02.02.06, 22:05
Pierwsza sprawa o zniewagę głowy państwa


Dworzec Centralny w Warszawie; Fot. Wojciech Surdziel / AG
Dworzec Centralny w Warszawie
Fot. Wojciech Surdziel / AG

Bogdan Wróblewski 02-02-2006, ostatnia aktualizacja 01-02-2006 21:48

Do warszawskiego sądu trafiła wczoraj pierwsza w Polsce sprawa o znieważenie
Lecha Kaczyńskiego, głowy Rzeczypospolitej. Znieważał pijany Hubert H.
koczujący na Dworcu Centralnym, który zaczął dyskusję z policjantami od słów:
"Wy kmioty Kaczyńskiego...".

Rzecz cała zdarzyła się już w siedem dni po zaprzysiężeniu Lecha Kaczyńskiego
na najwyższy urząd w państwie. 30 grudnia o godz. 6.20 rano patrol policji
wylegitymował 31-letniego Huberta H. Pochodzący spod Leszna mężczyzna od lat -
co wynika z policyjnego wywiadu - "prowadzący wędrowniczy tryb życia,
przebywający w rejonie dworców kolejowych" - po suto zakrapianej nocy na widok
mundurowych puścił długą "wiązankę". "Słów tych było wiele i ewidentnie
wszystkie one miały charakter zniewag głowy państwa" - napisał potem oględnie
prokurator w akcie oskarżenia. Nie będziemy ich cytować, ale warto podkreślić,
że epitety odnosiły się kolejno do "Kaczyńskiego" (ale bez imienia),
"prezydenta" (ale bez skonkretyzowania), "kaczek" (można się domyślać, o kogo
chodzi) i w końcu "Kaczyńskich" (czyli obu braci).

Posterunkowy sporządził z zajścia notatkę, zatrzymał Huberta H. i odstawił do
izby wytrzeźwień. Przełożona posterunkowego z komisariatu kolejowego, pani
aspirant, nie miała wątpliwości - postanowiła wszcząć sprawę o znieważenie
prezydenta RP (za co grozi do trzech lat). Przesłuchany po wytrzeźwieniu
Hubert H. potwierdził, że zdenerwowany legitymowaniem klął, krzyczał o
"kmiotach Kaczyńskiego" i że "taki kraj p...".

Minął miesiąc i policja przedstawiła prokuraturze grube na 20 stron akta:
przesłuchania patrolu, wywiad środowiskowy, kartę karalności, a w niej
informacje o wyrokach za niepłacenie alimentów i drobne kradzieże. Prokurator
też się nie zawahał - podpisał akt oskarżenia i wniósł sprawę do sądu.

Procesu może jednak nie być. Prokuratura - wynika z akt - dogadała się bowiem
z oskarżonym Hubertem H., że ukarze go ... 500 zł grzywny. Jeśli zaakceptuje
to sąd, sprawa się skończy. Ale sąd z wnioskiem prokuratora zgodzić się nie
musi. Może zacząć wchodzić w szczegóły, rozważać zamiar Hubert H. (a to
warunek skazania), analizować znaczenie słów. Może wypowiedzą się też
autorytety - minister sprawiedliwości, nowy rzecznik praw obywatelskich.

Niewątpliwie takiej sprawy w III RP przed polskim sądem nie było. Z czasów
prezydentury Lecha Wałęsy do pitavali trafił konkurs "kogo należałoby
zdekretynizować" tygodnika "Pogranicze". Czytelnicy umieścili na liście
prezydenta, ale sprawę umorzono.

Za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego kilka spraw też zakończyło się
umorzeniami. Nawet działaczy Radykalnej Akcji Antykomunistycznej, którzy głowę
państwa obrzucili jajami.
Obserwuj wątek
    • cipcipcip Re: IV RP 03.02.06, 19:15
      obawiam się, że takich sytuacji będzie coraz wiecej...


      Podpisanie tzw paktus stabilizacyjnego było transmitowane tylko przez... TV
      Trwam i Radio M. Dziennikarze innych mediów, którzy czekali na polityków PiSu,
      LPR i S, na podłodze przed drzwiami połozyli aparaty fotograficzne i mikrofony
      aby wyrazic swój protest przeciwko łamaniu zasady równego dostępu do
      informacji.


      Powoli przestaje mnie śmieszyć to co robi PiS. To juz bowiem nie chodzi o
      incydenty, które były pewnymi sygnałami... to zaczyna dziać sie naprawdę...
      • duch3 powiem tylko tak.... 03.02.06, 19:48
        A nie mówiłem(liśmy)?



        Oto Gasserman:

        "GW": Gazociąg Wassermanna w Krakowie
        TVN24

        "Gazeta Wyborcza": Przez dwa kilometry ciągnie się ulicami Krakowa żółta
        powyginana rura przytwierdzona taśmą klejącą do płotów, szop i słupów
        elektrycznych. Płynął nią gaz.
        Rurę powiesiła gazownia po interwencji ministra koordynatora służb specjalnych
        Zbigniewa Wassermanna, który ma dom na niedogrzanym osiedlu - donosi "Gazeta
        Wyborcza".

        Instalacja szokuje budowlańców. "Niemożliwe! Nigdy nie widziałem tego
        rozwiązania, ale tak nie można ciągnąć gazociągów!" - powiedział nam zdziwiony
        powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Władysław Gwiazdowski.


        Zakład Gazowniczy w Krakowie potwierdził, że żółta rura nad ziemią to
        rozwiązanie prowizoryczne. "Na jej ułożenie zdecydowaliśmy się podczas dużych
        mrozów, kiedy spadało ciśnienie gazu w sieci. Problem dotyczył około 250 domów
        na osiedlu Bielany. Mieliśmy sporo skarg" - przekonuje rzecznik zakładu Mariusz
        Dobrzański.

        Według "GW", gazownia zdecydowała się na prowizorkę po interwencji ministra
        koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna, którego dom stoi na
        Bielanach. Dobrzański pytany o to odpowiedział, że nic mu o tym nie wiadomo.
        "Ustaliliśmy jednak, że minister dzwonił do centrum zarządzania kryzysowego" -
        czytamy w "GW".

        "Poseł Wassermann interweniuje w wielu sprawach. Tym razem zrobił to na prośbę
        mieszkańców Bielan, kiedy ich starania nie przynosiły skutku" - potwierdził
        Rafał Rostecki, szef krakowskiego biura poselskiego ministra.

        Dobrzański zapewniał, że dziś rura jest już pusta i będzie zwinięta po zimie.
        • emi53 Re: powiem tylko tak.... 03.02.06, 20:06
          "Uderz w stół, a nożyce odezwą się" - tak mówi przysłowie.I właśnie ten szum
          dziennikarzy,którzy protestowali - jest na wyraźne zamówienie ludzi
          trzymających władzę w mediach rzekomo pokrzywdzonych.Czeka nas rok pełen
          emocji -walki o rząd nad umysłami wiekszości Polaków.Na pewno,dotychczasowi
          beneficjanci będą się starali utrzymać przy władzy.To rzecz całkiem zrozumiała.
          Warto posłuchać i tych,którzy czekają na "normalną demokrację",której przykład
          mogliśmy do tej pory śledzić jedynie z Ameryki,czy też Europy Zachodniej.
          • duch3 Minister w Radiu Maryja zachęci do prywatyzacji 03.02.06, 20:09




            Leszek Kostrzewski 02-02-2006 , ostatnia aktualizacja 02-02-2006 20:36



            • godz. 10 - wszystko, co chciałbyś wiedzieć o giełdzie, ale boisz się zapytać;

            • godz. 11 - poradnik inwestora;

            • godz. 12 - które spółki warto przejąć?

            • godz. 13 - co to jest dywidenda?

            Już niedługo tak może wyglądać program dnia Radia Maryja.

            Paweł Szałamacha, wiceminister Ministerstwa Skarbu, ogłosił wczoraj na spotkaniu
            z przedsiębiorcami, że planuje w audycjach toruńskiej rozgłośni przekonywanie
            słuchaczy do prywatyzacji.

            Wiceminister zaprotestował, gdy jeden z biznesmenów wytknął członkom rządu
            występy "w prowincjonalnym Radiu".

