobie sama o reakcji zgromadzonych n
                  > a te sensacje.
                  >

                  I zaraz też ktoś rzuca retoryczne pytanie: "a przez kogo pomarł Maciej?"
                  I wszyscy te zarzuty biorą na serio i śmiertelnie poważnie.
                  • tt-tka Re: Witam! 03.08.16, 21:58
                    jadwiga1350 napisała:

                    > > No nie kpij. Cala wies o tym wie i gada, nieglebokie to ukrycie bylo.
                    >
                    > Cała wieś też widziała jak Antek podpalał bróg. A teraz cała wieś widzi, jak Ja
                    > sio i Jagna uprawiają seks na miedzy. Relacje Jagusi z Jasiem są tak naprawdę b
                    > ardzo stonowane i wyważone. Ale cóż poradzisz na plotki?

                    Cala wies widziala Jagne pijaca i prowadzajaca sie z wojtem. a niektorzy nawet mocna rozebrana. Jej zapaske w spalonym brogu tez cala wies widziala i wiedziano, ze nie sama tam byla. Przy takiej opinii fakt, ze wloczy sie z czy za klerykiem nasuwal uzasadnione podejrzenia, ze nie po to, by sie wspolnie modlic. Plotki oparte byly na bardzo mocnych podstawach, a na opinie Jagna sobie zapracowala.


                    > >> Co nie przeszkadza jej nadal szalec za Antkiem, przed slubem i po.
                    >
                    > Przed ślubem to raczej nie bardzo. Jagna, już jako mężatka, dziwiła się bardzo,
                    > że Antek ciągle jej stoi przed oczyma, a nie Mateusz, czy drugie. Widocznie wc
                    > ześniej wcale nie był dla niej taki ważny.

                    Ona za kazdym razem, gdy jej sie chlop przypomnial, twierdzila, ze to bylo jedyne i wyjatkowe. Obojetne, ktory to w pamieci akurat stanal.

                    >
                    > > "mrzec z glodu nie bede i dzieciom nie dam" oznajmia Hanka Antkowi i groz
                    > i magl
                    > > ownica, gdyby chcial dary Macieja wyrzucic.
                    >
                    > dopiero po pożarze, gdy Hanka poczuła się jak wdowa.

                    Juz wczesniej, gdy postanawia, ze za przedzenie sie wezmie, za tkanie, a rodzinie zginac z glodu nie pozwoli. Gdy idzie szukac roboty dla Antka, ale zdecydowana we wsi zostac i za cokolwiek sie zlapac, nawet gdyby on pracy nie dostal.

                    >
                    > >"nie pojade i dzieci na zatrate nie dam". Wla
                    > > snie dzieci to jest dla Hanki bardzo mocny powod, by sie ukochanemu mezow
                    > i prze
                    > > ciwstawic. I za kazdym razem skutecznie.
                    >
                    > Skutecznie, bo tak naprawdę, Antek sam nie ma wielkiej ochoty jechać do tej Ame
                    > ryki. Gdyby naprawdę chciał, nie zważałby na hanczyne groźby.

                    Tego nie wiemy, jej zdesperowanie wzial serio. Zreszta nie pierwszy raz przestraszyl sie Hanki, wlasnie wtedy, gdy wystepowala w interesie dzieci budzila w nim respekt.

                    > >"Nawet mojego Jasia zwiesc chciala, chlopiec niewinny, to uciekl i wszyst
                    > ko mi
                    > > opowiedzial" oglasza organiscina. Poczytaj sobie sama o reakcji zgromadzo
                    > nych n
                    > > a te sensacje.
                    > >
                    >
                    > I zaraz też ktoś rzuca retoryczne pytanie: "a przez kogo pomarł Maciej?"
                    > I wszyscy te zarzuty biorą na serio i śmiertelnie poważnie.


                    Nie bez powodu. Nie bylo jej w chalupie tej nocy, gdy maz umarl, a i wczesniej wloczyla sie po wsi i z wojtem romansowala zamiast przy chorym warowac. Sa podstawy, by te zarzuty brac serio.
                  • bupu Re: Witam! 03.08.16, 22:05
                    jadwiga1350 napisała:

                    > > No nie kpij. Cala wies o tym wie i gada, nieglebokie to ukrycie bylo.
                    >
                    > Cała wieś też widziała jak Antek podpalał bróg. A teraz cała wieś widzi, jak Ja
                    > sio i Jagna uprawiają seks na miedzy. Relacje Jagusi z Jasiem są tak naprawdę b
                    > ardzo stonowane i wyważone. Ale cóż poradzisz na plotki?

                    Naprawdę sądzisz, że samotne spacerki z klerykiem po miedzach i karmienie tegoż kleryka owocami, metodą osobistego wkładania mu w usta, to są stonowane i wyważone relacje? Aha.
                    • tt-tka Re: Witam! 04.08.16, 00:03
                      bupu napisała:

                      > Naprawdę sądzisz, że samotne spacerki z klerykiem po miedzach i karmienie tegoż
                      > kleryka owocami, metodą osobistego wkładania mu w usta, to są stonowane i wywa
                      > żone relacje? Aha.
                      >


                      A zeby to tylko spacery po miedzach byly... Jak ich Kozlowa przydybala, wtedy, co to jej organiscina kazala syna szukac, to "strasznie goraco bylo w tym zaciszu (sic!), kaj siedzieli, kregiem stala gesta sciana zyta (sic!)", i dalej Kozlowa referuje "lece w te strone, rozgladam sie...pusto...tknelo me cosik, by zajrzec pod gruszke...jusci, miejsce sposobne, z dala od ludzkich oczu"
                      Gdyby przydybala tam Jasia z Nastka, Tereska czy kazda inna, uwierzylaby bez trudu, ze dziewczyna sluchala czytania. Ale jak Jagna z osobnikiem odmiennej plci chowa sie w zbozu, to nikto nie uwierzy, ze po to, by razem poczytac. Nawet jesli to akurat prawda.
                      • tt-tka Re: Witam! 04.08.16, 00:43
                        A co do stonowania i wywazenia, bo mi ucieklo

