tadeuszx
02.04.06, 13:27
Nie będę wchodził w dyskurs z tymi kanaliami,
którzy na widok wielkości, wszelkimi siłami
starając się zaistnieć, szczekają i gryzą,
wściekle się rzucając, ukazują światu
swą podłość, mizerię ducha i umysłu,
a jako, że nic dotąd osiągnąć nie zdołali,
więc ich boli i zżera zawiść wielka,
że ktoś, że uznany, że wielkość była między nami.
Tendencyjnie wybiórcze przykłady podając,
ograbione z argumentów za życiem poczętym.
A żaden z tych idiotów nie pomyśli nawet,
że być może i własne istnienie zawdzięcza temu,
że gdzieś, ktoś, przed wiekami,
jego przodka urodził właśnie po zgwałceniu.
To tylko drobny przykład, tak zwanych zarzutów,
ani słowa o motywach i racjach drugiej strony,
a podobno, to mówią obrońcy wolności,
i godności człowieka... smutna prawda,
ale oczywista.
Wierszyk ten ułożyłem, pod wpływem emocji, więc przepraszam estetów i znawców
kultury
bo poetą nie jestem, nawet amatorem. Więc oszczędźcie sobie popisów o
nieudolności autora i brakach warsztatowych. Skupcie się na treści.