            - Radio Maryja nie jest prowincjonalne, z tego, co wiem, to czwarta stacja
            nadawcza w Polsce . Ludzie, którzy jej słuchają, byli wcześniej przez swą
            religijność spychani na margines życia społecznego. Postawa tych ludzi jest
            jednak bardzo patriotyczna, dlatego obecny rząd postanowił częściej niż
            poprzedni tam występować - mówił wiceminister i szybko się poprawił. - Poprzedni
            rząd chyba w ogóle do toruńskiego Radia nie przychodził.

            Na koniec Szałamacha zapewnił: - To są miliony obywateli i będę przekonywał tych
            słuchaczy do prywatyzacji. Oni już widzą, że inaczej funkcjonuje budynek który
            należy do prywatnego właściciela. Trzeba przekonywać, że podobnie może być z
            wielkim zakładem - mówił.

            Do jakiej konkretnie formy prywatyzacji będzie na falach rozgłosi namawiał - nie
            ujawnił.

            Zważywszy na poglądy ojca Tadeusza Rydzyka ("prywatyzacja to rozkradaniu majątku
            narodowego"), rząd nie będzie miał łatwego zadania. Wszyscy się jednak zmieniają.

            Wcześniej też zakonnik zapewniał: "Nie dam się przekupić unijnymi pieniędzmi".
            Teraz w jego Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu powstaje
            specjalny kierunek studiów jak te unijne fundusze szybko pozyskiwać.

            Niewykluczone więc, że już niedługo słuchacze stacji po rządowych lekcjach za
            namową redemptorystów rzucą się na giełdę.
          • duch3 Re: powiem tylko tak.... 03.02.06, 20:18
            Emi ale wiele rzeczy które robi dzisiejszy rząd a może bardziej PiS jest co
            najmniej patologicznych- chociażby podpisanie tego paktu przed kamerami TV Trwam.
            Badz co badz takie rzeczy nie działy się za czasów SLD- a PiS szło do wybrorów z
            hasłem roziczania i naprawy.
            Hmmm...
            Każda zmiana władzy daje człowiekowi nadzieje, że może Ci coś zmienią- niestety
            PiS coraz bardziej się zatapia...
            • duch3 Kolej na Federowicza.... 03.02.06, 20:30
              Fedorowicz znika z TVP za żarty z Kaczyńskich?

              Telewizja zdjęła program satyryczny Jacka Fedorowicza. Oficjalnie za słabą
              oglądalność. Ale ostatnio Fedorowiczowi kazano usunąć piosenkę o braciach
              Kaczyńskich

              Piosenka miała być nadana w ubiegły piątek. Zapowiadając ją, Fedorowicz mówił do
              kamery: "Powstał pogląd, wyrażany oczywiście przez mniejszość, że najlepszym
              sposobem na uspokojenie naszej sceny politycznej byłoby namówienie pewnych
              prominentnych polityków, by udali się na ferie zimowe". Po tej zapowiedzi dwie
              ubrane w stroje zimowe kobiety przedstawiane jako "siostry Chojnackie
              bliźniaczki" śpiewają na melodię "Bądź gotowy dziś do drogi" o planowanych przez
              braci Kaczyńskich wakacjach.

              W piosenkę wplecione są fragmenty przemówienia Jarosława Kaczyńskiego. Słowa
              piosenki nie zawierają ostrej satyry. Oto przykłady: "Przez Szwajcarię niech
              Jarosław rusza w świat. Nie miał ferii przez wiele lat" albo "Weźmiesz chyba
              jeszcze brata, bo bez niego ruszać stąd, byłby to po prostu wielki błąd".

              "SEJF" to skrót od nazwy "Subiektywny Express Jacka Fedorowicza". TVP 1 nadaje
              go od września 2005 r. Audycja jest następczynią emitowanego od 11 lat
              "Dziennika Telewizyjnego" (parodii propagandy PRL), który Fedorowicz robił
              jeszcze w czasach PRL, rozpowszechniając kasety poza cenzurą.

              Fedorowicz potwierdza, że jego program schodzi od połowy lutego z telewizyjnej
              ramówki. Mówi, że piosenkę o braciach Kaczyńskich kazał zdjąć Andrzej Rychcik,
              szef redakcji rozrywkowej TVP. - Oczywiście pod pretekstem, że piosenka była
              niedobra pod względem artystycznym. W telewizji nigdy nie podaje się prawdziwych
              przyczyn takich ingerencji. Tydzień wcześniej oznajmiono mi, że telewizja nie
              będzie już zamawiała mojego programu. Oficjalnie ze względu na słabą oglądalność
              - mówi Fedorowicz, któremu w zamian zaproponowano prowadzenie
              dziesięciominutowego informatora kulturalnego. - Rozważałem tę propozycję, ale
              sprawa zdjęcia tej piosenki przekonała mnie, że nie mam tu już nic do roboty.
              Była to kolejna ingerencja w zawartość mojego programu - opowiada Fedorowicz i
              dodaje: - Przez 11 lat nie miałem takiego natłoku tego typu uwag, poleceń
              konkretnych zmian. Zawsze słucham słów krytyki i jestem człowiekiem
              koncyliacyjnym, ale są jakieś granice.

              Satyryk nie chce podać innych przykładów ingerencji w swój program. - Nie
              pamiętam - ucina. Zdaniem Fedorowicza od kilku miesięcy program był "źle
              widziany": - Zmieniano mu dzień i godzinę emisji. Nie było zapowiedzi. Trudno w
              ten sposób utrzymać widza. Myślę, że robiono to celowo, żeby mi się odechciało.
              No i udało im się, bo nie jestem masochistą.

              Jan Dworak, prezes TVP, zaprzecza, by przyczyną rozstania się z Fedorowiczem
              była uprawiana przez niego satyra polityczna. - Cenię Jacka Fedorowicza, ale to
              jest niezależna decyzja kierownictwa "Jedynki", które chciało zmienić ten
              program na inny, również robiony przez pana Fedorowicza. Rzeczywiście
              oglądalność była niska. Namawialiśmy Fedorowicza do zmiany formuły na bardziej
              świeżą - powiedział "Gazecie" Dworak. Pytany o incydent ze zdjętą piosenką o
              braciach Kaczyńskich Dworak mówi: - Jeśli to prawda, to jestem zbulwersowany.
              Będę sprawdzał tę informację.
              • kormoran7 Re: Kolej na Federowicza.... 03.02.06, 21:06
                Nie popadajmy w paranoje. Czy wzorem Gazety Wyborczej bedziemy teraz na sile
                szukali haka na oboz rzadzacy?Smieszy mnie to jak dziennikarze teraz wielce
                wzburzonych udaja. Od jesieni media dzielily
                obywateli na tych lepszych od Tuska i tych ciemnych co na PiS glosowali. I
                teraz smie podnosic glos ze PiS dzieli media na tych od Rydzyka i te
                opozycyjne. Nalezalo sie mediom to co zrobil wczoraj PiS.

                Druga sprawa to fakt artykulu w wyborczej. Ta gazeta to dno od pewnego czasu.
                Michnik zatracil sie sie tak samo Jak Mazowiecki Frasyniuk i reszta ludzi z UW.
                Teraz kazdy pretekst jest dobry do dokopania rzadzacym. Nienawisc i jad plynie
                z tej gazety na kazdym kroku wobec ludzi wladzy. czy widzac taki tytul mozna
                powiedziec ze to obiektywna gazeta?
                • cipcipcip Re: Kolej na Federowicza.... 04.02.06, 08:45
                  Kormoranie, poczytaj sobie prawo prasowe. Dowiesz się, że gazeta wcale nie musi
                  byc obiektywna. W sumie to nie jest w jej interesie. Obowiązkiem dziennikarzy
                  jest tylko należyta staranność przy zbieraniu informacji oraz - uwaga -
                  urzeczywistnianie linii programowej redakcji. To znaczy, ze jeśli dziennikarz
                  np Naszego Dziennika napisze, że Rydzyk jest do bani, to narusza tym samym
                  obowiązki wynikające ze stosunku pracy.
                  Dziennikarz jest tylko zobowiązany do oddzielania faktów od komentarza, i
                  tyle . A ten obowiązek dziennikarze wyborczej spełniają bardzo dobrze.
                  • kormoran7 Re: Kolej na Federowicza.... 04.02.06, 12:51
                    Obiektywizm mediów publicznych nie tylko w Polsce, ale na całym świecie jest
                    probierzem demokracji. Media te powinny przede wszystkim dostarczać rzetelnej
                    informacji i odpowiedzialnie ją prezentować, unikając tendencyjności czy
                    nadmiernych emocji. Mówiąc w największym skrócie: więcej informacji, mniej
                    sensacji, a szczególnie taniej sensacji. Media powinny stwarzać możliwość
                    dialogu na zasadach uczciwych, sprawiedliwych, tak, by mogło dojść do
                    prezentacji różnych punktów widzenia i aby odbiorca mógł samodzielnie
                    ukształtować pogląd na każdą kwestię.

                    W przypadku Artykulu w GW mamy jawny przyklad szukania taniej sensacji. Nikt
                    nie sprawdzil czy Wasserman stoi za ta rura ale poniewaz mieszka w okolicach
                    tej rury to zapewne jego sprawka ze ona tam stoi. Byc moze tak bylo i
                    faktycznie maczal w tym palce ale na Boga nie niszczy sie tak ludzi i nie
                    wprowadza opinie publiczna w jeden sluszny punkt widzenia ktory w tym przypadku
                    brzmi:Wasserman kazal zalozyc na ulicy prowizoryczna rure z gazem. A tytul
                    artykulu z cala moca na to wskazywal.To nie jest normalne
                    • kormoran7 Re: Kolej na Federowicza.... 04.02.06, 12:57
                      I jeszce jedno. Sprobuj sobie wyobrazic ze jestes politykiem. Twoj sasiad jest
                      zwyklym murarzem ktoremu jest zimmno. ciagnie przez pol ulicy rure z gazem. Ale
                      poniewaz na tej samej ulicy mieszka polityk czyli ty to media juz orzekaja ze
                      to pewnie twoja sprawka. No bo takie mozliwosci ma tylko polityk. Na pierwszej
                      stronie pojawia sie artykul"Gazociag Cipcipcipa" Tez mowilbys wtedy o
                      rzetelnosmi mediow?Krytykowac najlepiej gorzej jak sie samemu znajdzie w
                      podobnej sytuacji
                      • cipcipcip Re: Kolej na Federowicza.... 04.02.06, 13:27
                        Podsumowując, całe szczęście, ze mamy jeszcze jedyne dobre i sprawiedliwe media
                        z Torunia...


                        A co do rury z gazem... no wybacz, ale jakoś nie widzę Wassermana, jak ze
                        współczuciem w oczach, dla dobra społeczności, dzwoni do gazowni i wygłasza
                        poruszajacą serca gazowników mowę, niczym ambasador ludzkiego szczęścia.
                        Gazownicy gromadzą sie przy telefonie (głośnomówiący), a z ich oczu płyną słone
                        krople współczucia...
                        Poruszeni telefonem polityka, bohaterskim wysiłkiem w ekspresowym tempie
                        doprowadzają rurę zbawczego gazu dla zamarzającego osiedla. Bohaterska akcja
                        zainspirowana mową Wassermana, który oczywiście w żadnym wypadku nie wspomniał
                        o mozliwości uzycia swej władzy...

                        I pomysleć tylko, że takiego dobrodzieja chcieli bezlitosnie zamordowacd
                        zwyrodnialcy z PO, nasyłajac niby-fachowców, którzy z premedytacją źle
                        podłączyli instalację do masażu w wannie Dobrodzieja. No, ale na szczęście
                        Dobrodziej zwietrzył spisek, a winowajcom wytoczył procesy sądowe. Taki
                        skrupulatny, ze nawet teściowej (czy matce? ) herszta owej bandy nie odpuścił.
                        To nic, że to jakaś babcinka. Nie wywinie się.
                        Sprawiedliwość musi być. Prawo też.
                        • kormoran7 Re: Kolej na Federowicza.... 04.02.06, 13:39
                          Twoja ironiczna odpowiedz jest potwierdzeniem tego ze poprostu gnebisz wladze
                          bo tak trzeba i dlatego ze wiekszosc ludzi tak robi a nawet nie pomyslisz ze
                          moze byc inna strona medalu . gdybys naprawde sie postawil w takiej sytuacji
                          jaka ci wskzalem stwierdzilbys ze glupoty gadasz.Nie umiesz tylko przyznac ze
                          mam racje. I to cala prawda
                          • duch3 Kormoranie otwórz oczy!!! 04.02.06, 13:58
                            Nie rozumiem jak możesz tłumaczyć że GW taka zła i niedobra a biedne PiS padło
                            ofiarą spisku. Otwórz oczy i zobacz co oni wyprawiają.
                            To już wole rządy "lewicowego" SLD- przynajmniej wzrost gospodarczy był,
                            paradować można było i nikomu nie przyszło do głowy żeby becikowe wprawadzać.
                            • duch3 to już nie jest GW 04.02.06, 14:00
                              "Le Soir" o Polsce: Zagrożona demokracja
                              TVN24

                              PiS ma poparcie "populistów" i "skrajnej prawicy" - donosi belgijski dziennik
                              "Le Soir", odnosząc się do podpisania w Polsce paktu stabilizacyjnego. Podkreśla
                              też, że nie oznacza to wejścia populistów do rządu, gdyż będą oni pełnić rolę
                              "wasali".
                              "Demokracja w niebezpieczeństwie? - zastanawia się liberalny belgijski dziennik.
                              - Od tego czwartku Europa zmieniła oblicze. Polska zafundowała nam najbardziej
                              prawicowy rząd w Unii Europejskiej".

                              "Le Soir" odnotowuje, że pakt oddala perspektywę przyspieszonych wyborów
                              parlamentarnych i nie oznacza wejścia do rządu "populistów", jak nazywa
                              Samoobronę, i "ultrakatolików" z Ligi Polskich Rodzin. Pisze, że obie te partie
                              "zyskały status wasali - porozumienie zobowiązuje je do wsparcia praktycznie
                              wszystkich inicjatyw PiS".
                              REKLAMA Czytaj dalej

                              Okoliczności podpisania paktu (transmisję z parafowania dokumentu nadały tylko
                              Telewizja "Trwam" i Radio Maryja) "Le Soir" nazywa "skandalem medialnym", który
                              może "wskazywać na preferencje i metody nowej władzy". Za tak samo "znamienny
                              fakt" uznaje niedawny opór Polski przed przystąpieniem do unijnego porozumienia
                              o obniżonych stawkach VAT, zakończony kompromisem w środę w Wiedniu.

                              Przy okazji artykułu o sytuacji politycznej w Polsce, "Le Soir" zamieszcza w
                              sobotę sylwetkę Andrzeja Leppera, nazywając go "liderem populistycznym i
                              nacjonalistycznym" i porównując go do liderów skrajnej prawicy w Austrii i
                              Francji - Heidera i Le Pena.

                              "Le Soir" pisze, że "Lepper jest w błędzie, delektując się swoim zwycięstwem. W
                              rzeczywistości nie jest wspólnikiem braci bliźniaków (Lecha i Jarosława
                              Kaczyńskich), ale ich niewolnikiem. Oni potrzebują jego wsparcia, podobnie jak
                              wsparcia LPR, by wyeliminować prawdziwego konkurenta, jakim są liberałowie
                              • duch3 :) 04.02.06, 14:02
                                media.wp.pl/kat,43236,wid,8168986,wiadomosc.html?rfbawp=1138878874.678&ticaid=1105e


                                Analiza
                                Zaślepieni PiSem

                                global.net.pl 21:48


                                Przywódctwo "Prawa i Sprawiedliwości" przechwalało się, że ich partia wybory
                                wygrała, mimo że "media nie sprzyjały" i "wszyscy byli przeciwko". Dzisiaj jest
                                na opak - PiS wyczynia niesamowicie aroganckie rzeczy, afiszując się przy tym
                                cynizmem, a większość medialnych ośrodków na to wszystko się cieszy i puszcza do
                                braci Kaczyńskich uwodzicielskie oko. Pytanie brzmi: zmiana to nastrojów czy
                                strach przed partią, która w parciu do władzy nie cofnie się przed niczym?

                                Na początek słowo sprostowania odnośnie tezy "PiS kontra reszta świata": PO
                                uzyskiwała lekkie poparcie od kilku niezłych ośrodków medialnych - ale to PiS
                                posiadał media, które stały się na czas kampanii jego organami prasowymi - m.in.
                                "Nasz Dziennik", czy reprezentującą ostatnimi czasy żenujący poziom "Gazetę
                                Polską". Nie sposób nie wspomnieć również o związanym z "Newsweekiem" i TVP
                                Michale Karnowskim, który o Jarosławie Kaczyńskim wypowiadał się jedynie w
                                kategoriach "geniusz" i "najwspanialszy mąż stanu". Niestety, nic dobrego nie
                                można powiedzieć też o Bronisławie Wildsteinie, który z doskonałego publicysty
                                przeobraził się w propagandowego szczekacza, za wszelką cenę starającego się
                                nadać PiS-owi twarz najczystszych ludzi w kraju, jedynych szeryfów na dzikim
                                zachodzie. Niestety, Panie Bronku, nie wychodzi Panu. Jedynie zraża Pan do
                                siebie tych wszystkich prawicowców, którzy na Kaczyńskich już się poznali.

                                Pojawia się pytanie - dlaczego wciąż tak wielu prawicowych publicystów daje się
                                złapać w pułapkę wystawioną przez Jarosława Kaczyńskiego? Dlaczego wciąż ufają
                                partii braci Kaczyńskich, mimo że ta co chwila udowadnia, że nie liczy się dla
                                niej żaden program czy działanie, a jedynie czysta władza?

                                Głosowałem na PiS z jednego powodu - jako antykomunista wierzyłem, że w tym
                                kierunku mogą coś zrobić. Liczyłem na koalicję z PO, sądząc że PO weźmie się za
                                sprawy gospodarcze i administrację - a PiS za działania antykomunistyczne (bo w
                                tych działaniach miałem ograniczone zaufanie do członków PO, może poza Rokitą).
                                Dopiero niedawno uderzyło mnie to, czego powinienem był się domyśleć dużo
                                wcześniej - że Jarosławowi Kaczyńskiemu nie zależy wcale na dekomunizacji. Jego
                                ładne wypowiedzi skierowane są w określoną część społeczeństwa, buduje on sobie
                                bazę na ludziach o poglądach antykomunistycznych - nie zamierza jednak haseł,
                                którymi szafuje, wprowadzać w życie. PiS niejednokrotnie współpracował z
                                Andrzejem Lepperem, wzmacniając jego pozycję w polskiej polityce - a kim jest
                                Andrzej Lepper jak nie zwykłym neokomunistą, który w niedawno przez siebie
                                odwiedzanych Chinach czuje się jak w domu? Ludzie Leppera nie ukrywają nawet
                                swoich komunistycznych sympatii. Nie na darmo przewodniczący Komunistycznej
                                Partii Chin powiedział Lepperowi, że program Samoobrony jest "programem dobrym i
                                podobnych do programu chińskiej partii komunistycznej". Proszę się zastanowić
                                jak świadczy to o Prawie i Sprawiedliwości, jeśli eksperci Samoobrony i PiS-u
                                odnajdują w tych dwóch partiach "75% zbieżności programowych", a PiS co chwila
                                zastanawia się nad wejściem w koalicję z Lepperem?

                                Podobnie sprawa ma się z Romanem Giertychem, który sam siebie również zawsze
                                sprzedawał jako największego antykomunistę w Polsce. A jednak - w razie
                                wcześniejszych wyborów LPR rozważa wejście w koalicję wyborczą z Samoobroną -
                                antykomuniści (rzekomi) i neokomuniści razem? Jak się ma odbieranie przez LPR
                                dodatków do rent ZOMO-wcom i agentom PRL-owskiej bezpieki do obrony tych rzeczy
                                przez Samoobronę? Jak się ma komunistyczny program partii Leppera do
                                Giertychowskiego "antykomunizmu"? Prawda niestety jest przykra - kozia trąba, a
                                nie antykomuniści.
                            • kormoran7 Duchu GW jest nieobiektywna 04.02.06, 14:05
                              Ten artykul to niejedyny ktory mowi ze Pis jet zle. Przegladam GW co jakis czas
                              i ostanio widze ze ciagle im nogi podkladaja. Ale czego mozna sie spodziewac po
                              ludziach ktorzy swoja piekna historie jaka mieli w solidarnosci potrafili
                              zamienic na uklady z ludzmi z ktorymi walczyli. A wzrost gospodarczy byl owszem
                              ale tylko bodajze w 96 roku. Potem juz niczego dobrze nie zrobili. Przynajmniej
                              PiS nie robi ustaw na zlosc obywatelom a SLD becikowe zatwierdzilo w formie o
                              wiele wiekszej niz chcial Pis tylko po to by im dogryz.
                              • duch3 Re: Duchu GW jest nieobiektywna 04.02.06, 14:17
                                Zadaniem mediów jest to aby być szczególnie wyczulonym na polityków, zwłaszcza
                                tych rzadzących. Jeśli PiS jest bez winy to się wybroni, a jeśli ma jakieś
                                grzeszki (nazywaj to sobie "podkładaniem nogi") to będą to publikować.
                                Nikt nie może narzuić Ci własnej opinii, dziennikiarze zostawiają Ci ocene tych
                                wydarzeń.
                                PS. Gdybym głosował na PiS pewnie też starałbym się ich tłumaczyć. W końcu
                                jednak skapitulujesz.
                          • cipcipcip Re: Kolej na Federowicza.... 04.02.06, 14:36
                            Moja ironiczna wypowiedź jest jedynie potwierdzeniem tego, że nie za bardzo
                            sobie radzisz z czytaniem miedzy wierszami. Ironia to taki żart z podwójnym
                            dnem. Dostrzegasz tylko to pierwsze.
                            A zatem, mówiąc prosto z mostu, łatwiej uwierzę w to, że na słynnej wierzbie
                            Millera wreszcie wyrosły gruszki, niż że Wasserman po prostu nie zadzwonił
                            gdzie trzeba, że do wieczora ma być ciepło bo polecą stołki. I że g**** go
                            obchodzi że się nie da.
                            • cipcipcip Re: Kolej na Federowicza.... 04.02.06, 14:41
                              No i się zrobił bałagan jak w sejmie... oba moje posty to oczywiście riposta
                              dla kormorana. Chyba nic tak nie ozywia forum, jak mała róznica zdań :)
                              • duch3 Różnica zdań:) 04.02.06, 14:46
                                To prawda.:)
                                Dwie rzeczy na minus:
                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3147382.html

                                Gabinet i sekretariat to za mało dla wiceministra edukacji narodowej prof.
                                Stefana Jurgi. Nowy podsekretarz stanu ds. szkolnictwa wyższego będzie miał za
                                ścianą łazienkę z prysznicem, aneks kuchenny i garderobę. Praca wre

                                Przez kilkanaście ostatnich lat kolejnym urzędnikom wystarczał gabinet i
                                sekretariat. A teraz ryją strop gruby na metr, żeby poprowadzić kanalizację
                                specjalnie dla podsekretarza - denerwuje się nasz informator.....

                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3147318.html
                                Kaczyński chce karać media za bojkot konferencji


                                Dziennikarski bojkot konferencji PiS, LPR i Samoobrony. ; Fot. Sławomir Kamiński
                                / AG
                                Dziennikarski bojkot konferencji PiS, LPR i Samoobrony.
                                Fot. Sławomir Kamiński / AG

                                Parafowanie paktu stabilizacyjnego przez liderów LPR, PiS i Samoobrony na
                                antenie TV Trwam; Fot. TV Trwam
                                Parafowanie paktu stabilizacyjnego przez liderów LPR, PiS i Samoobrony na
                                antenie TV Trwam
                                Fot. TV Trwam


                                ZOBACZ TAKŻE

                                • Członkowie KRRiT o dyskryminowaniu mediów przez PiS (04-02-06, 01:00)
                                • O co chodziło liderom PiS (04-02-06, 01:00)
                                • SLD: ustawa medialna do Trybunału (04-02-06, 00:00)
                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3147318.html
                                Paweł Wroński, Dominik Uhlig, Ewa Milewicz 04-02-2006, ostatnia aktualizacja
                                03-02-2006 22:44

                                Marszałek Sejmu powinien ukarać dziennikarzy, którzy protestowali przeciw
                                faworyzowaniu mediów ojca Rydzyka - grozi Jarosław Kaczyński. Czy będzie ich
                                także karcił Narodowy Ośrodek Monitorowania Mediów?

                                Po czwartkowej decyzji PiS o dopuszczeniu tylko mediów o. Rydzyka do ceremonii
                                zawarcia paktu stabilizacyjnego z LPR i Samoobroną politycy PiS usiłowali
                                zatrzeć fatalne wrażenie. Szef klubu Przemysław Gosiewski mówił, że podpisanie
                                paktu miało się odbyć przy wszystkich mediach, a wcześniej umowę tylko
                                parafowano. Nawet prezes PiS Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej zaczął
                                od usprawiedliwienia: - Ojciec dyrektor starał się ułatwić porozumienie, nie
                                sądziłem, że parafowanie paktu w obecności jego mediów będzie komukolwiek
                                przeszkadzało.......

                                I jedna na plus:

                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3147589.html
                                Kazimierz Marcinkiewicz w odnosząc się do opublikowania w polskiej prasie
                                "karykatury obrażającej uczucia muzułmanów" ocenił, że "wykroczono poza granice
                                dobrze zrozumianej swobody wyrażania poglądów". Według premiera, "rolą mediów
                                nie może być prowokowanie nienawiści i propagowanie wrogości."

                                Marcinkiewicz zaznaczył, że podziela uczucia tych, "którzy czują się obrażeni
                                publikacjami polskiego dziennika".

                                Pochwalić można tolerancje i odpowiedzialność (mam nadzieje że nie udawaną)
                                Marcinkiewicza.
                    • cipcipcip Re: Kolej na Federowicza.... 04.02.06, 14:23
                      po pierwsze - obiektywizm mediów nie jest żadnym probierzem demokracji !
                      To właśnie róznorodność opcji, wielość różnorodności, możliwość
                      prezentowania wydarzeń w przyjętym przez dany periodyk subiektywnym zwierciadle
                      jest realizacją jednej z zasad konstytuujących demokrację; wolności środków
                      masowego przekazu. Czyli wolnego dostępu obywateli do różnorodnych (także
                      politycznie) źródeł informacji, niezależnych w swym funkcjonowaniu od władz
                      państwowych ( które na dodatek są ustawowo zobowiazane do udzielenia prasie*
                      informacji. Zresztą w pewnych zakresach obowiązek ten dotyczy też władz
                      samorządowych, a nawet osób fizycznych ).
                      Każde wydawnictwo prezentuje określony punkt widzenia - każdy ma prawo
                      wyboru źródła informacji. Jedni wolą Michnika, inni Urbana czy Fakt. I właśnie
                      owa wolność wyboru jest probierzem demokracji, jak równie pompatycznie co
                      błędnie napisałeś. Obiektywizm ? Owszem, jest w każdej gazecie - to dzień
                      tygodnia i data. No, moze jeszcze imieniny. Wymóg obiektywizmu jest całkowicie
                      bez sensu - ktoś niby miałby odgórnie ustalać co jest obiektywne a co nie ?
                      Urząd Kontroli Obiektywizmu ???

                      Po drugie - jeśli media są wolne, to media nic nie "powinny stwarzać". O ich
                      istnieniu decydują obywatele, głosując portfelami. Jeśli tłumy czytają Fakt czy
                      inne badziewie to trudno, ale nikt nie może im tego zabronić lub nakazywać
                      redakcji faktu, aby cos tam realizowała ani stwarzała " możliwość
                      dialogu na zasadach uczciwych, sprawiedliwych (...) "
                      Mam pytanie - kto ma wyznaczać te zasady ? Jestem ciekawy, bo co cztery lata
                      obowiązuje inna jedyna słuszna wizja uczciwości i sprawiedliwości.
                      Doskonały przykład "obiektywizowania" mediów według zasad "uczciwości"
                      i "sprawiedliwości" mamy na Białorusi i w Rosji.

                      Dlatego nawet takie pozycje jak "Nie", "Nasz Dziennik" czy "Trybuna" mają
                      jedną niepodważalną zaletę - taką, że są. Dzięki temu każdy ma możliwość
                      spojrzenia na swiat przez okulary, które sobie sam wybiera. I wolę tą liberalną
                      różnorodność szkieł i oprawek niż prospołeczne klapy na oczy.


                      * w rozumieniu pr.prasowego "prasa" to nie tylko periodyki drukowane, ale także
                      periodyczne programy TV i radiowe, same stacje nadawcze oraz osoby zajmujące
                      się dziełalnością dziennikarską.
                      • duch3 Obiektywna jest tylko matematyka.... 04.02.06, 14:38
                        Jeśli jakakolwiek opinia jest wyrażana przez pana X, to jest ona subiektywną
                        opinią pana X. Nie ma pełnej obiektywności. Zamiast martwić się tym co pisze
                        "Wyborcza", można zająć się tym co wyprawiam PiS.
                        • cipcipcip Re: Obiektywna jest tylko matematyka.... 04.02.06, 14:50
                          Otóż to. Zresztą subiektywny (induwidualizowany) jest już sam odbiór
                          informacji, która przecierana jest jak pomidor przez stereotypy, schematy
                          myślowe, bieżący kontekst itp. Informacja wydalana przez pana X w postaci
                          opinii ma się tak do rzezcywistości jak chińska zupa grzybowa do smaku grzyba.
                          • duch3 Re: Obiektywna jest tylko matematyka.... 04.02.06, 14:54
                            Poza tym sam "środek" może prowadzić do różnego odbioru!
                            Inaczej można zareagować na tę samą informacje która została przeczytanak,
                            wysłuchana lub zaobserwowana!

                            Gdzie się nie obejrze...tam PiS:
                            fakty.interia.pl/news?inf=714351
                            • kormoran7 Re: Obiektywna jest tylko matematyka.... 04.02.06, 15:45
                              Wasz problem polega na tym ze widziecie tylko te zle rzeczy ktore robi PiS a
                              nie dostrzegacie tych dobrych.Podajecie tylko artykuly na NIE dla pisu nie
                              starajac sie wychwycic tego co jest dobre albo chcoaz znalesc zlotego srodka
                              miedzy zlym zachowaniem Pisu a dobrym. Ja przynajmniej staram sie byc
                              obiektywny bo kiedys sam pisalem ze cos mi sie nie podoba w rzadzie a wy nawet
                              raz dobrego slowa nie powiedzieliscie a nie wierze ze wszytko co robi Pis jest
                              dla was złem. I to mnie wkurza. to forum tez przestaje juz byc obiektywne a
                              Cipcipcip nie wprost ale sugeruje ze jestem ciemniakiem, slucham RM i czytam
                              katolickie pisma. To nie prawda i nawet nie sugeruj ze tak robie. Pozdrawiam
                              • duch3 Forum 04.02.06, 15:51
                                Jak mi się zdaje forum z samej nazwy nie jest obiektywne! Forum to miejsce
                                ścierania się różnych opinii-dlatego to forum nie jest, nie było i nigdy nie
                                będzie obiektywne.
                                Jeśli chodzi o to że widzimy tylko minusy. Przeczytaj jeszcze raz moją ostatnią
                                wypowiedz (2 minusy i 1 plus).
                                Pozdrawiam
                                • kormoran7 Re: Forum 04.02.06, 15:55
                                  Ok moze sie zagalopowalem troche z tym forum. Ale nerwy ,nerwy, nerwy. Sam
                                  wiesz jak jest:)
                              • cipcipcip Re: Obiektywna jest tylko matematyka.... 04.02.06, 17:17
                                No, no,no...
                                Proszę nie sugerować żadnego sugerowania... :)
                                Gdybym uwazał, że jesteś ciemniakiem to bym przeciez nie odpowiadał na Twoje
                                posty bo jaki miałoby to sens ? Więc chyba raczej myślę coś innego, no nie ?
                                • duch3 Limuzyna dla o. Rydzyka 08.02.06, 00:40

                                  Minister rolnictwa chce pokryć koszty eksploatacji rządowej limuzyny, którą
                                  wysłał z pomocą księdzu Tadeuszowi Rydzykowi. Krzysztof Jurgiel tłumaczy, że
                                  zawsze stara się pomagać ludziom w potrzebie. Premier sytuację uznał za
                                  niedopuszczalną i przeprosił wszystkich Polaków za postępowanie ministra

                                  Limuzynę zamówił jednak u ministra rolnictwa nie asystent dyrektora Radia
                                  Maryja, lecz dziennikarz ''Faktu'', który się pod niego podszył. Wyjaśnia, że
                                  chciał w ten sposób sprawdzić wpływy księdza Rydzyka. Dziennikarz zadzwonił spod
                                  jednego z warszawskich banków do sekretariatu ministra rolnictwa Krzysztofa
                                  Jurgiela. Wybór nie był przypadkowy. Jurgiel jest częstym gościem audycji Radia
                                  Maryja.

                                  Reporter poinformował sekretariat ministerstwa, że samochód księdza się popsuł i
                                  potrzeba szybko podstawić rządową limuzynę. Według dziennika, reakcja ministra
                                  Jurgiela przekracza najśmielsze oczekiwania, bo osobiście wybrał samochód i
                                  wysłał wraz z kierowcą pod bank.

                                  Krzysztof Jurgiel tłumaczył się, że zawsze stara się pomagać ludziom w
                                  potrzebie. Po ujawnieniu prowokacji Krzysztof Jurgiel wystapił o obciążenie go
                                  kosztami eksploatacji samochodu. O decyzji ministra poinformowało biuro prasowe
                                  resortu rolnictwa.

                                  Przeprosiny premiera

                                  Premier Kazimierz Marcinkiewicz uznał wydarzenie za niedopuszczalne.

                                  - Chciałem przeprosić wszystkich Polaków za to, że minister Jurgiel poddał się
                                  tej prowokacji. To jest sytuacja niedopuszczalna. Upomniałem go - powiedział
                                  premier na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu komentując fakt użyczenia
                                  rządowej limuzyny nieupoważnionej osobie. Premier oświadczył, że samochód
                                  służbowy może być wykorzystywany jedynie do spraw służbowych.

                                  - Niedobrze się stało, że dziennikarzom udała się ta prowokacja - podkreślił
                                  podczas konferencji. Niemniej Kazimierz Marcinkiewicz zaznaczył, że rząd będzie
                                  zawsze służył pomocą tym, którzy jej będą naprawdę potrzebowali.




                                  Wpisujcie się jeśli jesteście w potrzebie, minister rolnictwa wam pomoże:

                                  1.Duch
                                  • duch3 SLD bis 08.02.06, 08:26
                                    wiadomosci.onet.pl/1256474,11,item.html

                                    "GW": Oskarżony o fałszerstwa rozporządza pieniędzmi z UE
                                    "Gazeta Wyborcza" pisze, że Marek Płusa z PiS, oskarżony o fałszowanie
                                    dokumentów, został nominowany na szefa oddziału Agencji Restrukturyzacji i
                                    Modernizacji Rolnictwa w Kielcach.
                                    Agencja dzieli większość unijnych pieniędzy dla polskich rolników.

                                    Dziennik pisze, że w lutym 2001 roku Płusa został skazany na osiem miesięcy
                                    więzienia w zawieszeniu na trzy lata za podrobienie dokumentu. Pół roku później
                                    sąd uchylił wyrok i nakazał mu zapłacić 200 złotych grzywny. Prokurator rejonowy
                                    w Busku Zdroju wyjaśnia, że nie oznacza to, iż sąd uznał Marka Płusę za
                                    niewinnego. W 2004 roku nastąpiło jednak zatarcie wyroku i od tego czasu Marek
                                    Płusa jest osobą niekaraną. Przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Przemysław
                                    Gosiewski twierdzi, że nie zna opisywanych przez gazetę faktów. Zapewnia, że nie
                                    rekomendował Marka Płusy na stanowisko dyrektora ARMiR. W piątek ma się spotkać
                                    w tej sprawie z wojewodą świętokrzyskim.

                                    Marek Płusa wstąpił do PiS dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi.
                                    Wcześniej był szefem Samoobrony w Busku Zdroju. Z listy tej partii bez
                                    powodzenia kandydował do europarlamentu.
                                • kormoran7 Na dowód że miałem racje 09.02.06, 18:37
                                  wiadomosci.onet.pl/1257873,11,item.html
                                  • duch3 Re: Na dowód że miałem racje 10.02.06, 07:23
                                    wiadomosci.onet.pl/1258022,11,item.html

                                    Ziobro krytytkowany za przez Rade Sądownictawa.
                                    • duch3 Kwaśniewski a Kaczyński 10.02.06, 07:24
                                      Obraz wśród Polaków:


                                      wiadomosci.onet.pl/1258033,11,item.html
                                      Patriota Kaczyński - światowiec Kwaśniewski
                                      Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński, fo. AFP

                                      "Gazeta Wyborcza": Kaczyński to człowiek uczciwy, skuteczny, patriota, ulubiony
                                      prezydent starszych i mniej wykształconych. Kwaśniewski - ponad podziałami,
                                      skuteczny polityk światowy - tęsknią za nim młodsi i lepiej wyedukowani Polacy.
                                      To wyniki sondażu przeprowadzonego dla niej przez PBS 4-5 lutego.

                                      Zapytani o ocenę prezydenta badani dzielą się niemal po równo: 40 proc.
                                      oczekuje, że Kaczyński będzie prezydentem lepszym, niż był Kwaśniewski, zaś 37
                                      proc., przeciwnie, że będzie gorszym.
                                      REKLAMA Czytaj dalej

                                      Przewaga nowego prezydenta jest głównie natury moralnej: znacznie więcej ludzi
                                      wyżej ocenia jego uczciwość i patriotyzm. To była zresztą pięta achillesowa
                                      starego prezydenta.

                                      Lech Kaczyński, nieco częściej niż jego poprzednik jest dziś uznawany za
                                      polityka skutecznego. Gorzej wypadła ocena stylu jego polityki. Zapowiedzi
                                      aktywnej prezydentury z wykorzystaniem wszystkich możliwości oraz "piętnowania
                                      tych, którzy działają w imię partykularnych interesów", a także bliskie
                                      (partyjno-rodzinne) powiązania z PiS i bezpośredni udział w rozgrywce z PO -
                                      wszystko to zostało zapewne ocenione jako wyraz stronniczości. Zdecydowana
                                      większość badanych uznała, że Kwaśniewski był prezydentem bardziej bezstronnym.

                                      W kategorii "sukcesy na arenie międzynarodowej" bezapelacyjnie wygrał
                                      Kwaśniewski. Kaczyński, zasiedziały w ojczyźnie, nieznający języków obcych,
                                      raczej sztywny w zachowaniu, nie ma w ocenie badanych zadatków na świetne
                                      występy w międzynarodowym towarzystwie. Oczywiście trzeba pamiętać, że
                                      Kwaśniewski był głową państwa przez dziesięć lat, Kaczyński dopiero zaczął pracę.

                                      Kwaśniewski, z wizerunkiem optymisty, chętnie sięgający po język modernizacji,
                                      jest lepiej oceniany przez ludzi bardziej wykształconych i przez młodszych
                                      Polaków, którym popularny "Olek" jest zapewne kulturowo bliższy niż starszy
                                      ledwie o pięć lat prezydent Lech Kaczyński. Surowy krytyk III RP zapowiadający
                                      oczyszczenie moralne i sprawiedliwość dla uboższych jest znakiem nadziei dla
                                      Polaków mniej wykształconych i zwłaszcza najstarszych.
                                      • duch3 Na świecie wszyscy "równi", w Polsce "solidarni" 10.02.06, 07:25
                                        Po prostu myślałem że spadne z krzesał jak to przeczytałem:)

                                        wiadomosci.onet.pl/1258049,11,item.html
                                        Na świecie wszyscy "równi", w Polsce "solidarni"
                                        "Gazeta Wyborcza": Kampania Rady Europy "Wszyscy różni, wszyscy równi" będzie
                                        się w Polsce nazywała "Wszyscy różni, wszyscy solidarni". Wiceminister oświaty
                                        tłumaczy, że "równości" w polskim haśle nie będzie, bo... kojarzy się z paradami.
                                        Dyrektor warszawskiego Biura Informacji Rady Europy doktor Hanna Machińska
                                        przypomina w "Gazecie Wyborczej", że podstawową treścią kampanii jest
                                        przeciwdziałanie dyskryminacji, nietolerancji i ksenofobii. Dlatego też nie
                                        rozumie, czemu z hasła wypadła "równość". Doktor Machińska twierdzi, że nowe
                                        hasło wydaje się nie mieścić w sobie tych treści.

                                        Z kolei wiceminister oświaty Jarosław Zieliński, odpowiedzialny za kampanię ze
                                        strony polskiego rządu, tłumaczy, że hasło "równość" jest bogatsze i wnosi do
                                        kampanii nowe treści: solidarności w różności. Nie niesie też ze sobą skojarzeń
                                        z "paradami równości"

                                        Wiceminister podkreśla również, że kampania jest finansowana głównie z pieniędzy
                                        budżetowych, dlatego też państwo może samo wybierać priorytety i hasła całej akcji.
                                        • duch3 Tanie państwo? 17.02.06, 23:58
                                          Sejm przyjął budżet na 2006 rok

                                          Sejm przyjął w piątek 30 z 31 poprawek Senatu do budżetu na 2006 r. Posłowie
                                          zwiększyli środki dla centralnych instytucji państwowych i przeznaczyli 20 mln
                                          zł na finansowanie Świątyni Opatrzności Bożej.

                                          Jeszcze w piątek tekst budżetu zostanie przekazany do Kancelarii Prezydenta.

                                          Sejm opowiedział się za zwiększeniem środków dla Kancelarii Prezydenta o 10 mln
                                          zł, Kancelarii Premiera - o 18 mln zł, Senatu - o 12 mln zł i Ministerstwa
                                          Skarbu - o 8 mln zł, a także o 5 mln zł na dotacje dla Funduszu Kościelnego.
                                          Środki na ten cel będą pochodzić ze zwiększenia dochodów budżetu z podatku VAT o
                                          53 mln zł.

                                          Celem poprawki było przywrócenie tym instytucjom środków, które wcześniej zabrał
                                          im Sejm. Przedstawiciele rządu podkreślali wielokrotnie, że zmniejszenie środków
                                          uniemożliwi funkcjonowanie tych instytucji.

                                          Posłowie przyznali też 20 mln zł na budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Na ten
                                          cel zabrano m.in. 9 mln zł z rekultywacji Jeziora Sławskiego i 10 mln zł z
                                          programu edukacyjnego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Za poprawką
                                          było 296 posłów, przeciw 118 a 17 wstrzymało się od głosu.

                                          Posłowie SLD wskazywali przed głosowaniem, że poprawka jest niezgodna z ustawą o
                                          finansach publicznych, ponieważ nie można wspierać z budżetu inwestycji
                                          kościelnych. Posłowie PiS odpierali zarzuty, twierdząc, że jest to
                                          dofinansowanie celów kultury, a w ramach świątyni powstaną muzea historyczne.
                                          • duch3 Kaczyński powiedział: 23.02.06, 23:46

                                            Polaków "interesuje to, co się stanie z Polską, a nie przyszłość Unii
                                            Europejskiej jako całości" - powiedział, według Reutera, Lech Kaczyński.
                                            Utwierdzam się że to nie mój prezydent!!!
                                            • cipcipcip Re: Kaczyński powiedział: 24.02.06, 19:22
                                              Hmmm... nawet gdyby to zdanie zostało wyrwane z kontekstu, to... i tak
                                              niezła wpadka. Chyba, że jeszcze nie nauczyłem się rozróżniać wpadek od
                                              rzeczywistości IV RP.
                                              • duch3 IV RP jak Rosja Putina 16.03.06, 16:20
                                                Czeska prasa: IV RP jak Rosja Putina
                                                AFP

                                                Czeski dziennik "Lidove noviny" zamieścił krytyczny artykuł o o sytuacji
                                                politycznej w Polsce. Znany publicysta Lubosz Palata pisze, że IV RP braci
                                                Kaczyńskich upodabnia się do silnego państwa rosyjskiego pod wodzą Putina.
                                                Ma być nacjonalistyczna, antyliberalna, religijna i opierająca się na podważaniu
                                                ostatnich 15 lat.

                                                Czeski publicysta twierdzi też, że nasz kraj cofa się do okresu państwa
                                                międzywojennego, które było bliżej Wschodu niż Zachodu, a bracia Kaczyńscy,
                                                podobnie jak Putin, wyznaczyli sobie jako cel "likwidację liberalnego chaosu".
                                                Odnosząc się do sytuacji wokół fuzji banków komentator "Lidovych Novin"
                                                stwierdza, że celem Prawa i Sprawiedliwości jest usunięcie Leszka Balcerowicza
                                                ze stanowiska prezesa NBP i przejęcie pełnej kontroli nad tą instytucją.

                                                "Po 17 latach od upadku komunizmu jest poniekąd za późno na rewolucję, może
                                                jednak nastać czas na silne putinowskie państwo" - konkluduje Lubosz Palata.


                                                wiadomosci.onet.pl/1279294,12,item.html
                                                • duch3 IV RP w praktyce... 20.03.06, 19:19
                                                  Ach, słodkie rzady PiSu...


                                                  Polska, sklasyfikowana najniżej, została "czarną owcą" rankingu, opracowanego
                                                  przez renomowany londyński Centre for European Reform (CER).

                                                  "Polska sprawia najwięcej zmartwień spośród nowych krajów członkowskich UE" -
                                                  głosi raport, ubolewając nad niską stopą zatrudnienia w Polsce (52 proc. w 2004
                                                  roku). "Mimo niewielkiej poprawy w 2005 roku bezrobocie wynosi dwa razy tyle, co
                                                  średnia unijna, a wskaźniki zatrudnienia długoterminowego i ludzi młodych należą
                                                  do najgorszych w Europie" - informują autorzy.

                                                  "Ostatnie wyniki nie skłaniają do optymizmu - napisano w raporcie - a populizm
                                                  nowego mniejszościowego prawicowego rządu oznacza, że kontrowersyjne reformy nie
                                                  znajdą się raczej na czele listy priorytetów, nawet jeśli uda się uniknąć
                                                  przedwczesnych wyborów".

                                                  CER pisze też o barierach dla zagranicznych inwestorów w Polsce, ograniczonej
                                                  konkurencji, skomplikowanym systemie podatkowym pełnym wyjątków i złej
                                                  infrastrukturze, która zniechęca biznesmenów.

                                                  Strategia Lizbońska, ogłoszona w 2000 roku i zrewidowana w roku 2005, miała
                                                  uczynić z UE najbardziej konkurencyjną gospodarkę świata. CER co roku bada, jak
                                                  kraje wywiązują się ze swoich zobowiązań. W poniedziałek raport zaprezentowano w
                                                  Brukseli przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jose Manuelowi Barroso.

                                                  Polska spadła z 22. miejsca w zeszłym roku na 26., plasując się za Bułgarią i
                                                  Rumunią, które mają przystąpić do UE w przyszłym roku (odpowiednio 24., 25.
                                                  miejsce). Na ostatniej pozycji, za Polską, jest Malta, ale - zastrzegają autorzy
                                                  - wynika to głównie z braku danych. Dlatego to Polska została nazwana "czarną
                                                  owcą" tegorocznej edycji rankingu.

                                                  Tytuł "bohatera" przypadł Danii (1. miejsce), która podobnie jak Szwecja (2.
                                                  miejsce) obroniła swoją pozycję z zeszłego roku. Trzecia w tym roku Austria
                                                  awansowała z czwartego miejsca rok temu, zastępując Holandię, która spadła na 5.
                                                  pozycję.

                                                  Dostało się największej unijnej gospodarce, czyli Niemcom, sklasyfikowanym na
                                                  10. miejscu, m.in. z powodu wysokiego bezrobocia (9,5 proc.), które jest jednym
                                                  z czynników wpływających na niski popyt na rynku krajowym. Autorzy raportu
                                                  wspominają o nadziejach pokładanych w nowym rządzie kanclerz Angeli Merkel, ale
                                                  pozostaje dla nich kwestią otwartą, czy "wielka koalicja" CDU-SPD zdobędzie się
                                                  na konieczne reformy, na przykład w przestarzałym systemie opieki zdrowotnej.

                                                  Niektóre nowe kraje UE robią - zdaniem CER - szybkie postępy na drodze reform,
                                                  na przykład Litwa, Łotwa i Estonia, którym autorzy raportu wróżą dwukrotne
                                                  podwyższenie stopy życiowej w ciągu dekady. CER chwali też Węgry i Słowację, a
                                                  spośród starych członków - Irlandię, która w rankingu szybko pnie się do góry.

                                                  Poza Niemcami na cenzurowanym są kraje basenu Morza Śródziemnego z Włochami na
                                                  czele; raport zwraca uwagę na rozrastającą się w nich nieskuteczną biurokrację,
                                                  nadmiar przepisów, złą infrastrukturę i wysokie stawki podatkowe.
                                                  • saxe Re: Za Bułgarią i Rumunią .... 21.03.06, 09:41
                                                  • duch3 Zagrożenie demokracji dostrzega 23%zwolenikowPiSu 22.03.06, 00:35
                                                    Sondaż PBS: Coraz mniej IV RP


                                                    Piotr Pacewicz 22-03-2006, ostatnia aktualizacja 21-03-2006 21:31

                                                    Coraz mniej ludzi dostrzega budowę IV RP, coraz więcej widzi zagrożenie
                                                    demokracji. Niemal wszyscy mają dość kompromitacji polityków

                                                    Co się właściwie dzieje w Polsce - zapytaliśmy w pierwszy weekend lutego, gdy po
                                                    zawiązaniu paktu stabilizacyjnego PiS toczył wojnę z mediami. Te same cztery
                                                    pytania powtórzyliśmy w ostatni weekend, gdy prezes Kaczyński ogłaszał klęskę
                                                    paktu i znów zapowiadał rychłe wybory.

                                                    Zmiany są wyraźne.

                                                    W czasie tych sześciu tygodni ubyło ludzi przekonanych, że "postępuje budowa
                                                    Polski uczciwszej, sprawiedliwszej, życzliwszej ludziom": w lutym było ich 35
                                                    proc., jest 28 proc. Nic dziwnego, skoro nawet prezes Kaczyński uznał, że w tych
                                                    warunkach budować jej się nie da.

                                                    Budowę IV RP wciąż widzi jednak wokół siebie aż 66 proc. zwolenników PiS (tylko
                                                    14 proc. PO oraz 6 proc. SLD). Wiarę w partyjne hasło zachowują raczej ludzie
                                                    starsi i mniej wykształceni.

                                                    Obok ideowej słabnie też rządowa noga PiS. Spada liczba przekonanych o
                                                    wyjątkowej sprawności rządu Marcinkiewicza (to mocne sformułowanie, oceny rządu
                                                    w sondażach zaufania wypadają lepiej).

                                                    Krytycy PiS twierdzą, że partia Kaczyńskich zmierza w stronę państwa
                                                    autorytarnego. Tezę o "zagrożeniu demokracji i praw człowieka" popiera już
                                                    połowa Polaków, o 7 pkt proc. więcej niż w lutym. Z poprzednich sondaży "Gazety"
                                                    wynikało, że opinia publiczna znaczną większością odrzuca pomysły ograniczenia
                                                    wolności słowa, a w sporze PiS z mediami stoi po stronie mediów.

                                                    Zagrożenie demokracji dostrzega nawet 23 proc. zwolenników PiS, 52 proc.
                                                    Samoobrony (!), 59 proc. PO i aż 88 proc. SLD.

                                                    Pogarsza się ocena polskiej polityki. Już 81 proc. badanych uważa, że weszliśmy
                                                    na nieznany wcześniej poziom kompromitacji. Tu niemal nie było różnic czy to
                                                    generacyjnych, czy partyjnych.

                                                    W porównaniu z lutym zmalała liczba odpowiedzi "trudno powiedzieć", a wzrosła
                                                    ocen zdecydowanych, zwłaszcza krytycznych wobec rządzących. Polaryzacja opinii
                                                    postępuje.

                                                    Jak już podawaliśmy, w tym sondażu poparcie dla PO wyniosło 32 proc., dla PiS 31
                                                    proc.

                                                    Sondaż PBS dla "Gazety Wyborczej", 18-19 marca, próba reprezentatywna 1081 osób
                                                  • emi53 Pojedynek gigantów... 22.03.06, 14:12
                                                    Jest coraz bardziej interesujący.Mam na myśli wojnę jaką między sobą toczą PO i
                                                    PIS.Można pisać,że PIS toczy wojnę z mediami/tak sądzi - PO /,a także ,że PO za
                                                    pomocą mediów za wszelką cenę zwalcza PIS/to osąd - PIS-u/.
                                                    Racja jest po stronie PIS-u jak i PO.
                                                    Oceną tej wojny -"pojedynku gigantów obecnej polskiej sceny politycznej " -
                                                    będą wyniki wyborów parlamentarnych przeprowadzonych prędzej,czy później...
                                                  • duch3 Our government has a big notowania in sondaże ::-) 07.04.06, 07:47
                                                    Myślałem że pękne ze śmiechu :)

                                                    PRZEGLĄD PRASY. "Rzeczpospolita" sprawdziła znajomość języków obcych wśród
                                                    parlamentarzystów. Z testu przeprowadzonego przez dziennik wynika, że można
                                                    pracować w parlamentarnej grupie polsko - brytyjskiej, nie znając ani słowa po
                                                    angielsku

                                                    Lektor języka angielskiego - podający się za zagranicznego dziennikarza -
                                                    dzwonił do posłów, by dowiedzieć się, jaka jest sytuacja polityczna w Polsce. I
                                                    tak, okazało się, że niektórzy posłowie słysząc w język obcy, od razu odkładają
                                                    słuchawkę. Inni przyznają rozbrajająco, po polsku, że nie rozumieją, co się do
                                                    nich mówi. Jeszcze inni informują "I don't speak english". Są też tacy, którzy
                                                    nieskładnie, z błędami, ale próbują rozmawiać.

                                                    "Rzeczpospolita" przytacza kilka przykładów rozmowy z lektorem. I tak, na
                                                    przykład Łukasz Zbonikowski z PiS, który jest członkiem grupy polsko -
                                                    irlandzkiej, miał problemy ze zrozumieniem słowa "Norway". Na pytanie, czy nowe
                                                    wybory byłyby dobre dla PiS opowiedział: "Our government has a big and good
                                                    notowania in sondaże". Z kolei Andrzej Pałys z PSL od razu przyznał, że nie zna
                                                    angielskiego. "I don't know English, nie mówię po angielsku, nie dogadamy się
                                                    chyba" - powiedział swojemu rozmówcy. Do nieznajomości angielskiego, tym razem
                                                    po polsku, przyznała się też Renata Beger z Samoobrony, która zasiada w grupie
                                                    polsko - japońskiej.

                                                    "Rzeczpospolita" pisze, że spośród ponad 20 rozmówców na lektorze wrażenie
                                                    zrobiło zaledwie kilka osób. Największe - senator Urszula Gacek z PO, a także
                                                    Paweł Zalewski z PiS oraz Izabela Jaruga - Nowacka z SLD.
                                                  • rogeer Re: Our government has a big notowania in sondaże 09.04.06, 16:09
                                                    Czytałem ten artykuł poprostu żenada:) Nawet jeśli nie potrafią mówić po
                                                    angielsku to powinni mieć w okolicach swojej osoby kogoś kto by umiał. Nie mówie
                                                    żeby każdy poseł miał tłumacza na każdy język świata albo coś w tym rodzaju,
                                                    poprostu angielski jest na tyle uniwersalnym językiem, że każdy na wyższym
                                                    stanowisku powinien znać albo mieć tłumacza żeby w razie potrzeby nie wyszedł na
                                                    głupka:)
            • emi53 Re: powiem tylko tak.... 03.02.06, 21:09
              Ponoć to Platforma miała być zatapiana...
              Co będzie z PiS -em ? Poczekajmy -pożyjemy,zobaczymy...Jeśli źle postępuje -
              przegra następne wybory,jeśli dobrze - Twoje nadzieje się urzeczywitnią...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka