Gość: Ati
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
05.06.04, 21:40
Reprezentacja Polski jest wręcz wymarzonym przeciwnikiem dla każdej drużyny.
Reprezentuje duży, europejski, kraj. Grający w nim zawodnicy grają w klubach
które liczą się w wielkiej piłce, więc ewentualna porażka z taką drużyną może
zostać prosto wytłumaczona w ten sposób. Ale porażka z naszą reprezentacją –
co smutne dla nas – nie jest bardzo prawdopodobna. Widać to choćby po
reakcjach kibiców na stadionie – gdy przeciwnicy strzeli nam dziś gole na
Rasundzie, to nie wywoływało to wybuchu wielkiej euforii, szalonej radości
strzelca, tylko oklaski i uniesiona ręka gracza, tak, jakby to że strzelenie
gola biało-czerwonej kadrze było kwestią czasu. Ale dlaczego tak jest ?
Zostawmy wątki finansowe, bo o tym możemy tylko spekulować, a po co to robić
skoro nie mamy o tym temacie 100% rozeznania. Zresztą nie uprzejmie rozmawiać
jest o nie swoich pieniądzach.
Jednakże to co dzieje się na boisku i wokół niego może wprowadzić w lekkie
przygnębienie. Najoczywistsza prawda padająca po meczu który się przegrywa
jest taka iż „przeciwnik był lepszy” i to się prawie zawsze zgadza, jako
naród jesteśmy gorsi pod względem umiejętności od wielu innych. Widząc na
własne oczy jakie są warunki szkolenia, baza treningowa u nas a w innych
krajach nie pozostaje mieć żadnych złudzeń jak możemy mieć
piłkarzy „technicznych” skoro dzieciaki od najmłodszych lat trenują na
boiskach które swoją płytą, jej równością, przypominają trawniki przed
blokiem, choćby chciały to przegrają z kępą trawy. Oczywiście że są dobre
ośrodki, ale zdecydowanie ich za mało. Ale nawet nie to jest decydującym
czynnikiem. Można nie mieć wielkich umiejętności, ale zniwelować to wolą
walki, wysiłkiem włożonym podczas meczu – udowodnili to Norwegowie wchodząc i
grając na mistrzostwach świata w USA`94. Walcząc zniwelowali swoje braki w
porównaniu do innych ekip i dało im to bardzo dobre rezultaty. Natomiast u
nas i tego brak. Bo po meczu ze Szwecją wszyscy wiedzą kto był najlepszym
naszym zawodnikiem (specjalnie nie używam nazwisk, bo nie chodzi o kolejny
lament, albo kolejne ocenianie kogokolwiek) biegał, walczył, „szarpał” i
zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie – a jest graczem wprawdzie solidnym,
lecz daleko mu do klasy najlepszych piłkarzy świata – więc został gwiazdą
meczu nie ze względu na umiejętności. Ale on był tylko jednym z jedenastu na
boisku. A inni ?
Spójrzcie Państwo na mecz i powiedzcie czy was to już nie męczy iż każdy na
boisku troszczy się tylko o siebie, aby mógł po meczu móc mieć dobry występ
na swoim koncie, a czy w przegranym czy wygranym meczu to już nie istotne.
Ileż to razy zawodnik z orłem na piersi jest osaczony przez kilku rywali, nie
dostanie pomocy od partnera z drużyny tylko stoi i przygląda się obok czy
tamten sobie poradzi i wtedy może ruszy, a że potem po stracie piłki może
wpaść bramka to można się martwić później ?
Mnie osobiści kłuje w oczy taka „wrodzona nieporadność” i niemoc w naszej
reprezentacji. Od ponad dekady gdy nasza drużyna atakuje, to w polu karnym
przeciwników jest jeden, góra dwóch napastników, a obrońców kilku więcej, cóż
on zdziałają zatem? Inni się nie podłączają bo boją się spróbować, boją się
zagrać ofensywnie, bo troszczą się o zabezpieczenie swojej bramki, bo wiedzą
że potem ciężko nam to odrobić i koło się zamyka. Ale jak mamy zdobywać
gole ? Grając w ten sposób stwarzamy jedną, góra dwie okazje do strzelenia
bramki na mecz. Jak się uda tego gola strzelić a później jeszcze uda się nie
stracić to jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa.
Niemoc czują wszyscy, bo nawet komentatorzy stwierdzają jak dziś: „No prawie
nam się udało dotrzymać 0:0 do przerwy” a gdzie jakaś chęć obejrzenia
zwycięstwa ? Czemu wszyscy, z komentatorami na czele nie mówimy „Niestety nie
udało nam się jeszcze zdobyć gola do przerwy”. Czemu zawsze myślimy w
kontekście że dobry wynik to już remis z lepszym rywalem, dlaczego nie chcemy
grać o większe stawki, o zwycięstwo, tylko hołdujemy przeciętności ?
Wokół piłki jest też zbyt wielu „znawców”, ale niewielu z nich powinno się
tym zajmować. Bo nawet rola komentatora jest bardzo odpowiedzialna (wiadomo
jaką siłę mają media). Po dzisiejszym meczu ze Szwecją można na podstawie
wypowiedzi komentatorów wysnuć wniosek, iż nasz bramkarz spisywał się
fenomenalnie, bo tak był zachwalany, pomimo tego co robił na boisku. Dopiero
redaktor w studio (i to tylko dzięki temu że zerwało się połączenie, bo w
przeciwnym wypadku nie miałby możliwości powiedzenia tego) stwierdził
oczywistą prawdę że bramkarz sprezentował trzeciego gola zachowując się jak
amator. Dlaczego dwoje ludzi widzących ten mecz na żywo na stadionie tego nie
widziało ? Oni wytworzyli bardzo pozytywny obraz tegoż gracza, co nie
zgadzało się z rzeczywistością. (Swoją drogą zastanówcie się Państwo,
dlaczego po każdej strzelonej bramce szwedzki realizator TV, pokazywał
długie, wręcz szydercze zbliżenia naszego gracza z nr 1).
Ja nie chcę marudzić, zrzędzić, pouczać bo ani nie mam do tego czelności
ani „papierów” na to. Chciałbym tylko, aby skoro jedenastka biegających ludzi
która nazywa się „reprezentacją” czyli reprezentuje naród w tym i mnie,
robiła to tak abym mógł się czuć godnie reprezentowany. Dlatego czekam na
dzień w którym w końcu zobaczę drużynę która wyszła na boisko chcąc wygrać,
zrobiła to tak aby było widać że im na tym zależało. A wówczas, nawet przy
niekorzystnym wyniku, będę mógł powiedzieć „nie byliśmy gorsi”. Tylko ciekawy
jestem, czy to tylko mi na tym zależy ?