Dodaj do ulubionych

Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło?

IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.04, 10:01
Agnostycy i ateiści przedstawiają na tym forum różne 'argumenty' mające
dowodzić, że Boga nie ma, że idea wszechmocnego Boga jest sprzeczna
logicznie.

Ich argumenty przeciwko istnieniu Boga demonstrują sprzeczności abstrakcyjne
a nie rzeczywiste. Jednakże adwersarze teizmu jakoś niepotrafią tego
dostrzec.

Poniżej przedstawiam pytanie bazujące na ich logice:

Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło?

Wniosek: skoro nie może, to nie jest wszechmocny, więcej,
idea 'wszechmocnego' Boga jest sprzeczna sama w sobie.

Na czym polega błędność powyższego pytania i wniosków?
Obserwuj wątek
    • Gość: Jerzy Czy naukowcy mogą dać dowody na ewolucję? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.04, 10:09
      Ewolucjoniści przedstawiają czasem wyniki badań różnych naukowców, jako
      materiał dowody na ewolucję.
      Popełniają przy tym błąd logiczny typowy dla ewolucjonistów. Ukierunkowane
      badania INTELIGENTNYCH i zorganizowanych naukowców, przedstawiają jako dowód na
      działania slepych i przypadkowych czynników.

      Tak więc, naukowcy ci, dowodzą jedynie, że za ich badaniami stoi ich
      inteligencja. Jeżeli cokolwiekuda im się 'stworzyć' - posługuja się rozumem i
      wiedzą.
      Demonstrują tym samym, że za stworzeniem jest inteligencja.
      Tego wniosku jednak nie chcą dostrzec.

      • _agnostyk Konfrontacja faktow z"prawda objawiona" to kwadrat 27.01.04, 16:20
        kola.
        Jerzy napisał(a):

        > Ewolucjoniści przedstawiają czasem wyniki badań różnych naukowców, jako
        > materiał dowody na ewolucję.
        > Popełniają przy tym błąd logiczny typowy dla ewolucjonistów. Ukierunkowane
        > badania INTELIGENTNYCH i zorganizowanych naukowców, przedstawiają jako dowód
        > na działania slepych i przypadkowych czynników.
        Ag: Ktos kto slepo wierzy w "pawdy objawione" z definicji nie posluguje sie
        logika.
        > Tak więc, naukowcy ci, dowodzą jedynie, że za ich badaniami stoi ich
        > inteligencja. Jeżeli cokolwiekuda im się 'stworzyć' - posługuja się rozumem i
        > wiedzą.
        > Demonstrują tym samym, że za stworzeniem jest inteligencja.
        > Tego wniosku jednak nie chcą dostrzec.
        Ag: Czego Twoj zaslepiny "wiara" rozum nie jest w stanie dostrzec, ze naturze
        zajelo setki milonow lat do wytworzenia amino-kwasow. "inteligentny" naukowiec
        moze je wytworzyc w laboratorium po kilku latach eksperymentowania. Twoj Jehowa
        byl prymitywem wobec naszych naukowcow jezeli potrzebowal setki milionow lat na
        to co dzis sie tworzy w kilka lat.

        • Gość: Jerzy przedstawiasz argument na rzecz kreacjonizmu. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 09:37
          Ag: Czego Twoj zaslepiny "wiara" rozum nie jest w stanie dostrzec, ze naturze
          zajelo setki milonow lat do wytworzenia amino-kwasow. "inteligentny" naukowiec
          moze je wytworzyc w laboratorium po kilku latach eksperymentowania. Twoj Jehowa
          byl prymitywem wobec naszych naukowcow jezeli potrzebowal setki milionow lat na
          to co dzis sie tworzy w kilka lat.

          Jerzy: Jeśli pominiemy insynuacje i emocjonalizmy twego pisania, to jednak
          dostrzegamy, że przedstawiasz, choć chyba niechętnie i nieświadomie, argument
          na rzecz kreacjonizmu.

          "Nasi naukowcy' czerpią z dorobku naukowego całej ludzkości, aby STWORZYĆ amino-
          kwasy.
          Cieszę się, że dostrzegasz, iż naukowiec w laboratorium jest inteligentny!.
          Cóż za epokowe odkrycie.
          I nadal uważasz, że to co stworzy ów inteligentny naukowiec, będzie dowodzić
          przypadkowości stworzenia?
          • Gość: Jerzy setki milionów lat czy kilka dni? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 09:43
            Agnostyk: Twoj Jehowa byl prymitywem wobec naszych naukowcow jezeli potrzebowal
            setki milionow lat na to co dzis sie tworzy w kilka lat.


            Jerzy: Ostatnio dużo powoływałeś się na księgę Rodzaju. Zajrzyj do niej jeszcze
            raz, i zobacza jaka jest PRAWDA o stworzeniu.
            Panu Bogu zajęło to 6 dni, a nie jak postulujesz kilkaset milionów lat.
            Zatem musi być dużo większy od naszych naukowców.
            • the_dzidka Re: setki milionów lat czy kilka dni? 28.01.04, 10:02
              > Panu Bogu zajęło to 6 dni, a nie jak postulujesz kilkaset milionów lat.

              A skąd wiesz, ile trwał jeden "dzień"?
              A może kilka milionów lat?
              Ty naprawdę bierzesz Biblię dosłownie czy tylko się wygłupiasz?
              • Gość: Jerzy Re: setki milionów lat czy kilka dni? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 10:13

                > > Panu Bogu zajęło to 6 dni, a nie jak postulujesz kilkaset milionów lat.
                >
                > A skąd wiesz, ile trwał jeden "dzień"?
                > A może kilka milionów lat?
                > Ty naprawdę bierzesz Biblię dosłownie czy tylko się wygłupiasz?

                Jerzy: Proponujesz spekulację odnośnie tego, ile trwał jeden dzień.

                Wiesz co, traktuję Biblię poważnie, wiele miejsc traaktuję dosłownie, ale wiele
                figuratywnie.
                Biblia posługuje romzitymi się figurami mowy. Wtedy staram sie odkryć, jaki
                jest ich sens.

                Nie wiem dlaczego miałbym 6 dni stworzenia traktować figuratywnie. Czy po to,
                aby pójść na kompromis z ewolucjonistami?
      • Gość: Jerzy Re: Czy naukowcy mogą dać dowody na ewolucję? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 09:56
        Kiedy ateisto agnostycy postulują ewolucję, jako sposób na zaistnienie życia,
        mają problemy z logiką. Wiedzą, że każda rzecz teleonomiczna ma swego
        projektanta.
        Badania naukowe pokazują, że każda forma życia ma swój kod genetyczny.
        Wiedzą, że kody pochodzą od inteligentnej istoty. A jednak, w odniesieniu do
        życia odrzucają Projektanta. Wygląda to mniej więcej tak:

        Z1: Motyka ujawnia jakiś plan i funkcjonalność.
        Z2. Samochód ujawnia jakiś plan i funkcjonalność.
        Z3: Zegarek jakiś plan i funkcjonalność.
        Z4: Plan i funkcjonalność postulują konieczność istnienia projektanta.
        Wniosek: Wszystkie rzeczy martwe ujawniające plan i funkcjonalność zostały
        stworzone przez jakiegoś projektanta.

        Kiedy jednak przechodzimy do kodów genetycznych, które są o wiele bardziej
        skomplikowane niż martwe ujawniające plan i funkcjonalność, wtedy logika
        ewolucjonistów zaczyna szwankować i jest zabarwiona ich religijnym
        nastawieniem – Nie ma Boga.
        Dla przykładu, kod genetyczny wirusa jest bardziej skomplikowany niż plan
        rakiety lecącej na księżyc.

        Z4: Wirus ma swój kod genetyczny.
        Z5: Bakteria ma swój kod genetyczny.
        Z6: Każda forma życia ma swój genetyczny.
        Wniosek: Życie powstało przez przypadek, nie ma za nim żadnej inteligencji,
        żadnego Boga.

        Wniosek ten jest zabarwiony religią atezimu
        • mr_watchman O wirusach i innych przypadłościach 28.01.04, 13:18
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Kiedy ateisto agnostycy postulują ewolucję, jako sposób na zaistnienie
          > życia, mają problemy z logiką. Wiedzą, że każda rzecz teleonomiczna ma swego
          > projektanta.

          Nie musi, ty tak twierdzisz.

          > Badania naukowe pokazują, że każda forma życia ma swój kod genetyczny.
          > Wiedzą, że kody pochodzą od inteligentnej istoty. A jednak, w odniesieniu do
          > życia odrzucają Projektanta. Wygląda to mniej więcej tak:
          >
          > Z1: Motyka ujawnia jakiś plan i funkcjonalność.
          > Z2. Samochód ujawnia jakiś plan i funkcjonalność.
          > Z3: Zegarek jakiś plan i funkcjonalność.
          > Z4: Plan i funkcjonalność postulują konieczność istnienia projektanta.
          > Wniosek: Wszystkie rzeczy martwe ujawniające plan i funkcjonalność zostały
          > stworzone przez jakiegoś projektanta.

          Nie przyszło ci nigdy do głowy, że funkcjonalność motyki nie wynika z jej
          budowy, ale z tego, do czego jej człowiek używa? Bez hodowli roślin, ciepła
          słońca i deszczowej wody, czyli bez wynalazku rolnictwa, motyka jest tylko
          mniej lub bardziej zgrabnym przedmiotem. Motyka nie powstała po to, aby być
          motyką. Człowiek użył kiedyś dwóch splecionych ze sobą kijków po to, aby
          łatwiej czynić sobie ziemię poddaną (he, he). Motyka jest narzędziem, dlatego
          ma przemyślaną konstrukcję. A czego narzędziem jest biedronka albo kaczka?

          > Kiedy jednak przechodzimy do kodów genetycznych, które są o wiele bardziej
          > skomplikowane niż martwe ujawniające plan i funkcjonalność, wtedy logika
          > ewolucjonistów zaczyna szwankować i jest zabarwiona ich religijnym
          > nastawieniem – Nie ma Boga.
          > Dla przykładu, kod genetyczny wirusa jest bardziej skomplikowany niż plan
          > rakiety lecącej na księżyc.

          Rakieta zaś jest o wiele bardziej skomplikowana niż ameba. Tylko co z tego?

          > Z4: Wirus ma swój kod genetyczny.
          > Z5: Bakteria ma swój kod genetyczny.
          > Z6: Każda forma życia ma swój genetyczny.
          > Wniosek: Życie powstało przez przypadek, nie ma za nim żadnej inteligencji,
          > żadnego Boga.

          Kiedyś cię o to pytałem, ale jak diabeł wody święconej unikałeś odpowiedzi.
          Wytłumacz mi, biednemu głupowi, dlaczego kod człowieka i szympansa jest w 98%
          tożsamy (identyczny, ten sam itd.)?
          • Gość: Jerzy Re: O wirusach i innych przypadłościach IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 15:55

            M-W: Kiedyś cię o to pytałem, ale jak diabeł wody święconej unikałeś
            odpowiedzi.
            Wytłumacz mi, biednemu głupowi, dlaczego kod człowieka i szympansa jest w 98%
            tożsamy (identyczny, ten sam itd.)?


            Jerzy: mam o tobie bardziej pozytywne zdanie.
            Nie przyszło ci do głowy, że mają tego samego konstruktora?

            Maluch i Mercedes też mają wiele elementów wspólnych: koła, kierownica, silnik,
            rura wydechowa ....
            Czy to dowody na ewolucję, że samochody powstały na skutek przypadkowych
            zdarzeń i selekcji naturalnej?


            popełniłeś bład merytoryczny: ameba jest o wiele bardziej skomplikowana niż
            wirus, a tym samym, niż rakieta.
            • mr_watchman Re: O wirusach i innych przypadłościach 29.01.04, 12:45
              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

              > Jerzy: mam o tobie bardziej pozytywne zdanie.

              Cool, thanx, wow. Po prostu lubię takie zabiegi retoryczne.

              > Nie przyszło ci do głowy, że mają tego samego konstruktora?

              Nie. Ale badanie DNA szympansa i człowieka wskazują, że miały kiedyś wspólnego
              przodka, od którego najpierw oddzielił się człowiek, a potem - szympans. Tak,
              szympans (konkretnie - bonobo, szympans karłowaty) to nasz krewny, i to w
              dodatku młodszy od nas.
              Mechanizm ustalania pokrewieństwa między szympansem a człowiekiem jest
              zbliżony do metod ustalania pokrewieństwa pomiędzy ludźmi, pomiędzy innymi
              gatunkami zwierząt, roślin itd.

              > Maluch i Mercedes też mają wiele elementów wspólnych: koła, kierownica,
              > silnik, rura wydechowa ....
              > Czy to dowody na ewolucję, że samochody powstały na skutek przypadkowych
              > zdarzeń i selekcji naturalnej?

              W pewnym sensie tak. Konstrukcja silnika z wielopunktowym wtryskiem
              bezpośrednim to efekt prac nad udoskonaleniem silnika z wtryskiem
              jednopunktowym, który powstał jako udsokonalenie silnika gaźnikowego. A
              przecież można by od razu stworzyć silnik z wtryskiem wielopunktowym, no nie?
              Co stało na przeszkodzie niejakiemu panu Weberowi w skonstruowaniu od razu
              silnika z wtryskiem bezpośrednim? Po cholerę pieprzył się z gaźnikiem?

              > popełniłeś bład merytoryczny: ameba jest o wiele bardziej skomplikowana niż
              > wirus, a tym samym, niż rakieta.

              Amen. Niemniej, pytanie: "i co z tego?" wciąż czeka na odpowiedź.
              • Gość: Jerzy 'know how' to efekt działania inteligencji czy prz IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.01.04, 21:20
                Dzięki za podanie kolejnych przykładów, gdzie inteligencja coś tworzy - silnik
                samochodu jest chyba rezultatem zastosowania intelektu.

                A że ta ameba jest bardziej skomplikowana od rakiety dowodzi, że jej
                konstruktor był na tyle inteligentny, że był w stanie ja zaprojektować i
                uzdolnic do prokreacji. Rakiety jeszcze sie nie rozmnażają.

                A człowiek i małpa są jeszcze bardziej skompliwanymi organizmami niż ameba.
                Rozwijają się ściśle według 'know how' zawartym w kodzie genetycznym.

                Jak myślisz, to 'know how' to efekt działania inteligencji czy przypadku?
                • mr_watchman Re: 'know how' to efekt działania inteligencji cz 02.02.04, 11:54
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  > Dzięki za podanie kolejnych przykładów, gdzie inteligencja coś tworzy -
                  > silnik samochodu jest chyba rezultatem zastosowania intelektu.

                  Jerzy, jeśli chcesz traktować mnie jak idiotę, to skończmy tę dyskusję od
                  razu. Ja odpowiadam na twoje pytania - tego samego wymagam od ciebie.
                  Oto, o co pytałem:
                  "Konstrukcja silnika z wielopunktowym wtryskiem bezpośrednim to efekt prac nad
                  udoskonaleniem silnika z wtryskiem jednopunktowym, który powstał jako
                  udsokonalenie silnika gaźnikowego. A przecież można by od razu stworzyć silnik
                  z wtryskiem wielopunktowym, no nie? Co stało na przeszkodzie niejakiemu panu
                  Weberowi w skonstruowaniu od razu silnika z wtryskiem bezpośrednim? Po cholerę
                  pieprzył się z gaźnikiem?"

                  > A że ta ameba jest bardziej skomplikowana od rakiety dowodzi, że jej
                  > konstruktor był na tyle inteligentny, że był w stanie ja zaprojektować i
                  > uzdolnic do prokreacji. Rakiety jeszcze sie nie rozmnażają.

                  A muszą? Czy zadaniem rakiety jest rozmnażanie się?

                  > A człowiek i małpa są jeszcze bardziej skompliwanymi organizmami niż ameba.

                  Dlatego ich rozmnażanie jest jeszcze bardziej skomplikowane.

                  > Rozwijają się ściśle według 'know how' zawartym w kodzie genetycznym.

                  Jasne. Dlatego szympansie niemowlę jest tak podobne (mam na myśli proporcje
                  ciała, a nie owłosienie) do ludzkiego. 98% wspólnych genów.

                  > Jak myślisz, to 'know how' to efekt działania inteligencji czy przypadku?

                  Ewolucji, czyli sprzężenia zwrotnego organizm-środowisko. Dotyczy to KAŻDEGO
                  know-how.
                  • Gość: Jerzy Re: 'know how' to efekt działania inteligencji cz IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 13:42
                    Drogi Watchmanie,

                    Na moje pytanie:
                    > > Jak myślisz, to 'know how' to efekt działania inteligencji czy przypadku?

                    Piszesz:
                    Ewolucji, czyli sprzężenia zwrotnego organizm-środowisko. Dotyczy to KAŻDEGO
                    know-how.

                    Powiedz mi, to wniosek czy założenie?

                    Jeśli wniosek, byłbym ciekaw jego przesłanek.

                    Jeśli założenie, to w oparciu o o co?
                    • mr_watchman Re: 'know how' to efekt działania inteligencji cz 05.02.04, 15:38
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      > Piszesz:
                      > Ewolucji, czyli sprzężenia zwrotnego organizm-środowisko. Dotyczy to KAŻDEGO
                      > know-how.
                      >
                      > Powiedz mi, to wniosek czy założenie?
                      >
                      > Jeśli wniosek, byłbym ciekaw jego przesłanek.
                      >
                      > Jeśli założenie, to w oparciu o o co?

                      To stwierdzenie faktu. Tłumaczyłem ci to już wiele razy i na wielu
                      przykładach, ale nic nie stoi na przeszkodzie temu, abym zrobił to kolejny raz.
                      Ewolucja nie jest magią ani słowem-wytrychem, ale pewną PRAWIDŁOWOŚCIĄ.
                      Etymologia słowa wskazuje, że ewolucja oznacza "przeobrażenie" (ex - z, od,
                      przez; volvere - obracać się), a więc pewien proces i skutki tego procesu,
                      które na zasadzie sprzężenia zwrotnego obiekt-środowisko zmieniają
                      rzeczywistość. Wiem, brzmi to mętnie, dlatego zamiast zabawy w definicje
                      odwołam się do przykładów, które ci już podawałem. Bez względu na to, czy
                      mówimy o nowym szczepie bakterii, zmianach technologicznych czy wolnorynkowej
                      konkurencji, są to procesy ewolucyjne. Każdy obiekt (kod genetyczny,
                      konstrukcja silnika czy struktura rynku) podlega ciągłym niekończącym się
                      zmianom, na które ma wpływ środowisko (inne obiekty oraz zdarzenia obiektywne)
                      oraz - uwaga! - właściwości i zachowanie samego obiektu. Dlatego ewolucja nie
                      ma końca ani celu.

                      PS. Nadal czekam na twoje odpowiedzi:
                      1. Jak zdefiniowałbyś życie?
                      2. Kto jest twórcą języka polskiego?
                      • Gość: Jerzy Re: 'know how' to efekt działania inteligencji cz IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 15:16
                        Drogi Watchmanie,

                        Twoje pojmowanie ewolucji można odnieść do jakości i cen towarów na targu, ale
                        nie do nauki.
                        Chyba że postęp w poznaniu nazwiesz również ewolucją.

                        Kiedy jednak odniesze to do pochodzenia życia, popełniasz mnóstwo sofizmatów -
                        analogii, które nie zachodzą.
                        Swoje rozważani możesz prowadzić za biurkiem, ale w praktyce ich nie
                        potwierdzisz. Tutaj musiałbyś troszkę zrozumieć pierwsze i drugie prawo
                        termodynamiki.

                        Dla przykładu, za biurkiem możesz sobie teoretyzować coś takiego:

                        Bierzesz mały pojemnik, wsypujesz do niego trochę piasku i trochę grochu, i
                        zaczniesz potrząsać, tak, aby w końcu nastąpiło odzielenie piasku od grochu,
                        aby piasek był z jednej strony, a groch z drugiej.
                        Matematycznie możesz obliczyć prawdopodobieństwo, że za jakimś magicznym
                        wstrząsem, piasek oddzieli się od grochu.
                        W praktyce to nigdy nie nastąpi. A dlaczego, to niech ci wyjaśni doktor fizyki,
                        który nigdy nie słyszał o prawie entropii.

                        Jeśli chcesz oddzielić piasek od grochu, musisz się posłużyć technologią -
                        uwaga - czymś, co pochodzi od inteligencji.
                        • mr_watchman Nie przepuszczę ci! 06.02.04, 16:12
                          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                          > Twoje pojmowanie ewolucji można odnieść do jakości i cen towarów na targu,
                          > ale nie do nauki.
                          > Chyba że postęp w poznaniu nazwiesz również ewolucją.

                          Zupełnie nic nie zrozumiałeś z tego, co napisałem. Ale spróbuj jeszcze raz
                          przeczytać. Chętnie zobaczę, jak w oparciu o logikę i fakty obalasz to, co
                          twierdzę.

                          > Kiedy jednak odniesze to do pochodzenia życia, popełniasz mnóstwo
                          > sofizmatów - analogii, które nie zachodzą.

                          Przykład, przykład!

                          > Swoje rozważani możesz prowadzić za biurkiem, ale w praktyce ich nie
                          > potwierdzisz. Tutaj musiałbyś troszkę zrozumieć pierwsze i drugie prawo
                          > termodynamiki.

                          W odniesieniu do...?

                          > Dla przykładu, za biurkiem możesz sobie teoretyzować coś takiego:
                          >
                          > Bierzesz mały pojemnik, wsypujesz do niego trochę piasku i trochę grochu, i
                          > zaczniesz potrząsać, tak, aby w końcu nastąpiło odzielenie piasku od grochu,
                          > aby piasek był z jednej strony, a groch z drugiej.
                          > Matematycznie możesz obliczyć prawdopodobieństwo, że za jakimś magicznym
                          > wstrząsem, piasek oddzieli się od grochu.
                          > W praktyce to nigdy nie nastąpi. A dlaczego, to niech ci wyjaśni doktor
                          > fizyki, który nigdy nie słyszał o prawie entropii.
                          > Jeśli chcesz oddzielić piasek od grochu, musisz się posłużyć technologią -
                          > uwaga - czymś, co pochodzi od inteligencji.

                          Nigdy nie postulowałem takich kretynizmów, bo powyższe nie ma nic wspólnego z
                          ewolucją. Niestety, Jerzy, to, co wypisujesz, świadczy jedynie o twojej
                          nieporadności w rozumieniu procesów ewolucyjnych. Nie obraź się, ale od paru
                          postów unikasz konkretnych odpowiedzi na konkretne pytania zasłaniając się
                          stertą banałów.

                          Nie przepuszczę ci tego:
                          1. Wyraźnie stawiasz żywe w opozycji do martwego. Gotów byłbyś nawet przyznać,
                          że pewne procesy o charakterze ewolucyjnym dotyczą materii nieożywionej, ale
                          wyraźnie odżegnujesz ewolucję od życia. Moje pytanie brzmi: JAK DEFINIUJESZ
                          ŻYCIE?
                          2. Podawałeś przykłady różnych narzędzi i przedmiotów twierdząc, że stopień
                          ich skomplikowania dowodzi, że są dziełem inteligentnego i świadomego twórcy.
                          Moje pytanie zatem brzmi: KTO JEST TWÓRCĄ JĘZYKA POLSKIEGO?

                          Czas na odpowiedź - do wtorku do godz. 12:00. Jeśli do tej pory nie odpowiesz,
                          tzn. będziesz nadal "nie zauważał" pytań, to... z nami koniec!!! Hi, hi, hi,
                          przestraszyłeś się, nie? A na serio - brak odpowiedzi potraktuję jako brak
                          honoru, odwagi, inteligencji, szacunku do oponenta itp. Stawiasz na szali
                          jedynie swoją godność. Tylko tyle i aż tyle.
                • arcykr Re: 'know how' to efekt działania inteligencji cz 03.02.04, 14:33
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  > A że ta ameba jest bardziej skomplikowana od rakiety dowodzi, że jej
                  > konstruktor był na tyle inteligentny, że był w stanie ja zaprojektować i
                  > uzdolnic do prokreacji.
                  Niby w jaki sposób dowodzi?

                  > Rakiety jeszcze sie nie rozmnażają.
                  A dlatego ich powstawanie nie obywa się do zaglądania do projektu. ;-)
                  >
                  > A człowiek i małpa są jeszcze bardziej skompliwanymi organizmami niż ameba.
                  > Rozwijają się ściśle według 'know how' zawartym w kodzie genetycznym.
                  Oj nie ściśle, nie ściśle...
                  >
                  > Jak myślisz, to 'know how' to efekt działania inteligencji czy przypadku?
                  Ewolucja to nie to samo, co suma przypadków.
        • Gość: arcykr Re: Czy naukowcy mogą dać dowody na ewolucję? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 14:25
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Wiedzą, że każda rzecz teleonomiczna ma swego
          > projektanta.
          Niby skąd wiedzą?

          > Wiedzą, że kody pochodzą od inteligentnej istoty.
          Jak wyżej.
          >
          > Z1: Motyka ujawnia jakiś plan i funkcjonalność.
          > Z2. Samochód ujawnia jakiś plan i funkcjonalność.
          > Z3: Zegarek jakiś plan i funkcjonalność.
          > Z4: Plan i funkcjonalność postulują konieczność istnienia projektanta.
          > Wniosek: Wszystkie rzeczy martwe ujawniające plan i funkcjonalność zostały
          > stworzone przez jakiegoś projektanta.
          Dla ciebie 4 przykłady = wszystko? Kto cię uczył logiki?
          A poza tym, jęzeli ciało ludzkie zostało zaprojektowane, to po co w nim palce u nóg albo wyrostek robaczkowy?
          >
          > Z4: Wirus ma swój kod genetyczny.
          > Z5: Bakteria ma swój kod genetyczny.
          > Z6: Każda forma życia ma swój genetyczny.
          > Wniosek: Życie powstało przez przypadek, nie ma za nim żadnej inteligencji,
          > żadnego Boga.
          Dlaczego uważasz, że o "wniosku" ktoś wnioskuje na podstawie Z4, Z5, Z6?
      • mr_watchman O ewolucji 28.01.04, 10:28
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Ewolucjoniści przedstawiają czasem wyniki badań różnych naukowców, jako
        > materiał dowody na ewolucję.

        Teoria ewolucji to teoria naukowa, więc wydaje się logiczne, że szuka
        naukowych dowodów (naukowych to znaczy poddających się weryfikacji).

        > Popełniają przy tym błąd logiczny typowy dla ewolucjonistów. Ukierunkowane
        > badania INTELIGENTNYCH i zorganizowanych naukowców, przedstawiają jako dowód
        > na działania slepych i przypadkowych czynników.
        > Tak więc, naukowcy ci, dowodzą jedynie, że za ich badaniami stoi ich
        > inteligencja. Jeżeli cokolwiekuda im się 'stworzyć' - posługuja się rozumem
        > i wiedzą.
        > Demonstrują tym samym, że za stworzeniem jest inteligencja.

        Nie, dowodzą w ten sposób, że dzięki wiedzy i rozumowi można odkryć mechanizmy
        rządzące istniejącą rzeczywistością. Naprawdę Newton odkrył prawo powszechnego
        ciążenia nie dzięki kontemplacji stworzenia, ale poprzez rozum. No chyba że
        negujesz istnienie grawitacji.
        • Gość: Jerzy Newton stworzył czy odkrył grawitację IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 10:50
          Podobnie też z naukowcami, którzy odkrywają - jak sam piszesz - 'mechanizmy',
          zatem coś zorganizowanego, logicznego, co można opisać prawami naukowymi.

          I nadal twierdzisz, że te mechanizmy powstały przez 'przypadek'?

          Drogi Watchmanie, zastanów sie nad konsekwencjami tego, co sam piszesz.
          Przedstawiasz argumenty na rzecz kreacjonizmu. Dzięki.
          • mr_watchman Przecież napisałem - ODKRYŁ 28.01.04, 12:13
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Podobnie też z naukowcami, którzy odkrywają - jak sam piszesz -
            > 'mechanizmy', zatem coś zorganizowanego, logicznego, co można opisać prawami
            > naukowymi.
            >
            > I nadal twierdzisz, że te mechanizmy powstały przez 'przypadek'?

            A dlaczego nie?

            > Drogi Watchmanie, zastanów sie nad konsekwencjami tego, co sam piszesz.
            > Przedstawiasz argumenty na rzecz kreacjonizmu. Dzięki.

            Nie baw się ze mną w żałosną (pardon my French) wymianę piłek typu: "To ty, a
            ja co?", bo ostatni raz przerabiałem to w głębokim przedszkolu i jestem już za
            stary na kontynuowanie tej zabawy.
            Do rzeczy - Newton odkrył prawo powszechnego ciążenia, tzn. w matematyczny
            sposób opisał znane wcześniej każdemu zjawisko, że czego byś nie upuścił, to
            zawsze spadnie na ziemię, a nigdy nie odleci w kosmos. Odkrył to dzięki
            rozumowi, który miał znacznie sprawniejszy od innych ludzi. Dlatego nie
            rozumiem twojej negacji poznania rozumowego (chyba że nie o to ci chodzi, ale
            w takim razie z niecierpliwością czekam na wyjaśnienia).
            Druga rzecz - grawitacja to pewna stała właściwość (choć co do jej charakteru
            naukowcy nie są zgodni) materii. To, że można odkryć i poznać tę właściwość
            dzięki rozumowi, cieszy i bawi ludzi na całym świecie. Być może nigdy nie
            dowiemy się, czym naprawdę jest grawitacja (bo prace nad kwantową teorią
            grawitacji tkwią w martwym punkcie), ale zupełnie nie rozumiem, po co
            zaprzęgać do tego Boga. Chyba że dążysz do udowodnienia, że to właśnie Bóg
            nadał pewnym stałym fizycznym określone wartości i teraz czerpie radość z
            tego, że nie pomylił się w obliczeniach. Być może tak jest. Ale ja wolę
            wyjaśnienia naukowe, z tej prostej przyczyny, że są one weryfikowalne, tzn.
            ich prawdziwość można sprawdzić za pomocą eksperymentu naukowego.
            Ewolucja zaś to pewna PRAWIDŁOWOŚĆ wszechświata. Weźmy chociaż historię
            literatury albo muzyki. Dlaczego "Faraona" musiał napisać dopiero Prus? Nie
            mógł jakiś pieprzony Amenhotep? Dlaczego "Bohemian Rapsody" to dzieło Queen, a
            nie - Vivaldiego? W końcu potęga "Bohemian..." nie tkwi w instrumentarium, a w
            melodii i słowach.
            I wreszcie ostatni przykład - poza sztucznymi pierwiastkami 70% pozostałych
            znano już w starożytności. Dlaczego trzeba było czekać aż do końca XVIII
            wieku, aby podgrzewany węglem kocioł z wodą stał się silnikiem parowym?
            Węgiel, woda, żelazo, ogień - to nic nowego dla starożytnych Rzymian, a jednak
            nie jeździli pociągami. Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego tak jest?
            • Gość: Jerzy Re: Przecież napisałem - ODKRYŁ IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 13:31
              Zgoda, wiem, że napisałeś, że odkrył.
              Jednak mam wrażenie, że posługujesz się tym odkryciem, jakoby był to dowód, na
              to, że stwórca grawitacji jest niepotrzebny.

              Słowem ewolucja posługujesz sie strasznie wieloznacznie.
              Odnosisz go do sztuki, podczas gdy mówimy o stworzeniu życia.
              • mr_watchman Re: Przecież napisałem - ODKRYŁ 28.01.04, 14:32
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Zgoda, wiem, że napisałeś, że odkrył.
                > Jednak mam wrażenie, że posługujesz się tym odkryciem, jakoby był to dowód,
                > na to, że stwórca grawitacji jest niepotrzebny.

                A jest? Komu i do czego?

                > Słowem ewolucja posługujesz sie strasznie wieloznacznie.
                > Odnosisz go do sztuki, podczas gdy mówimy o stworzeniu życia.

                Cóż... Perły przed wieprze. Jednak jeszcze raz spróbuję. Ponawiam moje
                pytanie: dlaczego starożytni Rzymianie nie jeździli pociągami parowymi?
                • Gość: Jerzy Re: Przecież napisałem - ODKRYŁ IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 15:46
                  Nie wiem o co ci chodzi z tymi Rzymianami i pociągami.

                  A jeśli idzie o grawitację, to uważasz, że nie potrzebuje stwórcy?

                  Nadal mam wrażenie, że chcesz powiedzieć, że jeśli odkryjesz mechanizm jakiegos
                  działania, to obalasz konieczność istnienia stwórcy tego mechanizmu.

                  Inaczej: Jeśli odkryjesz jak działa mechanizm zegarka, to obaliłeś postulat o
                  istnieniu zegarmistrza.

                  Odrzucasz istnienie stwórcy prawa grawitacji?
                  Czyli postulujesz, że na początku była materia. I to ona stworzyła wszystko,
                  włącznie z człowiekiem.
                  • mr_watchman Re: Przecież napisałem - ODKRYŁ 29.01.04, 11:49
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    > Nie wiem o co ci chodzi z tymi Rzymianami i pociągami.

                    Nie wiesz czy nie chcesz wiedzieć? Przecież ci wytłumaczyłem. Ale z chęcią
                    zrobię to jeszcze raz. A więc... UWAGA! Starożytni Rzymianie znali ogień,
                    wodę, żelazo i węgiel, tak samo jak niejaki Stevenson, ale to ten drugi
                    dżentelmen połączył to razem w postaci silnika parowego. A Rzymianie musieli
                    do swoich prowincji jeździć konno. Lecz skoro Rzymianie byli takimi samymi
                    ludźmi jak Stevenson i my teraz, skoro dysponowali tym samym zasobem
                    naturalnym, skoro przez wiele stuleci mieli okazję rozwinąć swoją myśl
                    techniczną (tak jak rozwinęli naukę prawa), to DLACZEGO nie wpadli na banalny
                    pomysł, aby podgrzać kocioł z wodą, a uzyskaną parę pod ciśnieniem wykorzystać
                    do wykonywania pracy mechanicznej?

                    > A jeśli idzie o grawitację, to uważasz, że nie potrzebuje stwórcy?

                    Przecież pisaliśmy o czym innym. Jakie znaczenie ma dla konstruktora samolotów
                    (przyznasz, że wiedza o grawitacji jest w tej dziedzinie przydatna) świadomość
                    istnienia bądź nie istnienia Boga - twórcy grawitacji?

                    > Nadal mam wrażenie, że chcesz powiedzieć, że jeśli odkryjesz mechanizm
                    > jakiegos działania, to obalasz konieczność istnienia stwórcy tego
                    > mechanizmu.

                    Nie, tylko z niewiadomych przyczyn ty zakładasz, że każda stworzona rzecz lub
                    zjawisko MUSI mieć inteligentnego i świadomego twórcę. Czy budowa światła
                    napawa cię równym zdumieniem co kamień, kredka, szczur, zegarek albo psie
                    gówno?

                    > Inaczej: Jeśli odkryjesz jak działa mechanizm zegarka, to obaliłeś postulat
                    > o istnieniu zegarmistrza.

                    Spróbuj po polsku, bo właśnie obaliłeś postulat o istnieniu twórcy gramatyki
                    języka polskiego. Bez sensu? No właśnie.
                    A skorośmy już przy języku, mocium panie, to powiedz mi, czy język (np.
                    polski) ma swojego twórcę i kto to jest.

                    > Odrzucasz istnienie stwórcy prawa grawitacji?

                    Odrzucam inteligentnego i świadomego konstruktora grawitacji, ale nie
                    twierdzę, że grawitacja wzięła się znikąd.

                    > Czyli postulujesz, że na początku była materia. I to ona stworzyła wszystko,
                    > włącznie z człowiekiem.

                    Albo energia. O wzorze E=mc2 jaśnie pan nie słyszał?
                    • Gość: Jerzy Czy o prawie entropii waszmość słyszał? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.01.04, 21:30
                      Cały czas opisujesz rozwój ludzkości posługującej się inteligencją, gdzie
                      jednopokolenia bazuje na osiągnięchach poprzedniego.
                      Osiagnięcia techniczne są efektem inteligentnych działań ludzi. Nadal nie wiem,
                      dlaczego chciałbys użyć przykładu Rzymian i pociagów by dyskutowac o ewolucji
                      życia.

                      Odrzucasz inteligentnego Stwórcę grawitacji.
                      Ten Stwórca stworzył grawitację i atmosferę, choćby po to, abyśmy mogli żyć na
                      ziemi, oddychać, aby ptaki mogły latać ... Genialne ...


                      Czyli postulujesz, że na początku była materia. I to ona stworzyła wszystko,
                      włącznie z człowiekiem.

                      > Albo energia. O wzorze E=mc2 jaśnie pan nie słyszał?

                      Jak go chcesz odnieść do stworzenia materii a potem życia?
                      Jak materia ze stanu chaosu przeszłą w stan uprządkowany, jak powstały
                      gwiazdozbiory, albo choćby nasz układ słoneczny.
                      Jak powstały skomplikowane formy życia?

                      Czy o prawie entropii waszmość słyszał?



                      • mr_watchman Re: Czy o prawie entropii waszmość słyszał? 02.02.04, 12:14
                        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                        > Cały czas opisujesz rozwój ludzkości posługującej się inteligencją, gdzie
                        > jednopokolenia bazuje na osiągnięchach poprzedniego.

                        Oto odpowiedź, brawo! Czysty ewolucjonizm. Następne pokolenia wyrastają z
                        tego, czym są ich poprzednicy. W przypadku kultury idzie to szybciej ze
                        względu na akumulację informacji. Ale to wszytko to ewolucjonizm. Cieszę się,
                        że wreszcie to zrozumiałeś.

                        > Osiagnięcia techniczne są efektem inteligentnych działań ludzi. Nadal nie
                        > wiem, dlaczego chciałbys użyć przykładu Rzymian i pociagów by dyskutowac o
                        > ewolucji życia.

                        Aby ukazać ci, że proces ewolucyjny jest PODSTAWOWYM procesem rządzącym
                        wszechświatem.

                        > Odrzucasz inteligentnego Stwórcę grawitacji.

                        Tak. Pisałem o tym już kilka razy, ale jeśli uważasz za stosowne napisać to po
                        raz dziesiąty, to proszę bardzo.

                        > Ten Stwórca stworzył grawitację i atmosferę, choćby po to, abyśmy mogli żyć
                        > na ziemi, oddychać, aby ptaki mogły latać ... Genialne ...

                        Twój infantylny antropocentryzm jest wzruszający.

                        > Jak go chcesz odnieść do stworzenia materii a potem życia?

                        Chcę ci pokazać, że materia to inna postać energii i na odwrót. Materia i
                        energia to dwa różne oblicza tego samego wszechświata. Pytasz, jak ma się to
                        do życia? Materia i energia tworzą życie, są życiem. Przy okazji - jak
                        zdefiniowałbyś życie?

                        > Jak materia ze stanu chaosu przeszłą w stan uprządkowany, jak powstały
                        > gwiazdozbiory, albo choćby nasz układ słoneczny.
                        > Jak powstały skomplikowane formy życia?

                        W ten sam sposób co opisane przez ciebie ciała niebieskie.
                        Oj, to już przestałeś wierzyć, że owe gwiazdozbiory własnymi rękami stworzył
                        P.Bóg?

                        > Czy o prawie entropii waszmość słyszał?

                        Owszem. Czy czeka mnie w związku z tym jakiś ciekawy wywód logiczny?
                        Zanim jednak odkryjesz tego asa z rękawa, przypominam ci pytanie,
                        które "przeoczyłeś":
                        Czy język (np. polski) ma swojego twórcę i kto to jest?
                      • Gość: arcykr Re: Czy o prawie entropii waszmość słyszał? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 15:24
                        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                        > Jak materia ze stanu chaosu przeszłą w stan uprządkowany, jak powstały
                        > gwiazdozbiory,
                        Gwiazdozbiory nie są układami fizycznymi. Poszczególne gwiazdy zdają sie wchodzić w skład gwiazdozbioru, bo ziemski obserwator widzi je w podobnym rejonie pozornej "sfery niebieskiej" (no chyba, że szanowny Kolega wierzy w sitninie sfery gwiazd stałych ;-) ). Poszczególne składniki gwiazdobiorów bywają bardziej oddalone od siebie niż najbliższe z nich są odległe od Ziemi.

                        > albo choćby nasz układ słoneczny.
                        Uporządkowanie Układu Słonecznego odbyło się kosztem wzrost nieuporzadkowania Wszechświata jako całości poprzec rozpraszającą (a więc nieodwracalną) emisję promieniowania elektromagnetycznego.

                        > Jak powstały skomplikowane formy życia?
                        Radzę czytać np. "Świat nauki".
                        >
                        > Czy o prawie entropii waszmość słyszał?
                        Choć mam doktorat z fizyki, z określeniem "prawo entropii" spotykam sie pierwszy raz. ;-)
                        A jeśli chodzi o drugie prawo termodynamiki, to głosi ono, że całkowita entropia (miara nieuporządkowania) rośnie z czasem dla układów nie mogących z otoczeniem wymieniać energii ani w postaci pracy ani w postaci ciepła. Istoty żywe z natury rzeczy wymieniają energię z otoczeniem i jako takie mogą zmniejszać swoją entropię z czasem (innymi słowy: stawać się coraz bardziej skomplikowane, rozwinięte, wyrafinowane) - zarówno w aspekcie ontogenezy (rozwoju pojedynczego osobnika) jak i filogenezy (zmienności grup organizmów z pokoleniana pokolenie). Ten wzrost uporządkowania organizmów żywych odbywa się kosztem otoczenia, czego przejawem jest wydzielanie ciepła, produkcja wydalin i odchodów zawierających związki takie jak mocznik czy dwutlenek węgla (prostszych niż wchodzące w skład organizmów kwasy nukleinowe, białka czy wielocukry).
                        • mr_watchman HALO, Jerzy! Pytania czekają! 04.02.04, 09:12
                          Gość portalu: arcykr napisał(a):

                          > > Czy o prawie entropii waszmość słyszał?
                          >
                          > Choć mam doktorat z fizyki, z określeniem "prawo entropii" spotykam sie
                          > pierwszy raz. ;-)
                          > A jeśli chodzi o drugie prawo termodynamiki, to głosi ono, że całkowita
                          > entropi a (miara nieuporządkowania) rośnie z czasem dla układów nie mogących
                          > z otoczeniem wymieniać energii ani w postaci pracy ani w postaci ciepła.
                          > Istoty żywe z natury rzeczy wymieniają energię z otoczeniem i jako takie
                          > mogą zmniejszać swoją entropię z czasem (innymi słowy: stawać się coraz
                          > bardziej skomplikowane, rozwinięte, wyrafinowane) - zarówno w aspekcie
                          > ontogenezy (rozwoju pojedynczego osobnika) jak i filogenezy (zmienności grup
                          > organizmów z pokoleniana pokolenie). Ten wzrost uporządkowania organizmów
                          > żywych odbywa się kosztem otoczenia, czego przejawem jest wydzielanie
                          > ciepła, produkcja wydalin i odchodów zawierających związki takie jak mocznik
                          > czy dwutlenek węgla (prostszych niż wchodzące w skład organizmów kwasy
                          > nukleinowe, białka czy wielocukry).

                          Co ty na to, Jerzy? Jak sobie poradzisz z taką dawką fachowej wiedzy?
                          No i odpowiedz na moje znacznie prostsze wątpliwości - kto i w jaki sposób
                          stworzył język, np. polski?
                        • Gość: Jerzy Czy w polskiej fizyce nie ma prawa entropii? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 14:07
                          Wybacz moją ignorancję. Nie wiedziałem, że w polskiej terminologii nie ma
                          określenia 'prawo entropii.'
                          Przez chwilę zastanawiałem się, czy od czasu moich studiów nauka zrobiła aż
                          taki postęp w terminologii, że określenie 'prawo entropii' przestało istnieć.
                          zajrzałem do google'a i stwiedziłem, że jednak określenie pozostało.

                          Znajduję je w angielskiej, choćby w artykule pod linkiem:
                          me.essortment.com/entropylawssc_recn.htm
                          albo
                          www.entropylaw.com/index.html
                          Dziwny ten twój doktorat.
                          Wklepałem w google termin: 'prawo entropii' i wyleciało mi na ekranie mnóstwo
                          linków.

                          W swoim wywodzie piszesz:

                          Ten wzrost uporządkowania organizmów żywych ...

                          Powiedz mi, czy do spowodowania wzrostu uporządkowania jest potrzebna dodatkowa
                          informacja, czy też nie?


              • arcykr Re: Przecież napisałem - ODKRYŁ 03.02.04, 14:53
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Słowem ewolucja posługujesz sie strasznie wieloznacznie.
                > Odnosisz go do sztuki, podczas gdy mówimy o stworzeniu życia.
                Czyżbyśuważał, że teoria ewolucji dotyczy również powstania pierszych istot żywych?
          • arcykr Re: Newton stworzył czy odkrył grawitację 03.02.04, 14:41
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Podobnie też z naukowcami, którzy odkrywają - jak sam piszesz - 'mechanizmy',
            > zatem coś zorganizowanego, logicznego, co można opisać prawami naukowymi.>
            > I nadal twierdzisz, że te mechanizmy powstały przez 'przypadek'?
            Poczytaj na temat ewolucji nie tylko teksty pisane przez osoby pragnące ją zdyskredytować.
        • arcykr Re: O ewolucji 03.02.04, 14:48
          mr_watchman napisał:

          > Teoria ewolucji to teoria naukowa, więc wydaje się logiczne, że szuka
          > naukowych dowodów (naukowych to znaczy poddających się weryfikacji).
          plato.stanford.edu/entries/popper/#Dema
      • Gość: CGN Re: Czy naukowcy mogą dać dowody na ewolucję? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.01.04, 17:18
        Sam, ze swymi zwierzecymi pozostalosciami (kosc ogonowa, slepa kiszka, zatoki
        itp.) jestes chodzacym dowodem na ewolucje!
        • _agnostyk Jerzy jako dowod na ewolucję 31.01.04, 00:56
          Gość portalu: CGN napisał(a):
          > Sam, ze swymi zwierzecymi pozostalosciami (kosc ogonowa, slepa kiszka, zatoki
          > itp.) jestes chodzacym dowodem na ewolucje!
          Ag: Wydaje sie, ze zroznicowany poziom intelektualny wskazuje, ze mamy do
          czynienia z osobnikami o roznym zaawansowaniu ewolucyjnym. Jedni potrafia bez
          problemu uzywac szarych komurek by logicznie szukac prawdy inni mniej
          zaawansowani polegaja na "prawdzie objawionej".
      • arcykr Re: Czy naukowcy mogą dać dowody na ewolucję? 03.02.04, 11:35
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Ukierunkowane
        > badania INTELIGENTNYCH i zorganizowanych naukowców, przedstawiają jako dowód na działania slepych i przypadkowych czynników.
        Nie należy mylić badań z ich wynikami.
    • nauma Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? 26.01.04, 12:03
      Eeee tam, całe te dyskusje można potłuc o kant d**y.
      Po pierwsze dlatego, że wg wszelkich wyznań podstawą są dogmaty i stwierdzenia,
      że boga (obojętnie którego) nie można opisywać wg ludzkich pojęć, co od razu
      knebluje logikę.
      Po drugie przeprowadziłem sobie własne rozumowanie. Bóg noszący imię Jahwe jest
      pono wszechmocny a jego miłosierdzie jest nieskończone. No i mamy radosną
      sprzeczność, bo oba pojęcia wykluczają się nawzajem. Jest miłosierny, ergo nie
      może być złem, ergo nie jest wszechmocny.
      • Gość: Jerzy Czy wszechmocny i miłosierny Bóg może być zły? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.04, 12:42
        Dlaczego uważasz, że Boga nie można opisywać według ludzkich pojęć i że to
        knebluje logikę?

        Odwróć to: Pan Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo, obdarzył nas
        inteligencją, zdolnością myślenia, odczuwania, tworzenia ...
        O ileż wiekszy od nas jet ten, który nas do tego uzdolnił.

        Jeśli idzie o kneblowanie logiki -
        Jeśli chcesz iść za logiką, a nie absurdami, to dojdziesz do wniosku, że Bóg
        musi istnieć. Logika obala absurdy, którymi posługują się ateiści i agnostycy.


        Bóg ma atrybuty i nie może zrobić niczego, co byłoby z nimi sprzeczne.

        Sprzeczności pojawiają się w umysłach ludzi, którzy mają problemy z logicznym
        myśleniem i bazują na absurdach.

        Na przykład:
        Czy wszechmocny i sprawiedliwy Bóg może być niesprawiedliwy?


        Stworzyłeś chyba kolejny sofizmacik:
        Czy wszechmocny i miłosierny Bóg może być zły?

        Czy takie jest twoje pytanie?
        Wiesz w czym leży błąd tego pytania?
        • _agnostyk Czy sadystyczny i ułomny Jehowa może być dobry? 27.01.04, 16:08
          Kazdy z nas jest innych. Jest pewien rodzaj ludzi zwany masochistami, dla
          ktorych najwieksza przyjemnoscia jest jak dostaja lanie. W biblii uosbnial
          takich zboczencow Hiob, ktory im bardziej go torturowal Jehowa tym bardziej go
          uwielbial.
          Stary Testament jest pelen sadyzmu zbrodni i zboczen. Nie jest to lektura dla
          malych dzieci (chyba, ze niegrzecznych). Ale religianci dostaja orgazmu kiedy
          czytaja masakry calych narodow z polecenia Jehowy. Wierza slepo w tego
          okrutnego megalomaniaka opetanego zazdroscia. Na szczescie jest on na pewno nie
          wszechmocny. A czy dobry to zalezy od waszych sklonnosci seksualnych.
          • Gość: Jerzy Bóg Biblii jest inny, niż ten, z którym walczysz. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 09:52
            Popełniasz całyczas ten sam błąd loiczny i merytorzyczny. Bóg, którego stale
            atakujesz, nie jest Bogiem Biblii, ale wytworem ludzkich umysłów zbuntowanych
            wobec Boga. Reprezentujesz dorobek całej myśli antychrześcijanskiej z
            przestrzeni wieków.

            Bóg Biblii jest inny, niż ten, z którym walczysz.

            Bóg Biblii jest miłosierny, współczujący i sprawiedliwy.



            • the_dzidka Re: Bóg Biblii jest inny, niż ten, z którym walcz 28.01.04, 09:59
              >
              > Bóg Biblii jest miłosierny, współczujący i sprawiedliwy.
              >
              BÓG BIBLII JEST MIŁOSIERNY, WSPÓŁCZUJĄCY I SPRAWIEDLIWY?!
              Czy ty człowieku miałeś choć raz Biblię w ręku? Otwartą?!
              • Gość: Jerzy Mój ulubiony fragment z Biblii: IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 10:09
                The _Dzidka: Czy ty człowieku miałeś choć raz Biblię w ręku? Otwartą?!

                Tak, zdarzyło mi się. Ulubiony fragment to ten:

                Jan 3,16 Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego
                dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
                3,17 Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był
                przez niego zbawiony.


                Natrafiłaś Juz na ten fragment?
                • Gość: Palnick Mój ulubiony fragment Biblii i pytanie do Jerzego IP: *.stenaline.com 28.01.04, 10:50
                  Jakis czas temu Ed dokonał na tym forum streszczenia wizji św. Jana.
                  Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.

                  Apokalipsa, czyli Objawienie św. Jana należy do najbardziej fascynujących
                  części Nowego Testamentu. Św. Jan znajdował sie na Patmos, wyspie Morza
                  Śródziemnego, kiedy usłyszał za sobą donośny głos, nakazujący zapisanie
                  wszystkiego, co zaraz usłyszy i ujrzy. Kiedy Jan obrócił się, ujrzał najpierw
                  promieniującą postać Chrystusa. Potem miał długotrwałą i niezwykle zawiłą
                  wizję.
                  Św. Jan w pewnym momencie ujrzał bestię wychodzącą z oceanu. Miała siedem
                  głów o dziesięciu ukoronowanych rogach, a na każdej głowie wypisane było
                  bluźniercze imię (nie podano, jakie to były imiona). Przypominała panterę o
                  niedźwiedzich łapach i paszczy lwa. Smok stojący na brzegu przekazał bestii
                  władzę. Jedna z głów bestii miała śmiertelną ranę, która została uleczona
                  (brak szczegółowych informacji, w jaki sposób).
                  Św. Jan widział następnie, jak ludzie oddawali cześć (skąd się tam wzięli?)
                  zarówno smokowi jak i bestii, a bestia samowładnie panowała przez 42 miesiące
                  (kolejna magiczna liczba?). Nieustannie bluźniła przeciw Bogu i stało się
                  nawet, że prowadziła przeciw niemu wojnę i zwyciężała świętych.
                  Potem ujrzał drugą bestię wynurzającą się z morza. Miała dwa rogi jak jagnię,
                  ale mówiła jak smok (brak danych, o czym mówiła). Zwiodła ludzi na ziemi
                  (tym głosem?) i doprowadziła do tego, że oddawali cześć wizerunkowi pierwszej
                  bestii (???). Ci , którzy odmówili, zginęli, kiedy druga bestia tchnęła w ten
                  wizerunek życie, co sprowadziło śmierć i zniszczenie.
                  Ocalała druga bestia wypaliła ponadto symboliczną liczbę bestii. Odtąd już
                  wszyscy nosili na prawej ręce i na czole znak 666.

                  Rodzą się dwa pytania i proszę Cię Jerzy odpowiedz na pierwsze z nich. Ja
                  odpowiem na drugie;)

                  1. Co chciał przekazać św. Jan chrześcijanom?
                  2. Jakich środków psychotropowych używał?

                  Ad2/

                  Halucynogeny

                  Do tej grupy należą substancje zmieniające sposób postrzegania rzeczywistości:
                  np. grzyby halucynogenne.

                  Grzyby Halucynogenne (w slangu: grzybki)
                  Pochodzenie: naturalne (w Polsce zbiera się je w Bieszczadach)
                  Wygląd: surowe lub suszone grzyby
                  Sposoby używania: jedzenie, często jako dodatek do posiłku
                  Czas działania: około 6 godzin

                  Co się dzieje z człowiekiem pod wpływem grzybów halucynogennych...

                  Zmienia się rzeczywistość. Znane przedmioty nabierają nowych barw i kształtów.
                  Świat zewnętrzny i własna osoba wydają się nierealne, inaczej odbiera się czas
                  i przestrzeń.

                  Pojawia się skłonność do niezwykłych zachowań, zdarzają się np. "próby
                  latania", które czasami kończą się tragicznie.
                  Doznania po halucynogenach zazwyczaj są przyjemne, bywają jednak też tzw. "bad
                  trips" (złe podróże), w których pojawiają się koszmary: wrażenie umierania,
                  Świat rojący się od potworów i co najgorsze nie można tego przerwać.
                  Wzrasta ciśnienie krwi, po którym następuje jego gwałtowny spadek, źrenice
                  rozszerzają się, przyspiesza oddech i akcja serca.
                  Mogą wystąpić; drżenie mięśni, zawroty głowy, niestrawność, mdłości, kłopoty ze
                  snem i koordynacją.
                  • Gość: Jerzy Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 11:02

                    PALNICK: Jakis czas temu Ed dokonał na tym forum streszczenia wizji św. Jana.
                    Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.


                    Jerzy: Tak, mam wrażenie, że ten, kto robił ten opis rzeczywiście przedawkował
                    z halucynogenami.
                    • Gość: Palnick Re: Wygląda to na brak argumentów :) IP: *.stenaline.com 28.01.04, 12:05
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      >
                      > PALNICK: Jakis czas temu Ed dokonał na tym forum streszczenia wizji św. Jana.
                      > Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.
                      >
                      >
                      > Jerzy: Tak, mam wrażenie, że ten, kto robił ten opis rzeczywiście
                      przedawkował
                      > z halucynogenami.
                      --------------
                      Uniki? Brak umiejętności wyjaśnienia CO Jan chciał przekazać chrześcijanom?
                      A może tego nie da się wyjaśnić?
                      • Gość: Jerzy Wygląda to na próbę odejścia od tematu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 12:11
                        Wątek o Apokalipsie wygląda na próbę odejścia od tematu.
                        To temat na osobną dyskusję.
                        • Gość: Palnick Re: Wygląda to na próbę odejścia od tematu IP: *.stenaline.com 28.01.04, 12:21
                          OK.
                          Ale pytanie Ci zadane nie wymaga chyba całego wątku aby na nie udzielić
                          odpowiedzi?
                          Poza tym to Ty znowu zacząłeś cytować biblię, parę postów wyżej. Chciałbym Cię
                          prosić żebyś tego nie robił więcej bo to temat na inny wątek :)
                          • Gość: Jerzy W twojej epistemiologii nie ma Biblii. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 12:36
                            Palnicku, znowu podejmujesz próbę nakreślenia narzucenia, jakimi argumentami
                            mogę się posługiwać.
                            W twojej epistemiologii nie ma Biblii. W mojej zajmuje centralne miejsce.

                            Tekstu o Apokalipsie nie warto komentować, bo jest bzdurą. Kropka.
                            Ten, kto go zredagował, być może przedawkował halucynogenami.
                            • Gość: Palnick Czytuję różne bajki, Biblię też. IP: *.stenaline.com 28.01.04, 18:18
                              Ale nie wierzę w śpiącą królewnę, Shreka i Boga.
                  • Gość: arcykr Re: Mój ulubiony fragment Biblii i pytanie do Jer IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 15:33
                    Gość portalu: Palnick napisał(a):

                    > 1. Co chciał przekazać św. Jan chrześcijanom?
                    www.newadvent.org/cathen/01594b.htm
                  • arcykr A może coś w tym jest? 03.02.04, 15:48
                    Gość portalu: Palnick napisał(a):

                    > Jakis czas temu Ed dokonał na tym forum streszczenia wizji św. Jana.
                    > Wygląda to na przedawkowanie halucynogenów.
                    Może niektórzy widząc początek zagłady tego świata przez ogień będą myśleli, że to halucynacja? Ale to będzie tylko krótka, przejściowa iluzja.
                    www.newadvent.org/summa/507400.htm
                    Oczywiście, nie wszystko opisane w powyższym linku należy traktować dosłownie.
          • Gość: arcykr Re: Czy sadystyczny i ułomny Jehowa może być dobr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 15:29
            _agnostyk napisał:

            > W biblii uosbnial
            > takich zboczencow Hiob, ktory im bardziej go torturowal Jehowa tym bardziej go
            > uwielbial.
            Przecież te krzywdy wyrżadzał Hiobowi, diabeł, a Bóg na nie tylko zezwalał (aby stąd wyprowadzić jeszcze większe dobro).

            > Stary Testament jest pelen sadyzmu zbrodni i zboczen.
            Bo to zapis rzeczywistośc a nie bajka.

            > Wierza slepo w tego
            > okrutnego megalomaniaka opetanego zazdroscia.
            Przeczytaj np. słowniczek do Biblii Tysiąclecia.
      • nowytor Miałem ten problem jak miałem 14 lat 26.01.04, 13:02
        czyli dobrze ponad trzydzieści lat temu.
        Więc jeżeli jesteś w tym wieku, to istnieje pewne prawdopodobieństwo, że
        odzyskasz spokój.
        Nie przejmuj się jednak. To są immanentne dla wieku dojrzewania problemy.
        Zdarza się jednak, że takie myślenie zostaje i wtedy... No dobra, nie będę krakał.
        Nowy
        • Gość: Jerzy Nie redukuj problemu do okresu dorastania IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.04, 14:20
          Drogi Nowytorze,

          Ja bym nie redukował problemu do okresu dorastania. Na tym forum wielu
          poważnych dyskutantów posługuje się takimi absurdami, aby dowieść, że idea
          wszechmocnego sprawiedliwego i miłosiernego Boga jest sprzecznością.

          Nauma stara sie zbagatelizować problem, boto pozostaje ateistom i agnostykom,
          ale w ostateczności problem nie leży w logice, lecz moralności - z jednej
          strony zdają sobie sprawę, że jeśli przyszłoby do rozliczenia ich życia, to
          mogliby zostać potępieni, dlatego wybierają eskapizm w postaci negacji Boga.
          Potem już logika przestaje sie liczyć, gdyż burzy ich poczucie bezpieczeństwa,
          zbudowane na koncepcji: Boga nie ma.

          Twój tekst trochę kpi z Naumy, ale on być może szczerze przedstawił swój punkt
          widzenia, tyle tylko, że bazuje ona absurdach.
          • nauma Re: Nie redukuj problemu do okresu dorastania 27.01.04, 14:57
            Po kolei. Panowie Nowytor i Jerzy, problemy dorastania zostawiłem za sobą
            kilkanaście lat temu. Uważam, że wszelkiej maści bogowie to tylko i wyłącznie
            wymysł ludzi, którzy mają potrzebę wiary. Definiuję pojęcia dosłownie, nie
            lubię żonglerki słowami prowadzącej do nadmiaru interpretacji. Tym zaś są dla
            mnie jakiekolwiek religie i ich święte księgi.
            "Jeśli idzie o kneblowanie logiki -
            Jeśli chcesz iść za logiką, a nie absurdami, to dojdziesz do wniosku, że Bóg
            musi istnieć. Logika obala absurdy, którymi posługują się ateiści i agnostycy. "
            Proszę o jakikolwiek logiczny argument na istnienie jakiegoś bóstwa...
            O kneblu napisałem, bo tak to jest. Przykładowo wdałem się kiedyś w dyskusję
            dot. dziewictwa Marii i niepokalanego poczęcia. Sięgnąłem do zabawy z
            chromosomami X i Y, porównałem to do zapłodnienia in vitro - i za Chiny nie
            mogłem zrozumieć rozmówcy, używającego dogmatów.
            Co jest nielogicznego w moim przykładzie? Nie definiuję wszechmocy za pomocą
            demagogicznych argumentów typu "kamień, którego nie może podnieść". Wszechmoc =
            móc zrobić wszystko, co jest MOŻLIWE (a nie jest np. możliwe przepchnięcie
            wielbłąda przez ucho igielne tak, by to przeżył). A więc móc też to, co jest
            złem. Czy Jahwe może uczynić zło? Ha, z punktu widzenia Starego Testamentu może
            nawet zabijać niewinnych, ale kto mnie przekona, że dziś wiara weń miałaby
            sens, gdyby anno domini 2004 zaczął zabijać? Wiara ludzka implikuje boskie
            postępowanie, a dziś wszyscy wierzą w dobroć Boga. Przewrotne? Płaskie? Może.
            Tak o tym myślę. Na szczęście są to li tylko rozważania teoretyczne.
            • Gość: Jerzy Re: Nie redukuj problemu do okresu dorastania IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 10:04
              Drogi Naumo,

              Mam wrażenie, że utożsamiasz chrześcijaństwo z jakąś formą katolicyzmu będącego
              rezultatem synkretyzmu filozofii z religijnością ludową, co majednak niewiele
              wspólnego chrześcijanstwem Biblijnym.

              Jeśli idzie o argumenty logiczne na istnienie Boga, to zajrzyj do postu,
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10416886
            • Gość: arcykr Re: Nie redukuj problemu do okresu dorastania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.04, 15:42
              nauma napisał:

              > Po kolei. Panowie Nowytor i Jerzy, problemy dorastania zostawiłem za sobą
              > kilkanaście lat temu.
              Tak? A przecież dalej się onanizujesz (do czego się przyznałeś na moim forum).
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15379
              Uważam, że wszelkiej maści bogowie to tylko i wyłącznie
              > wymysł ludzi, którzy mają potrzebę wiary.
              A uważasz swoją "narzeczoną" za wcielenie pogańskiego bóstwa - o czym też napisałeś na moim forum.

              > Proszę o jakikolwiek logiczny argument na istnienie jakiegoś bóstwa...
              www.newadvent.org/cathen/06608b.htm
              > O kneblu napisałem, bo tak to jest. Przykładowo wdałem się kiedyś w dyskusję
              > dot. dziewictwa Marii i niepokalanego poczęcia. Sięgnąłem do zabawy z
              > chromosomami X i Y, porównałem to do zapłodnienia in vitro - i za Chiny nie
              > mogłem zrozumieć rozmówcy, używającego dogmatów.
              To już twój problem.

              > Nie definiuję wszechmocy za pomocą
              > demagogicznych argumentów typu "kamień, którego nie może podnieść". Wszechmoc =
              >
              > móc zrobić wszystko, co jest MOŻLIWE (a nie jest np. możliwe przepchnięcie
              > wielbłąda przez ucho igielne tak, by to przeżył). A więc móc też to, co jest
              > złem.
              Bóg nie może czynić zła tak jak dobry rzemieslnik nie może wypuścić fuszerki.

              Ha, z punktu widzenia Starego Testamentu może>
              > nawet zabijać niewinnych,
              A skąd to wziąłeś?

              gdyby anno domini 2004 zaczął zabijać? Wiara ludzka implikuje boskie
              > postępowanie, a dziś wszyscy wierzą w dobroć Boga.
              Przeczysz sam sobie... Przeciez ty nie wierzysz.
      • arcykr Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? 03.02.04, 15:03
        nauma napisał:

        > Eeee tam, całe te dyskusje można potłuc o kant d**y.
        > Po pierwsze dlatego, że wg wszelkich wyznań podstawą są dogmaty i stwierdzenia,
        > że boga (obojętnie którego) nie można opisywać wg ludzkich pojęć, co od razu
        > knebluje logikę.
        A skąd to wziąłeś, że np. chrześcijaństwo głosi, że Boga nie mozna opisywać w oparciu o jak najbardziej "ludzką" logikę? Przecież np. św.Tomasz z Akwinu w swoich pracach takich jak ta:
        www.newadvent.org/summa/
        posługuje się nie tylko logiką a nawet siatką pojęciową zapożyczoną od Arystotelesa - pierwszego europejskiego "kodyfikatora" logiki.

        > Po drugie przeprowadziłem sobie własne rozumowanie. Bóg noszący imię Jahwe jest
        > pono wszechmocny a jego miłosierdzie jest nieskończone. No i mamy radosną
        > sprzeczność, bo oba pojęcia wykluczają się nawzajem. Jest miłosierny, ergo nie
        > może być złem, ergo nie jest wszechmocny.
        Bóg jest wszechmocny, to znaczy może czymić wszytko, co zechce. Ponieważ nie chce zła, nie może go czynić. W szczególności nie może kłamać, dlatego jego Słowo jest wiarygodne. Więcej można przeczytać w podanym przez mnie linku.
        • nauma Do Arcykra 04.02.04, 12:43
          Primo: nie upoważniałem Cię Arcykrze do gadania o tym, co w dobrej wierze piszę
          na Twoim forum. Owszem, onanizuję się i nie widzę powodu, żeby się tego
          wstydzić - jestem normalnym, zdrowym facetem. Mimo to oczekuję przeprosin.
          Secundo: nie rozumiesz żartów - to już Twój problem.
          Tertio: nie ma logicznych argumentów na istnienie bóstw. Wprost przeciwnie.
          Quarto: "Ha, z punktu widzenia Starego Testamentu może>
          > nawet zabijać niewinnych,
          A skąd to wziąłeś?"
          Z Biblii. Pierworodne dzieci z Egiptu, wojacy oblegający Jerozolimę, potop (co
          zawiniły zwierzęta?)
    • Gość: Jerzy Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 09:46
      Wszechmocny Bóg

      Agnostycy i ateiści posługują się logiką absurdów, aby udowodnić, że idea
      Wszechmocnego Boga jest sprzeczna sama w sobie.

      Robią jednak postępy w myśleniu. Kiedy zadałem pytanie: „Czy Bóg może stworzyć
      kwadratowe koło”, wtedy dostrzegli, że zawiera ono absurd i jest pytaniem
      nieważnym.

      Argument ten można rozpisać następująco:

      Założenie 1: Wszechmocny Bóg może stworzyć wszystko.
      Z2: Bóg nie może stworzyć kwadratowego koła.
      Wniosek: Bóg nie jest wszechmocny.

      Podobna logika stoi za innymi ‘argumentami’ przeciwko wszechmocy Boga.

      Przykład 1
      Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą?

      Założenie 1: Wszechmocny Bóg może stworzyć wszystko.
      Z2: Bóg jest prawdomówny.
      Z3: Bóg nie może kłamać.
      W: Bóg nie jest wszechmocny.

      Przykład 2
      Czy Bóg może być sprawiedliwym niesprawiedliwym?

      Założenie 1: Wszechmocny Bóg może stworzyć wszystko.
      Z2: Bóg jest sprawiedliwy.
      Z3: Bóg nie może postępować niesprawiedliwie.
      W: Bóg nie jest wszechmocny.

      W przypadku ‘kwadratowego koła’, adwersarze dostrzegają absurd,
      W przypadkach 2 i 3, logika adwersarzy jeszcze nie pozwala na dostrzeżenie
      absurdu i nadal posługują się tego rodzaju ‘argumentami’, aby dowodzić, że idea
      wszechmocnego Boga jest sprzecznością samą w sobie.
      • mr_watchman Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? 28.01.04, 10:16
        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

        > Agnostycy i ateiści posługują się logiką absurdów, aby udowodnić, że idea
        > Wszechmocnego Boga jest sprzeczna sama w sobie.
        > Robią jednak postępy w myśleniu. Kiedy zadałem pytanie: „Czy Bóg może
        > stworzyć kwadratowe koło”, wtedy dostrzegli, że zawiera ono absurd i jest
        > pytaniem nieważnym.

        Zaraz, chwila. Ja tu nie widzę sprzeczności. Jak już kiedyś o tym pisałem, Bóg
        może stworzyć coś, co JEDNOCZEŚNIE jest kołem i JEDNOCZEŚNIE jest kwadratowe.
        Że to nielogiczne? A kto powiedział, że Bóg musi być logiczny? Czyżby
        logika "stała" wyżej niż Bóg?

        > Argument ten można rozpisać następująco:
        > Założenie 1: Wszechmocny Bóg może stworzyć wszystko.
        > Z2: Bóg nie może stworzyć kwadratowego koła.
        > Wniosek: Bóg nie jest wszechmocny.
        >
        > Podobna logika stoi za innymi ‘argumentami’ przeciwko wszechmocy
        > Boga.
        >
        > Przykład 1
        > Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą?
        >
        > Założenie 1: Wszechmocny Bóg może stworzyć wszystko.
        > Z2: Bóg jest prawdomówny.
        > Z3: Bóg nie może kłamać.
        > W: Bóg nie jest wszechmocny.
        >
        > Przykład 2
        > Czy Bóg może być sprawiedliwym niesprawiedliwym?
        >
        > Założenie 1: Wszechmocny Bóg może stworzyć wszystko.
        > Z2: Bóg jest sprawiedliwy.
        > Z3: Bóg nie może postępować niesprawiedliwie.
        > W: Bóg nie jest wszechmocny.
        >
        > W przypadku ‘kwadratowego koła’, adwersarze dostrzegają absurd,
        > W przypadkach 2 i 3, logika adwersarzy jeszcze nie pozwala na dostrzeżenie
        > absurdu i nadal posługują się tego rodzaju ‘argumentami’, aby
        > dowodzić, że idea wszechmocnego Boga jest sprzecznością samą w sobie.

        Nadal nie widzę problemu. Wszechmocny oznacza "mogący wszystko". A wszystko to
        wszystko, także niemożliwe. Gdzie tu sprzeczność?
        • Gość: Jerzy Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 11:07
          Drogi Watchmanie,
          Kiedy mówimy o wszystkim, co Bóg może, mówimy o rzechach prawdziwych i
          realnych, a nie absurdach, które powstają w umysłach ludzi.
          • mr_watchman Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? 28.01.04, 11:51
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Drogi Watchmanie,
            > Kiedy mówimy o wszystkim, co Bóg może, mówimy o rzechach prawdziwych i
            > realnych, a nie absurdach, które powstają w umysłach ludzi.

            Jeśli pomijasz absurdy, to zapomnij o kwadratowym kole, bo nie jest to rzecz
            realna ani prawdziwa. Czy chcesz dyktować Bogu, co może, a czego - nie?
            • Gość: Jerzy Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 12:02
              mr_watchman napisał:

              > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
              >
              > > Drogi Watchmanie,
              > > Kiedy mówimy o wszystkim, co Bóg może, mówimy o rzechach prawdziwych i
              > > realnych, a nie absurdach, które powstają w umysłach ludzi.
              >
              > Jeśli pomijasz absurdy, to zapomnij o kwadratowym kole, bo nie jest to rzecz
              > realna ani prawdziwa. Czy chcesz dyktować Bogu, co może, a czego - nie?

              Ja tam Panu Bogu nie chcę dyktować, co może a co nie. To ateiści i agnostycy
              skontruowali ten argument, czy wszechmocny Bóg może stworzyć kamień, którego
              nie może unieść.
              To oni chcieliby powiedzieć, na czym polega wszechmoc i co Bóg może, a czego
              nie. A skoro nie jest w stanie zrealizować ich absurdu, okrzykują swoje
              zwycięstwo - koncepcja wszechmocnego Boga jest spzreczna sama w sobie.
              Sprzeczności tkwią w ich absurdalnych argumentach.



              • Gość: Jerzy Co może a czego nie może Bóg? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 12:08
                Jeszcze jedno,
                Ja nie chce dyktować Bogu, co może, a czego nie może. Ja mogę jedynie ODKRYWAĆ
                i POZNAWAĆ, co może w oparciu o poznawanie jego charakteru.
                Bóg może WSZYSTKO, co jest zgodne z jego charakterem. Nie może robić niczego,
                co jest z nim sprzeczne. Na przykład,
                Ponieważ jest prawdomówny, dlatego nie może kłamać.

                • Gość: Palnick Re: Co może a czego nie może Harry Potter? IP: *.stenaline.com 28.01.04, 12:25
                  Jerzy zarzuciłeś mi, że próbuję Cię ośmieszać. Ty robisz to sam! Popatrz jak to
                  wygląda ;)

                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  Jeszcze jedno,
                  Ja nie chce dyktować Harry'emu Potter'owi, co może, a czego nie może. Ja mogę
                  jedynie ODKRYWAĆ i POZNAWAĆ, co może w oparciu o poznawanie jego charakteru.
                  Harry Potter może WSZYSTKO, co jest zgodne z jego charakterem. Nie może robić
                  niczego, co jest z nim sprzeczne. Na przykład,
                  Ponieważ jest prawdomówny, dlatego nie może kłamać.
                  • Gość: Jerzy Re: Co może a czego nie może Harry Potter? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 12:43
                    Oczywiście, możęsz nadal bagatelizwoć temat, redukując Boga do Harry Pottera.
                    Ale rozwiń to, co piszesz, jeszcze troszeczkę, tak jak to robia ateiści w
                    argumencie na 'nieistnienie' Boga:

                    > Harry Potter może WSZYSTKO, co jest zgodne z jego charakterem. Nie może robić
                    > niczego, co jest z nim sprzeczne. Na przykład,
                    > Ponieważ jest prawdomówny, dlatego nie może kłamać.

                    Wniosek ateistów: Nie ma wszechmocnego Boga.


                    • Gość: Palnick Re: Co może a czego nie może Harry Potter? IP: *.stenaline.com 28.01.04, 13:39
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      > Oczywiście, możęsz nadal bagatelizwoć temat, redukując Boga do Harry Pottera.
                      > Ale rozwiń to, co piszesz, jeszcze troszeczkę, tak jak to robia ateiści w
                      > argumencie na 'nieistnienie' Boga:
                      >
                      > > Harry Potter może WSZYSTKO, co jest zgodne z jego charakterem. Nie może ro
                      > bić
                      > > niczego, co jest z nim sprzeczne. Na przykład,
                      > > Ponieważ jest prawdomówny, dlatego nie może kłamać.
                      >
                      > Wniosek ateistów: Nie ma wszechmocnego Boga.

                      ------------------------------
                      Wniosek prawidłowy!
                      Dlatego tak jest Jerzy (i nie trzeba wnikać w żadne opisy tego co może Bóg lub
                      Harry Potter) BO ONI OBAJ SĄ WYTWOREM LUDZKIEGO UMYSŁU. Nie istnieją realnie.
                      Dotarło?
                      I to jest logiczny wniosek a to oznacza, że obaj nie mogo niczego tak NAPRAWDE,
                      REALNIE stworzyć, lub wytworzyć.
                      To tak jakbyś uprosił w myślach Myszkę Miki żeby poszła po Twoje zakupy :)
                      • Gość: Jerzy Dałeś przykład logiki ateistycznej IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 15:49
                        Przed chwilą pisałeś, że jest jedna logika, teraz jednak argumentujesz z
                        pozycji logiki ateistycznej.

                        • Gość: Palnick Re: Dałeś przykład logiki ateistycznej IP: *.stenaline.com 28.01.04, 18:16
                          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                          > Przed chwilą pisałeś, że jest jedna logika, teraz jednak argumentujesz z
                          > pozycji logiki ateistycznej.
                          -------------
                          Logika jest jedna Jerzy, to tylko ty nie chcesz jej przyjąć z dobrodziejstwem
                          inwentarza - zawsze wtedy kiedy zagraża ona Twoim gusłom ;)
                • mr_watchman Re: Co może a czego nie może Bóg? 28.01.04, 12:38
                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                  > Jeszcze jedno,
                  > Ja nie chce dyktować Bogu, co może, a czego nie może. Ja mogę jedynie
                  > ODKRYWAĆ i POZNAWAĆ, co może w oparciu o poznawanie jego charakteru.

                  To twardy gość z ciebie. Uważasz, że swoim rozumem, uczuciem czy wiarą jesteś
                  w stanie poznać charakter wszechmocnej istoty?

                  > Bóg może WSZYSTKO, co jest zgodne z jego charakterem. Nie może robić
                  > niczego, co jest z nim sprzeczne. Na przykład,
                  > Ponieważ jest prawdomówny, dlatego nie może kłamać.

                  "Ja jestem drogą, i prawdą, i życiem." Skoro Bóg jest prawdą, to jakie
                  kłamstwo mógłby powiedzieć? I skąd będziesz wiedział, że to kłamstwo, skoro
                  tylko Bóg zna prawdę (jest nią)?
                  Cały problem polega na tym, że ty za wszelką cenę chcesz wykazać, że to Bóg
                  stworzył grawitację, a mnie wystarczy znajomość jej mechanizmu. Ciekawostką
                  byłoby odkrycie ciał, które nie przyciągają się z siłą proporcjonalną do ich
                  mas, a odwrotnie proporcjonalną do odległosci między nimi.
                  • Gość: Jerzy Re: Co może a czego nie może Bóg? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 12:54
                    mr_watchman napisał:

                    > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                    >
                    > > Jeszcze jedno,
                    > > Ja nie chce dyktować Bogu, co może, a czego nie może. Ja mogę jedynie
                    > > ODKRYWAĆ i POZNAWAĆ, co może w oparciu o poznawanie jego charakteru.
                    >
                    > To twardy gość z ciebie. Uważasz, że swoim rozumem, uczuciem czy wiarą jesteś
                    > w stanie poznać charakter wszechmocnej istoty?

                    Jaki tam twardy gość. Paweł pisał do Rzymian, że to, co o Bogu trzeba wiedzieć,
                    można poznać:
                    1,18 Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej
                    bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
                    1,19 Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg
                    im to objawił.
                    1,20 Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą
                    być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie
                    mają na swoją obronę,

                    Potem Jan pisał,że Pan Bóg dał nam rozum, abyśmy ...
                    1 Jan 5,20 Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy
                    poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w
                    Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym

                    >
                    > > Bóg może WSZYSTKO, co jest zgodne z jego charakterem. Nie może robić
                    > > niczego, co jest z nim sprzeczne. Na przykład,
                    > > Ponieważ jest prawdomówny, dlatego nie może kłamać.
                    >
                    > "Ja jestem drogą, i prawdą, i życiem." Skoro Bóg jest prawdą, to jakie
                    > kłamstwo mógłby powiedzieć? I skąd będziesz wiedział, że to kłamstwo, skoro
                    > tylko Bóg zna prawdę (jest nią)?

                    Pan Jezus zapytał się Żydów, czy są w stanie dowieść mu kłamstwa. Wtedy uciekli
                    się do zarzutu demonizacji Jezusa,podobniejak to na forum czyni agnostyk, czy
                    Kagan.
                    Jan 8,45 Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi.
                    8,46 Któż z was może mi dowieść grzechu? Jeśli mówię prawdę, dlaczego nie
                    wierzycie mi?
                    8,47 Kto z Boga jest, słów Bożych słucha; wy dlatego nie słuchacie, bo z
                    Boga nie jesteście.
                    8,48 Odpowiadając, Żydzi rzekli do niego: Czyż nie mówimy słusznie, że
                    jesteś Samarytaninem i masz demona?


                    > Cały problem polega na tym, że ty za wszelką cenę chcesz wykazać, że to Bóg
                    > stworzył grawitację, a mnie wystarczy znajomość jej mechanizmu. Ciekawostką
                    > byłoby odkrycie ciał, które nie przyciągają się z siłą proporcjonalną do ich
                    > mas, a odwrotnie proporcjonalną do odległosci między nimi.

                    Ciekawa koncepcja z tym odkrywaniem ciał.
                    Mówisz, że interesuje cię mechanizm? A ten, kto go stworzył, cię nie
                    interesuje?
                    • mr_watchman Re: Co może a czego nie może Bóg? 28.01.04, 13:06
                      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                      > Jaki tam twardy gość. Paweł pisał do Rzymian, że to, co o Bogu trzeba
                      > wiedzieć, można poznać:
                      > 1,18 Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej
                      > bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
                      > 1,19 Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg
                      > im to objawił.
                      > 1,20 Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo,
                      > mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż
                      > nic nie mają na swoją obronę,
                      > Potem Jan pisał,że Pan Bóg dał nam rozum, abyśmy ...
                      > 1 Jan 5,20 Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy
                      > poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy,
                      > w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem
                      > wiecznym

                      Świetnie, ale wróćmy na ziemię. Dyskutując z tobą, chcę poznać twoją opinię,
                      Biblię mogę przeczytać sam.
                      Do rzeczy - czy uważasz, że na podstawie moich postów możesz W PEŁNI poznać
                      mój charakter?

                      > Pan Jezus zapytał się Żydów, czy są w stanie dowieść mu kłamstwa. Wtedy
                      > uciekli się do zarzutu demonizacji Jezusa,podobniejak to na forum czyni
                      > agnostyk, czy Kagan.

                      I tak samo robisz ty negując ewolucję. Aleś pan sobie towarzystwo znalazł.

                      > Ciekawa koncepcja z tym odkrywaniem ciał.

                      To nie koncepcja. W ten sposób chciałem ci pokazać, że znajomość mechanizmu
                      grawitacji (brzmi to fatalnie, ale trudno) uwalnia nas od konieczności
                      zawracania dupy Panu Bogu w tej sprawie.

                      > Mówisz, że interesuje cię mechanizm? A ten, kto go stworzył, cię nie
                      > interesuje?

                      Nie.
                      • Gość: Jerzy Re: Co może a czego nie może Bóg? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 13:20
                        M-W: Świetnie, ale wróćmy na ziemię. Dyskutując z tobą, chcę poznać twoją
                        opinię, Biblię mogę przeczytać sam.
                        Do rzeczy - czy uważasz, że na podstawie moich postów możesz W PEŁNI poznać
                        mój charakter?

                        J: Na podstawie tego, co piszesz,nie jestemw stanie W PEŁNI poznać twój
                        charakter. To jednak nie znaczy, że nie jestem w stanie poznać NICZEGO z twego
                        charakteru.
                        Im wiecej bym poznawał, to co piszesz, tym lepiej bym cie poznał.
                        Chcesz poznac Boga, czytaj to, co on napisał. Poznasz wiele. Nikt z ludzi
                        nienjest w stanie poznać Boga w pełni, ale to nie znaczy, że nie są w stanie
                        poznac czegokolwiek.

                        > Pan Jezus zapytał się Żydów, czy są w stanie dowieść mu kłamstwa. Wtedy
                        > uciekli się do zarzutu demonizacji Jezusa,podobniejak to na forum czyni
                        > agnostyk, czy Kagan.

                        I tak samo robisz ty negując ewolucję. Aleś pan sobie towarzystwo znalazł.

                        J: No comments.

                        > Ciekawa koncepcja z tym odkrywaniem ciał.

                        M-W: To nie koncepcja. W ten sposób chciałem ci pokazać, że znajomość
                        mechanizmu
                        grawitacji (brzmi to fatalnie, ale trudno) uwalnia nas od konieczności
                        zawracania dupy Panu Bogu w tej sprawie.

                        J: Czy chcesz powiedzieć, że z chwilą, kiedy odkryjesz mechanizm ewolucji,
                        obaliłeś konieczność istnienia jego swtórcy?
                        czy z chwiląm jak poznasz mechanizm zegarka, obaliłeś postulat istnienia
                        zegarmistrza, który go stworzył?

                        > Mówisz, że interesuje cię mechanizm? A ten, kto go stworzył, cię nie
                        > interesuje?

                        Nie.

                        Szkoda.
                        • mr_watchman Re: Co może a czego nie może Bóg? 28.01.04, 13:34
                          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                          > J: Na podstawie tego, co piszesz,nie jestemw stanie W PEŁNI poznać twój
                          > charakter. To jednak nie znaczy, że nie jestem w stanie poznać NICZEGO z
                          > twego charakteru.
                          > Im wiecej bym poznawał, to co piszesz, tym lepiej bym cie poznał.
                          > Chcesz poznac Boga, czytaj to, co on napisał. Poznasz wiele. Nikt z ludzi
                          > nienjest w stanie poznać Boga w pełni, ale to nie znaczy, że nie są w stanie
                          > poznac czegokolwiek.

                          O to właśnie mi chodziło. Być może z moich postów jawię ci się jako zadufany w
                          sobie, aczkolwiek w miarę kulturalny ateista, ale tego, że swoją babcię
                          porąbałem siekierą, za co tkwię zamknięty w psychiatryku, już się nie dowiesz.
                          Skąd zatem bierzesz tę pewność, że to, co wiesz(?) o Bogu, nie jest tylko
                          żartem Szatana?

                          > I tak samo robisz ty negując ewolucję. Aleś pan sobie towarzystwo znalazł.
                          >
                          > J: No comments.

                          Och, czemu? I dlaczego nie po polsku?

                          > J: Czy chcesz powiedzieć, że z chwilą, kiedy odkryjesz mechanizm ewolucji,
                          > obaliłeś konieczność istnienia jego swtórcy?

                          Nie, skąd ten pomysł? Po prostu nie muszę truć Bogu dupy na każdy temat.
                          Analizując budowę wiadra także wzywasz jego pomocy?

                          > czy z chwiląm jak poznasz mechanizm zegarka, obaliłeś postulat istnienia
                          > zegarmistrza, który go stworzył?

                          Nie. Ale nie muszę udawać, że interesuje mnie jego osoba. A może już umarł?

                          > > Mówisz, że interesuje cię mechanizm? A ten, kto go stworzył, cię nie
                          > > interesuje?
                          >
                          > Nie.
                          >
                          > Szkoda.

                          Czego?
                          • Gość: Jerzy Re: Co może a czego nie może Bóg? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 16:50
                            Zatem wnioskuję, że dostrzegasz konieczność istnienia Stwórcy, ale on cię nie
                            interesuje.

                            Ustaliliśmy coś bardzo ważnego.
                            Bóg musi istnieć.
                            Nie każdy musi sie nim interesować.

                            Jest to o wiele bardziej szczere i logiczne podejście do tematu, niż próba
                            argumentowania w oparciu o absurdy, że Boga nie ma.

                            • mr_watchman Re: Co może a czego nie może Bóg? 29.01.04, 12:07
                              Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                              > Zatem wnioskuję, że dostrzegasz konieczność istnienia Stwórcy, ale on cię
                              > nie interesuje.

                              Nie, znowu przedstawiasz SWOJE poglądy i twierdzisz, że ja także je wyznaję.
                              Nie widzę konieczności, aby KAŻDA rzecz/zjawisko musiały mieć ŚWIADOMEGO i
                              INTELIGENTNEGO twórcę.

                              > Ustaliliśmy coś bardzo ważnego.
                              > Bóg musi istnieć.

                              To ty to ustaliłeś. Być może masz rację i Bóg istnieje, ale nie pisz, że obaj
                              doszliśmy do tego wniosku.

                              > Nie każdy musi sie nim interesować.

                              Tak jak nie każdy lubi piłkę nożną albo parmezan.

                              > Jest to o wiele bardziej szczere i logiczne podejście do tematu, niż próba
                              > argumentowania w oparciu o absurdy, że Boga nie ma.

                              Byłoby, gdyby nie dokonane przez ciebie przeinaczenia, o których piszę powyżej.
                              • Gość: Jerzy Re: Co może a czego nie może Bóg? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.04, 20:51

                                Nie zamiezalem niczego przeinaczac. Ty to tak odebrales. Wyciagnalem wnioski z
                                tego co pisales. Argumentujesz z pozycji osoby, ktorego Stworca nie interesuje,
                                jednak w taki sposob, ze dostrzegasz koniecznosc jego istnienia. TAK odebralem
                                twoje wypowiedzi, dlatego tak je podsumowalem.
                                • mr_watchman Re: Co może a czego nie może Bóg? 30.01.04, 09:39
                                  Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                                  > Nie zamiezalem niczego przeinaczac. Ty to tak odebrales.

                                  A jak mam odebrać wkładanie mi w usta słów, których nie wypowiedziałem?

                                  > Wyciagnalem wnioski z tego co pisales.

                                  Podaj przykład. Która moja wypowiedź prowadzi do logicznego wniosku, że uważam
                                  istnienie Boga za konieczność?

                                  > Argumentujesz z pozycji osoby, ktorego Stworca nie interesuje, jednak w taki
                                  > sposob, ze dostrzegasz koniecznosc jego istnienia.

                                  Przykład?

                                  > TAK odebralem twoje wypowiedzi, dlatego tak je podsumowalem.

                                  Więc teraz - wiedząc, że wyciągnąłeś błędne wnioski - wróć do rozpoczętych
                                  dyskusji.
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10438643
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10437625
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10438289
              • mr_watchman Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? 28.01.04, 12:23
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Ja tam Panu Bogu nie chcę dyktować, co może a co nie. To ateiści i agnostycy
                > skontruowali ten argument, czy wszechmocny Bóg może stworzyć kamień, którego
                > nie może unieść.

                I coś w tym złego? To właśnie potęga rozumu - można wymyślić WSZYSTKO, nawet
                niemożliwe. A skoro ja, istota nędzna w obliczu Boga, mogę pomyśleć wszystko,
                to dlaczego mam odmawiać tego Bogu?

                > To oni chcieliby powiedzieć, na czym polega wszechmoc i co Bóg może, a czego
                > nie. A skoro nie jest w stanie zrealizować ich absurdu, okrzykują swoje
                > zwycięstwo - koncepcja wszechmocnego Boga jest spzreczna sama w sobie.
                > Sprzeczności tkwią w ich absurdalnych argumentach.

                Hmm, zaczynasz się powtarzać. Ale chętnie posłucham innego niż moje
                wyjaśnienia, dlaczego:
                1. Bóg może wszystko.
                2. Bóg może stworzyć kwadratowe koło.
                3. Kwadratowe koło jest ontoligcznie sprzeczne (niemożliwe).
                4. Bóg nie może stworzyć kwadratowego koła.
                5. Bóg nie może wszystkiego.
                jest NIELOGICZNE (nie nieprawdziwe, ale NIELOGICZNE).

                PS. Ja wyjaśnienie znam (inne niż to, które podałem w jednym z poprzednich
                postów).
                • Gość: Jerzy Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 12:57
                  zatem widzisz, że musimy określić, czym jest wszystko.
                  Czy mamy projektować na Boga nasze ontologiczne absurdy i na tej podstawie
                  zaprzeczać jego wszechmocy?
                  • mr_watchman Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? 28.01.04, 13:08
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    > zatem widzisz, że musimy określić, czym jest wszystko.
                    > Czy mamy projektować na Boga nasze ontologiczne absurdy i na tej podstawie
                    > zaprzeczać jego wszechmocy?

                    Odpowiedz na moje pytania. Przypomnieć ci je?
                    • Gość: Jerzy Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 13:26
                      M_W:
                      Hmm, zaczynasz się powtarzać. Ale chętnie posłucham innego niż moje
                      wyjaśnienia, dlaczego:
                      1. Bóg może wszystko.
                      2. Bóg może stworzyć kwadratowe koło.
                      3. Kwadratowe koło jest ontoligcznie sprzeczne (niemożliwe).
                      4. Bóg nie może stworzyć kwadratowego koła.
                      5. Bóg nie może wszystkiego.
                      jest NIELOGICZNE (nie nieprawdziwe, ale NIELOGICZNE).

                      Jerzy:
                      Założenie 2 zawiera absurd - kwadratowe koło.
                      Bóg nie może wypełnić ludzkiego absurdu.

                      • mr_watchman Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? 28.01.04, 13:39
                        Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                        > Założenie 2 zawiera absurd - kwadratowe koło.

                        Tak, zgoda. Coś, co jest kołem, z definicji nie może być kwadratowe. O to mi
                        chodziło.

                        > Bóg nie może wypełnić ludzkiego absurdu.

                        Szczerze? Nie rozumiem tego zdania.

                        Przeoczyłeś moją wypowiedź, chciałbym wiedzieć, co sądzisz na ten temat.

                        "To właśnie potęga rozumu - można wymyślić WSZYSTKO, nawet niemożliwe. A skoro
                        ja, istota nędzna w obliczu Boga, mogę pomyśleć wszystko, to dlaczego mam
                        odmawiać tego Bogu?"

                        To było a propos twojego postulatu, aby rozważać tylko to, co realne i
                        prawdziwe.
                        • Gość: Jerzy Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 16:00
                          > "To właśnie potęga rozumu - można wymyślić WSZYSTKO, nawet niemożliwe. A
                          skoro ja, istota nędzna w obliczu Boga, mogę pomyśleć wszystko, to dlaczego
                          mam odmawiać tego Bogu?"
                          >

                          Powiedz mi prayjacielu, jak chcesz wymyśleć kwadratowe koło. Możesz sobie
                          zrobić dowolną zbitkę słowną, ale w ten sposób generujesz s swoim umyśle
                          absurdy. W rzeczywistości ich nie stworzysz.

                          Pan Bóg zna te absurdy. Tej wiedzy mu nie odmawiam.
                          A skoro masz rozum, to się zastanów skąd go masz.
                          Czy martwa materia może być źródłem inteligencji?
                          • mr_watchman Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? 29.01.04, 12:27
                            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                            > Powiedz mi prayjacielu, jak chcesz wymyśleć kwadratowe koło. Możesz sobie
                            > zrobić dowolną zbitkę słowną, ale w ten sposób generujesz s swoim umyśle
                            > absurdy. W rzeczywistości ich nie stworzysz.

                            Nie pisałem, że potrafię stworzyć kwadratowe koło, ale że mogę je wymyślić.
                            Potrafię wymyślić coś, co jest i kołem, i jest kwadratowe, choć to oczywiście
                            absurd i rzecz niemożliwa. Skoro ja to potrafię wymyślić, to chyba Bóg tym
                            bardziej.
                            Jeszcze jedno - właśnie znalazłem bardzo ciekawy post w tym wątku. Polecam ci
                            jego lekturę, autor znacznie lepiej niż ja wyjaśnia to, co ja z takim trudem
                            próbuję ująć w karby słowa.
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10434873

                            > Pan Bóg zna te absurdy. Tej wiedzy mu nie odmawiam.

                            Jeszcze by tego brakowało...

                            > A skoro masz rozum, to się zastanów skąd go masz.

                            Efekt (być może nawet uboczny) fizjologii i anatomii mojego mózgu.

                            > Czy martwa materia może być źródłem inteligencji?

