mirrad67
08.01.24, 17:46
Tak kłamał PISowski reżim w sprawie NS2 !
"Polska kryła napastników Nord Stream – WSJ
Warszawa karmiła śledczych „dezinformacją” i próbowała zrzucić winę za wybuchy na Rosję – twierdzą europejscy urzędnicy.
Polscy urzędnicy zataili dowody i próbowali udaremnić międzynarodowe śledztwo w sprawie zamachu bombowego na gazociąg Nord Stream, wzbudzając wśród śledczych „podejrzenia co do roli i motywów Warszawy” – podał w poniedziałek „Wall Street Journal”.
Kiedy śledczy ścigali te tropy w Polsce, napotkali na przeszkody ze strony urzędników państwowych i organów ścigania, donosi „The Journal” , powołując się na źródła objęte dochodzeniem.
Polskie władze nie przekazały zeznań naocznych świadków, którzy zetknęli się z sześcioosobową załogą jachtu w polskim porcie w Kołobrzegu, dopóki nie została zmuszona do tego przez niemiecką policję, podają źródła. Następnie utajniono nagrania z monitoringu portu, a polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ABW „nie odpowiedziała na pytania, zaciemniała informacje lub przekazywała sprzeczne informacje” – stwierdziła gazeta.
Polscy prokuratorzy powiedzieli, że nie znaleźli na jachcie żadnych śladów materiałów wybuchowych, mimo że nigdy nie weszli na jego pokład w celu sprawdzenia – twierdzą śledczy. Jak donoszą media, w toku dochodzenia odkryto później pozostałości materiałów wybuchowych na statku.
Prokuratorzy podobno powiedzieli europejskim śledczym, że łódź przybyła do Kołobrzegu 19 września o godzinie 16:00, kiedy w rzeczywistości zacumowała siedem godzin wcześniej. W dalszej części śledztwa ABW powiedziała swoim siostrzanym agencjom w Europie, że jacht „miał powiązania z rosyjskim szpiegostwem” – napisała gazeta, dodając, że śledczy uznali to za „dezinformację”.
Według wszystkich dostępnych informacji żaden zachodni rząd ani agencja wywiadowcza nie podejrzewa, że za zamachami stoi Rosja.
Wysiłki Polski mające na celu utrudnianie śledczym sprawiły, że śledczy „coraz bardziej podejrzliwie odnoszą się do roli i motywów Warszawy” – zauważył „Wall Street Journal”. Wszystkie rzekome wprowadzenie w błąd i zaciemnianie miały jednak miejsce za poprzedniego rządu Polski, a anonimowi „wyżsi rangą urzędnicy europejscy” powiedzieli gazecie, że rozważają skontaktowanie się z nowym premierem Polski Donaldem Tuskiem w nadziei, że umożliwi im on dostęp do policji oraz pracownicy ochrony, na których w przeszłości mogli wywierać presję, aby zachowywali milczenie."