Chyba każdy widział Króla Lwa. A kto widział coś z "uniwesum"
Kimba, biały lew?
Internet jest pełen filmików "dowodzących", że disney strzelił plagiat.
Po śmierci Earla Jonesa, który dubingował tez Mufasę, temat wypłynął właśnie na wykopie. Pojawił się filmik gościa, który już dawno temu przeprowadził "śledztwo". Wrzucam, ale że trwa 2,5 godziny... małe streszczenie.
Stary serial jest adaptacją pomysłów japońskich. Tam młody miał na imię Leo. No po angielsku słabo wypada. Lew o imieniu Lew...
I już WTEDY miał być Simba bo to w suahili właśnie znaczy "lew"; ale prawnicy im zwrócili uwagę, że potem mogą mieć problemy z monetaryzacją postaci, bo każdy choćby Afrykańczyk może powiedzieć, że jego lwy to są przecież simby. No to zrobili Kimbę.
Gość policzył, że w uniwersum Kimby jest jakieś 50 godzin samych filmów, nie mówiąc o mangach. Więc do "porównania" można sobie wybrać cokolwiek. Przykładowo tam też pojawia się guziec - no dziwne, Afryka. Tylko, że... dokładnie w jednym krótkim odcinku. A jego historia nie ma nic wspólnego z Pumbą.