                            Zdefiniuj, co to znaczy "martwa", a wtedy chętnie odpowiem.
                            • Gość: CGN Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? IP: 157.25.88.* 30.01.04, 15:04
                              Czytaliscie moze DIALOGI biskupa Berkeleya (na ktorych Lem oparl swe DIALOGI)?
                              Otoz Berkeley twierdzil, ze materii po prostu NIE ma, istnieje tylko jej
                              zludzenie w naszych zmyslach. Tak wiec Pan Bog stworzyl tylko zludzenie
                              materii, a wiec zyjemy niejako w swiecie Virtual Reality, w Wielkim
                              Komputerze... A wiec o czym tu gadac - wszystko co widzicie i czujecie to tylko
                              uluda, stworzona przez Wielkiego Ducha (Boga albo Szatana)... Bo przeciez jaki
                              sens mialoby dla Istoty 100% duchowej tworzenie materii? Pomysleliscie o tym?
                              • mr_watchman Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? 30.01.04, 15:09
                                Gość portalu: CGN napisał(a):

                                > Czytaliscie moze DIALOGI biskupa Berkeleya (na ktorych Lem oparl swe
                                > DIALOGI)?
                                > Otoz Berkeley twierdzil, ze materii po prostu NIE ma, istnieje tylko jej
                                > zludzenie w naszych zmyslach. Tak wiec Pan Bog stworzyl tylko zludzenie
                                > materii, a wiec zyjemy niejako w swiecie Virtual Reality, w Wielkim
                                > Komputerze... A wiec o czym tu gadac - wszystko co widzicie i czujecie to
                                > tylko uluda, stworzona przez Wielkiego Ducha (Boga albo Szatana)... Bo
                                > przeciez jaki sens mialoby dla Istoty 100% duchowej tworzenie materii?
                                > Pomysleliscie o tym?

                                Nie, bo to co prawda ciekawy pomysł, ale nie poddający się weryfikacji. Jeśli
                                nie zgodzę się z tym, co napisałeś, to o czym mamy dyskutować? "To prawda", "A
                                nie!", "A tak!", "A właśnie, że nie", "A ja ci mówię, że tak" itd. Opisany
                                model można jedynie bez zastrzeżeń przyjąć albo - również bez zastrzeżeń -
                                odrzucić. A mnie interesuje dyskusja, czyli wzajemne przekonywanie się, kto ma
                                rację.
                            • Gość: Jerzy Re: Czy Bóg może być prawdomównym kłamcą? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.01.04, 21:33
                              Założmy, że przez martwą materię określimy wszystko, co jest przedmiotem badań
                              chemii nieorganicznej.

                              Czyli pojawia się pytania, jak materia ze stanu nieorganicznego przeszła w stan
                              organiczny, a następnie w formy życia zdolne do reproduckji.
    • Gość: Palnick Wytwór ludzkiej wyobraźni nie może nic stworzyć. IP: *.stenaline.com 28.01.04, 10:36
      Jerzy, te twoje szokujące swoją naiwnością, szarże pseudo-intelektualne są
      żałosne.

      Przypomina to roztrząsanie postawionego (sztucznie) problemu, typu:

      Czy Harry Potter może stworzyć kwadratowe koło?

      Powiedz, czy widzisz idiotyzm takiego pytania czy nie? Informuję Cię
      niniejszym, że żaden z wytworów ludzkiej wyobraźni (w tym wypadku Bóg i Harry
      Potter) nie jest w stanie stworzyć kwadratowego koła. Co więcej obaj mityczni
      bohaterowie nie są nawet w stanie WYTWORZYĆ klasycznego koła.

      Czy zdajesz sobie sprawę, że jesteś podobnie rozbrajająco śmieszny jak
      średniowieczni teologowie dociekający z ogniem w oczach ilu diabłów zmieści się
      na czubku szpilki?
      Czy naprawdę nie rozumiesz, że wszechświat to nie jest film: "Kto wrobił
      królika Rogera" w którym wirtualne postacie z kreskówek pojawiają się w
      rzeczywistym życiu normalnych ludzi?
      • Gość: Jerzy Kto tu uprawia pseudo-intelektualną szarże IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 10:58
        Palnicku,
        Dlaczego bagatelizujesz problem? Chcesz mnie ośmieszyć i nazywasz te wywody
        pseudo-intelektualną szarżą.
        Pokazałem jak na talerzu logikę, którą posługuja się ewolucjoniści i ateiści.


        Kto tutaj więc uprawia pseudo-intelektualne szarże, kreacjoniści, czy
        ewolucjoniści, ateiści i agnostycy?
        • Gość: Palnick Re: Kto tu uprawia pseudo-intelektualną szarże IP: *.stenaline.com 28.01.04, 12:18
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):

          > Palnicku,
          > Dlaczego bagatelizujesz problem? Chcesz mnie ośmieszyć i nazywasz te wywody
          > pseudo-intelektualną szarżą.
          > Pokazałem jak na talerzu logikę, którą posługuja się ewolucjoniści i ateiści.
          ------------------
          P:

          Jerzy,
          Przykro mi ale sam się ośmieszasz. Już samo Twoje założenie, że Bóg istnieje
          jest ryzykowne. Potem dodajesz temu wytworowi wyobraźni i emocji cechy, które
          byś chciał u niego widzieć. Twoja wizja boga jest antropocentryczna. Nic w tym
          dziwnego, bo człowiek nie może wyjść poza swój "software".
          Logika, drogi Jerzy jest jedna i musi spełniać określone kryteria a Ty
          próbujesz ją dzielić na rodzaje. To przypomina podział na ekonomię i ekonomię
          socjalistyczną :).
          -------------------
          J:
          > Kto tutaj więc uprawia pseudo-intelektualne szarże, kreacjoniści, czy
          > ewolucjoniści, ateiści i agnostycy?

          ---------------
          P:
          Próbujesz porównać Kaczora Donalda z Tomaszem Lisem w zakresie odporności na
          upadek z 10 piętra. I to jest śmieszne. Nie widzisz tego?
          • Gość: Jerzy nie ojciec jest podobny do dziecka, lecz dziecko IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 13:07
            Palnicku,
            Gratuluję odkrycia, że logika jest jedna. Kiedy ją przyłożymy do argumentów
            przedkładanych przez ateistów wtedy się rozsypują.

            Palnick:
            Przykro mi ale sam się ośmieszasz. Już samo Twoje założenie, że Bóg istnieje
            jest ryzykowne. Potem dodajesz temu wytworowi wyobraźni i emocji cechy, które
            byś chciał u niego widzieć. Twoja wizja boga jest antropocentryczna. Nic w tym
            dziwnego, bo człowiek nie może wyjść poza swój "software".
            Logika, drogi Jerzy jest jedna i musi spełniać określone kryteria a Ty
            próbujesz ją dzielić na rodzaje. To przypomina podział na ekonomię i ekonomię
            socjalistyczną :).

            Palnicku,
            Gratuluję odkrycia, że logika jest jedna. Kiedy ją przyłożymy do argumentów
            przedkładanych przez ateistów wtedy się rozsypują.

            Jeśli idzie o Boga, to jego istnienie jest o wiele bardziej prawdopodobne, niż
            nieistnienie. Zobacz do argumentu, gdzie mówię o kodach genetycznych.

            Mój Bóg nie jest antropocentryczny. To człowiek jest stworzony na jego
            podobieństwo. To nie ojciec jest podobny do dziecka,lecz dziecko do ojca.


            • Gość: Palnick Jerzy dzieckiem wirtualnego ojca !!! IP: *.stenaline.com 28.01.04, 14:10
              Jerzy martwię się o Ciebie!
              To Twoim ojcem jest pojęcie, które sobie wyimaginowałeś i wyposażyłeś w takie
              cechy jakie wymarzyłeś sobie dla niego; podpierając się wskazówkami zawartymi w
              beletrystycznym zbiorze baśni nomadów z bliskiego wschodu, sprzed 2000 lat???!!!
              • Gość: Jerzy Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 16:44
                Palnicku,
                A ja się martwię o ciebie. Tu się o życie twe wieczne rozchodzi, a ty
                traktujesz Boga jako postać wirtualną.

                Ja nie mówię o wirtualnych Bogach, o których mówił już Paweł w Atenach, ale o
                Bogu prawdziwym, który stworzył wszystko, wtym i człowieka.

                Dzieje 17,24 Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc
                Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych
                17,25 ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował,
                gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko.
                17,26 Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na
                całym obszarze ziemi, ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice
                ich zamieszkania,
                17,27 żeby szukały Boga, czy go może nie wyczują i nie znajdą, bo przecież
                nie jest On daleko od każdego z nas.
                17,28 Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy, jak to i niektórzy
                z waszych poetów powiedzieli: Z jego bowiem rodu jesteśmy.
                17,29 Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest
                podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego
                umysłu.
                17,30 Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa
                wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali,
                17,31 gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez
                męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z
                martwych.
            • Gość: pollak Re: nie ojciec jest podobny do dziecka, lecz dzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 20:28
              > Palnicku,
              > Gratuluję odkrycia, że logika jest jedna. Kiedy ją przyłożymy do argumentów
              > przedkładanych przez ateistów wtedy się rozsypują.
              >
              > Jeśli idzie o Boga, to jego istnienie jest o wiele bardziej prawdopodobne, niż> nieistnienie. Zobacz do argumentu, gdzie mówię o kodach genetycznych.

              Próbujesz Jerzy 'na logikę' wziąć Boga, tzn. logicznie udowodnić Jego istnienie
              aby ktoś zaczął wierzyć?
              • Gość: Jerzy Re: nie ojciec jest podobny do dziecka, lecz dzie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.04, 21:23
                Witaj Pollak,
                Postawiles istotne pytanie i chyba czesciowo odpowiadam na nie w poscie ROZUM
                PRZECIWKO SUMIENIU.
                Ateisci uzywali swojej logiki, aby osmieszyc teistow, dlatego wszedlem na
                chwile na ich podworko, aby pokazac im absurdalnosc ich argumentow. Zdaje sobie
                sprawe, ze ich prpblemem jest KRZYK SUMIENIA, ktory staraja sie zagluszyc
                argumentami z rozumu.
                Jak ty bys podszedl do tego rodzaju problemu intelektualno moralnego. Mamy ich
                zostawic samym sobie - niech zgina, czy tez sproboac zburzyc ich pozorne
                poczucie bezpieczenstwa i przypominac im o Bogu, burzac warownie w ich umyslach?
    • swantevit Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? 28.01.04, 14:58
      alez oczywiscie!
      ale tylko do uzytku katolikow, tylko oni uwielbiaja meke i krzyz panski...
      • Gość: Jerzy Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.04, 16:45
        Czyli uważasz, że Pan Bóg istnieje.
        Jeśli tak, to pomyśl, jaki ma być twój stosunek do niego.
        • Gość: Śmiewca Wszystko może, nawet Jerzego z kwadratową głową IP: *.acn.waw.pl 08.02.04, 10:06
    • _agnostyk kwadratura koła w jazni religianta 28.01.04, 17:13
      Nie jestem psychologiem ale sprawa Jerzego jest tak prosta, ze kazdy zdrowo
      myslacy moze ja rozwiklac. Ludzie staja sie fanatykami i wierza w "prawdy
      objhawione" ze strachu i z braku wlasnej inteligencji. Zapisane regulki w
      biblii, koranie czy innym zapisie niczym sie nie roznia od wrzaskow Pytii w
      slynnej greckiej swiatymi. Co moga zrobic religianci kiedy sa przyparci lawina
      faktow osmieszajacych ich "wiare"? A no zamknac sie w "kwadraturze kola"
      powtarzajac bezmyslnie cytaty z jakis breni wypisywanych przez jakis skrybow
      2000 lat temu. Dlaczego "bog" jest prowdomowny? Bo tak on sam stwierdzil! A
      dlaczego tak swierdzil? Bo jest prawdomowny! To nic, ze ten sam sadysta Jehowa
      zabronil naszym "rodzicom" w raju poznania PRAWDY o DOBRZE i ZLE!!!! Dla
      Jerzego Ksiega Rodzaju nie istnieje!!!!
      • Gość: Palnick Jerzego umiłowana kwadratura koła ;) IP: *.stenaline.com 28.01.04, 18:14
        _agnostyk napisał:

        > Nie jestem psychologiem ale sprawa Jerzego jest tak prosta, ze kazdy zdrowo
        > myslacy moze ja rozwiklac. Ludzie staja sie fanatykami i wierza w "prawdy
        > objhawione" ze strachu i z braku wlasnej inteligencji. Zapisane regulki w
        > biblii, koranie czy innym zapisie niczym sie nie roznia od wrzaskow Pytii w
        > slynnej greckiej swiatymi. Co moga zrobic religianci kiedy sa przyparci
        lawina
        > faktow osmieszajacych ich "wiare"? A no zamknac sie w "kwadraturze kola"
        > powtarzajac bezmyslnie cytaty z jakis breni wypisywanych przez jakis skrybow
        > 2000 lat temu. Dlaczego "bog" jest prowdomowny? Bo tak on sam stwierdzil! A
        > dlaczego tak swierdzil? Bo jest prawdomowny! To nic, ze ten sam sadysta
        Jehowa
        > zabronil naszym "rodzicom" w raju poznania PRAWDY o DOBRZE i ZLE!!!! Dla
        > Jerzego Ksiega Rodzaju nie istnieje!!!!
        ===============
        Zgadzam się agnostyku. Myślę, że jesteśmy na swój sposób okrutni (podobni do
        Jehowy :) bo próbujemy obdzierać Jerzego z jego dziecięcej wiary w gusła. On
        chce w to wierzyć - powody podałeś wyżej. Podobnym nietaktem (jak ten nasz w
        stosunku do Jerzego) jest usilne tłumaczenie dziecku, że św. Mikołaj nie jest
        prawdziwą postacią w sytuacji kiedy dziecko pragnie w niego wierzyć :)
        Zostawmy Jerzego z jego baśniowymi postaciami, bez których nie mógłby
        funkcjonować a których będzie bronił wbrew logicei rozumowi.
        Pozdr.
        P.
        • _agnostyk Obnazmy baśniowe postacie Jerzego z iluzji 29.01.04, 04:37
          Gość portalu: Palnick napisał(a): Zostawmy Jerzego z jego baśniowymi
          postaciami, bez których nie mógłby funkcjonować a których będzie bronił wbrew
          logicei rozumowi.
          > Pozdr.
          Ag: Z mojego nicka mozesz wywnioskowac, ze nie jestem ateista. Nie wykluczam
          istnienia sil tzw "nadprzyrodzonych" co w moim pojeciu znaczy jeszcze przez nas
          nie rozpoznanych. Dla tego mnie fascynuje biblia jak rowniez inne
          przekazy "prawdy objawionej". Zagadnien scisle naukowe dotyczace ewolucji i
          naszego istnienia przeplataja sie z kwestiami moralnymi na ktore nalezy sobie
          odpowiedziec. Plyw trzech religii "monoteistycznych" na nasze postepowanie jest
          wystarczajaco duzy by sie zastanowic nad tym co inspiruje religiantow w ich
          postepowaniu. Zalozmy na moment, ze Jehowa na prawde istnial (istnieje) i to on
          dyktowal Stary Testament prze roznych skrybow. Prosta psychoanaliza Jehowy
          ukazuje istote opetana mania wielkosci, ulomna w swojej potedze (typowe dla
          zakompleksionych tyranow by wykazywac swa moc slabszym - Ksiega Hioba),
          zazdrosna i sadystyczna. Obojetnie jaka moc posiadal nie byla to "wszechmoc",
          gyz wielokrotnie musial sie wyreczac swoimi fanatykami na ziemi. Panicznie bal
          sie prawdy, gdyz zabronil Adamowi i Ewie spozywac Owocu z Drzewa Poznania. To
          wszystko jest opisane w biblii. Najbardziej ciekawi mnie kwestia dlaczego ci co
          pisali biblie przedstawili Jehowe jako ta bezwzglednego okrutnika? Ten obraz
          jehowy jest dla mnie najbardziej wiarygodnym przekazem biblijnym.
          • Gość: Palnick W kwestii formalnej ;) i baśnie Jerzego . IP: *.stenaline.com 29.01.04, 08:55
            Ateizm, od greckiego atheos znaczy 'bez boga'. Bezbożność tedy jest zasadniczą
            treścią pojęcia ateizm. To że treść ta bywa często utożsamiana z
            niereligijnością wynika z tego, że bezbożnicy na ogół byli również ludźmi
            niereligijnymi, materialistami. Nie przesądza to jednak, że ateista nie może
            być człowiekiem religijnym, nastawionym na transcendencję, nadprzyrodzoność,
            myślenie magiczne, kult, sacrum; i nie jest to bynajmniej wyłącznie domeną
            czasów współczesnych, że spotykamy religijnych ateistów. Jakkolwiek jest to
            nieczęste, jednak się zdarza.
            Nie dziwi Cię chyba odrzucanie boga w formir podsuwanej przez bliskowschodnie
            monoteizmy? :)

            Skąd się biorą religie :) - odzieranie Jerzego ;))
            Dawno, dawno temu pewien pitekantrop, australopitek czy też inny
            wczesny homo - nazwijmy go Rabi, stwierdził, że po nocy nieodmiennie następuje
            dzień. Jego współplemieńcy też o tym wiedzieli, ale dręczyła ich obawa, że
            któregoś dnia dobre Słońce nie pojawi się na nieboskłonie. Rabi pomyślał - oni
            są głupi a ja mądry, zasługuję by mieć więcej niż oni. Po czym ogłosił:
            Codziennie przyniesiecie mi jednego upolowanego przez was królika, a ja w
            zamian sprawię, że po okresie ciemności wzejdzie Słońce, a żeby to nie było
            takie zwyczajne i oczywiste - królik miał być biały (niech się trochę
            naszukają). I stało się, on miał codziennie kolację a oni co rano Słońce.
            Niewiele im było trzeba czasu, by uświadomili sobie, że są plemieniem wybranym,
            a więc lepszym od innych, bo pilnują by po nocy nastał dzień. Stosując znane i
            dotąd popularne argumenty przekonali o swej wyższości inne plemiona. I tak się
            to zaczęło. Wszystko co nastąpiło po tym to tylko eskalacja. Któryś bardziej
            dociekliwy członek klanu Rabiego mógłby spytać, jaki jest wpływ królika na
            wschód słońca? I dlaczego on musi być biały? I na takich jest metoda - można
            się z nim podzielić królikiem albo go złożyć w ofierze Słońcu - jak zabraknie
            królika.
            Czy coś się zmieniło? Jedni się boją (o Słońce, o duszę nieśmiertelną, o
            zbawienie) inni ten strach wykorzystują. Takie wzajemne powiązanie nazywamy
            religią. I nic tu więcej do tłumaczenia nie ma. Może tylko to, że w pewnym
            momencie, do spotęgowania wrażenia niezwykłości (oraz, powiedzmy wprost -
            zwyczajnego robienia wody z mózgu) nie wystarczyło, że królik musi być biały.
    • kkkaczory_piss_brothers Bog jest abstraktem-powinno mu to pomoc z tymKOLEM 28.01.04, 22:13

      > Ich argumenty przeciwko istnieniu Boga demonstrują sprzeczności abstrakcyjne
      > a nie rzeczywiste. Jednakże adwersarze teizmu jakoś niepotrafią tego
      > dostrzec

      Czyli moc/wszechmoc/wielkosc Boga abstraktow sie nie ima;)
      Bog jest abstraktem-powinno mu to pomoc z tym KOŁEM;) czyz nie?;0)


      Kiedy ateisto agnostycy postulują ewolucję, jako sposób na zaistnienie życia,
      mają problemy z logiką. Wiedzą, że każda rzecz teleonomiczna ma swego
      projektanta.
      ......................................
      1) Skad pewnosc, ze jednego projektanta? Skąd wiesz, ze jest tylko 1 Bog?
      2) Ewolucjonisci nie sa kreacjonistami, wiec raczej nie wiedza, ba nawet
      wiedza, ze jego nie ma;)
      Czy tez Bog zyje zyciem krasnoludkow.
      Przeciez CZY KTOS KIEDYS UDOWODNIL, ZE KRASNALE NIE ISTNIEJA??????;)


      Badania naukowe pokazują, że każda forma życia ma swój kod genetyczny.
      Wiedzą, że kody pochodzą od inteligentnej istoty.
      .................................................
      A to niby dlaczego? SKAD WIEDZA? i KTO TO WIE?
      Kod gen. ewoluowal od najprostszego zlozonego z pojedynczego nukleotydu, przez
      2, do trojkowego, ktory zapewnial dostateczna ilosc kombinacji do wytworzenia
      zlozonych bialek.
      Wystarczy materia, reszta przebiega jak ‘rozpuszczanie cukru w szklance’
      nie potrzeba mieszacza;)



      A jednak, w odniesieniu do
      życia odrzucają Projektanta. Wygląda to mniej więcej tak:

      Z1: Motyka ujawnia jakiś plan i funkcjonalność.
      Z2. Samochód ujawnia jakiś plan i funkcjonalność.
      Z3: Zegarek jakiś plan i funkcjonalność.
      Z4: Plan i funkcjonalność postulują konieczność istnienia projektanta.
      Wniosek: Wszystkie rzeczy martwe ujawniające plan i funkcjonalność zostały
      stworzone przez jakiegoś projektanta.
      ......................................
      funkcjonalnosc zalezy od wyobrazni.
      Jakby motyki urzyc do rozlupywania orzechow to pomyslalbys, ze to dziadek do
      orzechow;)

      Motyke stworzyl czlowiek i sa na to dowody.
      Jezeli Bog stworzyl swiat to jakie dowody ty posiadasz na to?
      Jaka funkcje spelnia swiat?



      Kiedy jednak przechodzimy do kodów genetycznych, które są o wiele bardziej
      skomplikowane niż martwe ujawniające plan i funkcjonalność, wtedy logika
      ewolucjonistów zaczyna szwankować i jest zabarwiona ich religijnym
      nastawieniem – Nie ma Boga.
      Dla przykładu, kod genetyczny wirusa jest bardziej skomplikowany niż plan
      rakiety lecącej na księżyc.
      .........................................................
      Kod genetyczny nie jest skomplikowany sam w sobie.
      Ot 4(podstawowe) nukleotydy ulozone w kod po 3, tworza ok.20 bialek
      Wirus nie jest skomplikowany, teraz nowego(nie istniejacego wczesniej wirusa)
      tworzy sie w 3 tygodnie.
      I ‘robi’ on to co chcemy, to samo z bakteriami..produkuja nam to co chcemy np.
      kwas mlekowy.
      Zrob rakiete;) w trzy tygodnie:)

      Czlowiek posiada ‘skonczona’ liczbe genow i mozemy poznac skonczona liczbe
      funkcji jakie pelnia.

      Czy to samo mozna powiedziec o malo skomplikowanej motyce?
      Czy ludzka wyobraznia jest tak ograniczona, aby ‘odgadnac/dostrzec’ wszystkie
      funkcje jakie moze pelnic motyka?




      Z4: Wirus ma swój kod genetyczny.
      Z5: Bakteria ma swój kod genetyczny.
      Z6: Każda forma życia ma swój genetyczny.
      Wniosek: Życie powstało przez przypadek, nie ma za nim żadnej inteligencji,
      żadnego Boga.
      ................................................
      zycie.........te kody...........wytworzylo inteligencje:)
      ewolucja wytworzyla inteligencje


      • Gość: Jerzy Jestem pod wrażeniem logiki Kaczora IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 16:44
        który pisze:

        Kod genetyczny nie jest skomplikowany sam w sobie.
        Ot 4(podstawowe) nukleotydy ulozone w kod po 3, tworza ok.20 bialek
        Wirus nie jest skomplikowany, teraz nowego(nie istniejacego wczesniej wirusa)
        tworzy sie w 3 tygodnie.
        I ‘robi’ on to co chcemy, to samo z bakteriami..produkuja nam to co chcemy np.
        kwas mlekowy.
        Zrob rakiete;) w trzy tygodnie:)

        Drogi Kaczorze,
        Mógłbym podyskutować z każdym twoim zdaniem i pokzac ci, że popierają one
        kreacjonizm.
        Wybrałem tylko ten jeden 'argument'.
        Powiedz mi przyjacielu, czy to 'tworzenie' wirusa odbywa się zupełnie
        przypadkiem, czy jest to jakiś proces technologiczy możliwy dzięki jaiemus
        tam 'know how.'
        Czy do tworzenia wirusa jest uzywta inteligencja czy tez nie?
        Czy posługujecie sie elentami kodów genetycznych itsniejących wirusow, czy sami
        tworzycie te kody, a raczej, czy powstają one samorzutnie bez pomocy
        inteligencji z zewnątrz?
        • kkkaczory_piss_brothers Po co Bog stworzyl neandertalczykow??????????????? 07.02.04, 14:17
          Gość portalu: Jerzy napisał(a):
          Re: Jestem pod wrażeniem logiki Kaczora

          wybacz Jerzy ale zdanie powyzsze 'sugeruje' jakas wczesniejsza nielogicznosc
          mojej skromnej osoby.
          Jezeli wiesz cos na ten temat z przyjemnoscia zapoznam sie z tym;)
          Jezeli kiedys bylem dla ciebie nielogiczny czy zechcialbys mi 'przypomniec' i
          podac przyklad;)

          > który pisze:
          >
          > Kod genetyczny nie jest skomplikowany sam w sobie.
          > Ot 4(podstawowe) nukleotydy ulozone w kod po 3, tworza ok.20 bialek
          > Wirus nie jest skomplikowany, teraz nowego(nie istniejacego wczesniej
          wirusa)
          > tworzy sie w 3 tygodnie.
          > I ‘robi’ on to co chcemy, to samo z bakteriami..produkuja nam to co
          > chcemy np.
          > kwas mlekowy.
          > Zrob rakiete;) w trzy tygodnie:)
          >
          > Drogi Kaczorze,
          > Mógłbym podyskutować z każdym twoim zdaniem i pokzac ci, że popierają one
          > kreacjonizm.

          prosze bardzo.
          Poniewaz jest zupelnie odwrotnie


          > Wybrałem tylko ten jeden 'argument'.
          > Powiedz mi przyjacielu, czy to 'tworzenie' wirusa odbywa się zupełnie
          > przypadkiem, czy jest to jakiś proces technologiczy możliwy dzięki jaiemus
          > tam 'know how.'

          jezeli projektujemy wirusa, ktory atakuje np. lactobacilus casei to nie moze
          to byc wynikiem przypadku, tak bylo kiedys (metoda prob i bledow).
          Teraz w dobie inz. genetycznej praktycznie znamy wszystkie geny wchodzace w
          sklad projektowanego wirusa/bakteri.

          > Czy do tworzenia wirusa jest uzywta inteligencja czy tez nie?

          oczywiscie, ze jest.
          czlowiek pierwotny z mniejsza pojemnoscia czaszki zbudowal motyke,w drodze
          ewolucji mozg ulegl przeobrazenia i dzisiaj my budujemy rakiety;)
          Dlaczego wymarl neardentalczyk?
          Poniewaz bog tak chcial;)
          Czy dlatego, ze nie byl tak tworczy(mial mniejsze platy czolowe mozgu)?

          > Czy posługujecie sie elentami kodów genetycznych itsniejących wirusow, czy
          sami
          >
          > tworzycie te kody, a raczej, czy powstają one samorzutnie bez pomocy
          > inteligencji z zewnątrz?

          Wykorzystuje sie juz istniejace kody genetyczne,tylko zmienia kolejnosc,
          czytez zestawienie ich np. krolikowi wprowadzas gen wytwarzajacy zw.
          fluorescencyjne-czyli otrzymujesz swiecacego kroliczka;), ostatnio naukowcy
          stworzyli dwa nowe bialka(nie wystepujace w przyrodzie.
    • panidanka1 Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? 29.01.04, 07:54
      Gość portalu: Jerzy napisał(a):

      > Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło?
      >
      > Wniosek: skoro nie może, to nie jest wszechmocny, więcej,
      > idea 'wszechmocnego' Boga jest sprzeczna sama w sobie.
      >
      > Na czym polega błędność powyższego pytania i wniosków?

      a kto wymyślił pojęcie "kwadratura koła"?
      Pan Bóg czy ....
      matematycy?
      logicy?
      matematyczni logicy?
      itd.

      prądu el.też nikt nie widział,a jednak on istnieje, bo tak wykazują pomiary :)

      D.
      • Gość: Palnick Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.stenaline.com 29.01.04, 08:37
        panidanka1 napisała:

        > prądu el.też nikt nie widział,a jednak on istnieje, bo tak wykazują pomiary :)
        >
        > D.
        --------------
        Jakie pomiary wskazują na istnienie boga, którego nikt nie widział - podobnie
        jak prądu elektrycznego ? :)))
        • Gość: CGN Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.01.04, 17:16
          Ale mozna zmierzyc poziom uludy wsrod religiantow!
    • Gość: rock kwadratowe koło - po co Pan Bóg, wystarczę ja IP: *.starnettelecom.pl 29.01.04, 09:25
      Weź walec, którego średnica jest równa wysokości i umieść go na płaszczyźnie. W
      zaleźności jak to zrobisz możesz otrzymać koło, kwadrat, albo inną figurę.
      A poza tym nie zamykajcie Boga w algebrze boolowskiej.
      Umysł ludzki nie potrafi wyobrazić sobie przestrzeni czterowymiarowej, a chce
      pojąć istotę Boga ? To, że czegoś nie możesz pojąć nie znaczy że to nie
      istnieje. Np. to, że wszechmogący Bóg nic nie może. To jest niezrozumiałe dla
      umysłu ludzkiego, co nie znaczy, że tak nie jest.
      • Gość: CGN Re: kwadratowe koło - po co Pan Bóg, wystarczę ja IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.01.04, 16:50
        Czyli zw uwazasz, i calkiem zreszta slusznie, ze Bog jest ponad logika,
        moralnoscia itp. A wiec nie liczcie na to, ze bedzie On dla was sprawiedliwy
        czy tez chocby dobry... :(
    • Gość: CGN Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.01.04, 16:48
      Ja sam widzisz, Jerzyku, idea Boga jest wewnetrznie sprzeczna, stad:
      1. Boga byc nie moze albo
      2. Jesli On jest, to jest ponad, albo poza, logik;, stad nie ma co liczyc na
      to, ze jest On dobry, sprawiedliwy itp.
      Tertium non datur...
      CGN
    • Gość: Jerzy Rozum przeciwko sumieniu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.04, 21:04
      Czytajac wypowiedzi ateistow trudno sie oprzec wrazeniu, ze uzwaja swego rozumu
      do walki ze swoim sumieniem, na kilka sposobow. powod jest jeden, zagluszyc
      glos sumienia, ktore mowi im o grzechu, z ktorego beda musieli zdac rachunek
      przed Bogiem. ZATEM WALCZA ZE SWOIM SUMIENIEM na rozne sposoby.

      1. zwalczaja kazda mysl i idee, ktora przypomina im o Bogu. Mysl o napelnia ich
      strachem przed odpowiedzialnoscia. LEPIEJ zatem uprawiac eskapizm psychiczny
      poprzz negujacje istnienia BOGA. Chwytaja sie kazdego absurdu, ktory m ich tym
      utwierdzic. Probuja odrzucic, osmieszyc, wydrwic, kazda mysl o Bogu.
      2. ZWALCZAJA tych, ktoryz im o Bogu przypominaja, w rozny sposob, drwina,
      kpina, szyderstwem insynuacja, itd. itp.
      3. odrzucaja pojecie grzechu. W ICH JEZYKU NIE MA MIEJSCA DLA OKRESLENIA
      GRZECH. Jesli nie ma grzechu, to sumienie wydaje sie spokojniejsze, nie bedzie
      odpowiedzialnosci.
      • Gość: Jerzy Negacja Boga problemem moralnym a nie intelektualn IP: *.dip0.t-ipconnect.de 29.01.04, 21:14
        Negacja Boga jest problemem moralnym a nie intelektualnym.
        DLATEGO EWANGELIA zaczyna sie wezwaniem:
        UPAMIETAJCIE SIE, bo przyblizylo sie Krolestwo Niebios.
        Takim wezwaniem zaczyna Jan Chrzciciel, Pan Jezus, apostolowie, jak chocby
        Piotr.
        NIE APELUJA DO rozumu, ale do sumienia. Ale kiedy rozum walczy przeciwko
        sumieniu, to stan czlowieka jest tragiczny.

        Sa ludzie, ktorzy wezwanie do upamietania traktuja z ulga, jako nawolywanie
        ratownikow, ktorzy szukaja rozbitkow. Traktuja jako szanse ratunku, na ktory
        juz nie mieli nadziei.
        Ludzie, ktorzy odrzucaja wezwanie do upamietania, zaczynaja racjonalizowac i
        szukaja najrozmaitszych wymowek, aby nie podporzakowac sie Bogu.


