basia.basia
06.07.04, 13:07
Za "Życiem":
Za zgodą Millera
O aferze związanej z finansowaniem łódzkiego SLD z kasy Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi bardzo dobrze wiedział były premier
Leszek Miller - wynika z informacji, do jakich dotarło "Życie".
- Osobiście informowałem Leszka Millera o wyłudzaniu pieniędzy z
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska przez posła Andrzeja Pęczaka. Były
premier doskonale o tym przestępstwie wiedział - powiedział "Życiu" były
łódzki senator SLD Zbigniew Antoszewski. Andrzej Pęczak i Leszek Miller
zaprzeczają, by mieli cokolwiek wspólnego z tą aferą.
Łódzka pajęczyna
Zdaniem Antoszewskiego, o całym procederze, oprócz Pęczaka i Millera,
doskonale wiedział też były przewodniczący klubu radnych SLD, obecnie
wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Paweł Pruszyński. - Nic wewnątrz
łódzkiego SLD nie odbywało się bez wiedzy i zgody zarówno Leszka Millera, jak
i Pawła Pruszyńskiego - zaznaczył senator.
Nie ukrywa on, że postać byłego łódzkiego barona SLD, obecnie posła Sojuszu
Andrzeja Pęczaka związana jest praktycznie ze wszystkimi aferami w łódzkim
SLD. - Pęczak nie jest przypadkowym aktorem kolejnego skandalu. To
organizator, inspirator i pomysłodawca. Jest mózgiem tutejszych akcji
aferalnych związanych z WFOŚ - podkreślił Antoszewski.
Pod dyktando SLD
Doniesieniem "GW", iż Pęczak pośredniczył w wyprowadzaniu pieniędzy z WFOŚ w
Łodzi na samorządową kampanię wyborczą SLD zajmuje się prokuratura. Zdaniem
Antoszewskiego, działa ona pod dyktando SLD i dlatego sprawa nie ujrzała
światła dziennego przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.
- W dziwnych okolicznościach poszerza się krąg podejrzanych w tej całej
aferze - powiedział nam były członek Rady Nadzorczej WFOŚ w Łodzi Grzegorz
Stępiński. Kto za tym stał? - Wiadomo, że kto ma większość, ma władzę.
Wówczas w Łodzi rządziła koalicja SLD-PSL. Politycy tych ugrupowań decydowali
o polityce personalnej, o obsadzaniu najważniejszych stanowisk, w tym
stanowisku prezesa WFOŚ. Więcej nie mogę powiedzieć, gdyż w całej sprawie
występuję w charakterze podejrzanego - dodał Stępiński.
Prezesem łódzkiego WFOŚ był Marek K. To on zdecydował się przed prokuraturą
ujawnić związki Pęczaka z aferą. Z informacji, jakie przekazał nam senator
Antoszewski, wynika, że Marek K. został prezesem WFOŚ na wyraźne polecenie
właśnie Andrzeja Pęczaka. - Za zgodą Pruszyńskiego, Zbigniewa Kaniewskiego
(byłego ministra skarbu w rządzie Leszka Millera, łódzkiego posła SLD -
przyp. red.), Pęczak zdecydował, by K. został prezesem WFOŚ. Toczyłem z nim
wówczas ostry spór w tej sprawie, jednak Pęczak mówił, że K. musi zostać
prezesem funduszu, gdyż jest to osobista prośba Millera. K. dotąd milczał,
gdyż liczył na za-pewnienia, że sprawa zostanie rozmyta. Kiedy jednak
zobaczył, że nic z tego, zaczął sypać - stwierdził Antoszewski.
Teraz sprawą posła Pęczaka zajmie się również Sąd Krajowy SLD. A jak na całą
aferę zareagowało łódzkie środowisko partii? - Nie podejmujemy żadnych
działań. Czekamy na stanowisko partyjnego sądu - powiedział nam obecny łódzki
baron SLD Krzysztof Makowski.
Ukarać winnych
Makowski dodał, że ma nadzieję, iż sprawa, która ciągnie się już od dwóch lat
i uderza nie tylko w SLD, ale również w całe środowisko łódzkie, zostanie
zakończona raz na zawsze, a winni całego skandalu ukarani.
- Łódzki Sojusz powinien być mi wdzięczny za to, że oskarżany dziś Andrzej
Pęczak nie jest teraz ich szefem. I pomyśleć, że chcieli mnie za to wyrzucić
z partii - dodaje senator Antoszewski.