ponte_aronte
22.02.10, 09:51
trudno, niech będzie, historia jest hecna:
"Natomiast moje osobiste wspomnienie kontaktu z Wassermannem rodzi odmienne refleksje dotyczące jego postawy i walorów moralnych niż te, którymi postanowili podzielić się Bartłomiej Sienkiewicz oraz – nie wiedzieć czemu – Maciej Gawlikowski. Było to spotkanie skutego w kajdanki, dosłownie porwanego przez milicję z ulicy (funkcjonariusze się skarżyli, że wskazała mnie im Wojskowa Służba Wewnętrzna), 20-letniego uczestnika Ruchu Wolność i Pokój oraz studenta UJ z siedzącym za biurkiem doświadczonym prokuratorem, dyspozycyjnym przedstawicielem aparatu represji komunistycznego reżimu.
Tak było i żadne zaklęcia tego faktu nie zmienią. Wydaje mi się, że prokurator Wassermann powinien mnie przeprosić i ewentualnie od tego rozpocząć tłumaczenie roli, jaką odegrał w – jak kiedyś odnotowano – ostatnim procesie politycznym PRL.
Paweł Chojnacki"
www.rp.pl/artykul/61991,433185_Kto_urwal_guzik_pulkownikowi.html