        • Gość: CGN Re: Negacja Boga problemem moralnym a nie intelek IP: 157.25.88.* 30.01.04, 15:11
          A co, jesli jest tak:
          Czytaliscie moze DIALOGI biskupa Berkeleya (na ktorych Lem oparl swe DIALOGI)?
          Otoz Berkeley twierdzil, ze materii po prostu NIE ma, istnieje tylko jej
          zludzenie w naszych zmyslach. Tak wiec Pan Bog stworzyl tylko zludzenie
          materii, a wiec zyjemy niejako w swiecie Virtual Reality, w Wielkim
          Komputerze... A wiec o czym tu gadac - wszystko co widzicie i czujecie to tylko
          uluda, stworzona przez Wielkiego Ducha (Boga albo Szatana)... Bo przeciez jaki
          sens mialoby dla Istoty 100% duchowej tworzenie materii? Pomysleliscie o tym?
      • _agnostyk Czy religianci moga miec sumienie? 30.01.04, 03:18
        Mieszkajac ongis w akademiku, mialem osobista okazje obserwowac dylematy
        wyznawcow "monoteistycznych" religii, zarowno katolikow jak i protestantow. Ich
        umysl w ciagle zajmowala walka miedzy ich sumieniem a ich "wiara". Uwazam, ze
        kazdy normalny czlowiek rodzi sie sumieniem. Dopiero doswiadczenia zycia moga
        to sumienie zabic. Indoktrynacja religijna jest wlasnie procesem zabijania
        sumienia. Religijni studenci stawali sie wspanialymi kolegami jak odkladali
        swoje "wierzenia" na strone z chcieli byc po prostu ludzmi. Ale ich zycie
        ciagle bylo przesladowane przez hydre "prawdy objawionej", ktora wrecz
        uniemozliwiala im normalne wspolzycie z dziewczetami nie mowiac o
        spoleczenstwie.
        Kiedy wdepnal do mnie Swiadek Jehowy i zaczal mnie "nawracac". Poniewaz mialem
        chwilke czasu zabawilem sie jego fanatyzmem. Spytalem sie jego, czy gdyby byl
        na miejscu Abrahama to tez by byl gotow zlozyc ofiare ze swojego syna? Bladzac
        szklistymi oczyma religainta odpowiedzial bez wachania: TAK. Zapytalem go wiec
        czy jak Jehowa by kazal mu zabic mnie czy tez by zabil mnie bez wiedzy kim
        jestem. Odpowiedz byla znow TAK. Z usmiechem pozegnalem go sugerujac by nigdy
        nie kupowal spluwy.
        Nie jestem ani lepszy ani gorszy od przecietnego ateisty czy agnostyka. Ale
        wiec co to jest sumienie. Rozmawiam i debatuje z Nim czesto. Jezeli zrobie
        jakies dobre uczynki sa one wynikie spontanicznego odruchu. Widze drugiego
        czlowieka w potrzbie i dzialam odruchowo, nie myslac o jakis "nagrodach". Na
        innym watku opowiedzialem Jerzemu ciekawy wypadek jaki mi sie wydarzyl kilka
        lat temu. Pojechalem do klijenta na naprawe sprzetu domowego na ktore skonczyla
        sie gwarancja. Okazalo sie, ze staruszek byl umierajacy. Kiedy skoczylem robote
        on zapytal sie o zaplate. Machnalem reka i pozyczylem mu zdrowia. W drodze do
        domu zdarzyla mi sie okropna kraksa (najwieksza w moim zyciu). Zapytalem sie
        Jerzego, jaka przesylke dal mi jego Jehowa ta kraksa? Odpowiedz byla bezbledna:
        Dobre uczynki nie licza sie by dostac sie do "nieba" bo tylko "wiara" w Jezusa
        moze "zbawic". "Bog" dal ci szanse bys sie "nawrocil". Tak w skrocie brzmiala
        tresc odpowiedzi Jerzego - bez szukania w archiwum tego forum (jezeli brzmialo
        to inaczej niech Jerzy, mnie sprostuje!)
        Kiedys jako maly dzieciak balem sie wielu rzeczy i rozumiem, ze starch
        przed "wszechmocnym" sadysta moze zastapic zwykle ludzkie sumienie. Ale prosze
        Jerzy, nie mylmy tych pojec!
        • mr_watchman Re: Czy religianci moga miec sumienie? 30.01.04, 09:59
          _agnostyk napisał:

          > Mieszkajac ongis w akademiku, mialem osobista okazje obserwowac dylematy
          > wyznawcow "monoteistycznych" religii, zarowno katolikow jak i protestantow.
          > Ich umysl w ciagle zajmowala walka miedzy ich sumieniem a ich "wiara".
          > Uwazam, ze kazdy normalny czlowiek rodzi sie sumieniem. Dopiero
          > doswiadczenia zycia moga to sumienie zabic. Indoktrynacja religijna jest
          > wlasnie procesem zabijania sumienia. Religijni studenci stawali sie
          > wspanialymi kolegami jak odkladali swoje "wierzenia" na strone z chcieli byc
          > po prostu ludzmi. Ale ich zycie ciagle bylo przesladowane przez
          > hydre "prawdy objawionej", ktora wrecz uniemozliwiala im normalne wspolzycie
          > z dziewczetami nie mowiac o spoleczenstwie.

          Wiem, o czym mówisz. Ja także bardzo często spotykam ludzi, którzy nie robią
          czy nie mówią pewnych rzeczy, tylko dlatego że istnieje jakiś zakaz, bo Biblia
          mówi: nein! verbotten!, więc nie wolno. Z drugiej strony męczą się ci ludzie
          okrutnie, bo to, czego "nie chcą" zrobić, jest tak naprawdę zgodne z ich
          sumieniem i potrzebami. Nie mówię tu oczywiście o chęci zabicia człowieka, bo
          jest to (a przynajmniej być powinno) karygodne w każym systemie.
          Nigdy nie rozumiałem, jak można czegoś chcieć (czegoś, co nie krzywdzi
          innych), a jednocześnie odmawiać sobie tego w imię... no właśnie, w imię czego?

          > Kiedy wdepnal do mnie Swiadek Jehowy i zaczal mnie "nawracac". Poniewaz
          > mialem chwilke czasu zabawilem sie jego fanatyzmem. Spytalem sie jego, czy
          > gdyby byl na miejscu Abrahama to tez by byl gotow zlozyc ofiare ze swojego
          > syna? Bladzac szklistymi oczyma religainta odpowiedzial bez wachania: TAK.
          > Zapytalem go wiec czy jak Jehowa by kazal mu zabic mnie czy tez by zabil
          > mnie bez wiedzy kim jestem. Odpowiedz byla znow TAK. Z usmiechem pozegnalem
          > go sugerujac by nigdy nie kupowal spluwy.

          Super! Że też ja na to nigdy nie wpadłem! Ukłony.

          > Nie jestem ani lepszy ani gorszy od przecietnego ateisty czy agnostyka. Ale
          > wiec co to jest sumienie. Rozmawiam i debatuje z Nim czesto. Jezeli zrobie
          > jakies dobre uczynki sa one wynikie spontanicznego odruchu. Widze drugiego
          > czlowieka w potrzbie i dzialam odruchowo, nie myslac o jakis "nagrodach". Na
          > innym watku opowiedzialem Jerzemu ciekawy wypadek jaki mi sie wydarzyl kilka
          > lat temu. Pojechalem do klijenta na naprawe sprzetu domowego na ktore
          > skonczyla sie gwarancja. Okazalo sie, ze staruszek byl umierajacy. Kiedy
          > skoczylem robote on zapytal sie o zaplate. Machnalem reka i pozyczylem mu
          > zdrowia. W drodze do domu zdarzyla mi sie okropna kraksa (najwieksza w moim
          > zyciu). Zapytalem sie Jerzego, jaka przesylke dal mi jego Jehowa ta kraksa?
          > Odpowiedz byla bezbledna: Dobre uczynki nie licza sie by dostac sie
          > do "nieba" bo tylko "wiara" w Jezusa moze "zbawic". "Bog" dal ci szanse bys
          > sie "nawrocil". Tak w skrocie brzmiala tresc odpowiedzi Jerzego - bez
          > szukania w archiwum tego forum (jezeli brzmialo to inaczej niech Jerzy, mnie
          > sprostuje!)

          Bóg ci dał materiał do przemyśleń, szkoda tylko, że pomylił podręczniki.
          • _agnostyk Re: Czy religianci moga miec sumienie? 30.01.04, 21:29
            mr_watchman napisał:
            > Wiem, o czym mówisz. Ja także bardzo często spotykam ludzi, którzy nie robią
            > czy nie mówią pewnych rzeczy, tylko dlatego że istnieje jakiś zakaz, bo
            Biblia
            > mówi: nein! verbotten!, więc nie wolno. Z drugiej strony męczą się ci ludzie
            > okrutnie, bo to, czego "nie chcą" zrobić, jest tak naprawdę zgodne z ich
            > sumieniem i potrzebami. Nie mówię tu oczywiście o chęci zabicia człowieka, bo
            > jest to (a przynajmniej być powinno) karygodne w każym systemie.
            > Nigdy nie rozumiałem, jak można czegoś chcieć (czegoś, co nie krzywdzi
            > innych), a jednocześnie odmawiać sobie tego w imię... no właśnie, w imię
            czego?
            Ag: Sluchajac swojego sumienia a nie "prawd objawionych" nie bedziesz mial
            dylematu.
            > Bóg ci dał materiał do przemyśleń, szkoda tylko, że pomylił podręczniki.
            Ag: Pytanie jaki "bog"? Jezeli istnieja "sily nadprzyrodzone" to maja problemy
            z wyslawianiem sie w naszym jezyku. Najciekawszy "materiał do przemyśleń"
            znalazlem w Ksiedze Rodzaju. Adwersarz Jehowy powiedzial Ewie zatrworzonej
            konsekwencjami spozycia Owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zla: na pewno nie
            umrzecie bo Wasze oczy sie otworza i bedziecie jak bogowie, znajac Dobro i Zlo.
            • Gość: Jerzy Re: Czy religianci moga miec sumienie? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.04, 22:23
              Widzisz agnostyku, jak się skończyło uwierzenie kłamstwu szatana.
              Uwierzyła, że nie umrze i stanie się jak Bóg.
              Stało się inaczej. Odtąd wszyscy umierają i nikt nie stał sie Bogiem, choc
              wielu o to zabiega.

              Masz problemy nie z Bogiem Biblii, ale synkretycznym bogiem swojej wyobraźni.

              Twój bóg, to jakis sadysta, Bóg Biblii jest bogiem miłości i przebaczenia. Twój
              bóg byc może posługuje się papieżami i kapłanami, aby dac ludziom przebaczenie
              grzechów.
              Do Boga Biblii przychodzi się tylko przez Jezusa zmartwychwstałego.

              Po części masz rację,kiedy opisujesz ludzi zmagających się ze swoim sumieniem.
              Obraz Boga, jaki został w nich ukształtowany na lekcjach religii, poprzez
              obserwację 'sług bożych' czy literaturę, jest mocno wykrzywiony, zatem
              nieprawdziwy. Gdyby sobie zadali troche trudu i poczytali Biblię,topoznali by
              wolność.
              • _agnostyk Jerzego chyba jednak gnebi sumienie? 30.01.04, 23:41
                Dyskusja z Jerzym to zabawa z dzieckiem, ktore lubi sie przedrzezniac. Dlaczego
                po wielu watkach, kiedy przedstawialem wrecz gore cytatow z JEGO bibli
                demostrujacych sadyzm Jehowy , on bez chwili zastanowienia twierdzi :" Masz
                problemy nie z Bogiem Biblii, ale synkretycznym bogiem swojej wyobraźni". Musze
                przyznac, ze taka sama taktyke stosuja Swiadkowie Jehowy. Oni zeruja na
                zagubione dusze, chodzac od drzwi do drzwi szukajac kogos, ktorego stan
                psychiczny pozwoli na indoktrynacje. Ale taka taktyka na internecie nie
                przejdzie! Jezeli czytam ksiege Hioba opisujaca sadystyczne znecanie sie Jehowy
                nad jego milosnikiem to twoje zaklecia, ze ten Jehowa jest " bogiem mojej
                wyobraźni" maja zalosny wydzwiek. Liczysz chyba, ze ja, kagan czy inni, zmecza
                sie ta kretynska dyskusja i pozwola ci polowac na internecie na jakis
                zagubionych biedakow, by poddac ich indoktrynacyjnej obrobce. Wybacz ale ci sie
                to nie uda. Natepnym razem kiedy zaczniesz bredzic cos w stylu " Bóg Biblii
                jest bogiem miłości i przebaczenia" odpowiem lawina cytatow z bibli - TWOJEJ
                BIBLI. Pokazuja te wyjatki takie okrucienstwo sadysty, ze wszelkie komentarze
                sa zbyteczne. Znasz te wyjatki z wielu porzednich watkow, choc przemyslnie je
                ignorujesz. Ale czytelnicy tego forum nie beda ich tak ignorowac jak ty. Masz
                racje, ze "gdyby (wszyscy) sobie zadali troche trudu i poczytali Biblię,to
                poznali by wolność.". To mial na mysli przeciwnik Jehowy sugerujac Ewie Owoc z
                Drzewa Poznania Prawdy o Dobrze i Zle. Prawda uczyni nas wolnymi a ta prawde
                zakazal nam Jehowa w "raju".


    • Gość: CGN Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: 157.25.88.* 30.01.04, 15:00
      Jerzyku! A czytales moze DIALOGI biskupa Berkeleya? On twierdzil, ze materii
      NIE ma, istnieje tylko jej zludzenie w naszych zmyslach. Tak wiec Pan Bog
      stworzyl tylko zludzenie materii, a wiec zyjemy niejako w swiecie Virtual
      Reality, w Wielkim Komputerze... A wiec o czym tu gadac - wszystko co widzisz i
      czujesz to uluda, stworzona przez Wielkiego Ducha (Boga albo Szatana)... Bo
      przeciez jaki sens mialoby dla Istoty 100% duchowej tworzenie materii?
      Pomyslales o tym?
      Pozdr.
      CGN
      • Gość: CGN Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: 157.25.88.* 30.01.04, 15:05
        Jeszcze raz:
        Czytaliscie moze DIALOGI biskupa Berkeleya (na ktorych Lem oparl swe DIALOGI)?
        Otoz Berkeley twierdzil, ze materii po prostu NIE ma, istnieje tylko jej
        zludzenie w naszych zmyslach. Tak wiec Pan Bog stworzyl tylko zludzenie
        materii, a wiec zyjemy niejako w swiecie Virtual Reality, w Wielkim
        Komputerze... A wiec o czym tu gadac - wszystko co widzicie i czujecie to tylko
        uluda, stworzona przez Wielkiego Ducha (Boga albo Szatana)... Bo przeciez jaki
        sens mialoby dla Istoty 100% duchowej tworzenie materii? Pomysleliscie o tym?
        • Gość: Jerzy Dzięki za ten przykład IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.04, 22:26
          Drogi CGN,
          Dzięki za zademonstrowanie tego, jak rozum walczący ze swoim sumieniem chwyta
          się każdej bzdury, negującej istnienie Boga.

          • Gość: CGN Re: Dzięki za ten przykład IP: *.crowley.pl 31.01.04, 19:23
            Gość portalu: Jerzy napisał(a): Drogi CGN, Dzięki za zademonstrowanie tego,
            jak rozum walczący ze swoim sumieniem chwyta się każdej bzdury, negującej
            istnienie Boga.
            C: Oj Jerzyku, cos marnie u ciebie z rozumkiem... Bozia pozalowala? ;)
            A tak na serio: odpowiedz mi na 2 pytania:
            1) Czemu Istota Idealna, w 100% duchowa, mialaby tworzyc materie, z definicji
            ograniczona? Przeciez "dzielo swiadczy o stworcy"! Materia jest ograniczona
            czasoprzestrzenia, nie moze ona np. przekroczyc szybklosci swiatla. Stad
            wniosek prosty, ze nie moze byc ona wytworem Idealnego, Wszechmogacego Tworcy!
            2) Po co Idealny Tworca (Wszechmogacy, Wszechobecny i Wszechwiedzacy Bog)
            mialby tworzyc cos ograniczonego, niedoskonalego, takiego jak np. materia czy
            tez ludzie? Czyzbys sugerowal, iz Bog potrzebowal naszego towarzystwa, albo
            nas, aby sie na nas i na naszych przodkach (od Adama i Ewy) znecac?
            Pozdr.
            CGN
    • Gość: Biskup Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: 157.25.88.* 30.01.04, 15:25
      Kochani Wierni! Czytaliscie moze DIALOGI Biskupa Berkeleya (MA Oxford), na
      ktorych Lem oparl swe znacznie pozniejsze DIALOGI? Otoz Biskup Berkeley (MA
      Oxon) twierdzil, ze materii po prostu NIE ma, istnieje tylko jej zludzenie w
      naszych zmyslach. Tak wiec Pan Bog stworzyl tylko zludzenie materii, a wiec
      zyjemy niejako w swiecie Virtual Reality, w Wielkim Komputerze... A wiec o
      czym tu gadac - wszystko co widzicie i czujecie to tylko uluda, stworzona
      przez Wielkiego Ducha (Boga albo Szatana)... Bo przeciez jaki sens mialoby
      dla Istoty 100% duchowej tworzenie materii? Pomysleliscie o tym?
      Wasz Biskup z Oxfordu, czasowo w Warszawie ;)
      =============================================


    • Gość: Palnick Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.stenaline.com 30.01.04, 16:30
      Ale PO CO Jerzyku? ;)
      • Gość: Jerzy Wątek: Rozum przeciwko sumieniu, dedykuję tobie. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.04, 22:32
        Pytasz się, po co?
        Wiesz o czym duskutujemy?
        Tworząc to pytanie, chodziło mi o pokazanie, że ateiści tworzą 'argumenty'
        których przesłanki są absurdami, aby na tej podsatwie dowieść, że idea
        wszechmocnego Boga jest sprzecznością, podczas gdy sprzeczność zawarta jest w
        absurdalnych załozeniach.

        A ponadto, nie wiem czy zauwazyłeś wątek: Rozum przeciwko sumieniu, który
        dedykuję tobie.

        Polecam
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10448212
        • Gość: Jerzy Psychologiczne podstawy negacji Boga IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.04, 22:43

          W wątku 'Rozum przeciw sumieniu'przedstawiłem kilka psychologicznych powodów,
          dla których niektórzy negują Boga. Wątku tego nie używam, jako argumentu na
          istnienie Boga. Po prostu chciałem pokazać, dlaczego ludzie odrzucają wiarę.
          Idea Boga jest dla nich niewygodna -wywołuje strach przed odpowiedzialnością
          przez Ostatecznym Sędzią. Zamiast się upamiętać i odwróćić od swoich grzechów,
          wolą, aby Bóg nie istniał.

          Argumentem psychologicznym posłigują się ateiści, przy czym popełniają tutaj
          taki sofizmat, że wydaje im się, że jeśli udowodnią powody, dla których ludzie
          wierzą w Boga, wtedy obalają istnienie Boga.
          Powody, dla któych ludzie wierzą w Boga a istnienie Boga, to dwa różne
          zagadnienia.

          • Gość: * Re: Psychologiczne podstawy negacji Boga IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 23:35
            > Argumentem psychologicznym posłigują się ateiści, przy czym popełniają tutaj
            > taki sofizmat, że wydaje im się, że jeśli udowodnią powody, dla których
            > ludzie wierzą w Boga, wtedy obalają istnienie Boga.
            > Powody, dla któych ludzie wierzą w Boga a istnienie Boga, to dwa różne
            > zagadnienia.
            Jerzy. Bardzo Cię proszę o odwrócenie zaprezentowanej sofizmatyki.
            Żadna wiara w Boga nie jest przyczynkien Twego istnienia, a co najwyżej
            środowiska, w którym przyszło Ci funkcjonować.
            Nie krytykuje idei ele jej praktycznną realizację.
            Dajmi jakikolwiek dowód na to, że religia zbudowała coś więcęj oprócz
            kościelnych ideologów typu Hitler czy Stalin. Jeżeli wspołczesność jest nie
            adekwatna, sięgnijmy do hisrorii. Przyczynek jest bardzo prosty. Co ws\trzymala
            co uruchomił św. Tomasz z Akwinu.
            Już w tym momencie stajesz w sprzecznościach o nienaruszalności świętych
            dogmatów (zresztą skonfublowanych poza NT). Chrześcijasństwo nie było spójne od
            samego początku, o czym - zakładam - znakomicie wiesz, a jego argumentacja
            sukcesu palegała na argumencie siły a nie sile argumentu. Czy od rozgrywek
            biskupich i próby uporządkowania zazsad wiary przez Konstantyna Wielkiego
            widzisz jakiekolwiek zmiany w podstawowej praktyce cvhrześcijaństawa? Co
            najwyżej tzw. schizmy od czasu do czasu korygują sposób postepowania armi
            zniewolonych.
            Wiem, że możesz mnie zarzucić lawiną jedynie słusznie opracowanych prawd.
            Odpowiedz mi więdz, dla czego nawet niektórwe tzw. schizmy katolickie
            dopracowały się własnej etyki, pojęcie której w kaytolicyźmie jest po prostu
            pustoslowiem. Tłumaczyc tego chyba nie muszę ze względu na praktykę dnia
            codziennego. Jeżeli będziesz chciał mi tłumaczyć, że generał może popełniać
            błędy, ponieważ nie miał pistoletu w ręku - mimo dużego szacunku - daruj to
            sobie.
            Aczkolwiek psychologia jest w stanie wytłumacyć i takie zjawiska, tylko komu to
            służy?

            Pozdrawiam
          • Gość: Ed Re: Psychologiczne podstawy negacji Boga IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.01.04, 05:16
            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

            > Idea Boga jest dla nich niewygodna -wywołuje strach przed odpowiedzialnością
            > przez Ostatecznym Sędzią.
            Jerzy, po prostu nie sądziłem, że posuniesz się aż tak daleko. Po prostu zbyt
            Cię szanuje, by nie potraktować tej wypowiedzi jako nieopaczny lapsus. Po
            prostu zdarza się. Moje wątpliwości budzi włsnie ten wszechmocny i
            wszechwiedzącyostateczny sędzia. Jeżeli jest, to w co on gra? Jego zastępcy,
            nastepcy na ziemi (czy jak ich tam nazwć) wprowadzają znacznie więcej
            watpliwości, niż nawet pobieżna analiza NT. Możesz mi zarzucić, że nawet
            wypaczenia mają swoja logikę, ale w takim trazie gdzie jest sedno?
            Z przdstawionego wywodu raczej odnoszę wrażenia, że nim jest przede wszystkim
            strach. Był on zawsze ostoją funkcjonalizmu ziemskiego. Jeżeli on ma być
            jakimkolwiek argumentem, to po kiego grzyba potrzebne są jakies tam zasady,
            ktorych i task nikt nie przestrzega. A co z tymi, którzy nie bojąc się sądu
            ostatecznego przestrzegają zwykłe ludzkie zasady bez fanaberyjnych zapisów
            natchnionych funkcjonariuszy religijnych? Ideologiczne podwaliny pod
            materializm dzisiejszego katolicyzmu stworzył ś. Tomasz z Akwinu. Przeciez to
            było zaprzaństwo. Ostateczny ma go rozliczać za to, ze nie bał się i zrobił to
            wbrew założeniom, czybteż za to, że bał się, ale zrobił po swojemu ubierając
            cała historię chrześcijanstwa w teorię interesu o natchnieniu wybitnie
            materialnym. Jak to wytłumaczyć z punktu widzenia chrystusa wyrzucajacego
            biznesmenów ze świątyni?
            Ideę wydaję się rozumieć. Praktyka staje się jednak otchłanią bez dna. Winni
            zatem są Ci owładnięci strachem przed zorganizowasnymi przktykami "zastepców
            Boga", czy też Ci noszący fałszywwe wartości na swych ustach?
            Osobiście nie interesuje mnie ewilibrystyka św. Hieronima ze wzgledów
            etycznego jak i moralnego dna.
            A więc niewolniczy strach ma być rozliczany bez względu na paranoję przyczyn b
            edących konsekwencją takiego stanu rzeczy?
            W tym momencie muszę powrócić do atków Kagana i Palnicka. Konkluzją takiego
            stanowiska mogą być tylko dwa bardzo spójne podejścia:
            - chrześcijaństwo nie może istnieć bez swoich zniweolonych wyznawców,
            - każdy syn Bozy na tej ziemi muszi być chrześcijaninem pod groźbą
            unicestwienia za życia lub po smierci.
            Innej alternatywy nie widzę.
            Czy rzeczywiście o to chodziło wszechmocnemu Bogu płodzacemu swego syna na tej
            ziemi?
            • Gość: Jerzy Ateizm - reakcja wobec fałszywego chrześcijanstwa IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.01.04, 19:54
              Nie wiem dlaczego uważasz, że posunąłem się zbyt daleko.
              Przedstawiłem psychologiczne pprzyczyny negacji Boga. Więcej, pokazałem, że
              ujawnienie psychologicznych powodów wiary w Boga, nie jest dowodem na istnienie
              ani na nieistnienie Boga.

              Ateiści posługiwali sie tym argumentem (chyba od czasów Freuda), jako dowodem
              przeciwko istnieniu Boga. Zarzucano chrześcijanom słabość, brak poczucia
              bezpieczeństwa w kosmosie, i dlatego wymyslili sobie kosmicznego ojca, który ma
              sie o nich troszczyć i okazać sprawiedliwość.
              Uzywając tego samego argumentu, można dowodzić, dlaczego ateiści nie wierzą w
              Boga. Bojąc się odpowiedzialności za swoje czyny przed Ostatecznym Sędzią,
              zanegowali jego istnienie.

              Nie posunąłem się za daleko. Problem negacji Boga jest problemem moralnym a nie
              intelektualnym.

              Jest jeszcze jeden powód, który po części 'usprawiedliwia' negowanie Boga.
              Ludzie nie poznali Boga prawdziwego; poznawali fałszywe koncepcje
              chrześcijanstwa, gdzie główną rolę w drodze do Boga odgrywają kapłani. Jeśli ci
              okazuja się być niemoralni, chciwi, pazerni na władzę, a ponadto, uważają się
              za jedynych prawowiernych szafarzy łask Bożych, to taka religia staje się
              odpychająca.
              Tutaj pytanie, czy ludzie ci odrzucili Boga, czy też raczej fałszywe koncepcje
              o nim. Kiedy odrzucają takie 'chrześcijanstwo' alternatywą stają sie religie
              wschodu albo ateizm.

        • _agnostyk Fanatym przeciwko sumieniu, dedykuję Jerzemu. 31.01.04, 00:40
          Sumienie bez rozumu to jak cialo bez duszy. Zeby zabic sumienie nalezy zabic
          rozum. Dlatego religianci wszelkiej masci wlaczajac rozne sekty monoteistyczne
          (chrzescijanistwo cesarza Konstantyna, inkwizycja, Kalwinisci-Luteranie,
          Anglikanie Henryka VIII czy islamisci), ktore usadowily sie jako "oficjalne-
          religie panstwowe" w swojej kampanii indoktrynacji walczyly z jakimikolwiek
          objawami niezaleznego myslenia. Religijni fanatycy chca zastapic sumienie
          bezmyslnym powtarzaniem wersetow bibli, koranu podobnie jak inni fanatycy
          bezmyslnie cytowali Mein Kamf, Czerwona Ksiazeczke Mao, czy pisma Lenina.
          Efektem tego teroru bylo palenie na stosach, obcinanie glow dysydenckich,
          komory gazowe czy Gulag. Moje sumienie kaze mi walczyc z tym fanatyzmem
          wszedzie tam gdzie go znajde. Dlatego Jerzy ci nie przepuszcze.


          • Gość: Ed Re: Fanatym przeciwko sumieniu, dedykuję Jerzemu. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.01.04, 05:25
            _agnostyk napisał:

            > ...chrzescijanistwo cesarza Konstantyna...

            W przewrotnej formir trwa ono do dzisiaj. Nie o taką funkcje kościoła
            chrześcijańskiego chodzilo Konstantynowi i nie po to opłacił biskupów
            tworzacych przy jego pomocy zreby zorganizowanego chrześcijaństwa, w ktorym
            mamona wzięła górę nad poerfidią głoszonych zasad.
            • Gość: Jerzy Potrafisz rozróżnić prawdę od fałszywki? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.01.04, 19:41
              Drogi Edzie,

              Czym jest chrześcijaństwo?
              Dzieło i nauka Jezusa, miały pozostać niezmienne i takim jest dla tych, którzy
              czerpią z Biblii.
              Prawdą jest, że w różnych okresach czasu do chrzescijaństwa dodano mnóstwo
              obrzędów - przez co uległo ono skażeniu. Inni posługiwali się nim do celów
              politycznych.
              Pisałem o tym wielokrotnie, że przeciwnik Jezusa dokładał wszelkich starań, aby
              skazić naukę Jezusa a następnie w imieniu Jezusa popełniać najgorsze zbrodnie.
              Jeśli ktoś nie potrafi odróżnić oryginału od imitacji, da się nabrać na
              fałszywki o chrześcijanstwie, tym bardziej, jeśli żyli cały czas w niewiedzy i
              niepotrafią, albo nie chcą, odróżnić prawdy od fałszywki.
              Kiedy kupowałeś obrączki ślubne (zakładam, że tak), czy nie chciałeśmiec
              pewności, że są one ze złota a nie z jakiegoś złotopodobnego stopu?

              Odnieś tę zasadę do chrześcijaństwa i postaraj się poznać, co ono mówi w
              najczystszej próbie.
          • Gość: Jerzy A co z fanatyzmem antyreligijnym? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.01.04, 19:26
            Dzięki za ten przykład fanatyzmu antyreligijnego.

            Drogi Agnostyku,
            Gdyby z twego postu znowu odsączyć epitety, slogany, emocjonalizmy i
            insynuacje, to niema z czym polemizować.
            Jesteś antyreligijnym fanatykiem. Dyskusja na argumenty z robą jest raczej
            niemożliwa.

            Podajesz przykłady 'religijnych' fanatyków, których należy zaliczyć do obozu
            fanatyków 'antyreligijnych'. Hitler, Mao, Lenin, Stalin, to koledzy z obozu a
            fanatyków antyreligijnych.

            Potemnie potrafisz dostrzec wwykorzystywania religii do celów politycznych. To
            też ma niewiele z chrześcijanstwem.

            Twój świat jest prymitywnie czarno biały - białymi są ludzie wyznający twoje
            poglądy; czarnymi, wszyscy, których w jakiś sposób można użyć do
            dyskredytowania religijności.

            Projektujesz na Boga i na chrześcijan swoje uprzedzenia, akceptujesz chyba
            tylko jedną wersję chrześcijaństwa - dobrą do bicia - katolicyzm,
            chrześcijanstwa biblijnego nie chcesz poznać, bo to ma związek właśnie z twoim
            sumieniem. Jak pisałem, twój negatywny stosunek do Boga to skutek problemu
            moralnego, a nie intelektualnego.

            Gdyby ci dzisiaj przyszo stanąć przed Bogiem, za co musiałbys go przeprosić?
            Czy ostał byś się, gdyby oceniono twoje życie w oparciu o zasady, którymi
            mierzysz innych?


            • Gość: Jerzy Manifest fanatycznego antyreligianta IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.01.04, 19:31
              Jeszcze jedno agnostyku,
              Przyjmuję twój manifest jako wyznanie fanatycznie wojowniczego antyreligianta.
              W tej walce posługujesz się insynuacjami kompilowanymi pod adresem
              chrześcijanstwa przez 2000 lat.


              Podsumowanie twego manifestu było takie:
              Moje sumienie kaze mi walczyc z tym fanatyzmem wszedzie tam gdzie go znajde.


              • Gość: kagan Pytania do fanatycznego religianta IP: *.crowley.pl 31.01.04, 19:55
                1) Zakladaja oni, zeto Bog stworzyl materie. Ale czemu Istota Idealna, w 100%
                duchowa, mialaby tworzyc materie, z definicji ograniczona? Przeciez "dzielo
                swiadczy o stworcy"! Materia jest ograniczona czasoprzestrzenia, nie moze ona
                np. przekroczyc szybklosci swiatla. Stad wniosek prosty, ze nie moze byc ona
                wytworem Idealnego, Wszechmogacego Tworcy!
                2) Zakaldaja tez oni, ze Bog to tylko nadczlowiek, cierpiacy m. in. na
                samotnosc. Ale po co Idealny Tworca (Wszechmogacy, Wszechobecny i
                Wszechwiedzacy Bog) mialby tworzyc cos ograniczonego, niedoskonalego, takiego
                jak np. materia czy tez ludzie? Czyzbym znalazl sugestie, iz Bog potrzebowal
                naszego towarzystwa, albo nas, aby sie na nas i na naszych przodkach (od Adama
                i Ewy) znecac, np. usuwajac ich z raju za grzechy Szatana?
                • Gość: Jerzy Re: Pytania do fanatycznego religianta IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.01.04, 20:28
                  Piszesz:
                  1) Czemu Istota Idealna, w 100% duchowa, mialaby tworzyc materie, z definicji
                  ograniczona? Przeciez "dzielo swiadczy o stworcy"! Materia jest ograniczona
                  czasoprzestrzenia, nie moze ona np. przekroczyc szybklosci swiatla. Stad
                  wniosek prosty, ze nie moze byc ona wytworem Idealnego, Wszechmogacego Tworcy!

                  Popełniasz błąd założenia.
                  Zakładasz, że istota wszechmocna, nie może stworzyć rzeczy ograniczonych.

                  A skąd to żałożenie?

                  Potem skaczesz do wniosku, który nie następuje ze względu na błędne założenia.
                  • Gość: Kagan Re: Pytania do fanatycznego religianta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.04, 15:37
                    Jerzy: Piszesz: Czemu Istota Idealna, w 100% duchowa, mialaby tworzyc materie,
                    z definicji ograniczona? Przeciez "dzielo swiadczy o stworcy"! Materia jest
                    ograniczona czasoprzestrzenia, nie moze ona np. przekroczyc szybklosci
                    swiatla. Stad wniosek prosty, ze nie moze byc ona wytworem Idealnego,
                    Wszechmogacego Tworcy!
                    J: Popełniasz błąd założenia. Zakładasz, że istota wszechmocna, nie może
                    stworzyć rzeczy ograniczonych.
                    C: Nie moze, jesli jest wszechdobra. Oczywiscie, jesli zalozymy, ze Bog jest
                    amoralny w sensie, ze jest on ponad moralnoscia, to jako wszechmocny moze
                    stworzyc tez dzielo niedoskonale, np. swiat z Hitlerem czy Szaronem. Ale wtedy
                    to musimy przyjac, ze nasz swiat jest dzielem Szatana (Achrymnana), a nie
                    milosiernego i sprawiedliwego Boga. A wiec na nic twe modly Jerzyku, bo
                    tworca naszego swiata to zydowski zboczeniec i sadysta Jehowa, ktory z
                    upodobaniem karze rowno tych co w niego wierza i co w niego nie wierza. Wiec
                    po co tracic czas na daremna wiare? No i poza tym, to Bog moze byc albo
                    wszechmocny, albo milosierny. Bowiem jesli jest ograniczony moralnoscia, to
                    nie jest juz wszechmocny, a wiec nie jest dluzej Bogiem, a jeno zwyklym
                    bozkiem, jakich wielu... :(
                    • Gość: Jerzy Re: Pytania do fanatycznego religianta IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.04, 23:40
                      Znowu tworzysz nieuzasadnione założenia i skaczesz do wniosków, które nie
                      następują,

                      Znowu wracasz do logiki typu, czy Bóg może stworzyć kwadratowe koło.

                      Ty redagujesz ten argument tak:
                      "Bog moze byc albo wszechmocny, albo milosierny. Bowiem jesli jest ograniczony
                      moralnoscia, to nie jest juz wszechmocny, a wiec nie jest dluzej Bogiem,
                      Bowiem jesli jest ograniczony moralnoscia, to nie jest juz wszechmocny"

                      Tworzysz sofizmat. Przeredaguję twój 'argument'

                      Czy osoba wszechmocna doskonałą moralnie może być niemoralna?
                      Albo jeszcze inaczej:
                      Bóg jest wszechmocny. (założenie prawdziwe)
                      Bóg jest doskonale miłosierny / moralny. (założenie prawdziwe)
                      Miłosierdzie i moralność wykluczają wszechmoc. (Błędny i nieuzasadniony
                      wniosek, który służy za zalożenie w rozwijaniu argumentu)
                      Wszechmoc zakłada postępowanie moralne i niemoralne. (Błędny i nieuzasadniony
                      wniosek, który służy za zalożenie w rozwijaniu argumentu).
                      Moralny Bóg nie może byc niemoralny. (Pierwsze prawo logiki w zastosowaniu)
                      Moralny Bóg nie może być wszechmocny. (Wniosek, który nie następuje, ze względu
                      na nieuzasadnione założenia).


                      Zatem wniosek:
                      "Bóg nie może być wszechmocny' - nie następuje, ponieważ bazuje na błędnym
                      założeniu.


                      Albo powiem to jeszcze prościej:
                      Czy osoba wszechmocna i doskonała moralnie może być niemoralna?


                      Rozumiesz?


                      • Gość: CGN Re: Pytania do fanatycznego religianta IP: *.umcs.lublin.pl 02.02.04, 16:11
                        Gość portalu: Jerzy napisał(a): Znowu tworzysz nieuzasadnione założenia i
                        skaczesz do wniosków, które nie następują, Znowu wracasz do logiki typu, czy
                        Bóg może stworzyć kwadratowe koło.
                        C: No ale powiedz nam, moze, czy nie moze? Bo jak moze, to jest On poza logika,
                        a wiec nic o nim powiedziec nie mozna, np. ze jest dobry czy sprawiedliwy!
                        >
                        J: Ty redagujesz ten argument tak: "Bog moze byc albo wszechmocny, albo
                        milosierny. Bowiem jesli jest ograniczony moralnoscia, to nie jest juz
                        wszechmocny, a wiec nie jest dluzej Bogiem, Bowiem jesli jest ograniczony
                        moralnoscia, to nie jest juz wszechmocny"
                        C: Tak!
                        J: Tworzysz sofizmat. Przeredaguję twój 'argument'
                        C: Przeredagowujac mozna wszystko udowodnic... Pokaz mi wreszcie blad w mym
                        rozumowaniu!
                        J: Czy osoba wszechmocna doskonałą moralnie może być niemoralna? Albo jeszcze
                        inaczej: Bóg jest wszechmocny. (założenie prawdziwe) Bóg jest doskonale
                        miłosierny / moralny. (założenie prawdziwe)
                        C: NIE! Bowiem juz ci udowodnilem, pierwsze wyklucza drugie! Nie moze byc A i
                        B, a tylko a lub B!
                        J: Miłosierdzie i moralność wykluczają wszechmoc. (Błędny i nieuzasadniony
                        wniosek, który służy za zalożenie w rozwijaniu argumentu)
                        C: Wcale nie bledny, a najzupelniej prawidlowy! Ktos kto jest wszechmocny nie
                        moze byc niczymm ograniczony, w tym tez dobrocia czy moralnoscia!
                        J: Wszechmoc zakłada postępowanie moralne i niemoralne. (Błędny i
                        nieuzasadniony wniosek, który służy za zalożenie w rozwijaniu argumentu).
                        C: Wszechmoc wyklucza ograniczenie moralnoscia! To w 100% poprawny wniosek!
                        J: Moralny Bóg nie może byc niemoralny. (Pierwsze prawo logiki w zastosowaniu)
                        C: Bog nie moze byc moralny, bo jest z def. ponad moralnoscia!
                        Moralny Bog to oxymoron, sprzecznosc sama w sobie!
                        J: Moralny Bóg nie może być wszechmocny. (Wniosek, który nie następuje, ze
                        względu na nieuzasadnione założenia).
                        C: Moralny Bog to juz nie Bog, a tylko bozek!
                        J: Zatem wniosek: "Bóg nie może być wszechmocny' - nie następuje, ponieważ
                        bazuje na błędnym założeniu.
                        C: Znow bzdury! Przekrecasz me slowa: Bog moze i musi byc wszechmocny, ale nie
                        moze byc moralny, bo nie moze byc niczym ograniczony!
                        J: Albo powiem to jeszcze prościej: Czy osoba wszechmocna i doskonała moralnie
                        może być niemoralna?
                        C: Osoba wszechmocna nie moze byc doskonala moralnie, bo ta moralna doskonalosc
                        by ja ograniczala tylko do robienia dobrych rzeczy, a wiec nie pozwalala na
                        wszechmoc, czyli bycie Bogiem!
                        • Gość: Jerzy Widzę ten tekst kolejny raz. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.04, 17:51
                          Widzę ten tekst kolejny raz.
                          Wklejając go, gdzie się da, zamazujesz obraz dyskusji.

                          Czy Wszechmocny i wszechdobry Bóg może osiągnąć swoje cele woparciu o swoje
                          atrybuty?

                          Czy do zrealizowania swoich celów musi wyjść poza atrybut doskonałości
                          moralnej?
                          • Gość: CGN Re: Widzę ten tekst kolejny raz. IP: *.umcs.lublin.pl 02.02.04, 17:53
                            Odpowiedz raz, a porzadnie, to przestane! Wszechmocny nie moze byc przeciez
                            ograniczony do robienia tylko dobra! To chyba jasne i proste?
                            • Gość: Jerzy Nie odpowiadasz na pytania IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.04, 19:20

                              Więc powtarzam:

                              Czy Wszechmocny i wszechdobry Bóg może osiągnąć swoje cele woparciu o swoje
                              atrybuty?

                              Czy do zrealizowania swoich celów musi wyjść poza atrybut doskonałości
                              moralnej?
                              • _agnostyk Jerzy uwielbia logike kagana 05.02.04, 01:56
                                Nic nie przynosi wiekszej satysfakcji Jerzemu niz przekomarzanie sie na temat
                                czy wszechmocny moze byc "wszechdobrym"?
                                Gość portalu: Jerzy napisał(a): > Więc powtarzam:
                                > Czy Wszechmocny i wszechdobry Bóg może osiągnąć swoje cele woparciu o swoje
                                > atrybuty?
                                Ag: Oczywiscie!!!! Wszechmoc jest funkcja potencjalnej mocy - dobroc jest
                                funkcja postawy moralnej. Gnostycy chcieli rozwiazac konflik chrzescijanstwa z
                                judaizmem, wierzac w drugiego boga, przeciwnika Jehowy, ktory byl na prawde
                                wszechmocny i dobry i ktorego synem mial byc Jezus. Biografia Jehowy czyli
                                Stary Testament opisuje psychopatycznego bozka, ktory chce kontrolowac rodzaj
                                ludzki. Ani to wszechmocna ani to wszechdobra istota.
                                > Czy do zrealizowania swoich celów musi wyjść poza atrybut doskonałości
                                > moralnej?
                                Ag: Dobroc nie ma celow. Dobroc istnieje. To zlo ma cel: by zniszczyc dobro.
                                Uzywa ku temu klamstwa (zakaz Owocu Prawdy) czy teroru fizycznego czy
                                psychicznego.
                                • Gość: CGN Re: Jerzy uwielbia logike kagana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 21:57
                                  Ale pokreciliscie! Poczytajcie Arystotelesa Tiop. VIII c. 9 gdzie pozwala on
                                  uzywac tez sekciarzy do walki z nimi!
            • _agnostyk Podoba mi sie twarz antyreligianta 03.02.04, 19:30
              Jerzy: > Gdyby ci dzisiaj przyszo stanąć przed Bogiem, za co musiałbys go
              przeprosić?
              Ag: Gdybym stanąl przed Jehową, przeprosil bym go za to, ze sobie usiąde. Taka
              pozycja byla by wygodniejsza dla odczytywania wystepkow Jehowy z biblii.
              > Czy ostał byś się, gdyby oceniono twoje życie w oparciu o zasady, którymi
              > mierzysz innych?
              Ag: Zastanowmy sie
              1. Nikomu nie zabranialem poznania PRAWDY
              2. Nie nasylalem choroby czy smierci na kogos, kto byl mi nieposluszny.
              3. Nie kazalem skladac sobie krwawych ofiar.
              4. Nie kazalem masakrowac calych narodow tylko dlatego, ze nie oddawali mi
              holdu.
              5. Nie kazalem zadnemu ojcu skladac ofiary ze swojego syna czy corki.
              6. Nigdy by mi nie przyszlo do glowy by ukrzyzowac wlasne dziecko.
              Poza tym nie jestem swietoszkiem. Lubie dziewczeta, szczegolnie skąpo ubrane.
              Okazyjnie oszukuje na podatkach. Okazyjnie sobie siarczyscie zaklne. Hmmmmm.
              Widzisz, rano zwykle sie gole i patrzac na lustro podoba mi sie co widze.

              • Gość: Jerzy To mi pasuje do opisu narcyza IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 09:47
                • Gość: Jerzy Przepraszam, chodziło mi o cynicznego narcyza IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 09:48
                  • _agnostyk Biedny Jerzy nie wie co to spokojne sumienie 04.02.04, 15:33
                    Trudno sie spodziewac po religiancie by mogl z zadowoleniem popatrzec w lustro.
                    Zprany mozg fanatyka jest pelen strachu a sumienie jest gleboko pogrzebane pod
                    zwalami opisow biblijnych okrucienstw.
                    Gdyby udalo ci sie (wiem to bylby cud) wygrzebac swoje sumienie spod strachu
                    przed sadysta i spojrzec w lustro LUDZKIMI oczyma to zobaczylbys tam nie tylko
                    fizyczna postac ale rowniez zrabki tego co zostalo z twojej duszy. Troche
                    wysilku by polozyc wiare w dobre uczynki a nie w "wiare w Jezusa" i ta twarz
                    zacznie przybierac tez bardziej przyjemne oblicze bez religijnego makijazu.
                    • Gość: Jerzy I znowu piszesz jak cynik IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 16:47
                      • _agnostyk Coz za "cyniczny" optymista ze mnie? 04.02.04, 22:02
                        Napisalem: 'Troche wysilku by polozyc wiare w dobre uczynki a nie w "wiare w
                        Jezusa" i ta twarz zacznie przybierac tez bardziej przyjemne oblicze bez
                        religijnego makijazu.'
                        Jak widzisz nie jestem cynikiem ale optymista. W koncu zyjesz w wspanialym
                        okresie dla ludzkosci kiedy siegamy po boskosc dzieki inteligencji rodzaju
                        ludzkiego. Za 10 lub 20 lat choroby rzucone jako klatwa przez Jehowe na
                        ludzkosc beda w wiekszosci biblijna zmora a niesmiertelnosc wynikla z naszej
                        wiedzy genetycznej w zasiegu reki. Bedziesz musial wkrotce popelnic samobojstwo
                        by sp[otkac sie ze swoim sadysta.


                        • Gość: Jerzy prorokujesz jak Nikita Chruszczow IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 14:39
                          który za swego sekretarzowania prorokował, że za 20 lat chrześcijanie będą co
                          najwyżej w rezerwatach, że ludzkość zostanie wyzwolona (oczywiście dzięki
                          postępowi w nauce) z zabobonu wiary w Boga.

                          Chruszczowa użie dawno niet, Sowietskowo Sojuza tożie niet, a chrześcijaństwo w
                          Rosji ma się dosyć dobrze.
                          • _agnostyk Z krzyzem i portretem Stalina 05.02.04, 16:30
                            Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                            > który za swego sekretarzowania prorokował, że za 20 lat chrześcijanie będą co
                            > najwyżej w rezerwatach, że ludzkość zostanie wyzwolona (oczywiście dzięki
                            > postępowi w nauce) z zabobonu wiary w Boga.
                            > Chruszczowa użie dawno niet, Sowietskowo Sojuza tożie niet, a chrześcijaństwo
                            w Rosji ma się dosyć dobrze.
                            Ag: W Rosji wszystko sie zmienia by zostac tak samo. Co za roznica miedzy
                            Iwanem Groznym - pomazancem Boha, Piotrem Wielkim, Leninem, Stalinem a Putinem?
                            Najlepsza ilustracja twojej wypowiedzi byly babuszki demonstrujace na Placu
                            Czerwonym przeciw demokracji z krzyzem w jednej rece i portretem Stalina w
                            drugiej.
    • Gość: Kagan Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.umcs.lublin.pl 02.02.04, 17:42
      Gość portalu: Jerzy napisał: W niektórych plemionach ludzie wierzą, że każda
      choroba jest spowodowana przez duchy. Kiedy ktos zachoruje, udają się do
      czarownika, który te duchy wypędza. Pewien misjonarz chciał tym ludziom
      pokaza, że choroby są powodowane przez bakterie i że wiele chorób jest
      rezultatem picia brudnej wody prosto z rzeki. Przyniósł mikroskop, nabrał
      wody i dał kroplę na szkiełko. Kiedy wypatrzył bakterie, zawołał ludzi i
      pokazał im je, i powiedział: Te małe bakterie powodują wasze choroby.
      Ludzie popatrzyli na bakterie i odpowiedzieli: O, nie wiedzieliśmy, że te
      duchy są takie małe.
      C: A ty naprawde wierzysz,Jerzyku, w bakterie? Przeciez jako pastor, to
      powinienes wiedziec, ze to, co widzimy pod mikroskopem to zludzenie bakterii,
      wywolane przez Szatana, Pana naszego Swiata! Uczyl tego juz Biskup Berkeley
      (MA Oxon). I kiedy stales sie, Jerzyku, materialista i przestales wierzyc w
      Boga, Pana Naszego, a uwierzyles za to w poganskie bakterie, jako zrodlo
      wszelakiego zla? Bo przeciez Pan Bog, jako Wszechdobry, nie mogl ich
      stworzyc, a wiec wierzysz, Jerzyku, w Szatana i jego materialne dzielo -
      bakterie chorobotworcze i mikroskopy, co je rzekomo pokazuja. A przeciez
      kazde dziecko wie, ze obraz w mikroskopie to obraz pozorny...
      Pozdr.
      • Gość: Jerzy Twoją chorobę spowodowały duchy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.02.04, 19:18
        Myślę, że choroba twojej duszy i twego umysłu nie jest spowodowana bakteriami
        lecz duchami.
        • Gość: CGN Re: Twoją chorobę spowodowały duchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 12:08
          Nie sadzisz, ze maly stosik a la Swieta Inkwizycja by mi pomogl? ;)
      • Gość: Alfa Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.kapsch.co.at / *.kapsch.com.pl 04.02.04, 09:33
        Do takich wniosków dochodzi się , gdy wierzy się tylko w to
        w to , co logiczne i zgodne z tzw. rozumem ,
        a właśnie wiara w siły wyższe daje człowiekowi szansę
        uświadomienia sobie ograniczeń rozumu w każdej dziedzinie .
        Dlatego właśnie ludzkość w wyniku ewolucji musiała odkryć
        religię . Z tego też samego powodu zjawisko religii musiałoby
        istnieć poza ziemią , jeżeli istniałyby cywilizacje pozaziemskie .
        Mówiąc w skrócie : nie to jest , w co wierzymy , że jest , ale to , co jest .


      • Gość: Jerzy Jestem pod wrażeniem logiki Kaczora IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 16:45
        który pisze:

        Kod genetyczny nie jest skomplikowany sam w sobie.
        Ot 4(podstawowe) nukleotydy ulozone w kod po 3, tworza ok.20 bialek
        Wirus nie jest skomplikowany, teraz nowego(nie istniejacego wczesniej wirusa)
        tworzy sie w 3 tygodnie.
        I ‘robi’ on to co chcemy, to samo z bakteriami..produkuja nam to co chcemy np.
        kwas mlekowy.
        Zrob rakiete;) w trzy tygodnie:)

        Drogi Kaczorze,
        Mógłbym podyskutować z każdym twoim zdaniem i pokzac ci, że popierają one
        kreacjonizm.
        Wybrałem tylko ten jeden 'argument'.
        Powiedz mi przyjacielu, czy to 'tworzenie' wirusa odbywa się zupełnie
        przypadkiem, czy jest to jakiś proces technologiczy możliwy dzięki jaiemus
        tam 'know how.'
        Czy do tworzenia wirusa jest uzywta inteligencja czy tez nie?
        Czy posługujecie sie elentami kodów genetycznych itsniejących wirusow, czy sami
        tworzycie te kody, a raczej, czy powstają one samorzutnie bez pomocy
        inteligencji z zewnątrz?

        • _agnostyk Re: Jestem pod wrażeniem logiki Kaczora 04.02.04, 22:12
          Jerzy napisał(a):
          > który pisze: Kod genetyczny nie jest skomplikowany sam w sobie. Ot 4
          (podstawowe) nukleotydy ulozone w kod po 3, tworza ok.20 bialek. Wirus nie jest
          skomplikowany, teraz nowego(nie istniejacego wczesniej wirusa) tworzy sie w 3
          tygodnie. I ‘robi’ on to co chcemy, to samo z bakteriami..produkuja nam to co
          chcemy np. kwas mlekowy.
          > Drogi Kaczorze, Mógłbym podyskutować z każdym twoim zdaniem i pokzac ci, że
          popierają one kreacjonizm.
          > Wybrałem tylko ten jeden 'argument'. Powiedz mi przyjacielu, czy
          to 'tworzenie' wirusa odbywa się zupełnie przypadkiem, czy jest to jakiś proces
          technologiczy możliwy dzięki jaiemus tam 'know how.' Czy do tworzenia wirusa
          jest uzywta inteligencja czy tez nie?
          Agnostyk: CZYLI WRESZCIE PRZYZNAJESZ, ZE RODZAJ LUDZKI ZGODNIE Z OBIETNICA
          ADWERSARTZA JEHOWY STAJE SIE BOGAMI!!!
          > Czy posługujecie sie elentami kodów genetycznych itsniejących wirusow, czy
          sami tworzycie te kody, a raczej, czy powstają one samorzutnie bez pomocy
          inteligencji z zewnątrz?
          Ag: Zjawiska moga powstac samorzutnie albo inteligentne stwozenia moga je
          replikowac. Jedno nie przeczy drugiemu. Naturze zajelo kilka milionow lat i
          wyjatkowo kozystne warunki by stworzyc pierwsze aminokwasy. A ludzie sie ucza
          szybciej z ksiegi natury (OWOC Z DRZEWA MADROSCI?). Jehowa byl za glupi by
          stworzyc nawet aminokwasy bo byl pochlonienty swa megalomania.
          • Gość: filozof Re: jestem pod wrażeniem IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 15:24
            bliskosci Agnostyka z Jahwe. Te emocje w relacji z Najwyzszym znamionuja
            uznanie Jego istnienia.

            agnostyk napisał:

            ... Jehowa byl za glupi by stworzyc nawet aminokwasy bo byl pochlonienty swa
            megalomania.
        • mr_watchman Re: Jestem pod wrażeniem logiki Kaczora 05.02.04, 08:58
          Wrażenia wrażeniami, Jerzy, ale zaniedbałeś pewną dyskusję.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10504231
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10542272
          • Gość: Jerzy zajrzę pod podane linki IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 13:36
            Drogi Watchmanie,
            Nie mam zbyt wiele czasu i nie jestem w stanie śledzić wszystkich twoich
            wypowiedzi; ale zajrzę pod podane linki.
            • Gość: Jerzy Czy uporządkowanie może powstać z chaosu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 14:33
              Drogi Watchmanie,
              Zajrzałem pod podane linki, odpowiedziałem.

              Tutaj dla uzupełnienia podaję link do bardzo ciekawego artykułu (po polsku),
              pod tytułem:
              Czy porządek może się wyłonić z chaosu?

              www.creationism.org.pl/artykuly/HMJDMorris.php
              Autor artylułu analizuje prace Prigogina, który otrzymał w 1977 Nobla.

              Oto dwa fragmenty.

              Jednak istotne jest, że wszystkie jego nagrodzone Noblem analizy miały
              charakter filozoficzny i matematyczny — a nie eksperymentalny! Sam przyznał, że
              przez lata nie pracował w laboratorium. Zjawiska, które on i inni próbują
              nazywać ewolucją z chaosu do porządku, można realizować na papierze albo na
              ekranie komputera, ale nie w rzeczywistym życiu.

              Nawet pierwszy niesamowicie ważny etap w procesie ewolucyjnym — samoorganizacji
              nieożywionych cząsteczek w samoodtwarzające się cząsteczki — nie można w ten
              sposób wyjaśnić. Prigogine przyznaje się do tego:

              Problem porządku biologicznego obejmuje przejście od aktywności molekularnej do
              ponadmolekularnego porządku komórki. Problem ten jest daleki od rozwiązania.
              [12]

              I wówczas wypowiada naiwne twierdzenie, iż ponieważ życie „pojawiło się” na
              Ziemi bardzo wcześnie w historii geologicznej, to musiało być (!) „rezultatem
              spontanicznej samoorganizacji”. Ale przyznaje się do niepewności co do tego
              ważnego wniosku.

              Musimy jednakże przyznać, że daleko nam jeszcze do jakiejkolwiek ilościowej
              teorii.[13]

              Rzeczywiście, bardzo daleko — i dalej nawet od jakiegokolwiek dowodu
              eksperymentalnego!

              [....]

              Takie koncepcja płyną nie ze świadectwa empirycznego, ale jedynie z
              filozoficznych spekulacji opartych na braku świadectwa! „Ponieważ nie ma
              żadnego świadectwa, że ewolucja postępowała stopniowo, to musiała ona się
              realizować chaotycznie!” To wydaje się być pomysłem.

              Jeśli ktoś chce wierzyć ślepo, że porządek może spontanicznie wyłaniać się z
              chaosu, to należy pamiętać, że żyjemy w wolnym kraju. Ale proszę tego nie
              nazywać nauką!




              • mr_watchman Re: Czy uporządkowanie może powstać z chaosu? 05.02.04, 15:50
                Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                > Zjawiska, które on i inni próbują nazywać ewolucją z chaosu do porządku,
                > można realizować na papierze albo na ekranie komputera, ale nie w
                > rzeczywistym życiu.

                Dlaczego? Krzywa podaży i popytu to najprostszy przykład zmian ewolucyjnych.

                > Nawet pierwszy niesamowicie ważny etap w procesie ewolucyjnym —
                > samoorganizacji nieożywionych cząsteczek w samoodtwarzające się cząsteczki —
                > nie można w ten sposób wyjaśnić.

                Za to akurat obwiniałbym albo naszą nikłą wiedzę, albo wręcz niemożność
                określenia pewnych pojęć. Chciałbym wiedzieć, jak cytowani naukowcy definiują
                życie.

                > Problem porządku biologicznego obejmuje przejście od aktywności molekularnej
                > do ponadmolekularnego porządku komórki. Problem ten jest daleki od
                > rozwiązania.

                Wiesz, to jak z lotem na Księżyc. "Problem ten jest daleki od rozwiązania" -
                rzekł dziadek pitekantrop do swojego wnuka.

                > I wówczas wypowiada naiwne twierdzenie, iż ponieważ życie „pojawiło się na
                > Ziemi bardzo wcześnie w historii geologicznej, to musiało być (!)
                > „rezultatem spontanicznej samoorganizacji”. Ale przyznaje się do niepewności
                > co do tego ważnego wniosku.
                > Musimy jednakże przyznać, że daleko nam jeszcze do jakiejkolwiek ilościowej
                > teorii.[13]
                >
                > Rzeczywiście, bardzo daleko — i dalej nawet od jakiegokolwiek dowodu
                > eksperymentalnego!

                Może dlatego, że w istocie trudno wykonać w laboratorium eksperyment naukowy
                polegający na obserwacji Ziemi sprzed paru miliardów lat.

                > Takie koncepcja płyną nie ze świadectwa empirycznego, ale jedynie z
                > filozoficznych spekulacji opartych na braku świadectwa! „Ponieważ nie ma
                > żadnego świadectwa, że ewolucja postępowała stopniowo, to musiała ona się
                > realizować chaotycznie!” To wydaje się być pomysłem.

                Pozwól, że sparafrazuję jedno zdanie z tego akapitu:
                "Koncepcja Boga osobowego płynie nie ze świadectwa empirycznego, ale jedynie z
                filozoficznych spekulacji opartych wyłącznie na objawieniu!"
                I co? Obaliłem Boga?

                > Jeśli ktoś chce wierzyć ślepo, że porządek może spontanicznie wyłaniać się z
                > chaosu, to należy pamiętać, że żyjemy w wolnym kraju. Ale proszę tego nie
                > nazywać nauką!

                1. Ziemia jako planeta nie jest układem tak chaotycznym jak pierwsze sekundy
                istnienia wszechświata. To już jest układ uporządkowany.
                2. Jak powstały gwiazdy? Bóg bawił się helem i wodorem?
                • Gość: Jerzy Re: Czy uporządkowanie może powstać z chaosu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 10:40
                  Drogi Watchmanie,
                  za bardzo emocjonalnie podchodzisz do interpretacji świata. Emocjonalizm
                  przeszkadza w trzeźwym myśleniu.
                  Ponadto, czasem brak wiedzy. Bronisz ewolucji, cy pamiętasz swoją reakcję,
                  kiedy wprowadziłem terminy makroi mikroewolucja? Nazwałeś jes bzdurą i
                  pokazałeś, że nie miałeś o tym pojęcia.
                  W poprzednich postach podparłeś się rzekomym doktorem fizyki, który nie słyszał
                  o prawie entropii. Skoro podpierasz się takimi wypowiedziami, to zastanawiam
                  się, o czym sobie podyskutujemy.

                  Pytanie, które zawarłem w tytule postu pozostało na razie nietknięte.

                  Zastanawiam się, jak sobie z nim poradzą ewolucjoniści.

                  Pozdrawiam


                  • mr_watchman Re: Czy uporządkowanie może powstać z chaosu? 06.02.04, 11:16
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    > Drogi Watchmanie,
                    > za bardzo emocjonalnie podchodzisz do interpretacji świata. Emocjonalizm
                    > przeszkadza w trzeźwym myśleniu.
                    > Ponadto, czasem brak wiedzy. Bronisz ewolucji, cy pamiętasz swoją reakcję,
                    > kiedy wprowadziłem terminy makroi mikroewolucja? Nazwałeś jes bzdurą i
                    > pokazałeś, że nie miałeś o tym pojęcia.

                    Tak, rzeczywiście. Myliłem się.

                    > W poprzednich postach podparłeś się rzekomym doktorem fizyki, który nie
                    > słyszał o prawie entropii. Skoro podpierasz się takimi wypowiedziami, to
                    > zastanawiam się, o czym sobie podyskutujemy.

                    Wybacz, ale muszę uwierzyć albo tobie, albo jemu, bo sam nie posiadam
                    odpowiedniej wiedzy z fizyki. Niestety, wybieram jego - jest bardziej
                    przekonujący.

                    > Pytanie, które zawarłem w tytule postu pozostało na razie nietknięte.
                    >
                    > Zastanawiam się, jak sobie z nim poradzą ewolucjoniści.
                    >
                    > Pozdrawiam

                    Przestaje mi odpowiadać "dyskusja" z tobą. Dziwnym zbiegiem okoliczności
                    milkniesz, kiedy zadaje ci się niektóre pytania. Np. o to, kto jest twórcą
                    języka polskiego, pytałem chyba ze cztery razy - do dziś nie poznałem twojej
                    odpowiedzi. Nie dotyczy to tylko mnie, przejrzałem twoją wymianę zdań z innymi.
                    Poniżej masz linki do moich postów. Jeśli naprawdę chcesz podyskutować,
                    odpowiedz na nie. Użyj logiki, odwołaj się do faktów, ale nie udawaj, że
                    pewnych pytań nie widzisz.
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10572667
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10572373
                    • Gość: Jerzy Re: Czy uporządkowanie może powstać z chaosu? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 15:01
                      Drogi Watchmanie,

                      Dzięki ci za udział w dyskusji. Jako zwolennik ewolucji zademonstrowałeś to, co
                      jest typowe dla wyznawców ewolucji: brak wiedzy z podstawowych dziedzin nauki,
                      na których ma się ona opierać, czyli inaczej, demonstrujesz ślepą wiarę w to,
                      co głoszą guru ewolucji.

                      Nie miałeś pojęcia o mikro i makroewolucji, teraz nie masz pojęcia o entropii,
                      jednak wybierasz poglądy rzekomego doktora fizyki, 'bo są bardziej
                      przekonujące.' Twoje odczucia stanowią podstawę oceny wartości merytorycznej
                      poglądów.

                      Gdybyś zadał sobie trochę trudu i poszukał na googlu, to bys znalazł mnóstwo
                      linków do tematu entropii.

                      Zasadniczym pytaniem związanym z ewolucją jest to, czy uporządkowanie może
                      powstać z chaosu.

                      Wybacz, że nie odpowiadam na wszystko. Nie czytam wszystkiego, jestem rzadko na
                      forum, na ogół sprawdzam ostatnie wpisy do wątków.

                      Nie odpowiadałem na pytanie o powstanie języka polskiego bo nie widzę związku z
                      dyskusją o powstaniu życia.
                      Jak ci odpiszę, że różne jezyki, w tym polski, to konsekwencja wieży Babel, to
                      wydrwisz ten argument.
                      Chyba że powiesz jaśniej, o co ci chodzi w dyskusji o pochodzeniu języka.

                      Czy chcesz powiedzieć, że zdolność człowieka do wyrażania swoich mysli słowami
                      jest efektem ewolucji, to podyskutujemy.

                      Do wskazanych linków zajrzę.

                    • Gość: Jerzy Odpowiedź do drugiego linka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 15:18


                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10594356
                    • Gość: Jerzy Odpowiedź do pierwszego linka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 15:52
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10378326&a=10595036
                • Gość: Jerzy Każda forma życia ma swój skomplikowany kod gene IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 15:48

                  Już ci odpowiadałem na ten email. Niewiele w nim myśli, z któymi warto podjąć
                  polemikę.

                  mr_watchman napisał:

                  > Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                  >
                  > > Zjawiska, które on i inni próbują nazywać ewolucją z chaosu do porządku,
                  > > można realizować na papierze albo na ekranie komputera, ale nie w
                  > > rzeczywistym życiu.
                  >
                  > Dlaczego? Krzywa podaży i popytu to najprostszy przykład zmian ewolucyjnych.

                  Tak, tutaj możesz stosować swoje pojmowanie ewolucji, ale nie w nauce o
                  pochodzeniu życia.

                  >
                  > > Nawet pierwszy niesamowicie ważny etap w procesie ewolucyjnym —
                  > > samoorganizacji nieożywionych cząsteczek w samoodtwarzające się cząsteczki
                  > — nie można w ten sposób wyjaśnić.
                  >
                  > Za to akurat obwiniałbym albo naszą nikłą wiedzę, albo wręcz niemożność
                  > określenia pewnych pojęć. Chciałbym wiedzieć, jak cytowani naukowcy definiują
                  > życie.

                  Akurat ten artykuł nie definiuje 'życia', zatem autor zakłada, że odnosi się do
                  ogólnie przyjętej definicji życia.
                  Czy sądzisz, że ewolucjoniści inaczej definiują życie niż kreacjoniści?
                  Sprawdzę.

                  > > Problem porządku biologicznego obejmuje przejście od aktywności molekularn
                  > ej do ponadmolekularnego porządku komórki. Problem ten jest daleki od
                  > > rozwiązania.
                  >
                  > Wiesz, to jak z lotem na Księżyc. "Problem ten jest daleki od rozwiązania" -
                  > rzekł dziadek pitekantrop do swojego wnuka.

                  Analogia chybiona.
                  Pitekantropowi brakowało potrzebej infromacji, na skonstruowanie rakiety.
                  Odkrycie tej informacji wymagałoby zastosowania intelektu. Kiedy informacja
                  zostałaby zdobyta, nie oznaczałoby to, że intelekt nie był potrzebny do jej
                  skompilowania.
                  To,że naukowcy odkryją mechanizmy powstawania zycia nie oznacza, że obalili
                  potrzebę istnienia inteligencji, która to życie stworzyła.

                  >
                  > > I wówczas wypowiada naiwne twierdzenie, iż ponieważ życie „pojawiło
                  > się na
                  > > Ziemi bardzo wcześnie w historii geologicznej, to musiało być (!)
                  > > „rezultatem spontanicznej samoorganizacji”. Ale przyznaje się
                  > do niepewności
                  > > co do tego ważnego wniosku.
                  > >Musimy jednakże przyznać, że daleko nam jeszcze do jakiejkolwiek ilościowej
                  > > teorii.[13]
                  > >
                  > > Rzeczywiście, bardzo daleko — i dalej nawet od jakiegokolwiek dowodu
                  > eksperymentalnego!
                  >

                  > Może dlatego, że w istocie trudno wykonać w laboratorium eksperyment naukowy
                  > polegający na obserwacji Ziemi sprzed paru miliardów lat.

                  Ale a laboratorium można zastosować całą wiedzę ludzkości, aby stworzyć życie.
                  Jeśli się je 'stworzy', to tylko się dowiedzie, że zaistnienie życia wymaga
                  inteligencji. Czy zdajesz sobie sprawę ze stopnia złożoności informacji
                  potrzebnej do konstrukcji choćby bakterii, a co dopiero człowieka, z wszystkimi
                  organami?

                  > > Takie koncepcja płyną nie ze świadectwa empirycznego, ale jedynie z
                  > > filozoficznych spekulacji opartych na braku świadectwa! „Ponieważ nie ma
                  żadnego świadectwa, że ewolucja postępowała stopniowo, to musiała ona się
                  realizować chaotycznie!” To wydaje się być pomysłem.

                  > Pozwól, że sparafrazuję jedno zdanie z tego akapitu:
                  > "Koncepcja Boga osobowego płynie nie ze świadectwa empirycznego, ale jedynie
                  z filozoficznych spekulacji opartych wyłącznie na objawieniu!"
                  > I co? Obaliłem Boga?

                  Popełniasz błąd merytoryczny. Owszem, Bóg się objawił, poprzez wszechświat
                  fizyczny i poprzez swoje Słowo. Owszem, objawieniu towarzyszą spekulacje, ale
                  człowiek obdarzony inteligencją jest skłonny do spekulowania tam, gdzie brakuje
                  mu poznania.
                  Ale teraz zastosuj trochę indukcji i logiki.
                  Gdyby archeolodzy odkopali jakieś ślady uporządkowanego układu kamieni, co
                  mogłoby sugerować budowle, czy przypisaliby to przypadkowi, czy też starali się
                  doszukać w tym działaności praczłowieka, czyli inteligencji.
                  Każda forma życia ma swój (bardzo skomplikowany) kod genetyczny. Jak to jest
                  zatem, że tutaj naukowcy odrzucają konieczność istnienia inteligencji, która
                  te kody stworzyła?

                  > > Jeśli ktoś chce wierzyć ślepo, że porządek może spontanicznie wyłaniać się
                  > z
                  > > chaosu, to należy pamiętać, że żyjemy w wolnym kraju. Ale proszę tego nie
                  > > nazywać nauką!
                  >
                  > 1. Ziemia jako planeta nie jest układem tak chaotycznym jak pierwsze sekundy
                  > istnienia wszechświata. To już jest układ uporządkowany.

                  Skąd wzięła się informacja potrzebna do uporządkowania układu? Czy była
                  potrzebna?
                  Jakie jest prawdopodobieństwo, że koszula rzucona na ziemię poukłada się tak,
                  jakby twoja żona własnie ją wyprasowała i poskładała?


                  > 2. Jak powstały gwiazdy? Bóg bawił się helem i wodorem?

                  Gwiazdy!? To arcydzieło myśli Bożej!
                  • Gość: Jerzy Czy uporządkowanie moż powstać z chaosu IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.04, 10:43

                    To pytanie pozostaje na razie nie tknięte przez tych, którzy wierzą w ewolucję.
                    Jak pokazała dyskusja z Watchamnem, obrońcy ewolucji nie znają podstawowych
                    zagadnień, na których zbudowano teorię.
                    Mają problem z pojmowaniem mikro i makroewolucji, jak również z pierwszym i
                    drugim prawem termodynamiki, a entropii nie wspominając.

                    Ponieważ prawa nauki nie pozwalają na to, aby coś powstało samorzutnie z
                    niczego, a następnie uporządkowało się w formy zywe, dlatego pozostaje ślepa
                    wiara.
                    • Gość: Jerzy Uporządkowanie jest SKUTKIEM działań INTELIGENCJI IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.04, 11:01
                      Kiedy piszę 'ślepa wiara' mam na myśli wiarę w coś, co nie ma podstaw
                      logicznych i merytorycznych.

                      Otaczający nas wszechświat dostarcza dostatecznie wiele materiału dowodowego na
                      to, że jest rezultatem działania Inteligencji.

                      Jednakże taki wniosek ma wpływ na obserwatora czy badacza wszechświata.
                      Jeśli pójdzie za wnioskiem, który wynika z ogromu informacji w otaczającym nas
                      świecie, a informacja jest produktem inteligencji, wtedy będzie musiał
                      skorygować swoje życie, do czego nie jest skonnny. Zatem pozostaje 'ślepa
                      wiara' w nieuzasadnione założenia, że "samoorganizacja życia MUSIAŁA jakoś
                      nastąpić" oraz gromadzenie wszelkich przesłanek, które miałyby to potwierdzać.

                      Tak używają swego rozumu nie tylko przeciwko własnemu sumieniu, ale również
                      przeciwko nauce, gdyż swoje ateistyczne przekonania filozoficzne traktują jako
                      wyrocznię w sprawach nauki. Innymi słowy, obserwacje są interpretowane nie
                      przez prawa nauki czy logiki, ale przez przekonania filozoficzne.

                      Panowie ewolucjoniści. Pierwsze i drugie prawo termodynamiki nie pozwala na
                      samorzutne powstanie wszechświata i jego uporządkowanie.
                      Uporządkowanie jest rezultatem działania INTELIGENCJI.
                      • Gość: filozof wzrost uporządkowania i ulubiony fragment z Biblii IP: *.net81-64-36.noos.fr 07.02.04, 11:51
                        Dziekuje Ci Jerzy za Twoja swieta walke ze smokami. Jakbym slyszal mojego
                        Profesora przed wielu laty pod Smocza Jama, pod Wawelem w istocie.

                        Moj post nie ma sentymentalnego charakteru. Niech bedzie cezura w publicznym
                        zabieraniu glosu. Ja sam nie jestem godzien uzywac nawet ksywki pisanej z
                        malej litery, ale musze zachowac ciaglosc zycia i myslenia.

                        Moj rozum (i serce) szwankuje, kiedy teraz rozwazam kontrowersyjna wypowiedz
                        Profesora na temat wojny w Iraku. Nie chce zmieniac watku, lecz nie widze
                        przeslanek do usprawiedliwiania zabijania. Chaos.
                        • Gość: Jerzy Czyli wracamy do pytania o pochodzenie zła IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 00:08
                          Szanowny Filozofie,

                          Wracamy zatem do kwestii pochodzenia zła.
                          Też dostrzegam ten chaos w świecie moralnym. Jednak jego wyjaśnienie jest
                          proste, kiedy się uwierzy, że Bóg, który stworzył nas i świat duchowy, obdarzył
                          nas zdolnością dokonywania własnych wyborów. Tym samym poniósł ryzyko, że
                          wybierzemy zło.
                          Gdyby od razu karał anihilacją tych, którzy wybrali zło, kto z ludzi by się
                          ostał? Czy byłoby to dowodem tego, że dał nam swobodę wyboru? Zło jest
                          rezultatem odwrócenia się od Boga, który jest DOBRY. Zło, to nasz wybór, choć
                          dokonany z inspiracji Szatana.
                          Teraz, załóżmy, część ludzi częsciej wybiera dobro, a część zło. Nastąpi
                          konflikt, w którym ucierpią ci, którzy wybierają dobro. Na przykład, jedziesz
                          przepisowo samochodem, a tu nagle wpada na ciebie ktoś, kto wybrał ignorowanie
                          przepisów. Cierpisz niewinnie. Dlaczego mnie to spotkało? Czy chcesz od razu
                          pozbawić pirata drogowego prawa do istnienia?

                          Odpowiedź na pytanie o współistnienie dobra i zła znajdujemy w Jezusowej
                          przypowieści o pszenicy i kąkolu
                          Mat 13:24-30

                          Inne podobieństwo podał im, mówiąc: Podobne jest Królestwo Niebios do
                          człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. A kiedy ludzie spali,
                          przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł. A gdy
                          zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol. Przyszli więc słudzy
                          gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej
                          roli? Skąd więc ma ona kąkol? A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy
                          mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go? A on odpowiada:
                          Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy.
                          Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom:
                          Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę
                          zwieźcie do mojej stodoły.

                          Masz dobre ziarno – informację od Boga
                          I złe ziarno – informację od Szatana.

                          Te dwie informacje są wymieszane w świecie. Trzeba się uczyć się je rozdzielać.
                          Opanujesz to tylko wtedy, kiedy zaczniesz poznawać informację od Boga – czyli
                          Biblię.
                          Bez tej wiedzy nawet twoja wiedza o Biblii może pochodzić ze złego źródła.

                          • Gość: filozof Re: Czyli wracamy IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 01:20
                            Dobre ziarno - ziarno samotnosci
                            co mozemy zrobic? - nie spac - zgoda na Pascala



                            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                            > Szanowny Filozofie,
                            >
                            > Wracamy zatem do kwestii pochodzenia zła...

                            > Masz dobre ziarno – informację od Boga
                            > I złe ziarno – informację od Szatana.
                            >
                            > Te dwie informacje są wymieszane w świecie. Trzeba się uczyć się je
                            rozdzielać.
                            > Opanujesz to tylko wtedy, kiedy zaczniesz poznawać informację od Boga – c
                            > zyli
                            > Biblię.
                            > Bez tej wiedzy nawet twoja wiedza o Biblii może pochodzić ze złego źródła.
                        • Gość: Jerzy Wracamy zatem do kwestii pochodzenia zła. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 00:18
                          Szanowny Filozofie,

                          Wracamy zatem do kwestii pochodzenia zła.
                          Też dostrzegam ten chaos w świecie moralnym. Jednak jego wyjaśnienie jest
                          proste, kiedy się uwierzy, że Bóg, który stworzył nas i świat duchowy, obdarzył
                          nas zdolnością dokonywania własnych wyborów. Tym samym poniósł ryzyko, że
                          wybierzemy zło.
                          Gdyby od razu karał anihilacją tych, którzy wybrali zło, kto z ludzi by się
                          ostał? Czy byłoby to dowodem tego, że dał nam swobodę wyboru? Zło jest
                          rezultatem odwrócenia się od Boga, który jest DOBRY. Zło, to nasz wybór, choć
                          dokonany z inspiracji Szatana.
                          Teraz, załóżmy, część ludzi częsciej wybiera dobro, a część zło. Nastąpi
                          konflikt, w którym ucierpią ci, którzy wybierają dobro. Na przykład, jedziesz
                          przepisowo samochodem, a tu nagle wpada na ciebie ktoś, kto wybrał ignorowanie
                          przepisów. Cierpisz niewinnie. Dlaczego mnie to spotkało? Czy chcesz od razu
                          pozbawić pirata drogowego prawa do istnienia?

                          Odpowiedź na pytanie o współistnienie dobra i zła znajdujemy w Jezusowej
                          przypowieści o pszenicy i kąkolu
                          Mat 13:24-30

                          Inne podobieństwo podał im, mówiąc: Podobne jest Królestwo Niebios do
                          człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. A kiedy ludzie spali,
                          przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł. A gdy
                          zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol. Przyszli więc słudzy
                          gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej
                          roli? Skąd więc ma ona kąkol? A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy
                          mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go? A on odpowiada:
                          Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy.
                          Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom:
                          Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę
                          zwieźcie do mojej stodoły.

                          Masz dobre ziarno – informację od Boga
                          I złe ziarno – informację od Szatana.

                          Te dwie informacje są wymieszane w świecie. Trzeba się uczyć się je rozdzielać.
                          Opanujesz to tylko wtedy, kiedy zaczniesz poznawać informację od Boga – czyli
                          Biblię.
                          Bez tej wiedzy nawet twoja wiedza o Biblii może pochodzić ze złego źródła.

                          A propos wojny w Iraku,
                          Wojna jest przykładem wybierania kąkolu na ludzkie sposoby. Nie jest to dobry
                          wybór, czasem wybieramy nie między tym, co dobre a co złe, ale tym, co złe
                          albo gorsze.
                          W ub. roku, kiedy wybuchła, zrobiliśmy z przyjaciółmi mały protest: przyjaciel
                          zrobił baner 5x1 m z napisem, Jesus not bombs gives peace, i pojechaliśmy na
                          skoki do Planicy. Miałem sygnały od przyjaciół z Polski, Niemiec, Szwajcarii,
                          że baner był pokazany i skomentowany podczas skoków, jako demonstracja
                          przeciwników wojny w Iraku.
                          • Gość: Jerzy Jezus, nie bomby, daje pokój IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 00:22
                            Miałem problem z wysłąniem poprzedniego postu ...

                            A propos wojny w Iraku,
                            Wojna jest przykładem wybierania kąkolu na ludzkie sposoby. Nie jest to dobry
                            wybór, czasem wybieramy nie między tym, co dobre a co złe, ale tym, co złe
                            albo gorsze.
                            W ub. roku, kiedy wybuchła, zrobiliśmy z przyjaciółmi mały protest: przyjaciel
                            zrobił baner 5x1 m z napisem, A propos wojny w Iraku,
                            Wojna jest przykładem wybierania kąkolu na ludzkie sposoby. Nie jest to dobry
                            wybór, czasem wybieramy nie między tym, co dobre a co złe, ale tym, co złe
                            albo gorsze.
                            W ub. roku, kiedy wybuchła, zrobiliśmy z przyjaciółmi mały protest: przyjaciel
                            zrobił baner 5x1 m z napisem, Jesus not bombs gives peace, i pojechaliśmy na
                            skoki do Planicy. Miałem sygnały od przyjaciół z Polski, Niemiec, Szwajcarii,
                            że baner był pokazany i skomentowany podczas skoków, jako demonstracja
                            przeciwników wojny w Iraku, i pojechaliśmy na
                            skoki do Planicy. Miałem sygnały od przyjaciół z Polski, Niemiec, Szwajcarii,
                            że baner był pokazany i skomentowany podczas skoków, jako demonstracja
                            przeciwników wojny w Iraku
                            • Gość: filosof Re: Jesus not bombs gives peace IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 01:34
                              That's true.
                            • Gość: 111 Re: Jezus, nie bomby, daje pokój,ale.... IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.04, 15:03
                              Zgadzam się,ale gdybyś mieszkał obok człowieka ,który systematycznie morduje
                              ludzi,nie starałbyś się w sposób ludzki przeciwstawiC,chociażby wzywając
                              policję,USA jest swojego rodzaju zandarmem świata
                          • Gość: filozof Re: kwestia pochodzenia zła IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 01:31
                            Wielebny Jerzy,

                            Jesli wybor gen. Jaruzelkiego nie byl "między tym, co dobre a co złe, ale tym,
                            co złe albo gorsze", to czy stan wojenny nie jest tym samym co wojna w Iraku?
                            Oczywiscie mowie o decyzji wyslania wojsk do Iraku z etycznego punktu widzenia
                            Profesora i Biskupa.


                            Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                            > Szanowny Filozofie,
                            >
                            > Wracamy zatem do kwestii pochodzenia zła...

                            > A propos wojny w Iraku, Wojna jest przykładem wybierania kąkolu na ludzkie
                            sposoby. Nie jest to dobry wybór, czasem wybieramy nie między tym, co dobre a
                            co złe, ale tym, co złe albo gorsze.
                          • _agnostyk W Orwellowskim swiecie Jerzego Jehowa jest "DOBREM 08.02.04, 06:13
                            Jerzy napisał: Wracamy zatem do kwestii pochodzenia zła. Też dostrzegam ten
                            chaos w świecie moralnym... Zło jest rezultatem odwrócenia się od Boga, który
                            jest DOBRY.
                            Ag: Biedny Jerzy wierzy, ze sadystyczny psychopata, ktory zabronil naszym
                            prarodzicow poznac prawde o dobrze i zle jest DOBRY. I bedzie to powtarzal jak
                            robot bo on zabil swoje sumienie by stac sie maszynka do powtarzania wybranych
                            wersetow. To nic, ze cala ksiega Hioba mogla by byc autorstwa markiza DeSade.
                            To nic, ze kazda strona jego autobiografii zawanej Starym Testamentem ocieka
                            krwia niewinnych ofiar mordowanych z inspiracji i ku chwale Jehowy. Zadna
                            czlowiekoksztaltna istota nie zblizyla sie do poziomu Jehowy ale wielu
                            probowalo - Dzingis Khan, Kalwin, Hitler, Stalin, Mao. Oni tez mieli swoich
                            Jerzych, ktorzy wznosili zachwyty nad ich "dobrocia".
                            A kto byl ostatnim z imitatorow Jehowy, ktory zaskarbil sobie sympatie Jerzego?
                            POCZYTAJMY JERZEGO:
                            > A propos wojny w Iraku, Wojna jest przykładem wybierania kąkolu na ludzkie
                            sposoby. Nie jest to dobry wybór, czasem wybieramy nie między tym, co dobre a
                            co złe, ale tym, co złe albo gorsze.
                            W ub. roku, kiedy wybuchła, zrobiliśmy z przyjaciółmi mały protest: przyjaciel
                            zrobił baner 5x1 m z napisem, Jesus not bombs gives peace, i pojechaliśmy na
                            skoki do Planicy. Miałem sygnały od przyjaciół z Polski, Niemiec, Szwajcarii,
                            że baner był pokazany i skomentowany podczas skoków, jako demonstracja
                            przeciwników wojny w Iraku.
                            Ag: No coz Jerzy kocha Jehowe, Jerzy kocha Kalwina wiec dlaczego Jerzy mial nie
                            brac w obrone Sadama Husejna? "Jesus not bombs gives peace". Tak ten
                            cmentarny "pokoj" zapewniaja nam bestie w ktorych "prawdy objawione" wierzyli
                            rozni bezmozgowcy. Musze przyznac, ze Jerzy jest zdecydowanie konsekwentny w
                            swoim pojeciu "dobra". Pomaga mu w tym na pewno jego kompletny brak SUMIENIA.
                            • Gość: filozof Re: w swiecie Jerzego IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 09:28
                              Najwyzszy jest DOBRY - dlaczego to stwierdzenie mialoby oznczac brak sumienia
                              u Jerzego?


                              agnostyk napisał:

                              Musze przyznac, ze Jerzy jest zdecydowanie konsekwentny w swoim
                              pojeciu "dobra". Pomaga mu w tym na pewno jego kompletny brak SUMIENIA.
                              • Gość: CGN Re: w swiecie Jerzego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 12:11
                                Jesli w swiecie Jerzego Bog jest dobry i wszechmocny, to czemu na tym swiecie
                                przez niego (dobrego Boga) przeciez stworzonym jest wciaz tyle zla (Niemen)?
                                • Gość: filozof Re: pytanie Czeslawa Niemena IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 12:26
                                  nie mam na to odpowiedzi


                                  Gość portalu: CGN napisał(a):

                                  > Jesli w swiecie Jerzego Bog jest dobry i wszechmocny, to czemu na tym
                                  swiecie
                                  > przez niego (dobrego Boga) przeciez stworzonym jest wciaz tyle zla (Niemen)?
                                  • _agnostyk Odpowiedz humanisty 08.02.04, 15:31
                                    > Gość portalu: CGN napisał(a): Jesli w swiecie Jerzego Bog jest dobry i
                                    wszechmocny, to czemu na tym swiecie przez niego (dobrego Boga) przeciez
                                    stworzonym jest wciaz tyle zla (Niemen )?
                                    Odpowiedz filozofa: > nie mam na to odpowiedzi

                                    Agnostyk: Odpowiedz jest prosta ale wymaga rzeczy w stanie zaniku u
                                    religiantow: nikt naszego wszechjswiatu nie stworzyl. On jest wieczny. Wszystko
                                    co obserwujemy naszymi zmyslami jest wynikiem ewolucji wlaczajac ulomnego i
                                    sadystycznego bozka Jehowe o ile on istnieje.
                                    Ale w swiecie wartosci moralnych toczy sie walka miedzy DOBREM a ZLEM. Miedzy
                                    tymi co jak Jehowa zabraniaja nam poznania prawdy o dobrze i zle a tymi co
                                    inspiruja nas do siegniecia po OWOC Z DRZEWA MADROSCI. XIX wiek pokazuje, ze
                                    DOBRO zwycieza a fanatycy religijni kryja sie po jaskiniach mimo okrzykow
                                    Jerzego "Jesus not bombs gives peace". Wspolczuje Jerzemu jak musial przezywac,
                                    kiedy wyciagano Sadama z dziupli.

                                    • filozof007 Re: Odpowiedz humanisty 08.02.04, 18:21
                                      Nie przezywalem tego, co Jerzy (jesli to prawda odnosnie jego osoby, a nie
                                      irackiego dyktatora). Przezywalem natomiast rumunska "rewolucje" z dwoma
                                      zwlokami pod plotem. Czy morderstwo dyktatorskiej pary bylo zwyciestwem dobra?

                                      NIE!!

                                      Poznalem w tym czasie "rewolucjonistow" i propagande sluzb specjalnych w
                                      Bukareszcie.

                                      Bylem w Ameryce, ktora gotowala sie do wojny. To tez fanatyzm.


                                      _agnostyk napisał:

                                      XIX wiek pokazuje, ze DOBRO zwycieza a fanatycy religijni kryja sie po
                                      jaskiniach mimo okrzykow Jerzego "Jesus not bombs gives peace". Wspolczuje
                                      Jerzemu jak musial przezywac, kiedy wyciagano Sadama z dziupli.
                                      • _agnostyk Kleska zla to zwyciestwo dobra. 08.02.04, 20:17
                                        filozof007 napisał:
                                        > Nie przezywalem tego, co Jerzy (jesli to prawda odnosnie jego osoby, a nie
                                        > irackiego dyktatora). Przezywalem natomiast rumunska "rewolucje" z dwoma
                                        > zwlokami pod plotem. Czy morderstwo dyktatorskiej pary bylo zwyciestwem dobra?
                                        >
                                        > NIE!!
                                        Oczywiscie rumunski dyktator nie moze sie rownac do tego, ktorego Jerzy by
                                        chcial ochronic przed bombami Wielkiego Szatana. Dlatego ogranicze sie do
                                        przykladu bardziej wspolczesnego i reakcji religiantow takich jak Jerzy. Jest
                                        typowe, ze fanatycy wyzbyci sumienia chca przedstawic ofiary zla w negatywnym
                                        swietle. Husejn jest jednym z wielu, ktorzy swoj psychopatyczny charakter
                                        uzasadniali wiara w Allaha-Jehowy. Inny przyklad inspirujacy jerzego to Kalwin.
                                        Ta protestancka bestia nie miala warunkow takich jak Sadam ale uzywala swej
                                        pozycji w Genewie by wyzywac sie sadystycznie na swoich przeciwnikach.
                                        Owczesnym czasie palenie zywcem na stosie bylo ulubiona zabawa wielbicieli
                                        Jehowy - zgodnie z biblijnym przekazem, ze won palonego ciala sprawia
                                        przyjemnosc Panu. Gdyby ktoz wtedy zabil Kalwina zrobil by wielka przysluge dla
                                        ludzkosci przerywajac przynajmniej ten ciag kazni.
                                        Najbardziej zdrowi na umysle HUMANISCI nie byli i nie sa pacyfistami. Zabicie
                                        psychopaty w obronie wlasnej czy spoleczenstwa jest w pelni uzasadnione i jest
                                        oznaka DOBRA. Sadam Husejn, ktory w Iraku stworzyl "Jezusowy pokoj" o ktory tak
                                        walczy Jerzy jest odpowiedzialny za zamordowanie w najokrutniejszy sposob 300
                                        tysiecy wlasnych obywateli i okolo miliona obcych. Kiedy ku przerazeniu Jerzego
                                        bomby przyniosly Irakijczykom prawdziwy pokoj a nie "Jezusowy" kaznia sie
                                        skonczyla. Oczywiscie zwolennicy psychopaty Sadama dalej probuja mordowac i
                                        robia to bardziej widowiskowo bo politycznie poprawne nie lubia pokazywac
                                        wyrafinowanych mordow jakie mozna ogladac na wideo sprzedawanych na bazarach w
                                        Bagdadzie. A to co czego nie ma na ekranie telewizora tego nie bylo czy nie
                                        Jerzy? W koncu Sadam zbudowal Jehowie-Allahowi jeden z najwiekszych meczetow na
                                        swiecie za danie mu biblijnych inspiracji do sadystycznych mordow.
                                        • Gość: filozof Re: kleska zla to zawsze zwyciestwo Boga IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 20:33
                                          Wydawalo mi sie, ze J. nie popiera wojny w Iraku, ani tez nie broni rezimu H.
                                          Oddaje chwale Najwyzszemu, ktorego zadne zlo pokonac nie moze.


                                          agnostyk napisał:

                                          Oczywiscie rumunski dyktator nie moze sie rownac do tego, ktorego Jerzy by
                                          chcial ochronic przed bombami Wielkiego Szatana. Dlatego ogranicze sie do
                                          przykladu bardziej wspolczesnego i reakcji religiantow takich jak Jerzy. Jest
                                          typowe, ze fanatycy wyzbyci sumienia chca przedstawic ofiary zla w negatywnym
                                          swietle. Husejn jest jednym z wielu, ktorzy swoj psychopatyczny charakter
                                          uzasadniali wiara w Allaha-Jehowy. Inny przyklad inspirujacy jerzego to Kalwin.
                                          • _agnostyk Czy filozofowie uzywaja Orwellowskiego jezyka? 09.02.04, 21:44
                                            Gość portalu: filozof napisał(a):
                                            > Wydawalo mi sie, ze J. nie popiera wojny w Iraku, ani tez nie broni rezimu H.
                                            > Oddaje chwale Najwyzszemu, ktorego zadne zlo pokonac nie moze.
                                            Ag: Powtorz jeszcze raz: pacyfisci nie chcacy umierac za Gdansk nie popierali
                                            Hitlera, islamisci-religiant Jerzy demonstrujacy przeciw eliminacji Sadama
                                            Husejna nie popierali jego tyranii, kleska zla jest "zwyciestwem" sadystycznego
                                            Jehowy. Twoja wypowiedz jest najlepszym przykladem, ze dogmatyzm jest
                                            zaprzeczeniem rozumu, logiki i w konsekwencji sumienia.
                                  • Gość: CGN Re: pytanie Czeslawa Niemena IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 14:07
                                    A to czemu?
                                • Gość: Jerzy Czy cierpliwość Pana Boga nie jest dobra? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 14:50


                                  Ano stąd, że że Pan Bóg nas kocha i obdarzył nas swobodą podejmowania decyzji.
                                  Poniósł przy tym ryzyko, że zamiast okazać mu miłość i posłuszeństwo, odwrócimy
                                  się od niego.
                                  Odwracając się od Boga, który jest DOBRY, wybieramy zło.
                                  Gdyby Pan Bóg nas natychmiast karał za taki wybór, oznaczałoby to, że nie dał
                                  nam wyboru.
                                  On jednak cierpliwie działa, aby każdemu dać szansę powrotu do DOBRA.
                                  On ma swoje cele względem nas. Tych, którzy wybiorą DOBRO, przeznaczył do swego
                                  wiecznego królestwa. I to jest BARDZO DOBRE dla człowieka, bo wie dokąd
                                  zmierza, że to zycie na ziemi to nie wszystko, ale tylko początek wspaniałej
                                  wieczności.

                                  Pomyślcie, jaki będzie świat, kiedy Pan Bóg wyeliminuje i ukarze na zawsze,
                                  wszystkich tych, którzy czynią zło.
                                  Gdyby to zrobił dzisiaj, gdzie spędziłbys wieczność.
                                  Czy cierpliwość Pana Boga nie jest dobra?

                                  2 Piotr
                                  3,3 Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą
                                  szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości
                                  3,4 i mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli
                                  ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia.
                                  3,5 Obstając przy tym, przeoczają, że od dawna były niebiosa i była
                                  ziemia, która z wody i przez wodę powstała mocą Słowa Bożego
                                  3,6 przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął.
                                  3,7 Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są
                                  dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi.
                                  3,8 Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden
                                  dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień.
                                  3,9 Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że
                                  zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek
                                  zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania.

                  • mr_watchman Re: Każda forma życia ma swój skomplikowany kod g 09.02.04, 13:05
                    Gość portalu: Jerzy napisał(a):

                    > Tak, tutaj możesz stosować swoje pojmowanie ewolucji, ale nie w nauce o
                    > pochodzeniu życia.

                    Dlaczego?

                    > Akurat ten artykuł nie definiuje 'życia', zatem autor zakłada, że odnosi się
                    > do ogólnie przyjętej definicji życia.

                    Która brzmi...?

                    > Czy sądzisz, że ewolucjoniści inaczej definiują życie niż kreacjoniści?
                    > Sprawdzę.

                    Sprawdź koniecznie.

                    > Analogia chybiona.
                    > Pitekantropowi brakowało potrzebej infromacji, na skonstruowanie rakiety.

                    No właśnie, dlatego problem lotu (podróży, wyprawy, ekspedycji - zwij jak
                    chcesz) na księżyc był dla dziadka pitekantropa daleki od rozwiązania.

                    > Odkrycie tej informacji wymagałoby zastosowania intelektu. Kiedy informacja
                    > zostałaby zdobyta, nie oznaczałoby to, że intelekt nie był potrzebny do jej
                    > skompilowania.

                    A o czym ty teraz piszesz? Że nauka czytania i pisania jest niezbędna do
                    napisania doktoratu z chemii organicznej? To jasne, ja ci tylko tłumaczę, że
                    to, co jest naszym poziomem technologicznego rozwoju, dla średniowiecznych
                    skrybów było czarną magią. Dlatego pisałem o niewystarczającej wiedzy, jaką
                    dziś dysponujemy, aby wyjaśnić niektóre zagadnienia. Mam nadzieję, że teraz
                    już rozumiesz, o czym pisałem.

                    > To,że naukowcy odkryją mechanizmy powstawania zycia nie oznacza, że obalili
                    > potrzebę istnienia inteligencji, która to życie stworzyła.

                    Być może nigdy nie mieli takiej potrzeby. Dobry naukowiec tym się
                    charakteryzuje, że dopasowuje wnioski i teorie do wyników badań, a nie - na
                    odwrót.

                    > Ale a laboratorium można zastosować całą wiedzę ludzkości, aby stworzyć
                    > życie.

                    Widać jednak nie można.

                    > Jeśli się je 'stworzy', to tylko się dowiedzie, że zaistnienie życia wymaga
                    > inteligencji.

                    Pod warunkiem, że sztuczny proces stworzenia życia przez człowieka jest
                    IDENTYCZNY z procesem, jaki w naturze doprowadził do powstania organizmów
                    żywych. I dopóki nie zdefiniujemy życia, możemy godzinami się spierać, jak ono
                    powstało. Bo bez definicji kłócimy się tylko o nasze wyobrażenia.

                    > Czy zdajesz sobie sprawę ze stopnia złożoności informacji potrzebnej do
                    > konstrukcji choćby bakterii, a co dopiero człowieka, z wszystkimi
                    > organami?

                    Tak, DNA. W istocie to bardzo prosty kod. Choć trudny do odczytania. Ot,
                    paradoks, nie jedyny zresztą.

                    > Popełniasz błąd merytoryczny. Owszem, Bóg się objawił, poprzez wszechświat
                    > fizyczny i poprzez swoje Słowo.

                    To ty tak twierdzisz. Ja miałem w sobotę objawienie i teraz już WIEM, że
                    wszechświat stworzył mój sąsiad. Niedługo napisze o tym książkę, gdzie
                    dokładnie wyłoży, w jaki sposób i kiedy udało mu się dzieło stworzenia.
                    Rozumiesz, skąd bierze się moja ironia, czy wymaga to dalszych wyjaśnień?

                    > Owszem, objawieniu towarzyszą spekulacje, ale człowiek obdarzony
                    > inteligencją jest skłonny do spekulowania tam, gdzie brakuje mu poznania.
                    > Ale teraz zastosuj trochę indukcji i logiki.
                    > Gdyby archeolodzy odkopali jakieś ślady uporządkowanego układu kamieni, co
                    > mogłoby sugerować budowle, czy przypisaliby to przypadkowi, czy też starali
                    > się doszukać w tym działaności praczłowieka, czyli inteligencji.

                    I pewnie dowiedliby, że budowlę wzniósł dziadzio pitekantrop. Co z tego? Czy
                    ja odmawiam inteligencji naszym przodkom?

                    > Każda forma życia ma swój (bardzo skomplikowany) kod genetyczny. Jak to
                    > jest zatem, że tutaj naukowcy odrzucają konieczność istnienia inteligencji,
                    > która te kody stworzyła?

                    Dlatego pytałem, kto stworzył język polski. Język to też rodzaj kodu.

                    > Skąd wzięła się informacja potrzebna do uporządkowania układu? Czy była
                    > potrzebna?

                    Czy sądzisz, że za wszystkim stoi informacja? Zapewniam cię, że nasza droga
                    grawitacja to po prostu pewna właściwość materii, a nie - zbiór
                    uporządkowanych informacji. To my, ludzie, opierając się na naszej
                    inteligencji nadajemy znaczenie zjawiskom przyrody. Grawitacja działa, a to,
                    czy efekt jej działania uznamy za chaos albo porządek, to już kwestia naszej
                    interpretacji.

                    > Jakie jest prawdopodobieństwo, że koszula rzucona na ziemię poukłada się
                    > tak, jakby twoja żona własnie ją wyprasowała i poskładała?

                    Niewielkie. Co z tego?

                    > Gwiazdy!? To arcydzieło myśli Bożej!

                    Nie, to dzieło Szatana!
    • Gość: nowy Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.dyn.optonline.net 08.02.04, 06:16

      Pan Bog moze nie tylko stworzyc kwadratowe kolo,
      baranie do kwadratu,ale rowniez trojkatne,prymitywna
      mozgowo istoto!


      • Gość: filozof czy Pan Bóg może stworzyć kulturalnego polemiste? IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 09:32
        Nowy objawil argumenty - do kwadratu:((
        • Gość: nowy Re: czy Pan Bóg może stworzyć kulturalnego polemi IP: *.dyn.optonline.net 08.02.04, 09:40
          Gość portalu: filozof napisał(a):

          > Nowy objawil argumenty - do kwadratu:((

          A Ty filozofie,chcialbys cos z tego zrozumiec?
          Prozne Twoje wysilki i zamiary,gdyz to jest przeciw takim
          wlasnie jak Ty,na przekor swiatu,ktorego zaden filozof nie
          potrafi zrozumiec.
          A to,dlatego,ze nie na zrozumieniu polega rzecz,ale na czyms innym,
          i tylko ci to zrozumieli,ktorzy to rozumieja.

          :(

          • Gość: filozof czy Pan Bóg może stworzyć kulturalnego polemiste? IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 09:59
            Tak, chcialbym z-rozum-iec


            Gość portalu: nowy napisał(a):

            > A Ty filozofie,chcialbys cos z tego zrozumiec?
            • Gość: CGN Re: czy Pan Bóg może stworzyć kulturalnego polemi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 12:13
              Dobry (efektywny) polemista to niekoniecznie kulturalny polemista! Poczytaj
              Erystyke Shopppenchauera!
              • Gość: filozof czy Pan Bóg może stworzyć kulturalnego polemiste? IP: *.net81-64-36.noos.fr 08.02.04, 12:23
                Czy ma Pan/Pani na mysli Schopenhauera?
                Chwyty erystyczne nie sa przez niego pochwalane. Najbardziej skuteczny
                polemista w sporze bylby ten, ktory zniszczylby rozmowce (na przyklad kulka w
                glowe). Dziekuje, f.

                Gość portalu: CGN napisał(a):

                > Dobry (efektywny) polemista to niekoniecznie kulturalny polemista! Poczytaj
                > Erystyke Shopppenchauera!
                • Gość: CGN Re: czy Pan Bóg może stworzyć kulturalnego polemi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 14:06
                  Tak, te niemieckie nazwiska sa czesto trudne do zapamietania...
                  Ja nie oceniam chwytow erystycznych od wzgl. moralnym, a tylko
                  prakseologicznym. Do zniszczenia przeciwnika w sporze erystycznym wystarczy
                  zas argumentum ad personam...
                  • Gość: Jerzy "wystarczy argumentum ad personam" IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 14:37
                    Ciekawe stwierdzenie.
                    Pisałem w poście wstępnymm, że agnostycy i ateiści posługują się drwiną i
                    szyderstwem pod adresem teistów i ich argumentów.

                    Możesz atakować osoby, ale w tenm sposób nie zniszczysz ich argumentów. To
                    takie odwracanie uwagi, aby sprowokować niewygodnego adwersarza do obrony i
                    odejścia od zamierzonego tematu dyskuji.

                    Nadal postuluję METANOJĘ.
                    • Gość: CGN Re: "wystarczy argumentum ad personam" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 14:45
                      Znow popelniasz petitio principii, bo uzywasz tezy dowodzonej jako
                      przeslanki... Typowa paranoja... :(
                      • Gość: Jerzy Kogo c...e paranoja? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 15:08
                        Przyjacielu,
                        Ty z kolei bazujesz na założeniu: Nie ma Boga.

                        Cały materiał dowodowy z jakiejkolwiek dziedziny nauki sugeruje istnienie
                        umysłu, który wszystko stworzył.
                        Takie jest najprostsze wyjasnienie wszystkich faktów. Brzytwa Okhama obcina
                        wszystkie pozostałe spekulacyjne wyjasnienia.

                        Gdyby archeolodzy zlaleźli jakiś obciosany kamień, od razu dopatrywaliby się
                        działalności praczłowieka, czyli inteligencji.
                        Kiedy naukowcy o zabarwieniu ewolucyjnym mają do czynienia ze złożonymi kodami
                        genetycznymi, przypisują to działaności przypadku.

                        Kogo cechuje paranoja?

                        • Gość: Jerzy Adminie, program cenzuruje nie to, co trzeba. IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 15:11

                          Napisałem posta pt. Kogo cechuje paranoja.
                          Kiedy go wysłałem, pojawiła się poniższa informacja:

                          Temat zawiera niedozwolone słowo, musisz je poprawić albo przy wysłaniu
                          zostanie wykropkowane.

                          • Gość: CGN Re: Adminie, program cenzuruje nie to, co trzeba. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 15:57
                            I to jest najlepszym dowodem, ze twego Boga nie ma, Jerzyku! Bo przeciez
                            Wszechmocny i Wszechdobry Bog nie pozwolilby na cenzure tak niewinnych,
                            proboskich tekstow!
                        • Gość: CGN Re: Kogo c...e paranoja? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 15:55
                          Nie, Jerzyku, nie... ja wychodze z zalozenia, ze nie wiem, czy Bog jest, czy
                          tez Go nie ma... I szukam empirycznych dowodow na istnienie owego Wszechmocnego
                          I Wszechdobrego. Niestety, widzac ile jest na tym swiecie zla, musze, ze
                          smutkiem, stwierdzic, ze byc moze Bog Wszechmocny jest, ale na 99.99999(9)% nie
                          jest On Wszechdobry... :(
                          I pamietaj, ze Natura tez potrafi ociosac kamienie! Widziales jak morze potrafi
                          wyrownac skaly, ze wygladaj jak bruk? Pod Melbourne sa zas tzw. organy - Natura
                          wyrzezbila w skale niemalze 100% dokladna kopie koscielnych organow, i to kiedy
                          jeszcze ludzi na tym padole nie bylo...
                          Pozdrawiam
                          CGN
                      • Gość: Iwanowicz Re: logika czy psychiatria IP: *.oecd.org / *.oecd.org 09.02.04, 15:23
                        Petitio principii oznacza w logice błąd w dowodzeniu, polegający na przyjęciu
                        w nim za przesłankę zdania bezpodstawnie uznanego za prawdziwe. Przepraszam za
                        ten elementarz, ale prosze powtorzyc teze Jerzego i przywolac te inkryminowane
                        przeslanke.

                        Nie jestem pewien, czy paranoja jest jednostka chorobowa, ale jesli
                        mowimy "typowa", to czy nalezy rozumiec, ze chorymi sa zwykle "religianci"? Tu
                        o definicje poprosze Agnostyka.


                        Gość portalu: CGN napisał(a):

                        > Znow popelniasz petitio principii, bo uzywasz tezy dowodzonej jako
                        > przeslanki... Typowa paranoja... :(

                        • _agnostyk Re: logika czy psychiatria 10.02.04, 00:03
                          Iwanowicz napisał: Petitio principii oznacza w logice błąd w dowodzeniu,
                          polegający na przyjęciu w nim za przesłankę zdania bezpodstawnie uznanego za
                          prawdziwe. Przepraszam za ten elementarz, ale prosze powtorzyc teze Jerzego i
                          przywolac te inkryminowane przeslanke. Nie jestem pewien, czy paranoja jest
                          jednostka chorobowa, ale jesli mowimy "typowa", to czy nalezy rozumiec, ze
                          chorymi sa zwykle "religianci"? Tu o definicje poprosze Agnostyka.
                          Agnostyk: Encyklopoedyczna definicja paranoi okresla te chorobe psychiczna
                          jako: nieuzasadniona obawe przed okrutnymi przesladowaniami. Takie zaburzenie
                          moga wystapic w wyniku ciaglego i bezmyslnego powtarzania biblijnych opisow
                          cierpien i tortur jakie nas czekaja w wyniku "braku wiary w Jezusa".
                          Kazda "polemika" opiera sie na argumentach, ze "milosierny" Jehowa bedzie nas
                          torturowal w nieskonczonosc jezeli nieuwierzymi w banialuki napisane 2000 lat
                          temu i przedtem. Kiedy mu uzmyslowilem, ze czesc banialukow spalono za cesarza
                          Konstantyna, Jerzy dalej grozil mi potepieniem.
                          Nie kazdy Paranoik jest religiantem i dlatego wydaje sie, ze Jerzy mialby
                          wiekszy sukces w swoim "nawracaniu" gdyby skupil sie na oddzialach
                          psychiatrycznych.
                          • Gość: CGN Re: logika czy psychiatria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 16:01
                            Niestety, wiara religijna to rodzaj choroby psychicznej. I jak kazda choroba,
                            nie jest ona niczym wstydliwym. Niemniej nalezy starac sie z niej wyleczyc...
                            • Gość: filozof Re: logika czy psychiatria IP: *.net81-64-36.noos.fr 17.02.04, 01:25
                              Naukowy ateizm to przesad, ktorym nie trzeba sie chwalic.
                    • Gość: Iwanowicz erystyczne chwyty IP: *.oecd.org / *.oecd.org 09.02.04, 15:08
                      podzielam poglad Jerzego - nie dlatego, ze jestem "religiantem" - z milosci do
                      czlowieka, nawet tego, ktory ma poglady odmienne od moich
                  • Gość: Iwanowicz moze Bóg stworzyć polemiste na Swoje podobienstwo? IP: *.oecd.org / *.oecd.org 09.02.04, 15:04
                    Argument ad personam nie jest etyczny - na to chyba zwracal uwage Filozof

                    Gość portalu: CGN napisał(a):

                    > Tak, te niemieckie nazwiska sa czesto trudne do zapamietania...
                    > Ja nie oceniam chwytow erystycznych od wzgl. moralnym, a tylko
                    > prakseologicznym. Do zniszczenia przeciwnika w sporze erystycznym wystarczy
                    > zas argumentum ad personam...
                    • Gość: CGN Re: moze Bóg stworzyć polemiste na Swoje podobien IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 15:59
                      Zgoda, T. Kotarbinski w swej LOGICE DLA PRAWNIKOW pisze, ze argumentum ad
                      personam jest be, ale argumentum ad hominem juz nie... ja zas zajmowalem sie
                      prakseologiczna, a nie moralna strona erystyki...
                      Pozdrowka!
                      CGN
                      • Gość: Iwanowicz Bóg moze stworzyć polemiste na Swoje podobienstwo IP: *.oecd.org / *.oecd.org 10.02.04, 16:36
                        odwzajemniam

                        pozdrowienia

                        I

                        Bog

                        stworzyl

                        kobiete:))


                        Gość portalu: CGN napisał(a):

                        > Zgoda, T. Kotarbinski w swej LOGICE DLA PRAWNIKOW pisze, ze argumentum ad
                        > personam jest be, ale argumentum ad hominem juz nie... ja zas zajmowalem sie
                        > prakseologiczna, a nie moralna strona erystyki...
                        > Pozdrowka!
                        > CGN
                        • Gość: CGN Re: Bóg moze stworzyć polemiste na Swoje podobien IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 16:38
                          Nawzajem! :)
                  • Gość: roman Re: czy Pan Bóg może stworzyć kulturalnego polemi IP: *.chello.pl 03.06.04, 18:33
                    Pewni,że moze ale jest tak leniwy, że mu sie nie czce. Stworzył już malarię,
                    karaluchy, chorobę Altzhaimera , Parkinsona, tą ostatnią potraktował nawet
                    swijego akwizytora i już mu sie nie chce robic jakiegos tam koła, A może
                    trójkątne dla odmiany.Ale też nie Bo po co. Widział to kto Jaguara na
                    trójkątnuch kołach?
                    Gdyby tak modlitwy działały to każdy facet miałby do ziemi a każda kobitka
                    żeniłaby się z milionerem.
                    Stad pośredni wniosek, że kazdy nie gej musiałby być milionerem bez modlitwy.
                    One by to wymodliły.
              • Gość: 111 Re: czy Pan Bóg może stworzyć kulturalnego polemi IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.04, 19:57
    • pollak Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? 09.02.04, 22:03
      Jerzy napisał:

      > Witaj Pollak,
      > Postawiles istotne pytanie i chyba czesciowo odpowiadam na nie w poscie ROZUM
      > PRZECIWKO SUMIENIU. Ateisci uzywali swojej logiki, aby osmieszyc teistow,
      > dlatego wszedlem na chwile na ich podworko, aby pokazac im absurdalnosc ich
      > argumentow. Zdaje sobie sprawe, ze ich prpblemem jest KRZYK SUMIENIA, ktory
      > staraja sie zagluszyc argumentami z rozumu. Jak ty bys podszedl do tego
      > rodzaju problemu intelektualno moralnego. Mamy ich zostawic samym sobie -
      > niech zgina, czy tez sproboac zburzyc ich pozorne poczucie bezpieczenstwa i
      > przypominac im o Bogu, burzac warownie w ich umyslach?

      Witaj Jerzy. Ale to chyba Ty jesteś tutaj głównym orędownikiem prawdy takiej,
      że wiara (z której zarazem idzie zbawienie) jest łaską od Boga ('Boży to dar' -
      podawałeś nawet ten fragment Ef 2:8-10). Jeśli tak jest, to na nic Twoje dowody,
      a wystarczy im tylko przekazać Naukę (którą zdecydowanie odrzucają). Bo wygląda
      to tak, że próbujesz udowodnić istnienie Boga (niech zobaczą, a może uwierzą
      por. Jan 20:29). Jak ma się to do tego co mówiłeś między innymi mi (i katolikom)
      z rok czy dwa lata temu?

      pozdrawiam
      • filozof007 Re: dowody na nic? 09.02.04, 22:12
        Czy Wy rozmawiacie ze soba juz dwa lata?

        Nie wiem, co wtedy mowil Jerzy.

        pollak napisał:

        Witaj Jerzy. Ale to chyba Ty jesteś tutaj głównym orędownikiem prawdy
        takiej,że wiara (z której zarazem idzie zbawienie) jest łaską od Boga ('Boży
        to dar' - podawałeś nawet ten fragment Ef 2:8-10). Jeśli tak jest, to na nic
        Twoje dowody, a wystarczy im tylko przekazać Naukę (którą zdecydowanie
        odrzucają). Bo wygląda to tak, że próbujesz udowodnić istnienie Boga (niech
        zobaczą, a może uwierzą por. Jan 20:29). Jak ma się to do tego co mówiłeś
        między innymi mi (i katolikom) z rok czy dwa lata temu?
        • pollak A kiedyś filozofie 09.02.04, 22:21
          staniesz przed sądem i przypomnisz sobie to 'nic' ;)
          Ale ja nic nie mówię, bo też stanę, a mam od groma na sumieniu ;)
          • Gość: filozof Re: A kiedyś filozofie IP: *.net81-64-36.noos.fr 09.02.04, 22:28
            Drogi Polaku,

            Czy mowisz o Sadzie Ostatecznym? Mam jeszcze przed soba pare instancji na
            ziemi, na tym "najlepszym z mozliwych swiatow" - zgadnij Kotku, kto to
            powiedzial (nie o Kisiela idzie)?

            pollak napisał:

            > staniesz przed sądem i przypomnisz sobie to 'nic' ;)
            > Ale ja nic nie mówię, bo też stanę, a mam od groma na sumieniu ;)
            • pollak Re: A kiedyś filozofie 09.02.04, 22:41
              Gość portalu: filozof napisał(a):

              > Czy mowisz o Sadzie Ostatecznym? Mam jeszcze przed soba pare instancji na
              > ziemi,

              Najwyższej instancji się nie wywiniesz.


              > na tym "najlepszym z mozliwych swiatow" - zgadnij Kotku, kto to
              > powiedzial (nie o Kisiela idzie)?

              Na Leibniza, nie mam pojęcia. Oświeć, Kotku.
              • Gość: filozof Re: A kiedyś filozofie IP: *.net81-64-36.noos.fr 09.02.04, 22:51
                Prawdziwy Polaku,

                Wiesz wszystko. Brawo.

                Leibniz sie pewnie nie wywinal i Wolter, Pascal nawet nie probowal, prawdziwi
                marksisci poszli na haju, butapren albo opium, sam nie wiem - nie biore
                narkotykow - dusze myje codziennie - azotoksem:)

                To tylko slowne zarty - wybacz - z powazaniem, f.
                Oswiec prosze, w sprawie dwuletniej dyskusji z Jerzym.

                pollak napisał:

                > Najwyższej instancji się nie wywiniesz.
                >
                > Na Leibniza, nie mam pojęcia. Oświeć, Kotku.

                • pollak Re: A kiedyś filozofie 09.02.04, 23:13
                  Gość portalu: filozof napisał(a):

                  > To tylko slowne zarty - wybacz - z powazaniem, f.
                  > Oswiec prosze, w sprawie dwuletniej dyskusji z Jerzym.

                  Dyskusji, hm, raczej dobrym dyskutantem dla Jerzego nie jestem. On pisuje
                  tutaj od dawna, a ja czasem czytam :)
                  • Gość: Iwanowicz Re: A kiedyś filozofie IP: *.oecd.org / *.oecd.org 10.02.04, 14:55
                    Jerzy lubuje sie w tym polozeniu Daniela, kiedy w jaskini z lwami musi
                    wystawic swa wiare na probe. Dowodu, jednakowoz nie ma.
                    • Gość: CGN Re: A kiedyś filozofie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 16:05
                      Bo byc nie moze. Bog jest poza nauka (empiria), stad nie da sie udowodnic jego
                      istnienia badz nie metodami naukowymi (empirycznymi). A ja tylko udowadniam
                      Jerzemu, ze istnienie zla, i to w tak wielkiej ilosci, nie da sie pogodzic z
                      istnieniem Wszechdobrego i za razem Wszechmocnego Boga Jerzego... Chyba, ze
                      Boga obowiazuje inna etyka, ale wtedy nie mozemy twierdzic, ze jest On dobry...
                      • Gość: Iwanowicz Re: A kiedyś filozofie IP: *.oecd.org / *.oecd.org 10.02.04, 16:53
                        Gospodin i etika ...interiesno
                        • Gość: CGN Re: A kiedyś filozofie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.04, 12:55
                          Zorganizowana religia to wymysl Szatana, bowiem dzieli ona ludzi i powoduje
                          ciagle wojny na tle wlasnie religijnym! Muzulmanie vs Zydzi w Izraelu i
                          Palestynie, Muzulmanie vs katolicy na Filipinach, Prawoslawni vs katolicy w b.
                          Jugoslawii czy tez protestanci vs katolicy w Irlandii Pln... :(
                          • Gość: Iwanowicz Re: A kiedyś filozofie IP: *.oecd.org / *.oecd.org 11.02.04, 15:30
                            Jakie jest oblicze wspolczesnych religii i krajow ich pochodzenia? Francuski
                            markiz po podrozy do Rosji ukazal jej prawdziwa twarz. Silnej krytyce poddal
                            cerkiew rosyjska w kontekscie zorganizowanej religii, o ktore dzisiaj piszesz
                            z takimi emocjami. Markiz wierzyl w Europe budowana na Ewangelii, wierzyl w
                            Europe chrzescjanska, czy wrecz katolicka. O protestantach wyrazal sie jak o
                            sektach.
                            Wojny religijne sa efektem tolerancji - pewnie powiedzialby dzis A. de Custin.
                            Podrozowal po Rosji w pierwszej polowie XIX wieku.
                            • Gość: CGN Re: A kiedyś filozofie IP: 82.160.38.* 14.02.04, 16:49
                              Masz zaczatki na dobrego inkwizytora albo pracownika orwellowskiego
                              ministerstwa milosci, bo potrafic "wywrocic kota ogonem", piszac, ze wojny
                              religijne to wynik religijnej tolerancji. Chyba, ze masz na mysli to, ze gdyby
                              wybic wszystkich religiantow, to nie byloby sie komu bic o religie?
                              • Gość: filozof Re: A kiedyś filozofie IP: *.net81-64-36.noos.fr 17.02.04, 01:28
                                Inkwizycja kaze mi juz zaniechac myslenia i robic kariere w bankowosci. Mam
                                zaczatki jak Iwanowicz
                                • Gość: CGN Re: A kiedyś filozofie IP: 157.25.88.* 17.02.04, 17:15
                                  Ciekawe kiedy sie Sw. Inkwizycja wezmie za tego heretyka Jerzego?
                                  • Gość: filozof Re: A kiedyś filozofie IP: *.net81-64-36.noos.fr 17.02.04, 22:57
                                    dlaczego Jezry ma tylu przeciwnikow? czyzby byl przesladowany za Prawde?
                                    • Gość: CGN Re: A kiedyś filozofie IP: *.e / 213.25.195.* 18.02.04, 14:45
                                      Nie przesadzajmy, Jerzy to tylko typowy przyklad nawiedzonego chrzescijanina...
    • Gość: jan Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.multicon.pl 24.02.04, 07:46
      Bóg moze wszystko. Może nawet trójkatny kwadrat zrobić.
      • Gość: Jerzy Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 14:12
        Gość portalu: jan napisał(a):

        > Bóg moze wszystko. Może nawet trójkatny kwadrat zrobić.


        Drogi Jasiu,
        przesadzasz z tą wszechmocą. Pan Bóg nie może pokonać wszelkie prawa przyrody i
        fizyki, ale nie łamie logiki i nierobi niczego, co byłoby sprzeczne z jego
        charakterem (np. nie może kłamać).

        Nawet Biblia mówi, że czegoś Pan Bóg nie może:

        2Tym 2,13 jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem
        samego siebie zaprzeć się nie może.

        • Gość: Jerzy Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe - korekta IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 14:17
          wkradły się chochliki do poprzedniego tekstu.
          Powinno być:

          Drogi Jasiu,
          przesadzasz z tą wszechmocą. Pan Bóg może pokonać wszelkie prawa przyrody i
          fizyki, ale nie łamie logiki i nie robi niczego, co byłoby sprzeczne z jego
          charakterem (np. nie może kłamać).

          Nawet Biblia mówi, że czegoś Pan Bóg nie może:

          2Tym 2,13 jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem
          samego siebie zaprzeć się nie może.

          • Gość: CGN Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe - korekt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 14:44
            A kto lub co moze Wszechmocnemu zabronic zmienic prawa logiki? I kto lub co
            moze Wszechmocnemu zabronic klamac albo zaprzeczac samemu sobie? Bluznisz, a
            wiec skonczysz w azylu dla umyslowo chorych, jak zyd Cantor, co wyobrazal sobie
            Boga jako "najwieksza nieskonczonosc", mimo iz z definicji nieskonczonosc jest
            jedna (no, moze dwie: + i -), co musialo sprowadzic na niego obled. Bowiem, jak
            pisalem, w naturze nie ma ani zera ani nieskonczonosci, zero i nieskonczonosc
            to byty pozorne i zbedne, jak Bog... Wiec ciach je brzytwa Ockhama!
            • Gość: Jerzy co moze Wszechmocnemu zabronic zmienic prawa logik IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 14:29
              CGN: A kto lub co moze Wszechmocnemu zabronic zmienic prawa logiki? I kto lub
              co moze Wszechmocnemu zabronic klamac albo zaprzeczac samemu sobie?

              CGNie, z czym tu polemizować.
              Jak chciałbys zmieniać prawa logiki?
              Prawa logiki są Bozym dziełem - służą do badania prawdziwości stwierdzeń. Na
              zyczenie ateistów Pan Bóg logiki nie zmieni, a logika nie jest ani
              sprzymierzeńcem ani mocną stroną ateistów i ewolucjonistów.

              Propozycja zmian praw logiki dowodzi, że z logiką u ciebie tez nie najlepiej.
              • Gość: Iwanowicz Re: czy CGN moze Wszechmocnemu skoczyc na...? IP: *.oecd.org / *.oecd.org 03.03.04, 17:24
                Mocno powiedziane, Jerzy.

                Gość portalu: Jerzy napisał(a):
                >
                > Propozycja zmian praw logiki dowodzi, że z logiką u ciebie tez nie najlepiej.
            • Gość: Jerzy Problem ateistów: przyćmiony i przytępiony umysł IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 15:36
              Propozycje CGNa, odnośnie zmian praw logiki pokazują to, o czym pisał Paweł
              2000 lat temu, że umysł pogan jest próżny, przyćmionyi przytępiony. Z tego
              powodu nie są w stanie zrozumieć pewnych rzeczy, a w konsekwencji ich życie
              jest dalekie od życia Bożego:

              Efezjan
              4,17 To więc mówię i zaklinam na Pana, abyście już więcej nie postępowali,
              jak poganie postępują w próżności umysłu swego,
              4,18 mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość,
              która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich,
              4,19 mając umysł przytępiony, oddali się rozpuście dopuszczając się
              wszelkiej nieczystości z chciwością.
          • Gość: Iwanowicz Re: Czy Pan Bóg odpowiada za chochliki? - korekta IP: *.oecd.org / *.oecd.org 03.03.04, 17:20
            Jerzy w pore poslal korekte - chwala Bogu
    • rajchman Re: Czy Pan Bóg może stworzyć kwadratowe koło? 03.06.04, 16:20
      Jerzyku Moj Mily! Czy wiesz, iz z czysto naukowego (empirycznego) punktu
      widzenia
      istnienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste jest, iz Bog
      Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec, jest On bowiem wtedy
      najwyzej nadczlowiekiem (supermanem), inaczej antropomorfizacja idei
      Najwyzszego Bytu. Natomiast zgadzam sie czesciowo z twierdzeniem Deistow,
      ktorzy zakladaja istnieie bezosobowego, calkowicie abstrakcyjnego Najwyzszego
      Bytu, jako iz istnienia badz nie takowego Bytu nie da sie empirycznie obalic
      (przynajmniej na obecnym poziomie nauki), a poza tym Bog Deistow nie jest
      wewnetrznie sprzeczny tak jak Bog Teistow, ktory jest przeciez Bogiem
      ulomnym, nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal sie pokonac za czasow
      biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami), ani tez wszechobecny (przykladowo
      wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie wcielic w wiecej
      niz jednego czlowieka na raz). Nie jest tez wieczny, bowiem Chrzesijanie
      wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...
      Pozdr.
      Kagan

    • duza_klucha Błąd tkwi w rozumieniu definicji "wszechmocy" 03.06.04, 21:43
      Jezeli przyjmiemy, ze termin "wszechmoc" nie uwzglednia zjawiska bycia
      niespójnym z samym sobą, to mamy odpowiedz na postawione w pierwszym poscie
      pytanie.
      • Gość: Kagan Re: Błąd tkwi w rozumieniu definicji "wszechmocy" IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 03.06.04, 22:01
        To raczej blad teologow chrzesciajnskich... ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka