Gość: Paweł Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 08:19 Uważam, że zakazywanie kibicom dopingu z udziałem "niebezpiecznych środków pirotechnicznych" jest kompletną pomyłką. Kibice w Europie, Brazylii tak właśnie się bawią podczas meczów. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby race odpalane były przez osoby wskazane przez kluby kibica w danym klubie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przemek Zobaczce kibicow Sevilli-najlepsi ultras w Europie IP: *.quarto.pl 06.11.07, 08:58 ZObaczcie filmik z jednego meczu Sevilli.niesamowite.pl.youtube.com/watch?v=66h_HrjmBzk lub ten pl.youtube.com/watch?v=auJm6jVcrIg i hymn Sevilli skomponowany z okazji 100 lecia klubu.pl.youtube.com/watch? v=7m0SZhnxP0k Odpowiedz Link Zgłoś
snake.plissken Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata 06.11.07, 09:14 Tylko tak mala uwaga do "fana": jesli w jednym szeregu stawiasz tradycje pilkarskie i kibicowskie takich zespolów jak Zagl.Lubin, Belchatów, Dyskobolia (kolejnosc nieprzypadkowa) to wielkiego pojecia w temacie nie masz. Jesli juz to bardziej nadaje sie do twej listy zamiast Zaglebia ekipa Korony (no ale przeciez to wieksze miasto, prawda, jesli tak to np. w Mielcu tez tradycji zadnych nie ma i w Auxerre, i w Eidhoven i w Lens itd.) A co do meritum Dla wszystkich co chca robic drugá Anglié w Polsce, gdzie podobno jest tak fajnie: -gdzie nie ma chuliganstwa (klamsto nr 1) -gdzie jest kulturalnie, nie ma bluzgów(klamstwo nr2) -gdzie kazdy kibic ma karte i wiadomo, gdzie siedzi (klamstwo nr 3: bylem nie raz na meczu, na róznych stadionach, bilet zawsze kupilem przed meczem, nie musialem miec zadnej karty, nikt nie sprawdzal mojej tozsamosci ani kiedy kupowalem bilet,ani przy wejsciu na stadion, nawet nikt mnie nie rewidowal, a czesto mialem ze soba plecak) - gdzie jest wspaniala atmosfera (klamstwo nr 4, przyklad: mecz LM Chelsea-Lewski Sofia, Angole na boisku leja rywali (3-0 chyba, na trybunach ponad 40tys fanów, a przez caly mecz slychac 500 Bulgarów! zenada! pomijajac juz kwestie róznic kulturowych miedzy ENG a PL: wybudujcie takie stadiony jak w Anglii, potem kupcie choc w polowie tak dobrych grajków jak tam, a potem róbcie druga Anglié, bo na razie to panowie dziennikarze, dzialacze zaczynacie od doopy strony Na razie jestem z moja druzyna w na wyjezdzie (mecz w "Ekstraklasie") i na kilkaset osób mamy do dyspozycji 2 toi-toye bez drzwi,ze o cateringu czy dachu nad glowá nie wspomne. Na razie jedá za druzyná calá Polske, dostaje palá po plecach (tak dla jaj,spokojnie szlismy z dworca na stadion, ale pan policjant chcial nas pospieszyc,wiec kilka osób na koncu grupy dostalo po plecach. Pilkarze przegrywajá na boisku, czesc nawet nie podeszla podziekowac za doping, wracamy do domu - milion przesiadek, smierdzace dworce, a za kilka dni okazuje sie,ze paru kopaczy bylo widzianych przed meczem u buka, gdzie postawili duzá kase na porazke swojego zespolu. Wiec niech nikt mi ni mówi,ze mam okazywac szacunek wszystkim graczom i traktowac ich jak pól-bogów, skoro wielu z nich mam nas w doopie. Zmiencie najpierw to, podniescie poziom ligi, zbudujcie stadiony z dachem, normalnymi toaletami z cateringiem, a potem mozemy rozmawiac. pozdro dla kumatych :) Odpowiedz Link Zgłoś
mysz_komputerowa Jaka debata? Jak narazie to tylko ataki 06.11.07, 09:43 Jaka debata? Jak narazie to tylko ataki Steca, Dziewulskiego i innych... Nieprzedstawiana jest racja drugiej strony. To żadna debata. Wielu ludzi na mecze nie przyciąga mierny poziom polskich kopaczy, którzy dotychczas ustawiali tylko mecze i próbują to dalej robić, a widowisko jakie stwarzają na stadionie kibice, którzy nie opuszczają klubu bo pada deszcz, bo przegrali ostatnio, bo przeciwnik jest słaby... Oj widać tęskno niektórym do czasów PRL... Odpowiedz Link Zgłoś