                        - tlumaczy jej Roch lagodnie "na jakie to pokusy sie daja i do jakiego grzechu i zgorszenia moze ich zly doprowadzic", a Jagusi "same juz wargi lsniace i nabrane krwia szeptaly slodko, goraco i zapamietale - Jasiu, Jasiu"
                        - po smierci Agaty, kiedy zaplakany Jasio uciekl do domu "przytulil sie (...) kladl glowe na jej piersiach, obejmowal ja za szyje"
                        - "patrzala w niego kieby w to cudne widzenie, slodki przesmiech zatli sie na spasowialych z nagla wargach, rozmigotal sie plomieniami i buchnal kiej slonce"
                        - "przyklekla w bruzdzie i cisnac mu sie do kolan wpierala w niego oczy (...) oczy upojne niby calunki (...) oczy pokuszen"
                        - "sparla sie piersiami o jego kolana i wyznawala mu sie ze swojego milowania"
                        - "milczeli oboje(...) cisnac sie do siebie z tak bliska, ze slyszeli bicie serc wlasnych i ciche, palace dychania"

                        a wszystko stonowane i wywazone, a jakze.
                • jadwiga1350 Re: Witam! 03.05.18, 13:38
                  > Ano to, ze ani z wiekiem, ani ze zmiana stanu cywilnego nie zmadrzala. Ani nawe
                  > t sprytu nie nabrala.
                  >

                  Ale nadal nie ma to nic wspólnego z przedślubnym dziewictwem.


                  > Wystarczylo, ze wyszla na topolowa. Po stanowczej zapowiedzi matki smarkacza, c
                  > zym sie takie spotkanie skonczy.

                  Ale jak pamiętasz, to nie Jagna wyszła na Topolową, to Jasio przyszedł do niej pracującej w polu.

                  > Nie szuka pretekstu, by ukryc uczucie, tylko by w ogole moc tam wejsc. Nie jes
                  > t z organistami na takiej stopie, by przychodzic w odwiedziny.
                  >

                  No ale to wiesz Ty, mądra kobita. Ale że głupia Jagusia wiedziała? I zawsze jakiś pretekst do odwiedzin znalazła?

                  > Co nie przeszkadza jej nadal szalec za Antkiem, przed slubem i po.

                  Dziwne to szaleństwo, umiarkowanie szalone. Jakoś Jaguś nie szuka pretekstu by pobiec do domu Borynów, czy do młyna, gdzie Antek pracuje, nie stoi też przed bylicową chałupą i nie wypatruje kochanka.
      • matylda1001 Re: Witam! 26.02.11, 01:40
        stara_dominikowa napisała:

        > wiary, że z kolei Jagusia do ślubu szła z wiankiem, a w komorze z Mateuszem i przy przełazie z Jantosiem jeno o sztuce prawić prawiła. > ;)

        :))) A pewnie, że jagusinej cnoty broniła będę :) Nie tak, jak Wy, Paczesiowo, co na dobrą sławę własnej córki nastajecie! Baczcie coście sami z parobkami wyprawiali za młodu;) Już tam Jagustynka dobrze pamiętają;)
    • matylda1001 Re: Witam! 26.02.11, 01:28
      Ja tam obstaję za jagusiną cnotą, a Hance dziecka nie wpieram. A co to, mezalianse tylko po pańskich domach się trafiały? Zresztą Hanuś to nie takie znowu byle co, gospodarska córka, z dziada, pradziada, a trzy morgi, żeby nawet i piachu, to też znaczenie swoje miało. Poza tym Hanka była pracowita, co starczyło za następne trzy morgi. Antek też nie musiał szukać posagu na siłę, miał po ojcu tyle, że mógł pofolgować skłonności. Musiał Hankę kochać, a przynajmniej tak mu się wydawało wtedy, gdy za nią latał. A że ją tam mógł przyprzeć do jakiego chojaka i całunkami zasypać? Toż przecie wiadomo, że potrafił.
      • jadwiga1350 Re: Witam! 18.03.11, 14:34
        >A co to, mezalia
        > nse tylko po pańskich domach się trafiały?

        Nie tylko, ale w tych mezaliansowych małżeństwach zazwyczaj była taka silna namiętność, że przedślubna ciąża to normalka.
    • tt-tka Re: Witam! 09.05.16, 11:33
      Skad w ogole wzielo sie przekonanie, ze malzenstwo Antka to mezalians, to mnie zadziwia.

      Antek zeniac sie mial prawo (bo samej ziemi nie mial) do 8 morgow. Hanka wnosi mu 3.
      Szymek majacy 5 morgow po ojcu (tez ich nie dostal, ale prawo ma) zeni sie z 1-morgowa Nastka.

      Sam Maciej majac 25 morgow wzial za pierwsza zona 4. Wniosla mu troche mniej niz 1/6 jego majatku. Za Jagna bierze 5, sam majac 29 - czyli zona wnosi troche wiecej niz 1/6.
      Hanka Antkowi wniosla proporcjonalnie troche wiecej niz 1/3 jego majatku. Wiecej niz kazda z maciejowych zon :-)
      • tt-tka Re: Witam! 09.05.16, 11:46
        W zasadzie to o mezaliansie kowal moglby mowic - chlop zasobny, wlasna porzadna chate ma, u ojcow nie siedzi, kuznie ma, leb do interesow ma, a za zona wzial nadzieje na przyszlosc... Magda nawet tych dwoch morg po matce nie dostala, nie mowiac o calej przynaleznej jej czesci, choc biedniejsze od niej posagowe morgi od razu biora...
      • jadwiga1350 Re: Witam! 13.05.16, 14:09
        tt-tka napisała:

        > Skad w ogole wzielo sie przekonanie, ze malzenstwo Antka to mezalians, to mnie
        > zadziwia.

