t-800
20.10.05, 09:43
[...]
[...] za kilka miesięcy ci, którzy uwierzyli w „Polskę solidarną” poczują się
bardzo rozczarowani, bo przecież nic im z nieba nie spadnie (ja wiem,
Kaczyńscy nie obiecywali wprost, że spadnie – ale swą socjalną demagogią
wzmagali takie oczekiwania). Po drugie, nie można bezkarnie, śladem Leppera,
wywijać pojęciem „liberał” jak obelgą, jeśli się myśli poważnie o władzy. Bo
chcą czy nie, staną nowe władze przed problemami z budżetem, i niczego innego
wtedy nie wymyślą niż ten „liberalizm”, którym sobie wycierały gęby. A wtedy
liberałem okaże się Kaczyński. Już mu zresztą od takowych bluzgają Lepper z
Giertychem.
Byłoby tanim żartem mówić, że polityczna strategia „kaczorów” ma krótkie
nóżki, ale fakt faktem. Majstrując reklamówki ze znikającymi z lodówki
wiktuałami i pisząc pod publiczkę przemówienia, trzeba było też pomyśleć
trochę o powyborczych skutkach. Teraz już za późno.
www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=436