kropkai
14.12.05, 10:17
We wczorajszym "Teraz My", po całej serii jej wypowiedzi takich, że tylko
usiąść i zapłakać jaka to ona /i jej mąż/ wspaniała, chwyty poniżej pasa w
rodzaju "juz bardziaej ja mogłabym być swiadkiem w procesie beatyfikacyjnym
ale nie powiem dlaczego". To jest szczyt beaczelności pomieszanej z cynizmem.
Zaraz potem z tysięcy ułaskawień jakie podpisał jej męzulik, wybiera ot tak,
przez przypadek jakiegoś księdza. Nikt nic nie wie, Morozowski zdebiał.
Masakra, 5 trupów, Jola lojalna zapewnia że ksiądz był trzezwy, dalej nikt
nic nie wie, bo oczywiście "nie o to chodzi ze to ksiądz"...
To o co Jolu chodzi? O znak równiości między Voglem, Sobotką i jakimś bliżej
nieokreslonym księdzem?
Niech Opatrzność czuwa nad Watykanem jesli miałabyś o czymkolwiek świadczyć.