t-800
04.11.05, 22:33
Czy jest czego żałować? Czy naprawdę szkoda, że nie ma koalicji PiS i PO? Mam
wątpliwości. Nie bardzo chce mi się wierzyć, że byłaby to udana koalicja.
Skończyłoby się trwającą rok albo dwa lata szamotaniną i wyjściem PO z rządu.
Ta koalicja miałaby sens, gdyby była konstruktywna, ale taka by nie była.
Powód? Bo między uprawiającym polityczny kapitalizm Grzegorzem Schetyną z PO,
a nie mającym żadnego majątku i nie zabiegającym o niego Jarosławem
Kaczyńskim z PiS różnica jest zbyt zasadnicza. Pierwszy wykorzystuje państwo
i samorząd do prowadzenia biznesu, drugi zamierza taki proceder ukrócić,
chronić budżet państwa i samorządów przed odsysaniem przez zaprzyjaźnionych z
politykami przedsiębiorców.
Ale kto wie, czy ważniejszym powodem, dla którego nie doszło do zawarcia
koalicji jest zamiar Kaczyńskiego skończenia z formułowanym od 16 lat
podziałem polskiej sceny politycznej na obóz postkomunistyczny i
postsolidarnościowy. Podział ten pozwala ludziom od dawna zaprzyjaźnionym z
postkomunistami na udawanie, że ich przyjaciółmi nie są. Do takich formacji,
udających, że są kimś innym niż były w istocie zaliczyć trzeba ROAD, UD, KLD,
UW i PO. Oficjalnie wykluczali oni jakąkolwiek współpracę z SdRP i SLD, a
prywatnie pili z nimi wódkę i prowadzili wspólne interesy. Przejawem tej
skrywanej, ideowej sympatii i politycznej współpracy było poparcie udzielone
Tuskowi przez Urbana, Kwaśniewskiego i Millera.
Wykluczenie Platformy z koalicji sytuuje ją w parlamencie w najwłaściwszym
dla niej miejscu - obok SLD. Przy jednoczesnej odrazie, jaką w liderach PO
budzą Samoobrona i LPR, nie mają oni innego wyjścia jak współpracować w
opozycji z postkomunistami. W ten sposób stary podział zostaje zastąpiony
nowym: na tych, co przez ostatnie lata traktowali polskie państwo jak
folwark, który - uprawiając polityczny kapitalizm - można łupić i grabić,
oraz na tych, którzy z politycznym kapitalizmem i odsysaniem społecznych
pieniędzy chcą w Polsce skończyć. To podział na obrońców starego systemu i na
tych, co zamierzają ten system zdemontować.
Platforma w tym sporze wyraźnie sytuuje się po stronie obrońców III RP, bo
nie ma dość wewnętrznej siły, by zmienić front. Dzieje się tak głównie za
sprawą mającego ogromne wpływy w tej partii i popieranego przez Tuska
biznesmena i lobbysty Schetyny. Jego ludzie mają w kierownictwie PO przewagę
nad zwolennikami konserwatywnego Rokity. Podobnie jest w parlamentarnych
ławach Platformy. Stąd nie ma się co spodziewać, że czwartkowa Rada Krajowa
PO podejmie decyzję o poparciu rządu Marcinkiewicza. A Rokita, jeśli nie chce
być prawicowym kwiatkiem do bezideowego, bo służącego jedynie zarabianiu
pieniędzy kożucha Schetyny, powinien z Platformy odejść. Tylko czy się na to
zdobędzie?
homester.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?599735