duch3 23.01.06, 12:10 Powoli staje się to nie do wytrzymania- taki mały Nowosybirsk... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
waclaw_kzn Nasza zima zła? 23.01.06, 15:27 Rzeczywiście - kraj zaczyna wyglądać na sparaliżowany. Tory i trakcje pękają, szkoły zamykane, zimno, zimno, zimno... Nie pamiętam takiej temperatury zimą jak od dwudziestu dwu lat się zimom przypatruję! Tylko moja ukochana cieszy się jak małe dziecko: "Nareszcie u was jest NORMALNA zima!" - wykrzykuje i podskakuje z radości... Nam jednak brakuje tego entuzjazmu. Nie nawyklismy, oj nie nawykliśmy... Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: Nasza zima zła? 23.01.06, 15:40 Przy okazji opowiem historyjkę: O siódmej miałem jechać na zajęcia do Poznania. Gdy zobaczyłem punktualnie o siódmej pociąg wjeżdżający na peron, pomyslałem: "Coś tu jest nie tak!" I nie myliłem się - bo okazał się to pociąg o szóstej - odpowiednio jak na polskie warunki opóźniony. No, ale jest o siódmej - to jedziemy... jedziemy... wleczemy się... weczemy... nareszcie dojeżdżamy do Dębiny, pociąg staje, kto miał wysiąść, wysiada... czekamy, czekamy... i nic..., czyli nie ruszamy. Konduktorka rozkłada ręce: "Lokomotywa się zepsuła, nie ruszy! Zamarzła, czy co? Wezwaliśmy zastępczą, żeby nas dowiozła do Poznania, ale nie wiemy, kiedy dojedzie"... Po kilkunastu minutach konduktorka mówi nam, że zaraz na drugi peron podjedzie pociąg (ten, który mial być w Środzie o siódmej) - możemy się doneigo przesiąść i dojechać na główny. Tak też robimy - bo jeszcze nie chcialo nam się marznąć w drodze na tramwaj. Gdy już prawie wszyscy byli na peronie, wysiadały tylko ostatnie niedobitki, nagle otwarlo się okno i nieco zlękniona, a nieco zasmucona konduktorka ogłosiła przez nie, że... pociąg za nami właśnie też się zepsuł! Cóż nam pozostało? Zaczęliśmy się śmiać i ruszyliśmy na tramwaj. Dziesiątką dojechalem na zajęcia, ale ponoć następna się już zepsuła na trasie!... Przyjechałem, zadowolony, że w końcu się ogrzeję i nie spóźniłem się... by się przekonać, że z powodu choroby zajęcia się nie odbędą, podobnie jak nastepne - nei wiadomo, czy z powodu choroby, czy kłopotów z dojazdem! Z czterech zajęć tego dnia wkrótce zroiły się jedne... Na szczęście pociąg powrotny dojechal do domu - oczywiście z dziesięcio- czy piętnastominutowym opóźnieniem! ... Zastanawia mnie tylko, jak to jest możliwe, że na Białorusi, pomimo jeszcze uciążliwszych mrozów (5 do 10 stopni różnicy w porównaniu z Polską) i co najmniej metrowych zasp (kilka razy większych niż u nas) pociągi jeżdżą jak w zegarku, a spóźnienie jest dla tamtejszych ludzi niewyobrażalne!... Może dowcipy, że w ZSRR cokolwiek budowano, czy pralkę, czy samochód, czy pociąg - musiały byc przystosowane, żeby w dwa dni przerobić je na czołg i rzucić na Syberię i musiało działać!? Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Cos pozytywnego... 23.01.06, 16:30 Można na to spojrzeć tak, że w zimie mamy Finlandie a latem Egipt! 2 w 1- niech nam zazdroszczą że my taki uniwersalny klimat mamy! "Po co jechać do Kairu, po co do Helsinek- u nas masz to wszystko na miescju" :P Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: Cos pozytywnego... 23.01.06, 19:02 Widzac jak ludzie sie mecza zeby samochod odpalic doszlem do przekoania ze z autobusami tez moze byc nie najlepiej dzis wiec ja wogle zrezygnowalem z jazdy do Poznania. Moglem sie przynajmniej juz do sesji wiecej przygotowac w ciepelku i bez pospiechu:)Wszak juz za tydzien sie zaczyna:( ta zima przyszla za pozno.Nie mialbym nic pzreciwko gdyby to co mamy teraz bylo na Boze Narodzenie. Ale nie. Zawsze musi być nie tak jak sobie zyczymy... Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: Cos pozytywnego... 23.01.06, 20:16 Zdziwilem się, bo dziś wieczorem... zamarzł mitelefon komórkowy! Niezwykłe zjawisko - na ekranie wszystko zbledło (czyżby ciekłe kryształy nie działały dobrze w temperaturze około -20 stopni?) i cały telefon działał wolniej... Zjawisko to zaobserwowali także inni użytkownicy telefonów komórkowych - więc przełóżcie lepiej odbiorniki z toreb i torebek do ciepłych kieszeni spodni ;) Odpowiedz Link Zgłoś
rogeer Re: Cos pozytywnego... 23.01.06, 20:24 Dzisiaj podobną sytuację jak Wacław, tylko ze z Poznańskim MPK. Jak pewnie nie wszyscy wiedzą studiuje na UAM i muszę dojeżdzać na Morasko. Jedzie się tam najpierw PeSTką a potem trzeba się przesiąźć w 98. No więc dojechałem na pętlę na Sobieskiego gdzie się trzeba na owe 98 przesiąźć. Radość moja była ogromna, jak zobaczyłem stojący na przystanku autobus, myśle sobie "Fajnie możne tak nie zmarzne", ale gdy podszedłęm do niego okazał się zamknięty i bez kierowcy. "No dobra zaraz pewnie przyjdzie to wsiąde", otóż gdy przyszedł kierwca powiedział, że nie mamy wsiadać i zaczął sprawdzać drzwi otwierając i je zamykając. Wszystko fajne, w tym momencie podjechało drugie 98 strasznie małe, ale ok lepsze takie niż żadne, wsiedliśmy po czym po chwili kierwoca wstał i powiedział, że mamy się przesiąźć na inne 98 które właśnie podjechało. Autobus który podjechał to był jeden z nowych solarisów, więc wszyscy się ucieszyli. Ten autobus wreszcie pojechał, ale po drodze mineliśmy jeszcze jedno 98 reanimowane przez inny autobus:) A po przejechaniu przystanku na Szymanowskiego zrobiło się już zupełnie ciepło w autobusie bo na tym przystanku wsiada 90% studentów jadących na Morasko więc autobus był na maxa wypchany:) A co do tego czy pamiętam taką zimę to powiem wam, że tak! Jakieś 3 lata temu jak byłem na pierwszym roku studiów, dojeżdzałem z moją rodzicielką samochodem do Poznania, ona do pracy ja na uczelnie. I też jakoś w styczniu przed sesją były takie mrozy. Pamiętam jak dziś jak termomert w samochodzie o godiznie 7 za torami w tym dołku pokazał -24 stopnie. Nie było to co prawda -30 ale zawsze temperatury porównywalne. Jakoś wtedy nikt tak nie panikował a przynajmniej tego nie pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: Cos pozytywnego... 24.01.06, 18:15 Ponoć spóźnienia pociągów ze Środy do Poznania dochodziły dziś do 90 minut. Mój był opóźniony "tylko" ok. 50, więc nie mogę narzekać, prawda? Przy tej okazji mielismy jednak okazję podziwiać rano z Duchem piękno tej zimy. Mroźno jest, to prawda, ale po wieloletnich chlapach, błocie itp., rozkosznie wprost poatrzeć na biały, łagodny krajobraz pod bezchmurnym, błękitnym niebiem (a błękitu tak czystego dawno nei widziałem), w pełnym słońcu. Dym z komina cukrowni, podświetlony tymże słońcem, odbijając się od krystalicznego nieba wyglądał niemal poetycko i nierealnie jak z obrazu... Warto trochę pomarznąć dla takich widoków!... ...bylebyśmy nie zaczęli ZAmarzać! Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Dziwny czas... 23.01.06, 20:20 Ogólnie tak jakoś dziwnie ostnio- mój kolega widział jak wrony na łyżwach jeździły:p Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Zemsta wagonika!!!! 24.01.06, 20:24 Przemyslalem sprawe i doszedlem do wniosku, ze jedyna rzecz jaka sie zmienila to to, ze tej zimy nie ma wagonika! Byc moze wagonik byl oblozony klatwa i teraz widzimy jego skutki! A morozy beda trwaly tak dlugo, az nie wroci na swoje miejsce! Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: Zemsta wagonika!!!! 24.01.06, 21:08 Ale na pociechę mamy teraz piękny pokaz pracy parowozu w Poznaniu. Pociagi zamarzają, stają w miejscu, a jedyną sprawną lokomotywą jest... stary parowóz (!), który jeździ cały czas po dworcu i przeciąga zepsute wagony i lokomotywy! Naprawdę piękny widok, zwłaszcza, gdy dym z komina unosi się nad czyściutkim śniegiem. jednak kiedyś nie robiono takiej tandety jak teraz! A poza tym - jak napalą w piecu, to trudno, żeby parowóz zamarzł. Kabina maszynisty to chyba jedyne ciepłe na dworcu w Poznaniu w chwili obecnej. Aż zazdrość bierze... Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Re: Zemsta wagonika!!!! 24.01.06, 21:19 W końcu nie ma to jak "Piękna Helena", aż łezka się kreci jak się przypomni jak nasza bana jezdzial do Zaniemysla zima. Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: Zemsta wagonika!!!! 24.01.06, 21:30 Buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu... Odpowiedz Link Zgłoś