mysz_komputerowa Re: Jaka debata? Jak narazie to tylko ataki 06.11.07, 09:47 A jeszcze jedno Stec - czemu np nie wspominasz w swoich marnych wypocinach np co wiele razy pokazywano (i to sporo po meczu) po meczu Legia - Valecia na stacji EuroSport? Kopanie się w czoło piłkarzy? Niee... wspaniałą oprawę jaką przygotowali tak znienawidzeni przez Ciebie bandyci, których za to powinno się pozamykać... Odpowiedz Link Zgłoś
grazz Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata 06.11.07, 10:22 Politycy, Kibice , Kibicki, Pikniki, troglodyci, Kibole, Trenerzy, Piłkarze, Działacze, Służby Porządkowe, Sędziowie potężną durnotą jest opowiadanie o całej sprawie w kontekście tylko i wyłącznie kibicowania. Emocje które rodzą się w sercach Kibiców zależą od większej ilości płaszczyzn, a na pewno nie tylko od samej trybuny z ludźmi na niej zgromadzonej. To wszystko jest ze sobą powiązane i stanowi jeden organizm. Do każdej z tych grup można wypowiedzieć stos zarzutów i w dokładny sposób pokazać gdzie jest choroba. Ja ograniczę się do wymienienia choć jednego syfu który drąży wszystkich wyżej wymienionych. I niech mi nikt nie mówi że nie ma to wpływu na moją postawę na trybunie. Ale zacznę od końca… Sędziowie – ponowie lobbujcie wprowadzenia zapisu wideo bo wasza niedoskonałość buduje masę nie pozytywnej energii. Jesteście tylko ludźmi rozumiem ale pomóżcie sobie Działacze – zrezygnujcie oddajcie związek młodym. Albo nie kryjcie starych pierdzieli i bzdurnych przepisów które dotykają dobrych patrz sprawa Płatka z Jagiellonii. Służby porządkowe – róbcie swoje, pilnujcie porządku, nie wpuszczajcie pijanych. Piłkarze – róbcie swoje, grajcie na całego, uczcie się nie sprzedawajcie meczy i nie chodźcie obstawiać w zakładach bukmacherskich Trenerzy- obserwujcie co się dzieje w waszych drużynach, reagujcie, walczcie o swoje, uczcie się od najlepszych dbajcie o poziom Kibole- nie róbcie wioski jak kochacie swój klub to możecie zrobić dla niego tyle dobrego, nie napieprzajcie się na meczach nie wyskakujcie na murawę i jak już jesteście tacy silni to zapanujcie nad nastolatkami największymi napinaczami co biegają w kominiarkach (wielkie fafarafy) i robią wioskę. Krzyczcie, śpiewajcie, róbcie oprawy Troglodyci- nie przychodźcie na stadion Pikniki- reagujcie na to co się wokół was dzieje nie przynoście wódy na stadion!!! Kibicki- przychodźcie na stadion jesteście tam potrzebne Kibice – dopingujcie i tyle wy wiecie co macie robić Politycy – pogadajcie z różnymi środowiskami przygotujcie się do zmian i zróbcie coś wreszcie na rzecz dobrego prawa Myślę że dla każdej z grup możecie dopisać coś od siebie. Mam wrażenie, że ta skromna grupa różnych stadionowych osobowości powinna być przedmiotem dyskusji o kibicowaniu bo to nie dotyczy tylko kibica czy kibola . Co wy myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ikis Pozwolenie na debatę od Steca! O dzieki, o Wielki! IP: 193.27.6.* 06.11.07, 10:37 'dlatego godzac się na debatę' - nie no dzieki Panie Stec... W swojej wielkomyslności pozwala nam Pan na debatę! Jakiż postęp! Jeszcze do niedawna mieliśmy bezmyslnie i bez uwag łykać Pana wypociny i zachwycać sie kampanią oszczerstw w której bierze Pan udział. Co sie stało? Próbuje Pan uwiarygodnic swoją dziennikarską manufakturkę? Bo w to że akurat Pan dopuszcza do głosu inną stronę niż oficjele i działacze piłkarscy to jakoś trudno uwierzyć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: droid Mój głos do debaty IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.07, 10:47 Wielki kibic pan Rafał który stadiony zna wyłącznie z pozycji loży prasowej bierze się za uzdrawianie "polskiego stylu kibicowania" Kpina! W Anglii cały mecz kibice wyzywają się od najgorszych, zachowując spokój na stadionie tylko po to by po wyjściu z niego lać się po gębach na ulicach. Na wyjazdach kadry wyczynów wzorowych Anglików nie trzeba przypominać prawda? Oni mają pieniądze, zbudowane stadiony, poziom piłkarski. My nie mamy nic. Jedyne co nas łączy to fanatyzm. Ich nigdy nie interesowały oprawy, pirotechnika. Najbardziej uśmiałem się jak pan kibic Rafał wychwalał atmosferę na stadionie Atletico Madryt. Nie zauważył (pewnie nie chciał) swastyk, krzyży celtyckich i flag kibiców z grupy Frente rządzących na stadionie ;))) Przechodząc jednak do meritum, jako że pan redaktor obrał drogę kłamstwa, fałszu i oszczerstwa wklejam artykuł innego dziennikarza. Znającego temat, obiektywnego, całkowite przeciwieństwo bzdur stecowych wyssanych z palca,rodem z faktu, sponsorowanych przez koncern. Przed państwem Artykuł Pana Jerzego Dudały z Gazety Polskiej, doktora nauk humanistycznych, socjologa Patrioci w szalikach Warto kibicować, warto utożsamiać się z jakimś klubem. Dlaczego? Dlatego, by związać się ze swoją małą ojczyzną. W czasach globalizacji, gdy przywiązanie do korzeni dla wielu przestaje być wartością, kibice z dumą podkreślają, skąd pochodzą. Kibica może zrozumieć tylko drugi kibic. Kibicowanie to nie tylko mecze, ale również sposób na życie. Jest fascynujące, że ludzie z różnych sfer utożsamiają się z danym klubem, miastem, regionem i jeżdżą na mecze z udziałem swoich zawodników, często narażając życie i zdrowie. We wstępie swojej książki "Fani chuligani. Rzecz o polskich kibolach", która ukazała się w 2004 r., napisałem, że kibice są różni. Są wśród nich ludzie lubiący zadymy, są ultrasi (organizatorzy choreografii na trybunach, podgrzewający atmosferę) i wreszcie ci, którzy przychodzą na stadion dla samej gry. Ile osób na stadionie, tyle motywów pójścia na mecz. Dzięki meczom i całej otoczce im towarzyszącej można choćby na chwilę zapomnieć o pracy, wrednym szefie, codziennej szamotaninie czy kłopotach w domu. Klub jest czymś wyjątkowym dla zagorzałych fanów. Przyciąga swoją magią, która bierze się z tradycji przekazywanych często z pokolenia na pokolenie, z legend traktujących o przygodach sprzed lat. Trudno to jednak opisać, to trzeba przeżyć. Przeciętnej osobie, nie interesującej się sportem, trudno zrozumieć kogoś, kto za własne pieniądze tłucze się po całej Polsce za swoim klubem. Dla kibica barwy czy herb klubowy stanowią świętość. Fenomen kibicowania trafnie przedstawił Wojciech Wencel, poeta i krytyk literacki, a jednocześnie zagorzały kibic Arki Gdynia. W jednym z wywiadów powiedział: "kibicowanie to mit, który poznaje się w dzieciństwie i od którego później trudno się uwolnić. To mit wiążący ludzi, podobny do wspólnoty narodowej czy regionalnej, ale jeszcze silniejszy. Jest to pierwotne, ale szlachetne. Kibiców przedstawia się jako chuliganów, ale tak nie jest". Zgadzam się z Wojciechem Wenclem. W przypadku kibicowania mamy do czynienia z nieopisaną magią, z niezwykłą atmosferą - kto jeździł na mecze, ten wie, o czym myślę. Kto nie jeździł, niech żałuje. Zamiast powielać stereotypowe opinie, należałoby też dostrzec wartości, jakie niesie za sobą kibicowanie - bezinteresowne i całkowite oddanie swemu klubowi. Socjolodzy mówią o futbolizacji społeczeństw, zwracają uwagę, że dla wielu ludzi kibicowanie jest niczym religia. Fanatycznych kibiców znajdziemy zarówno w Europie (w Anglii - kolebce chuligaństwa stadionowego, w Holandii, Polsce, we Włoszech czy w Grecji), ale także w Argentynie czy Brazylii. Właśnie w Brazylii po spektakularnych porażkach drużyny canarinhos gwałtownie wzrasta liczba samobójstw. Z kolei kibice-chuligani z Argentyny zaliczają się do najbardziej niebezpiecznych w świecie. W Polsce ten typ kibica zaczął się pojawiać na stadionach na początku lat 80. W przypadku niektórych klubów zarówno w Polsce, jak i za granicą można dostrzec pewną prawidłowość. Są bowiem kluby, które zawsze miały wśród licznych rzesz sympatyków również i wielu takich, którzy wdawali się w utarczki z innymi kibicami. Wystarczy wymienić takie kluby, jak Wisła Kraków, ŁKS Łódź, Zagłębie Sosnowiec, Legię Warszawa, Śląsk Wrocław, Ruch Chorzów, Lechię Gdańsk czy Arkę Gdynia. Z kibicami tych klubów wiążą się początki chuligaństwa stadionowego w Polsce. Nieco później w chuligańskich ekscesach zaczęli uczestniczyć kibice innych klubów, m.in. Jagiellonii Białystok czy Lecha Poznań. Stereotypowa opinia mówi, że młodymi chuliganami sterują starsi kibole. To nieprawda, bo zazwyczaj jest wprost przeciwnie. Im ktoś młodszy, tym bardziej radykalny w poglądach. Obecnie najbardziej brutalni są młodzi kibice, mający kilkanaście lat. Często wchodzą oni w konflikt z kibicowską starszyzną, nie chcąc się jej podporządkować. Natomiast starsi, którzy już wiele widzieli i przeżyli, raczej ochładzają atmosferę na trybunach. Tego jednak media nie zauważają, bo wiadomo - agresja się lepiej sprzedaje. W gazetach dominuje postawa "niech się leją, a my to opiszemy". Przykładowo Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa, na czele którego stoi jeden z bardziej znanych kibiców w Polsce Andrzej Piórkowski "Bosman", robi naprawdę pożyteczne rzeczy. Organizuje wyjazdy na mecze, także dla kibiców niepełnosprawnych, uczestniczy w obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego, organizuje międzynarodowy turniej kibiców (przyjeżdżają nań co roku m.in. kibice holenderskiego Den Haag czy Juventusu, z którymi legioniści żyją w przyjaźni) czy też sprawia niespodzianki dzieciakom z domów dziecka, rozdając im klubowe gadżety bądź organizując spotkania z piłkarzami. W Polsce o kibiców się nie dba, często traktuje się ich jak piąte koło u wozu. A przecież przy olbrzymiej korupcji środowiska piłkarskiego to właśnie kibice są najbardziej uczciwi. Oni kochają kluby bezinteresownie i wiernie trwają przy ukochanych barwach. Myliłby się ten, kto uznałby, że dawniej kibicowskich zadym nie było. W PRL też dochodziło do stadionowych awantur, tyle że informacje o nich nie przedostawały się do mediów. Do jednej z największych doszło 9 maja 1980 r. w Częstochowie, gdzie mecz finałowy Pucharu Polski rozgrywały Lech i Legia. W dniu meczu Częstochowa stała się placem bitwy. W wyniku starć zginęła jedna osoba (według niektórych źródeł zabitych było więcej), a setki zostały ranne. W czasach PRL kibicowanie było zupełnie inne - wielu młodych ludzi kontestowało system komunistyczny i się mu przeciwstawiało. Wiele meczów, szczególnie tych rozgrywanych w Gdańsku, przeradzało się w antykomunistyczne demonstracje. Mecz często był tam tylko pretekstem do pokazania swoich przekonań i wykrzyczenia: "a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści", czy "precz z komuną". W tamtym okresie kibice gdańskiej Lechu często walczyli z zomowcami nie tylko podczas meczów, ale również w trakcie licznych demonstracji na ulicach Trójmiasta. Środowiska, które działały w podziemiu, wzajemnie się przenikały. Ludzie przychodzili na mecze Lechii, pod kościół św. Brygidy i pod stocznię. To właśnie były trzy gdańskie bastiony niepodległości. Zomowcy często wyżywali się na kibicach z Gdańska, m.in. urządzali im ścieżki zdrowia. Ale to nie było nic nadzwyczajnego, bo mundurowi zawsze traktowali kibiców Lechii wyjątkowo brutalnie. Szczególnie dziś - warto kibicować, warto utożsamiać się z jakimś klubem. Dlaczego? Dlatego, by związać się ze swoją małą ojczyzną. Wszak kibic to prawie zawsze lokalny patriota, a czasem nawet lokalny szowinista. I bardzo dobrze, bo ten szowinizm może się z czasem wyciszyć, a miłość do klubu, a także do miasta i regionu pozostanie. Bycie kibicem, fanem, fanatykiem, szalikowcem, kibolem - mniejsza o nazewnictwo - najczęściej wiąże się z uczuciem silnej przynależności do regionu, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: droid Re: Mój głos do debaty cd IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.07, 10:49 Bycie kibicem, fanem, fanatykiem, szalikowcem, kibolem - mniejsza o nazewnictwo - najczęściej wiąże się z uczuciem silnej przynależności do regionu, miasta. Jak w każdym obszarze - dla jednych jest to powierzchowne i niewiele znaczące, dla drugich istotne i mocne uczucie. I dla nich słowa "moje miasto" czy "mój klub" znaczą naprawdę bardzo wiele. Oni często interesują się historią nie tylko swego klubu, ale także regionu, znają zarówno okoliczności sukcesów, jak i porażek, jakie odnosili zawodnicy ich klubu. Bo ten klub to właśnie oni - kibice, bo kluby bez kibiców to smutne i nikomu niepotrzebne twory. Przykładem choćby Amica Wronki, która była przedłużeniem struktur marketingowych producenta AGD. Producent ten niedawno usadowił się w Poznaniu, bo wie, że w Wielkopolsce ważny klub z ogromnymi tradycjami i tysiącami wiernych kibiców jest jeden - Lech. W Warszawie, Łodzi, Krakowie, Zagłębiu Dąbrowskim czy na Górnym Śląsku jest podobnie. Spróbujmy sobie wyobrazić Legię Warszawa, ŁKS Łódź, Wisłę Kraków, Ruch Chorzów, Górnika Zabrze czy Zagłębie Sosnowiec bez ich fanów. Bez nich wiele z tych klubów pewnie już by nie istniało, nie przetrwałyby transformacji systemowej i wejścia w realia rynkowe. Bez kibiców klub może funkcjonować, ale trwa w letargu, cicho i bezbarwnie. Natomiast klub mający oddanych kibiców, nawet gdy przechodzi kryzys i notuje beznadziejne wyniki - zawsze czuje ich wsparcie. Przejawia się ono na wiele sposobów, ale jest! I to ono właśnie decyduje o żywotności klubu. Kibice Legii przed każdym meczem śpiewają "Sen o Warszawie" Czesława Niemena, uczestniczą w obchodach rocznic powstań narodowych i przekazują miłość do Legii i Warszawy młodszym rocznikom. Robią to, czym powinien też zająć się klub, bo władze Legii nie robią nic, by wychować sobie młode pokolenia kibiców. Wszystkim tym zajmują się fani - głównie za pośrednictwem Stowarzyszenia Po awanturach w Wilnie władze klubu uderzyły w stowarzyszenie i zerwały z nim współpracę zamiast wspólnie zastanowić się, co zrobić, by nie dopuścić do podobnych incydentów w przyszłości. Stowarzyszenie nie organizowało wyjazdu do Wilna, mógł tam jechać każdy, a trudno winić członków stowarzyszenia za niedostateczne zabezpieczenie stadionu w Wilnie i naganne zachowanie gó..arzy w szalikach. Jednak teraz odpowiedzią ze strony władz klubu jest między innymi szykanowanie spokojnych kibiców za przewinienia typu odpalenie racy na stadionie. Widać, że władzom Legii - w przeciwieństwie np. do dbających o swych fanów władz Lecha Poznań - na kibicach zupełnie nie zależy. Weźmy dumę regionu Zagłębia Dąbrowskiego - Zagłębie Sosnowiec; to prawdziwy ewenement. W 1993 r. ogłoszono upadłość i zlikwidowano klub. A kibice zostali, ba - na przekór przeciwnościom zaczęli tłumnie jeździć na mecze reprezentacji i spotkania zaprzyjaźnionej Legii, by wykrzyczeć: "było, jest i będzie - zawsze Zagłębie!". Gdyby w ogóle zatracili swą aktywność i nie interesowali się klubem, to możliwe, że paru pasjonatom z Leszkiem Baczyńskim na czele nie udałoby się go wskrzesić. Ale kibice się nie poddali, manifestowali przywiązanie do klubu i wykazywali, że ma on trwać i że na grę piłkarzy pod szyldem Zagłębia jest zapotrzebowanie. Fani Legii każdego roku uczestniczą w obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego, składają wieńce i zapalają znicze, na które sami zbierają pieniądze. Z kolei kibice sosnowieckiego Zagłębia stale zaznaczają swą całkowitą odrębność od Górnego Śląska, a kibice chorzowskiego Ruchu popierają, jak Kazimierz Kutz, też kibic Ruchu, ideę autonomii Górnego Śląska. Póki szowinizm kibiców nie przeradza się w fizyczne ataki na przeciwników, należy go chwalić, a nie ganić. Powody do wszczęcia awantury mogą dziś być różne. I nie są tu potrzebne animozje między klubami, miastami czy regionami. Natomiast lepiej, by młodzi ludzie ultrasowali na stadionach, tworząc choreografie niosące z sobą konkretne treści, niż nudzili się pod blokiem i patrzyli tylko, komu spuścić manto. Obecnie kibicowanie jest inne niż przed laty. Spontaniczny doping zastąpiły wyreżyserowane choreografie, przypadkowe awantury - umawiane bójki. Kibice mają też swoje pisma, np. tygodnik "Nasza Legia", miesięcznik "To my kibice" oraz pismo "To my kibice plus". W Anglii ceną za zapewnienie bezpieczeństwa był odpływ wielu oddanych kibiców ze stadionów. Odpływ nie tylko chuliganów, ale też wiernych fanów. Rozmawiałem ostatnio z przeszło 40-letnim kibicem londyńskiej Chelsea. Powiedział, że normalni kibice nie chodzą już na Stamford Bridge, bo 50 funtów za bilet to przesada. Fakt - wyeliminowano chuliganów, ale wylano przy okazji dziecko z kąpielą. Zniszczono bowiem niepowtarzalną atmosferę, charakterystyczną dla meczów rozgrywanych dawniej przez piłkarzy "The Blues". Opinię tę potwierdza Danny Dyer, aktor, odtwórca głównej roli w kultowym już filmie "Football Factory", a prywatnie zagorzały kibic londyńskich Młotów, czyli West Hamu. Wprawdzie w "Football Factory" zagrał fanatycznego kibica Chelsea, ale mówi, że taką po prostu ma pracę. Zapytałem go, jak jest teraz na stadionie Chelsea. - To już nie to samo, co przed laty - odparł. - Na Stamford Bridge nie ma już tej atmosfery co kiedyś. Wysokie ceny biletów oraz różnego rodzaju obostrzenia odstraszają wielu zagorzałych fanów. Pod względem atmosfery zdecydowanie lepiej jest na Upton Park, stadionie West Hamu. Nie czuć tam na razie aż takiej komercji. W ogóle dzisiejsze kibicowanie mocno różni się od tego, co było na trybunach angielskich stadionów w latach 80. czy na początku lat 90. Jest bezpiecznie, ale atmosfera siadła. No cóż, teraz najbardziej oddani fani Chelsea oglądają mecze w londyńskich pubach. Siedzą, patrzą tępo w ekran i wspominają stare dobre czasy. Te, kiedy nie było Abramowicza i jego pieniędzy, a w drużynie większość stanowili Anglicy. Oby w Polsce nie doszło do sytuacji, w której puby staną się najlepszym miejscem na oglądanie meczów na żywo. Kibicowanie do tej pory jakoś broniło się u nas przed komercjalizacją. Także dzięki temu, że przed 1989 r. miało głęboki podtekst polityczny. Teraz, kiedy mamy kapitalizm i wolny rynek, także i kibicowanie mocno się zmieniło. Jest jakby nieco płytsze, bo już niepoparte kontestacją systemu i zaangażowaniem w walkę o wolność i "Solidarność". Ma to zarówno dobre, jak i złe strony. Ale to już odrębny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grzespawel@o2.pl Do Pana Steca IP: 195.33.69.* 06.11.07, 11:33 Do Pana Steca, Chcę Pan debaty, prosze bardzo. Każdy kibic w Polsce chętnie do tej debaty z Panem usiądzie, tylko najpierw niech Pan zasiągnie trochę wiedzy by ta debata miała jakikolwiek sens. Niech Pan pozna trochę życia prawdziwego kibica, zje troche chleba z tej piekarni zwanej polską piłką nożną. Niech Pan wybierze się kiedyś na mecz przez pół Polski za swoją drużyną ( mniemam, że Pan jako kibic piłki nożnej takową posiada) nie jako dziennikarz Stec tylko jako zwykły szary kibic Stec. Niech Pana nasza szanowna Policja wylegitymuje, nagra na taśmę video, i pośpieszy pałką po plecach, bo się Pan "ociąga w marszu" i to wszystko jeśli Pana spotka to będzie miał Pan szczęście, bo zawsze ktoś z władnych w Policji lub działaczy mógłby zadecydować by Pana zawrócić po przejechaniu kilkuset kilometrów. Niech Panu otworzą jedną bramkę i będą Panską grupę wpuszczać na mecz tak długo by oglądnął Pan drugą połowę. Niech będzie Pan zmuszony korzystać z jednej Toi-Toia, niech Pan nie będzie się mógł napić zwykłej wody bez względu czy jest upał czy deszcz, bo własna została zarekfirowana przed wejściem a o cateringu nikt nie pomyślał, bo przecież "bydło" przyjechało. Niech spadnie na Pana jesienny deszczyk, bo przecież w XXI wieku w Polsce nie może być zadaszonych stadionów. Niech Pan ogląda Pan mecz z perspektywy "klatek" gdzie przeciwna bramkę można byłoby zobaczyć trudno nawet z lornetką. Niech Pan zobaczy wtedy swoich piłkarzy, którzy przegrywają 0:3 i nie stać ich nawet by do Pana podejśc po 90 minutach zdzierania gardła. Niech Pan godzinę po zakończeniu meczu, wychodząc z sektora dla gości pomyśli, że przecież widział Pan swoich ulubieńców w firmach bukmacherskich, niech Pan dnia następnego przeczyta w gazecie, że jeden do drugiego powie " dlaczego głupku płaczesz, na bezynę nie masz"? I niech się Pan wtedy za tydzień wsiądzie znowu do pociągu i powtórzy tą zabawę ponownie a później jeszcze siedem razy. W międzyczasie jednak będzie miał Pan możliwośc wybrać się na mecz na własnym stadionie, tu niewątpliwie "komfort" jest dużo większy, toalet jest pięć, dwie budki z kiełbaskami, ale dachu wciąż brak. Niech Pan jednak na to nie zważa, bo Pana jako kibica przecież nic nie zrazi i zajmię się Pan organizacją oprawy na własnym stadionie. Niech Pan uzbiera odpowiednią ilośc pieniędzy, niech Pan posięci swoje życie towarzyskie, by przygotować sektorówkę lub jakąś choerografię. Niech Pan tak postępuje przez 5, 10 lat a później niech Pan usłyszy od działacza, który pojawił się w klubie, że te choreografie ( mimo zachwytu i nagród w portalach ) są niepotzrebne a Pan ma zakaz wstępu DOŻYWOTNI na stadion swojej ukochanej drużyny za odpalenie racy. ( a gdzie funkcja resocjalizacyjna kary ? ) . To tylko zaledwie kromka naszego z tej piekarni, bo można jeszcze wspomnieć o działacz z PZPN-u, którzy w kółko powtarzają "jest super, jest super więc o co Wam chodzi ?? ", nie robią nic by poprawić infrastrukturę, można jeszcze wspomnieć o przewałkach na bilety reprezentacji, można jeszcze wspomnieć o dziennikarzach, którzy nie widzą tego, że 3 tysiące kibiców jedzie do Finlandii, wspomagają dopingiem reprezentację a w czwartek mogą zobaczyć zdjęcie wyprowadzonego kibica przez miejscową Policję i komentarz "pijany był" ( w domyśle wszyscy byli pijani, kradli, palili, gwałcili ) . I wtedy właśnie dziennikarz Stec zaprosi kibica Steca do debaty by pokazać lub napisać artykuł jaki to kibic Stec jest bee. Dalej będzie Panu smakował chleb z tej piekarni ?? Z przyjemnością zasiądę z Panem do debaty, tylko niech Pan się do niej przygotuje. Jak, ja już Panu wskazałem, bo ja na stadionach w Anglii, Portugalii, Niemczech już byłem i wiem doskonale do czego Pan dązy tylko nie wiem czy Pan wie co Pan robi publikując te listy wspaniałych kibiców. PS Pozdrwowienia dla Żylety, nieliczni rozumieją o co walczycie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
snail75 Co należy zmienić na stadionach 06.11.07, 11:34 Nie jestem żadnym ultrasem ani piknikiem. Jestem po prostu kibicem, który na mecz przychodzi obejrzeć to co dzieje się na boisku. Owszem, atmosfera na trybunach też jest ważna, ale toczenie wielkich sporów o formułę dopingowania drużyn jest zupełnie bez sensu. Nie mam nic na przeciw używaniu pirotechniki, ale z drugiej strony myślę, że odpalaniem rac powinny zajmować się wyłącznie wyznaczone osoby po specjalnym przeszkoleniu. Osoby takie ponosiłyby pełną odpowiedzialność za ewentualne wypadki spowodowane używaniem pirotechniki i byłoby po sprawie. Mam za to kilka ważnych z mojego punktu widzenia postulatów: 1. Wprowadzenie na stadionach wydzielonych miejsc lub sektorów dla osób palących. Jako osoba czynnie uprawiająca sport chciałbym mieć możliwość zajęcia miejsca wolnego od dymu tytoniowego. 2. Zapewnienie na stadionie wystarczającej liczby toalet oraz umywalek gdzie można chociaż ręce przepłukać po załatwieniu czynności fizjologicznych. 3. Zniesienie zakazu wnoszenia na stadion napojów w butelkach ze sztucznego tworzywa. Jest to moim zdaniem jeden z najbardziej bzdurnych zakazów tym bardziej, że na stadionie Lecha, którego jestem kibicem, można takie napoje kupić. Dlaczego więc nie można ich wnosić? 4. Zniesienie płotów i wprowadzenie surowych kar finansowych lub prac społecznych na rzecz klubu za wtargnięcie na boisko. 5. Zapewnienie sprawnej pomocy medycznej w trakcie meczu. Już 2 razy w ciągu ostatniej rundy na stadionie Lecha służby medyczne obecne na meczu nie stanęły na wysokości zadania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do(L)c Jakiego stylu kibicowania chcemy. IP: *.centertel.pl 06.11.07, 11:37 Popierwsze nie jest to tylko protest kibiców z Żylety wszyscy nie dopingują może z prawie nie zauważalnymi przerwami ze strony małej grupki kibiców z trybuny krytej, i wcale nie w imie rac jak wielu mówi ale z powodu nałożenia zakazów stadionowych na gniazdowego i ludzi zajmujących się oprawami, czyli ludzi dzięki którym było tak pięknie na Estadio Wojska Polskiego:), nikt ze znanych mi kibiców Legii nie rozumie dlaczego właśnie oni zostali ukarani zakazami. Mam nadzieje że taka atmosfera i oprawy na które ludzie przychodzili przedewszystkim na Ł3, co odzwierciedla fakt frekwencji na stadionie, powróci w najbliższym czasie. Czego sobie i państu życzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D. Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: 217.153.64.* 06.11.07, 11:54 DEBATA? Heheheheh... To ten sam rodzaj debaty, co u Pospieszalskiego w 'Warto rozmawiać' w PiSiornej TVP2. Prowadzący/moderator czy jak mu tam (tutaj: Stec) ma swój określony, wyrobiony pogląd na temat, a rolą tzw. dyskusji jest wykazanie jego wyższości nad innymi spojrzeniami na sprawę. Myślący inaczej są więc obrażani, zakrzykiwani, zagłuszani - BO SKORO Z GÓRY NIE MAJĄ RACJI, to po co chcą się odzywać. A na koniec prowadzący błyskotliwie podsumuje rozważania i wywnioskuje, że jego pogląd to ten właściwy, co debata przecież udowodniła. I o czym wiadomo było przecież od początku... Tylko po co piszecie w Gazecie o rzekomej dyskusji, skoro dyskusji żadnej nie ma, bo faktycznie tylko Stec forsuje swój pogląd. Bleeee, obrzydliwa manipulacja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aidianka Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.aster.pl 06.11.07, 22:24 Jakiego chcemy stylu kibicowania? Cóż, od siebie mogę powiedzieć, że chciałabym w końcu powrotu do normalności na moim stadionie (Łazienkowska - mimo wszystkich tekstów zamieszczonych przez pana Steca o kibicach Legii mogę z dumą się do tego przyznać). Sytuacja, która ma miejsce powinna jak najszybciej zostać wyjaśniona. Nie chcę wskazywać winnych, moim zdaniem wina leży po obu stronach. Żyleta nie staje przecież w obronie bandytów z Wilna (takie opinie też miałam okazję przeczytać), ale ultrasów, którzy organizowali oprawy i doping, za którymi tęsknimy. Z drugiej strony klub nie chce ryzykować kolejnych kar... i koło się zamyka. Chciałabym rozróżniania kibiców od kiboli, bo, moim zdaniem, w zamieszczonych felietonach rozróżniani nie są. Ludzie, którzy tworzą oprawy i organizują doping, jeżdżą za klubem po całym kraju bez względu na wyniki, nie mogą być traktowani tak samo jak bandyci, którym zależy jedynie na zdemolowaniu stadionu. Ludzie tacy jak Staruch (tak skrytykowany przez pana Steca) są dużo bardziej związani z klubem niż ci, którzy przychodzą (lub i nie) na jeden mecz z Wisłą Kraków. Pisał Pan, że tacy jak S. gardzą piłkarzami. Zapytam, kto zostałby z drużyną w razie słabych wyników drużyny? Nie chciałabym się przekonać o tym w praktyce (bo to oznaczałoby słabe wyniki Legii), ale to właśnie ci "gardzący drużyną", jak Pan ich określił, zostaliby do końca... Mogę napisać, że chuliganem nie jestem. Nigdy w życiu niczego nie zdemolowałam, a na podstawie powyższych felietonów chyba zostałam zaliczona do kiboli... chodzi mi, mianowicie, o "Naszą Legię", "w której króluje duch na wpół kryminalny", o czym miałam okazję się dowiedzieć w pierwszym felietonie. Regularnie czytuję tę gazetę i niczego takiego nie zauważyłam! Owszem, poruszane są sprawy kibicowskie, ale porównywanie ich do kryminalnych... Na zakończenie chciałabym dodać, że, moim zdaniem, nie do końca rozumie Pan świat kibiców. Owszem, ja również chciałabym miejca na stadionie dla wszystkich, ale proponowałabym spróbować zrozumieć tych, dla których klub (wbrew pozorom opisamym w artykułach) naprawdę wiele znaczy. Odpowiedz Link Zgłoś