        Wystarczy poczytać jak sama Hanka patrzy na swój rodzinny dom, jak porównuje chałupę Bylicy do borynowego obejścia, jak cierpi wracając na stare śmieci. Przecież dla niej jest to większy szok(a spędziła w takich warunkach jakieś 15-20 lat życia) niż dla Nastki zamieszkanie w lepiance/budzie.
        Owszem, lepiej, że miała te 3 morgi i pół chałupy, niżby miała służyć w karczmie czy u organistów. Jednakże sami Antkowie nie traktują posagu Hanki, jak czegoś, co ma jakąkolwiek wartość.
        Maciej natomiast łakomie patrzył na majątek jaki miała mu wnieść Paczesiówna.
        • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 14:14
          Mowa jest o tych hanczynych trzech morgach, o ktorych Maciej sie tak pogardliwie wyraza. Trzy do osmiu to proporcjonalnie wiecej niz piec do dwudziestu dziewieciu. A nawet wiecej niz piec do dwudziestu trzech, ktore ma Maciej po odpisaniu Jagnie szesciu.
          W stosunku majatku zony do majatku meza Hanka wniosla Antkowi wiecej niz Jagna Maciejowi.
          • jadwiga1350 Re: Witam! 13.05.16, 14:36
            tt-tka napisała:

            > Mowa jest o tych hanczynych trzech morgach, o ktorych Maciej sie tak pogardliwi
            > e wyraza.

            Ale sam Antek też nie miał tych 3 posagowych mórg za wielkie coś.
            Ich wartość przeliczeniowa musiała być bardzo niska.
            Jesienią, gdy obchodzili pola, Antek ze smutkiem mówi, że tylko 8 morgów by wypadło. O żoninych nawet nie wspomni, jakby nie istniały.
            • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 15:35
              jadwiga1350 napisała:

              > tt-tka napisała:
              >
              > > Mowa jest o tych hanczynych trzech morgach, o ktorych Maciej sie tak poga
              > rdliwi
              > > e wyraza.
              >
              > Ale sam Antek też nie miał tych 3 posagowych mórg za wielkie coś.
              > Ich wartość przeliczeniowa musiała być bardzo niska.

              Antek w ogole wszystko mial za nic, jemu sie tylko ojcowa gospodarka marzyla, i ojcowa zona. Naburmuszony, pelen pretensji do swiata byczek. To nie znaczy, ze wartosc ziemi byla niska, tylko ze Antek w ...mial to, co mial, a chcialo mu sie tego, co inni mieli.


              > Jesienią, gdy obchodzili pola, Antek ze smutkiem mówi, że tylko 8 morgów by wyp
              > adło. O żoninych nawet nie wspomni, jakby nie istniały.

              Totez wlasnie. Z ojcowej tylko osiem by wypadlo, punktem odniesienia jest dla niego ojciec i to, co on ma. Ani zony, ani jej wlasnosci Antek nie ceni, a bodaj i nie dostrzega. Imho dlatego, ze to JUZ MA. A ojcowego (ani nawet matczynego) nie ma.
        • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 16:23
          jadwiga1350 napisała:


          > Wystarczy poczytać jak sama Hanka patrzy na swój rodzinny dom, jak porównuje ch
          > ałupę Bylicy do borynowego obejścia, jak cierpi wracając na stare śmieci.

          Ale co to ma do posagu ? Ani Hanka, ani zadna z maciejowych zon chalupy w posagu nie wnosi, tylko morgi i inwentarz. No to inwentarza Hanka wniosla rychtyk tyle co i Jagna, krowe, prosie, gesi. A morg, jak pisalam, proporcjonalnie wiecej, bo ona nie wlokowemu mezowi wnosila, a jedynie 8-morgowemu. I to jedynie z prawem do tych osmiu, a nie realnemu posiadaczowi.
          • kot_kotando Re: Witam! 13.05.16, 17:03
            Mnie się wydaje, że Antek, jako starszy syn Boryny był trochę więcej niż ośmiomorgowcem.

            Ogólnie była tendencja do unikania podziału ziemi, więc myślę, że w najgorszym razie ziemia by została podzielona między Antka a Grzelę, a Magda i Józka by zostały spłacone. Co prawda kowal miał zakusy na te dwie morgi po matce Magdy, ale myślę, że pieniądze by też wziął.

            A że Antek musiałby czekać na śmierć Boryny? No cóż, takiemu księciu Karolowi nie wiadomo czy uda się przed śmiercią zasiąść na tronie, a był uważany za dobrą partię. Liczy się potencjał.
            • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 17:22
              kot_kotando napisał(a):

              > Mnie się wydaje, że Antek, jako starszy syn Boryny był trochę więcej niż ośmiom
              > orgowcem.

              Nie, dzielilo sie po rowno. W Lipcach, znaczy. Szymek jest najstarszym synem, a do wziecia ma, jak i Jagna, 5 morgow, nie wiecej


              > Ogólnie była tendencja do unikania podziału ziemi, więc myślę, że w najgorszym
              > razie ziemia by została podzielona między Antka a Grzelę, a Magda i Józka by zo
              > stały spłacone. Co prawda kowal miał zakusy na te dwie morgi po matce Magdy, al
              > e myślę, że pieniądze by też wziął.

              Kowal wzialby - domaga sie od Macieja ziemi ALBO splaty - ale on zyl z rzemiosla wiecej niz z gruntu. Nie wiemy, jak sie w rezultacie podzielili, ale planowo mowa zawsze o rownym podziale ziemi ("ino 8 by wypadlo, bo to i Grzela, i kowalowa, i Jozka, i my"), a i pozniej Weronka mowi, juz po podleskich ukladach, ze na kazde polwloczek wypadnie - po 15 morg na Antka, Magde i Jozke. Splacic mozna bylo za zgoda zainteresowanej osoby, to po pierwsze, a po drugie trzeba bylo miec czym. Przecietnie 80 robli morga, to na splate Jozki i kowalowej Antek musialby wylozyc kupe kasy, a uzgdnilismy, ze nawet na splacenie tych 6 morg zapisanych Jagnie nie wiadomo, skad wezmie.
              >
              > A że Antek musiałby czekać na śmierć Boryny? No cóż, takiemu księciu Karolowi n
              > ie wiadomo czy uda się przed śmiercią zasiąść na tronie, a był uważany za dobrą
              > partię. Liczy się potencjał.

              No owszem, ale w przeciwienstwie do ksiecia Karola Antek po ojcu nie cale krolestwo wezmie, a tylko jedna czwarta :-), czyli jakby mniejszy ten potencjal. Nie mowiac o tym, ze Karol apanaze wlasne ma, od kiedy pelnoletnosci dorosl i nie musi matki o kazdego funta prosic, kiedy zechce cos na jarmarku przegryzc...
              • jadwiga1350 Re: Witam! 13.05.16, 20:54
                Nie
                > mowiac o tym, ze Karol apanaze wlasne ma, od kiedy pelnoletnosci dorosl i nie
                > musi matki o kazdego funta prosic, kiedy zechce cos na jarmarku przegryzc.

                A dyć Jantoś nie był wcale taki biedny:

                "Dajcie mi złotówkę.
                - Na co ci?
                - Gorzałki bym się napił i przegryzł co...
                - Nie masz to swoich?... Cięgiem ino w ojcową garść uważasz.
                Antek odwrócił się gwałtownie i jął pogwizdywać ze złości, a stary, chociaż z żalem i markotnością, wysupłał złotówkę i dał."

                Antek miał swoją złotówkę, po prostu chciał, żeby ojciec fundnął mu tę gorzałkę.


                • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 21:11
                  jadwiga1350 napisała:

                  > Nie
                  > > mowiac o tym, ze Karol apanaze wlasne ma, od kiedy pelnoletnosci dorosl i
                  > nie
                  > > musi matki o kazdego funta prosic, kiedy zechce cos na jarmarku przegryzc
                  > .
                  >
                  > A dyć Jantoś nie był wcale taki biedny:
                  >
                  > "Dajcie mi złotówkę.
                  > - Na co ci?
                  > - Gorzałki bym się napił i przegryzł co...
                  > - Nie masz to swoich?... Cięgiem ino w ojcową garść uważasz.
                  > Antek odwrócił się gwałtownie i jął pogwizdywać ze złości, a stary, chociaż z ż
                  > alem i markotnością, wysupłał złotówkę i dał."
                  >
                  > Antek miał swoją złotówkę, po prostu chciał, żeby ojciec fundnął mu tę gorzałk

                  Przepraszam, jak wynika, ze mial wlasna ? Nie siegnal (nawet ze zloscia) do kieszeni. Sprzedaza wszystkiego zarzadzal stary i on finanse trzymal, a na poboczne zarobkowe chaltury Antek nie mial czasu. Groszem to on zaczyna rzucac dopiero, jak jalowke Hanki sprzedal.
                  • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 11:55
                    > Przepraszam, jak wynika, ze mial wlasna ? Nie siegnal (nawet ze zloscia) do kie
                    > szeni.

                    Przecież nie odpyskował ojcu, skąd u niego własne pieniądze? To i kowal(chłop bogaty) przymawia się o poczęstunek na jarmarku. Pieniędzy to nie mają Hanka i Józka, i to im Maciej obiecuje kupić kiełbasy do przegryzienia.

                    >a na poboczn
                    > e zarobkowe chaltury Antek nie mial czasu

                    Jak to nie miał, sami pisaliście, że w zimie roboty mało i dlatego Boryna nie odczuwał konsekwencji wygnania Antków. Mógł przeszłej zimy zarabiać na własny rachunek. Jeszcze bardziej niż bieżącej zimy, bo wtedy jeszcze dziedzic nie był skłócony z Lipcami, i roboty mogło być więcej.

                    >Groszem to on zaczyna rzucac dopiero
                    > , jak jalowke Hanki sprzedal.

                    A tak...
                    "Laboga, a dyć ino la ciebie zgodziłem skrzypka z Woli i la ciebie namówiłem Kłęba, żeby dał chałupy, la ciebie, Jaguś szeptał "
                    To jeszcze w jesieni

                    "Jeść mieli wam dawać i opał, i to, co wam do ubieru potrzeba, a my te dwanaście rubli w rok... bośmy przeciech i dług spłacili... co, nie tak?...
                    - Prawda! Rzetelni jesteście, prawda... ale i te parę złotych, co od was, a com je chował sobie na pochowek, wycyganiła ode mnie"

                    Ciekawe skąd Antkowie mieli te ruble, skoro Boryna wszystko im zabierał?
                    • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 14:28
                      jadwiga1350 napisała:

                      > Przecież nie odpyskował ojcu, skąd u niego własne pieniądze? To i kowal(chłop b
                      > ogaty) przymawia się o poczęstunek na jarmarku. Pieniędzy to nie mają Hanka i J
                      > ózka, i to im Maciej obiecuje kupić kiełbasy do przegryzienia.

                      Ale to nijak nie wskazuje, ze Antek mial wlasne. Kowal kuznie ma i swoje gospodarstwo, a Antek nie.
                      >
                      > >a na poboczn
                      > > e zarobkowe chaltury Antek nie mial czasu
                      >
                      > Jak to nie miał, sami pisaliście, że w zimie roboty mało i dlatego Boryna nie o
                      > dczuwał konsekwencji wygnania Antków. Mógł przeszłej zimy zarabiać na własny ra
                      > chunek. Jeszcze bardziej niż bieżącej zimy, bo wtedy jeszcze dziedzic nie był s
                      > kłócony z Lipcami, i roboty mogło być więcej.


                      Nie mogl zarabiac na wlasny rachunek, bo po pierwsze poprzedniej zimy roboty w lesie nie bylo (dziedzic jeszcze nie cial lasu, mlynarz nie mial tartaku), po drugie cokolwiek by robil, to sprzetem i zaprzegiem Macieja, czyli kase zgarnialby ojciec. To jak Antek mowi Pietrkowi, ze drzewo bedzie wozil, wiadomo, ze zarobi on, a nie parobek - w koncu sam Antek to drzewo wozi, a parobek obrabia role, i zapewne tak by to u Borynow za zycia ojca wygladalo. Mlocka zarabia szwagier, Stach, Antek do takiego wyrobku niesklonny nawet po wygnaniu.

                      > >Groszem to on zaczyna rzucac dopiero
                      > > , jak jalowke Hanki sprzedal.
                      >
                      > A tak...
                      > "Laboga, a dyć ino la ciebie zgodziłem skrzypka z Woli i la ciebie namówiłem Kł
                      > ęba, żeby dał chałupy, la ciebie, Jaguś szeptał "
                      > To jeszcze w jesieni

                      A to powiedziane jest, ze skrzypkowi z Woli zaplacil ? Bo na tym obieraniu kapusty przygrywa Pietrek od Michalow wzglednie Rafalow (z Lipiec, nie z Woli) i towarzysko to robi, a nie odplatnie.


                      > "Jeść mieli wam dawać i opał, i to, co wam do ubieru potrzeba, a my te dwana
                      > ście rubli
                      w rok... bośmy przeciech i dług spłacili... co, nie tak?...
                      > - Prawda! Rzetelni jesteście, prawda... ale i te parę złotych, co od was, a com
                      > je chował sobie na pochowek, wycyganiła ode mnie"

                      > Ciekawe skąd Antkowie mieli te ruble, skoro Boryna wszystko im zabierał?


                      Zapewne z gesi, ktore Hanka hodowala. Z pierza, z tkania. Z Hanki pracy. Bo juz watpie, czy cielaka od hanczynej posaznej krowy sprzedawali na wlasny rachunek, predzej to szlo do wspolnego gospodarstwa. Przeciez od Boryny wychodza z posaznym inwentarzem Hanki, ale bez grosza, skoro krowe musza sprzedac po paru tygodniach.
                      • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 16:51
                        > Zapewne z gesi, ktore Hanka hodowala.

                        A to Boryna gęsi już jej nie chciał zabrać?

                        > A to powiedziane jest, ze skrzypkowi z Woli zaplacil ?

                        Zgodził, więc chyba wynajął za pieniądze?

                        >>>bo po pierwsze poprzedniej zimy roboty w
                        > lesie nie bylo (dziedzic jeszcze nie cial lasu, mlynarz nie mial tartaku)

                        A gdzie te różne Bartki i Wojtki zarabiały?
                        • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 17:38
                          jadwiga1350 napisała:

                          > > Zapewne z gesi, ktore Hanka hodowala.
                          >
                          > A to Boryna gęsi już jej nie chciał zabrać?


                          Drob, o czym pisalam zreszta kilkakrotnie, i ogolnie "drobny przychowek" to bylo babskie gospodarstwo. Natomiast cielak czy prosiaki szly do wspolnego kotla, czyli do kieszeni tego, kto trzymal w garsci domowe finanse. Hanka opuszczajac dom Boryny zagania przed soba krowe z cieleciem (jednym !) i prosiaka. To co, przez kilka lat nie dochowala sie wiecej prosiat i cielakow ? A pieniedzy wiemy, ze nie wziela, bo make i kasze od mlynarza brala na borg.



                          > > A to powiedziane jest, ze skrzypkowi z Woli zaplacil ?
                          >
                          > Zgodził, więc chyba wynajął za pieniądze?

                          Ale NIE MA skrzypka z Woli na tym obieraniu kapusty, Jest Pietrek od Michalow (opcjonalnie Rafalow), ktory "sie obiecal ze skrzypica", a nie zostal zgodzony. Antek bajeruje po prostu.

                          >
                          > >>>bo po pierwsze poprzedniej zimy roboty w
                          > > lesie nie bylo (dziedzic jeszcze nie cial lasu, mlynarz nie mial tartaku)
                          >
                          > A gdzie te różne Bartki i Wojtki zarabiały?

                          Na wyrobku. To zdaniem Antka zajecie dla komornikow, a nie dla niego, gospodarskiego syna. Nie bierze sie za taka robote nawet, gdy w domu nie ma co jesc.
                          • bupu Re: Witam! 15.05.16, 18:15
                            tt-tka napisała:



                            >
                            >
                            > > > A to powiedziane jest, ze skrzypkowi z Woli zaplacil ?
                            > >
                            > > Zgodził, więc chyba wynajął za pieniądze?
                            >
                            > Ale NIE MA skrzypka z Woli na tym obieraniu kapusty, Jest Pietrek od Michalow (
                            > opcjonalnie Rafalow), ktory "sie obiecal ze skrzypica", a nie zostal zgodzony.
                            > Antek bajeruje po prostu.

                            Wybaczta ano, kumy kochane, bo wy tak się ano tym skrzypkiem z Woli w Borynowej kapuście przerzucacie, a sensu w tym nijakiego. Ady Antek skrzypka z Woli na muzykowanie do Kłębów zgodził, nie na obieranie czegokolwiek u Borynów!

                            - Będziesz w niedzielę na muzyce u Kłębów?

                            - A bo to matka mi dadzą...

                            - Przyjdź, Jaguś, przyjdź... - prosił cichym, przyduszonym głosem.

                            - Chcecie to? - zapytała miękko, zaglądając mu w oczy.

                            - Laboga, a dyć ino la ciebie zgodziłem skrzypka z Woli i la ciebie namówiłem Kłęba, żeby dał chałupy, la ciebie, Jaguś szeptał i tak przysuwał twarz do jej twarzy, i dyszał, aż się cofnęła nieco i zadygotała ze wzruszenia.
                            • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 20:12
                              bupu napisała:

                              > Wybaczta ano, kumy kochane, bo wy tak się ano tym skrzypkiem z Woli w Borynowej
                              > kapuście przerzucacie, a sensu w tym nijakiego. Ady Antek skrzypka z Woli na m
                              > uzykowanie do Kłębów zgodził, nie na obieranie czegokolwiek u Borynów!

                              UUU, pardon, pomylilam sie. Ale obieranie i muzykowanie u Klebow to juz wtedy bylo, gdy Antek hanczyna jalowke przepijal, czyli jego dochodow wczesniej nijak nie dowodzi.
                              • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 20:41
                                >UUU, pardon, pomylilam sie. Ale obieranie i muzykowanie u Klebow to juz wtedy b
                                > ylo, gdy Antek hanczyna jalowke przepijal, czyli jego dochodow wczesniej nijak
                                > nie dowodzi.

                                Skądże znowu. Jałówkę to on sprzedał późną zimą i już wtedy o żadnych muzykach nie myślał, tylko pił w karczmie z najgorszymi zabijakami.
                                • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 20:46
                                  jadwiga1350 napisała:

                                  > >UUU, pardon, pomylilam sie. Ale obieranie i muzykowanie u Klebow to juz w
                                  > tedy b
                                  > > ylo, gdy Antek hanczyna jalowke przepijal, czyli jego dochodow wczesniej
                                  > nijak
                                  > > nie dowodzi.
                                  >
                                  > Skądże znowu. Jałówkę to on sprzedał późną zimą i już wtedy o żadnych muzykach
                                  > nie myślał, tylko pił w karczmie z najgorszymi zabijakami.


                                  Wlasnie zem do tekstu zajrzala. Jesienia Antek o tym mowi, ale zadnego obierania u Klebow ni ma. Jest obieranie u Boryny, z Pietrkiem jako grajkiem, po ktorym to obieraniu Jagna z Antkiem znikaja w ciemnosci. Obeszlo sie bez skrzypka z Woli.
                                  Nastepnego dnia sa zrekowiny Jagny z Maciejem i ani slowa o tym, ze wieczornica u Klebow sie odbyla. Nawet bez naszych bohaterow. Antek bajerowal.
                                  • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 21:10
                                    U Kłębów miała być tylko muzyka, nie żadne obieranie. Antek mówi o tym Jagusi, gdy pomaga jej pchać wóz pełen kapusty.
                                    Obieranie kapusty u Borynów i muzyka u Kłębów, to dwie różne sprawy, których nie ma co łączyć.
                                    • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 21:35
                                      jadwiga1350 napisała:

                                      > U Kłębów miała być tylko muzyka, nie żadne obieranie. Antek mówi o tym Jagusi,
                                      > gdy pomaga jej pchać wóz pełen kapusty.
                                      > Obieranie kapusty u Borynów i muzyka u Kłębów, to dwie różne sprawy, których ni
                                      > e ma co łączyć.


                                      Miala byc muzyka u Klabow czy nie miala, ale jej nie bylo. Do konca tomu pt "Jesien". Czyli opowiastka o skrzypku z Woli nie znajduje potwierdzenia w tresci ksiazki.
                          • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 21:03
                            >To co,
                            > przez kilka lat nie dochowala sie wiecej prosiat i cielakow ?

                            Poproszę o cytat(choćby sugerujący), że Boryna zabrał je dla siebie.
                            • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 21:29
                              jadwiga1350 napisała:

                              > >To co,
                              > > przez kilka lat nie dochowala sie wiecej prosiat i cielakow ?
                              >
                              > Poproszę o cytat(choćby sugerujący), że Boryna zabrał je dla siebie.


                              Weszly do majatku, ktorym dysponowal Boryna. Dowod - Hanka ani Antek nie maja pieniedzy, odchodzac, a z inwentarza zabieraja dokladnie tyle, ile wniosla Hanka wychodzac za maz. 12 rubli placone Bylicy to rychtyk tyle, ile mogla miec za gaski. Krowa i swinie mnoza sie corocznie. To gdzie, zdaniem kumy, podzialy sie cielaki od hanczynej krowy i prosiaki od hanczynej swini wzglednie pieniadze za nie ?
            • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 20:50
              jadwiga1350 napisała:

              > >
              > > Ale co to ma do posagu ?
              >
              > Ale pytanie brzmiało: "skąd wzięło się przekonanie, że małżeństwo Antka to meza
              > lians"?

              No totez wlasnie. To co wnosza oboje do wspolnoty malzenskiej sie liczy, a nie co zostawiaja za soba.
              • jadwiga1350 Re: Witam! 13.05.16, 21:03
                >>To co wnosza oboje do wspolnoty malzenskiej sie liczy, a nie co zostawiaja za soba.

                Ale jedno wynikało z drugiego. Po za tym u Antków, to co Hanka zostawiła za sobą, okazało się być bardzo ważnym, gdy stary ich wygnał.
                • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 21:15
                  Nie, nie wynikalo. Morgi Hanki i innych zon nijak sie maja do stanu chalupy.

                  Okazalo sie wazne po wygnaniu o tyle, ze biednie sie Hance i dzieciom zylo, bo Antkowi to latalo jak kit na agrafce, on przezywal zawod milosny i ambicjonalny, a nie biede. I tam mu nikt nie wypominal, ze jest darmozjadem i utracjuszem, co ostatnia jalowke przepija - lepiej byl traktowany Antek u Bylicy niz Hanka u Boryny. Choc pozytku z niego niewiele, tylko turbacje i klopoty.
                  • jadwiga1350 Re: Witam! 13.05.16, 21:54
                    >>Nie, nie wynikalo. Morgi Hanki i innych zon nijak sie maja do stanu chalupy.

                    Mają, mają. Więcej ziemi, lepszej gatunkowo, lepszy dom. Boryna ma 32 morgi i stancje kieby w jakim dworze. Bylica miał 6 mórg piachu i chałupę kiej ten chlew przegniły.
                    • tt-tka Re: Witam! 13.05.16, 23:04
                      jadwiga1350 napisała:

                      > >>Nie, nie wynikalo. Morgi Hanki i innych zon nijak sie maja do stanu c
                      > halupy.
                      >
                      > Mają, mają. Więcej ziemi, lepszej gatunkowo, lepszy dom. Boryna ma 32 morgi i s
                      > tancje kieby w jakim dworze. Bylica miał 6 mórg piachu i chałupę kiej ten chlew
                      > przegniły.


                      Boryna ma 32 morgi lacznie z hanczynymi i tymi po pierwszej zonie. Juz mu wszystko lacznie z cudzym przypisujesz. Po drugie - liczy sie to, co zona wnosi do malzenstwa. Czyli morgi i inwentarz. I Hanka, przypominam, bo caly czas to pomijasz, wnosila nie Maciejowi, tylko jego synowi, ktory w chwili slubu ma prawo do 8 morg, Natomiast wlasnosci de facto nie ma zadnej. Moze oferowac zonie miejsce w chalupie ojca i pozycje parobkowej, bo on jest parobkiem u Macieja, nie wspolwlascicielem i wspolgospodarzem
                      • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 12:11
                        > Boryna ma 32 morgi lacznie z hanczynymi i tymi po pierwszej zonie. Juz mu wszys
                        > tko lacznie z cudzym przypisujesz.

                        To Boryna nie tylko żywinę, ale i morgi Hance ukradł?

                        >I Hanka, przypominam, bo caly czas to pomij
                        > asz, wnosila nie Maciejowi, tylko jego synowi,

                        Tylko, że syn patrzył na ten posag z taką samą pogardą jak Maciej.

                        >Moze oferowac zonie miejsc
                        > e w chalupie ojca i pozycje parobkowej,

                        Tylko, że Hanka woli tę pozycję pani parobkowej u Boryny, niż bycie gospodynią u siebie. Ciekawe dlaczego?

                        "albo ją zalewały przypominki ojcowego domu.
                        -...Juści, że jakby w chlewie siedzimy, juści! - szeptała rozglądając się po izbie - a tam i podłoga, okna jak się patrzy, ściany bielone; i ciepło, i czysto, i wszystkiego po grdykę... Co oni tam robią?... "

                        "Ciągnęło ją też, ciągnęło, by przejść obok ojcowej chałupy, by zajrzeć choćby ino w opłotki, by choć oczy nacieszyć,"
                        • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 14:46
                          jadwiga1350 napisała:

                          > > Boryna ma 32 morgi lacznie z hanczynymi i tymi po pierwszej zonie. Juz mu
                          > wszys
                          > > tko lacznie z cudzym przypisujesz.
                          >
                          > To Boryna nie tylko żywinę, ale i morgi Hance ukradł?

                          Piszesz o 32 morgach BORYNY. Wiec przypominam, ze w tych 32 sa cztery po pierwszej zonie, ktore Maciej przytrzymuje bezprawnie, one sa Magdy i Antka, i trzy posazne Hanki. Wlasnych Boryna mial 25. I nie Boryna ukradl , Hanka je wniosla do wspolnego gospodarstwa, i Maiej mowi sam "nahanczynych trzech morgach ". Hanczynych. To tylko wy, kumo, twierdzicie, ze te hanczyne to borynowe


                          > >I Hanka, przypominam, bo caly czas to pomij
                          > > asz, wnosila nie Maciejowi, tylko jego synowi,
                          >
                          > Tylko, że syn patrzył na ten posag z taką samą pogardą jak Maciej.

                          Co nie zmienia faktu, ze tylko te zonine ma do dyspozycji. Maciej mowi, ze sprzataja czy zjadaja z TRZECH morg (na co syn odpowiada, ze odrabiaja za to z dwudziestu) i tylko z tego, co zonine, Antek bedzie mogl wiosna zebrac. Syn najbogatszego gospodarza, ale poki co, to tylko to, co zony, on ma, bo naleznego od ojca ani po matce nie dostal.


                          > >Moze oferowac zonie miejsc
                          > > e w chalupie ojca i pozycje parobkowej,
                          >
                          > Tylko, że Hanka woli tę pozycję pani parobkowej u Boryny, niż bycie gospodynią
                          > u siebie. Ciekawe dlaczego?

                          Bo Hanka potrafi patrzec perspektywicznie, w przeciwienstwie do meza. I jak juz zostala ta gospodynia pelna geba, to radzi sobie swietnie. Ale zostala nia, przypominam, dlatego, ze Maciej docenil JEJ, a nie syna prace i charakter. A docenil miedzy innymi dlatego, ze Hanka potrafila sobie poradzic, i o dzieci (maciejowe wnuki, bylo nie bylo) zadbac w oparciu w SWOJE WLASNE, a nie mezowe czy tesciowe. I pozostaje faktem, chocbys na glowie stawala, ze za zycia Macieja baza dla Antkow jest posag Hanki, a nie przyszlosciowy spadek po Borynie.
                          >
                          > "albo ją zalewały przypominki ojcowego domu.
                          > -...Juści, że jakby w chlewie siedzimy, juści! - szeptała rozglądając się po iz
                          > bie - a tam i podłoga, okna jak się patrzy, ściany bielone; i ciepło, i czysto,
                          > i wszystkiego po grdykę... Co oni tam robią?... "
                          >
                          > "Ciągnęło ją też, ciągnęło, by przejść obok ojcowej chałupy, by zajrzeć choćby
                          > ino w opłotki, by choć oczy nacieszyć,"
                          • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 15:01
                            bo mi ucieklo

                            > jadwiga1350 napisała:

                            > > "albo ją zalewały przypominki ojcowego domu.
                            > > -...Juści, że jakby w chlewie siedzimy, juści! - szeptała rozglądając się
                            > po iz
                            > > bie - a tam i podłoga, okna jak się patrzy, ściany bielone; i ciepło, i c
                            > zysto,
                            > > i wszystkiego po grdykę... Co oni tam robią?... "
                            > >
                            > > "Ciągnęło ją też, ciągnęło, by przejść obok ojcowej chałupy, by zajrzeć c
                            > hoćby
                            > > ino w opłotki, by choć oczy nacieszyć,"


                            I co z tego ? Teskni do domu, w ktorym spedzila ladnych pare lat, w tym swoj miodowy miesiac, za gospodarka, w ktora wlozyla sporo swojej pracy, ale nijak to sie ma do posagu Hanki, a o tym caly czas mowa. Oboje z Antkiem az do smierci Boryny maja TYLKO te hanczyne trzy morgi naprawde swoje, a Hanka, i dzieki Bogu, ma baze - dom w kiepskim stanie, ale moze do niego wrocic w kazdej chwili, nie jest zalezna od niczyjej laski i nikt jej ani jej mezowi nie wypomina, ze nie sa u siebie. Maciej syna wygonil i Antek o swoje prawo do domu (lub splaty za dom) upomniec sie nie potrafi albo nie chce, tylko zoniny dach ma do dyspozycji. I przypominam, nie jest to laska tescia (choc Bylica jest corkom bardzo oddany), bo Hanka placac wycugowe ma prawo do tej chalupy. Biedne, ciasne, ale wlasne. TYLKO posag Hanki, choc Antek go lekcewazy, jest tym, co Antek de facto ma az do smierci ojca.
                          • jadwiga1350 Re: Witam! 15.05.16, 17:06
                            >>Wlasnych Boryna mial 25.

                            Okej. I co z tego? Miał 25 mórg i chałupę ze stancjami kieby w jakim dworze. Bylica miał 6 mórg piachu i dom kieby ten chlew przegniły.

                            > Bo Hanka potrafi patrzec perspektywicznie,

                            Tak, a kiedy?

                            > I jak juz
                            > zostala ta gospodynia pelna geba, to radzi sobie swietnie. Ale zostala nia, pr
                            > zypominam, dlatego, ze Maciej docenil JEJ, a nie syna prace i charakter.

                            Została nią, bo Maciej, ranny w lesie, leżał bez ducha. Jak Boryna był jeszcze na nogach, to jakoś Jagny z domu nie wypędził, a synowej na jej miejsce nie sprowadził.

                            >I pozostaje faktem, chocbys na glowie stawala, ze za zycia Macieja baza
                            > dla Antkow jest posag Hanki, a nie przyszlosciowy spadek po Borynie.

                            Ale tylko w tej tragicznej sytuacji, jaką jest wygnanie młodych. Normalnie to mieszkają u Macieja i to jego dom i jego gospodarka jest dla nich oparciem i bazą. To będąc panią parobkową w domu Macieja, Hanka porosła w piórka, zaczęła się puszyć, łypać zazdrosnym okiem na korale kupowane Józce, nie pozdrawiać komornic, itp.
                            • tt-tka Re: Witam! 15.05.16, 17:56
                              jadwiga1350 napisała:

                              > >>Wlasnych Boryna mial 25.
                              >
                              > Okej. I co z tego? Miał 25 mórg i chałupę ze stancjami kieby w jakim dworze. By
                              > lica miał 6 mórg piachu i dom kieby ten chlew przegniły.

                              ALe je MIAL. I Hanka miala, gdy tesc syna i ja u dziecmi z domu pogonil. Antek tego NIE mial. On mial prawo, nie posiadanie, do 8 morg i splaty za chalupe. Hanka jest zona Antka, nie Macieja i realnie ma wiecej niz jej maz. Bo ona posiada juz, a nie kiedys dostanie.


                              > > Bo Hanka potrafi patrzec perspektywicznie,
                              >
                              > Tak, a kiedy?

                              Wtedy, gdy wklada swa robocizne w gospodarke tescia. Pracuje na przyszlosc wlasna i dzieci, a i meza, nawiasem mowiac. Wtedy, gdy te perspektywy stracila, "do przedzenia sie wezme, do tkania", nie stawia na meza, tylko na siebie i wie, co ma robic. Wtedy, gdy haruje kiej wol, w ostatnich tygodniach ciazy i nekana przez kowala i Dominikowa, bo wiadomo "kto pierwszy dziedzictwa dopadnie, lesze prawa bedzie mial". Wtedy, gdy Antek ma wyrok na karku, zapewnia, ze ni zagona mu nie uroni, poradzi sobie i dopilnuje wszystkiego, poki on nie wroci.


                              > > I jak juz
                              > > zostala ta gospodynia pelna geba, to radzi sobie swietnie. Ale zostala ni
                              > a, pr
                              > > zypominam, dlatego, ze Maciej docenil JEJ, a nie syna prace i charakter.
                              >
                              > Została nią, bo Maciej, ranny w lesie, leżał bez ducha. Jak Boryna był jeszcze
                              > na nogach, to jakoś Jagny z domu nie wypędził, a synowej na jej miejsce nie spr
                              > owadził.

                              No jak nie ? Mamy wyraznie powiedziane, ze tylko z Hanka sie naradzal i tylko jej zawierzal, po tym, jak sie amory Antka z Jagna jawne staly, zone juz tylko za dziewke uwazal i tak tez honorowal. A i potem, w chwili przytomnosci, Hance zawierza pieniadze. mimo ze mial wybor, nie byli sami, gdy on odzyskal swiadomosc.


                              > >I pozostaje faktem, chocbys na glowie stawala, ze za zycia Macieja baza
                              > > dla Antkow jest posag Hanki, a nie przyszlosciowy spadek po Borynie.
                              >
                              > Ale tylko w tej tragicznej sytuacji, jaką jest wygnanie młodych. Normalnie to m
                              > ieszkają u Macieja i to jego dom i jego gospodarka jest dla nich oparciem i baz
                              > ą. To będąc panią parobkową w domu Macieja, Hanka porosła w piórka, zaczęła się
                              > puszyć, łypać zazdrosnym okiem na korale kupowane Józce, nie pozdrawiać komorn
                              > ic, itp.

                              Ale Hanka potrafi sie bez tego wszystkiego obejsc, co udowodnila. I Maciej zaczal ja szanowac i liczyc z nia wlasnie wtedy, gdy okazalo sie, ze ona i bez jego laski sobie radzi. Kiedy mowi z nim jak z obcym i obojetnym, odpowiada krotko i rzeczowo, zarabia na utrzymanie swoich dzieci, a jego wnukow, zaproszenie moze przyjac albo odrzucic. Nie cenil jako synowej we wlasnym domu, docenil wtedy, gdy mu pokazala, ze on nie jest jej jedyna szansa zyciowa.
    • tt_tka Re: Witam! 18.05.16, 21:24
      Nie wyjasniono, czemu jak pojawia sie Hanka, to zaraz jako kontra Jagna - no to naszla mnie pokusa opowiedziec bajke pt "Z krolewny kopciuszek"

      Panna mloda, (od meza o 40 lat mlodsza), piekna i z posagiem. Dobrze ubrana. Innych atutow nnie stwierdzono, ale i te sa niebagatelne. Maz zakochany.

      Po szesciu tygodniach jej malzenstwo sypie sie, po dwoch miesiacach praktycznie nie istnieje. Piekna panna w domu meza jest dziewka do poslug, poza domem meteracem dla pasierba. Jedno i drugie robi niechetnie i opieszale, ale robi. W rekordowym tempie stracila pozycje ukochanej zony, gospodyni, towarzyszki swego meza, doradczyni. Maz radzi sie smarkatej corki i spostponowanej synowej, z nimi omawia sprawy swoje i gospodarstwa.

      Pytanie konkursowe - co trzeba miec zamiast mozgu, zeby sie tak urzadzic ?
        • tt-tka Re: Witam! 19.07.16, 13:55
          jadwiga1350 napisała:

          > >>no to naszla mnie pokusa opowiedziec bajke pt "Z krolewny kopciuszek
          > "
          >
          > Ale to nie zmienia faktu, że związek Antka z Hanką był mezaliansem.

          Bo ? Dysproporcja stanu posiadania ? To i Macieja z Jagna bylby mezaliansem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka