Dodaj do ulubionych

Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.04, 21:40
Reprezentacja Polski jest wręcz wymarzonym przeciwnikiem dla każdej drużyny.
Reprezentuje duży, europejski, kraj. Grający w nim zawodnicy grają w klubach
które liczą się w wielkiej piłce, więc ewentualna porażka z taką drużyną może
zostać prosto wytłumaczona w ten sposób. Ale porażka z naszą reprezentacją –
co smutne dla nas – nie jest bardzo prawdopodobna. Widać to choćby po
reakcjach kibiców na stadionie – gdy przeciwnicy strzeli nam dziś gole na
Rasundzie, to nie wywoływało to wybuchu wielkiej euforii, szalonej radości
strzelca, tylko oklaski i uniesiona ręka gracza, tak, jakby to że strzelenie
gola biało-czerwonej kadrze było kwestią czasu. Ale dlaczego tak jest ?

Zostawmy wątki finansowe, bo o tym możemy tylko spekulować, a po co to robić
skoro nie mamy o tym temacie 100% rozeznania. Zresztą nie uprzejmie rozmawiać
jest o nie swoich pieniądzach.

Jednakże to co dzieje się na boisku i wokół niego może wprowadzić w lekkie
przygnębienie. Najoczywistsza prawda padająca po meczu który się przegrywa
jest taka iż „przeciwnik był lepszy” i to się prawie zawsze zgadza, jako
naród jesteśmy gorsi pod względem umiejętności od wielu innych. Widząc na
własne oczy jakie są warunki szkolenia, baza treningowa u nas a w innych
krajach nie pozostaje mieć żadnych złudzeń jak możemy mieć
piłkarzy „technicznych” skoro dzieciaki od najmłodszych lat trenują na
boiskach które swoją płytą, jej równością, przypominają trawniki przed
blokiem, choćby chciały to przegrają z kępą trawy. Oczywiście że są dobre
ośrodki, ale zdecydowanie ich za mało. Ale nawet nie to jest decydującym
czynnikiem. Można nie mieć wielkich umiejętności, ale zniwelować to wolą
walki, wysiłkiem włożonym podczas meczu – udowodnili to Norwegowie wchodząc i
grając na mistrzostwach świata w USA`94. Walcząc zniwelowali swoje braki w
porównaniu do innych ekip i dało im to bardzo dobre rezultaty. Natomiast u
nas i tego brak. Bo po meczu ze Szwecją wszyscy wiedzą kto był najlepszym
naszym zawodnikiem (specjalnie nie używam nazwisk, bo nie chodzi o kolejny
lament, albo kolejne ocenianie kogokolwiek) biegał, walczył, „szarpał” i
zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie – a jest graczem wprawdzie solidnym,
lecz daleko mu do klasy najlepszych piłkarzy świata – więc został gwiazdą
meczu nie ze względu na umiejętności. Ale on był tylko jednym z jedenastu na
boisku. A inni ?
Spójrzcie Państwo na mecz i powiedzcie czy was to już nie męczy iż każdy na
boisku troszczy się tylko o siebie, aby mógł po meczu móc mieć dobry występ
na swoim koncie, a czy w przegranym czy wygranym meczu to już nie istotne.
Ileż to razy zawodnik z orłem na piersi jest osaczony przez kilku rywali, nie
dostanie pomocy od partnera z drużyny tylko stoi i przygląda się obok czy
tamten sobie poradzi i wtedy może ruszy, a że potem po stracie piłki może
wpaść bramka to można się martwić później ?
Mnie osobiści kłuje w oczy taka „wrodzona nieporadność” i niemoc w naszej
reprezentacji. Od ponad dekady gdy nasza drużyna atakuje, to w polu karnym
przeciwników jest jeden, góra dwóch napastników, a obrońców kilku więcej, cóż
on zdziałają zatem? Inni się nie podłączają bo boją się spróbować, boją się
zagrać ofensywnie, bo troszczą się o zabezpieczenie swojej bramki, bo wiedzą
że potem ciężko nam to odrobić i koło się zamyka. Ale jak mamy zdobywać
gole ? Grając w ten sposób stwarzamy jedną, góra dwie okazje do strzelenia
bramki na mecz. Jak się uda tego gola strzelić a później jeszcze uda się nie
stracić to jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa.
Niemoc czują wszyscy, bo nawet komentatorzy stwierdzają jak dziś: „No prawie
nam się udało dotrzymać 0:0 do przerwy” a gdzie jakaś chęć obejrzenia
zwycięstwa ? Czemu wszyscy, z komentatorami na czele nie mówimy „Niestety nie
udało nam się jeszcze zdobyć gola do przerwy”. Czemu zawsze myślimy w
kontekście że dobry wynik to już remis z lepszym rywalem, dlaczego nie chcemy
grać o większe stawki, o zwycięstwo, tylko hołdujemy przeciętności ?
Wokół piłki jest też zbyt wielu „znawców”, ale niewielu z nich powinno się
tym zajmować. Bo nawet rola komentatora jest bardzo odpowiedzialna (wiadomo
jaką siłę mają media). Po dzisiejszym meczu ze Szwecją można na podstawie
wypowiedzi komentatorów wysnuć wniosek, iż nasz bramkarz spisywał się
fenomenalnie, bo tak był zachwalany, pomimo tego co robił na boisku. Dopiero
redaktor w studio (i to tylko dzięki temu że zerwało się połączenie, bo w
przeciwnym wypadku nie miałby możliwości powiedzenia tego) stwierdził
oczywistą prawdę że bramkarz sprezentował trzeciego gola zachowując się jak
amator. Dlaczego dwoje ludzi widzących ten mecz na żywo na stadionie tego nie
widziało ? Oni wytworzyli bardzo pozytywny obraz tegoż gracza, co nie
zgadzało się z rzeczywistością. (Swoją drogą zastanówcie się Państwo,
dlaczego po każdej strzelonej bramce szwedzki realizator TV, pokazywał
długie, wręcz szydercze zbliżenia naszego gracza z nr 1).
Ja nie chcę marudzić, zrzędzić, pouczać bo ani nie mam do tego czelności
ani „papierów” na to. Chciałbym tylko, aby skoro jedenastka biegających ludzi
która nazywa się „reprezentacją” czyli reprezentuje naród w tym i mnie,
robiła to tak abym mógł się czuć godnie reprezentowany. Dlatego czekam na
dzień w którym w końcu zobaczę drużynę która wyszła na boisko chcąc wygrać,
zrobiła to tak aby było widać że im na tym zależało. A wówczas, nawet przy
niekorzystnym wyniku, będę mógł powiedzieć „nie byliśmy gorsi”. Tylko ciekawy
jestem, czy to tylko mi na tym zależy ?
Obserwuj wątek
    • Gość: kazio Re: Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej IP: *.access.uk.tiscali.com 06.06.04, 14:43
      Wegrzy czekaja na to samo juz 60 lat i tez nie moga sie doczekac.
      A jesli chodzi o naszych pilkarzy to oni sa przecietnymi Polakami wiec nie
      oczekuj od nich cudow.
      Ogromna wiekszosc Polakow to lenie, ludzie bez charakteru, determinacji a
      interesuje ich tylko kto ile zarabia ale juz nie to dlaczego.
      Najlepszy przyklad masz chyba po tych tysiacach ktorzy z podwinietym ogonem
      wracaja z Londynu bez pieniedzy. Oni mysleli ze jak tam sie zjawia to anglicy
      beda czekali z szeroko otwartymi ramionami ze zorganizowana dla nich praca i
      mieszkaniem.
      Ci ci wierza w ciezka prace, maja determinacje dadza sobie tam rade, ogromna
      jednak wiekszosc sa tacy jak nasi pilkarze i inni sportowcy z Polski.

    • humbak Re: Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej 06.06.04, 17:38
      No dobra. Ale z tą bazą nie jest do końca tak. Niejeden spośród najlepszych
      piłkarzy uczył się grając na asfalcie lub w piachu.
      Ja myślę, że u nas jest jeszcze taki problem, że nikt nie szuka talentu.
      Powinni się chyba zajmować tym nauczyciele wf-u, ale ci zaczynają się
      interesować umiejętnościami swych podopiecznych, jak ich talent zaczyna "wlić
      po oczach". Tak jest we wszystkich dyscyplinach. Tymczasem talent trzeba
      znależć i pielęgnować.
      Zły jest też jak się zdaje system szkolenia. Pamiętam jak była w Gazecie
      opisywana sytuacja, jak Boniek, będąc jeszcze trenerem reprezentacji pokazywał
      naszym wspaniałym orłom, jak przyjmować piłkę zewnętrzną stroną stopy w pełnym
      biegu. To jest śmieszne!
      Nie wierzę, że są narody bardziej uzdonione do piłki nożnej. Są po prostu
      takie, które ją kochają i potrafią znaleźć i zadbać o takich jak Pele,
      Maradona, Platini, Zidane, Puskas itp. Nas jest prawie 40 mln. Trza po prostu
      poszukać.
      • morsa Re: Reprezantacja Polski w Pi3ce Nożnej 06.06.04, 18:31
        Czy warunki treningow pilkarzy byly lepsze w latach 70-tych?
        Nie. A jednak mielismy mocna druzyne.
        Ja niestety nie wiem, co sie stalo z polskim futbolem.
        Brak motywacji, za malo marchewki? Nie oplaca sie?
        • Gość: adas Re: Reprezantacja Polski w Pi3ce Nożnej IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 06.06.04, 19:10
          Tak, tylko że w latach siedemdziesiątych, a bardziej w sześćdziesiątych:
          - stadiony przypominały zachodnioeuropejskie
          - warunki treningowe przypominały zachodnioerupejskie
          - sposób szkolenia był podobny jak w innych krajach
          - ba, pieniądze inwestowane w piłkę nie odbiegały od inwestowanych w innych
          krajów aż tak jak teraz
          - traktowano piłkę równie poważnie jak w zachodniej Europie,
          itd.
          Świat, a szczególnie Europa strasznie uciekły w latach siedemdziesiątych i
          osiemdziesiątych praktycznie w każdym względzie, (infratuktura, podejście,
          metody treningowe, medycyna itd.) piłka stała się pełnoprawną częścia wielkiego
          biznesu, a w Polsce nie.
          • Gość: Porter Re: Reprezantacja Polski w Pi3ce Nożnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 23:44
            Owszem, w latach siedemdziesiatych nasze stadiony przypominaly te
            zachodnioeuropejskie, z tym, ze sprzed wojny.
            A nasza reprezentacja gra tak, jak gra, bo mamy beznadziejnych trenerow. Czasem
            jakis polski pilkarz gra w dobrym klubie i osiagnie sukces zagranica. Trener -
            nigdy. A jesli do Polski przyjedzie pracowac jakis przecietny chocby trener
            zagraniczny - jak Okuka, czy Kasperczak, to wygrywa tytul.
            Nasi trenerzy wiedza, ze sa slabi i nie umieja ustawic taktyki, wiec z
            zagranicznymi przeciwnikami graja defensywnie. Do tego, nasi zawodnicy
            oszczedzaja sie grajac w reprezentacji, wiec tez graja tchorzliwie. I wlasnie
            dlatego tak to wyglada, jak w sobote ze Szwecja.
            • Gość: adas Re: Reprezantacja Polski w Pi3ce Nożnej IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 07.06.04, 00:07
              Z tymi stadionami nie przesadzaj, lata siedemdziesiąte to jeszcze czasy
              przedkrzesełkowe:) Teraz jesteśmy znacznie dalej...
              Trenerzy z zagranicy mają jeszcze jedną przewagę - kosztuję drożej, to ich
              prezes tak szybko nie wyrzuci, a piłkarze się go trochę boją.
              • Gość: grek Re: Reprezantacja Polski w Pi3ce Nożnej IP: *.noname.net.icm.edu.pl 07.06.04, 15:12
                moim zdaniem wszystko lezy w mysli szkoleniowej.
                idealny przyklad to wisla, ktora po objeciu przez kasperczaka umiala normalnie
                na srednim europejskim poziomie rozgrywac pilke. poza tym kazdy zawodnik mial
                swoje miejsce na boisku i nie bylo tego co obecnie np. legii, ze jeden prowadzi
                pilke, a reszta stoi kilka metrow od niego i czeka az ten im poda. kiedy sie
                patrzy na gre legii ma sie wrazenie, ze boisko jest dla nich za male. nie wiem
                z czego to wynika... wisla zawsze grala z polotem, akcje mialy tempo,
                zawodnicy "czuli gre", podobnie bylo z groclinem. wydaje sie, ze ogromna role
                odgrywa trener, a nie sami pilkarze. w sumie z tego co pamietam legia za okuki
                tez miala okresy naprawde ladnej gry...
                jezeli chodzi o reprezentacje to sytuacja jest analogiczna. widac, ze janas sie
                stara, ale jak narazie nie bardzo mu wychodzi. zobaczymy jak bedzie w
                eliminacjach, bo mecze towarzyskie nigdy nie daja pelnego obrazu.
                • Gość: tomek74 Re: Reprezantacja Polski w Pi3ce Nożnej IP: 194.205.123.* 07.06.04, 18:14
                  Będzie krótko, bo czas mnie goni i na razie na temat nowzałożonego forum, a nie
                  tematu, czyli naszej biendej narodowej: Gratulacje! Dawno nie czytałem w
                  internecie tak wyważonych, spokojnych i pozbawionych zajadłości postów
                  poświęconych piłce nożnej. Postów jest już kilka, a jak dotąd nikt nikogo nie
                  zbluzgał, za to że obraził jego ukochany zespół, gracza, trnera, czy kogo tam
                  jeszcze. Skoro już należymy do tego nieszczęsnego i przeklętego przez los
                  gatunku, jakim jest kibic polksiej piłki nożnej na początku XXI wieku, to
                  przynajmniej bądźmy mili dla siebie. Jeszcze raz gratulacje! A w kwestii
                  meritum pozwolę sobie coś skrobnąć, gdy czas pozwoli.
                  Pzdr.
            • mar_ska Re: Reprezantacja Polski w Pi3ce Nożnej 08.06.04, 08:05
              Już nie przesadzajmy: Kasperczak to przecież jednak polski trener któremu się
              powiodło za granicą. Ale generalnie się zgadzam : jedna jaskółka wiosny nie
              czyni.
    • Gość: gigant Re: Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej IP: 80.55.59.* 07.06.04, 19:19
      Pełna kwintesnecja prawdy o naszym futbolu. Zdaje sie ,że rozumiesz piłkę .
    • Gość: aero Re: Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej IP: *.kom / *.man.kn.pl 07.06.04, 19:33
      Jedna z newralgicznych przyczyn braku sukcesow polskiej reprezentacji jest wg
      mnie fatalne prowadzenie juniorow w wieku, kiedy staja sie seniorami lub
      przechodza do pierwszych druzyn.
      1 sprawa - w polskich klubach pierwszoligowych zalosni trenerzy (i ci, ktorzy
      maja realny wplyw na ich prace, czyli np. dzialacze) boja sie wstawic do
      pierwszego skladu 17-latka, skoro moga "zagrac" 34-letnim doswiadczonym i
      obytym w "swiatowej pilce" graczem. - Na szczescie ostatnio coraz czesciej w
      naszej ekstraklasie widac mlodych zdolnych, choc moze nie grajacych caly mecz,
      ale juz w druzynie pierwszoligowej.
      2 sprawa - chlopaki z juniorskich druzyn, kiedy koncza 18 lat, sa rozrzucani po
      jakichs 3-cich, 4-tych ligach i tam dogorywaja na krzywych boiskach, posrod
      zdegenerowanych dzialaczy i seniorow. Tam nigdy nie beda mogli zablysnac, bo
      zdlawi ich silowy defensywny futbol.
      3 sprawa - scouting. W Polsce jest w powijakach, a to, ze znalezli niedawno
      jakiegos Korzyma, to wlasnie dowod na ten stan. Co tydzien powinnismy sluchac o
      polskich juniorach testowanych w dobrych euro-klubach, a nie raz na kilka lat.

      Pozdrawiam wszystkich, ktorzy sie w tym watku wpisali. Forum tez moze byc polem
      konstruktywnych dyskusji, a nie tylko glupich hasel typu: "Moj klub jest
      lepszy, a Twoj to ch..." :)
      • mar_ska Re: Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej 08.06.04, 08:19
        Masz jak najbardziej rację , ale coś bym tu jeszce doprecyzował.
        Fundamentalne wydaje się tragiczne szkolenie młodzieży w założeniu że wituozów
        piłki i tak nie można wykształcić w polsce, w związku z czym gra kombinacyjna
        nie dla nas. Nic bardzie błędnego : Wisła i Groclin są powyższego twierdzenia
        zaprzeczeniem (gdy te kluby były w formie i drużyny były zgrane to czasem aż
        przyjemnie było popatrzeć jak piłka "chodzi" po boisku - zwłaszcza w Wiśle).
        Wystarczyło trochę pracy naprawdę dobrego trenera żeby coś zaczeli grać. A
        pomyślcie jak mogło by to wyglądać gdyby od najmłodszych lat nie wciskano im,
        że w ten sposób to Polacy nie są w stanie. I to chyba tyle : bez solidnych
        podstaw nauczania, w wieku kiedy młody człowiek najwięcej chłonie (zwłaszcza
        jego ciało : koordynacja) możemy co najwyżej czasem wygrać z solidnymi
        europejskimi drużynami i to wtedy gdy tym drużynom specjalnie nie zależy
        (wyjątkiem może mecz z Włochami ale oni chyba jednak troche na początku
        przeszli obok meczu).
    • Gość: tom I NIE tylko Janas jest winny !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 01:30
      Dobrze, że napisałeś w swoim liście dużo o całym zespole, jego (nie)zgraniu.

      Bo ja zawsze po meczu tylko słyszę, że winny porażki jest wyłącznie trener, że
      nie przygotował drużyny, że nie wpuścił tego czy innego, że w ogóle źle ustawił
      zespól, a najlepiej, żeby go od razu odstrzelić i dać na to stanowisko [tu lista
      "ekspertów", którzy i tak niewiele by nowego wnieśli].

      Janas dostał zadanie przeprowadzenia drużyny przez eliminacje i czasu tego (na
      szczęście) nikt mu raczej nie odbierze - sygnały co do tego ze strony Związku są
      dosyć wyraźne. I jest to bardzo dojrzałe postanowienie PZPNu - nie uleganie
      presji niezadowolonych pseudo-ekspertów, opinii publicznej, która często z
      perspektywy jednego meczu ocenia całą pracę trenera. Poczekajmy na "prawdziwe"
      mecze, poczekajmy aż się skończą eliminacje i wtedy będziemy Janasa oceniać. Co
      by to była za praca z drużyną, jeśliby po 2 - 3 przegranych meczach wymieniać
      trenera? Przecież z porażek wyciąga się wnioski i dzięki temu polepsza grę.

      Mam więc nadzieję, że PZPN myśli tak jak ja i pozwoli mu popracować do końca
      eliminacji, bo wtedy dopiero będzie można go rzetelnie ocenić i sprawdzić, czy
      wykonał powierzone mu zadanie (nie można tego przecież zrobić w trakcie eliminacji).
      • tasta ciekawie piszecie 08.06.04, 08:22
        tych powodow, ktore czynia polski futbol istna karykatura jest z pewnoscia cala
        gama; jak to sie jednak dzieje, ze inne nacje, ktore historia potraktowala
        podobnie, potrafia w pilke grac? Czesi, Rumuni, Balkany, Bulgarzy - narody i
        regiony mniejsze, a jakich swietnych maja pilkarzy...
      • Gość: tomek74 Re: I NIE tylko Janas jest winny !! IP: 194.205.123.* 08.06.04, 08:51
        Wiesz, co, jeszcze miesiąc temu bym się z tobą zgodził, ale dziś już sam nie
        wiem... Nie miałbym pretensji o porażkę ze Szwecją, ale moim zdaniem ten mecz
        pokazał, że Janas jako trener niczego się nie uczy, nie wyciąga żadnych
        wniosków, a to chyba u trenera grzech śmiertelny.
      • Gość: raq Re: I NIE tylko Janas jest winny !! ale szkoda.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.06.04, 15:17
        ....szkoda przynajmniej trochę, że nie zostawili Engela po mistrzostwach. prosta
        prawda mnie skłania do takiej opinii - człowiek uczy się na błędach, a Engel na
        zadufanego w sobie i nie przyznającego się do błędów nie wygląda. Pewnie
        zrozumiał - już przed meczem z USA - że zapewnienie ciepłej posadki zwycięzcom
        eliminacji MŚ kilka miesięcy przed finałami zaszkodziło drużynie. Zbyt wiele
        innych błędów nie popełnił, do tego odkrył dla reprezentacji kilku piłkarzy -
        choćby Krzynówka, który 4 lata temu sprawiał wrażenie, jakby za chwilę miał się
        przewrócić na piłce. i umiejętnosci motywacji nie można mu odmówić, co
        powtarzali sami piłkarze.
        mam nadzieję, że Janas też prędzej czy później pokaże, że czegoś się o tej
        reprezentacji nauczył. Na marginesie - dlaczego nie pociągnął dalej w kadrze
        takiego ustawienia jak z Włochami i Serbią / Czarnogórą? Czy teraz to zmienia,
        bo chce się przekonać, że inne ustawienia są gorsze? Mam nadzieję....


        • Gość: tomek74 Re: I NIE tylko Janas jest winny !! ale szkoda... IP: 194.205.123.* 08.06.04, 15:27
          Im niżej polska piłka, tym cieplej wszyscy myślą o Engelu. Z jednej strony to
          racja co piszesz, ale z drugiej Engel sam przyznawał, że skład na USA był
          torchę przypadkowy, na zasadzie, żeby wszyscy zawodnicy mieli zaliczony występ
          na MŚ. A jak to jest z uczeniem się na błędach? Nie wiem, Dudek w jednym z
          wywiadów mówił, że po mistorzstwach to był już inny Engel, świadomy błędów
          jakie popełnił. Ale on sam niezbyt chętnie się do tych błędów przyznaje. No i
          był bardzo przywiązany do zawodników. Kto wie, czy do dzisiaj nie mielibyśmy w
          kadrze Świerczewskiwego z Kałużnym...
      • Gość: Bobek Czyzby Janas byl niewinny? IP: *.radianinc.com 08.06.04, 19:24
        Jezeli chcemy nastepne Mistrzostwa Swiata ogladac bez udzialu Polakow to Janas
        musi zostac i spartaczyc swoje dzielo do konca. Tylko po co to komu?
    • Gość: tomek74 Na kazdym zebraniu... IP: 194.205.123.* 08.06.04, 13:20
      Oj, coś się gadka nie klei, czyżby temat był tak beznadziejny, że nikt nie ma
      ochoty go podejmować? Na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi zacząć
      pierwszy, więc ja zarzucę temat. Jak to jest, że dostaliśmy się do poprzednich
      MŚ? Pytam nie bez przyczyny, bo to w końcu jedyny promyczek nadziei, że coś
      jednak potrafimy w piłce zdziałać? Ja mam czasem wrażenie, że zadziałała
      statystyka: Po prostu 40-milionowy kraj, w którym sportowcem roku zostaje
      piłkarz, który strzelił gola w przegranym meczu z Anglią, raz na 16 lat trafia
      na słabszą grupę, rywali w słabszej formie, a kilku jego zawodników jest akurat
      w życiowej dyspozycji. I tyle. A może się myle? Może w tym była jakaś myśl,
      jakaś koncepcja, której warto by się trzymać, by osiagnąć choćby pzoiom z
      czasów Engela?
      Pzdr
      • a.adas Zbiorcze wnioski 08.06.04, 13:56
        Juniorzy - już niczego nie rozumiem. Jest tak - najpierw wszyscy mówią, że
        polscy juniorzy wygrywają dzięki lepszemu wybieganiu, sile itd. (czyli lepszymi
        umiejętnościąmi fizycznymi). Potem ci sami "fachowcy" bredzą, że przeciwnicy
        dopiero w dwudziestym roku życia do techniki i TAKTYKI dokładają siłę. Po
        pierwsze, z takiego szkolenia mamy być dumni?, po drugie - jak któraś gwiazdka
        wyjedzie zagranicę (typu Kosowski) to się skarży na intensywnosć treningów.
        Czyli Polacy nie potrafią nic? Nawet biegać?
        Przejrzyjcie składy na EURO - roi się w nich od dwudziestolatków, w Polsce o
        23 -25 latka czasem się słyszy - perspektywiczny albo młody. A 27 latek jest
        już zbyt stary.
        Przy Kosowskim wychodzi poziom zaangażowania i profejonalizmu. Jeśli zawodnik
        jednego z najtwardszych trenerów w Polsce mówi, że w Wiśle to była zabawa, a
        nie piłka - to jak jest w innych klubach. Pamiętam też wywiad z Szymkowiakiem w
        którym głosił (po przyjściu Kasperczaka): okazuje się, że nawet u
        dwudziestopięcioletniego zawodnika można poprawić technikę. A przedtem co robił?
        Na polską piłkę nie sposób spojrzeć jak na sensowny biznes. Jest domeną
        kombinatorów, mitomanów i pzprowskich aparatczyków. Drzymała zbudował
        nowoczesny klub na mniejszą skalę (bo w większym mieście nikt go nie chciał -
        Poznań), a właśni pracownicy go kopią w dupę.
        Engel miał szczęście, i do pewnego czasu pomysł. Trafił na moment w którym
        można było znależć 20 zawodników w optymalnym momencie kariery i to wypaliło. W
        latach 2001-2002 już i piłkarze mieli problemy, i sam Engel zaczął fuszerować,
        zajmował się wszystkim tylko nie piłką. No i grupa w stanie kryzysu - Ukrainie
        zawsze czegoś brakuje - a spójrzcie potencjał i ludzki i finansowy większy niż
        polski, Nortwegia spadła na same dno, Walia dopiero się odbudowywała.
        Olisadebe, pociągnął tą drużynę fenomenalnie.
        Wiesz co Polska od zawsze ma ponoć wielki potencjał piłkarski. I zawsze coś
        przeszkadzało, a to doktrynalny komunizm( Cieślik, Pohl, Brychczy), a to
        żarłoczy kapitalizm (Dziekanowski, Kosecki, Wdowczyk). Same zmarnowane,
        niewykorzystane w pełni talenty. I to chyba kolejny mit - choć jak go połączyć
        z medalami MŚ - to jest naprawdę elitarna grupa, przy zdobyciu więcej niż
        jednego, można mówić o wejściu do grona wielkich. Wyżej są tylko mistrzowie
        świata:)
        Reprezentacja była prowadzona w miarę sensownie tylko dwa razy - w latach
        trzydiestych - i budowała się naprawdę mocna ekipa, moze nawet na miare medali?
        i potem 70 tych. A tak, to karuzela pomysłów, trenerów, prezesów itd. Moze tu
        jest odpowiedź?
        Pozdrawiam
        adas
      • Gość: lenny Re: Na kazdym zebraniu... IP: *.gjpoland.com.pl / *.gjpoland.com.pl 08.06.04, 18:57
        Wiele juz tutaj zostalo napisane i poruszono wiele watkow. A w zwiazku z tym,
        ze mamy nad Wisla 40 milionow tak lekarzy jak i trenerow dodam cos od siebie.
        Mysle, ze pewne wnioski z calej dyskusji trzeba rozgraniczyc na ogolne jak i
        bardziej szczegolowe.
        Piszac o ogolach mam na mysli szkolenie dzieci (nie mlodziezy!), klase trenerow
        to wykonujacych oraz ogolny klimat dla sportu.
        Nikt mi nie wmowi, ze mamy mniej zdolny narybek od chociazby naszych
        poludniowych sasiadow (np. Czesi). Czy ktos pamieta co o czeskiej bazie
        sportowej opowiadal w wywiadach Liczka bedac jeszcze trenerem Polonii? On wcale
        nie koloryzowal - takie sa realia. Tyle tylko, ze lepsze stadiony, wieksza
        ilosc trawiastych boisk to tylko czubek gory lodowej. Za tym ida srodki na
        trenerow - pasjonatow, rzetelnie wyksztalconych nie w pozal sie Boze
        grajdolkach typu "kuleszowka". Posiadajcych dyplomy uczelni sportowych i
        majacych szerokie pojecie nie tylko o taktyce ale o tak zasadniczych czynnikach
        dla sportu jak fizjologia, psychologia i pedagogika. I tacy ludzie maja
        mozliwosc SZKOLIC a nie TRENOWAC dzieci juz w wieku 6-7 lat.
        Czy ktos zawraca sobie glowe w Polsce tym, ze trampkarze w Polsce zamiast uczyc
        sie techniki strzalu, przyjecia pilki zmuszani sa do kilometrowych
        przebiezek(!!!) z plecakami obciazonymi olowiem? To wszystko dzieje sie na tzw.
        obozach przygotowawczych z inspiracji trenerow -instruktorow juz na tym etapie
        szkolenia. Panowie Instruktorzy walcza o WYNIK a nie o harmonijny rozwoj swoich
        podopiecznych. Inna rzecz, ze sami sa rozliczani przez Panow Prezesow z wynikow
        w poszczegolnych kategoriach wiekowych.
        Dalej: zalozmy, ze przez ten specyficzny system szkolenia przebija sie jakis
        procent najsilniejszych - nie pilkarsko, tylko fizycznie. Ile spotyka sie
        przypadkow, ze majac do wyboru wyrosnietego ale "surowego" pilkarsko chlopaka a
        brylancik pokroju przyszlego Brychczego, Pan Trener woli wybrac tego
        pierwszego.
        Nastepna sprawa - te dzieciaki od malego maja kompletnie przewracane w glowach.
        Jesli ktos mial do czynienia z pilka mlodziezowa wie, ze kupowanie meczow
        rozpoczyna sie juz na tym szczeblu. Jedyna roznica polega na tym, ze tam
        dotyczy to Panow Trenerow i Panow Prezesow. Dzieciak tylko slyszy w przerwie,
        ze ma zagrac w taki a nie inny sposob. Zapewniam, ze tzw. wspolzawodnictwem
        sportowym ma to tye wspolnego co rozgrywajacy Zidane z rozgrywajacym
        Lewandowskim.
        Tyle moich wynurzen o ogolach. A co do obecnej sytuacji w pilce doroslej:
        pomimo tych wszystkich wynaturzen nikt mi nie wmowi, ze nie da sie
        wyselekcjonowac 20 ludzi do GRANIA w pilke a nie tylko PRZESZKADZANIA. I na tym
        polega roznica pomiedzy np. Engelem i Janasem. Owszem, ten pierwszy nie
        potrafil poradzic sobie z samym soba i pare rzeczy go ewidentnie przeroslo.
        Jednak nie mozna mu odmowic POMYSLU na to co zrobil. Pomijajac juz takie
        zrzadzenia losu jak drobny kryzys Norwegow, nie traktujmy awansu do MS tylko w
        kategoriach szczescia. Ono naprawde sprzyja lepszym a na pewno tym, ktorzy
        CHCA. A ekipa Engela naprawde chciala. Ktos powie, ze wczesniej cudotworca
        Wojcik potrafil praktycznie tych samych ludzi motywowac jak malo kto. Ale co
        zrobil w kluczowym meczu na Wembley? Wystawil siedmiu czy osmiu obroncow!
        Okazal sie cudotworca idealnym na Moldawie co teraz potwierdza na podobnym
        poziomie w Swicie:)
        Engel mial pomysl i potrafil przekonac nawet Swierczewskiego, ze nie kazde
        podanie ma byc poprzedzone 30 metrowym holowaniem pilki wszerz boiska.
        Oczywiscie mial tez rozne wpadki typu zawodnik Bak jako glowny rozgrywajacy co
        jednak nie umniejsza sukcesu w postaci awansu. On po prostu wykrzesal z takiego
        a nie innego materialu ludzkiego wszystko co bylo w nich najlepsze. Tak
        mentanosciowo jak i pilkarsko.
        A jaki pomysl ma Janas? Na kluczowych pozycjach proponuje typowych
        "przecinakow" typu Lewandowski czy Kukielka. Niech ktos wskarze mi rownie
        kuriozalne przypadki w Europie. Lewnadowski, grajac od czasow Bonka mial moze
        piec podan do przodu, z czego cztery niecelne a piate w aut. O reszcie
        "konstrukcji" w jego wykonaniu lepiej milczec... Czy majac na tyle
        przyzwoitego, nawet jak na europejskie warunki napastnika jak Zurawski, powinno
        robic sie z niego na sile prawego pomocnika? Moze tak, pod warunkiem, ze z
        przodu mielibysmy dwoch skutecznych atakujacych. Tymczasem osamotniony,
        roztrenowany Rasiak wiecej pozytku moze przyniesc przy stalych fragmentach we
        wlasnym polu karnym niz na polowie przeciwnika.
        Kazdego trenera rozlicza sie z wynikow, ewentualnie ze stylu gry. Jakie
        osiagniecia ma na tym polu Janas?
        • Gość: zastanowienie Re: Na kazdym zebraniu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.04, 14:21
          Na wstępie zaznaczam że zgadzam się z przedmówcą i tylko jedynie chcę dodać
          pare uwag jakie przychodzą mi do głowy.
          Engel wykorzystał w sposób optymalny cechy indywidualne zawodników przypisując
          im odpowiednie zadania do możliwości i chęci, a mógł to zrobić dzięki dobremu
          rozeznaniu i rozpoznaniu pschologicznemu konkretnych graczy w naszej
          reprezentacji.
          Umiał jeszcze jedno, potrafił poprzegrywać wszystko co się dało w meczach o
          pietruszkę, przed eliminacjami do mistrzostw świata, układając wśród
          przeciwników o sobie opinię chłopca do bicia. Dało mu to jeszcze jedno kolesie
          którzy pozostali w kadrze i się nie wykruszyli dawali pewność, że będą
          realizować plany no bo im zależało wreszcie na wygranej.
          I wreszcie opinia publiczna dała mu spokój potrzebny do spokojnej pracy bo nikt
          nie wierzył w jego wyniki.
          Janas sprawia wrażenie, że chce za każdym razem wygrać i tak chyba jest
          choć ,jak na ponoć dobrego myśliwego powinien umieć wykorzystywać spryt
          potrzebny do złowienia zwierzyny.
          pozdrawiam
    • Gość: hube Re: Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej IP: *.toya.net.pl 10.06.04, 08:48
      ...bo to reprezentacja, a nie boisko przed domem, gdzie walczy się zawsze
      ambitnie, uczciwie i do końca.
    • Gość: Sprider Re: Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej IP: *.media-com.com.pl 10.06.04, 23:41
      Po rozmiarach listu mniemam żę Ci jeszcze zależy a raczej masz nadzieję (bo mi
      zależy ale straciłem nadzieję). Wiara takich jak ty wynika ze złej oceny
      potencjału i umiejętności naszych piłkarzy. Wystarczy wam zwycięstwo z Włochami
      w sparingu, passa Groklinu w pucharach z beznadziejnie grającym Man. City czy
      Hertą i geniuszem nazywa się Milę (życze mu jak najlepiej ale to będzie kolejny
      piłkarz który nie przeskoczy poprzeczki niespełnionego talentu) Niedzielana
      (nie wystarczy szybko biegać by stać się napastnikiem mogącym przechylać szalę
      zwycięstw z najlepszymi drużynami na świecie. A tacy piłkarze jak Krzynówek to
      powinien być stndart niezauważalny na tle gwiazd (facet od czarnej roboty
      zapiepszający na całej długości boiska). Dlatego nie płaczę że jakimś psim
      swędem nie zakwalifikowaliśmy się do Mistrzostw Europy bo nawet gdyby to co?,
      honorowe porażki 0:3 czy kompromitacja, a może jakiś remis i pieśni pochwalne.
      Dzięki wole poczekać na nstępne pokolenie bo to niech zarabia dla nas
      niewyobrażalną kase ale dla najlepszych grosze.
      Bardzo chciałbym się mylić...ale mam raję.
      • Gość: rafax Re: Reprezantacja Polski w Piłce Nożnej IP: *.spacenet.com 11.06.04, 01:19
        wszystko to smutne, ale prawdziwe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka